Recommended Posts

princess_luna_silhouette_wall___blue_edi

Każdy kto trzymał to miejsce w opiece zostawił tutaj kawałek siebie. Czy to nie wspaniałe?

- Ale co konkretnie?:lunathink:

No, to miejsce. Te ściany. Te smugi cieni, w których zatrzymał się Czas.

- A to. Dla nas nie jest to nic nadzwyczajnego.:luna3:

A widzisz, dla mnie, to materiał. I zamierzam go wykorzystać. Oczywiście z twoją pomocą.

 

Opiekowanie się kucykami w Nocy to wymagająca praca. Lecz masz do pomocy ich własną wyobraźnię. To na niej bazujesz ich sny, a czasem też koszmary. A tutaj, w tym miejscu, postanowimy wykuć te naprawdę wspaniałe.

Będzie to forma zabawy, bowiem to wy, drodzy Nocarze, będziecie moim materiałem.

Nie od dzisiaj wiadomo, że Słowo może wiele zmienić. Słowo może tworzyć. Wystarczy tylko rzucić je na podatny grunt. Na przykład ludzki umysł, dziecięcą wyobraźnię.

 

I to wasze Słowa będą tutaj zmieniać rzeczywistość Snu. A jak, zapytacie. Oto zasady.

1. Wybieracie jedną osobę z naszych użytkowników.

2. Pod nią dopisujecie 3 Słowa, które będą elementem Snu.

3. My zaś wykujemy ten Sen by stał się

Śmiało, chcecie komuś sprezentować wspaniały majak? Czy "wynagrodzić" kogoś okrutnym koszmarem?:nmm:

  • +1 5
  • Lubię to! 1
  • Mistrzostwo 2

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Pierwsza osoba, zlecenie przyjęte, zatem poczekajmy do wieczora.:luna3:

W dzień Sny są wykuwane, by w Nocy stały się rzeczywistością.

A BiP'a czeka niezły acid trip...

  • +1 2

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Wyobraźcie sobie pomieszczenie z czarnego kryształu. Ściany tak czarne, że światło się w nich gubi. A mimo to w pomieszczeniu nie jest ciemno. Panuje półmrok do którego powoli się przyzwyczaicie.

*pstryk*

Ściany pokryte są teraz gwiazdami. Tymi bliższymi i tymi dalszymi. O, nawet kometa się znalazła.

Na środku pomieszczenia stoi nasza kuźnia. Pilar z obsydianu wznoszący się stalagmitem ku sufitowi. Ponad nim równie czarny stalaktyt. A pomiędzy nimi przerwa, w której stworzymy sen.

@BiP To twój sen, podarowany przez @Triste Cordis. Hush now, quiet now, time to go to sleep.

 

Błękitne niebo. Wspaniały widok. No prawie wspaniały, zważywszy na fakt, że spadałeś na łeb na szyje. Lecz przebijanie się przez kolejne chmury wciąż nie pokazywało ci, na co ty w ogóle lecisz. Obok ciebie leciał facet w dziwnym czerwonym stroju. I on, w przeciwieństwie do ciebie, nie miał spadochronu.

- Spokojnie czajniczku, to jak z jazdą na rowerze. Po rozpalonej linie nad jeziorem krokodyli. Bułka z majonezem.

Zanim zdążyłeś cokolwiek powiedzieć, pociągnął za twoją linkę.

- Widzimy się na dole.

Kiedy przebiłeś się przez ostatnią z chmur zobaczyłeś wielkie pole. W dole krzątały się jakieś figury, lecz z tej wysokości nie mogłeś ich rozpoznać. A lądowanie zapowiadało się wesoło, bo zdałeś sobie sprawę, że zamiast spadochronu masz sporej wielkości prześcieradło.

Uderzenie o ziemię nie było bolesne, wręcz przeciwnie, ziemia była jakby gąbczasta, ale nie zaprzątałeś sobie tym głowy, specjalnie, że wszędzie było słychać strzały. Jakiś dziwak przebrany za lisa przebiegł obok ciebie uderzając kogoś patelnią.

Ktoś inny gonił za jakąś łasicą, co chwilę słyszałeś wycie wilków i kto do cholery wciąż puszczał muzykę Wham!?

I wtedy to poczułeś. Zimna stal przytknięta do twojej skroni. Dźwięk naciskanego spustu i zapach...soku jagodowego który rozmazał się na twoim czole. Zaskoczony spojrzałeś na królika w stroju policjantki.

- I to właśnie złotko nazywamy przekrętem. Pobudka!

 

- Wy ludzie to dopiero macie pomysły. I co to jest ten cały Wham?

- Nie Wham, tylko Wham! Akcent jest ważny. A teraz czekamy na kolejnego zainteresowanego.

  • +1 4
  • Mistrzostwo 1
  • Nie lubię 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

- Dwie kolejne osoby. O ile planowaliśmy tworzyć jeden sen na jedną Noc, o tyle dla was moje drogie zrobimy wyjątek.:lunasmile:

- Czyli nadgodziny dla mnie? Super...ty przynajmniej się wysypiasz w dzień. No nic, coś czuję że będzie zabawnie.

- Mamy materiały, więc chyba nie powinieneś narzekać.:lunathink:

- Ano nie powinienem. Niech ja tylko wrzucę stosowny kryształ w Kuźnię i zaraz zacznę go nasączać. Kto by pomyślał, że Magiczne Pojedynki przydadzą się w tworzeniu Snów.

 

Zatem, W dzień Sny są wykuwane, by w Nocy stały się rzeczywistością.

  • +1 2
  • Nie lubię 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

- Bogowie, jak ty tak możesz co Noc? Ja ledwo dwa skleciłem do kupy, a już kończ mi się siły!

- To różnica której nie mogę wyjaśnić. Powiedzmy, że przebywanie i używanie potężnych mocy czasami cię zmienia.

- Powiadasz...no dobra, ale skoro już skończyłem, to wypadało by dostarczyć te dwa maleństwa. Ten zamknięty w rubinie dla @Uszatka a ten ze szmaragdu dla @PervKapitan.

 

Kap, kap, kap. Krople deszczu miarowo spływały po liściach olbrzymich drzew. Ich pnącza oplatały świątynie, zapomnianą przez czas. Wewnątrz co jakiś czas rozchodził się dźwięk gongu modlitewnego. Niepewna ciemności zrobiłaś krok do wnętrza. Ściany ozdobione malunkami, podłoga pokryta korzeniami. Światło. Pomieszczenie przeplatane smugami promieni słońca. Czy chwilę temu nie szalał deszcz?

Na środku siedział zakapturzony mnich. Bez słowa podeszłaś i siadłaś przed nim. W blacie stolika między wami można było dostrzec pływające karpie. Nabrałaś powietrza żeby zapytać go o imię.

- Imiona nie znaczą nic na polu bitwy.

Wtedy to poczułaś. Delikatny ruch za sobą. Lecz szybki rzut oka ukazał tylko stary karton stojący pod ścianą.

Odwróciłaś głowę lecz mnicha już nie było. Zamiast niego siedział jakiś starszy mężczyzna. Twarz pokryta bliznami, opaska na prawym oku. Przed wami na stoliku stał ryż, plastry ryby i różne warzywa. Zachęcona ruchem dłoni zaczęłaś składać to wszystko w jedno danie. Mężczyzna w tym czasie wypalał papierosa.

Ponowny ruch odwrócił twoją uwagę. Karton zdawał się stać o wiele bliżej niż poprzednio. Spojrzałaś na mężczyznę lecz w jego miejscu siedział teraz wielki karp. Twoje zaskoczenie wywołała nie tyle ryba, co potężny strumień wody wystrzelony przez nią w ciebie.

Pobudka.

 

Winda wznosiła się o wiele wolniej niżbyś chciała. Stare liny tylko cudem utrzymywały wszystko w powietrzu, a zapach spalenizny powoli się nasilał. W górze widoczny był świetlisty kryształ. Koniec szybu. W końcu dotarłaś.

Twoim oczom ukazała się olbrzymia arena. Powoli zrobiłaś pierwszy krok kiedy poczułaś. Szybki unik, coś przecięło powietrze. Znałaś to uczucie. Znowu, tym razem wolniej. W końcu przyzwyczaiłaś się do tej prędkości, a twoim oczom ukazał się koń czarny pokryty błękitnym płomieniem. Nerwowo uderzał kopytami o ziemię, by nagle ruszyć na ciebie galopem.

Chwyciłaś za miecz i ruszyłaś na niego, czując jak ziemia drży pod waszym biegiem. Zabawa w kurczaka?

W ostatniej chwili przeturlałaś się na bok, zagłębiając ostrze w podbrzuszu kobyły. Uderzenie miecza o metalowe żebra było tak silne, że zadzwoniły ci zęby z wrażenia. Ale bestia padła.

Drzwi komnaty powoli się otworzyły ukazując korytarz. Powoli ruszyłaś do środka, ostrożnie stawiając kroki pomiędzy porozrzucanymi na podłodze resztkami pechowców którzy byli tu przed tobą.

Spostrzegłaś większą zbieraninę kości w jednym miejscu. Pewnym ruchem wbiłaś w nią miecz a pomieszczenie rozświetliło ognisko.

Za ogniskiem znajdował się stół pokryty największą pizzą jaką widziałaś w życiu. Szynka, podwójny ser, papryka, oliwki. Jeśli tylko tym pomyślałaś, to to tam było.

W końcu, po ciężkiej walce jakaś solidna wyżerka. Sięgnęłaś po największy z kawałków kiedy całość rzuciła się na ciebie z zębami.

You Died.

Pobudka.

 

- Z tą pizzą to nie taki zły patent. Teraz ja jestem głodny.

- Jedzenie o tej porze to nieprzemyślany pomysł.

- Niby dlaczego?

- To nie wiesz? Nasze sny składają się z emocji, wyobraźni i tego, jaką pizze zjedliśmy przed snem.

  • +1 1
  • Lubię to! 1
  • Mistrzostwo 1
  • Haha 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Jak wspomniałem wcześniej na SB, będziemy odpisywać metodą jedna Noc = jeden Sen. Każdy dostanie szanse na swoją kolej, nie martwcie się.

- Innymi słowy jesteś leniwy?

- Nie, innymi słowy, chcę się skupić na jakości. Nie rozwadniać.

- Skoro tak twierdzisz.

- No i ja pracuję, kiedy ty śpisz, także tego -.-''

 

Jutrzejszej Nocy pojawi się Sen @Mielcar ja jeśli się wyrobię, to wyjątkowo także @Ares Prime. W dzień Sny są wykuwane, by w Nocy stały się rzeczywistością.

  • +1 2

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

- Dobra, ten skończony. Wystarczy tylko uwolnić go w stosownym momencie i @Mielcar będzie się świetnie bawić.

- Czy jesteś pewny że to dobry pomysł?:lunathink:

- Spokojnie. Jestem w 99% pewny. Pozostały 1 % to resztki mojego sumienia.

 

Ciemne niebo i szare chmury zwiastowały kolejny deszcz. Nawet nie pamiętasz ile już czasu szedłeś przed siebie. Kolejne budynki, kolejne miejsca. Po lewej stronie stara dobra Wisła, po prawej kolejna kamienica.  Jak mawiali w piosence, "czarne opary nad miastem niczym mroczny zastęp zwiastowały burzę". Poczułeś pierwsze krople na czole, ciężkie i zimne. Chwyciłeś za kaptur, naciągając go na głowę. Po drugiej stronie ulicy była otwarta brama, jedna z niewielu, która dawała ochronę przed ulewą.

Kiedy tylko postawiłeś pierwszy krok na ulicy, poczułeś dyskomfort. Nie wiedziałeś czemu, ale stanąłeś jak wryty. Po kilku sekundach kątem oka rozpoznałeś ruch. Szybko odwróciłeś głowę, ale obraz nie był sympatyczny.

Po jednej stronie ulicy stała cała masa ludzi. Bezimienni, bez twarzowi. Z pałkami, łańcuchami, przypominali orszak potępionych.

Po drugiej, kordon policji uzbrojony w tarcze i pałki. Armatki i wyrzutnie gazu gotowe do akcji.

Na przeciw zaś ciebie, mężczyzna w garniturze, z czerwonym krawatem i tak niepasującą do obrazu miseczką grysiku.

Wszystko stało w miejscu gdy ten przeżuwał sobie na spokojnie kolejne łyżeczki kaszki.

Kiedy skończył, miseczka znikła, a ten uśmiechnął się do ciebie.

- Food fight.

Jak na rozkaz obie strony ruszyły na siebie, a po prawdzie na ciebie. I już miałeś zacząć uciekać gdy oberwałeś pierwszym strzałem.

Pokaźnych rozmiarów tort rozbił ci się wprost na twarzy. Jeszcze nie zdążyłeś się zakrztusić gdy wokół rozpętało się spożywcze pandemonium. Torty, kiełbasy, owoce i warzywa. Wszystko latało na wszystkie strony. Jeden z policjantów grzał z armatki grysikiem po tłumie, inny przeładowywał właśnie swoją wyrzutnie arbuzów, kiedy ktoś z tłumu trafił go bagietką prosto w szczękę.

Ostatnie co pamiętasz to wjazd wozu oblepionego kiełbasą w bramę, gonionego przez wielkiego smoka.

Pobudka.

 

 

- Dobra, tego też możesz zabierać.

- Ale to przecież tylko żelazna kulka.:lunathink:

- Nie oceniaj pojemnika po zawartości. Wniknij do wnętrza i powtórz to samo.

- Niech ci będzie, chcieliśmy tylko zwrócić twoją uwagę na przeciętność pojemnika.:forgiveme:

- Spokojnie, @Ares Primezrozumie.

 

Tydzień? Miesiąc? Włóczyłeś się przez to cholerne pustkowie Eony wiedzą jak długo. Wszędzie tylko pagórki i piach. Krok za krokiem i znowu krok. Zbroja ci ciążyła, miecz dyndał jak wahadło Zegara. A mimo to dzielnie parłeś do przodu.

Za kolejnym z nieskończenie wielu miniętych wzgórz dostrzegłeś majak jakiegoś budynku. Stąd gucio dało się rozpoznać, więc ruszyłeś z większą werwą aniżeli wcześniej. Przynajmniej miałeś jakiś widoczny cel.

I oczom twoim rzeczywiście objawiła się karczma. Stara, w kilku miejscach nadpalona, ale karczma. Otworzyłeś ciężkie drzwi i wszedłeś do zatęchłego pomieszczenia.

Karczma jak karczma, kilka stolików, lub tego co z nich zostało, długi szynkwas i zasuszony barman za kontuarem. Ale co tam, darowanemu koniowi i te sprawy. Ostrożnie usiadłeś na jednym z zydli i rzuciłeś kilka monet na bar.

- Cokolwiek, byle mokre.

Barman bez słowa zgarnął złoto i postawił przed tobą kufel. Śmierdziało cholernie, ale było zimne i smakowało o wiele lepiej. Teraz dopiero rozejrzałeś się, bo twoim oczom ukazali się pozostali bywalcy.

Kilku mężczyzn w czarnych płaszczach zajmowało jeden z kątów sali i dyskutowało o czymś namiętnie. Jakaś stara baba chodziła od stolika do stolika i wybrzdąkiwała coś do ludzi. Kilku pojedynczych ludzi tu i tam. Dzień jak co dzień.

Upiłeś kolejny łyk magicznego trunku, ponownie krzywiąc się na zapach, ale napój robił swoje. Orzeźwiał i nawadniał. Odnawiał siły.

W końcu uznałeś że pora się wynieść. Kazałeś karczmarzowi napełnić bukłak czymś na drogę i już miałeś opuścić przybytek gdy doszła się częściowa rozmowa.

- Nie, nie, nie. Sztuka polega na tym, że musisz zostawić coś oglądającemu, żeby sam mógł sobie dopowiedzieć.

- No chybaś waść zwariował. Sztuka to ujęcie konkretnej rzeczy w taki sposób, by nic więcej nie dało się dopowiedzieć. W sposób idealny.

- Za dużo wina chyba popiłeś. Sztuka powinna przetrwać wieczność. Dopiero wtedy może być sztuką.

Już miałeś dopowiedzieć coś od siebie gdy nagle jeden z mężczyzn wstał i rzucił na stół między pozostałych jakąś brzydką glinianą figurkę. Przypominało ci to trochę jakiegoś ptaka, albo może krasnala ogrodowego?

- SZTUKA JEST WYBUCHEM!

Pomieszczenie kompletnie eksplodowało, wyrzucając ciebie i wszystkich zebranych wysoko w powietrze. Obraz wirował ci od siły która tobą miotała.

Ziemia zbliżała się w zastraszającym tempie. Jeszcze chwila i ...

Obudziłeś się trącany przez karczmarza miotłą. Przed tobą stało kilka kufli a we łbie ci szumiało.

Cokolwiek tu podawali, musiało być cholernie mocne.

Chwiejnym krokiem opuściłeś lokal, zamykając za sobą z hukiem drzwi.

Pobudka.

  • +1 1
  • Haha 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

- Kolejne zaklęcie szlag trafił!

- Coś nie tak?

- Wszystko! Mam materiały, mam wiedze i umiejętności. A za każdym razem jak zaczynam nasączanie, ten cholerny agat wybucha mi w twarz energią!

Po podłodze walały się szczątki dziesiątek zużytych minerałów. Liczne i kompletnie nieudane próby przekucia jednego snu.

- Eony, co robię nie tak?!

- ...

- Nie patrz tak, jeśli masz coś do powiedzenia, to mów. Nie mamy na to całej wieczności.

Podeszła powoli do Kuźni, umieszczając w jej wnętrzu kolejny agat.

- Nie wszystkie materiały są takie same. Dla ciebie, magia jest jedna, bo ty nadajesz jej kształt. Pomyśl tak, starasz się ukształtować przedmiot by mieścił się w pojemniku. Ale nie każdy pojemnik jest wodoodporny.

Chwyciła fragment zaklęcia które krążyło w powietrzu już od kilku godzin. Powoli zmieniała wstęgę wypełnioną mocą w jedną kompletną nić. Zamiast nasączać nim minerał, zaczęła go oplatać.Widziałem jak gwiazdy na ścianach zaczynały blednąć w obliczu jej potęgi.

- Czasami wystarczy zmienić konsystencję. Zamiast pchać na siłę, zmień kształt.

Z podziwem patrzył jak zaklęcie powoli staje się całością.

- Teraz jest gotowe. Pamiętaj, nigdy nie jest się zbyt silnym by nie zostało miejsca na więcej wiedzy. A teraz dostarczmy ten sen do @Keks.

 

Wdech i wydech. Spokojnie. Sprawdziłeś wszystko kilka razy Każdy kabel. Każdą wtyczkę.

Kolejne osoby przychodziły i odchodziły, a ty wciąż wszystko sprawdzałeś. Praktyka czyni mistrza.

W końcu uznałeś że wszystko się zgadza. Ustawiłeś się przy mikserze, ustawiając odpowiednio podbicie i bass. Chciałeś zacząć z hukiem. Potężnym uderzeniem.

Kiedy kurtyna w końcu się rozjechała, spojrzałeś w ciemność. Słyszałeś ich wszystkich. Setki oddechów, pełne niemego oczekiwania.

Wtedy odpaliłeś pierwszy kawałek.

Scenę rozświetliły setki światełek. Ekipa od efektów nie kazała na siebie czekać, iluminacje poruszały się w rytm twoich palców. Jeśli przyśpieszyłeś tempo, to i one przyśpieszały. Bo dzisiaj to było twoje królestwo. Twoja scena!

W końcu przyszedł ten moment. Niebo nad sceną rozświetliła potężna tęczna, która skierowała się wprost na ciebie. Potężne uderzenie rozniosło się echem po hali, jednocześnie rozrzucając tęczowe kolory literalnie wszędzie.

Kiedy tylko światło przestało razić, podkręciłeś tempo jeszcze bardziej. Oczom ludzi ukazała się Rainbow Dash, wzmacniając twoją muzykę swoim elektrykiem.

Tłum oszalał, skandując na zmianę twoje imię i jej. Byliście Alfą i Omegą fal dźwiękowych tego miejsca.

A to miał być dopiero początek. Trochę to zajęło, ale udało się w końcu załatwić pewne, powiedzmy, ugody.

Scena powoli zaczęła się wysuwać na przód, tworząc swego rodzaju wybieg.

- To co brachu? Lecimy?

Zza twoich pleców na wybieg wpadł Lucio, pozwalając by twoja muzyka przeszła jego głośnikami w tłum. Za nim nadleciały kule Zenyatty, wzmacniając już wspaniałe widowisko kolorów i dźwięków.

Wykorzystując ich schodkowe ułożenie i swoje skrzydła, Rainbow zaczęła skakać z jednej na drugą ponad skandującymi fanami.

W ostatnim uderzeniu muzyki wylądowała przed tobą, tworząc mały soniczny wybuch, od którego pogasły wszystkie światła.

To był dobry koncert.

Pobudka!

  • +1 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

1. Dead

2. Dead

3. Dead

"You thought you were hot quess you not"

Jak trzy słowa, to tylko to mi przychodzi na myśl EPIC FAIL

Edycja:

Spoiler
Cytat

nie trzymasz się zasad zabawy

Ok, w takim razie pozostawię tu sprostowanie - to post będzie uzgodniony

Osoba: Uszatka 3 słowa: 1. Linux 2. Fiskus 3. Urząd Pracy. Jak się nie da nic wykuć to truuudno

Edytowano przez Śmierć
....
  • wtf 2
  • Nie lubię 2

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
1 godzinę temu, Śmierć napisał:

1. Dead

2. Dead

3. Dead

"You thought you were hot quess you not"

Jak trzy słowa, to tylko to mi przychodzi na myśl EPIC FAIL

Obawiam się, że z tego nie uda się ułożyć nic sensownego. Ponad to, nie trzymasz się zasad zabawy, więc przykro mi, ale wpis zostanie pominięty.

Dzisiejszej nocy będę pracował nad konkretnym snem @Triste Cordisjeśli zaś starczy czasu, to jeszcze @Gangsta Dashsię załapie.

  • +1 3

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
3 minuty temu, Gangsta Dash napisał:

@Bertram Quist

-matematyka

-Starlight Glimmer

-bieg sprintem

Kiedyś się zemszczę :flutterbitch:

  • +1 1
  • Haha 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Skończony! Eony, jakież to było upajające! Teraz gdy pokazała mu inne metody, tworzenie snu stawało się czystą przyjemności. Operował teraz tak wielką mocą, że mógłby tworzyć całe światy.

- Gotowe! Miałaś rację, czasami trzeba patrzeć z zewnątrz żeby zrozumieć.

- Cieszymy się twoim szczęściem.

- I oby właściciel snu też się ucieszył. Choć to akurat mało prawdopodobne.

- To sen @Triste Cordis prawda?

- Tak. Specjalnie dla niego.

 

Wycie wilka z oddali wyrwało cię z zamyślenia.

Nie wiesz jak długo byłeś tutaj, ani nawet gdzie to całe tutaj jest. Liczne drzewa, gęsto porośnięta okolica. Z pewnością był to jakiś las, ale gdzie dokładnie, tego nie wiedziałeś. Gdzieś z oddali dał się słyszeć huk sowy, która polowała w ciemności. Co jakiś czas rozchodził się też dźwięk przeróżnych owadów. Powoli posuwałeś się naprzód, starając się nie potkać o liczne korzenie.

Mijały kolejne minuty, a ty wciąż miałeś wrażenie że kręcisz się w kółko. O tyle łatwiej tym razem, ponieważ księżyc wyszedł zza chmur, oświetlając drogę przed tobą. Wychodząc zza kolejnego drzewa zobaczyłeś mały staw sąsiadujący z polaną. Na horyzoncie ponad drzewami dało się też zobaczyć ruiny jakiegoś starego zamku.

Z ulgą przyjąłeś źródło wody, w sam raz na wyschnięte długim marszem gardło. Woda była orzeźwiająca, wspaniale chłodna. Nabrałeś kilka głębokich haustów, zanim gardło zapiekło z zimna.

Teraz dopiero postanowiłeś porozglądać się na polanie. Z początku zdawała ci się pusta, lecz teraz mogłeś przyuważyć liczne głazy stojące tu i tam.

Nagły trzask gałęzi zdawał się brzmieć jak wystrzał w otaczającej cię ciszy. Tym straszniejszy, że nie ty byłeś za niego odpowiedzialny. Szybko i najciszej jak umiałeś, ukryłeś się za jednym z głazów, dopatrując się ruchu z miejsca, gdzie usłyszałeś ów trzask.

Coś kłębiło się na drugim końcu polany. Coś dużego, sądząc po narastającym dźwięku łamanych gałęzi. Powoli i ociężale stawiało kroki, nieuchronnie zbliżając się do głazu za którym byłeś ukryty. Serce podskoczyło ci do gardła gdy zobaczyłeś zza głazu wielki gadzi ogon a ostatnie tąpnięcie delikatnie przesunęło skałę. A ileż ulgi było w dźwięku pluskającej wody. Znaczyło to, iż kreatura, czymkolwiek by nie była, zwróciła się ku jeziorze.  Już szykowałeś się do biegu gdy dotarło do ciebie za czym wciąż się ukrywałeś.

Wojownik ten zdawał się trzymać jakiś miecz, lecz resztki oręża jak i on cały zamienione były w kamień. Stary i pokryty mchem, zdawał się próbować zasłonić oczy przed czymś, lecz kikut jego ramienia opisywał jego porażkę. Szybki rzut oka na inne głazy ujawnił podobne historie.

Szybko obróciłeś się by uciec, lecz twoje oczy napotkały dwa jadowicie zielone okręgi. Tak merceryzujące, że nie sposób było oderwać od nich wzroku. Patrzyłeś w ślepia bazyliszka, wiedząc co stanie się potem. A mimo to nie mogłeś nic poradzić.

Stałeś się kolejną ozdobą jego kamiennego ogrodu.

Pobudka!

 

Niestety, Sen @Gangsta Dash muszę przerzucić na jutrzejszą Noc. Carpe Noctem moi drodzy.

  • +1 2
  • Mistrzostwo 2

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

- Dobrze, oba są gotowe.

- Który jest który?

- Ten po lewej, w ametyście jest dla @Gangsta Dash a tamten w  kobalcie dla @Bertram Quist.

- Dobrze. Ty w tym czasie może odpocznij? Zaczynasz wyglądać gorzej niż cienie które zdobią te sale.

 

Teren szkoły po zamknięciu to nie było twoje ulubione miejsce. Po otwarciu zresztą też nie, dla tego tym bardziej irytował cię fakt, że zostawiłeś w szafce nową grę komputerową od kolegi. No nic, wiedziałeś które z okien się nie domyka, więc dostanie się do środka było łatwizną.

Przyciemnione korytarze zdawały się cicho oddychać, skrzypieniem dając znać iż na ich terenie znalazł się jakiś intruz. Pech chciał, że okno było na jednym końcu szkoły, gdy klasa do której chciałeś się dostać na drugim. Powoli acz sukcesywnie przemieszczałeś się od korytarza do korytarza, uważając, by nie spotkać nocnego stróża. Nikt nigdy go nie widział, ale wiadomo było, że ktoś w nocy pilnuje budynku.

Nie wiedziałeś kiedy temperatura spadła, lecz w którymś momencie odnotowałeś, że z ust wydobywa ci się para. Dotarł też do ciebie dźwięk kapiącej wody, który zdawał się być nierealny, zwłaszcza że na tym piętrze nie było toalet.

W dalekiej części budynku rozległ się potężny trzask, jakby ktoś załomotał z całej siły w drzwi. Skuliłeś się instynktownie za jedną z stojących w korytarzu ław.

W samą porę, gdy drzwi niedaleko ciebie otworzyły się, zaś z klasy ktoś wyszedł. Nie widziałeś kto to, ale dźwięk kapiącej wody nasilił się, a powietrze wypełnił słodki zapach zgnilizny i mokrej ziemi. Ktokolwiek to był, stawiał kroki powoli, oddalając się od twojej kryjówki.

Nie czekałeś długo, powoli acz cicho zacząłeś przesuwać się w kierunku drzwi. Kimkolwiek był ten stróż, oddalił się wystarczająco by nie było słychać kapania.

Teraz pytanie czy gra była tam gdzie trzeba. Szybko dostałeś się do swojej szafki i otworzyłeś ją. Twoim oczom ukazał się banknot 20 złotowy powieszony na sznurku w środku szafki. Na banknocie ktoś nabazgrał dwa słowa.

"Za tobą".

Poczułeś nagły chwyt za ramię połączony z nieprzyjemnym bulgotaniem wody.

Pobudka.

 

Ta lekcja zdawała się ciągnąć w nieskończoność. Gdyby jeszcze nie była aż tak nudna.

- Z kolei obliczenie kolejnego pola daje nam....

Nie wiedziałeś co dawało, bo zwyczajnie przestałeś słuchać. Czy ta lekcja nie mogła ciągnąć się dłużej? Każda minuta zdawała się być godziną.

Twoją uwagę zaczęły przykuwać obrazy za oknem. Duże boisko na którym jakaś klasa ćwiczyła, tor z przeszkodami po którym obecnie biegły dziewczyny z klubu sportowego.

Nagła cisza w klasie spowodowała że oderwałeś wzrok ok okna. Byłeś sam w pustej klasie. Spojrzałeś z zaskoczeniem na zegarek, ale ten wskazywał środek lekcji, tak jak to robił minutę temu.

Podniosłeś wzrok na tablicę, ale wszystko było tak jak powinno. Nauczyciel tłumaczył jakiś wzór a wszyscy byli tam gdzie ich miejsce.

Zamrugałeś ze dziwieniem, obwiniając zmęczenie.

- Z kolei obliczenie kolejnego pola daje nam....

Ktoś przebiegł koło drzwi. Nie wiedziałeś kto, ale twój wzrok przykuł kolor lawendy pomieszany z jagodą i akwamarynem. Wstałeś z krzesła chcąc sprawdzić co to było gdy wszyscy spojrzeli na ciebie.

- Coś się stało?

Nauczyciel na chwilę odłożył kredę by spojrzeć uważniej na ciebie. Pokręciłeś w milczeniu głową i usiadłeś na miejsce wbijając wzrok w ławkę.

- Z kolei obliczenie kolejnego pola daje nam....

Coś było nie tak. Spojrzałeś na zegarek, ale wskazówka ponownie przesuwała się tak jak powinna. Z tym tylko, że byłeś pewny, że minęła już chwila, a zegar wciąż pokazywał tą samą godzinę.

Tym razem wstałeś nie zważając na nagła ciszę i podszedłeś do drzwi. Złapałeś za klamkę i z rozpędu wybiegłeś sprintem z klasy.

Przebiegłeś cały korytarz, na końcu uderzając w kogoś przez nieuwagę.

Siła uderzenia posłała cię na cztery litery, ale gdy otworzyłeś oczy, żeby spojrzeć na kogo wpadłeś...

- Z kolei obliczenie kolejnego pola daje nam....

Pobudka.

 

- Teraz pozostaje nam czekać na kolejnych chętnych.

- Śmiało, komu chcielibyście podarować Sen?

- Tylko starajcie się wybierać kogoś, kogo jeszcze tu nie było.

- Wiecie, nie chcemy układać wszystkich snów dla jednej osoby. To było by nudne.

  • +1 2
  • Lubię to! 2

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Nie wybrzydzam i nie oceniam. Moim zadaniem jest wykuć Sen, korzystając z dostępnych materiałów.

2 godziny temu, Yukonora napisał:

1. Szonszczyk
2 Molestiaa!!!!!
3 MOLESTIAA

Jesteś pewny że akurat takie chcesz mi dać materiały? Bo jeśli tak, to niestety, ale będę zmuszony je odrzucić.

Netykieta - używanie caps locka to podnoszenie głosu. Dodaj do tego wykrzykniki, brak interpunkcji jako takiej i wychodzi ci nieprzyjemny koktajl do którego nikt rozsądny wolał by się nie zbliżać. Specjalnie jeśli ktoś do ciebie o tym krzyczy.

Zatem masz okazję, możesz coś jeszcze zmienić zanim podejmę decyzję.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Chcesz dodać odpowiedź ? Zaloguj się lub zarejestruj nowe konto.

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto, to bardzo łatwy proces!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz własne konto? Użyj go!

Zaloguj się