Jump to content

[Dyskusja][Kontrowersje] Balans między lekcjami historii, a lekcjami religii.


Isen Pan Chaosu
 Share

Religia i Histra.  

69 members have voted

  1. 1. Czy uważasz, że tylko 1 historia w tygodniu w 4 i 5 klasie szkoły podstawowej to za mało?

    • Tak.
      41
    • Nie.
      10
    • NIe wiem.
      5
  2. 2. Czy też twierdzisz, że religii (2 lekcje tygodniowo) jest za dużo?

    • Tak.
      36
    • Nie.
      12
    • Nie wiem.
      8


Recommended Posts


Osobiście jako katolik wolałbym w tym miejscu filozofię z elementami religioznawstwa i teologii.

 

Dlatego trzeba pisać i prosić episkopat o lepszy poziom takich lekcji. Bo jest wiele za dużo przypadków beznadziejnych nauczania tego przedmiotu.  

Ale filozofia? Meh. Teologia, religioznawstwo i wiedza na temat KK w Polsce byłą by wystarczająca. 

Zakłamania? To pojęcie jest tak nadużywane... aż szkoda gadać.

 

Znam zdania różnych osób, co by wprowadziły filozofię do matmy albo fizyki.  

Dla mnie przydała by się jako oddzielny przedmiot. 

Link to comment
Share on other sites

Ale pensje dostają z budżetu. Dlaczego ja, kiedy pójdę do pracy będę się moimi podatkami składać na ich pensje? Z jakiej niby racji? Salki przykościelne i zrzutka na pensję dla katechety to o wiele bardziej sprawiedliwy pomysł.

 

Mniejszość? Może i mniejszość, ale kiedy na religię nie chodzi 1/3 klasy (z powodów innych niż lenistwo), a wpisałoby się więcej, ale rodzice im nie pozwolili, to jednak nie jest tych osób mało.

 

@Mordoklapow, miałam rozszerzenie z biologii i chemii oraz jego elementy na matematyce i fizyce. I to by starczyło. Niestety, widziałam podręczniki dla podstawy i się załamałam. Tam nic nie ma. Nędza z biedą, w liceum poziom gimnazjum (czyli pełny przekłamań), który nauczy może tego, że człowiek ma wątrobę. A potem czytam posty vegeoszołomów i się dowiaduję ciekawych rzeczy... Bardzo niezgodnych z biologią. Dlatego jestem za zwiększeniem liczby godzin z tych przedmiotów, by te tłumoki nie dawały sobą tak manipulować.

Link to comment
Share on other sites

Chwilka, mieszkam w Niemczech. To religia jest w Polsce przymusowa? Uff... byłbym zaawansowanym wagarowiczem...

W Niemczech w klasie piątej i szóstej podstawówki są dwie lekcje historii. Tematy to prehistoria i starożytność. Jednak potem historii w szkole... jest coraz mniej. Co prawda są trzy lekcje w tygodniu, ale przedmioty historia i "nauki społeczne", czyli głównie o systemie politycznym dzisiaj są stapiane i to ten drugi dominuje. Tak więc na cały rok jest średnio jedna lekcja historii tygodniowo. Dopiero w ostatnich dwóch rocznikach przedmaturalnych są trzy NORMALNE lekcje historii w tygodniu. A uważam że historia jest bardzo ważna. Dlatego muszę powiedzieć, że u was jest pod tym względem lepiej niż u Niemiaszków.

Edited by Seluna
Link to comment
Share on other sites


@Mordoklapow, miałam rozszerzenie z biologii i chemii oraz jego elementy na matematyce i fizyce. I to by starczyło. Niestety, widziałam podręczniki dla podstawy i się załamałam. Tam nic nie ma. Nędza z biedą, w liceum poziom gimnazjum (czyli pełny przekłamań), który nauczy może tego, że człowiek ma wątrobę. A potem czytam posty vegeoszołomów i się dowiaduję ciekawych rzeczy... Bardzo niezgodnych z biologią. Dlatego jestem za zwiększeniem liczby godzin z tych przedmiotów, by te tłumoki nie dawały sobą tak manipulować.

 

Ej, chemia jest beznadziejna.  Widziałem książki dla rozszerzeń, gdzie książka to 90% obrazki... człowiek może się załamać? 

A dawanie większej ilości godzin? Nie... tylko równolegle z polepszeniem poziomu, bo według mnie. Nawet dodatkowe 20h biologii/chemii nie da nic, jeśli poziom jest do niczego. 

Link to comment
Share on other sites

Aby nie chodzić na religię to trzeba się z niej wypisać. Gorzej jeśli szkoła robi problemy - np. w moim gimnazjum wypisanie z religii nie zwalniało z rekolekcji, religia jest w środku zajęć, a alternatywy nie ma.

 

@KochamChemię

 

No, akurat u mnie leciało się na wykładach nauczyciela, więc materiału było dużo więcej i na wyższym poziomie niż podręcznik. Fakt, że chodziłam do elitarnego LO nastawionego na biochemy.

Link to comment
Share on other sites

@Mordoklapow, miałam rozszerzenie z biologii i chemii oraz jego elementy na matematyce i fizyce. I to by starczyło. Niestety, widziałam podręczniki dla podstawy i się załamałam. Tam nic nie ma. Nędza z biedą, w liceum poziom gimnazjum (czyli pełny przekłamań), który nauczy może tego, że człowiek ma wątrobę. A potem czytam posty vegeoszołomów i się dowiaduję ciekawych rzeczy... Bardzo niezgodnych z biologią. Dlatego jestem za zwiększeniem liczby godzin z tych przedmiotów, by te tłumoki nie dawały sobą tak manipulować.

Tak wstawmy wszystkim rozszerzoną biologię, chemię, historię, i Bóg wie co jeszcze. Jak zauważyłaś, skoro ludzie nie umieją się nauczyć podstawy, to co dopiero z rozszerzeniem? Poza tym ludzie manipulują także brakami wiedzy z fizyki np. tu. Co za brednie! Z historii też można. Z wszystkiego to jest możliwe. Połowa "ekologii" to jest manipulowanie faktami z fizyki i chemii. Nawet powstają prawie-sekty na bazie NOWEJ MATEMATYKI! Tak, zrozum to, nie Ty jedyna masz problem, że często widzisz dających się nabierać ludzi. Dlatego proponowałbym wprowadzenie psychologii do szkół, jest to bardziej uniwersalne rozwiązanie. Z działem psychomanipulacja.

 

 

 

Dlatego trzeba pisać i prosić episkopat o lepszy poziom takich lekcji. Bo jest wiele za dużo przypadków beznadziejnych nauczania tego przedmiotu.

Tak, tyle że nazwa religia jest już stracona - za łatwo to oskarżyć o pranie mózgów, manipulowanie i indoktrynację. Z jakąś delikatniejszą nazwą byłoby mniej przeciwników takiego przedmiotu.

 

Ogółem co do przedmiotu, to wydaje mi się też, że jest przerabiany na zbyt infantylnym poziomie. Potem się dziwimy, że w gimnazjach i liceach jest tyle ateistów.

 

 

Znam zdania różnych osób, co by wprowadziły filozofię do matmy albo fizyki.

Nie jest to aż takie głupie. Jak biolog czegoś nie rozumie, zwala to na fizykę. A jak fizyk nie wie z czego się coś bierze, to co ma zrobić? Np. skąd się wzięły prawa fizyki?

 

Chociaż oczywiście należy rozróżniać naukę i filozofię.

Edited by Mordoklapow
  • Upvote 2
Link to comment
Share on other sites

Religia to akurat wyjątkowo perfidny przedmiot szczególnie, że wcale nie powinna być przedmiotem nauczanym w szkole. Jakiś idiota kiedyś założył, iż każdy Polak to katolik więc problem z głowy ;)

Link to comment
Share on other sites

Ja tam uważam, że to wszystko zależy od nauczycieli danych przedmiotów... Jeżeli ktoś jest ogarnięty to wystarczy nawet jedna godzina. I moim zdaniem dobrze, że religia jest w szkole. Ateista może się wypisać, a wierzący na tym zostać. Jeżeli są z tym problemy to powinno się je rozwiązać, by niewierzący mogli zrezygnować z tego, a nie rozwiązać to sposobem usunięcia tego przedmiotu całkowicie, bo mniejszości nie pasuje. (Tak, ateiści to mniejszość, większości rezygnuje z religii z lenistwa bądź z powodu że wiedzą że zajęcia są na ogół kiepsko prowadzone). A co do kiepskości prowadzenia tego przedmiotu to jest tak z wszystkim. Nieważne czy to religia, chemia czy biologia. Sam program moim zdaniem nie jest zły, ale że uczniom nie chce się w ogóle tego uczyć, a nauczycielom nie chce się prowadzić, to już nie wina programu nauczania.

 

Takie jedno też pytanie. Dlaczego to jest w dziale Derpy? :v

Link to comment
Share on other sites

 

Fakt, że chodziłam do elitarnego LO nastawionego na biochemy.

Co to znaczy "elitarne". Każda szkoła czy to technikum czy liceum w obecnym systemie ma ujednolicać ludzi. Celem edukacji przymusowej nie jest wiedza ,a uśrednienie inaczej produkcja ludzi przeciętnych. Jeśli ktoś uważa za sukces średnią 5 i wyżej jednak nie umie tego wykorzystać to przepraszam ,ale coś chyba poszło nie tak (Piszę ogólnie i absolutnie nie mam na myśli ciebie droga Cahan .Umieszczam ten dopis byś nie poczuła się urażona).

 

MaciejKamil jak napisałem powyżej. Przykro mi ,ale nauczyciele nie mają czasu uczyć , gdyż program goni. Kiedy miałem takie przedmioty jak przedsiębiorczość i przedsiębiorczość gastronomiczna w technikum w żaden sposób nie nauczyły mnie prowadzenia przedsiębiorstwa (sam musiałem się tego nauczyć choć podstawy powinna mi dać szkoła) Ktoś mi może teraz napisać "Jeśli chciałeś uczyć się takich rzeczy jak składanie pitów i prowadzenia firmy trzeba było iść na taki kierunek" Kochani jeśli ktoś by tak napisał , mam prosty kontrargument. Jeśli chciałeś uczyć się matematyki trzeba było wybrać taki kierunek. To oczywiście moje subiektywne odczucie. Jako osoba zajmujące się biznesem ,a z wykształcenia krafter nie poznałem praktycznego zastosowania matematyki na poziomie(technikum) w moim życiu. Absolutnie nie neguje matematyki, jednak mało który krafter potrzebuje jej na takim poziomie. W mojej opinii system jest tak zrobiony by przymuszać ludzi do bycia średnimi. Wszelkie przejawy indywidualizmu są karcone. Samodzielne myślenie ,zapomnij no chyba ,że w zakresie uśrednienia. Tak , to jest najzabawniejsze. Człowiek który myśli samodzielnie w zakresie uśrednienia ,naprawdę uważa ,że jest wybitny. Jak to się mówi "Polska to kraj pełen wykształconych idiotów" Wiele w tym prawdy. Jeśli coś lubisz i jesteś w tym dobry rozwijaj to ,a to zaowocuje. Znam człowieka który nigdy nie chodził do żadnej szkoły o kierunku mechanik czy samochodówka ,a w 1 rok nauczył się tak naprawiać i szpachlować samochody ,że nobel. 

Podzielę się z wami smutną prawdą. Znam parę osób które miały średnie 5 i wyżej. Doskonale zindoktrynowani, ofermy życiowe ,że płakać się chce. Jednak dla równowagi powiem ,że znam też takich którzy świetnie radzą sobie w życiu .

Powiem tak "Nigdy nie śmiej się ze szkolnego tępaka ,bo nie wiesz czy w realnym życiu on nie będzie twoim szefem."

 

Może jeszcze inaczej. Szkoła działa świetnie i świetnie przygotowuje do życia i pokazuje jaki jest świat. Jednak ten świat istnieje tylko w szkolnictwie . Szkoła ma się do realnego życia jak ... Szkoła uczy ,że jak masz cytrynę to robisz z niej lemoniadę . W obecnej sytuacji naszego kraju to więcej stracisz niż zyskasz. Życie uczy ,że musisz gdy masz cytrynę ścierasz z niej skórkę , wyciskasz sok ,z pestek sadzisz nowe drzewka ,a albedo sprzedajesz na paszę dla świń. I teraz patrz ile możliwości. Masz skórkę, sok i pestki. Pomyśl tylko ile można z tym zrobić. Pestki można sprzedać ,albo zasadzić drzewa . To samo z sokiem i skórką ,można sprzedać lub można pomyśleć nad założeniem cukierni specjalizującej się wyrobach stricte cytrynowych.itd

 

Dobre chociaż to ,że szkoła nie uczy relatywizmu moralnego.Też nie tak. Raczej nie wpaja go ,jednak pokazuje ,że takowy istnieje. (Osobiście nienawidzę relatywizmu moralnego)

 

Każdy kij ma dwa końce ,więc jeśli walczysz czemu nie używasz obydwu?

Edited by White Hood
  • Upvote 1
Link to comment
Share on other sites

A ja chciałbym przede wszystkim zaznaczyć, że religia nie jest obowiązkowym przedmiotem i każda osoba pełnoletnia (bądź za zgodą rodziców) ma prawo wypisać się na własne życzenie.

 

Do osób, które uważają, że religia powinna zostać usunięta ze szkoły i zastąpiona etyką (tak poroniony pomysł jak wykreślenie etyki ze szkoły kompletnie pominę, bo nie jest on tego wart): Religia uczy etyki i każdy wychowujący się w wierzącej rodzinie swój kręgosłup moralny właśnie początkowo budował na wierze w Boga. Wielu osobom się to nie podoba chociażby ze względu na "ograniczenia" jakie wprowadza wiara katolicka. Wolą być wolni, cieszyć się chwilą, w pogoni konsumpcjonizmem. Jednak w moim przypadku to wcale nie jest takie złe jak niektórym by się mogło wydawać.

 

Każdy z nas dąży do szczęścia, to oczywisty fakt. Naukowcy już dawno udowodnili, że sukces nie jest tylko zjawiskiem socjologiczno-psychologicznym, a ma swoje podłoża neurobiologiczne i bazuje wszystko na naszym układzie nagrody (oczywiście wśród ludzi jest on znacznie bardziej rozwinięty). Im bardziej chcemy coś uzyskać, tym z czasem pragniemy tego coraz więcej i więcej... aż co się dzieje? Stajemy się obojętni na to. No chyba najbardziej trafnym przykładem tutaj będą wszelkie uzależnienia. Jest fajnie i zajebiście na początku, chcemy tego coraz więcej by zaspokoić ten nasz układ nagrody aż ostatecznie nie zwracamy już na to uwagi. Tak już działamy, niestety. Uzależnić się można od wszystkiego co sprawia nam przyjemność, nie tylko alkohol, narkotyki czy inne używki ale też i od określonych działań. Ludzie, którzy nadużywają przyjemności, zawsze sięgają po jej zwiększoną dawkę. Przez to stają się mniej szczęśliwi, bo do szczęścia potrzeba im więcej. A więcej albo nie mogą już sobie dostarczyć, albo dochodzą do poziomu, gdzie nie można już odczuwać większej przyjemności. Wtedy zmienia nam się tolerancja na serotoninę ("hormonu szczęścia") i to po co jeszcze jakiś czas temu sięgaliśmy z wielkim zapałem staje się obojętne.

 

Do czego zmierzam. Jedynym sposobem by nie pozwolić do zbyt wielkiego rozregulowania naszego układu nagrody jest po prostu... ograniczenie przyjemności. I tutaj właśnie wchodzą te wszelkie zakazy i przykazania o zachowaniu czystości i prowadzenia skromnego życia pojawiające się w religiach. De facto czerpie się z takiego życia więcej, bo doznajemy znacznie większej przyjemności po takim wyrzucie serotoniny do krwi. Więc w skrócie: Lepiej jest co jakiś czas zapewnić sobie jakąś przyjemność niżeli jechać na niej na pełnych obrotach, ponieważ najzwyczajniej w świecie staniemy się obojętni na to. A jestem przekonany, że każdy z nas chciałby mimo wszystko jak najdłużej móc odczuwać szczęście.

 

To tyle w kwestii zasad moralnych w religiach i jakie one mają sens. Jestem przeciwko usuwania religii ze szkół i uważam, że powinno się zostawić wszystko tak jak jest - możliwość wyboru. I mówi to ktoś, kto przez ostatni rok był wypisany z religii i ten czas spędzał w McDonaldzie :v

  • Upvote 3
Link to comment
Share on other sites


ale kiedy na religię nie chodzi 1/3 klasy (z powodów innych niż lenistwo), a wpisałoby się więcej, ale rodzice im nie pozwolili, to jednak nie jest tych osób mało.

Pierniczysz waćpanna od rzeczy. Gdyby uczniowie mieli wybór na co chodzić a na co nie, to zapewniam Cię że przeciętna klasa byłaby co najmniej o połowę mniejsza.


Ogółem co do przedmiotu, to wydaje mi się też, że jest przerabiany na zbyt infantylnym poziomie. Potem się dziwimy, że w gimnazjach i liceach jest tyle ateistów.

Nie. Ateizm jest teraz modny. Thats all.

 

Według mnie, jedna godzina historii zdecydowanie wystarczy. Nie przyda ona się do życia ani mi, ani (najprawdopodobniej) żadnej osobie z tego forum. Wypada znać tylko podstawy, oraz zdarzenia które pomogły do ukształtowania dzisiejszego społeczeństwa. Zagłębianie się w bardziej szczegółowe pierdoły powinno robić się we własnym zakresie, zmuszanie do tego innych to czysty snobizm.

 

Co do religii, 2 godziny to za dużo. Zostawiłbym 1 religie, a na miejsce drugiej wstawił filozofie. Wbrew wierzeniom gimbo-ateistów, filozofia i religia pięknie się zazębiają. Oba te przedmioty, pomagają zrozumieć siebie i otaczający nas świat. Jest to tym bardziej ważne w wieku dojrzewania, gdzie wszystkie zmiany potrafią naprawdę namącić w baniaku. Wydaje mi się, że zestawienie razem tych przedmiotów bardzo fajnie wpływało by na myślenie uczniów. Niby myślenia mia uczyć j.polski, ale jak jest wszyscy wiemy.

  • Upvote 4
Link to comment
Share on other sites

 

Według mnie, jedna godzina historii zdecydowanie wystarczy. Nie przyda ona się do życia ani mi, ani (najprawdopodobniej) żadnej osobie z tego forum. Wypada znać tylko podstawy, oraz zdarzenia które pomogły do ukształtowania dzisiejszego społeczeństwa. Zagłębianie się w bardziej szczegółowe pierdoły powinno robić się we własnym zakresie, zmuszanie do tego innych to czysty snobizm.

Historia w prawdziwej formie uczy logicznego myślenia i rozpatrywania podjętych decyzji. Jeśli ktoś mówi ,że historia to przede wszystkimi daty "Houston mamy problem ,logika uciekła" 

Nie polecam filozofii w szkołach. Wyglądała by ona tak samo jak za czasów Stalina.

Link to comment
Share on other sites


Historia w prawdziwej formie uczy logicznego myślenia i rozpatrywania podjętych decyzji.

Przecież to właśnie napisałem Shoop_Da_Whoop%21_Icon.png?version=8fe8e

Jedna godzina zdecydowanie wystarczy.


Jeśli ktoś mówi ,że historia to przede wszystkimi daty "Houston mamy problem ,logika uciekła"

To już kwestia nauczyciela. Beznadziejny nauczyciel zanudzi datami, historyk z powołania wzbudzi miłość do przeszłości.

Link to comment
Share on other sites

 

Jedna godzina zdecydowanie wystarczy.

W mojej opinii to zbyt mało.Ach gdyby tylko matura z matematyki nie była obowiązkowa.

Ludzie nie wiedzą ,co to jest swastyka ani nie potrafią zrozumieć co się teraz dzieje(choć podobne sytuacje na świecie już były i zawsze kończyły się tak samo)

Link to comment
Share on other sites


Co to znaczy "elitarne". Każda szkoła czy to technikum czy liceum w obecnym systemie ma ujednolicać ludzi. Celem edukacji przymusowej nie jest wiedza ,a uśrednienie inaczej produkcja ludzi przeciętnych. Jeśli ktoś uważa za sukces średnią 5 i wyżej jednak nie umie tego wykorzystać to przepraszam ,ale coś chyba poszło nie tak (Piszę ogólnie i absolutnie nie mam na myśli ciebie droga Cahan .Umieszczam ten dopis byś nie poczuła się urażona).

Co ja właśnie przeczytałem... wierz mi White Hood, istnieją licea w których chodzi o edukację. Wiem to z własnych doświadczeń. Elitarna szkoła, to taka, do której chodzą tylko najzdolniejsi uczniowie. Weź sobie np. ranking Rzeczypospolitej i weź 10 górnych liceów w Polsce. Proszę! Mamy więc zdefiniowane elitarne liceum. Też chodziłem do takiej szkoły, i przyznaję, że tam nauczyciele starają się nauczyć czegoś ucznia, a nie zrównać go z resztą. Jest kupa kół, są inne dodatkowe zajęcia, jest dodawany materiał z poziomu uniwersyteckiego. I nawet w moim przypadku nie trzeba było nic płacić - bo to była szkoła publiczna. Tyle wygrać!
 

Smuci mnie trochę fakt, że nie znasz takich realiów, a je krytykujesz.

 


W mojej opinii system jest tak zrobiony by przymuszać ludzi do bycia średnimi. Wszelkie przejawy indywidualizmu są karcone. Samodzielne myślenie ,zapomnij no chyba ,że w zakresie uśrednienia. Tak , to jest najzabawniejsze. Człowiek który myśli samodzielnie w zakresie uśrednienia ,naprawdę uważa ,że jest wybitny.

To nie system edukacji jest tak zrobiony, tylko stado. Prawie każde większe ugrupowanie ma odruchy uśredniania - religia, państwo, szkoła, itd. Nie ma w tym nic dziwnego. Po prostu należy wpaść w dobre towarzystwo. Jak ja trafiłem do bardzo dobrej szkoły, to nie miałem potem takich problemów. Wystarczy zadbać, by średnia była powyżej Ciebie.

 

Poza tym: jaki objaw indywidualizmu był u Ciebie karcony? Obsesja na punkcie wielomianów piątego stopnia? Czczenie szatana? Bycie homoseksualistą? Może umiejętność samodzielnego myślenia? Wiadomo bowiem, że tylko prawdziwi indywidualiści potrafią myśleć.

 

I naprawdę, nie widzę tego Twojego związku między uczeniem matematyki a samodzielnym myśleniem. A raczej widzę, tyle że przeciwną stronę.

 

Szkoła nie ma uczyć życia, tylko ma uczyć dodawać. Umiejętność życia mamy w genach - Darwin o to zadbał :) .

 


Dobre chociaż to ,że szkoła nie uczy relatywizmu moralnego.Też nie tak. Raczej nie wpaja go ,jednak pokazuje ,że takowy istnieje. (Osobiście nienawidzę relatywizmu moralnego)

Kocham relatywizm moralny. Uważanie swojego systemu moralnego za bezdyskusyjnie najlepszy uważam za aroganckie, złudne i prowadzące do zła.

 


Do osób, które uważają, że religia powinna zostać usunięta ze szkoły i zastąpiona etyką (tak poroniony pomysł jak wykreślenie etyki ze szkoły kompletnie pominę, bo nie jest on tego wart): Religia uczy etyki i każdy wychowujący się w wierzącej rodzinie swój kręgosłup moralny właśnie początkowo budował na wierze w Boga. Wielu osobom się to nie podoba chociażby ze względu na "ograniczenia" jakie wprowadza wiara katolicka. Wolą być wolni, cieszyć się chwilą, w pogoni konsumpcjonizmem. Jednak w moim przypadku to wcale nie jest takie złe jak niektórym by się mogło wydawać.

Lol, kręgosłup moralny mamy w genach. Sorry, nawet pawiany go mają, więc nie mąć, że się go zawdzięcza religii w dzieciństwie.

 

I udowodniono, że konsumpcjoniści mają statystycznie niższą samoocenę. I są statystycznie bardziej nieszczęśliwi.

 

I wiara nie oznacza niewoli. Powiedziałbym, że jest to wręcz próba wyzwolenia się z grzechu!

 


Każdy z nas dąży do szczęścia, to oczywisty fakt.

(...)

jak najdłużej móc odczuwać szczęście.

Udowodniono, że nie istnieje specjalnie widoczny związek w ilości przyjemności w życiu i szczęścia.

Szczęście wiąże się raczej z innymi odczuciami od przyjemności, takimi jak satysfakcja czy flow state.

 

 


Nie. Ateizm jest teraz modny. Thats all.

Między innymi. Ale według mnie dużo osób zostaje ateistami, bo dziecinne podejście do wiary kłóci się z logiką, której dziecko zaczyna używać w tym wieku. Jest to spowodowane zbyt infantylnym podejściem do religii właśnie w podstawówce i gimnazjum. Mówię to z własnych doświadczeń - w gimnazjum byłem ateistą.

  • Upvote 1
Link to comment
Share on other sites

@WhiteHood

 

Elitarne - za taką moja szkoła uchodziła. Bardzo wysokie progi by się dostać, z niektórych przedmiotów poziom jak na studiach. W całej historii szkoły nie było człowieka, który by matury nie zdał. Z mojej klasy ludzie są na kierunkach takich jak: medycyna, farmacja, analityka medyczna, bioinformatyka i biotechnologia. W podobnych proporcjach. Masa olimpijczyków i takich tam.

 

Wyobraź sobie szkołę w której na korytarzach jest cicho, bo wszyscy się uczą. A od nauczycieli słyszysz, że jeśli nie napiszesz matury na jakieś 90% to jesteś zerem.

 

Nauczyciele z pogardą wypowiadający się o np. zawodówkach.

 

Podręczniki? Biologia Willego? Według naszych nauczycieli miały żenujący poziom, więc mieliśmy się douczyć z innych źródeł.

 

@arkadiusz fuks

 

I co z tego? To ich wybór. Bo religia jest wyborem. Siedem lat temu zmieniłam wiarę, ale musiałam mocno powalczyć o swoje, bym mogła wypisać się z zajęć, które były dla mnie upokorzeniem i obrazą moich uczuć religijnych - głównie przez nietolerancję katechetów (żeński Natanek :rainderp:). W LO ludzie mogli o sobie decydować. W 3 klasie zostali wierzący, odeszli ci którzy nie wierzyli, ale "mama mi nie pozwala".

 

Na temat gimboateuszy - jest ich mniej niż się uważa. U mnie było trochę ateistów (dalej nimi są i nie ziali nienawiścią do Kościoła), agnostyków, sporo protestantów, czasami Jehowi, neopoganie (w tym ja). Większość tych ludzi pochodziła z rodzin niewierzących. Przypominam - 1/3 klasy. Klasy składającej się z 34 osób. Jaki jest cel zmuszania do czegoś co z definicji jest wolnym wyborem? Taki przymus może sprawę jedynie obrzydzić. A co do gimbów - skoro są do tego niedojrzali, to przymuszanie ich da odwrotny efekt.

 

@Siper

 

Nie potrzebuję religii by wiedzieć, że ćpanie, chlanie i zabijanie to zło. Swój kręgosłup moralny odkryłam sama przez życie. Bo tak się jakoś składa, że nikt mi go nigdy nie kształtował. To w sumie smutne, że ktoś potrzebuje wiary w jakieś bóstwo by nie mordować bliźnich i innych takich :rarity4:.

Link to comment
Share on other sites


I co z tego? To ich wybór. Bo religia jest wyborem. Siedem lat temu zmieniłam wiarę, ale musiałam mocno powalczyć o swoje, bym mogła wypisać się z zajęć, które były dla mnie upokorzeniem i obrazą moich uczuć religijnych - głównie przez nietolerancję katechetów (żeński Natanek ). W LO ludzie mogli o sobie decydować. W 3 klasie zostali wierzący, odeszli ci którzy nie wierzyli, ale "mama mi nie pozwala".
 
Na temat gimboateuszy - jest ich mniej niż się uważa. U mnie było trochę ateistów (dalej nimi są i nie ziali nienawiścią do Kościoła), agnostyków, sporo protestantów, czasami Jehowi, neopoganie (w tym ja). Większość tych ludzi pochodziła z rodzin niewierzących. Przypominam - 1/3 klasy. Klasy składającej się z 34 osób. Jaki jest cel zmuszania do czegoś co z definicji jest wolnym wyborem? Taki przymus może sprawę jedynie obrzydzić. A co do gimbów - skoro są do tego niedojrzali, to przymuszanie ich da odwrotny efekt.

 

Skoro jest wyborem to nie odbieraj tego wyboru katolikom. Jesteś oburzona, że religia jest w szkołach, powinnaś być oburzona, że problemem było się wypisać, ponieważ to nie jest normalne, a nie to, że religia jest w szkole.

  • Upvote 1
Link to comment
Share on other sites


Lol, kręgosłup moralny mamy w genach. Sorry, nawet pawiany go mają, więc nie mąć, że się go zawdzięcza religii w dzieciństwie.

Możesz przytoczyć konkretne badania naukowe na ten temat? Kręgosłup moralny jest rozwijany poprzez otoczenie w jakim się znajduje, a często zaczyna się przy religii. No... chyba, że każdy jest wspaniałym empatycznym uczciwym człowiekiem bez względu na wyznanie, kulturę czy miejsce w którym się urodził :spike:



I udowodniono, że konsumpcjoniści mają statystycznie niższą samoocenę. I są statystycznie bardziej nieszczęśliwi.

To tylko udowadnia moją tezę, że konsumpcjonizm jest rakiem dzisiejszego społeczeństwa xD

 


Nie potrzebuję religii by wiedzieć, że ćpanie, chlanie i zabijanie to zło. Swój kręgosłup moralny odkryłam sama przez życie. Bo tak się jakoś składa, że nikt mi go nigdy nie kształtował. To w sumie smutne, że ktoś potrzebuje wiary w jakieś bóstwo by nie mordować bliźnich i innych takich :rarity4:.

 

Przeczytaj tak ze trzy razy jeszcze raz mój post, bo śmierdzi gimboateizmem z kapką pseudopostępu na kilometry.

Link to comment
Share on other sites

Ja się akurat wypisałam. Problemem było to, że było okienko. I że w gimnazjum dyrektorka robiła problemy z serii: JAKIM PRAWEM NIE CHODZICIE NA RELIGIĘ?! Problemem było to, że na to szła kasa z podatków moich rodziców, a niebawem pójdzie i z moich. Dlaczego Kościół Katolicki miałby być tu uprzywilejowany? I jaka dyskryminacja? Skoro katolicy chcą religii, to niech będzie ona dla nich organizowana poza szkołą (może być nawet w jej budynku po lub przed lekcjami). Jaki to problem?

 

 

@Siper

 

Nie jestem ateistką. Wiarę zmieniłam 7 lat temu, nie była to dla mnie łatwa decyzja i w zasadzie przymierzałam się do niej od dawna. Uważam to do dziś za najlepszą decyzję w moim życiu.

 

I tak, kręgosłup moralny mają nawet małpy. To instynkty i rodzaj zabezpieczenia danego przez naturę, by zapewnić przetrwanie gatunku. Im bardziej skomplikowane relacje społeczne, tym moralność musi stać na wyższym poziomie.

Link to comment
Share on other sites


Możesz przytoczyć konkretne badania naukowe na ten temat? Kręgosłup moralny jest rozwijany poprzez otoczenie w jakim się znajduje, a często zaczyna się przy religii. No... chyba, że każdy jest wspaniałym empatycznym uczciwym człowiekiem bez względu na wyznanie, kulturę czy miejsce w którym się urodził :spike:

Badania? Szczerze mówiąc nie znam, ale jest dość pewne źródło : Jerzy Vetulani Bez ograniczeń. Jak rządzi nami mózg. Prawdą jest, że niektóre zachowania są narzucone przez kulturę, ale najważniejsze elementy kręgosłupa moralnego są takie same w praktycznie wszystkich kulturach.

Link to comment
Share on other sites

Moim skromnym zdaniem religii powinno w szkole nie być. Tego powinno się nauczać w świątyni danej wiary czyli przeciętny katolik szedłby do kościoła.

Zwiększenie godzin historii czy też biologii niewiele da bo jeszcze, żeby uczniowie się jej chcieli uczyć. To w programie nauczania raczej powinno się zawrzeć to co musi zostać zrealizowane na lekcjach danego przedmiotu i pod tym względem zmniejszać lub zwiększać liczbę godzin. Tyle że kolejną rzeczą jest, aby nauczyciel wymagał tej wiedzy od uczniów. Z własnego doświadczenia wiem, że z tym różnie jest. Takim sposobem powstają ludzie nie wiedzący co to Wisła i że człowiek ma mózg.

Link to comment
Share on other sites

 

najzdolniejsi uczniowie

"Ci którzy są najlepiej do panującego systemu"

 

 

Wyobraź sobie szkołę w której na korytarzach jest cicho, bo wszyscy się uczą. A od nauczycieli słyszysz, że jeśli nie napiszesz matury na jakieś 90% to jesteś zerem.

 

Nauczyciele z pogardą wypowiadający się o np. zawodówkach.

Spaliłbym jak Neron Rzym. Współczuje ludziom którzy nie szanują rzemieślników. Rzemieślnicy to podstawa. Jakim prawem oni krytykują ,osiągnęli coś?

 

 

Poza tym: jaki objaw indywidualizmu był u Ciebie karcony? Obsesja na punkcie wielomianów piątego stopnia? Czczenie szatana? Bycie homoseksualistą? Może umiejętność samodzielnego myślenia? Wiadomo bowiem, że tylko prawdziwi indywidualiści potrafią myśleć.

Bo potrafiłem zarobić w 2 dni więcej niż oni w 3 miesiące. (Oczywiście nie codziennie) .

 

Lol, kręgosłup moralny mamy w genach. Sorry, nawet pawiany go mają, więc nie mąć, że się go zawdzięcza religii w dzieciństwie.

 

Relatywizm moralny.

 

Mordoklapow cały czas piszesz udowodniono. A jak jest według ciebie? Ta kiedyś udowodnili ,że jajka i masło są złe.

Link to comment
Share on other sites

Mordoklapow cały czas piszesz udowodniono. A jak jest według ciebie? Ta kiedyś udowodnili ,że jajka i masło są złe.

Rety. W sumie powinno się pisać, że będzie "badania wskazują na" lub "wydaje się logiczne, że", albo jeszcze inaczej "nie zaprzeczono, że". W naukach innych niż matma, słowo dowód jest tak spaczone, że przerasta to ludzkie pojęcie. Nawet współczesna fizyka nie uchowała się od skazy, ale cóż, jest to zrozumiałe dla nauk opierających się na fenomenologii.

Link to comment
Share on other sites


"Ci którzy są najlepiej do panującego systemu"

Może najśredniejsi, albo najbardziej zindoktrynowani? Chociaż, masz w sumie rację, jednak z pewnych powodów odnoszę wrażenie, że mentalność takich ludzi jest inna. Wiesz, w takich szkołach praktycznie rzecz biorąc nie ma używek czy przemocy.

 


Bo potrafiłem zarobić w 2 dni więcej niż oni w 3 miesiące. (Oczywiście nie codziennie) .

Brawo! Chociaż muszę przyznać, że masz dziwne podejście do indywidualizmu. Aha, i jakby co, to w tych złych placówkach dla najbardziej zindoktrynowanych uczniów (niektórzy nazywają je elitarnymi) nie ma takich problemów. To nie jest kwestia systemu, tylko ludzi wśród których się obracasz.

 


Mordoklapow cały czas piszesz udowodniono. A jak jest według ciebie? Ta kiedyś udowodnili ,że jajka i masło są złe.

Otóż coś Ci powiem - udowodniono, że można latać przy pomocy samolotów. Teraz samoloty latają. To, że według mnie samoloty to tylko spisek masonów, nie zmieni rzeczywistości. A błędne dowody się zdarzają, ale to nie powód, by nie wierzyć w inne. To tak jakbyś przestał pić mleko, bo sąsiadka jak wypiła szklankę zepsutego to dostała sraczki.

 

Aha, i pamiętaj, nikt normalny nie poda Ci źródeł sprzecznych z tym, co myśli. Psychologia to za mocno utrudnia. I to też jest potwierdzone badaniami. :NjdaT:

 


Rety. W sumie powinno się pisać, że będzie "badania wskazują na" lub "wydaje się logiczne, że", albo jeszcze inaczej "nie zaprzeczono, że". W naukach innych niż matma, słowo dowód jest tak spaczone, że przerasta to ludzkie pojęcie. Nawet współczesna fizyka nie uchowała się od skazy, ale cóż, jest to zrozumiałe dla nauk opierających się na fenomenologii.

Praktycznie rzecz biorąc, nie wiemy czy matematyka też udowadnia. Nie można bowiem udowodnić, że jej aksjomaty są niesprzeczne. Ale osobiście uważam, że szansa na to jest raczej infinitezymalna.

 

I udowodniono ma inne znaczenie w naukach społecznych, a inne w ścisłych. Tak jak całkiem sporo innych podobnych słów.

  • Upvote 2
Link to comment
Share on other sites

 

Praktycznie rzecz biorąc, nie wiemy czy matematyka też udowadnia

Panie ,z tego nie ma geldów.

 

 

Otóż coś Ci powiem - udowodniono, że można latać przy pomocy samolotów. Teraz samoloty latają. To, że według mnie samoloty to tylko spisek masonów, nie zmieni rzeczywistości. A błędne dowody się zdarzają, ale to nie powód, by nie wierzyć w inne. To tak jakbyś przestał pić mleko, bo sąsiadka jak wypiła szklankę zepsutego to dostała sraczki.

Nie to chciałem przekazać.

 

 

Wiesz, w takich szkołach praktycznie rzecz biorąc nie ma używek czy przemocy.

Nuda. Może to co napisze jest dziwne ,ale czasami przemoc w szkole jest potrzebna. Wtedy znajdują się ludzie którzy bronią słabszych , ah piękne wspomnienia. Znaczy wspomnienia paskudne , ale się czegoś nauczyłem.

Link to comment
Share on other sites

 Share

×
×
  • Create New...