Jump to content

Strona Główna  |  Ogłoszenia  |  Lista Fanfików  |  Fanpage  |  Feedback
Artem

Odcinek 4: Bloom and Gloom

Odcinek 4: Bloom and Gloom  

71 members have voted

  1. 1. Jak oceniasz odcinek?

    • 1
      0
    • 2
      0
    • 3
      1
    • 4
      0
    • 5
      7
    • 6
      8
    • 7
      11
    • 8
      14
    • 9
      18
    • 10
      12


Recommended Posts

Napisy PL:
http://www.dailymotion.com/user/Mystheria22/1

 

 

Dość interesujący odcinek, plusy za paradoks senny, bo na początku się pogubiłem, ale gdy usłyszałem te głosy w jaskinii to już wiedziałem, że to sny i Luna się pojawi. Morał był też całkiem przewidywalny ale fajnie się oglądało. Zawiodłem się trochę na tym, że ta scena z Vinyl, Octavią i Rarity była w tym odcinku a nie w odcinku setnym ale i tak nieźle wtedy prychłem :D
W odcinku było dużo nawiązań (twittermites), niektórych nie złapałem, no ale cóż, poczytam internety to się zobaczy :rainderp:

Big Mac znowu przemówił, w śnie, ale przemówił.. przez AJ and Granny Smith, creepy :D

No i te naleśniki! :)

9/10

Edited by Arturro
  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

nie pojmuję hejtu /trollhejtu wszechmogącego, to się wypowiem (bo mogę D: ). W końcu wszystko lepsze od nudnych gadanin Pinkie.

 

Odc nie był zły. Troche przynudzał formą ( w końcu jest to powtórka z rozrywki), ale... w końcu powiedzieli coś naprawdę ważnego.

Mam nadzieję, że krzyżowcom ta nauka zostanie na nieco dłużej niż po wszelkich poprzednich razach. (Nadzieja matką głupich).

AJ wypadła śpiewająco, nawet mimo tych wymuszonych dubli. Na resztę rodzinki nie zwróciłem uwagi. 

 

Innymi słowy...

-Odc jest zmodyfikowaną kopią sleeples in ponyville, nieprawdaż?
-Luna zyskała nowych kandydatów w wyborach na księżniczkę przyjaźni (Czuj respekt, TS)

+AJ śpiewała. Zawsze na propsie.

+ciekawe wnioski wysnute przez Apple Bloom

 

Ja tam dam 7/10. Bo do ideału sporo brakło, ale odc nie należał do najgorszych. Applejack to the rescue, kiedy Babcia wystawia ocenę...

Share this post


Link to post
Share on other sites

Zaczął się całkiem nieźle, ale po jakiś 10 min zrobił się strasznie przewidywalny. I trochę... ...nudny. Taki senny random, w dodatku dość średni. Gdy chcę coś takiego to łapię za Schulza. Za pierwszym, no może drugim razem w kucach to była nowość, świeżość i tak dalej. Ale teraz... meh. Tylko się niecierpliwiłem kiedy ta Luna się wreszcie zjawi i będzie rozwiązanie akcji. I łączenie snów? Bez przesady, toż to nie "Incepcja". 

 

I właśnie zdałem sobie sprawę z tego, dlaczego ten odcinek był dla mnie taki nieprzyjemny. Wiadomo było doskonale co się stanie, ale za cholerę nie można było przewidzieć kiedy. To stworzyło nieprzyjemne uczucie napięcia wewnętrznego. Poza tym, rozwiązanie akcji było średnie. I te piosenki to takie nie wiadomo co. Lalala sratatata i tyle. meh, 5/10

 

Z plusów, to chyba tylko latająca Scootalo. Świadome sny for the win.

  • Upvote 3

Share this post


Link to post
Share on other sites


I łączenie snów? Bez przesady, toż to nie "Incepcja".

 

Dla Luny jak najbardziej to nie problem, więc... :P

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Mi tam odcinek bardzo się podobał. Trochę podobny do "For Whom Sweetie Belle Toils" (mogłem przekręcić) i "Sleepless in Ponyville". Wychodzi na to, że każda z CMC miała już swoje senne doświadczenia.

Spoilery gęsto.

Fajnie prowadzony (normalnie kucykowa Incepcja; AB budziła się chyba z 5 razy), bardzo dobry morał i jego przedstawienie.

Oczywiście poza tym:

- Luna,

- Octavia i Vinyl,

- Pinkie Pie (tak, ona pojawia się w tym odcinku),

- śpiewająca AJ (piosenka może i jest taka sobie, ale co tam),

- i pewnie parę innych rzeczy, o których zapomniałem.

Czy coś jeszcze... szczerze byłem niemal pewien, że ten cień to Starlight - zabawa znaczkami i te sprawy.

Poza tym Babs dostała swój CM. To chyba jakiś przełom. Nożyczki? Kto by pomyślał :P

Chyba tyle. No tak, marny ze mnie krytyk. Wszystko wszędzie mi się podoba, kurde :P

Share this post


Link to post
Share on other sites

Odcinek oglądało mi się całkiem dobrze ze względu na formę. Cały epizod w formie snu, kupuję to. Sympatyczny był moment z robakami i kolejnymi znaczkami. I pojawiła się Luna co spina naszą trylogię. I choć forma fajna, nie mam ochoty oglądać tego więcej. Nie lubię odcinków z CMC .Są zwyczajnie nudne, przewidywalne i kręcą się wokół jednego tematu, a same bohaterki w porównaniu do głównej szóstki są płaskie i brak nakreślonych jakiś relacji wewnątrz ich grupy ,na co sezon I w przypadku Mane6 przeznaczył większość odcinków. Ale może nawet dałoby się to jakoś przełknąć, gdyby widz nie wiedział już zawczasu jakie znaczki nasze klaczki dostaną. A tak ich ciągłe poszukiwania wywołują u niego irytację i obniżają poziom inteligencji bohaterek. I to też wada tego odcinka, który choć całkiem sympatyczny, rozbawił mnie kilka razy i całkiem wciągnęła jego fabuła, to jednak niczego znaczącego nie wniósł. Bohaterki wciąż będą błądzić, a sam odcinek ich nie rozwinął. 6/10 i nie czekam na następny epizod o Lidze, chyba, że dostaną znaczki, a twórcy wykorzystają ich potencjał. 

Edited by RainbowEmpire
  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ok... A więc tak...

Odcinek poświęcony Apple Bloom. To pierwszy poważniejszy odcinek poświęcony CMC, a zarazem pierwszy tego typu, którego główną bohaterką była Apple Bloom. Jakiego typu - czytaj dalej jeśli jeszcze nie wiesz.

A więc nasze Kwitnące Jabuszko po raz pierwszy z serii musiało zmierzyć się z problemem związanym z ciutie markiem. Tym razem nie chodziło o zdobycie go, ale o to co będzie dalej. Nareszcie w jej charakterze i tym całym szukaniu znaczków zaszła jakaś zmiana. Bloom zaczęła przejmować się przyszłością, a nie tylko dążyć bezmyślnie do zdobycia rzeczy wiadomej. Jedną z tych najmniej lubianych rzeczy związanych z dorastaniem jest, oprócz pryszczy, zaczynanie martwić się o rzeczy o jakie dziecko kompletnie nie dba. Cieszę się z faktu, że twórcy rozbudowują postacie CMC i pozwalają zobaczyć jak dorastają.

Oprócz wyżej wymienionej w odcinku inne postacie nie odegrały zbyt dużej roli. Applejack ma się rozumieć pocieszała siostrę, kiedy ta się zamartwiała oraz zaśpiewała jej krótką, choć przyjemną kołysankę. Po raz kolejny zostało pokazane jak dobrą jest siostrą, jej troska o rodzinę itp. Pozostali krzyżowcy Scootalo i Sweetie Belle mieli najwidocznej te samą obawę co Apple Bloom. Dzięki temu zobaczyliśmy, że trzy przyjaciółki są do siebie bardzo podobne jeśli chodzi o tępo dorastania. Pod tym względem żadna z nich nie wyprzedza reszty. O innych postaciach nie ma co się rozwodzić, bo ich rola w tym epizodzie była bardzo ograniczona, wręcz symboliczna np. Big Mac powiedział (!) tylko kilka słów.

No, to teraz główny punkt programu - Best Princess Luna. Po raz kolejny mieliśmy okazje zobaczyć ją w roli piastunki snów. Tym razem pomogła Apple Bloom - czyli ostatniej z CMC, z którą wcześniej nie miała styczności. Jak przystało na najlepszą postać Luna była troskliwa, mądra, rozsądna w realizacji swojego zadania, jakim była pomoc Bloom w pozbyciu sie jej lęków. Warto zwrócić uwagę, że tak jak w poprzednich przypadkach polegało to na pokazaniu kucykowi błędu w jego rozumowaniu. Klaczka musiała więc sama pozbyć się swojego strachu, poprzez uświadomienie sobie sobie jego niedorzeczności. Warto zwrócić uwagę na dobre relację Luny z CMC - w tym odcinku były one widoczne jak nigdy dotąd. To pozbywanie się koszmarów wygląda mi na jakiś test, próbę.

Oprócz tego odcinek był też niezły, jeśli chodzi o rozbudowę uniwersum - pojawiły się elektryczne świetliki( nowy gatunek stworzenia) oraz kucyk z maszyną do ich łapania( kolejne zaawansowane urządzenie w Equestrii, przywodzące na myśl klimaty steampunku). Poza tym zaserwował nam pokaźną liczbę gagów: Apple Bloom jako uroczy znaczek, Pinkie Pie w stroju kurczaka( miłe nawiązanie do "Luna Eclipsed"), Ponyville niszczone przez olimpijskie robaczki świętojańskie itp.

Wad nie będę wskazywał, ponieważ większość widzów woli sama je znaleźć i ocenić co się mu w danym odcinku nie podobało.

Reasumując - odcinek bardzo dobry. Jego morał określił bym czymś w stylu: "Dzieci chcą być dorsłe, ale ich dorsłe życie może nie być takie jakie jak to sobie wymarzyły". Nastąpiło rozwinięcie charakteru nie tylko Apple Bloom, ale również wszystkich członkiń CMC, dość nieoczekiwane dla mnie wystąpienie Luny, a tym samym zwieńczenie zapoczątkowanej w trzecim sezonie trylogii Luna - CMC, masa zabawnych scen. Po raz kolejny została również podbudowana moja teoria, że CMC będą już wkrótce uczennicami Luny.

THE END

Edited by Nyxgrim
  • Upvote 4

Share this post


Link to post
Share on other sites

Więc tak na przeciw hejtom daję odcinkowi 9/10 pod względem odcinków z CMC i 8/10 pod względem całego serialu.

Odcinek jako jeden z niewielu odcinków z CMC szybko mi zleciał, nie nudził i ogółem wypadł fajnie. Wszystko zapewne za sprawą szybko przewijających się zdarzeń. W odcinku użyto starego motywu snu w śnie i był on według mnie wykonany na naprawdę wydokim poziomie. Szczerze podczas pierwszego snu na początku byłem prawie pewien, że to prawda, albo choroba/pomalowany bok /syfilis bądź inne cholerstwo. AP jako tako mi tam pasowała, bo jak wiemy jest zwinna i zna (Tai chi/kung fu?) więc mogłaby się sprawdzić w tej roli. Wszystkie sny jak na sny miały odpowiednio dobraną dawkę absurdu, lub lekki jej niedosyt ( ja dla przykładu wczoraj zginąłem w bitwie pod Lidlem podczas wyprzedarzy wszystko -25%, ale ocaliłem tabletki do zmywarki....) oraz były adekwatnie do umiejętności postaci ułożone.Zastanawia mnie jednak pewna sprawa, czy sen Sweetie Belle nie był zbyt bezpośredni? Wynikałoby z tego, że wie ona już co chce robić, ale boi się krytyki, nie sądzicie? Oczywiście skoro sen to znowu pojawia się nasza ukochana Luna, jak zawsze chętna do pomocy i oczywiście pokazuje naszym bohaterkom morał z tych snów to jak zmnienisz się z zewnątrz, nie zmieni cię w środku. Odcinek jak dla mnie bardzo fajny.

Puenta odcinka? Jeśli jedziesz mikserem o rampie lepiej mij kask motocyklowy,albo po prostu idź do psychiatryka ;).

Share this post


Link to post
Share on other sites

   Moim zdaniem, odcinek ten prezentuje się w dobry sposób. Są w nim poruszane takie tematy, jak wyobcowanie, chęć bycia zaakceptowanym przez otoczenie oraz wpływ tego, kim jesteśmy na nasze relacje z innymi osobami. Zahacza swym przesłaniem nawet o kwestię poczucia osamotnienia ze swoimi problemami.

 

   Twierdzę, iż całkiem ciekawie udało się twórcom zobrazować nieco "mechanikę" snu - to, co normalnie uznalibyśmy za przynajmniej lekki absurd, we snach nieraz jawi się nam jako najoczywistsza rzecz pod słońcem, a przynajmniej do momentu, kiedy sobie uświadomimy, że śpimy.

 

   Nie zgadzam się natomiast z podchodzeniem przez niektórych do snów jako do rzeczy mało znaczącej i przez to redukującej znacząco ilość "prawdziwej" akcji w utworze. Na przykład, w tym wypadku dają możliwość do względnie szczegółowego ukazania burzy emocji i przemyśleń, targającej umysłem bohatera, co w niektórych tworach kultury może być wręcz bardziej pasjonujące i wciągające niż, dajmy na to, sceny walk, pościgi i wybuchy. Pragnę też przypomnieć, iż coś, co odbywa się w umyśle jakiejś postaci, potrafi być bardzo istotne i pociągać za sobą wiele niebagatelnych konsekwencji - zali czy to nie nasze myśli i emocje stanowią nieraz motor naszego postępowania?

 

   Wyznam również, iż nie przekonują mnie argumenty traktujące o przewidywalności odcinka, a tym samym odnoszące się do niej jak do wady.

   Primo, należę do grona osób, które chciałyby podkreślić, że epizod ten jest rzeczywiście swoistym zamknięciem (póki co) trylogii (jak na razie) dotyczącej interakcji kolejno Scootaloo i Sweetie Belle, a teraz również Apple Bloom, z księżniczką Luną.

   Secundo, chciałbym też zwrócić uwagę na fakt, iż wiele osób podobno było przez akcję rozgrywającą się w pierwszej części odcinka utrzymywana w swoistej niepewności (na przykład czy to wszystko to sen, czy jakiś podstęp Starlight Glimmer itp.), a część person, które go widziały, nadaje niektórym jego fragmentom slangowe miano randomu (ten termin zaś oznacza, przypominam, wykorzystanie czegoś losowego i nietypowego, a przez to właśnie na ogół nieprzewidywalnego).

   Tertio, jak się tak naprawdę zastanowić, to który z dotychczasowych odcinków całego "My Little Pony: Friendship is magic" był stuprocentowo nieprzewidywalny? Zadaję to pytanie retoryczne w celu wskazania, iż część z nas boczy się na sztampę w postaci bodajże podobnej sytuacji pojawiającej się aż w kilku wcześniejszych epizodach i motywu nauki na alternatywnych wersjach rzeczywistości, a nie słyszałem jak dotychczas (choć to może akurat z tego powodu, że w tej społeczności jestem całkiem nowy) aby ktoś narzekał na powtarzalność pojawiania się, dajmy na to, konkretnego morału na końcu, bagatela, każdego z odcinków, albo jeszcze lepiej - na brak oryginalności w postaci szczęśliwych zakończeń, którą przecież jest przesiąknięta spora część tworów naszej kultury, od samych początków jej powstawania zapewne.

   Kończąc (wreszcie) ten fragment swojej wypowiedzi, chcę też przypomnieć o jeszcze jednej kwestii - ten serial powstał przecież docelowo jako bajka dla dzieci. Oczywistym jest więc w zasadzie powtarzanie się w niej niektórych motywów i schematów, w celu osiągnięcia u widza zrozumienia w sposób względnie prosty. Jak dla mnie nie ma zresztą na ogół znaczenia to, co zostało przedstawione, ale czy ogólnie zostało zaprezentowane w sposób po prostu podobający się odbiorcy. Jak zaś na samym początku napisałem, odcinek ten jak dla mnie spełnia to wymaganie.

 

   Wracając bardziej do tematu, szczególnie podobały mi się rozważania w tym odcinku. Jak zauważono przede mną, dodaje mu to nieco dojrzałości, również poprzez pewne rozwinięcie znanych nam postaci jak i świata przedstawionego. Przypadło mi do gustu kilka smaczków, które udało mi się zauważyć i potencjał zawarty w tym epizodzie. Udzielono też w końcu przecież odpowiedzi na jedno z pytań, nad którym głowił się chyba jak na razie nie jeden amator tego serialu.

 

   Sumując, jako że odcinek zawiera niejedną rzecz, która mi się podobała, a nie zawiera rzeczy, które wzbudziłyby we mnie doń jakąś niechęć, stawiam ocenę jak najbardziej pozytywną.

 

  

Bonus w postaci drobnych, momentami żartobliwych ("bardzo", jeśli czytelnik wie, co mam na myśli) dygresji od tematu "podobał się, czy nie", lecz związanych z odcinkiem. W razie czego przepraszam za lanie wody.

   Te "żartobliwe" stwierdzenia:

  

   Teraz wiemy już dość dokładnie, jak wygląda szkielet kuca i że znacząco różni się on od tego występującego u normalnego, znanego nam konia. Wśród szczególnych różnic anatomicznych można wyróżnić kości uszu (chrząstki są chyba mniejsze), oraz logo firmy "Apple" w odcinku lędźwiowym (a przynajmniej wydaje mi się, że to właśnie zauważyłem; być może to cecha rodzinna, mutacja konkretnego osobnika, lub posiadają je tylko kuce ziemne; Ministerstwo Illuminatich zachęca do dalszych badań).

 

   Księżniczka Luna jest prawdopodobnie jedyną istotą powstrzymującą wiele kuców od popadania w obłęd. To nawet wielce zastanawiające, bo skoro tak ciężko Equestrianom przebrnąć przez problemy tożsamościowe w okresie dojrzewania po powrocie Luny, to co się musiało dziać w umysłach tych nieszczęsnych stworzeń podczas tysiąca lat jej uwięzienia na księżycu...

 

   W końcu mamy potwierdzenie! Luna poddaje społeczeństwo manipulacji w celu sprawniejszego sprawowania nad nim władzy! Możliwe, że już za kilka lat, gdy pokolenie teraźniejszych źrebiąt dorośnie, sięgnie z jego pomocą po władzę - w końcu warunki do powstania spisku są wymarzone. Któżby bowiem przypuszczał, że najtajniejsze zebrania przyszłych wywrotowców mogą odbywać się w umysłach maleńkich, śpiących dzieci...

 

   Teraz już na poważnie:

   Odnoszę wrażenie, że widać w tym epizodzie (a właściwie w również i w "Sleepless in Ponyville", jak i w "For whom the Sweetie Belle toils", choć nie aż tak, jak tu, wyraźnie) swoiste preludium do jakiegoś odcinka skupiającego się bardziej na postaci samej Luny.

 

   Natomiast co się tyczy wcześniej wspomnianego, szczególnego pytania - w końcu padło stwierdzenie, że kucyk nie może dostać znaczka, którego by nie lubił.

Edited by Razorhead
  • Upvote 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jak dla mnie odcinek był rewelacyjny. Podobał mi się bardziej niż poprzedni. Fajnie było zobaczyć jak liga martwi się o swoją przyszłość i ujrzeć ich strach przed być może niechcianym przeznaczenie. Miła odmiana od tego jak zwykle poszukują swoich talentów zobaczyć teraz strach przed ich pojawieniem. W każdym razie najbardziej mi się podobało. Babs zdobyła w końcu swój znaczek. Nigdy bym nie pomyślał, że taki będzie mieć. Nowy talent Apple Bloom i ściganie elektrycznych insektów. Koszmarna zjawa w snach Apple Bloom. Znaczek nieprzedstawiający jabłka i reakcja rodziny Apple. Luna ponownie pojawia się w śnie. Minusów w sumie nie dostrzegłem przyjemnie mi się oglądało i było bardzo zabawnie jak dla mnie.

10/10

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ogółem początkowo przeszkadzało mi kilka rzeczy w odcinku, ale później jeden z recenzentów pokazał mi nieco inne spojrzenie na cały problem i... muszę przyznać, że ma nawet rację.

 

Niektóre dialogi, oklepana dyskusja z DT&SS... ale w końcu jest to sen Apple Bloom, więc wszystko jest wyreżyserowane przez nią. Więc chyba nie ma co oczekiwać czegoś bardzo niesamowitego i głębokiego jak Bajkał ;p

 

No ale cóż... trylogia snów zakończona, więc miejmy nadzieję, że wkrótce będą odcinki, gdzie już dołączą do Babs w kwestii znaczków ;p

Share this post


Link to post
Share on other sites

Odcinek obejrzany i...eee...  :lyra3:

Nie podobało mi się. Źrebięta zazwyczaj mają nudne odcinki, a ten był jednym z gorszych. Powtarzanie po raz trzeci tego samego mogłoby być w porządku gdyby tylko miało to ręce i nogi. W przypadku Scootaloo dostaliśmy całkiem interesujący horrorek. Przy Sweetie Belle zaserwowano nam retrospekcję połączoną ze straszną wizją przyszłości, a tutaj? Beznadziejny misz masz. Jak głupim trzeba być żeby uwierzyć iż twoim talentem jest coś, czego nigdy nie robiłeś? O tym, że straszna trylogia znaczka AB była żenująca i nudna to już nie wspomnę. 

 

Odcinek uratowałaby Luna, bo liczyłam na dobrą puentę w dobrym wykonaniu. Choć puenta rzeczywiście była dobra, a animacja Luny świetna - to składanie skrzydeł - to pokazywanie Apple Bloom czyjegoś snu? Ehm...ja wiem, że przyjaciółki, ale i tak nie cieszyłabym się z tego, że ktoś wdziera mi się do głowy i odziera z prywatności. 

 

Daję 5/10 za animację Luny i śpiewającą AJ. 

  • Upvote 2

Share this post


Link to post
Share on other sites


Jak głupim trzeba być żeby uwierzyć iż twoim talentem jest coś, czego nigdy nie robiłeś?

 

Chyba za bardzo zakładasz logiczność we śnie :P

Share this post


Link to post
Share on other sites

Odcinek obejrzany i jestem zaskoczony, że wszyscy go tak hejcą, że nudny i nie ciekawy bo powielany jest schemat Luna + jedna z klaczek :cmc:, jadanak mi odcinek baerdzo się pofobał i to z kilku powodów

1. Babs dała nam temat odcinka ( jako pierwsza dostała swój cm i zmusiła koleżanki do przemyśleń )

2. Za temat odcinka (w sumie taki życiowy, bo wielu z nas sie zastnawia, nad tym czy to co lubimy robić naprawdę może być naszym talentem, czy przyjaciele się od nas wtedy nie odwrócą, itd.)

3. Kołysanka :aj. ( jest taka słodka, ze pan Ingram musi wydać jej pełną wersje na Album, bo jak nie to będzie smutna minka)

4. :cmc: Lunar Students  confirmed - coś myślę, że  Pani Snów ma chyba jakieś wyższe plany co do naszych uroczych klaczek, bo okej ze Scoots mogła się spotkać, nawet z SB nie byłoby to jakieś podejrzane (choć już wtedy zapaliła mi się diodka w mózgu "Coś się grubszego kroi") ,ale spotkanie z AB to już za przypadek nie uważam i jeszcze ten lubiany przez lunarną część fandomu uśmiech Isiltari, a to jeszcze gdy  AB powiedziała przyjaciółkom swoją lekcję - Luna wydaje się być dumna z :cmc: niczym z własnych uczniów

5. Big Mac przemówil a, AJ znowu  Eyupuje - kocham ten smaczek dobrze że do niego powrócili ;)

teraz minusy

- Aj mówiąca głosem Big Maca - to mnie przeraziło i było absolutnie nie fajne

SS i TD w śnie AB - ja rozumie że to dla klimatu, ale można byłoby to inaczej przedstawić niż korzystać z Księżniczki Wredoty i jej przrdupasa (choć do  Spoon żywię pewną sympatię, to do DT nie mam jej za grosz i szlachetnie dałbym jej mocnego klapsa w plot)

i to tyle odcien oceniam na 7/10 ( za drobne smaczki) ot średnaik, ale dobry

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Odcinek nieciekawy, nawet jak na CMC. Dostaliśmy 3 raz to samo, i jest 3 razy nudniejsze od poprzedników. Oczywiście, spoilery.

Plusy:

Babs dostaje znaczek. Wszyscy wiedzieliśmy, że ten dzień kiedyś nastąpi i fajnie, że w końcu coś z CMC się dzieje.

Wreszcie zaobserwowałem JAKIKOLWIEK rozwój postaci wśród źrebiąt i bardzo mi się to podoba. Zaczynają myśleć co się stanie jak dostaną znaczki i uważam, że podobny temat powinien już pojawić się w serialu.

+ Malutki plusik za to, że na początku nie wiedziałem, czy Apple Bloom śni, czy po prostu twórcy mają w dupie fabułę, choć nie wiem czy to można zaliczyć do plusów.

+ Fajny miała strach AB w postaci własnego cienia.

+ Pomieszane głosy AJ i Big Maca  :lie:

Luuuuunaaaa! Dobra, szczerze to nigdy nie byłem specjanym fanem Luny, więc jej pojawienie się nie jest dla mnie, ani plusem, ani minusem.

Połączenie snów CMC.

Miniusy:

- Spoko, że twórcy chcą rozwijać postać, ale niech to robią z głową! Ten odcinek to powielenie odcinka, który był powieleniem odcinka.

Największy minus tego odcinka, czyli CHOLERNIE NUDNE sny AB. Bo w snach wszysko można, tak? Otóż nie! Serio, ani to zabawne, ani ciekawe, a ja tylko czekałem kiedy ten odcinek się skończy.

- Twittermity.

Nie pokazali jakie znaczki potencjanie mogłyby dostać CMC.

 

Mimo, że minusów nie ma aż tak dużo, to są na tyle poważne, że odcinek jest zwyczajnie nudny. Słabo. 

5/10

Edited by Branthos

Share this post


Link to post
Share on other sites

"Here, bug-bug-bug!"

Pierwsza część odcinka:

Druga część odcinka:

Scena z jajem mnie rozłożyła.

Scena z Pinkie rozłożyła mnie jeszcze bardziej.

Fajne nawiązanie do "Twilight Time", majestatyczne wejście Luny, dobry morał. I Scoot ogarniająca Matrixa, kiedy się dowiedziała, że to sen xD

Jak nie lubię odcinków z CMC, tak ten był wyjątkowo dobry.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest

Hejterom przynoszę dobrą nowinę: To ostatni odcinek o Lunie i CMC w świecie snów. Nie musicie się już martwić, że pojawi się takich więcej.

 

Mnie się oczywiście odcinek podobał, ale był dla mnie nieco mniej śmiechowy i trochę straszny (ta trzecia pobudka w śnie... brrr...). Dałam mu siódemkę, ale gdybym była młodsza, pewnie odcinek dostałby więcej. Starzeję się...

Share this post


Link to post
Share on other sites


Hejterom przynoszę dobrą nowinę: To ostatni odcinek o Lunie i CMC w świecie snów.

 

Źródło?

Share this post


Link to post
Share on other sites

No to niestety jeszcze nie przynosisz im ukojenia (chociaż swoją drogą, gdyby oficjalnie to potwierdzili, mówiliby, że szkoda, że nie będzie więcej odcinków i jak w ogóle tak można, foch!) :P

Share this post


Link to post
Share on other sites

Prawdę mówiąc to ja bym chciała żeby one w końcu znalazły te swoje znaczki bo odcinki z nimi zaczynają być coraz durniejsze. Powód jest prosty: raczej każdy dzieciak na ich miejscu już by się zorientował w czym ma talent i twórcom - jak sądzę - zaczyna brakować pomysłów. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Też tak sądzę. Wątek z CMC coraz bardziej przypomina opowiadanie w kółko tej samej kiepskiej historyjki. Zresztą, takie rozwiązanie sprawia tylko, że cały wątek tak naprawdę stoi w miejscu bo dzieciaki niczego się nie uczą. No i ile jeszcze można czekać na taki znaczek? To nie Pokemony gdzie czas stoi w miejscu i nikt niczego się nie uczy.

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Po odcinku powiem jedno: Koniec żartów.. We must go deeper

 

x0IHO5q.jpg

 

A mi się podobało, nawiązania do Incepcji jak najbardziej na plusie. Luna mieszająca w głowach następnej generacji - viva la Lunar Republic! :)

Czy chcę kolejnych odcinków cmc? Tak - niech wreszcie dostaną te .jpgi na tyłki i niech się zakończy ten wątek. Bo postacie mają potencjały, a ciągle tylko trzymamy się jednego tematu. Big mac już ma głębsza historię...

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Mimo, że nigdy nie przepadałam za CMC to ten odcinek mi się oglądało fajnie. Jednak to ze względu na humor w nim panujący.

+ od samego początku już było widać, że jest to sen, np. kogut znoszący jajko

+ mówiący Big Mac

+ śpiewająca AJ <3

+ ayupy i nope'y od Granny Smith i AJ

+ animacje Luny *-* i ogólnie fajnie ją znów na ekranie widzieć

+ Octavia i Vinyl... I Rarity dająca siostrze 1 punkt chociaż, nie chcąc dawać 0 :D

 

A minus jest jeden, ale niestety właśnie jest ogromny. Ileż można robić z tych źrebaczków takie no...debilki? ;_; Oglądało się fajnie, ale motyw sam był straszny. Luna pokazująca komuś czyjś sen, wat. Chyba chce znaleźć przyjaciół :v

  • Upvote 3

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

×
×
  • Create New...