Jump to content

Strona Główna  |  Ogłoszenia  |  Lista Fanfików  |  Fanpage  |  Feedback
Niklas

Odcinek 17: Brotherhooves Social

Ocena odcinka  

44 members have voted

  1. 1. Jak oceniasz odcinek?

    • 1
      0
    • 2
      2
    • 3
      1
    • 4
      2
    • 5
      3
    • 6
      3
    • 7
      5
    • 8
      6
    • 9
      14
    • 10
      8


Recommended Posts

Trudno jest mi się wypowiedzieć, gdyż odcinek jest jednym wielkim szokiem, który jednak ma coś głębszego. Szkoda było Big Maca, bo było widać, że coś jest z nim nie tak i ma to związek z Apple Bloom. Ale jak się przebrał, to musiałem zatrzymać wideo, bo oczy mi się paliły :pinkrage:. Przez 2 minuty musiałem patrzeć na to co się dzieje, ale dało się to później przeżyć (przyzwyczaicie się, spokojnie). Co nie zmienia faktu, że fandom się rzuci teraz na Big Maca jako transseksualistę, ale zrobił takie a nie inne rzeczy tylko dlatego, że chciał uszczęśliwić młodszą siostrę. Trochę było to dziwne, ale fajne, gdyż w końcu Big Mac zaczął rozmawiać i to dość sporo. Co ostatnio bardzo polubiłem to odniesienia do poprzednich odcinków. Nie wiem dlaczego, ale fajnie Hasbro umie to wpasować w epizod. Sam Big Mac pokazał co jeszcze "potrafi" zrobić i do jakich środków może się posunąć, aby osiągnąć cel. Nie wiem co mógłbym jeszcze napisać. Jeden wielki szok! Przez to minusów nie umie dostrzec, ale jednak epizod mnie nie porwał, ani z fotela nie wyskoczyłem. Ciekawie się to oglądało, chociaż było początkowe uczucie po zobaczeniu "siostry" Big Mac, aby wyłączyć filmik i powiedzieć NIE, żeby nie ucierpieć na zdrowiu. Ja dotrwałem i powiem, że odcinek jest nawet dobry, chociaż nie jestem tego pewien. SZOK raz jeszcze!

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Well... well well well...

Delikatnie mówiąc dobre w tym odcinku były tylko pierwsze i ostatnie minuty oraz tło środka. To coś było po prostu ... nie ohydne, nijakie.Tak nijakie, że aż żal było na to patrzeć.
Jednak (z natury jestem osobą wyjątkowo uczuciową, ale to tutaj skutkuje co najwyżej wyolbrzymianiem, nie zwracać uwagi) sam odcinek troszkę mi przypomniał pewien inny problem, związany bezpośrednio z fandomem. Internet jest pełen hejtu - bronyfagi/ponyfagi i inne ksywki którymi łaskawie jął przezywać motłoch i ogólna ich argumentacja jest w pewnym stopniu ukazana tutaj. Serial dla "małych dziewczynek" oglądają duzi chłopi, "No bo co w końcu, kurczę blade", każdy może chcieć poczuć się doceniony, wolny, radosny, a społeczeństwo jakoś woli przybrać sobie za wręcz obowiązek bycia "głupawą, rozkojarzoną płaczką/silnym, niezależnym macho". Ta absolutna generalizacja wpływa destrukcyjnie na psychikę jednostki, która nie radzi sobie w owym wyścigu do bycia ideałem męskości/kobiecości. Zachowanie Big Maca w tym odcinku było racjonalne, choć głupie. Godne podziwu ale i idiotyczne zarazem... Po prostu bolało, ale jeśli porzuci się pozycję obserwatora i spojrzy się na odcinek oczami "dawnego bohatera w rodzinie", to odcinek zyskiwał na znaczeniu. Nie był może udany tak jak pierwszy mówiący o sisterhooves social, ale jakoś ciągle stoi mi przed oczami kiedy próbuję zrozumieć argumentację obu stron tego głupiego konfliktu w internecie. 

Dam wiec te trójkę na zaliczenie, Niech odcinek ma. Ale po za kwestią nie mającą wpływu na sam serial, to niewiele dobrego sobą pokazał.

Cheers.

Share this post


Link to post
Share on other sites

A mi się podobało. Dawno się tak nie śmiałam przy odcinku z MLP. Desperackie próby Big Macintosha na zadowolenie Apple Bloom i zwrócenie na siebie jej uwagi były słodkie i zabawne. Oczywiście mało kto ma idealne wyczucie i trochę przesadzili z zachowaniem Big Mac'a. Gdyby nie przedobrzał w śpiewaniu i nie gadał aż tak wiele, a rządzę zwycięstwa oddał się jedynie w wyścigu byłoby idealnie. 

A więc po kolei. 

1. Mamy tutaj Big Macintosha, który staje się zazdrosny, ale w głównej mierze zawiedziony i smutny, że zeszedł na drugi plan i to Applejack zajmuje - jak sądził - pierwsze miejsce w sercu Apple Bloom. Uroczym jest fakt, że próbuje zwrócić na siebie uwagę, ale kompletnie mu się to nie udaje i potem chwyta się desperackich metod byleby znów stać się bohaterem swojej małej siostrzyczki. 

2. Środek filmu trochę zawodzi. Przebrany za wyjątkowo paskudną pseudo klacz Big Mac jest tak groteskowy, że albo wywołuje śmiech, albo wprowadza w stan zażenowania. W moim wypadku był to śmiech, ale nie dziwię się wcześniejszym opiniom. Podobała mi się wcześniej wspomniana desperacja w zamiarach Big Macintosha, nawet zdobył się na nawijanie jak szalony co jak nam wiadomo nie leży w jego zwyczajach. Niestety twórcy przedobrzyli. Ogier chwilami jest wręcz irytujący, a całą tę scenę można było ukazać lepiej. Mimo to w mojej opinii odcinek nadal stoi na wysokim poziomie. 

Jak mówiłam. Gdyby Big Macintosh w swoim przebraniu zachowywał się normalnie, a niepowodzenia wynikały jedynie z braku przygotowań z jego strony byłoby o wiele lepiej. Wszak sam fakt, że czerwony ogier przebrał się za kobietę, a stary zbereźnik na niego poleciał był wystarczająco komediowy i nie trzeba było wplatać niezręcznych scen. Ale to typowo amerykański humor. 

3. Końcówka jest niesamowicie wzruszająca. Nie aż tak jak odcinek "Tank for the Memories", ale nadal bardzo porusza. Big Mac wyrzuca z siebie żale i wszystko dobrze się kończy. Idealne zakończenie. 

Dałam 9/10 bo pomimo lekkiego zażenowania w niektórych scenach odcinek mnie poruszył, a sam Big Mac pierwszy raz miał odcinek prawie cały dla siebie. No i fakt, że się tak uśmiałam winduje ocenę w górę. 

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Mocne 9/10

Nie pamiętam kiedy się tak uśmiałem przy oglądaniu kuców ostatnimi czasy.

Może i *cringe intensifies* momentami ale nie przeszkadzało mi to w oglądaniu tego świetnego odcinka. Bardzo przyjemna fabuła nawet lekko mnie ruszyły urażone uczucia Big Maca. (I urażone uczucia pana sędziego :'() Myślę że ładnie wykorzystali i wyczerpali temat. Dążenie do zadowolenia ukochanej siostry za wszelką cenę i ukazanie siebie w dobry świetle ponad wszystko. Bardzo mi się to spodobało. Ohydniejszego wyglądu Big Macowi chyba nie mogli już dać i to jest w tym świetne.

Skupili się prawie tylko na nim ale myślę że zasłużył w końcu o to chodziło i nie sądzę że jest zły zabieg.

Wszystkie odcinki drugiej części sezonu póki co mnie zachwycają i mają bardzo przyjemną fabułę i wykonanie. Dobre morały łatwe w oglądaniu i odprężające a przy okazji zawierają świetne elementy humorystyczne. Niczego więcej nie wymagam od kolejnych odcinków i sądzę że się nie zawiodę.

Peace out :wow2: 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Odcinek bardzo mi się spodobał. A najbardziej poświęcenie Big Maca, która był w stanie wystawić się na pośmiewisko, by tylko spełnić marzenie swojej siostry. To naprawdę urocze. I nawet jeśli próbował osiągnąć to przebierając się za klacz niczego jemu ani jego poświęceniu nie ujmuje. I w końcu mogliśmy go nieco bliżej poznać. To pierwszy odcinek poświęcony bliżej niemu i jego relacjach z Applebloom. Mówi o przepięknej miłości brata i siostry. Jest wzruszający i śmieszny. Taki jaki porządny odcinek Slice of Life powinien być.  

         Mamy znów nawiązanie do starych odcinków które w tym sezonie jest normą. Mieliśmy powrót gryfów i podmieńców, Gali Grand Galopu i wielu innych. To chyba dobry pomysł w końcu dlaczego nie wykorzystać dobrych pomysłów raz jeszcze, zwłaszcza takich które stały się już rozpoznawalnymi częściami kucykowego kanonu i w dodatku w dość świeży sposób.

         Widzimy także jak misje Applejack wpływają na jej rodzinę. Patrzymy na uwielbienie  i dumę siostry i lekką zazdrość oraz smutek u brata. Mapa także stawia ją w dość smutnym położeniu i powoduje, że nie ma czasu dla Apple bloom To nie jest część jej życia, która pozostaje niezauważona przez bliskich. Podoba mi się ta konsekwencja u twórców. 

9/10

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Linki do odcinka z napisami od Mystherii, na wypadek gdyby ktoś jeszcze go potrzebował.

http://www.dailymotion.com/video/x38jims_my-little-pony-sezon-5-odcinek-17-brotherhooves-social-napisy-pl-720p_tv

Cóż... Mnie osobiście odcinek raczej rozbawił, chociaż niektóre momenty również mnie wydały się "dziwne" (słowo, którego szukam, po angielsku brzmiałoby bodajże "creepy"), szczególnie, gdy patrzyło się na daną scenę pod kontem tego, co pomyślały sobie w tym momencie inne postacie obserwujące dane zdarzenie. Właściwie, to myślę, że może jednak w tym wypadku całkiem stosownym będzie posłużenie się znowu słynnym argumentem pod tytułem "to serial dla małych dziewczynek" - ot, mam takie przeczucie, że te dziwne wrażenia wystąpią głównie u starszych widzów, podczas gdy młodszych będzie dany moment prawdopodobnie tylko śmieszyć. Z tego wynika też jednak, że zdecydowanie nie jest to odcinek dla każdego.

Jeśli chodzi o ogólną treść odcinka - zdecydowanie mi się podobała. Argumenty czemu już jednak zostały podane, a szczerze powiedziawszy, w tej konkretnej materii na chwilę obecną nie mam, niestety, nic szczególnego do dodania.

No, poza takim jednym drobiażdżkiem, tyci szczególikiem, który jednak jak dla mnie skutkował delikatnym obniżeniem bardzo dobrej oceny...

-Jest dla ciebie od pierwszej chwili oczywiste, że osoba, z którą masz do czynienia, jest facetem, który przebrał się za kobietę, aby wziąć udział w specyficznych zawodach ze swoją młodszą siostrą.

-Wiesz, że według reguł, jego udział jest jednak zwyczajnie możliwy bez żadnych przebieranek itp.

-Nie wspominasz mu o tym ani słowa ani nie robisz żadnych uwag, nie uznając by było to potrzebne po tym, co zrobił, żeby się wkręcić na zawody, a co z kolei świadczy w oczywisty sposób o jego błędnej interpretacji wyżej wspomnianych zasad.

-Podziwiasz zatem, jak przez całe zawody robi z siebie durnia i przy demaskacji, która wcześniej czy później musiała nastąpić, gorszy wiele osób.

-Dopiero wtedy mówisz mu, że w ogóle nie musiał udawać kobiety.

No, sędziowie (z jednym wyjątkiem), uczestnicy... dobra robota!

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Odcinek wesoły, fajny od tak relaksujący klimatem zbliżony do 4 sezonu. 

Oceniam tak 8/10, bo jak zobaczyłam Big Maca padłam. Plus za to,że tak dużo mówił pod koniec przy drzewie. I wreszcie występ jednej z drugoplanowych postaci. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Polskyyyy...! :flutterage:

Od początku odcinka czułem, że będziemy mieli do czynienia z dużą dawką żenujących scen, patrząc na "subtelność" zachowań postaci (Apple Bloom nagle zaczęła wobec siostry kopiować zachowanie Scootaloo względem Rainbow Dash), a gdy zobaczyłem jak przedstawiony został Big Mac w sukience... cóż, miałem ochotę przestać oglądać, uznając że dalej czeka mnie już tylko seria nieśmiesznych skeczy od mojego najmniej lubianego scenarzysty, ale... obejrzałem dalej i odcinek świetnie się broni.

Mimo że humor należał do rodzaju mocno żenujących (i nie mówię już tu nawet o przebraniu Maca, bo wiele ze scen byłoby takich i bez niego), to jednak sama treść odcinka była zadziwiająco dobra. Miał jeden wątek, poprowadzony od początku do końca. Motywacja Big Maca była zrozumiała, a jego kontrastujące zachowanie w przebraniu naprawdę interesujące. No i świetna końcówka. Pomijając wszystko inne, postać Big Maca została świetnie poprowadzona i rozbudowana przez ten odcinek. Co oznacza, że brawo, nawet Polsky w końcu się uczy! Jestem pod wrażeniem.

Czuję, że to naprawdę jeden z lepszych odcinków serialu, jeśli się tylko przymknie oczy podczas niektórych "zabawnych" scen.

  • Upvote 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jak zobaczyłam ten odcinek to stwierdziłam jedno. Matko co ten Big Mac z siebie zrobił. Ale chciał być w centrum uwagi, bo zazdrościł Applejack, że tyle ona zrobiła, że on jest jakby w cieniu.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie wiem jak go ocenić, ale zalatywało mi klimatem pierwszego sezonu :3 Czyli na plus.  

 

Jak zobaczyłam ten odcinek to stwierdziłam jedno. Matko co ten Big Mac z siebie zrobił. Ale chciał być w centrum uwagi, bo zazdrościł Applejack, że tyle ona zrobiła, że on jest jakby w cieniu.

Nie do końca chciał być w centrum uwagi. Chciał za wszelką cenę wygrać zawody dla siostry. Nie chodziło mu o zauważenie właśnie.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Miałem na początku mieszane odczucia, co do odcinka. Zwłaszcza jak Big Mac zaczął biegać w sukience. Nie śmieszyły mnie jakoś szczególnie sceny z nim na zawodach. Jednak podobało mi się, że pokazali same odczucia Big Maca. Można było się przekonać, że czuł się wywalony na drugi plan. Więc to również mogło tłumaczyć jego zachowanie by zbliżyć się do młodszej siostry za wszelką cenę nawet przebierając się za klacz by mogła wziąć udział w zawodach. Dlatego odcinek bardzo mi się podobał pomimo dosyć dziwnego humoru w nim.

8/10

Share this post


Link to post
Share on other sites

Absolutny headshot! Jak podejdzie się do tego z choć odrobinką dystansu, to wtedy można dostzrec ogromną moc zajefajności tego odcinka. Po pierwsze, nareszcize jasno i dogłębnie pokazano głębię postaci i duszy Big Maca. To było domyślne, to było sugerowane, no ale teraz mamy dowody na tacy i możemy je wciągać. 

 

Dalej, on niby udawał kobietę (w bardzo fajnie i przemyślanie, miał nawet zasłonięte szczotki pęcinowe!), to pozostawał do bólu facetem. To było nie tylko śmieszne, ale pozwalało się nieco dowartościować. Wszak wyścig sióstr to niby zawody dla kobiet, ale przecież zadania są wybitnie męskie, hehe.

 

Miłośc Big Maca do Apple Bloom również wzruszała. Tak samo jak jego samotność. Troszkę to zaleciało G1, gdzie również bardzo brakowało ogierów.

 

Jedyne, czego można było się przyczepić, to ciągłe podkreślanie, jak Mane 6 ratują świat, co w 5 sezonie robi się troszkę namolne.

  • Upvote 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

Właśnie skończyłem oglądać i przyznaję, że odcinek zdecydowanie lepszy od poprzedniego. Nareszcie widać, że Big Mac też ma pewne więzi ze swoją najmłodszą siostrą. Fajne też było, że choć wszyscy wiedzieli, że to facet, to jednak on dalej starał się grać swoją rolę, choć było to aż do bólu przewidywalne, że w końcu prawda wyjdzie na jaw. Najlepsze sceny to ta w której AB wychwala swoją rodzinę i końcowa scena.

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Mi się podobało właśnie to, że Big Macowi zależało na Apple Bloom. Tak jak mówicie wyżej, te momenty, gdy pokazano uczucia tej postaci... wzruszające :( 

  • Upvote 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jedyne, czego można było się przyczepić, to ciągłe podkreślanie, jak Mane 6 ratują świat, co w 5 sezonie robi się troszkę namolne.

No nie dogodzisz. :D

Przez cztery sezony było narzekanie, że Mane 6 nikt nie traktuje jak bohaterek, teraz robi się namolne. Cóż, może trochę, ale jednak tego świata się sporo naratowały. Jeśli już, to winić należy nie piąty sezon, ale wszystkie poprzednie, które je w takiej roli stawiały.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Zgadza się. Choć przyznam, że w zeszłych sezonach to jednak było pewne subtelne podkreślanie ich rosnącej popularności. Rainbow stawała się coraz bardziej znaną celebrytką, Twiloight zyskiwała pozycję...

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie wiem jak go ocenić, ale zalatywało mi klimatem pierwszego sezonu :3 Czyli na plus.  

 

Nie do końca chciał być w centrum uwagi. Chciał za wszelką cenę wygrać zawody dla siostry. Nie chodziło mu o zauważenie właśnie.

Aha. Inaczej musiałam zrozumieć odcinek bo jak oglądałam go była mowa o tym co Applejack zrobiła dla Equestrii. Big Mac dziwną minę zrobił więc wywnioskowałam, że chodzi o to, że go się nie zauważa.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Aha. Inaczej musiałam zrozumieć odcinek bo jak oglądałam go była mowa o tym co Applejack zrobiła dla Equestrii. Big Mac dziwną minę zrobił więc wywnioskowałam, że chodzi o to, że go się nie zauważa.

W tym sensie tak, chciał być zauważony. Myślałem, że mówisz o ogóle. Chciał by go Apple Bloom zauważyła, a potem uznał, że ważniejsza jest ona i zrobił wszytko by wygrała :) Niestety skutkując odwrotnym rezultatem :<

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ach ten Big Mac...spalił mi opony mózgowe :wat: tak w pierwszej chwili co co tu się wyrabia...heh trochę wstydu na koniec :P i nawet znalazł kochanka, genialne.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wiecie co? Ten odcinek byłby w sumie świetny, gdyby Bic Mac nie był aż taką nie mogą na co dzień. Na serio mógłbym mu dać z 8 lub więcej, gdyby nie fakt, że po dwóch wypowiedzianych w roli kuzynki zdaniach by się zapowietrzył. Po za tym, jest zaje*iście. Mac dostaje ode mnie 10/10 za oddanie oraz wykazanie się sprytem, inteligencją i szybkim podejmowanie decyzji. Na debacie wszystkich by wywalił. Jedyny moment, w którym źle mi się go słuchało, to jak z AB ten "slogan" śpiewał, gdzie im się słowa plątały.

Jestem na prawdę mile zaskoczony tym odcinkiem. Oglądało się go bardzo dobrze i w ogóle zleciał mi bardzo szybko (w odróżnieniu do poprzedniego gniota, który ciągnął się godzinami). Bawiłem się dobrze, fabułą i morał są dobrze ukazane, czasem się zaśmiałem. Jedynie ta zbyt pewna transformacja z kuca, który posługuje się 5 literami alfabety w ciotke-klotke jest dosyć.... zbyt naciągnięte. Ale i tam dam 8/10, a gdyby Big Mac byłby kimś bardziej wygadamy wcześniej, to nawet i 9.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Szkoda było Big Maca, bo było widać, że coś jest z nim nie tak i ma to związek z Apple Bloom. Ale jak się przebrał, to musiałem zatrzymać wideo, bo oczy mi się paliły :pinkrage:. Przez 2 minuty musiałem patrzeć na to co się dzieje, ale dało się to później przeżyć (przyzwyczaicie się, spokojnie).

(...)

Ciekawie się to oglądało, chociaż było początkowe uczucie po zobaczeniu "siostry" Big Mac, aby wyłączyć filmik i powiedzieć NIE, żeby nie ucierpieć na zdrowiu.

Ja też miałem ze 2-3 minutową przerwę z facepalmem.

Gdyby jeszcze nie robił tej miny przy planowaniu tego, by się tak przebrać... By wyszło 25% normalniej...

Odcinek 4/10, bo ostatecznie to poświęcenie dla siostry... Ale na zawodach sióstr... Niee, to przesada.

Liczyłem na więcej scen z RD i jej "siostrą".

Edited by Michał Mac

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest

Jedyne co mi się nie podobało to pomysł przebrania, w sumie nie musiał tego robić. No i skoro i tak wszyscy wiedzieli kogo mają przed sobą.

Ogólnie super, że dali trochę więcej BigMaca ^^

Share this post


Link to post
Share on other sites

Mi się odcinek bardzo podobał :D I nie rozumiem reakcji co po niektórych na przebranie Big Maca. Przecież facet przebrany na dziewczynę to numer stary jak świat, w wielu wcześniejszych kreskówkach chociaż stosowany, więc gdzie tu ma być obrzydzenie?! Zresztą już tyle rzeczy widziałem, że nic mnie nie zdziwi. I fakt, że troszkę sobie zaspoilerowałem, bo widziałem zdjęcia w internecie z przebranym Big Maciem. Więc oglądając pierwszy raz odcinek, troszkę wcześniej skumałem, co się wydarzy. Co do sędziów, to też jakoś przewidziałem, że wiedzą, że to Big Mac, ale widzieli, że robi to dla siostry, więc nie chcieli go zdemaskować. A dziadzio z komisji może jako jedyny nie znał tożsamości Big Maca, bo o homoseksualizm go nie podejrzewam :) I jakoś nie sądzę, by Big Mac miał tendencje do transeksualizmu, uśmieszek przy wymyśleniu tego planu tego nie sugerował. Big Mac w sukience był śmieszny, zwłaszcza, że zaczął tyle gadać w tak nietypowy dla niego sposób :D Końcówka była wzruszająca, prawie mi się oczy chciały pocić. Jak dla mnie bomba!

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

×
×
  • Create New...