Jump to content

CRISIS: Equestria [PL][OSKAR][NZ][Dark][Adventure][Crossover]


Recommended Posts

Kiedy w 2013 bodajże znalazłem ten fik, pochłonął mnie momentalnie. Wprost trafił do mego serca i znalazł tam swoje miejsce. Z napięciem czytałem o przygodach jednej i drugiej szóstki. Codziennie wypatrywałem informacji o kolejnych rozdziałach w fenomenalnym tłumaczeniu (wtedy jeszcze nie czytałem fików po angielsku). Przez długie lata był to mój fanfik numer 1. 

Gdy dowiedziałem się, że fik został porzucony, to było... smutne. Tak blisko, a autor go porzucił. To bolało. Ale mimo to, Crisis był przez długie lata moim ulubionym fanfikiem. Nawet mimo tego wszystkiego. I cały czas miałem cichą nadzieję na cud. 

No i cud się zdarzył. Nawet podwójnie.

Dziękuję i trzymam kciuki 

 

Link to comment
Share on other sites

Drobna aktualizacja. Z tego co wyczytałem na fimfiction, fik jest skończony. Autor będzie co tydzień wrzucał kolejną część. To znaczy, że na pewno nie dogonię go z tłumaczeniem, ale jednocześnie oznacza, że dołożę wszelkich starań, abyście poznali zakończenie tej historii.

 

Translacja rozpoczęta. Prawdopodobny tytuł kolejnego rozdziału: "Interwencja".

  • Upvote 3
  • Like 1
Link to comment
Share on other sites

Możma chyba śmiało powiedzieć, że zdarzyło się niewyobrażalne. Podejrzewam, że nawet najwierniejsi fani Crisisa już raczej godzili się z myślą, że to koniec, że historia zostanie na wieki urwana... Tymczasem jednak, proszę. Autor w cudowny sposób powrócił, stworzył zakończenie, a na dodatek udało się znaleźć aTOMa i przekonać go do powrotu.

 

Co jak co, pozostaje życzyć naszemu tłumaczowi owocnej pracy i życzyć sobie więcej takich dobrych zakończeń.

Link to comment
Share on other sites

1 godzinę temu, McO napisał:

Witam wszystkich w ten piękny dzień. Widzę, że jak zwykle jestem do tyłu z informacjami. A więc [email protected] książka, którą trzeba dodać do listy wydruków?

Oczywiście. O wznowieniu Crisisa wiem od dłuższego czasu (miesiąc, może dłużej) i doskonale zdaję sobie sprawę, że to cudo powinno się pojawić na półkach wielu z nas. Ale to nie jest takie proste. Nawet pomijając fakt, że niedawno zacząłem inny projekt wydawniczy i jeszcze się z nim nie uporałem. 

Spoiler

Zachęcam do zakupu, bo naprawdę warto ;) 

Na drodze do dokonania tego stoi kilka problemów. Po pierwsze, nie mam jeszcze zgody autora, ani tłumaczy. Po drugie, nie mam wszystkich rozdziałów w stanie po korekcie (niektórych nie ma w stanie przed). Po trzecie, jest kwestia rozdziałów XXIV do XXVIII. Jakie tam maja być zmiany? No i oczywiście tekst nie jest połamany, złożony, ani w ogóle przygotowany, okładki też wymagają dokończenia. 

To się wydaje mało, ale to nie jest mało, zwłaszcza jeśli wziąć pod uwagę, że ludzie mają życie prywatne. Więc o ile można powiedzieć, że wydanie jest w planach (o ile nikt nie odmówi), o tyle nie wiem kiedy

Link to comment
Share on other sites

6 godzin temu, Sun napisał:

Oczywiście. O wznowieniu Crisisa wiem od dłuższego czasu (miesiąc, może dłużej) i doskonale zdaję sobie sprawę, że to cudo powinno się pojawić na półkach wielu z nas. Ale to nie jest takie proste. Nawet pomijając fakt, że niedawno zacząłem inny projekt wydawniczy i jeszcze się z nim nie uporałem. 

  Odkryj ukrytą treść

Zachęcam do zakupu, bo naprawdę warto ;) 

 

A tak, TSSSF. Świetnie wykonane, również polecam. 

Co do książki, jak przyjdzie na nią czas zostanie wydrukowana. Wystarcza mi wiedza, że jest w planach.

Link to comment
Share on other sites

Drobny update:

Stan tłumaczenia aktualnego rozdziału oceniam na jakieś 30%. Chciałbym, żeby ukazał się przed końcem miesiąca, ale będzie bardzo ciężko, żebym zdążył.

 

Ukazał się też rozdział 39 w wersji angielskiej. Jest długi jak Gargantuan i wypełniony takim językiem, że już mnie głowa boli. Ale nawiązania... Nawiązania są palce lizać. O plot twistach nawet nie wspominam, bo biją wszystko do tej pory.

Link to comment
Share on other sites

  • 4 weeks later...

Myślałem, że już nigdy nie będzie mi dane tego napisać... ale na szczęście najłaskawsza Luna zesłała ostatnie rozdziały, dzięki czemu cała historia, a także jej przekład, mogą zostać zakończone! Nie przedłużając, poniżej zamieszczam kolejny rozdział CRISIS: Equestria. Miłej lektury!

 

Rozdział XXXVIII: Interwencja

Stron: 23

Ilość słów: 7298

 

"Przybyłem, aby wam pomóc, moje drogie kucyki."

  • Upvote 3
  • Like 1
  • Thanks 1
Link to comment
Share on other sites

Przeczytane, w dodatku mam zajęcie na resztę tygodnia, a mianowicie spróbować przeforsować lekturę fanfika od początku. Może zdołam, może nie, ale to już dygresja . Wszystkie nowe rozdziały już przeczytałem, ale i tak miło było przeczytać wersje w ojczystym. Parę kwestii odnośnie niejasności w tekście z jakimi przyszło mi się zmierzyć rozjaśniło się i w między czasie natknąłem się na kilka fanfików-crossowerów łączącym się z tym universum, zaskakująco się nimi nie rozczarowałem.  

Czekam niecierpliwie na kolejne tłumaczenia.

 

Link to comment
Share on other sites

  • 4 months later...

Najpierw pomyślałem sobie: "Co? Jak to? Coś się kręci z tłumaczeniem? Przecież tłumaczenie Crisisa jest chyba ukończone... czy tam raczej to przecież Crisis jest martwy i to od lat". Patrzę, czytam post i myślę sobie: "Przedostatni rozdział, jak to przedostatni rozdział... niemożliwe!" Scrolluję w górę, czytam kilka postów i... prawie mdleję. To ta fenomenalna historia toczy się dalej?! A ja nawet się nie zorientowałem! I do tego kolega @aTOM zaserwował nam tłumaczenie... E, powie...trza..., coś mi się chyba właśnie spaliło w mózgu... ze szczęścia.

  • Like 1
Link to comment
Share on other sites

  • 7 months later...
  • 5 weeks later...
Dnia 25.08.2020 o 10:11, VVOlllO_Ovv napisał:

Wiadomo może jak idzie tłumaczenie?

Aktualnie niestety nie idzie, bo życie skutecznie mnie zajmuje cały czas czymś innym. Ostatni rozdział (nie licząc epilogu) na pewno chcę przetłumaczyć, (plan jest taki, żeby wyrobić się przed Gwiazką), ale na ten moment nie mogę nic obiecać. 

 

Od razu zaznaczam też, że epilogu prawdopodobnie nie przełożę, bo cierpi na tę samą dysfunkcję, co epilog Harry'ego Pottera - czyli w mojej opinii drastycznie odstaje od poziomu reszty opowiadania i wręcz psuje wrażenie po lekturze.

  • Upvote 1
Link to comment
Share on other sites

  • 1 year later...

Właśnie skończyłem czytać Crisisa po angielsku (wersja na Fimfiction) i chciałem się podzielic wrażeniami z zakończenia i opinią o tłumaczeniu, ale widzę, że nawet nie oceniłem nigdy samego crisisa. A przynajmniej nie publicznie. Cóż, pora to zmienić. I uwaga na drobne spoilery

 

Zacznijmy jednak od samego tłumaczenia, bo to trochę prostsze i krótsze niż cały fik. Pełne pochwały dla całego zespołu, który musiał się mierzyć z całą masą problemów i pułapek. Jak chociażby akcent Applejcak i Curacao, sposób wysławiania się Insipid i Starlight (Nie bez powodu Rarity nazywa ją chodzącym tezaurusem), nawiązania popkulturowe od których aż miejscami kipi, czy też rymujące zebry. Do tego zarówno autor bawił się słowem, tworząc dobre żarty i różnorodne postacie. 

Naprawdę wielki szacun dla ekipy od Crisisa, bo nie czuć, że się czyta tłumaczenie. Można to śmiało przedstawić jako przykład dobrze zrobionego tłumaczenia. Fakt, są drobne zmiany, ale bez znajomości oryginału ciężko to wyłapać. 

Spoiler

Poza jedną, moim zdaniem. W rozdziale 13 jest taki akapit:

Cytat

- Tak właśnie ją poznałam. Zobaczyłam ogłoszenie, że w mieście jest nowa osoba, która zajmuje się opieką nad zwierzętami, więc postanowiłam tam wpaść wraz z Opalescence. Moim kotem - dodała, widząc skołowanie malujące się na twarzy Insipid. - Poza nią, nie miałam zbytniego kontaktu z resztą, zanim nie pojawiła się Twilight. Może raz czy dwa spotkałam Pinkie Pie, gdy przyszła do mnie po jakieś stroje, ale raczej rozmawiałyśmy tylko o interesach.
 

To zdanie nie istnieje w oryginale (zarówno na fimfiction jak i na Equestriadaily). Jest też o tyle... rzucające się w oczy, bo ciężko mieszkać w Ponyville i nie spotykać co chwila Pinkie. Nie mówiąc o tym, że musiały się spotkać na jakimś przyjęciu.

Więc tłumaczenie jak najbardziej chwalę i polecam. 

 



A czy polecam samego Crisisa? No jasne. Ten fik jest naprawdę świetnie napisany i gra na w zasadzie każdym poziomie. 

 

Świat. Equestria V jest naprawdę wspaniałym i doskonale wykreowanym światem. Owszem, podział kontynentów na swoje przeciwieństwa (chaos i porządek, spokój i zagrożenie) może nie jest odkrywczy, ale tutaj gra bardzo dobrze, tworząc miejsce akcji dla mane 6. Ponadto, autor zadbał nie tylko o duże zagrożenia, wielkie przygody i inną kulturę,a le w tym wszystkim poumieszczał tez detale, takie jak chociażby konieczność noszenia ubrań w Pandemonium. Niby nic, ale w połączeniu z klaczami przyzwyczajonymi do patatajania jak je Harmonia stworzyła daje to kilka fajnych gagów, sytuacji i możliwość rzucenia Mane 6 w zabawną i nie aż tak niebezpieczną perypetię, która w sam raz uświadomi im, ze ten świat działa zupełnie inaczej. No i autor do tego wraca w odpowiednich momentach, robiąc to naprawdę dobrze. A takich tworzących świat detali jest więcej i wspaniale dopełniają dużych elementów kreacji. 

 

Dobre, naprawdę wizualne opisy, które się przy tym nie ciągną. Bez trudu mogłem sobie wyobrazić zarówno chaotyczne i brudne pandemonium, zabójcze pustkowia, gryfie ruiny, czy przylądek nadzieli. Owszem, nie wszystko jest podane na tacy, ale jest dostatecznie dużo informacji by mieć cały ogląd na daną scenę. Do tego budują odpowiednią atmosferę każdego miejsca. Kiedy mamy gryfie ruiny nie tylko widzimy pełne technomagicznych bajerów korytarze, ale też czujemy przytłaczającą pustkę, niepewność i wszystko to, co powinno towarzyszyć komuś, kto znalazł się w miejscu, w którym od wielu setek lat nie było żywego ducha. 

 

Fabuła może nie jest odkrywcza (wywiało mane 6 do innego świata i muszą wrócić), ale działa i pozwala wspaniale rozwijać postacie, które dzięki wędrówce nie tylko poznają świat, ale też same siebie i mogą przepracować swoje problemy i wątpliwości, by stać się lepszymi kucykami. Oczywiście to by było proste i nudne, gdyby musieli tylko walczyć z losem. Ale pojawia się główny złol. Bogady, doświadczony, przebiegły, mądry i w ogóle genialny Lord Silvertongue. Ma on ciekawy i chytry plan ja ukręcić własne lody na przybyciu bohaterek i robi to z niebywała precyzją i spokojem. Zgadzam się z opinią Dolara, że choć jest to postać sztampowa o sztampowym dość planie (choć nie aż tak), to jest to sztampa napisana na medal. Można go jak najbardziej zrozumieć i nawet szanować. 

Tak czy inaczej, wtrąca się on w losy mane 6 w sposób przebiegły i zręczny, tak, ze w zasadzie do jego ujawnienia się, mane 6 nie ma pojęcia kto im przeszkadza i dlaczego. 

Jednocześnie mamy problem w Equestrii, gdzie zniknęły elementy harmonii i okazjonalnie zerkamy co z tego wynika. A wynika Discord.

 

No i rzecz najważniejsza, która najbardziej przyciaga, moim zdaniem i jest najlepszym elementem crisisa. Mianowicie postacie. Dolar zrobił naprawdę piękne podsumowanie wszystkich, wiec nie będę dzielił i kopiował tego co mówił, tylko odeślę do jego komentarza, z którym sie zgadzam w 90%. Mane 6 naprawdę są serialowe i konsekwentne. Za wyjątkiem Pinkie, która jest bardzo zauważalnie przegięta. Znaczy, w serialu robiła dziwne i nierzadko irytujące rzeczy, ale tu to stało się jej mocą, której używa z wielką wprawą i przyjemnoscią. I wiecie co? To działa. Pinkie jest tak przegięta w swojej Pinkowatości, ze przekręciła skale i czyta się ją naprawdę fajnie. Pinkie bawi, wyciągając podczas walki magnetofon i puszczając muzę, albo zmieniając pojedynek na śmierć i życie w walkę jak ze street fightera, czy tekena. I ten WTF przeciwniczki. To jest dobrze napisana, przegięta Pinkie. A Fluttershy, która się Doalrowi nie podobała? Moim zdaniem nie była zła. Znaczy, fenomenalna może też nie, ale nie była zła. 

Dalej mamy antytezy bohaterek, czyli mean six poteżne, wręcz OP klony mane 6, stworzone po to by je pojmać. Ale czy one naprawde są OP, skoro mane 6 odkrywają w sobie nowe moce? Tak czy inaczej, pomysł na klony będące antytezami bohaterek jest dobry i do tego został świetnie zrealizowany, o czym już pisał Dolar. Zamiast dobroci agresja, zamiast śmiechu strach i tak dalej. Tu też Dolar świetnie je podsumował, więc nie sądzę by trzeba było to powtarzać. Zgadzam się z im w każdej prawie kwestii. Dodam jedynie, ze w bezmózgowiu Insipid i jej mowie jest bardzo dużo sensu i logiki. Pamiętajmy, że Rarity kreuje siebie i kreowała na damę. Umiejacą się wysławiać, obytą, kulturalną i na pewno przejawiającą inteligencję, zmysł obserwacyjny i pewną wiedzę w pewnych zakresach. Jesli to obrócimy, to powinna wyjść ignorantka i idiotka, która wyraża się prosto, a wręcz prostacko i niekoniecznie kuturalnie. Oczywiscie plus za przetłumaczenie tego w tak cudowny sposób. A jej przekręcanie imion to majstersztyk.

Spoiler

Filetszamaj na długo zostanie w pamięci. 

Druga rzecz, czy Curie is best poni... Cóż, jej sposób wysławiania się, z tymi francuskimi wstawkami jest cudowny (choć pewnie przyprawiał tłumacza o siwiznę). Piękna intrygatorka, mistrzyni kłamstwa i słodkich słówek. Do tego może zmieniać kształt i stawać się niewidzialna. Taki inteligentny, niebieski podmieniec. Z pewnością byłaby to bezsprzecznie najlepsza postać z Mean 6. O ile nie miałaby za siostrę chodzącego tezaurusa. Nie chodzi mi o to, że Starlight jest lepsza. Po prostu nie mogę się w sumie zdecydować, bo Starlight z tym swoim przeintelektualizowanym językiem, arogancją i czystą siłą magiczną również trafiła do mojego serduszka. Dlatego nie mogę powiedzieć, że Curie jest najlepsza, bo jest jak dla mnie chyba równa ze Starlight. 

O pozostałych postaciach też już Dolar powiedział chyba wszystko co trzeba. Dodam tylko, że najlepszą postacią z niewymienionych z pewnością pozostanie Blackburn (choć to może przez lekturę A royal affair). Ta piękna scena kiedy prześwietlała mane 6 podczas pierwszego spotkani, albo gdy nadzorowała Twilight operującą Lockwooda... Czuć było jej pozycję u władzy i jej analityczny umysł. Co więcej, jej pragmatyzm został doprowadzony do perfekcji, a przy tym nie jest aż tak przewidywalny. Autor z pewnością musiał poświecić tej postaci czas. 

 

Jedyne co w Crisise trochę kuleje, to walki mane 6 vs mean 6. Są 4 i niestety, choć autor sie starał, to czuć w nich pewną powtarzalność i może odrobinę... nudy. Prawdopodobnie przez to, ze 3 wali są rozbite na sceny jedna mane 6 konta jedna mean 6. I choć zachodzą zmiany w scenerii, czy opisach, to czuć powtarzalność. Z drugiej strony, daleki jestem od nazwania tego złym. Po prostu przy tak wysoko postawionej poprzeczce, sceny walki odznaczają się jako słabsze. 

 

Podsumowując, gorąco polecam przeczytać Crisisa. Zarówno w oryginale, jak i po naszemu. To kawał monumentalnego dzieła, które chłonie sie z najwyższą przyjemnością i do tego kawał historii fandomu, choć nie tak słynny jak Fallout.

 

I na sam koniec jeszcze zakończenie (jeszcze nieprzetłumaczone, dlatego w spoilerze)

Spoiler

Ten fik długo był porzucony. Bodajże 4 lata. A gdy autor powrócił i dokończył, to było wielkie święto (pora jeszcze na aTOMa). I zanim siadłem do czytania oryginału, by poznać go razem z zakończeniem, słyszałem, że jest ono słabe, niefajne i odstaje jakością. 

Przeczytałem i... i nie całkiem się z tym zgadzam. 

Zakończenie jest moim zdaniem OK/Dobre. Nie jest fenomenalne, nie wgniata w fotel i nie ma poziomu Crisisa, ale jest conajmniej OK. Dlaczego? Bo jest konsekwentne względem świata, fabuły i postaci. To wystarcza. Nie ma pomysłów z plota, nie ma kosmolasera, czy czegoś innego. Mane 6 zachowują się jak mane 6, naprawione mean 6 zachowuje się, moim zdaniem konsekwentnie. 

Sama Equestria Prime jest też zrobiona fajnie i sensownie. Znaczy, może wyobrażałem ją sobie nieco inaczej, ale to ma sens. 
Dziwić może pomysł, że czasomistrzyni ma procedurę awaryjną i była w stanie aktywować ją kilkanaście tysięcy razy, by spróbować nowej sztuczki, ale jestem to w stanie zaakceptować. No i dobrze, że nie było opisów tych wszystkich walk. 

Przegadanie Discorda na swoją stronę też może budzić pewne wątpliwości, ale przy tysiącach wczytanych sejwów wreszcie może się jakiś plan udać, wiec czemu nie ten. 

No i w sumie jedyna wada tego zakończenia to to, że jest jednak trochę za szybkie. Można je było nieco bardziej rozbudować. 

 

No i epilog, czyli dalsze losy bohaterów. Tu jest poprawnie, całkiem spoko. Żal mi trochę sir Zircona, któremu pozostało wzdychac do białego anioła, który wrócił do siebie do domu. Zwłaszcza, ze autor chyba ani razu nie wsadził do głowy Rarity myśli o pasiastym rycerzu. Podobała mi się tez ostatnia scena, gdzie mean 6 opowiadają mane 6 o swoich podróżach po innych światach i tym jakie wersje mane 6 spotkały (ogier AJ był bardzo hot, zdaniem Velvet). Owszem, temat zszedł na zwiazki i romanse, ale jakoś mi to pasuje do fika. 

 

Więc jak mówiłem, moim zdaniem,  zakończenie jest okej. Może nie jakieś super, czy coś, ale nie jest złe.

 

 

Link to comment
Share on other sites

Dnia 23.09.2020 o 15:09, aTOM napisał:

Aktualnie niestety nie idzie, bo życie skutecznie mnie zajmuje cały czas czymś innym. Ostatni rozdział (nie licząc epilogu) na pewno chcę przetłumaczyć, (plan jest taki, żeby wyrobić się przed Gwiazką), ale na ten moment nie mogę nic obiecać. 

 

Od razu zaznaczam też, że epilogu prawdopodobnie nie przełożę, bo cierpi na tę samą dysfunkcję, co epilog Harry'ego Pottera - czyli w mojej opinii drastycznie odstaje od poziomu reszty opowiadania i wręcz psuje wrażenie po lekturze.

Chciałem zapytać, jak idzie i podopingować. Twoja ogromna i świetnie wykonywana praca jest dla fandomu bardzo ważna ^^ 

Jak nie chcesz tłumaczyć Epilogu, to może @Sun podjąłby się tego zaszczytu? Projekt zostałby zamknięty przez wydawcę. Mniej lub bardziej dosłownie.

Link to comment
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
 Share

×
×
  • Create New...