Jump to content

[Dyskusja][Kontrowersje] Balans między lekcjami historii, a lekcjami religii.


Isen Pan Chaosu
 Share

Religia i Histra.  

69 members have voted

  1. 1. Czy uważasz, że tylko 1 historia w tygodniu w 4 i 5 klasie szkoły podstawowej to za mało?

    • Tak.
      41
    • Nie.
      10
    • NIe wiem.
      5
  2. 2. Czy też twierdzisz, że religii (2 lekcje tygodniowo) jest za dużo?

    • Tak.
      36
    • Nie.
      12
    • Nie wiem.
      8


Recommended Posts

Jeśli faktycznie lekcja religii byłaby dyskusją zostawiłbym ją w spokoju. Jednak nie oszukujmy się- w szkołach sporo jest pseudo-katechetów nietolerancyjnych dla ateistów, a jak wiemy niewierzących przybywa. Nauczyciele od religii mówią do nich- to po co przychodzisz na religię? Prosta sprawa. Rodzice każą lub dziecko spoglądnęło za daleko w przyszłość.

Link to comment
Share on other sites

Cały czas tylko ateiści. A co z innowiercami? Tacy to dopiero mają pod górkę. Większość katechetów będzie albo czyniła nieprzyjemności, albo próbowała nawracać, co jest wkurzające i upierdliwe. Zbyt wiele razy słyszałam takie słowa od katechetów, że miałam ochotę dać im w twarz.

Link to comment
Share on other sites

W LO miałam tolerancję, ale w gimbazie walniętą dyrektorkę i katechetkę typu ojciec Natanek. No i miałam problemy na wolontariacie - ciężko mi było pomagać odrabiać dzieciom zadania domowe z religii.

Link to comment
Share on other sites


Ja chciałam powiedzieć, że widziałam ostatnio piękny przykład gimboateizmu. Użytkownik na pewnym forum napisał o tym, że jest oburzony dyskryminacją chrześcijan w pewnej amerykańskiej szkole. Komemtarze? "Bardzo dobrze, religia to największa zło tej ziemi".

W USA właśnie tak jest. Im bardziej jesteś "inny" tym bardziej lepszy. Chcesz żyć jako heteroseksualny, biały katolik? NOPE. Jesteś najgorszy z tych wszystkich ludzi.

Link to comment
Share on other sites

Ej, na serio ktoś miał na religii głęboką analizę Biblii i znaczenia np. Księgi Hioba czy podtekstów w Psalmach? Wyjaśnienia najpostrzej rzeczy, a więc przypowieści Chrystusa jeszcze tu i ówdzie się omawia, ale reszty?

 

Sorry, ale statystyki i ankiety są nieubłagane. Na większości lekcjach religii odrabia się matmę bądź uczy do sprawdzianu z biologii. Gdzieniegdzie robi się coś zwiażanego z  religią, a zaledwie garstka spośród tej garstki to jest konsekwentne przerabianie jakiegoś materiału*. Pomijam już tutaj całkowicie temat wszelkich nawiedzonych księży, którzy nawrcają ognie i meiczem bądź krzyczą "Geje do gazu!" (my takiego mieliśmy)**.

 

Po prostu większość lekcji religii to marnowanie czasu i pieniędzy.

 

A wielka szkoda, bo religia, religioznastwo jako element kulturoznastwa to bardzo istotna kwestia odpowiedzi na pytanie "kim jesteśmy?" i co siedzi w naszych głowach.

 

Dlatego byłbym "za" utrzymaniem aktualnej ilości lekcji religii, jakby istotnie na niej uczono mądrości, np. poprzez religię. Ale ponieważ aktualnie system absolutnie tak nie działa, to sorry... to wtedy się go wymienia.

 

*osoby, które chcą zaprzeczyć, że "u mnie był spoko ksiądz i dużo się dowiedziałem" niech to przeczytają ;) Wiem o tym, że zdarzają się chlubne wyjątki.

**by nie było, świeccy nauczyciele też tacy się zdarzają.

Link to comment
Share on other sites

katechetkę typu ojciec Natanek

 

GENDER kobieta, a udaje chłopa.

Dobra żart na bok. W chrześcijaństwie jest pewna fajna zasada, a mało kto ją zna "Powiem ci wszystko o Bogu wszystko co jestem w stanie i wszystko co wiem, ale powiedź kiedy mam przestać, a to zrobię"

 

 

No i miałam problemy na wolontariacie - ciężko mi było pomagać odrabiać dzieciom zadania domowe z religii.

To mógł być problem fakt, ale trzeba było to potraktować jak zwykły przedmiot. Ja właśnie tak zrobiłem. Fakt w technikum miałem bardzo fajną katechetkę, "mało wiedziała, ale na życiu się znała" jak to mówią. W gimnazjum katechetka podobna do twojej. Natanek v.2.0

W technikum do którego uczęszczałem była jedna dość dziwna katechetka, można rzec wilk w owczej skórze. Jak nie chodziło się do niej na zajęcia to anioł, ale jak się jej podpadło to demon z niej wyłaził. Mówiła, że jest psychologiem całej szkoły i takie tam. Ja nie wiem jak można znać Chrystusa i niszczyć ludzi za to, że nie wierzą. Uczniowie czasami płakali na jej lekcjach, a jak coś się jej nie spodobało to trzaskała drzwiami i na skargę do dyrektorki. (wszystko wiem z opowiadań więc mogę mijać się z prawdą, choć było wiele źródeł i wszyscy mówili bardzo podobnie.)

Link to comment
Share on other sites

Jak potraktować to jako przedmiot? Jestem neopoganką, ale swoją wiarę traktuję jako swoją sprawę i nie potrafię dzieciom mówić o katolicyzmie, bo to nie moja wiara i o niej zbyt wiele nie wiem, a na dodatek byłoby to dla mnie moralnie niekomfortowe.

 

A katechetka to był ten typ, który najchętniej by połowę ludzkości spalił na stosach. I wszędzie widziała szatana. A dyrektorka była jeszcze gorsza i miała gdzieś, że kogoś rodzice wypisali z religii :lol:. Do dziś pamiętam jak wylądowaliśmy w 8 osób u niej za to na dywaniku. Jesteś innowiercą/ateistą? Masz zwolnienie? Nie, na rekolekcje do kościoła i tak miałeś iść. To był jeden z powodów, dla których część nauczycieli się wyniosła z tej szkoły.

Link to comment
Share on other sites

Ja  uważam, że godzina historii na tydzień w 4 klasie to jakiś chory żart,, bo przez 1 godzinę w tygodniu i tak nie zdążysz przerobić całego materiału dlatego historia w praktyce kuleje a jeszcze ten cholerny wyścig szczurów, by przerobić ile się da, w tym nie pomaga, gdyż uczniowie kują historię, ale jej się nie uczą,. Przez co później dochodzi do tego, że człowiek nic tak naprawdę nie wie i nawet nie czuje dumy z swojego kraju bo niby jak ma ją czuć?  Skoro nic nie wie w praktyce o jego historii ?. Natomiast religia  w obecnej formie to tylko maszynką do robienia fanatyków i ignorantów. Oczywiście jeśli nauczyciel  przerobi materiał akceptowany prze watykańską mafię w innym wypadku to marnotrawstwo czasu i pieniędzy. Jest to  dla mnie smutne gdyż religia i historia stanowią o świadomości narodowej, która w Polsce słabnie. Dlatego historii powinno być więcej a  nauczanie Religi powinno być takie jak przedstawił Spidi w innym wypadku jestem za skróceniem liczby godzin tego przedmiotu :)

Edited by Out of Odder Zandi
Link to comment
Share on other sites

Ja chciałam powiedzieć, że widziałam ostatnio piękny przykład gimboateizmu. Użytkownik na pewnym forum napisał o tym, że jest oburzony dyskryminacją chrześcijan w pewnej amerykańskiej szkole. Komemtarze? "Bardzo dobrze, religia to największa zło tej ziemi".

 

 

a niektórzy ateiści przeżywają jeszcze do tej pory czasy "Świętej inkwizycji", argumentując jaka ta religia jest zła "bo paliła czarownice", albo, że "księża to pedofile"... wykorzystują dogmaty wiary jak broń przeciwko chrześcijanom, natomiast kultura osobista czy poszanowanie czyiś przekonań ich nie dotyczy, bo są "tacy postępowi". Wielu ateistów to są tak naprawdę antyteiści, gimboateiści. Poczytajcie sobie komentarze na jakimkolwiek serwisie, forum czy pod jakimkolwiek filmikiem. 

 

W internetach pierwszy raz jesteście? Zapewne znajdzie się podobna ilość "gimbokatolików", którzy powiedzą, że "bardzo dobrze, ateizm to największe zło na Ziemii" w reakcji na prześladowanie ateistów w szkole. I to raczej trzeba zaakceptować, na głupkowatych hejterów, którzy psują opinię praktycznie każdemu, nic się nie poradzi bez drastycznego obniżenia wolności wypowiedzi.

 

Palenie czarownic i księża pedofile nie wzięli się znikąd tak btw. A w przypadku tych drugich to w każdym zawodzie znajdą się pedofile, problemem jest krycie pedofilii przez ich przełożonych w Kościele. 

 

 

 

Wiecie kto jest prawdziwym ateistą?

 

wiara chrześcijańska potępia "grzech", a nie "człowieka"

 

 

Podobnie ci wojujący ateiści potępiają religię, a nie zwyczajnych wyznawców. Prawo do krytyki działa w obie strony.

 

 

Po prostu większość lekcji religii to marnowanie czasu i pieniędzy.

 

W sumie to warto zwrócić uwagę również na ten aspekt. Na lekcję religii tracimy około miliard złotych rocznie. A pomijając już to, czy religia w ogóle powinna być w szkole, jej nauczanie często jest mało efektywne, zwłaszcza biorąc pod uwagę to, że od podstawówki do szkoły średniej, religii są 2 godziny w tygodniu. Więcej godzin mają tylko język polski, matematyka i język obcy. Nauki ścisłe (fizyka, chemia, biologia, geografia) mają razem mniej godzin łącznie, społeczne(historia i wos) mają chyba jeszcze mniej godzin. Moim zdaniem przede wszystkim nauki ścisłe powinny mieć większy priorytet w nauczaniu.

 

 

A wielka szkoda, bo religia, religioznastwo jako element kulturoznastwa to bardzo istotna kwestia odpowiedzi na pytanie "kim jesteśmy?" i co siedzi w naszych głowach.

 

Tutaj się z tobą nie zgadzam. Moim zdaniem nie należy narzucać młodym ludziom tożsamości powiązanej z historią, czy kulturą. Naprawdę nie obchodzi mnie, za co ginęli moi przodkowie i w jakie irracjonalne nonsensy wierzyli. Uważam, że młodemu człowiekowi nie powinno się wpajać przywiązania do historii i tradycji, a historię właśnie powinno się przekazywać z pewnym dystansem. "My" nie walczyliśmy pod Grunwaldem. Walczyli ówcześni Polacy.

Uczenie religioznawstwa miałoby oczywiście sens, ale myślę, że warto by położyć na to większy nacisk na historii, nie widzę sensu religioznawstwa jako osobnego przedmiotu. 

 

Dlatego byłbym "za" utrzymaniem aktualnej ilości lekcji religii, jakby istotnie na niej uczono mądrości, np. poprzez religię. Ale ponieważ aktualnie system absolutnie tak nie działa, to sorry... to wtedy się go wymienia.

 

Na obecnych lekcjach religii też często się jakichś mądrości uczy. Problem w tym, że często jest w to wplecione narzucanie światopoglądu. Przecież ksiądz może być całkiem w porządku gościem i rzeczywiście przekazywać uczniom jakieś mądre rady, a jednocześnie mówić źle o homoseksualistach, in vitro, eutanazji, antykoncepcji. Zresztą przecież przekazuje w ten sposób tylko oficjalne zdanie Kościoła na te tematy.

  • Upvote 1
Link to comment
Share on other sites


W internetach pierwszy raz jesteście? Zapewne znajdzie się podobna ilość "gimbokatolików", którzy powiedzą, że "bardzo dobrze, ateizm to największe zło na Ziemii" w reakcji na prześladowanie ateistów w szkole. I to raczej trzeba zaakceptować, na głupkowatych hejterów, którzy psują opinię praktycznie każdemu, nic się nie poradzi bez drastycznego obniżenia wolności wypowiedzi.

Wybacz Mon, czasy kiedy katolicyzm był modny minęły. Teraz proletariat umysłowy będzie ciągnął do ateizmu. Daje to duże możliwości do łechtania sobie ego przez pogardę do katolików, więc wróżę świetlaną przyszłość gimboateizmowi. A o ateistę który z tej możliwości nie korzysta jest ciężko.

 

W sumie kiedyś nie wierzyłem że to powiem... ale czy przypadkiem teraz katolicyzm się nie uelitarnia? W takim sensie, że zrzuca warstwę ludzi wierzących "bo tak" a zyskuje na wyznawcach z dorosłą i świadomą wiarą?

 


Na obecnych lekcjach religii też często się jakichś mądrości uczy. Problem w tym, że często jest w to wplecione narzucanie światopoglądu. Przecież ksiądz może być całkiem w porządku gościem i rzeczywiście przekazywać uczniom jakieś mądre rady, a jednocześnie mówić źle o homoseksualistach, in vitro, eutanazji, antykoncepcji. Zresztą przecież przekazuje w ten sposób tylko oficjalne zdanie Kościoła na te tematy.

No tak, rzeczywiście, na lekcjach religijnych nie powinniśmy mówić o takich rzeczach. Przecież te lekcje powinny być pozbawione przekazu światopoglądowego o innym charakterze niż Twój.

Poza tym, moi ostatni 3 katecheci mięli rozsądne zdanie na temat np. homoseksualistów (że jest to grzech, więc tym ludziom należy pomagać).

 


Tutaj się z tobą nie zgadzam. Moim zdaniem nie należy narzucać młodym ludziom tożsamości powiązanej z historią, czy kulturą. Naprawdę nie obchodzi mnie, za co ginęli moi przodkowie i w jakie irracjonalne nonsensy wierzyli. Uważam, że młodemu człowiekowi nie powinno się wpajać przywiązania do historii i tradycji, a historię właśnie powinno się przekazywać z pewnym dystansem. "My" nie walczyliśmy pod Grunwaldem. Walczyli ówcześni Polacy.

Idea kultury jest czymś absolutnie pięknym, a Ty chcesz wyzbyć się 1/3 osiągnięć ludzkości w dziedzinie filozofii, sztuki czy etyki. Gdyby nie stałość kultury bylibyśmy etyczno-kulturalnym śmietnikiem bez wartości wyższych. Nie chciałbym żyć w takim społeczeństwie. Wolność słowa czy wyznania są właśnie elementem kultury.

Link to comment
Share on other sites

"Dlatego, że Polska to wieśniecki kraj".

 

Stop. Nie uwierzę, by ktoś tak płytki i tępy istniał.

Zgadzam się z tobą, że tożsamość narodowa jest bardzo ważna. Bo potem dochodzi do takich sytuacji, że Arabowie nas zalewają

 

 

Nigdy nie spotkałam gimbokatolika, uwierz mi. Zapewne dlatego, że katolicy siedzą zazwyczaj na swoich stronkach i tam piszą o religii, nie na normalnych forach. Spotkałam się tylko z katolikami, którzy odpowiadali na hejt na ich religię.

Częste występowanie tego gatunku: demotywatory, kwejk, komixxy.

 

 

W sumie kiedyś nie wierzyłem że to powiem... ale czy przypadkiem teraz katolicyzm się nie uelitarnia? W takim sensie, że zrzuca warstwę ludzi wierzących "bo tak" a zyskuje na wyznawcach z dorosłą i świadomą wiarą?

 

Nie powiedziałbym.

Edited by White Hood
Link to comment
Share on other sites


Moim zdaniem nie należy narzucać młodym ludziom tożsamości powiązan

Tego nie powiedziałem. Świadomość, kto mieszkał i jak żył przede mną to nie jest automatyczne narzucanie jakiegoś papierowego patriotyzmu. Abstrahuję już od faktu, że prawdziwy patriota nie musi utożsamiać się z myslą, że "pod Grunwaldem" byli jacyś Polacy. O ile to byli Polacy, ale tutaj wkraczamy na zupełnie osobną dyskusję xD

Link to comment
Share on other sites

Spotkałam się tylko z katolikami, którzy odpowiadali na hejt na ich religię.

 

Ja podobnie mógłbym powiedzieć o ateistach tak naprawdę i reakcji na dominację katolicyzmu w przestrzeni publicznej. Ale jak dla mnie często i jedni, i drudzy siebie warci. Jakoś nigdy nie było we mnie wystarczająco poczucia przynależności do grupy, by usprawiedliwiać ludzi o podobnych poglądach. Wręcz przeciwnie, niektórymi gimboateistami gardzę bardziej niż niejednym gimbokatolikiem.

 

Wybacz Mon, czasy kiedy katolicyzm był modny minęły. Teraz proletariat umysłowy będzie ciągnął do ateizmu. Daje to duże możliwości do łechtania sobie ego przez pogardę do katolików, więc wróżę świetlaną przyszłość gimboateizmowi. A o ateistę który z tej możliwości nie korzysta jest ciężko.

 

W sumie kiedyś nie wierzyłem że to powiem... ale czy przypadkiem teraz katolicyzm się nie uelitarnia? W takim sensie, że zrzuca warstwę ludzi wierzących "bo tak" a zyskuje na wyznawcach z dorosłą i świadomą wiarą?

 

Nie wiem skąd ci się wzięło to, że ateizm jest bardziej modny od katolicyzmu. Jeśli widzę gdzieś presję, to raczej na bycie katolikiem. Obecność lekcji religii w szkołach, a w praktyce zapisywanie na nie z automatu każdego, wybitnie tą presję pokazuje. Ze strony rówieśników rzeczywiście sytuacja jest bardziej złożona. Bo tu nie chodzi tylko o ilość - zdarza się, że w grupie osoba o silnej osobowości tworzy presję. Teraz jak tak patrzę na swoje doświadczenia z gimnazjum, to muszę przyznać, że byłem wtedy osobą o silnej osobowości. Myślę, że czyniło to w środowisku mojej klasy ateizm bardziej "modnym", a raczej ludzie się po prostu przestali swoich wątpliwości wstydzić, bo wystarczyło przekonanie ich, że nie są sami. Tak czy siak większość klasy uważała się za mniej lub bardziej wierzących i raczej na poglądy większości nie wpłynąłem wtedy, za to zachęciłem sporo osób o podobnych poglądach do ich ujawniania.

 

No tak, rzeczywiście, na lekcjach religijnych nie powinniśmy mówić o takich rzeczach. Przecież te lekcje powinny być pozbawione przekazu światopoglądowego o innym charakterze niż Twój.

 

Zacznijmy od tego, że na jakichkolwiek lekcjach w publicznej szkole, jeśli już mówimy o sprawach światopoglądowych, to robimy to z pewnym dystansem. 

 

Idea kultury jest czymś absolutnie pięknym, a Ty chcesz wyzbyć się 1/3 osiągnięć ludzkości w dziedzinie filozofii, sztuki czy etyki. Gdyby nie stałość kultury bylibyśmy etyczno-kulturalnym śmietnikiem bez wartości wyższych. Nie chciałbym żyć w takim społeczeństwie. Wolność słowa czy wyznania są właśnie elementem kultury.

 

Cóż, nie wszystkie osiągnięcia człowieka są pozytywne. Słusznie zwróciłeś uwagę na to, że chciałbym wyzbyć się tylko tych, które są w mojej opinii szkodliwe.

 

Nie widzę żadnego powodu, by potępiać religię. Zabijają źli wyznawcy, nie religia. Dodatkowo, religia potępia GRZECH, czyli z definicji coś złego. To czy religia jest czymś złym, to już kwestia sporna.

 

Grzech to pojęcie, które istnieje tylko w religii właśnie. A to, czy każdy grzech w katolicyzmie jest czymś złym jest kwestią dyskusyjną. Grzechem jest stosowanie antykoncepcji, stosunki homoseksualne... Jak dla mnie żadna z tych rzeczy nie jest zła. Zły za to jest jakikolwiek bezkrytyczny kult. Nieważne, czy osoby, narodu, czy Boga.

Osobiście każdą konkretną religię (gdzie religię rozumiem jako zbiór dogmatów) potępiam jeszcze ze względu na to, że uważam ją za irracjonalny nonsens. Abstrahując od tego, czy jest zła czy nie, jest oparta na założeniach, na które nie ma żadnych sensownych przesłanek. Do generycznego deizmu, czy nawet teizmu w sumie nic nie mam.

  • Upvote 1
Link to comment
Share on other sites


Nie wiem skąd ci się wzięło to, że ateizm jest bardziej modny od katolicyzmu. Jeśli widzę gdzieś presję, to raczej na bycie katolikiem.

Właśnie. Podejrzewam że wiesz czym jest rezystencja, więc... cóż, wydedukuj sam.

Właściwie to chyba nic tak skutecznie nie rozpowszechnia ateizmu jak nadgorliwość rodziców.

 


Cóż, nie wszystkie osiągnięcia człowieka są pozytywne. Słusznie zwróciłeś uwagę na to, że chciałbym wyzbyć się tylko tych, które są w mojej opinii szkodliwe.

Czekaj, według Ciebie wolność słowa i wyznania są szkodliwe?  Czy sztuka, filozofia i etyka?

Według mnie zdecydowana większość osiągnięć człowieka jest pozytywna. Z wyjątkiem wszystkich rodzajów fanatyzmów, ale to powoli umiera.

 


Grzech to pojęcie, które istnieje tylko w religii właśnie. A to, czy każdy grzech w katolicyzmie jest czymś złym jest kwestią dyskusyjną. Grzechem jest stosowanie antykoncepcji, stosunki homoseksualne... Jak dla mnie żadna z tych rzeczy nie jest zła. Zły za to jest jakikolwiek bezkrytyczny kult. Nieważne, czy osoby, narodu, czy Boga.

No cóż, może po prostu katolicy wolą dmuchać na zimne. Teraz sobie zabijamy 7-miesięczne płody, a potem za 100 lat - ojej, one mają świadomość! Co za pech!

W niektórych kwestiach wątpliwych moralnie jednak wolę zachować powściągliwość, zamiast bezwzględnie akceptować wszystko co mi Czarnobyl pod nogi podrzuci. Bo tak nowocześnie.

I nie mówię tu o antykoncepcji czy homoseksualistach.

Link to comment
Share on other sites

a raczej ludzie się po prostu przestali swoich wątpliwości wstydzić, bo wystarczyło przekonanie ich, że nie są sami.

 

Jak się ma wątpliwości to się zostaje ateistą agnostykiem.

 

 

Cóż, nie wszystkie osiągnięcia człowieka są pozytywne. Słusznie zwróciłeś uwagę na to, że chciałbym wyzbyć się tylko tych, które są w mojej opinii szkodliwe.

Aż się boje zapytać jakie.

 

 

Teraz sobie zabijamy 7-miesięczne płody, a potem za 100 lat - ojej, one mają świadomość! Co za pech!

Jeśli o to chodzi uważam, że jeśli ktoś uważa płód za nieświadomy zlepek komórek to ok ma do tego prawo. Jednak niszcząc ten zlepek komórek niszczy toż możliwość stania się tym czym miało się stać. Oczywistym jest, że za 9 miesięcy może urodzić się zdrowe dziecko.

 

Osobiście każdą konkretną religię (gdzie religię rozumiem jako zbiór dogmatów) potępiam jeszcze ze względu na to, że uważam ją za irracjonalny nonsens

 

.

Słuchaj ja też nienawidzę religii i religijności, ale nie obraź się ateizm uważam za brak racjonalizmu. Co innego agnostycyzm, ale to moje prywatna opinia.

 

 

Panowie i panie trochę z kursu zbaczamy, a ja już jeden ochrzan dostałem. Jak nie dwa.

Edited by White Hood
Link to comment
Share on other sites

Coś w rodzaju gimbokatolików istnieje. Na YT w komentarzach do filmów o ewolucji i powstaniu Ziemi potrafią stanowić jedną trzecią, jednako tę wojnę zaczęli gimboateiści, każdy widzi ich komentarze gdzie się da. Gimokatolicy też na pewno nie są modą, bo ani nie jest to fajne, ani na pewno łatwe, ani też promowane. Raczej mieszanina religii i desperacji.

 

A co nieudanych katechetów, to po prostu powinny być kontrole z ministerstwa.

Edited by fallout152
Link to comment
Share on other sites

 Share

×
×
  • Create New...