Jump to content

[Dyskusja][Kontrowersje] Balans między lekcjami historii, a lekcjami religii.


Isen Pan Chaosu
 Share

Religia i Histra.  

69 members have voted

  1. 1. Czy uważasz, że tylko 1 historia w tygodniu w 4 i 5 klasie szkoły podstawowej to za mało?

    • Tak.
      41
    • Nie.
      10
    • NIe wiem.
      5
  2. 2. Czy też twierdzisz, że religii (2 lekcje tygodniowo) jest za dużo?

    • Tak.
      36
    • Nie.
      12
    • Nie wiem.
      8


Recommended Posts


Panie ,z tego nie ma geldów.

A z geldów nie na szczęścia. Potwierdzone info. Dopóki nie żyjesz na skraju nędzy, szczęście nieznacznie zależy od zarobków. Za to wierz lub nie, ale matematyka może przynieść i szczęście i geldy.

 


Nuda. Może to co napisze jest dziwne ,ale czasami przemoc w szkole jest potrzebna. Wtedy znajdują się ludzie którzy bronią słabszych , ah piękne wspomnienia. Znaczy wspomnienia paskudne , ale się czegoś nauczyłem.

Tak, pochwalanie przemocy jest dziwne. Mimo wszystko cieszę się, że mnie to ominęło. Mimo wszystko wolałbym mieć miłe wspomnienia wspólnej nauki z miłymi kolegami, niż bycie bitym/bicie innych.

  • Upvote 2
Link to comment
Share on other sites

 

A z geldów nie na szczęścia. Potwierdzone info. Dopóki nie żyjesz na skraju nędzy, szczęście nieznacznie zależy od zarobków. Za to wierz lub nie, ale matematyka może przynieść i szczęście i geldy.

Pomyśl szerzej na temat pieniądza nie tylko w aspekcie konsumpcji .

Link to comment
Share on other sites

Według mnie historii w gimnazjum i podstawówce powinny być dwie godziny, i powinna być trochę inaczej prowadzona. Chodzi mi o to, żeby nie skupiać się na wkuwaniu dat, (z których te, które warto znać można policzyć na palcach jednej ręki), a na (jak już ktoś wspomniał) analizowaniu podejmowanych decyzji, i strategii wojennych, tego typu rzeczy. Plus systemy polityczne, ustroje itp. Takie coś od dat może okazać się bardziej przydatne (choćby w Civilization czy Darkest Hour :D).

Kto nie zna historii, jest zmuszony ją powtarzać. Warto o tym pamiętać.

Co do religii. Po pierwsze, niech zejdzie z portfela podatników. Po drugie, dwie godziny religii zastąpiłbym jedną religii i jedną filozofii/etyki. Co prawda na religii też są takie elementy, ale wydają mi się zbyt... jakby to ująć... zbyt oparte na katolicyźmie w stosunku do tych bardziej obiektywnych zaproponowanych wyżej. Jakby nie patrzeć w filozofii ogólnej każdy by sobie swoją, pasującą mu szkołę wybrał i tyle. A na religii - nie bardzo.

Pewnie same bzdury tu napisałem, ale cóż.

Link to comment
Share on other sites

Skoro się Tobie takie lekcje nie podobają, to znaczy, że ich potrzebujesz... Paradoks taki.

Właśnie o to w tym chodzi żeby odchamić i rozwinąć duchowo narybek, by nie wyrósł na rasową gimbazę. Religioznawstwa nie miałem, ale zdaję sobie sprawę, że choć mogłoby spełnić identyczną funkcję, to w godzinach lekcyjnych nie jest możliwe sensowne przerobienie wszystkich religii i zamiast porozwijać sobie abstrakcyjne myślenie można by co najwyżej poprzepisywać daty i imiona, zupełnie jak na większości godzin plastyki i muzyki.

Inna sprawa, że nie spotkałem żadnego inspirującego katechety. Zwykle lekcje religii spędzaliśmy na odrabianiu pracy domowej, uczeniu się na inne zajęcia, oglądaniu filmów, albo graniu w gry (jak trafiło w informatycznej). Jednako sama teoria takich lekcji jest ciekawa, skoro drażni to chociaż w minimalnym stopniu zmusza do przemyśleń.

 

Co do tematu akurat w tym dziale... Serio? Proponowałbym przenieść do Discorda i wywalić po tygodniu. To nie jest polityczne forum, a tego typu tematy nie mają na celu dyskusji, a jedynie mają sprawiać wrażenie, że jest dużo osób myślących w ten sposób, jeśli spamują gdzie popadnie.

Link to comment
Share on other sites

Religioznastwo nie musiałoby polegać na wkuwaniu dat, tylko o nauce o systemach religijnych. Bo daty tak naprawdę nie są nikomu tu do szczęścia potrzebne.

 

Tak, w mojej szkole nie było chlania, ćpania i nawalania po mordach. Za to w gimbazie i podstawówce było. Jeśli ktoś twierdzi, że przemoc w szkole jest potrzebna, to niech idzie do patologicznej szkoły i dostanie manto. Miałam szansę wypróbować, skończyło się tak, że w końcu nauczyłam się prać większych, silniejszych i liczniejszych. Nie polecam.

  • Upvote 2
Link to comment
Share on other sites

 

że w końcu nauczyłam się prać większych, silniejszych i liczniejszych.

To brawo, jednak jesteś kobietą i nie zrozumiesz idei takiej walki. Nie obrażam cię absolutnie ,to plus jeśli kobieta nie rozumie idei takiej walki znaczy ,że jest normalna.

 

Co do religioznawstwo to bardzo by się przydało. Bo potem powstaje taki Zeitgeist gdzie ludzie nie mają pojęcia o czym mówią.(chodzi o część I) Myślą ,że Jezus był prawie taki sam jak Horus czy Dionysos. Albo uważają ,że Jezus urodził się 24 grudnia , nie miał braci i odwiedziło go 3 królów. Zanim zaczną brać się za inne religie proponuje poznać tutejszą.

 

Skoro się Tobie takie lekcje nie podobają, to znaczy, że ich potrzebujesz.

Tak oczywiście jaki paradoks sprawdza się ,ale na kartkach książki.

 

Właśnie o to w tym chodzi żeby odchamić i rozwinąć duchowo narybek,

Religia w szkołach niszczy duchowość a wpaja religijność.

 

I gdybyśmy ,żyli w normalnym kraju filozofia proszę bardzo. Jednak na filozofii jaka była by teraz wpajali by ci tylko o "eurodobrociach"

Edited by White Hood
Link to comment
Share on other sites

Idea walki czy idea gnojenia słabszych dla zabawy? Kocham walkę, uwielbiam prać się z kolegami dla zabawy. Nawet trenowałam walkę mieczem i po treningach wyglądałam jak dziecię patologii :rainderp:. Ale niszczenie komuś życia, bo ma się skrzywiony mózg nie jest fajne. To nie jest walka. To jest znęcanie się.

 

I śmiem twierdzić, że gdyby Ciebie ktoś szmacił przez parę lat, a twoje szkolne życie przypominałoby piekło to byś zmienił zdanie. Bycie kobietą nie ma tu nic do rzeczy.

 

Powiedz mi, powiedz mi jaki według Ciebie ma sens przemoc szkole?

Link to comment
Share on other sites

 

I śmiem twierdzić, że gdyby Ciebie ktoś szmacił przez parę lat, a twoje szkolne życie przypominałoby piekło to byś zmienił zdanie

Chodzi o to by znajdowali się ludzie którzy umieją się przeciwstawić i chronić słabszych ,właśnie taki jest tego sens. Poza tym życie to nie bajka i trzeba się przyzwyczaić do tego ,że takie sytuacje się zdarzają.

 

Bycie kobietą nie ma tu nic do rzeczy.

Ja uważam ,że jednak ma. Ty po prostu jesteś wyjątkową jednostką i pewnie parę twoich koleżanek również. 

 

 

Powiedz mi, powiedz mi jaki według Ciebie ma sens przemoc szkole?

Ja uważam ,że czaszami wojna ma sens . Ale tak jak pisałem ideą przemocy w szkole jest powstawanie obrońców lub jednoczenia się. Nie można odizolować się od patologi.

 

 

walkę mieczem

Można wiedzieć czym dokładnie i jaki styl. Czysta ciekawość

Edited by White Hood
Link to comment
Share on other sites

Bogowie rogaci... Stawiaj spacje po znakach interpunkcyjnych, a nie przed, bo moje oczy krwawią.

 

Mam bardzo mało koleżanek, za to sporo kolegów.

 

Obrońcy? Nie było obrońców, tylko bierność. Życie nie jest bajką i nie ma co liczyć na swojego Kapitana Amerykę. Chcesz na kimś polegać? Liczyć na ratunek? To polegaj na sobie i sam się uratuj. Ludzkie bestie boją się tylko siły, a ofiara może łatwo stać się drapieżnikiem. Przyzwyczaić? Nie. Przyzwyczajenie to bierność. Bierność jest zła. Wolałabym zginąć niż znowu być bierna.

 

Wojny? Cena jest zbyt wysoka.

 

Z ciekawości - ile Ty liczysz sobie wiosen?

Link to comment
Share on other sites

 

Bogowie rogaci... Stawiaj spacje po znakach interpunkcyjnych, a nie przed, bo moje oczy krwawią.

Szczerze to nie patrze na to. Ale dla twojej przyjemności poprawię to.

 

Przyzwyczajenie to bierność

Jeśli pomagać komuś i się do tego przyzwyczaić to bierność hee. jestem w kropce.

 

 

Wojny? Cena jest zbyt wysoka.

Niższa niż cena bierności.

 

 

Z ciekawości - ile Ty liczysz sobie wiosen?

Mężczyzna nie liczy lat, gdyż puki może bronić to co kocha jest młody.

 

 

Nie było obrońców, tylko bierność. Życie nie jest bajką i nie ma co liczyć na swojego Kapitana Amerykę. Chcesz na kimś polegać? Liczyć na ratunek? To polegaj na sobie i sam się uratuj

Naprawdę nie musisz mi pisać, że życie to nie bajka. Widziałem wystarczająco skurw...niesprawiedliwości, śmierci i krwi, by to wiedzieć. Człowiek musi się nauczyć chronić siebie i to co kocha, czasem własnymi pięściami.

 

 

Mam bardzo mało koleżanek, za to sporo kolegów.

Bietka to ty? Dobra przecież nie wiem kim jesteś.

Edited by White Hood
Link to comment
Share on other sites

Nie, nie znajdą się bohaterowie. Nie licz na to, że ktoś Cię kocha. Nigdy. Licz na siebie. Broń się sam. Bo nie będzie rycerza na białym koniu. Myślisz że pomogę komuś, bo chcę mu pomóc? Nie, powód jest zupełnie inny. Gardzę słabością i brakiem woli walki.

 

Czyżby? Czy jest coś ważniejszego niż życie?

 

Najpierw tym mężczyzną trzeba być.

 

Musi. Ale nie będąc gnojonym przez szkolną patolę. Lepiej trenować krav magę czy coś :v.

  • Upvote 1
Link to comment
Share on other sites

 

Nie, nie znajdą się bohaterowie. Nie licz na to, że ktoś Cię kocha. Nigdy. Licz na siebie. Broń się sam. Bo nie będzie rycerza na białym koniu. Myślisz że pomogę komuś, bo chcę mu pomóc? Nie, powód jest zupełnie inny.

Więc bądź w stanie sama się obronić i obronić innych.

 

Czyżby? Czy jest coś ważniejszego niż życie?

Jest. Jednak każdy sam to ustala. Dla niektórych to ojczyzna, dla innych rodzina. Ludzie mają swoje ideały za które oddają życie.

 

 

Gardzę słabością i brakiem woli walki.

Nie miej nigdy pogardy w sercu . Nie będę pisał czyją cechą jest pogarda.

 

Ach Krav Maga piękny system izraelsko-polski. Znam człowieka którego szkolił Tomasz Adamczyk. Krav Maga nie miała mieć żadnej duchowości i być tylko systemem. Jednak Tomasz Adamczyk wprowadził w nią wiele wschodnich aspektów duchowych jak yin-yang czy aury. Podobno bardzo się stoczył.

 

Jednak chyba zbyt od pierwotnego tematu odbiegamy.

Link to comment
Share on other sites

 

Religia w szkołach niszczy duchowość a wpaja religijność.

 

Zastawiałem się, czy w ogóle chce mi się odpisywać na tak krótkie komentarze, ech...

Jest to totalna bzdura, nawet jeśli wydaje się Tobie inaczej. Przez wiele lat prowadziłem forum ezoteryczne i nigdy nie widziałem bólu tyłka spowodowanego przez chrześcijan, wielu nawet starało się to jakoś łączyć. Natomiast gimnazjalni ateiści (sam jestem ateistą, ale mam na myśli takich dla których jest to po prostu moda) rejestrowali się tylko po to naubliżać userom. Widziałem też kiedyś racjonalistę pl i do dziś pamiętam jak krótkie były tam artykuły na tematy filozoficzne, zupełnie jakby pisały je dzieci, a np. o agnostykach przeczytałem, że są to po prostu ateiści, tylko są sterroryzowani przez osoby wierzące i zostawili sobie taką furtkę.

 

Link to comment
Share on other sites

@fallout152

Nie należy mylić duchowości z byciem nielogicznym, nieracjonalnym i zmanipulowanym przez sekciarzy. Ja odnoszę wrażenie, że ta religia którą ja miałem w szkole raczej zniechęcała do samodzielnego myślenia, zamiast do tego zachęcać. Najgorsi są tacy nazi-katecheci, co jak powiesz, że nie istnieje dowód na istnienie Boga, to sprawiają wrażenie jakby chcieli cię wywalić przez okno.

 

I uważam, że religia powinna budzić wątpliwości, nie zapychać je fałszywymi pseudo-dowodami. To każdy człowiek powinien robić - wątpić.

  • Upvote 1
Link to comment
Share on other sites


Nie, nie znajdą się bohaterowie. Nie licz na to, że ktoś Cię kocha. Nigdy. Licz na siebie. Broń się sam. Bo nie będzie rycerza na białym koniu. Myślisz że pomogę komuś, bo chcę mu pomóc? Nie, powód jest zupełnie inny. Gardzę słabością i brakiem woli walki.

 

Szczerze Ci współczuję otoczenia, które wpoiło Ci taki pogląd.


Czyżby? Czy jest coś ważniejszego niż życie?

Nie jestem żadnym zwierzęciem by stawiać sobie na pierwszym miejscu przeżycie nawet kiedy jest ono najbardziej zjebane i zniszczone przez rzeczywistość. Są znacznie wyższe wartości, np. pasja, przyszłe pokolenia, honor. Gardzę konsumpcjonizmem i robieniem "Nowego Wspaniałego Świata" z otaczającej nas rzeczywistości.

 


Najpierw tym mężczyzną trzeba być.

Z całym szacunkiem, ale... feministka mówiąca o tym jaki powinien być mężczyzna to jak Krzysztof Bęgowski (znany też jako Anna Grodzka) mówiący jaka powinna być kobieta :spike:

  • Upvote 6
Link to comment
Share on other sites


Najpierw tym mężczyzną trzeba być.

Generalnie, jeśli ktoś chce czegoś wymagać od innych, to niech najpierw zacznie wymagać od siebie.

 


Nie, nie znajdą się bohaterowie. Nie licz na to, że ktoś Cię kocha. Nigdy. Licz na siebie. Broń się sam. Bo nie będzie rycerza na białym koniu. Myślisz że pomogę komuś, bo chcę mu pomóc? Nie, powód jest zupełnie inny. Gardzę słabością i brakiem woli walki.

Pomyśl sobie, że za parę lat znajdziesz się w ekstremalnej sytuacji życiowej. A potem wyobraź sobie kogoś, kto Ci pomaga tylko dlatego, że gardzi słabością i brakiem woli walki...

Rozumiem, że życie jest trudne, ludzie zawodzą, odchodzą itd. itp., ale nie można zamykać się w taki sposób. Czasami są takie sytuacje, że samemu sobie nie da się pomóc i konieczna jest pomoc z zewnątrz. Dlatego im wcześniej pozbędziesz się tej pogardy, tym lepiej dla Ciebie.

  • Upvote 3
Link to comment
Share on other sites

Tekst o mężczyźnie tyczył się tego:

 

 

Mężczyzna nie liczy lat, gdyż puki może bronić to co kocha jest młody.

 

Ten błąd ortograficzny... I metoda migania się od podania wieku. Cóż, poglądy  że przemoc w szkole jest potrzebna brzydko zalatują mi gimnazjum.

 

A co do mej płci... Nie jestem kobietą. Chyba. Jedyne co mam z baby to jajniki i ciałka Barra. Co jest zupełnie niezwiązane z tematem i nie widzę powodu przytaczaniu tu Pani Anny Grodzkiej, bo chodziło mi o coś zupełnie innego.

 

 

 

Więc bądź w stanie sama się obronić i obronić innych.

Ależ jestem. A jeśli nie będę to umrę. Mówi się trudno. Życie.

 

 

Nie miej nigdy pogardy w sercu . Nie będę pisał czyją cechą jest pogarda.

 

Ach Krav Maga piękny system izraelsko-polski. Znam człowieka którego szkolił Tomasz Adamczyk. Krav Maga nie miała mieć żadnej duchowości i być tylko systemem. Jednak Tomasz Adamczyk wprowadził w nią wiele wschodnich aspektów duchowych jak yin-yang czy aury. Podobno bardzo się stoczył.

 

Czyją, bo nie wiem?

 

Krav Maga jest skuteczna. Osobiście nie potrzebuję duchowości w sztukach walki. Mam być w stanie w razie konieczności unieszkodliwić bądź zabić. Szybko, większych, silniejszych i liczniejszych od siebie.

 

 

 

Szczerze Ci współczuję otoczenia, które wpoiło Ci taki pogląd.

 

Nie ma czego współczuć. Część już spotkała kara, części wybaczyłam, a reszta nie może spać spokojnie.

 

 

Nie jestem żadnym zwierzęciem by stawiać sobie na pierwszym miejscu przeżycie nawet kiedy jest ono najbardziej zjebane i zniszczone przez rzeczywistość. Są znacznie wyższe wartości, np. pasja, przyszłe pokolenia, honor. Gardzę konsumpcjonizmem i robieniem "Nowego Wspaniałego Świata" z otaczającej nas rzeczywistości.

 

Widzisz, a ja jestem zwykłym zwierzęciem. Żyję jak zwierzę i dobrze mi z tym. Oczywiście, nie bronię Ci żyć tak jak Ty tego chcesz. Jestem obywatelką świata i najwyższą wartością dla mnie jest natura. A dopiero po niej moje życie. Jednak póki mam siebie i swoją świadomość, to jest dobrze.

 

 

Pomyśl sobie, że za parę lat znajdziesz się w ekstremalnej sytuacji życiowej. A potem wyobraź sobie kogoś, kto Ci pomaga tylko dlatego, że gardzi słabością i brakiem woli walki...

Rozumiem, że życie jest trudne, ludzie zawodzą, odchodzą itd. itp., ale nie można zamykać się w taki sposób. Czasami są takie sytuacje, że samemu sobie nie da się pomóc i konieczna jest pomoc z zewnątrz. Dlatego im wcześniej pozbędziesz się tej pogardy, tym lepiej dla Ciebie.

 

Wyobrażam i co w związku z tym? Podziękuję i nasze drogi się rozejdą. Co z tego że ludzie odchodzą? Nikogo przy sobie nie trzymam i jeśli chcą odejść, to droga wolna. Mi nie zależy. Nie zamykam się - o dziwo mam przyjaciół, czego w sumie nie rozumiem, no ale skoro chcą...

Pomoc z zewnątrz... Cóż, to chyba oczywiste, że by zbudować sobie dom muszę zakupić do tego ekipę, bo na budownictwie się nie znam :rdblink:.

Link to comment
Share on other sites

 

Osobiście nie potrzebuję duchowości w sztukach walki

Wszystkie sztuki walki zawierają w sobie duchowość, nie istnieje taka która jej nie zawiera.  Krav maga nie jest sztuką walki.

 

Czyją, bo nie wiem?

 

"Pogarda, wilczku, to przywilej ludzi światłych i rozumnych. W innych przypadkach jest przejawem zwykłego gówniarstwa i ciemnoty...

 

 

Jestem obywatelką świata i najwyższą wartością dla mnie jest natura.

Kosmopolita: "Matuczko Rosija zapraszamy". Może jeszcze mi powiesz, że jesteś przeciwna własności prywatnej.

 

 

Krav Maga jest skuteczna

 

I to piekielnie, ale chyba lepszy jest BAS3 i Combat 56 jednak to tylko opinia.

 

Mężczyzna nie liczy lat, gdyż puki może bronić to co kocha jest młody.

Bo ja mam specjalną klawiaturę od prezydenta. Bronisław osobiście mi ją wręczył.

 

Kur... znowu zbaczamy z tematu.

Edited by White Hood
Link to comment
Share on other sites

Nie należy mylić duchowości z byciem nielogicznym, nieracjonalnym i zmanipulowanym przez sekciarzy.

 

Słyszałem kiedyś o grupie gimnazjalistów z jednego polskiego miasta (na szczęście nie pamiętam którego), która dla żartu wymyśliła tzw "zabawę w kelnera", polegającą na podawaniu sobie na talerzu własnego kału. Nie wyobrażam sobie by jakakolwiek osoba poszukująca absolutu (w jakkolwiek idiotyczny sposób) mogłaby jednocześnie reprezentować tak niski poziom człowieczeństwa.

Nie wiem co do końca rozumiesz poprzez duchowość, ale jeśli to ma według Ciebie coś wspólnego z filozofią, nie konsumpcyjnym podejściem, pokorą, kulturą osobistą i kreatywnością, to właśnie te cechy odnajdowałem wśród charyzmatyków. Może niektórym odwaliło (co też było ciekawe), ale i tak fajniej się gada z takim ludźmi (wyższy poziom dyskusji) niż na jakimś WP.pl, gdzie wypowiedzieć może się każdy.

 

Oczywiście najlepszym rozwiązaniem jest ateizm, tylko że ateistą może być zarówno człowiek który doszedł do takich poglądów, jak i osoba która jest po prostu zbyt ograniczona by usiąść sobie i pofilozofować na temat wiary. Analogiczna sytuacja miała miejsce we średniowieczu, kiedy modne było chrześcijaństwo i mimo iż mało kto łapał o co w tym chodzi, to każdy je wyznawał, czego skutki odczuwamy niestety aż do dziś w postaci twz papierowych katolików.

 

Ja odnoszę wrażenie, że ta religia którą ja miałem w szkole raczej zniechęcała do samodzielnego myślenia, zamiast do tego zachęcać. Najgorsi są tacy nazi-katecheci, co jak powiesz, że nie istnieje dowód na istnienie Boga, to sprawiają wrażenie jakby chcieli cię wywalić przez okno.

 

Jeśli miałeś takiego katechetę to fajnie, że przynajmniej odczuwał powołanie, choć mógł mieć jakieś argumenty i wtedy byłoby ciekawie. Najgorsi są katecheci którzy mają gdzieś obowiązek i przychodzą do szkoły w zasadzie tylko brać wynagrodzenie (swoją drogą mój nauczyciel od fizyki i kilku informatyków byli tacy sami, ale mniejsza o to). W zasadzie każda lekcja religii raczej zniechęca do wiary czy  myślenia, bo jest po prostu źle prowadzona, ale mam obiekcje co do rezygnowania z czegoś dla tego, że ktoś coś spierniczył. Niech system znajdzie lepszych katechetów, bo to chyba nie jest tak, że mamy w kraju samych niekompetentnych debili. Może kiedyś będzie lepiej. 

 

I uważam, że religia powinna budzić wątpliwości, nie zapychać je fałszywymi pseudo-dowodami. To każdy człowiek powinien robić - wątpić.

 

Chyba nikt w tym temacie nie twierdził że nie powinna. Wątpliwości są zdrowe, powątpiewać trzeba we wszystko.

Link to comment
Share on other sites

"Religia? Wywalić ze szkoły! Jak już to etyka/religioznastwo. To przejaw nietolerancji wobec ateistów, agnostyków i innowierców. I jakoś zawsze wypadała mi w środku zajęć." 

 

Chyba miałaś wyjątkowe gimnazjum/liceum/podstawówkę... u mnie zawsze było na samym końcu i jak się pytam innych to też zwykle tak jest. 

Oj, toheheancja to takie popularne słowo... szkoda, że kiepsko używane. 

Fakt, jak jest jakiś ateista na lekcji religii to zwykle on jeden się nudzi i przeszkadza, więc dobrym rozwiązaniem są deklaracje, to rozwiązuje wszystko. 

Poza tym, nawet jak ja miałem religię, to przez pierwsze dwa lata liceum było to typowe religioznawstwo.

 

W sumie opcja etyki też była w tych samych godzinach.  Nie można było nie chodzić na nic z powyżej wymienionych, tylko w klasie maturalnej nam wywalili obowiązek chodzenia.  

 

Piszemy kolorem automatycznym. ~Seluna

Religia to powinna być wyłącznie dyskusja. Nie powinno być żadnych dat i żadnego wkuwania. 

 

Niech ten przedmiot będzie odpoczynkiem. Musi być.

Link to comment
Share on other sites


Nie wiem co do końca rozumiesz poprzez duchowość, ale jeśli to ma według Ciebie coś wspólnego z filozofią, nie konsumpcyjnym podejściem, pokorą, kulturą osobistą i kreatywnością, to właśnie te cechy odnajdowałem wśród charyzmatyków. Może niektórym odwaliło (co też było ciekawe), ale i tak fajniej się gada z takim ludźmi (wyższy poziom dyskusji) niż na jakimś WP.pl, gdzie wypowiedzieć może się każdy.

Problem jest taki, że znam trochę ludzi z "bardzo duchowym" podejściem do życia. Nie chodzi o sam fakt bycia oderwanym od rzeczywistości (sam jestem), ale sposób w jaki takie osoby myślą, Nierzadko są zamknięte na argumentację logiczną uderzającą w podstawy ich duchowości, a jako kontr argumenty podają jakie to ich niesamowite historie spotykały. Najlepszym dla mnie przykładem jest sekta "Metody dwupunktowej". Dramatem jest to, że ja jako fizyk jedyne co widzę w ich systemie to stek bzdur, kłamstw i manipulacji. A to dopiero jedna pierdyliardowa wszystkich sekt, z których bardzo dużo jest poza zasięgiem moich możliwości sprawdzenia spójności ich ideologii.

 


Jeśli miałeś takiego katechetę to fajnie, że przynajmniej odczuwał powołanie, choć mógł mieć jakieś argumenty i wtedy byłoby ciekawie. Najgorsi są katecheci którzy mają gdzieś obowiązek i przychodzą do szkoły w zasadzie tylko brać wynagrodzenie (swoją drogą mój nauczyciel od fizyki i kilku informatyków byli tacy sami, ale mniejsza o to).

Tu się nie zgodzę. Co do fizyki czy innych ważnych przedmiotów to rzeczywiście, taki nauczyciel jest niepożądany, ale na religii? A mówienie że taki nazi-katecheta odczuwa powołanie, to trochę tak jakby twierdzić, że terroryści są wspaniałymi ideologami z wizją utopii o którą walczą. Wybacz, ale taki "Boży Wojownik" jest zazwyczaj zamknięty na wszelakie argumenty, oraz próby uruchomienia jego prawie wymarłych szarych komórek. Całe szczęście, że takich ludzi nie ma wielu. Przynajmniej mam taką nadzieję.

 


W zasadzie każda lekcja religii raczej zniechęca do wiary czy myślenia, bo jest po prostu źle prowadzona, ale mam obiekcje co do rezygnowania z czegoś dla tego, że ktoś coś spierniczył. Niech system znajdzie lepszych katechetów, bo to chyba nie jest tak, że mamy w kraju samych niekompetentnych debili. Może kiedyś będzie lepiej.

Prawie każda. Przez rok w liceum miałem bardzo ogarniętego, myślącego i otwartego katechetę.

Link to comment
Share on other sites

 

Problem jest taki, że znam trochę ludzi z "bardzo duchowym" podejściem do życia. Nie chodzi o sam fakt bycia oderwanym od rzeczywistości (sam jestem), ale sposób w jaki takie osoby myślą, Nierzadko są zamknięte na argumentację logiczną uderzającą w podstawy ich duchowości, a jako kontr argumenty podają jakie to ich niesamowite historie spotykały. Najlepszym dla mnie przykładem jest sekta "Metody dwupunktowej". Dramatem jest to, że ja jako fizyk jedyne co widzę w ich systemie to stek bzdur, kłamstw i manipulacji

Zgłaszam się. To o mnie chodzi? Chyba nie, a może hmm...

Link to comment
Share on other sites

Mówiłem o sektach, nie religiach. Religie są logiko-odporne - obalanie ich ideologii jest znacznie trudniejsze, gdyż zazwyczaj dopuszczają znacznie większy margines błędu. Poza tym zadowalają się znacznie mniejszym zaangażowaniem i fanatyzmem wyznawców, gdyż mają ich znacznie więcej. No, i zazwyczaj dopuszczają próby samodzielnego myślenia. Przez to wszystko nie warto z nimi walczyć, w szczególności jak jest się jednym z wierzących :) . Wiesz, dysonans poznawczy i inne takie.

 

Ale nadal uważam, że krytycyzm w stosunku do własnych wierzeń, przekonań i poglądów jest bardzo ważny.

Link to comment
Share on other sites


Więcej bym wrzuciła biologii oraz chemii.

 

Wyjć mie stym chulerstwem...

 

A tak całkiem na serio, historia jest niezwykle ciekawą nauką, do której jednak trzeba czasem przysiąść. Nie wystarczy wklepanie paru formułek. TO trzeba zrozumieć, naprawdę. I wiem że to co tu napiszę można potraktować jako przejaw wywyższania się ale trudno :dunno:  Jestem laureatem olimpady historycznej oraz w tym roku startuję w podobnych zawodach. Do głębszego poznania danego tematu nie wystarczy wkucie paru formułek. Za to bardzo przyznaje się dobry nauczyciel który uczy tego przedmiotu w formie zachęcającej ucznia. Jako przykład mogę podać widoczną na moim avatarze Marię Antoninę, którą ostatnio zacząłem podziwiać. Możecie uwierzyć, że jej włąsny syn zeznawał, że go molestowała? Albo że na szafocie przeprosiła kata, że nadepnęła mu na nogę. Właśnie to nazywam dobrą historią :D

Link to comment
Share on other sites

 Share

×
×
  • Create New...