Jump to content

Strona Główna  |  Ogłoszenia  |  Lista Fanfików  |  Fanpage  |  Feedback
Zodiak

Wiedźma [Epic][NZ][Crossover][Dark][Violence][Adventure][Shipping]

Recommended Posts

Uwaga spoilery

 

Ten Fik to istne arcydzieło które zapisze się na kartach historii jako fik po którym zebry już zawsze kojarzyć się będą  z Wiedźmami. Czyta i słucha się go naprawdę przyjemnie a akcja ostatniego rozdziału po prostu rozwaliła system, Te opisy maszerujących gryfów były po prostu świetne i z początku uznałem ich za przemarsz dzikiego gonu (nw czy taki był zamysł opisu ale jak tak to zdecydowanie się udało) dodatkowo świetnie balansujesz humorem mieszając ze sobą śmieszne wątki i poważne sceny takie jak na przykład ta akcja z klaczą mleczną i Słowiczkom w pierwszych rozdziałach i te twoje dialogi są po prostu genialne, młoda klaczka w ostatnim rozdziale  zasłużyła na Oskara tymi tekstami.

 

Jeśli chodzi o samą fabułę to jest dla czytelnika jak Fisstech dla Siemki, wciąga bez ograniczeń i ciągle chce się więcej  więc pisz jak najwięcej, postacie są głębokie, fabuła ciekawa a i nawiązania do serialu są trafione w dziesiątkę, Rariti wampirka, Triksi królewna. pomysły masz naprawdę legendarne, nie ma nawet do czego się przyczepić, wszystko dopięte na ostatni guzik  więc trzymaj tak dalej i powodzenia w pisaniu następnych rozdziałów bo robisz naprawdę dobrą robotę.

 

  • Upvote 3

Share this post


Link to post
Share on other sites

Na początku nie przepadałem za klimatem fanfika, bo nie cierpię czarów i mieczy - tak podchodziłem do sprawy na początku. Jednak czytając na kąciku lektorskim coś się zaczęło zmieniać i trochę się oswoiłem. Oczywiście poznaje kolejne uniwersum przez inne. Jestem głównie odbiorcą fikcji więc krytykiem się nie poczuwam. Wiedźmę autorstwa Zodiaka czytamy na głos już sporo czasu. Jest pisana w dobrym stylu. Wiem, że może jest to wypowiedź ogólnikowa, ale podoba mi się charakter Chromii. Choć czasem potrafi mnie zdenerwować jak i niektóre sytuacje w fanfiku. Ale właśnie o to chyba chodzi aby trochę podnieść emocje czytelnikowi no i jest to opowiadanie przygodowe. Kilka sytuacji mnie zaskoczyło i jak myślałem, że będę w stanie przewidzieć dalszy ciąg fabuły to jednak autor na to nie pozwolił. Za co chylę czoła!

Dex.  

  • Upvote 3

Share this post


Link to post
Share on other sites

Całkiem niezły rozdział czuć wiedźmiński klimat i nastrój grozy mimo iż główną bohaterką nie jest Chromia, ale to w zupełności nie przeszkadza, kolejne nowe informacje o universum, i pewien  kucyk jako Rusałka, to zapowiada dobrą kontynuację i warto na nią czekać nawet jak przerwa ma być bardzo długa 

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

To było świetne. Rozdział generalnie można podzielić na dwie części - Erynia i cała reszta. POV niebieskiej wiedźmy stanowi większość tekstu i spokojnie obroniłby się jako zupełnie samodzielny twór, przywodzący na myśl opowiadania wiedźmińskie oraz niektóre wybitne questy z gier. Niesamowita, gęsta atmosfera i ciężki klimat. Perfekcyjne budowanie napięcia, piękne opisy i ładne przedstawienie całej historii, która pozostawia pewne niedopowiedzenia i pozwala czytelnikom na własne interpretacje. Tak, uważam, że rozdział drugi tomu drugiego, to jeden z najlepszych fragmentów jakie czytałam. Nie tylko w Wiedźmie, tylko w ogóle.

 

A do tego Erynia <3. Chromia była ok, ale jakoś nigdy mnie nie porwała, podobnie Au. Erynię zaczęłam lubić już w poprzednim tomie, ale tutaj naprawdę dała czasu. Strasznie lubię jej poczucie humoru, jej sposób postrzegania świata oraz to w jaki sposób przeklina. Coś czuję, że gdyby istniała, to byśmy się ze sobą dogadały.

 

Chętnie powitałabym więcej takich rozdziałów lub nawet spin offów. Wiedźma stała się bardziej pogonią za Au, polityką i wątkami z przeszłości, a zaczęło w niej pojawiać się mniej zwykłego, spokojnego szlachtowania potworów w jakichś lokacjach pobocznych. To jest fajna odmiana. Nie znaczy to, że mniej lubię główną oś fabularną, po prostu takie opowiadania wiedźmińskie pozwalają lepiej poznać wiedźmy jako grupę. Chodzi o to, że Chromia przede wszystkim miała swojego questa "zemsta za zabójstwo ukochanego", a Erynia była pomocnicą Aloe. I tak, czasami zebra robiła coś wiedźmińskiego, zwłaszcza w pierwszym tomie przed Manehattanem, ale to nigdy nie było takie intensywne jak ten rozdział. I żeby było jasne - to było ok, ale rozdział II, to jest sztos i tyle w temacie.

 

Dawno nie czułam się tak zaangażowana w lekturę fanfika i w rozkminy. Dawno tak nie czekałam na kolejne strony (dla tych którzy nie wiedzą: jako prereader miałam wgląd w sam proces pisania). Gdybym mogła, to jeszcze raz bym zagłosowała na EPIC. Tylko za ten rozdział. Panie i Panowie, oto prawdziwa perła.

 

A odnośnie innych wątków - Tiv był ok, ale mnie nie porwał. Może dlatego, że pojawił się w trackie POVu Erynii i dlatego, że nie mógł zabłysnąć na jej tle. Jednak pod względem fabularnym jest interesujący. Zaś sama końcówka z pewną wiłą... Cóż, już czas. Dobra zajawka, choć nie lubię jeleni jako rozumnej rasy w uniwersum MLP: FiM.

 

Podsumowanie: Jeśli wcześniej nie czytaliście Wiedźmy, a czujecie się zainteresowani, to przeczytajcie rozdział II tomu II.

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Przyjemny rozdział, tak trochę w klimacie Darkest Dungeon - mroczny, klimatyczny, z dość fajnym zakończeniem. Może nie posuwa zbytnio fabuły do przodu, ale jest świetną odskocznią od głównego wątku, takim side questem. Błędów nie stwierdzono.

 

Spoiler

PS. Mam teorię, że Dziki Gon to Rainbow Dash robiąca grimdarkową wersję Sonic Rainboom.

 

Polecam.

Edited by Gandzia

Share this post


Link to post
Share on other sites

no i kolejny rozdział za mną i kurka zaczyna się coraz ciekawiej robić Faith zostaje pokarany towarzystwom dosyć niezwykłym  obecnie i sam zaczyna mieć wątpliwości wobec  wpajanych mu wartości co mi się podoba taki piece of shit powinien mieć wyrzuty, i coś mi się wydaje ze mój wiersz który podałem w tym temacie dawno temu zaczyna się spełniać 

Spoiler

 

Gon Nadchodzi Nadchodzi  Czas Pogardy i czują to wszyscy Żywi i Umarli, a ja nie mogę doczekać co będzie dalej

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Miałam to skomciać dawno temu, ale wyszło jak wyszło. Przybywam by naprawić mój błąd. Niestety będzie krótko, bo tak jest, kiedy komentuję po czasie.

 

Ten rozdział jest utrzymany w innym klimacie niż poprzedni i jest zdecydowanie lżejszy i zabawniejszy. Jest też nieco recyklingu ze starej wersji.

 

Z ciekawych rzeczy (nie żeby były tu nieciekawe), mamy diadem i scenki z przeszłości. Trochę Fallout: Equestria, ale lepiej i zdecydowanie bardziej naturalnie to wyszło. Fajnie, że to wyszło tak późno - już wcześniej były momenty i pewne zajawki, ale to jest hmm... mocniejsze i bardziej bezpośrednie. Widać wejście Wiedźmy w kolejną fazę.

 

No i dobrze znowu zobaczyć Faitha, Pinkie i Rarity, szczególnie jako zespół. Ich interakcje i dialogi to złoto. No i żarty. Żarty lepsze niż w większości komedii, a mimo wszystko rozdział jest poważny, kiedy trzeba.

 

Poproszę więcej tego towaru.

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Rozdział I tomu II przeczytany. 

 

Beware the spoilers!

 

No panie Zodiak, jestem autentycznie pod wrażeniem. Co prawda teoretycznie mógłbym się jak zwykle doczepiać, że zabrakło z pindzisinciu stron czystego światotworzenia, ale w tym wypadku byłoby to nieuzasadnione. Chociaż bowiem cały ów rozdział jest czystą, choć zróżnicowaną akcją, to przemyca na tyle dużo wiadomości o świecie, iż nawet taki malkontent jak ja jest w pełni usatysfakcjonowany. A to co się dzieje w rozdziale? Miodzio! Bardzo ładnie przedstawiony początek inwazji na domenę Trixie, a na dodatek widzimy go niejako z trzech, a nawet czterech czy pięciu szczebli. Dziecięca trwoga, przerażenie zwykłych mieszkańców, rosnące poczucie beznadziei żołnierzy na wysuniętym posterunku i w końcu poruszenie i satysfakcję głównych uczestników Wielkiej Gry z obu stron barykady. Każda z tych części ma swoje unikalne zalety i praktycznie wszędzie udało się uniknąć wad.

 

A chociaż wszystkie wspomniane szczebelki poznawałem z przyjemnością, to szczególnie dwa z nich przypadły mi do gustu. Pierwszy to rada królewska, gdzie dowiedziałem się sporo ciekawych rzeczy o królestwie, poznałem interesujące postacie, które nie zginęły od razu, no i dostałem sporą dawkę informacji o świecie ogólnym i nawet jego historii. Drugi zaś to opis ataku na fort. Przemyślany, trzymający w napięciu, odpowiednio dynamiczny, a jednocześnie przesiąknięty wspaniałym klimatem narastającej grozy. Poczułem się niczym dzieciak pierwszy raz widzący inwazję wilkołaków z Akademii Pana Kleksa - bardziej skomplementować już tego nie mogę.

 

Za ten rozdział należy się ocena celująca!

  • Upvote 3
  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Właśnie przeczytałem tom pierwszy. Ogólnie, Zodiak potrafi pisać. Bardzo, ale to bardzo potrafi pisać. Nie mamy do czynienia z prostym klonem Wiedźmina wprasowanym w uniwersum MLP, tylko z porządnie nakreślonym światem z ciekawymi bohaterami, wartką akcją, świetnymi opisami, czasem dość czarnym humorem i innymi pysznymi rzeczami. Do tego, motyla noga, zakończenie tomu pierwszego chwyciło mnie za serce. Chciałbym móc tak pisać i tak traktować swoje postacie. Powinienem w teorii zacząć od razu tom drugi, ale muszę najpierw odsiedzieć literackiego kaca - ale na pewno za niedługo się podejmę dalszej lektury, bo po prostu chcę wiyncyj, wiyncyj! Szczególnie że ciągle pozostaje tyle nierozwiązanych kwestii - zarówno pierwszoplanowych jak i takich które przemknęły gdzieś w tle głównego wątku, a na których wyjaśnienie ciągle liczę.

 

Mam nadzieję że tyle wystarczy na głos na "legendary". 

  • Upvote 1
  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Trzy lata temu przeczytałem pierwszy tom wiedźmy i wzbudził on we mnie mieszane uczucia. Obiecałem jednak, że sięgnę po drugi tom i zweryfikuję swoją opinię. Wprawdzie trochę to trwało, ale znalazłem wreszcie czas, oraz chęć. I powiem, że było warto.

 

Na sam początek rzecz oczywista, czyli światotworzenie. Już wcześniej widziałem wielki, żyjący świat, a  tu dostałem go jeszcze więcej. Kucykowe kraje, połączone relacjami politycznymi, majaczący w oddali problem w postaci wojny z gryfami, leśne komanda niekuców, które ewidentnie coś kombinują, czy szepty przeszłości, przebijające się do ,,czasów obecnych". To co najmniej bardzo dobre, jeśli nie wręcz wspaniałe podwaliny pod naprawdę długą i rozbudowana sagę, gdzie będziemy obserwować przeplatające się losy kilku bohaterów. 

 

Oczywiście czym byłby świat, bez bohaterów? Tu na pierwszy plan wysuwa się moim zdaniem wiedźma Erynia, którą znamy z pierwszego tomu. Widzimy ją w naprawdę dobrze napisanej sekwencji związanej z kolejnym zleceniem (do czego jeszcze wrócę).  Drugą, niezmiernie ważną postacią (może i ważniejszą), jest w moim odczuciu Faith, który zgłębia  przeszłość krainy podzielonej na trzy królestwa. Myślę, że może on stanowić fajne rozwiązane, w kwestii przybliżania czytelnikowi niektórych wydarzeń, które doprowadziły do takiego, a nie innego stanu królestwa. A po jego spotkaniu z dwoma reliktami przeszłości (Rarity i Pinkie), jeszcze bardziej mi się ta wizja podoba. Zwłaszcza, że wspólna podróż tej trójki może obfitować w bardzo ciekawe relacje i dialogi. Warto też wspomnieć o królowej Trixie IV (swoją drogą, bardzo dobre wykorzystanie Trixie, chyba jedno z ciekawszych, jeśli nie najciekawsze jakie widziałem). Mam wrażenie, że ona może być bardzo przebiegłą władczynią, która jeszcze wykorzysta nadchodzące problemy na swoją korzyść. Chętnie się przekonam, czy mam rację. Intryguje mnie też postać Nocturne. Ona ewidentnie coś kombinuje i ma jakąś, niezwykle intersująca przeszłość. Nie zdziwiłbym się, gdyby była spokrewniona z księżniczkami.

 

Obok dobrego świata i przednich bohaterów mamy też bardzo dobrze napisaną, kilkuwątkową fabułę. W zasadzie wątki toczą się równolegle i zapewne nie raz się przeplotą, rzucając na siebie bohaterów. Widzimy jak Erynia zmaga się z potężną klątwą, odkrywając coraz więcej mrocznych tajemnic domu Goldenwoodów. Obserwujemy Faitha, zgłębiającego fragmenty przeszłości i natykającego się na jej względnie żywe relikty. Możemy zobaczyć jak wampirzyca Rarity zmierza wraz z ghoulo-Pinkie w tylko sobie znanym celu, rozmyślając o przeszłości i pokazując, że jeszcze jest w nich kucykowieństwio. Autor zabiera nas nawet  na dwór królewski, gdzie królowa Trixie zostaje postawiona przed faktem gryfiego najazdu. 

Nie zabrakło też pozornie nieznaczących scenek, służących budowaniu głębi i klimatu całego dzieła (jak spotkanie źrebaków z gryfami).

To i wiele więcej świetnie nawiązuje do sagi o wiedźminie, jednocześnie nie kopiując za wiele z pierwowzoru. Dzięki temu nie tylko śledzi się ją przyjemnie, ale jeszcze lepiej czuje budowany przez autora klimat. 

 

Całości dopełniają naprawdę wspaniałe i klimatyczne opisy. Z nieskrywaną przyjemnością pochłaniałem wizje prezentowane przez diadem. To było trochę jak wspomnienia budujące przeszłość, w Project Horizons (co osobiście uważam za bardzo dobry element tamtego fanfika, jeśli nie najlepszy). Za to śledząc polowanie Erynii na gniewija czułem to napięcie wiszące w powietrzu. Dobra robota. 

 

Podsumowując, z perspektywy czasu, oraz tych trzech rozdziałów stwierdzam, że niesłusznie nie dałem Wiedźmie głosu na Epic, poprzednim razem. Bo mimo tych kilku rzeczy, które mi się wcześniej nie podobały, był to fanfik dobrze napisany i pozwalający czerpać przyjemność z czytania. A drugi tom jest jeszcze lepszy. Więc gorąco polecam nie tylko fanom wiedźmina i oczywiście głosuję na Epic. 

 

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
21 godzin temu, Paladyn Zanderson napisał:

@Sun czy ta pochlebna recenzja będzie oznaczać, iż istnieje szansa, że dostaniemy wersję papierową kiedyś tego zacnego fika ?

Przez ostatnie trzy lata (czyli od poprzedniej recenzji), przeciwko przemawiała nie moja opinia, lecz fakt, że fanfik jest nieukończony. Tylko dlatego wahałem się przed podjęciem próby wydania tomu pierwszego. Ale jeśli chęć w narodzie jest, to będzie można o tym pomyśleć. O ile oczywiście autor wyrazi zgodę. Ale to w swoim czasie się dowiemy.

  • Upvote 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

Drugi tom na razie jest krótszy od pierwszego, ale na przekór wszelkiej logice, poczuciu przyzwoitości oraz Konwencji Genewskiej spróbuję przypuścić silniejszy szturm niż przy poprzednim komentarzu. Pomaga fakt, że poprzednio zabrałem się do pisania od razu po lekturze, gdy ostatni rozdział jeszcze nie przestał mnie ściskać za gardło - tym razem podszedłem do prawy na poważnie, dając całości nieco czasu na przetrawienie.

 

Oczywiście postaram się uniknąć spoilerów z pierwszego tomu, ale nie ręczę, że nie będzie się można czegoś domyślić, wydedukować i tak dalej, więc...

 

Spoiler

Tym co pierwsze rzuca się w oczy przy podejściu do lektury odświeżonych rozdziałów drugiej części "Wiedźmy" to inne podejście do PoVów. O ile poprzednio mieliśmy możliwość spoglądania na świat przedstawiony oczami wielu bohaterów, to mimo wszystko skupialiśmy się przede wszystkim na Chromii. Teraz perspektywa zmienia się o wiele częściej, jakoś nie umiałem się doszukać na kim najbardziej powinieniem się skupić jako czytelnik, do tego nie wszystkie postacie które nam użyczają oczu przeżywają swój debiut. Nie żeby mi to przeszkadzało, co to to nie! Bardzo mnie ucieszyła taka obfitość, widać że każda perspektywa została należycie dopieszczona, za każdym razem czytelnikowi oferuje się unikalne spojrzenie na świat przedstawiony. Nieważne, czy właśnie śledzimy losy małej klaczki bawiącej  się z kolegami czy maga - za każdym razem możemy wczuć się lepiej w opowiadanie.

 

Do tego w ten sposób autor umiejętnie przemyca światotworzenie, czasem dość subtelne i pobudzające apetyt na więcej. Szczególnie miło mi się śledziło losy postaci, które w poprzednim tomie uważałem za skazanych na nieuniknioną porażkę złoli - nie mogę się doczekać by dowiedzieć się czegoś więcej o ich losach, i to niezależnie czy mowa o pewnym zboczonym nie-do-końca-pegazie czy o jego szefie. Biorąc pod uwagę, że wydarzenia z poprzedniej części straumatyzowały większość obsady, liczę na kilka smakowitych scen z rozwojem postaci. 

 

Wydarzenia nabierają tempa. W pierwszym tomie co prawda były zamieszki, spora aktywność potworów, tu i tam jakieś spiski, ale tym razem mamy do czynienia z pełnoprawną inwazją, i to w wykonaniu gatunku nie-kuczego. Strasznie mnie ciekawi, jaki model administracyjny gryfie imperium planuje dla (potencjalnych) nowych prowincji - satrapie? Pełnoprawna okupacja i zredukowanie kucy do obywateli drugiej kategorii? Niby los Kryształowego Imperium nie napawa optymizmem, ale z drugiej strony, jak się już zdobędzie jakieś dobrze rozwinięte tereny to warto wycisnąć z nich jak najwięcej, a do tego to było dawno.

 

W sumie to ta inwazja to trochę powtórka z rozrywki, trochę jakby Tunezja napadła na Włochy w ramach Czwartej Wojny Punickiej. Na razie o dawnej wojnie z gryfami dowiadujemy się tylko z perspektywy kucyków, więc jestem ciekawy, jak na tamtą historię patrzą gryfy.

 

Tym jednak co mnie najbardziej kupiło w drugim tomie to pewien diadem. Co prawda artefakt ten już miał debiut wcześniej, ale dopiero teraz przykuł moją uwagę dzięki temu, że jego obecny posiadacz stosuje go do aktywnego badania historii Equestrii. Zresztą, diadem nie jest jedynym narzędziem które bezpośrednio przybliża  nam starożytną historię kraju - dzięki coraz większej aktywności postaci z Mane 6, dla których zwykłe leżenie w grobie i gnicie najwyraźniej było zbyt nudne, czytelnicy mogą poznawać wiedźmową Equestrię na dwa sposoby - zarówno z perspektywy postaci starożytnych, które dowiadują się coraz więcej o nowym świecie, jak i postaci nowoczesnych próbujących się dokopać do prawdy o Rebelii która zmieniła na zawsze oblicze krainy. W kontekście całego backstory bardzo mnie ciekawi wystąpienie dwóch postaci, walczących po stronie Lisów, oraz ich plany odnośnie Canterlotu i okolic. Liczę, że względnie szybko Zodiak rzuci czytelnikom kolejne informacje na ich temat, a najlepiej da im pogadać z Rarity lub Pinkie Pie - tak od serca. 

 

Co mnie zaskoczyło to to, że spotkałem się tu z jedną z najlepiej napisanych scen walki z potworem jaką widziałem w życiu. Nie zrozumcie mnie źle - w tytule pojawia się zawód polegający na biciu monstrów wszelakich, więc nie raz i nie dwa w obu tomach bohaterzy i bohaterki spuszczały łomot jakimś pomiotom chaosu, koniunkcji sfer i tak dalej. Każda z tych walk była napisana dobrze, należycie dynamicznie i tak dalej, ale czyste sceny akcji po prostu niezbyt mnie fascynują. Tym razem opisane łowy w dworku Goldenwoodów były nieco inne - otaczająca monstrum tajemnica mnie zafascynowała, a walka z nim wymagała od bohaterki zarówno pomyślunku, szczęścia, korzystania z substancji za które u nas by się szło do kicia na 10 lat oraz zręcznego władania ostrzem. Wszystko to aż kipiało klimatem. Do tego płaczki i ich sposób na zabijanie... Ciarki czytelnika przechodzą, zwłaszcza jak zaczyna sobie zdawać sprawę (zresztą, razem z bohaterką) że jest ich tu nieco za dużo. Swoją drogą - te potwory mi się kojarzyły z niektórymi przeciwnikami z zamku Cainhurst z "Bloodborne'a". Przypadek czy inspiracja?

 

Swoją drogą, trochę mi żal panicza Maple'a. W końcu to nie jego wina, że jego szaleństwo wykorzystano właśnie w taki sposób. Był mu potrzebny psychiatra, albo chociaż pokoik bez klamek, a nie świrnięta klacz z niecnymi fetyszami. Jego mama w sumie też jest dość biedna. A może to ja jestem zbyt wyrozumiały? Ciekawi mnie jeszcze, czy sekrety Goldenwoodów będą miały większy wpływ na dalszą fabułę czy może ta walka stanowiła zaledwie krótki skok w bok.

 

Nie jestem pewien o czym jeszcze wspomnieć... Styl jaki jest każdy widzi - bardzo dobry. Wpadek nie widać, korekta i pre-readerzy sprawnie oszlifowali ten diament. Jak jest straszno to jest straszno, jak ma być zabawnie to jest zabawnie. Zazdroszczę umiejętności.

 

Nie mogę się doczekać kolejnych rozdziałów - zwłaszcza, że po tych trzech rozdziałach mam w głowie dziesiątki pytań domagających się odpowiedzi. Czy Wiedźmi Syn będzie tak zarąbisty jak to opisuje jego pracodawca? Co dalej się stanie z pewną zebrą? Czy teoria jaką widziałem w którymś z komentarzy że Dziki Gon ma powiązania z Rainbow Dash ma jakieś podstawy? Jaki konkretnie związek ze Starą Equestrią ma pewien Lis i jakie są jego dalekosiężne plany? Co się dzieje z Au, chyba że coś przegapiłem i jej losy już wyjaśniono? Czy kucze królestwa się obronią, czy może będą musiały paść na kolana (wszystkie cztery) przed nowymi panami?
 

 

TL;DR - fajne, pisz dalej xD
 

  • Upvote 2
  • Fow de Swowm 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Rozdział II tomu II przeczytany.

 

Beware the spoilers!

 

No, panie Zodiak... to było naprawdę coś. O ile pierwszy rozdział pokazał nam trochę szerokiego świata, o tyle tu praktycznie cała akcja toczyła się w jednym, zapyziałym miejscu, które zapewne dla losów świata, czy też późniejszej fabuły jest kompletnie nieistotne. Ale to co się działo w nim w tym rozdziale? Nektar, nektar i ambrozja, powiadam! O ile lubię światotworzenie, pokazywanie szerokiego obrazu świata i opisy wojen, intryg, machinacji i innych interakcji społecznych, to miło w opowiadaniu o wiedźmach przeczytać rozdział, gdzie mamy opis zwyczajnego zlecenia dla jednej z przedstawicielek tej profesji. Było to przyjemnie odświeżające, a na dodatek absolutnie bezbłędnie napisane. Mowa naturalnie o treści, jeżeli chodzi o formę, to nie wątpię iż tej perfekcji znacznie dopomógł sztab prereadersko-korektorski. W każdym razie atmosfera była doskonale ciężka, historia odpowiednio przerażająca (swoją drogą kiedyś, przed liberalizacją, bym to wykopał do MLN), opisy cieszyły oko wytrawnym zastosowaniem makabry (w odpowiedniej dozie), akcja zaś toczyła się wartko i nie pozwala nawet na chwilę nudy. Jedyne nad czym się zastanawiam, to czy ktoś tak emocjonalny jak Erynia powinien być wiedźmą. Nie jest to oczywiście wada, wręcz przeciwnie - dodaje postaci miłego zróżnicowania, od tradycyjnego obrazu zimnej, wiecznie spokojnej wiedźmy.

 

W tym kawale tekstu naprawdę mogę wyłącznie chwalić. Chciałbym być zmuszony częściej pisać takie komentarze. Ocena celująca. Z wykrzyknikiem.

  • Upvote 1
  • Like 1
  • Thanks 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

I kolejny rozdział za nami. Tym razem przyszło nam śledzić przygody Au oraz Erynii (NAJLEPSZA POSTAĆ!). Wróciło też trochę starych znajomych, a także poznaliśmy zupełnie nowych bohaterów i to jakich.

 

Wątek Au zaczyna się od tego, że wiemy, że jest w gryfiej niewoli, ale przede wszystkim dowiadujemy się jak tam trafiła. I powiem, że to było mocne, emocjonalne, smutne, dramatyczne. Pełne napięcia i świetnie poprowadzone. I to pomimo tego, że przecież wiedziałam jak to się musi skończyć. To dobrze świadczy o kunszcie autora, że mimo wszystko nie patrzy się na serię wyborów między dżumą a cholerą obojętnie i cały czas podświadomie liczy, że może jednak dostaniemy dobre zakończenie. Mocne, bardzo mocne i emocjonalne.

 

No i gryfy. Bardzo sympatyczne gryfy i nietypowy rozdział. Przyznaję, że chciałabym się dowiedzieć o nich więcej i o tym co zaszło w ich historii, że się przejmują. A także jak to wpłynie na cały świat "Wiedźmy". Bardzo ważny twist fabularny. Pytanie co dalej. Zarówno dla chimer, dla świata jak i dla Słowiczki.

 

W wątku Erynii też mamy coś mocnego i bardzo ważnego, choć był on zdecydowanie spokojniejszym POV, ale wciąż czytało się to przyjemnie i wartko. Ogółem odnoszę wrażenie, że to jest ten moment, kiedy ścieżki poszczególnych bohaterów zaczną się znowu ze sobą łączyć.

 

Dialogi i opisy były naprawdę przyjemne. Klimat się lał, podobnie jak nastrój i napięcie. Ogółem zazdroszczę tej umiejętności lekkiego, czasami nawet żartobliwego pisania bardzo poważnych momentów. Czuć taką swojskość, jak u Sapkowskiego, nawet kiedy dzieją się dramatyczne rzeczy, a czytelnikowi niekoniecznie jest do śmiechu. Ciekawa, dobrze wyważona mieszanka.

 

  • Like 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

Rozdział III tomu II przeczytany.

 

Beware the spoilers!

 

No i kolejny bardzo dobry rozdział. Muszę powiedzieć, iż nieco irytującym jest dla mnie fakt, że tak dawno czytałem tom I - przez to nie pamiętam, które wątki są kontynuowane i kto gdzie występował i jaką rolę pełnił. Część tego oczywiście można się domyślić, po tym jak autor prowadzi fabułę. Ale z drugiej strony... nie jest to na tyle irytujące by nie doceniać kunsztu tych rozdziałów. Tu mieliśmy nieco mniej polityki czy czysto wiedźmiej roboty, za to zdecydowanie przeważało dobrze przyprawione przygodą Slice of Life. Perypetie maga-historyka czytało się doskonale, no i z niemałym zadowoleniem przyjąłem pojawienie się nieumarłych znajomych. Ciekaw jestem co z tego wyniknie i jak szybko zginą - w to że przeżyją do końca zwyczajnie nie daję wiary.

 

W sumie praktycznie cały rozdział mi się podobał, było to lekkie, przyjemne czytanie. Jedynym zgrzytem okazała się nazwa miasta. "Cantmarebury" brzmi paskudnie, źle, ohydnie, białorusko, wegańsko niemalże i cyklistycznie! Co jest złego w "Canterbury"? Ot dobra, prosta nazwa i oczu kąpać po niej nie trzeba!

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Rozdział czwarty przeczytany i jak zwykle jestem zachwycony, co nie powinno być zaskoczeniem.

Spoiler

 

Trochę mnie na starcie zaskoczyła chronologia. Chwilę mi zajęło ogarnięcie, że niczego nie zapomniałem, sytuacja Au nie jest rozwinięciem czegoś z poprzednich rozdziałów i że nie muszę się biczować że zapomniałem tak ważnych rzeczy - a po prostu przez cały rozdział opowiada swoje ostatnie przeżycia nowym postaciom. Oprócz tego mamy powrót Erynii, trochę towarzyszy z przeszłości, odrobinę slice of life... Nie ma tu może smakowitego politykowania, poza kilkoma wzmiankami o celach gryfiej armii, ale i tak jest zajebiście.

 

O ile część z Erynią była po prostu dobra - kawał porządnej roboty, ciekawy plot twist i ogólnie czytało się miło - to najbardziej jednak mi się spodobała opowieść Słowiczki. Solidny kawał historii najemniczki  z krwawiącą raną w sercu, spętanej nienajlepiej dobranym kontraktem w kraju w którym napięcia etniczne i polityczne właśnie sięgają zenitu. Z perspektywy królowej czy jej doradców działalność band polujących na Lisy pewnie wydaje się świetnym pomysłem, ale mogąc obserwować wydarzenia z perspektywy Au dobrze widać, w jak gównianą sytuację wpadła, razem z wszystkimi mieszkańcami kraju którzy nie mają odpowiedniego kształtu pyska i kopyt. Od razu przykuło to moją uwagę, zainteresowało nie tylko ze względu na przejmujący kawał historii osobistej i kilka trzymających w napięciu prób zapobiegnięcia dalszemu pogorszeniu sytuacji, ale i ze względu na przeplatające się z retrospekcją opisy gryfów - struktura ich oddziałów, zachowanie, ideologia która im przyświeca... Palce lizać!

 

A narodziny Wadery były wyjątkowo satysfakcjonujące.

 

 

Podsumowując - fajne, pisz dalej, masz tyle fajnych wątków i postaci że sam nie jestem pewien co bym chciał widzieć w kolejnym rozdziale. Po prostu - wiyncyj, wiyncyj tego towaru dej!

  • Upvote 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jakiś czas temu (w maju albo kwietniu) przeczytałam ponownie cały tom I "Wiedźmy" w ramach chęci odświeżenia sobie fabuły oraz ciekawości jak teraz odbiorę to opowiadanie. Czy powrót po latach będzie bolesny czy wprost przeciwnie?

 

Bawiłam się lepiej niż za pierwszym razem, kiedy byłam jeszcze młoda i. Czemu? Wtedy irytowały mnie niektóre fragmenty, o których, łagodnie mówiąc, można powiedzieć, że są mocno zainspirowane twórczością pana Andrzeja. Podchodząc do lektury teraz wiedziałam, że one tam są, więc łatwiej było mi je znieść. Poza tym cała reszta... Cała reszta była zacna. Humor, dialogi, relacje między postaciami. Pomysły, foreshadowing pewnych spraw. Rzeczy, których nie wyłapałam lata temu lub uznałam podczas czytania za niezbyt ważne.

 

Okej, stara "Wiedźma" nie jest idealna, ale spokojnie się broni w 2021 roku i dalej plasuje się w topce opowiadań na tym forum. Ba, uważam, że jakby przepuścić ją przez korektę i wyciąć niektóre elementy, które wyszły dziwnie lub niezręcznie, to w ogóle byłoby cudownie. To nie są duże rzeczy, to jest do zrobienia w max dwa tygodnie. Myślę, że to dużo mówi o tym, że tekst jest naprawdę dobrej jakości.

 

I jasne, pewne wątki się urywają, inne się jeszcze do końca nie rozwinęły i pewnie nikt o nich nie pamiętał, kiedy wróciły w drugim tomie, a bohaterowie potrafią zmieniać wygląd między rozdziałami ( np. Erynia raz jest granatowa, a raz ciemnofioletowa), ale... To nic. Bo to po prostu dobrze się czyta. Przygody wciągają, dialogi i żarty bawią. To się liczy i można wybaczyć mniejsze i większe potknięcia.

 

A czy coś mnie drażniło? Hmm... Zwróciłam uwagę na to, że świat momentami wydawał się aż zbyt przerysowany ze swoim okropieństwem. Wiecie, zbrodnie i syf na każdym kroku do tego stopnia, że jakaś lokacja nie przypomina miasta, tylko Sosnowiec. Domyślam się jednak z czego to wynika - z pewnej wiedźmińskości, choć niekoniecznie lubianej przeze mnie w tym kontekście. Bardziej growej niż książkowej.

 

Polecam każdemu taki powrót i zwrócenie uwagi na szczegóły. Wiem też, że teraz będę w drugim tomie wypatrywać rzeczy, o których wcześniej zdążyłam zapomnieć. Cóż, czekam na ciąg dalszy. Solidne, uczciwe 8/10 dla pierwszego tomu. Doceniam liczne pomysły, zarysy wątków, problemów z potworami i wiedźmim fachem. Uważam, że tom II jest lepszy i widać lata doświadczenia, ale wciąż... Czytajcie.

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Więc... Cień Nocy komentowałem  co rozdział i w sumie mi się spodobało. Więc ten... Lecimy z tymi komciami!:pinkieawesome:

 

Po pierwsze to zaskoczyła mnie długość pierwszego rozdziału. Zazwyczaj są krótsze (tym bardziej w fikach). Ale broń Luno nie jest to na minus! To ogromny plus! Zazwyczaj bowiem czyta się pierwszy rozdział na próbę i albo pisarz kupi czytelnika, albo nie. Tutaj nie dość że kupiło mnie parę pierwszych stron, to jeszcze fabuła już zdążyła się rozkręcić! 

 

Co prawda ktoś kto siedzi w popkulturze, memach, grach, książkach, czy filmach od razu skojarzy tytuł, te dwa zdania wstępu, oraz ogólny zarys świata i atrybuty postaci. Jednak aby nie wskazywać palcem na tą dość jasną inspirację (dość potężną), zostawię was w atmosferze zainteresowania abyście sami zerkneli.

 

Poza tym nasłuchałem się sporo dobrego o tym fiku, ale w żadnych snach nie śmiałbym myśleć, że opisy i postacie są tu tak wyraziste. (Szczerze zazdroszczę takiego pióra.) Sam opis walki mnie kupił, chociaż cały czas zastanawiam się: ”Jak do psubrata ciemnego mają wyglądać i działać te ,,Kopytojeści”???” 

 

Ale dość o formie. Czas na fabułę, postacie i inne pierdoły budujące świat. 

 

Od początku poznajemy naszą główną bohaterkę. Od razu mówię, że albo ja polubimy, albo nie. To właśnie ten typ postaci na którą nie można mieć wywalone. Nasza zebra (ponieważ właśnie tą rasę reprezentuje) fajnie wpasowuje się w świat, przedstawiając nam zarys tytułowych wiedźm, a także od razu zwracając naszą uwagę na dyskryminacje ras w ,,Wiedźmowej Equestrii”. Poza tym w kwestii dyskryminacji dostajemy całą scenę egzekucji... mułów (czy osłów?). Ale tego też nie opiszę, aby ponownie was zachęcić, do przeczytania tego dzieła. Jednak wracając, podoba mi się, że główna bohaterka nie zażywa używek dla samego ich zażywania, tak jak robi to większość postaci w dzisiejszych czasach. No bo wiecie: ,,MUSIMY POKAZAĆ, ŻE NARKOTYKI I ALKOHOL ZŁY I SZKODZI!!!”. I mimo że nadal nie popieram palenia, szanuję Chromie, za kupowanie dobrego tytoniu, palenie go w fajce, specjalny sposób jego włożenia do tej fajki i delektowanie się nim, a nie palenie go, bo jest na głodzie i musi zapalić bo zaraz umrze z niedoboru substancji rakotwórczych.

 

Poza tym Veks jest fajnym przykładem zapalczywego hobbisty i handlarza, który dla towaru 1 klasy zrobi wszystko. No a jak wiadomo nikt tego nie kupuje, bo kuce wolą to co tanie i powszechne nie zaś to co dobre i jednak kosztujące niemało grosza.

 

Ale no... Co do fabuły... Jest intryga, jest niejednoznaczne wskazanie tego dobrego i tego złego, są postacie w tle, które opowiadają, co się dzieje poza wątkiem głównym w tym świecie i to wcale nie wchodząc w jakieś większe dialogi, czy przydługie sceny.

 

Po prostu widać że się to klei i przeczuwam, że dalej się nie zawiodę. No a teraz spadam. Muszem lekcje zrobić, żeby móc dalej czytać to cudo.

 

Ella gallopo mi fendo!!!:portalflank:

  • Upvote 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

×
×
  • Create New...