Ghatorr

Kruchość Obsydianu [NZ][Violence][Slice of life]

Recommended Posts

tS48dPz.jpg

 

Trzydzieści lat po powrocie Kryształowego Imperium i pokonaniu złego króla Sombry w Equestrii panuje pokój. Kryształowe kuce praktycznie zdążyły zapomnieć o mrocznym okresie tyranii, która dławiła ich dom, i skupiają się na rozwoju swojego pięknego miasta. Cały naród korzysta z osiągnięć Kryształowego Renesansu, wywołanego zetknięciem się starożytnej kultury z nowoczesną technologią. Mogłoby się wydawać, że idylla będzie trwała wiecznie, jednak Sombra był tajemniczym i okrutnym władcą - i nawet po śmierci jego cień wciąż pada na Imperium.

Gdy pewnego dnia do kryształowej stolicy zaczynają przybywać dawni zwolennicy upadłego monarchy, ukryci przez jego czarną magię, Equestria staje ponownie w obliczu kryzysu. Co gorsza, jednym z przybyłych jest podobno młoda córka samego tyrana, imieniem Obsidian.  Dzieci nie mogą być jednak karane za grzechy ojców, więc, w przeciwieństwie do wiernych sług tyrana, otrzymuje szansę na reformację.

Czy po latach panowania jako księżniczka Twilight Sparkle znajdzie w sobie dość siły, mądrości i cierpliwości, by poradzić sobie z klaczą, którą wychowywał król Sombra? 

 

Spis treści:

0. Prolog

1. Rozdział I

2. Rozdział II

3. Rozdział III

 

Za korektę i pre-reading serdecznie dziękuję Rarity. Jest wielka. Gandzia, który sprawdzał rozdział III, też jest wielki. Wielka jest też Moonlight która zrobiła okładkę (https://www.deviantart.com/moonlight-ki/art/COM-Fragility-of-obsidian-788494711).

__________

Napisałem Lazarusa, ale na razie nie czułem dość weny by tknąć dalej "Czternaście Dni Gąsienicy" - zatem zacząłem pisać nowe opowiadanie. Pierwszy rozdział został już skorektorowany, ale nie miałem czasu i sił by wprowadzić poprawki. Prawdopodobnie wrzucę go dziś po południu albo jutro.

Szczęśliwego nowego roku!

Edited by Ghatorr
  • Upvote 3
  • Like 1
  • Thanks 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Póki co opowiadania nie ma jeszcze tak dużo, ale muszę przyznać, że jest naprawdę ciekawie. Skrócić to można do kilku punktów. Po pierwsze - mimo, że jest to opowiadanie ewidentnie skupione przede wszystkim na bohaterach, jest tutaj całkiem interesujący world-building. Po drugie, sam koncept chociaż może trochę przypominać już pewne motywy, które zostały zdarte już w tylu innych fanfikach, to tutaj wykonanie tego wypada całkiem świeżo (to NIE jest Past Sins). Po trzecie - pozostaje wreszcie styl Ghatorra, który jest naprawdę bardzo solidny i naprawdę przyjemnie się go czyta. 

O samej fabule nie mogę jeszcze dużo powiedzieć, bo jeszcze tak dużo tego nie mamy, ale autor zbudował naprawdę dobry klimat i napięcie, przez co będę czekał z niecierpliwością na kolejny rozdział by zobaczyć co będzie dalej.

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nowy Rok, nowy fik Ghatorra...

Przeczytałam prolog oraz rozdział pierwszy i powiem, że póki co to wszystko brzmi intrygująco. Pomysł jest całkiem fajny, zwłaszcza znając Twoją kreatywność, Ghat. Styl też jest węgielkowaty - radosny, wesoły i mający w sobie coś takiego, co poprawia humor. Dobrze jest też zobaczyć coś, co stara się trzymać serialu i jest historią po latach. W polskim fandomie jest raczej mało fików o potomkach Mane 6 i księżniczkach Mane 6. Mimo wszystko nie nazwałabym tego opowiadania serialowym. Podoba mi się ten balans.

Z jednej strony "córka Sombry" to coś co brzmi podobnie do opek Potterowych z serii "Hermiona córka Voldemorta", a z drugiej to jest tak ładnie napisane (i poddane wyśmienitej korekcie - Rarciu, doceń, że Cię doceniam!) i ma takiego autora, że wierzę w to dzieło. O ile zostanie ukończone, co nie jest takie pewne, patrząc na realia.

Bohaterowie są póki co jedynie przedstawieni, trudno mi powiedzieć o nich coś więcej. Opisy są solidne, świat również wydaje się ciekawy. Generalnie - bardzo dobry start. Poczekamy jak to się wszystko rozwinie.

 

Gorąco polecam!

Magda Gessler Chwast

 

PS. Pisz to, Hanysie.

  • Upvote 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

Tak więc przeczytane. Muszę przyznać, że jak na tak małą ilość, naprawdę dowiadujemy się wielu istotnych informacji. W tym punkcie mamy także sporo pytań. Co będzie dalej itp. Czyta się to naprawdę przyjemnie, miły styl.. Można uśmiechnąć się w paru momentach. Ładnie opisane postacie, oraz ukazanie ich zmian przez te lata. M6... mimo, że są kim są w fiku, to jest to zrobione dobrze. Jeszcze co do samej głównej bohaterki. Jestem ciekaw jak rozwinie się dalej. Koncept córki Sombry jest bardzo ciekawy i zostawia wiele pytań co do jej przeszłości. Mogę dodać tylko, że czekać będę z niecierpliwością na kolejne przygody. 
 

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Cóż, wiele do napisania nie mam, bo to fanfik, które idealnie pasuje do moich gustów, toteż nie mam czego krytykować, a jak nie ma czego krytykować to nie ma o czym pisać. xD

 

Spoiler

Przede wszystkim podoba mi się motyw będący zawiązaniem akcjii. Mamy zgrabne wyjaśnienie tego jak Sombra mógł przejąć władzę. W tym fanfiku została postawiona teza, że Sombra jakichś popleczników miał, tylko nie pojawili się w tym samym momencie co on sam. Stanowi to zgrabne połączenie tego co pokazano w serialu oraz "realizmu fantastykowego" (że tak to ujmę). 

World-building oraz rozwój postaci również jest bez zarzutu ( no dobra mane6 jako alicorny to taki mech, a Tempest Shadow jest groteskowo okaleczona) i całkiem zgrabnie odnosi się do rzeczy z serialu.


Toteż tak, jest progres w stosunku do Prześnionego Koszmaru.

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Kolejny dzień, kolejny fanfik. Ewentualnie pomysł na fanfik. Tak można w skrócie podsumować twórczość Ghatorra. Jeden z tych pomysłów widzicie tutaj. Co tym razem nam zaserwował Ghatorr? Zobaczmy.

Przenosimy się w niedaleką przyszłość. Kucyki żyją sobie szczęśliwie, złodupy prawdopodobnie siedzą na L4. „Nowopowstałe¨ Kryształowe Imperium rozkwita, z powodzeniem dostosowując się do aktualnej rzeczywistości. Wszystko jest na dobrej drodze i nawet "ranek jest taki uroczy":) 

I wtedy się zaczyna. Najpierw delikatnie, by coraz bardziej odsłaniać tajemnice. I tutaj się Ghatorr świetnie sprawił. Mamy ładnie wykreowany świat, bardzo dobrze znanych bohaterów (którzy też zmienili się wraz z upływającym czasem!) i ciekawą fabułę. Prawie... Choć dostępna całość potrafi bardzo zaciekawić to jest aktualnie tego zdecydowanie za mało. 

Siłą napędową tego fanfika są Ghatorrowe pomysły. Dobre, złe, brzydkie i bardzo szalone. Wszystko to układa się jednak w coś przemyślanego i mającego sens. Tak, nawet kreacja Tempest Shadow w tym fanfiku (tak! występuje tam Jagodzianka!), mimo zmian, jakie wprowadził do tej postaci autor, jest świetna, a sama postać aż bije „Jagodowością”. To dotyczy też innych znanych nam postaci. Ale tutaj nie będzie spoilera - przekonajcie się sami.

To też wspomniana kreajcja świata. Przyszłość wygląda inaczej, a jednocześnie bardzo nam znajomo. Plus dla autora za przemyślana kreację.

Postacie? O ile znane nam z serialu kucyki sa zrobione dobrze to postaci stworzonych przez Ghatorra... niemalże brak. Nawet nasza, zdawałoby się główna, bohaterka pojawia się dopiero pod koniec pierwszego rodziału. Na krótką chwilkę niestety. I po uroczystym okrzyku „wreszcie jest!” dostajemy... koniec rozdziału. A właściwie to prologu. A kolejny rozdział będzie pewnie Celestia wie kiedy...

Mam spore nadzieje związne z tym fanfikiem. Liczę na więcej świata, szczególnie Kryształowego Imperium, więcej dobrego, Ghatorrowego humoru i... że fanfik nie podzieli losu Lazarusa, na którego zakończenie przyszło tak długo czekać i które to zakończenie mnie kompletnie rozczarowało.

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

I kolejny rozdział ghatoopka. Rozdział przyjemny, ciepły i pełen gamoniowatego humoru, który sprawił, że parę razy się zaśmiałam, więc jest dobrze. W tekst wkradło się nieco błędów i powtórzeń, ale wielu z nich nie zaznaczałam, bo mi się nie chciało. Mimo wszystko styl, choć dość przyjemny dla czytelnika, to raczej należy do morderców korekty. Nie ukrywam, że pewne fragmenty napisałabym inaczej i nieco płynniej. Jednak wciąż lubię te komedyjki. Nawet jeśli to jest PoważnyFanfikTM.

 

Poznajemy nieco Obsidian i jej tok myślenia. Podoba mi się to, że jej zachowanie jest logiczne i naturalne dla kogoś, kto pochodzi z takiego, a nie innego środowiska.

 

No i plus za naszą drogą księżniczkę wybuchów i jej suchar o puzzlach.

 

Ciężko napisać coś więcej, ponieważ ten rozdział liczy zaledwie 12 stron i wciąż jest to zaledwie wprowadzenie. Uważam, że mógłby być wręcz połączony ze swoim poprzednikiem. Razem miałbyś 22 strony, więc tak w sam raz.

 

Chętnie dowiedziałabym się czegoś więcej o rodzinie Czajnika i Kredens, ponieważ jest Flurry, są jej siostry, ale żadnej z nich nie poświęciłeś miejsca. Rozumiem, że czas na to przyjdzie później, jednak momentami aż się prosiło o więcej. Szczególnie, że pisanie takich prostych, rodzinnych i przyjacielskich relacji wychodzi Ci akurat bardzo dobrze.

 

Opisy są niezłe, ale momentami brak im płynności. Wyglądają trochę jakbyś bardzo chciał przekazać wiele informacji i tak bardzo pragnął się nimi podzielić, że nie starczyło Ci czasu na zastanowienie się nad doborem słów, szykiem zdań. Nie zrozum mnie źle, Rarity odwaliła kawał dobrej roboty, ale to wciąż nie jest śliczne. No i czasami te bryły dialogowe spowodowane długaśnymi didaskaliami nieco rażą w oczy.

 

Pisz dalej, pisz więcej i gib dłuższe rozdziały.

 

Cahan I Niestety Teraz Niejadowita

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

"Kruchość..." obserwowałam od jakiegoś czasu, ale jakoś nie mogłam się zabrać za czytanie. Nie wiem, czy to moja (nieco paradoksalna) awersja do fanfików, czy może niska liczba rozdziałów i niechęć do czekania na kolejne miesiąc, dwa, pół roku, trzy lata... W końcu jednak w moim mózgu zaiskrzyły te dwa działające neurony,  dzięki czemu przypomniałam sobie o takim trudnym pojęciu jak "empatia" i "solidarność fikorobów". Może wypadałoby się jednak przemóc, przeczytać i zostawić autorowi komentarz? To miłe i motywujące do dalszego tworzenia, bo hej, piszesz dla żywego czytelnika, a nie dla zbłąkanego bota nabijającego przypadkowo wyświetlenia. Może nawet więcej rozdziałów wyjdzie, zanim autor się załamie, wypali, znudzi lub zostanie uznany za dzika i przypadkowo zastrzelony podczas kojącego spaceru przez śląski smog.

...tak więc minęły dwa dni rżnięcia w HoMM4 (konkretnie w kampanię "Cena Pokoju", połowa trzeciej misji), zanim usiadłam i faktycznie przeczytałam, ponieważ "priorytety" to dla mnie pojęcie równie abstrakcyjne, co "wiara w siebie".

 

Wrażenia?

Hm, całkiem pozytywne. Rozdziały są dość krótkie i przydałoby się może skleić je w jedną, większą całość, niektóre sceny lekko wydłużyć i uszczegółowić, czasem wręcz dodać coś więcej niż akapit czy ledwie zdanie ekspozycji. Opisy też zyskałyby na podbiciu licznika słów, a niektóre zdania można by przepisać na nieco zgrabniejsze, nie spotkałam jednak żadnych zgrzytów czy językowych potworków. Uszczypnąć mocniej (a i tak raczej żartobliwie) mogę tylko za "korumpowanie" w rozdziale 2. - wiem, do czego zmierza autor, ale w pierwszej kolejności nasuwa mi się wizja wręczania łapówki Kryształowemu Sercu. Albo Shining Armor usiłujący przekupić straż pałacową po tym, jak wypił o jeden kieliszek za dużo i narobił bałaganu na samym wejściu do pałacu. Poszukałabym jednak innego sformułowania, żeby uniknąć niezamierzonych śmieszków w poważnych scenach.

Postacie ciężko na razie ocenić - w większości zostały najwyżej lekko zarysowane, więcej szczegółów otrzymaliśmy tylko na temat Obsidian. Jej charakter jest... ciekawy, o ile można użyć takiego słowa wobec kogoś w jej stanie i nie ukrywam, że chętnie zobaczę, w jakim kierunku autor poprowadzi tę bohaterkę oraz jak przebiegnie wątek jej resocjalizacji.

Czy poleciłabym "Kruchość..."? Jeśli najbliższe dwa-trzy rozdziały utrzymają obecny lub nawet wyższy poziom - jak najbardziej. Mamy tu fundamenty pod całkiem ciekawą historię - są to jednak tylko fundamenty i ciężko jest przewidzieć dalszy postęp prac. Równie dobrze może nam wyjść solidny dom dla dużej rodziny, jak i koszmar inżyniera - liczę jednak, że Ghat nie zawiedzie ;)

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Całkiem ciekawy fanfik, chociaż widać, że dopiero się zaczyna - dwa pierwsze rozdziały de facto stanowią część prologu i publikowanie ich w taki sposób to tzw. chwyt marketingowy. Nieźle zarysowane postaci, które jednak, mam nadzieję, będą wypadać jeszcze lepiej, gdy dowiemy się o nich czegoś więcej, intryga zapowiada się interesująco... Czekam na więcej.

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Przeczytane.

 

Beware the spoilers!

 

Doskonała lektura! Co prawda na razie dostaliśmy jedynie prolog i dwa rozdziały, ale dowiedzieliśmy się z nich całkiem sporo. Przystąpmy zatem do analizy niektórych aspektów.

 

Światotworzenie - wspaniałe! Tu na pierwszy plan wybija się oczywiście prolog, gdzie autor streścił nam kilkadziesiąt lat nowego Kryształowego Cesarstwa. Naturalnie wzbudzając tym samym jedynie apetyt na więcej. W dalszej części fanfika nie było go już tak dużo, ale wystarczająco by sycić stale wzrastającą ciekawość. Bardzo podoba mi się pomysł pokazania starszych bohaterów - to takie życiowe. Celujący.

 

Opisy - płynne, wciągające, odpowiednio plastyczne. Czytało się je z prawdziwą przyjemnością, a na dodatek pozostawały w idealnej proporcji do dialogów. Celujący.

 

Bohaterowie i interakcje - kolejny z najjaśniejszych punktów fanfika. Chociaż po dwóch rozdziałach trudno o jakieś definitywne opinie, to póki co jest doskonale. W postaciach kanonicznych nadal widać ich charaktery, ale subtelnie zmienione przez upływające lata. Motyw powszechniejszej alikornizacji uznaję za wyborny. Naturalnie nie wszyscy dostali równą ilość czasu ekranowego, ale liczę, że niektóre z tych rzeczy ulegną zmianie. Na przykład chętnie dowiedziałbym się więcej o potomstwie Kredens i Shininga (Wyborna kreacja! Wyborna, powiadam!) albo o małżeństwie Pinkie Pie i Discorda (pyszy pomysł!). Naturalnie jednak największa ciekawość tyczy się tytułowej bohaterki, ale akurat o jej obecność jestem jakoś spokojny. Bardzo mocnymi punktami o których muszę wspomnieć były rada Księżniczek oraz (co oczywiste) Tempest Shadow (zdecydowanie odmawiam używania tego... czegoś co udaje jej imię) w roli prawie-Robocolta. Celujący.

 

Fabuła - i znowu mogę wyłącznie chwalić. Pomysł ciekawy, obudowa bezbłędna, tempo akcji prawidłowe. Nic dodać, nic ująć. Celujący.

 

Podsumowując - póki co jest wspaniale a epica nie przyznaję tylko dlatego, że jest jeszcze mało tekstu. Ale o ile nic się nie zmieni w kwestii poziomu to jego przyznanie w przyszłości jest pewne.

 

We are amused.

  • Upvote 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

Kolejny rozdział, w towarzystwie okładki, trafia prosto na MLPPolska. Tym razem jest dłuższy niż pozostałe trzy razem wzięte! Miłego czytania.

 

Rozdział III

  • Upvote 1
  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Pyrkon, Pyrkon, po Pyrkonie, prawie maj, a ja siedzę jak ostatnia pierdoła przy rzędzie kuwetek z różnymi dziwnymi płynami zamiast siedzieć... no, też jak pierdoła nad mikroskopem. Lub nad właściwym tekstem licencjatu. Ale do rzeczy. Trzeci rozdział Obsydianki, Gandzia płacze i zgrzyta zębami, Ghat gra w grę zamiast pisać magistra/artykuły/więcej Obsydianki (i nie gra bynajmniej w Yakuzę 0, wstyd i hańba!). Mam akurat czas, więc trzeba docenić korektę i zmotywować autora.

 

Rozdział jest naprawdę dobry - długi, zgrabnie napisany i zwyczajnie wciągający. Za wzrostem liczby słów poszła rozbudowa wszystkich innych aspektów - fabuła powoli się rozwija, świat pokazuje coraz to nowsze detale, a postacie odkrywają warstwy (jak ogry i cebula). Na pierwszy plan wybija się Obsidian - na razie widzimy u niej głównie skutki "rodzicielstwa" Sombry, są jednak i pozytywne aspekty, jak ciekawość świata (nawet jeśli wykrzywiona przez tatusia-tyrana) i miłość do literatury. Podoba mi się wewnętrzna walka starych nawyków z nowymi warunkami, stały szok kulturowy i nieufność wobec domniemanych wrogów - niby proste, oczywiste, drobiazg w tle, ale łatwo o takich podstawach zapomnieć. Miło też, że Twilight nie zachowuje się jak naiwna idiotka. Chce dobrze dla Obsidian i współczuje młodej klaczy, ale zachowuje też pewien dystans, analizuje jej zachowanie i stara się przewidzieć możliwe scenariusze wydarzeń, jak dobry strateg, nie pozwalając emocjom całkowicie kontrolować jej działań. Zdecydowanie na plus.

Kolejny plusik za imiona podmieńców (wyczuwam tu wpływ Cahan) i Polimagikę Cracowską - ciekawe, czy istnieje też tamtejszy AWF i kucykowy odpowiednik UJ (oraz stosowna przyśpiewka o dziekanie... ale to skądinąd).

 

Podsumowując - radzisz sobie dobrze z podstawami, teraz tylko nie połam nóg na dalszym etapie ;)

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Trzy rozdziały i prolog przeczytane, więc pora na komentarz. Może on zawierać śladowe ilości spoilerów.

 

Sam pomysł by Sombra miał córkę, którą szkolił na swoją następczynię jest jak najbardziej logiczny, a przy tym ciekawy. Dla mnie osobiście jest też powiewem świeżości, bo wcześniej się z nim nie spotkałem. Zatem jak najbardziej popieram.

 

Oczywiście Sombra nie jest jedynym, który ma dzieci. Shining i Cadance mają dzieci (w ilości większej niż jedno), księżniczka Rainbow Dash ma dzieci... Tak, dokładnie. Mamy masę nowych księżniczek. Cała szóstka dostała skrzydła i rogi (dobra, piątka, bo Twilight już miała). W sumie, to kolejny dobry koncept, który może prowadzić, a w zasadzie już prowadzi do zabawnych sytuacji. Kolejny plus za to.

 

Spoiler

Komentarz narratora o autorytarnie wprowadzonej demokracji monarchiń mnie rozwalił

 

Fabuła również zapowiada się ciekawie. Powracające sługi sprzed tysiąca lat, spokrewniona z tyranem klaczka trafiająca pod opiekę Twilight, zmuszona odkrywać co się zmieniło podczas jej nieobecności, oraz być pod opieką księżniczki przyjaźni. Niby jakby gdzieś to już człowiek widział, ale nie tak samo. 

 

Postaci jak na razie zdają się być oddane bardzo dobrze. Na główny plan wysuwa się jak zwykle dobra, miła i zapatrzona w książki, oraz zadek Celestii księżniczka Twilight, oraz zdyscyplinowana i poddana dziwnym treningom Obsidian, wciąż wierna swemu ojcu (który chwilowo nie żyje). To z pewnością będzie bardzo ciekawe połączenie. pozostałych elementów niewiele się pojawiło jak narazie, ale po tej jednej naradzie wszystkie zdają się być jak najbardziej normalne (normalne jak na nie), więc i tu zapowiada się bardzo dobrze.

 

Tak więc, zapowiada się przyjemny, bardzo poczytny fanfik, który z pewnością będę śledził Czekam na więcej.

  • Upvote 3

Share this post


Link to post
Share on other sites

Trzeci rozdział i już się coś zaczyna dziać. Dowiedzieliśmy się czegoś więcej o Obsidian i świecie przedstawionym oraz poznaliśmy parę dobrych OC. Dodatkowy plus za Pinkie Pie, która wyszła trochę nawet serialowo - z jednej strony typowy śmieszek, z drugiej potrafi zauważyć rzeczy, których nie dostrzegają inni. Czekam na więcej.

  • Upvote 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

I kolejne rozdziały ujrzały światło światłowodów. Jak wyszło?
 

Moje obawy o jakość kolejnych części okazały się na szczęście nie sprawdzić – Ghatorr nie tylko trzyma bardzo wysoki poziom z początku fanfika, ale... podnosi poprzeczkę. Wreszcie dowiadujemy się więcej!

Przedstawiony świat w tym fanfiku jest bardzo dobrze opracowany i prezentuje się bardzo ładnie. To coś więcej niż serialowa Equestria, a jednocześnie nadal mamy wrażenie przebywania w znanych nam miejscach. Co mnie bardzo cieszy, Ghatorr rozbudowuje swój obraz krainy pastelowych taboretów. I robi to w świetnym dla mnie stylu. 
 

Ghatorr ma swój styl pisania, który mi osobiście bardzo pasuje. Tekst w zasadzie czyta się sam - jest lekko i przyjemnie. I choć obawiałem się, że w konfrontacji z dosyć mroczną naturą Obsydianki, mogą być pewne zgrzyty to i tutaj wyszło przekonywająco. 

Główna bohaterka, choć w zasadzie dopiero ją poznaliśmy bardziej, już mi się podoba. Czuć wpływ Sombry, ale klacz ma swój rozum i potrafi wyciągać własne wnioski i podejmować decyzje. 
 

Nawet serialowe postacie są tutaj dobrze wykreowane. I choć wiele osób może razić „alicornizacja” fanfika – stężenie „pegazorożców” sięga rzadko spotykanego poziomu – to i tutaj wyszło dobrze. Perełką jest tutaj kreacja Pinkie Pie – Ghatorr jest wręcz stworzony do pisania niej! A przecież Pinkie jest jedną z najtrudniejszych postaci z Mane6 do dobrego napisania. 
 

Podsumowując, mamy tutaj świetne czytadło, które serdecznie polecam.

  • Upvote 3

Share this post


Link to post
Share on other sites

I w końcu rozdział w rozmiarze innym niż "kieszonkowy". Miałam polać trochę jadziku za formę, ale niestety zdążyłam zapomnieć, na co się wkurzałam. Na pewno na powtórzenia i dziką składnię. Za to byciowanie, to czasami należałoby Cię lać kabanosem wołowym po gołych łapach. Także za to baty.

 

A za całą resztę... z wielkim bólem muszę wystawić laurkę. Jakie to było dobre. O świecie dowiadujemy się coraz więcej, a jest on naprawdę ciekawy. Pełen szalonych i dziwnych rozwiązań, które jednocześnie są dobre i sensowne. Ale nie to stanowi o sile tego lepszego KO. Tu prym wiodą postacie, dialogi i chemia pomiędzy nimi. Ten fik jest taki... naturalny, nie ma w nim nic wymuszonego.

 

Perłą jest przede wszystkim sama Obsidian. Córka Sombry nie jest emo edgelordem, a jej psychika wypada realistycznie. Jej zachowanie jest jak najbardziej racjonalne i przez to jest ciekawsza. Podoba mi się jak przedstawiasz jej tok myślenia i w ogóle.

 

Masz też plusa za Twilight, która nie jest fanfikową mądrą Twilight ani fanfikową durną Twilight. Nawet jeśli czasami postępuje niezbyt rozważnie, to wciąż ma to jakieś skrzydła i kopyta. Nie jest głupio naiwna, jak to często bywa. Nie jest też najmądrzejszą klaczą w Equestrii - co jest zgodne z serialem.

 

KO to póki co fanfik o świecie, a także o budowaniu relacji między postaciami i kształtowaniu umysłów. I w sumie liczę na więcej tego samego, przynajmniej przez najbliższe kilka rozdziałów. Poznawania nowego porządku, nowych kucy, prób ubicia Pinkie Pie (która dobrze wyszła), no i ciekawi mnie jakim cudem Twilight została królową podmieńców. I co z resztą wybudzonych?

 

Czekam na więcej. Może kiedyś zasłużysz na EPIC ode mnie. 

PS. Zamawiam podmieńce o wdzięcznych imionach Ani Sphincter,  Testis i Orchis :badass: 

  • Upvote 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

Kruchość Obsydianu... Tak... I jak tu strzelić właściwy komentarz? Aby dać mu kopa do pisania? Zacznę od opierniczenia za czas pisania innego fika. Tu w tym wypadku "Projekt Lazarus". Bardzo nie ładnie - to jak polska stocznia Marynarki Wojennej. Zaczynamy tworzyć coś z pompą a potem wrzucamy projekt w krzaki bo nie ma weny, czasu i pieniędzy. Kiedyś się dokończy... Ale co mnie ucieszyło, to że został skończony. Miałem po latach możliwość przeczytania do deski. Ale koniec! Liczę, że w przypadku Kruchości Obsydianu nie zrobisz takiej pauzy ;) Lubię styl pisania autora, zwłaszcza opis sytuacji geopolitycznej - jeśli można to tak nazwać. Bo bardzo dobrze wprawia ona w świat opowiadania i brakuje tego w wielu opowiadaniach. Opisy są płynne, potrafią zaciągnąć czytelnika. Ciężko mi się wypowiedzieć po trzech rozdziałach ale mam nieodparte wrażenie, że autor buduję wizerunek Sombry "z kuczą twarzą". Jak czerwoni socjalizm z ludzką... No i samą ciekawostką taką jest jakoby król Sombra mógł mieć córkę... Co najbardziej skupia moją uwagę. No i nie ma to jak czytać o tym na głos... 

 

Dex.

Edited by Dex
  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Niestety, przy takiej przerwie pomiędzy przeczytaniem a napisaniem komentarza wrażenia z czytania zdążyły już się ulotnić. Postaram się jednak spisać to, co utkwiło mi w pamięci.

Po pierwszym rozdziale miałem mieszane uczucia co do tego fika. Nie podszedł mi słodko-uroczy, familiarny klimat w rodzinie imperatorskiej (choć pewnie w jakiś sposób jest to realistyczne), a początkowe wydarzenia wywołały we mnie reakcję "meh, znowu jakaś inwazja potworów". Na szczęście to nie Cadance z parantelą grają tu pierwsze skrzypce i w końcu zaczęło być więcej Obsidian. A to świetnie napisana postać. Jest ona nastolatką (nie wiem ile lat ma na kucze, ale to chyba ten etap rozwoju), która na skutek dość... specyficznego wychowania uważa, że cały świat to wrogowie, a jej poglądów na relacje w społeczeństwie nie powstydziłby się niejeden gracz CKII. Czyli bunt młodzieńczy pełną gębą połączony z traumatycznymi przeżyciami z dzieciństwa, czarną magią i szkoleniem bojowym. Co może pójść nie tak?

Tylko nie jest sztuką opisać wariata jako wariata. Sztuką jest opisać świat z perspektywy wariata, z której przecież to całe wariactwo jest spójne, logiczne i ma sens. Ghatowi ta sztuka się udała. Obsidian zachowuje się infantylnie i po nastoletniemu buntowniczo, ale kiedy w trakcie lektury wchodzimy w jej głowę, widzimy, że nie mogłaby zachowywać się inaczej. Jest po prostu bardzo realistyczną postacią. Świetnie wypada w duecie ze starszą i (o dziwo) mądrzejszą Twilight, która wreszcie zaczęła coś łapać z tej całej magii przyjaźni, ale i tak nie wie w co się tym razem wpakowała. W ogóle mane 6 wypada całkiem spoko, a przecież mogło być inaczej. Mogło ujawnić się zdziecinnienie starcze, w wyniku którego klacze zostałyby odsunięte od księżniczkowania za rażącą niekompetencję. Ale o czym to ja...

Kolejnym mocnym punktem jest konstrukcja świata. Czytelnik dostaje sporo informacji o wydarzeniach pomiędzy śmiercią Sombry a czasami w których rozgrywa się akcja, a także o ustroju Equestrii i miejscu Kryształowego Imperium w tym wszystkim. Takie detale ułatwiają wciągnięcie się w opowieść. Na szczęście Ghatowi udało się ustrzec nadmiaru śmieszkowania (bo niektórym jego wcześniejszym fikom można było zarzucić, że styl pisania nie zawsze pasuje do treści), co nie znaczy, że humoru w fiku brakuje. Fani charakterystycznego poczucia humoru Autora się nie zawiodą.

Tak więc, ode mnie – okejka.

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Kolejna dwa rozdziały, wraz z nimi doszło więcej światotworzenia oraz opisu głównej bohaterki. Są to dwa najlepsze elementy fanfika i widać, że to im autor poświęca najwięcej uwagi.

Opisy świata przedstawionego nie dość, że stanowią udany konglomerat elementów serialowych  oraz "magicznego realizmu" to jeszcze są zgrabnie wplatane w toku wydarzeń. Przykładem jest opis rozwoju terenów między Equestrią, a Kryształowym Imperium (przy okazji jazdy pociągiem), analiza zwykłej książki przez Obsidian czy wyliczanie postaci ze "świata naukowego", przez Sunbursta przy okazji odkrycia "tajemniczego magicznego obiektu". 

Motywy oraz tok myślenia głównej bohaterki jest bardzo dobrze objaśniony. Osobnym wątkiem do dyskusji jest sama kreacja Sombry. Kreacja jego charakteru w trzecim sezonie serialu była bardzo zła, bo nie było jej w ogóle. Jednak dzięki temu Sombra stał się wyjątkowo elastyczną postacią i każdy może go kreować sobie wedle uznania (a przynajmniej mógł, bo w ostatnim sezonie pokazali, że Sombra to egocentryczny pyszałek). Tutaj mamy kreację Sombry jako "tyrana idealnego", władcę, który terroryzuje wszystkich po równo, i trzyma w żelaznej dyscyplinie nie tylko swoich "poddanych", ale przede wszystkim siebie samego. Wobec tego, jego córka nie jest jakąś "wpadką", tylko dobrze zaplanowanym elementem w polityce dynastycznej. Dziedzictwem, które może przetrwać jego śmierć.

I to jest główna siła napędowego tej historii, zderzenie życia jako "córka tyrana" w totalitarnym kołchozie oraz w sielankowej  krainie.

Gorzej jest resztą postacii znanych w serialu, po pierwsze wydają sie być robione (hehehe) na jedno kopyto, kreacja Twilight nie jest zła, ale przerobienie reszty mane6 na alicorny, oraz danie kolejnych pegazorożców Cadence i Shinga jest dla mnie schematycznie drażniące. Do tego dochodzi inny problem, od "czasów akcji serialu" do "czasu akcji fanfika" upłynęło sporo czasu, a mimo to można odnieść wrażenie, że w życiu Mane6 i spółki nic przez ten czas się nie działo. Na szczęście było wspomniane "zostanie królową roju podmieńców" przez Twilight, co jakoś ten schemat przełamuje.

I tak kreacja "dojrzałej" Twilight jest lepsza niż "fanatycznej" Twilight z Prześnionego Koszmaru.

Podsumowując, lubię ten fanfik za światotworzenie. Na postacie nie narzekam, bo zachowują się logicznie i zgodnie ze swoim charakterem, ale też jakoś żadna z nich do mnie nie przemawia.

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Restore formatting

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.