Jump to content

Strona Główna  |  Ogłoszenia  |  Lista Fanfików  |  Fanpage  |  Feedback
Niklas

Odcinek 11: Flutter Brutter

Ocena odcinka  

38 members have voted

  1. 1. Jak oceniasz?

    • 1
      1
    • 2
      3
    • 3
      1
    • 4
      2
    • 5
      0
    • 6
      3
    • 7
      7
    • 8
      7
    • 9
      7
    • 10
      3
    • :yay: 11/10
      4


Recommended Posts

Utożsamiam się z bratem Fluttershy - na szczęście nie jestem tak arogancki ... reszta się zgadza ...

OCENA: 9/10

Share this post


Link to post
Share on other sites

Cóż, tym razem "Trudne sprawy" w wydaniu kucykowym, czyli życie pod jednym dachem ze studentem ASP (bez obrazy:rdblink:). Generalnie, odcinek bardzo w porządku. Nie był jakoś wielce wyszukany pod względem przekazu czy samej treści. Ot po prostu typowy "przeciętniak" połowy sezonu. Na plus na pewno mogę zaliczyć fakt, że dowiedzieliśmy się czegoś więcej o rodzinie Fluttershy. Dam 7/10.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Odcinek nie oceniam jakoś zajebiście, ale też nie tragicznie, taki typowy średniak. Za plus zdecydowanie należy zaliczyć fakt poznania rodziny Fluttershy. Bardzo spodobał mi się fakt, że jej tatulo kolekcjonuje chmury, tak jak ja znaczki pocztowe. Jej brat na początku przejawiał arogancję z brakiem pewności siebie. Cokolwiek nie zrobił, wykorzystywał do tego osoby z otoczenia. W dodatku "podrywał" Dashie (Ona jest moja! :rainderp:). Reakcja Drżypłoszki na jego wyczyny była na miejscu, aż musiała się @$#%&! i wziąć sprawy w swoje ręce kopyta. Nie odpowiednim jednak wyczynem było takiego typa wygonić na ulicę, aż po las. Dobrze, że po niego wróciły i dały mu motywację i popęd na zostanie fryzjerem roku. W tym miejscu zostałem zaskoczony piosenką. To chyba pierwsza nuta z wyraźnym męskim głosem od dłuższego czasu. 

Moja ocena to 9/10.

Pierwsze kucykowe "przekleństwo"! :yay:

Edited by Lucas
  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Kolejny facet, który pojawił się w mlp jest:

Spoiler

IDIOTĄ

Równouprawnienie poziom: -2

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
On 4.06.2016 at 10:36 PM, Cahan said:

Tak tylko... Czy Ty właśnie stwierdziłeś, że jesteś idiotą?

No faktycznie :D

Może tak być ...

Nie wiem ...

EDIT: Nie ma to jak się samemu zjechać, a osoba która ci to uświadomiła dostaje za to popularnego posta, a ty nigdy nie miałeś 10 repów pod swoim postem #Życie #SamokrytykaMotzno #MiszczTenczTakiFajny

Edited by MasterOfRainbows
  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Murde wydaje mi sie ze sporo osób po tym.odcinku utożsami się z bratem Fluterki. +D Just thing

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Odcinek ciekawy... Zaraz...słyszycie to? Właśnie umarło kilkaset headcannonów na raz xd A poważnie: jak było wymienione wcześniej, pokazano nam rodzinę Flutterki. Zabawne jest że okazała się "najsilniejsza" ze swej rodziny. (Odcinek assertive fluttershy zrobił swoje?) Nie wiem czy taki był zamiar, ale w tle chyba był Link z legend of Zelda :v Ciekawi mnie czy w końcu nam przybliżą też rodzinę Rainbow :v

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ale dobrze, że rozwiązali to w ten sposób, że reszta Mane6 rodzinę Fluttershy już znała i nie ukrywała się dwa sezony jak brat Twilight (chociaż kto wie, kiedy FS postanowiła ich przedstawić). I bardzo miło jest zobaczyć Meghan McCarthy pod tytułem odcinka (nie pisała go wprawdzie, ale jakiś wkład miała, pewnie dlatego, że był on wymyślony dużo wcześniej). Jest tylu nowych scenarzystów a ja nadal najbardziej cenię odcinki tych starych, bo oni najbardziej czują ten serial (szkoda, że A.K. Rogers już nie wróci).

Share this post


Link to post
Share on other sites

łoooooo xD

Właśnie skończyłem oglądać, bo jakiś czas byłem poza Equestrią (internetem xdddd), ale teraz przysiadłem w końcu xdd

Kurde, to było zajeb*ste! xDDD

 

PLUSY

+nowy ship! (Daszka i brat Flutterki xD)

+piosenka!!! i to fajna :D (po tym moja ocena końcowa wzrosła xdd)

+wkurw*ona Fluttershy :D Nie jest takim zupełnym milczkiem, jak dawniej, hehe :D

+rodzice Fluttershy! (btw: czemu dopiero teraz ?! Czekamy na AJ ^^ Chyba tylko ona została...No i Rarity? I rodziców Daszki też nie było...Chyba tak)

+przekaz i to mega! (nie poddawać się)

+zmiana brata Flutterki, ale jego postać ogólnie przed przemianą, to bezczelny ch*j xD Na początku go znielubiłem :P

 

MINUSY

- jest tylko jeden xddd ZA MAŁO MOJEJ PINKIE!!! :pinkie4thwall::xD

 

Ogólnie 9,5/10

Edited by Mates

Share this post


Link to post
Share on other sites
5 godzin temu Mates napisał:

No i Rarity?

Oni byli już przestawieni w S02E31 "Sisterhooves Social", chociaż to nie problem by powrócili na ekran jak rodzice Twi czy rzekomy ojciec Dashie.

Ja tylko się dowie o tej sytuacji, to pewnie Zephyrowi zrobi manto. :rainderp:

 

Edited by Lucas
  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Oj tam xdd A Joinedtheherd, jak zawsze szybki! :D

Patrzcie, co zrobił z piosenką z tego odcinka :D

 

Spoiler

 

 

Kozak :D

Edited by Mates
  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

-Dziękuję Hasbro za tę subtelną uwagę do dorosłych fanów małych kucyków... Aczkolwiek skoro już brat FS musi być tym przegrywem, to mogli najpierw zrobić odcinek w którym się w ogóle pojawia (choćby w tle). To trochę tak jak odnaleźć swoich zaginionych rodziców i od razu usłyszeć, że mieszkają w RPA.

-Flaterka jakoś dziwnie stanowcza. Rozumiem jej motywację i ogólne wkurzenie. Rozumiem, że dobrze prowadzony scenariusz wymaga rozwoju postaci, ale mimo wszystko przez cały odcinek miałem wrażenie, że mi ją podmienili. Liczyłem też na epickie starcie Zephyr Breeze vs stada zwierząt, ale się zawiodłem. Prawie nic nie łaziło po szopie FS, jakby ktoś chciał zaoszczędzić na rysowaniu. 

-Jeśli Zephyr Breeze to idiota, to jak nazwać Spike'a? :spike:

-Kiedyś widziałem arty i opinie według których FS powinna mieć siostrę, najlepiej wzorowaną na Posey z G1. W sumie chyba jednak coś z tego wyszło, bo Mrs. Shy kocha sadzić kwiaty, zupełnie jak Posey  i jest nawet trochę do niej podobna (ok, wiem, że FS też) :
 

Spoiler


180px-Posey-artwork.jpg

150?cb=20160605103103

 

 

Gdybym miał się upierać przy teoriach spiskowych, to bym ją nazwał Posey Shy, bo Mrs. to raczej nie jest imię. 

 

Ocena ogólna 7/10, odcinek dobry, ale czuć fuszerę.

  • Upvote 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

Świetny odcinek. Znam kilku takich nieudaczników, za których rodzeństwo musi robić wszystko, a rodzice nie pozwalają takiemu odmówić. Co prawda braciszek był "trochę" irytujący, ale te jego "podchody" do Rainbow były świetne. Już ona mu pokazała, jak bardzo między nimi iskrzy xD Mówiąc krótko, moim zdaniem to jeden z lepszych odcinków. 

 

Spoiler

1TnNe5c.jpg

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

:lyra4:

Jakiś taki... meh, ale jeszcz nie nah

 

Plusy:

- domek rodziców fs ładnie wyglądał

- fajno zainteresowanie łojca

- momentami śmieszo

- szybko zleciało, bez jakiś rzucających się w oczy, niepotrzebnych syfów

- nawet przyjemny

 

Minusy:

- ci rodzice FS, tacy strasznie do niej niepodobni. Mamcia jeszcze jako tako wygląda, ale papcio z klockiem na głowie i ten sponiewierany brat. Obaj jakieś takie zgniłki, a FS ładniutka żółciutka z fajną cieplutko-różowiutką grzywą. Jakby to nie było ich dziecko :wut:

- piosenka mnie niemal wystraszyła, mogli by dać chociaż dać jakiś 4 sekundowy wstęp.

- Spike moron

- brat taki jakiś nijaki, niepodobny do reszty

- wszystkie postacie (te z mane 6) dobre znają rodzinę FS i jej brata, szkoda, ze my dopiero teraz ich ogarneliśmy

 

Ocena: 6/10

Mogło być lepiej, ale pomimo takiego mojego wywodu, nie oglądało się wcale źle.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ja tam należę do tych zgorzkniałych starofanów, co to narzekają jak to kiedyś było lepiej i w ogóle. Siedzi się z przyzwyczajenia, bo maszyna fandomowa nie jest tak łatwa do zatrzymania, a fanfików i dyskusji się trochę poczyniło, więc szkoda odchodzić. Serialu nie oglądam od połowy sezonu trzeciego, czyli w sumie więcej odcinków nie znam niż znam. Kiedyś po prostu stwierdziłem, może racjonalnie, może nie, że nie mam ochoty zmieniać sobie obrazu kucyków, jaki mi został. Od czasu do czasu rzucałem tylko okiem na wyrywki lub odcinki związane z Fluttershy (chociażby do działu). Teraz, jako siwy, cierpiący niczym Stara Werterowa emeryt, wyruszyłem obejrzeć Flutter Brutter. Cóż... popełniłem błąd.

 

Odcinek wybitnie mi się nie podobał, nie wiem, na ile jest przekrojem obecnego stanu serialu, na ile ja sam jestem zrażony, po prostu mi się nie podobało.

 

Wyobraźmy sobie teraz, że jesteśmy w filmie o kung-fu. Zamiast po ludzku powiedzieć, odejdziemy w dygresję i anegdoty, by potem sprać komuś ryj w imię dziejowej sprawiedliwości. Otóż zastanawiałem się nieraz, co właściwie było fenomenem tego serialu, który zapoczątkował cały fandom. Były to urocze, miłe postacie, które zwyczajnie przyjemnie się oglądało. Przerysowane co nieco charaktery pomagały, a nie przeszkadzały, wszystko to było jednak dopełnione lekkością i niekwestionowaną zaletą serialu – dojrzałymi problemami. Pisałem o tym kiedyś z Irwinem, zamiast szukać rozwiązań egzotycznych trudnych spraw (nomen omen), pokazywano, że przyjaźń w swojej prostocie rozwiąże większość trudności. Że trzeba być ze sobą szczerym, pogadać, dać se czasem siana, pomóc komuś, innym razem odpuścić i pozwolić mu żyć po swojemu... Elegancja Francja.

Daleki jestem od idealizowania serialu, nie był anielskim dziełem, które w swoim miłosierdziu dały nam niebiosa, tylko solidną kreskówką dla dzieci, nadającą się i dla starszych. W dodatku zostawało mnóstwo miejsca na fanowskie prace, fanfiki, komiksy, arty, wolne rozwijanie świata. Wszystko działało i dało nam piękny, solidny fandom.

 

Na nieszczęście twórcy najwyraźniej nie zrozumieli, skąd wziął się ich sukces. Gdzieś na wysokości trzeciego sezonu punkt ciężkości targetu niebezpiecznie przesunął się w stronę bronies. Według mnie ewolucja serialu była potrzebna, sam jednak nie byłem pewien, w jakim powinna iść kierunku. Dopiero obejrzenie "Avatara", który jako serial animowany jest znakomity, uświadomiło mi, która droga byłaby najwłaściwsza. Oczekiwałem stopniowego wprowadzania coraz trudniejszych i dojrzalszych problemów, spraw ciężkich i nietuzinkowych, które jednak nie są nierozwiązalne. Zobaczyć, jak kucyki toczą nierówną walkę z chandrami, które terroryzują niejednego człowieka, ale dzięki sile charakteru i swojej przyjaźni wychodzą z nich zwycięsko. Jakby jeszcze dodać do tego większą ciągłość fabularną, trochę retrospekcji i wewnętrznego dramatu, efekt mógłby być niewiarygodny.

 

Niestety, poszli raczej w stronę zaspokajania fanów. Nie zawsze tragicznie, szło to raz lepiej raz gorzej, ale pojawił się problem – jak uniknąć robienia cały czas tego samego? Przecież postacie muszą chociaż trochę się zmieniać, uczyć się czegoś po kilotonach lekcji u Celestii. Może ktoś o tym nie pomyślał wcześniej? Nie wiem, jednak zaczęto to za późno, a Fluttershy stała się ofiarą tego zjawiska.

 

Dobra, przydługi wstęp mam za sobą. Odcinek niestety niesie ze sobą bagaż błędów i wypaczeń, jak mówiłem, jeśli tak ma wyglądać cały sezon, to ja spasuję. Do rzeczy:

 

– Fluttershy. Zmieniła się. Jak cholera. Znaczy, tak po prawdzie, to te pierwsze trzy sezony, które widziałem, już to pokazały. Z aspołecznej cichej myszki, którą była na początku, stała się dobrą, choć cichą i pozbawioną pewności siebie przyjaciółką, by powoli wyrabiać w sobie stanowczość, asertywność i przebojowość. Morały szły ogólnie takie, że w życiu trzeba napierdalać, ale nie trzeba być złym, że małe kroki też się liczą, że wyładowanie na kimś swojego gniewu to nie asertywność a agresja, a odwaga i tak przyjdzie w trudnych chwilach. I to, nawet pomimo takich potknięć jak out of character w "Putting Your Hooves Down" działało. Problem w tym, że Fluttershy w tym odcinku nie jest po prostu asertywna i pewna siebie, jest zwyczajnie wredna. Czochrana przez brata wygląda jak nabzdyczona osa, która ma ochotę zrobić małżonkowi aferę o dwa piwa z kumplami. Ostro i dobitnie pokazała swojemu nieporadnemu społecznie bratu, że ma się ogarnąć. Za ostro i za dobitnie, bo on sobie z tym nie radził. Gdy pod koniec mówiła mu, jaki to jest utalentowany i jak go będzie wspierać, wyglądało to raczej żenująco i nienaturalnie. Nie mogła od tego zacząć? Nie, musiała pokazać mu, kto tu rządzi, odciążyć swoich jeszcze bardziej nieogarniętych rodziców. Ogólnie – gruzy charakteru, z uroczej i dającej nadzieje dla nieśmiałych ludzi, zmieniła się w jędzę, która najpierw rani, a potem próbuje kogoś ogarnąć, po przecież nie siebie.

 

– Rodzina Fluttershy. Jej rodzice są całkiem spoko (z wyjątkiem wyglądu, personalnie do gustu mi nie przypadł), niestety głównie z powodu ubogości charakteru. Zephyr natomiast... był po prostu wkurwiająco niefajny. Taki przekonany o własnej wspaniałości, żerujący na innych dupek. Znowu – rozumiem, że to mogło mieć związek z morałem, ale dało się to zrobić inaczej, moim zdaniem lepiej. Na dobrą sprawę nie wiem, komu tu kibicować, bo Fluttershy jest wredna, a jej brat drażniący. Już chyba najlepiej wyszła ta nieszkodliwa Dash w tle.

 

– Konstrukcja odcinka i morał, który dobił odcinek. Pomysł był cholernie trudny i dojrzały, właśnie czegoś w tym rodzaju oczekiwałem po odcinkach (jak wyżej). Trochę nie dla dzieci, dla których jest zbyt odległy, ale trudno. Tak po prawdzie wielu ludzi naprawdę nie umie rozwiązać tego węzła gordyjskiego, bo przecież krewnemu przypał powiedzieć, że pasożytuje, zwłaszcza, jeśli jest taki bezradny. Z jego perspektywy wygląda to nawet gorzej, przecież niejeden z nas nieraz sądził, że nie radzi sobie z życiem, że nie znajdzie sobie miejsca i nie nadaje się do dorosłości. Nawet niekoniecznie dlatego, że jest się egocentrycznym kutaczem, życie po prostu bywa ciężkie i ma przykrą tendencję rzucania nas na głębokie wody... Dlatego można było tyle wycisnąć...

 

Niestety, kolejny raz poszli... nawet nie na łatwiznę, tylko zwyczajnie dziwną i głupią drogą. Historia jest o tym, że nie należy się poddawać, doprowadzać rzeczy do końca, postarać się. Ok, ale dlaczego w taki sposób? To samo co na końcu, można było osiągnąć na początku. Gdyby Fluttershy rzuciła do niego "Słuchaj Zephyr, ja wiem, że jest ciężko dorosnąć i nauczyć się żyć na swoim, ale przecież dasz sobie radę, nie dość, że większość sobie z tym radzi, to ty jesteś utalentowany. Myślisz że ja miałam łatwo? Życie terroryzowało mnie jak kalifat Equestrię, ale dałam sobie radę, bo mam przyjaciół. Przecież nie zostawimy cię na lodzie, ogarnij się, a my ci w tym pomożemy. A teraz chodź, znajdziemy ci jakieś zajęcie, a w tle będziesz się uczył tego co lubisz." Odcinek wcale nie musiałby się tu skończyć, przecież nie jest aż tak łatwo. On by próbował, nie wychodziło by mu, dostawałby wsparcie. Jeśli tak bardzo chcieli asertywnej Fluttershy, to i na nią znalazłoby się miejsce, gdyby Zephyrem trzeba potrząsnąć albo faktycznie kazać poszukać sobie miejsca gdzie indziej. Wszystko jednak ze wsparciem, a nie wrednym "do roboty patafianie!"

 

Spójrzcie, jak ze zmianą postaci i ogólnej konstrukcji zmienia się wydźwięk odcinka. Zamiast wyganiania nieudacznika i podśmiewania się z frajerów, mamy pomoc, starcie z grozą życia, lekcję o wytrwałości, nawet o stanowczości i asertywności by się znalazło. No i przyjaźń od początku do końca, a nie "Ale frajer, ale frajer", który nagle zmienia się "kochamy cię!". Tyle by wystarczyło. A jakby jeszcze rozszerzyć całość na parę odcinków, że Zephyr powoli zdobywa zaradność i umiejętności w zawodzie... "Ale cóż nam marzyć o tem".

 

– Piosenka... jakaś taka zbędna. Nie mogę powiedzieć, czy dobrze zrealizowana czy nie, zwyczajnie mi tam nie pasowała. Rozwiązywanie spraw muzyką jest jakimś takim regresem...

 

 

 

Czas na smutne pytanie – czy to mnie tak praktycznie pozafandomowa starość chłoszcze, czy zwyczajnie nie ma dokąd wracać? Wiecie, tak po prawdzie, to mam co czytać, w co grać, co oglądać... Ale jednak człowiek przesiedział z kucami w cholerę i trochę czasu... Jakoś tak tęskno. Starzejemy się, Panie i Panowie.

 

Ja się starzeję.

 

Może nie powinienem porównywać odcinka z tym, jaki moim zdaniem powinien być, może powinienem dać se siana z kreacją Fluttershy, jaką pamiętam z dawnych sezonów. Chyba jednak więcej nie będę już oglądał. Szkoda.

 

Tak czy inaczej, odcinek mi się nie widział. Pozdrawiam wszystkich ciepło!

 

 

 

  • Upvote 4

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest

Wy tu o rodzince, równouprawnieniu, czy hobby, a ja się jaram, że znam w końcu jakieś kucykowe przekleństwo. "Rozwcieczony" jednym z mocniejszych słów? Ponyfikacja by nie przeszła bez wycinania języka.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Aż muszę zaopiniować ten odcinek. Właściwie mi się podobał, mimo że tym razem nie całkiem za jakość ale przesłanie które jest mi bardzo osobiste. Ale to na koniec.
Po pierwsze parę rzeczy które mnie ujęły: pokazanie nam rodziny Fluttershy, reakcje Dash na zaloty Zephyra (aż zaczynam ją lubić jak go spławiała!) oraz ten gag z "rozwścieczeniem" :D 

I meritum czyli to że ten odcinek niekoniecznie był najwyższych lotów ale mnie naprawdę poruszył. Nie tak długo po początku odcinka stałem sobie sprawę że niektóre cechy osobowości jak i sposób myślenia Zephyra są bardzo zbieżne z moimi. Ponad to patrząc na niego na początku odcinka i na to jak się zachowuje (minus egoizm i puszenie się) myślałem "Oho. To jest przyszłość którą mogę mieć i której się boję". A sposób myślenia "Nie próbuj, i tak się nie uda" ? Kropka w kropkę mój. I zanim zacznę się żalić (bo ot tego jest osobny temat) powiem tylko- odcinek naprawdę trafił w moje przemyślenia i problemy i naprawdę podał morał który nie tylko jest mądry co naprawdę przydatny dla mnie.

Więc tak. Odcinek ogólnie nie jest tragiczny, nie jest też bardzo dobry ale za przesłanie idzie o kilka sporych punktów w górę.  

Share this post


Link to post
Share on other sites

Bawi mnie taka krytyka odcinka na zasadzie: "Ukochana Flutterk'a nie jest tak doskonale nieśmiałą, niewinną, uroczą istotką, jak myśleliśmy! Gupie Husbro! Wszystko się skończyło! GAAAAH!".

Mnie się to akurat podobało, choć zaznaczam, tej bohaterki nie lubię. Toleruję, ale nie lubię. I akurat te wspomniane "zarzuty" dały mi akurat jakieś argumenty, by dostrzec w niej coś więcej, niż... coś w rodzaju zwierzątka albo maskotki "Oooo, jestem taka nieśmiała, urocza, kochajcie mnie!". Teraz udało mi się dostrzec tam coś w rodzaju osoby. Bo dostała wreszcie jakieś minusy charakteru, które nie doprowadzały mnie do tak szczerej irytacji przy oglądaniu.

Nadal nie chciałbym znać jej w "realu", ale zawsze to jakiś postęp.

 

Zaś sam odcinek jest... znośny. Wiele rzeczy dałoby się zrobić lepiej (Nowe postaci trochę kulejo) i chociaż trochę poruszająco, ale oglądało się nawet całkiem przyjemnie. Takie... nie wiem, 6/10 albo 7/10.

  • Upvote 2

Share this post


Link to post
Share on other sites
11 godzin temu Wilkonet napisał:

Bawi mnie taka krytyka odcinka na zasadzie: "Ukochana Flutterk'a nie jest tak doskonale nieśmiałą, niewinną, uroczą istotką, jak myśleliśmy! Gupie Husbro! Wszystko się skończyło! GAAAAH!".

 

Z czasem rozwinięcie postaci jest rzeczą naturalną i wychodzi to na plus, ale trzeba robić to umiejętnie (przykład Peridot ze Stevena Universe)....to co wyrabiają scenarzyści MLP to woła o pomstę do nieba i nie dziw się, że leci na to fala krytyki, sama podczas oglądania tego najnowszego odcinka miałam wrażenie, że oglądam animacje na podstawie bardzo słabego FF. 

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Odcinek właśnie obejrzałem, jak dla mnie to powala i dostaje mocną 10. Super śmieszkowe miny, zwłaszcza Fluttershy, ponownie Fluttershy stała na wysokości zadania i potrafiła być stanowcza jak w odcinku z Bryzusiami i tym Minotaurem. Widać zdecydowany rozwój postaci, już nie jest nieśmiałą ciapą, bojącą się własnego cienia. I na koniec jeszcze ta super piosenka, która super brzmi i wpada w ucho, zupełnie jak gdy Fluttershy i RD śpiewały piosenkę podczas szukania pupila dla RD. (RD i Fluttershy, ogólnie tworzą dobraną parę jeśli idzie o śpiew...). Kolejny plus, to wzbogacenie postaci, nareszcie poznaliśmy rodzinę Fluttershy, ale i zarazem jedyny mankament odcinka/serialu, to fakt, że kolejna z Mane6 ma rodzeństwo, tylko patrzeć jak znajdzie się brat, lub siostra dla RD... :facehoof: A tak po za tym, to odcinek i tak ma u mnie 10 :evilshy: 

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
5 godzin temu OttonandPooky napisał:

 

Z czasem rozwinięcie postaci jest rzeczą naturalną i wychodzi to na plus, ale trzeba robić to umiejętnie (przykład Peridot ze Stevena Universe)....to co wyrabiają scenarzyści MLP to woła o pomstę do nieba i nie dziw się, że leci na to fala krytyki, sama podczas oglądania tego najnowszego odcinka miałam wrażenie, że oglądam animacje na podstawie bardzo słabego FF. 

Ależ nigdzie nie napisałem, iż mnie to dziwi. Jedynie śmieszy. Chyba ma prawo.

To tak jakbym dziwił się, że ktokolwiek śmie mieć inną opinię niż ja. :rainderp:

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

×
×
  • Create New...