Niklas Napisano Listopad 13, 2012 Share Napisano Listopad 13, 2012 Klacz u kresu wieczności Autor: ObselescenceTłumaczenie: NiklasEdycja i korekta: Avanidius, SkysplitOpis: Świat wiruje, lata mijają i wszystko powoli zmierza do końca. Wszystko prócz Celestii. Siedząc nad brzegiem ostatniego oceanu, wpatrując się weń, czeka na swoją szansę... Szansę na śmierć. Bo na wszystko nadchodzi czas, jeśli poczeka się wystarczająco długo... A Celestia jest cierpliwa...Klacz u kresu wieczności Link do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
Hajime Napisano Listopad 13, 2012 Share Napisano Listopad 13, 2012 Ale długi opis Przeczytam jak będę miała czas, a luna to co? =3 Uwielbiam zadawać pytania bez sensu Link do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
Skysplit Napisano Listopad 13, 2012 Share Napisano Listopad 13, 2012 Miałem przyjemność czytać przed napisaniem posta i nieco pomóc Naprawdę ciekawy fanfik. Jest krótki, ale poruszający. W dwóch czy trzech miejscach autor trochę zamotał i nie wiadomo było o co dokładnie chodzi/do czego się odnosi, jednak po wczytaniu się, już idzie Pomysł bardzo ciekawy, wykonanie również niebłahe. Polecam bardzo Link do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
L'estaca Napisano Listopad 13, 2012 Share Napisano Listopad 13, 2012 Musi być fajne jak sie czas znajdzie to sie przeczyta :-) Link do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
Niklas Napisano Listopad 13, 2012 Autor Share Napisano Listopad 13, 2012 Na pytanie "co z Luną" odpowiada treść fica. Link do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
StarBright Napisano Listopad 13, 2012 Share Napisano Listopad 13, 2012 oho...boję się powtórki "Łez Bogini".....hah trzeba zobaczyć;p Link do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
xdeh Napisano Listopad 13, 2012 Share Napisano Listopad 13, 2012 Cóż mogę powiedzieć... smutne. Żal mi jej. Nigdy nie pomyślałem, że sto lat może być jedną chwilką... wszystko jest względne. Co to znaczy, że coś ma "znaczenie"? Na początku było wiadomo, że nadejdzie koniec. Jeśli jednak coś w tym okresie miało znaczenie... to czemu nie do końca? Dzięki za to tłumaczenie. Fajnie czasem przeczytać coś... takiego. Dobra robota. Link do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
MacTavish Napisano Listopad 13, 2012 Share Napisano Listopad 13, 2012 Czyli 14 stron to ostateczny koniec, jak co? Bo się takimi słowami, że nie wiem XD Muszę przeczytać całe to się dowiem Link do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
Niklas Napisano Listopad 13, 2012 Autor Share Napisano Listopad 13, 2012 Bo się takimi słowami, że nie wiem XD Emm, I'm not sure what you mean... :c Link do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
Cuddly Doggy Napisano Listopad 13, 2012 Share Napisano Listopad 13, 2012 Piękne i poruszające. Genialnie ukazany problem śmierci, a raczej życia po śmierci innych czyli ogólnie takiego "nie-życia" bo Celestia oprócz odpoczynku, rozmów z cieniem swojej siostry, ogólnego siedzenia na plaży nic specjalnego nie robi. Szkoda jej z jednej strony, z drugiej nie mogłam jej wybaczyć tego, że nie chce pamiętać o najbliższych, chociaż znów z tej pierwszej strony szkoda mi jej z tego powodu, że nie przez tyle czasu nie może pogodzić się z ich śmiercią i samotnością (a to ostatnie swoją droga w ogóle mnie nie dziwi). Fanfic dobrze przetłumaczony, przyjemnie się czytało. Gratuluje. PS. nie ogarniam ludzi, którzy piszą komentarz do fanfica nie czytając go jeszcze. Link do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
Kredke Napisano Listopad 13, 2012 Share Napisano Listopad 13, 2012 oho...boję się powtórki "Łez Bogini".....hah trzeba zobaczyć;p IMO to jest lepsze niż "Łzy". Bardzo ciekawie poprowadzony temat, szkoda tylko, że całość jest taka krótka; wiele z wątków można by rozszerzyć, dodać nowe. Wprawdzie lubię jak czytany tekst zostawia mi "otwarte drzwi" i zachęca do własnego "a co by było gdyby" jednak tutaj można wiele dopowiedzieć bez szkody dla pracy. Dodatkowo ogromny plus za "pominięcie" mane6 (tak! czas życia naszych bohaterek to nie było nawet mrugnięcie przy zakładanym wieku Celestii - wreszcie ktoś to zauważył). P.S. Fanfik z miłą chęcią wstawiam na FgE:) Gdybym tylko dostawał takich więcej.... Link do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
Nyja Xores Napisano Listopad 13, 2012 Share Napisano Listopad 13, 2012 Ja dawno nie czułem się tak... źle i jednocześnie dobrze... Z jednej strony smutek jaki ogarnia przy czytaniu jest wielki (dodać do tego jeszcze podkład muzyczny przywołujący złe wspomnienia i masz płacz) z drugiej jednak jest to dobre/piękne. Mimo iż krótkie to wciąga tak mocno że rozmyśla się o tym przez kilka następnych minut. A teraz dodam, że po przeczytaniu mam dziwne wrażenie jakby ktoś mnie trzymał za ramiona... Link do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
MICH007.PS Napisano Listopad 13, 2012 Share Napisano Listopad 13, 2012 Piękne opowiadanie , naprawdę jedno z najlepszych smutnych opowiadań jakie czytałem , na pierwszym miejscu ( razem z łzami bogini ) naprawdę byłem centymetry od rozpłakania się jak bóbr . A znaczenie tego drzewa było po prostu świetne . Brawa dla autora. Link do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
StarBright Napisano Listopad 14, 2012 Share Napisano Listopad 14, 2012 Super opowiadanie dosyć smutne, ale na serio fajne. Można by podciągnąć kilka wątków w międzyczasie, ale i tak ekstra Link do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
Arroyo Napisano Listopad 22, 2012 Share Napisano Listopad 22, 2012 Właśnie przed chwilą przeczytałem to opowiadanie. Myślałem że mocno mnie wzruszy, ale niestety, nie uroniłem żadnej łzy (stałem się nieczuły/po My Little Dashie nic mnie nie poruszy). Dużą zaletą jest to, że zmusza do refleksji - jak wiele osób mówiło, do myślenia 'a co by było gdyby'. Sądząc po wielu niedopowiedzeniach, chyba właśnie taki był zamiar autora i udało mu się go osiągnąć. Wczoraj wieczorem przeczytałem jedynie opis - że Celestia jest na plaży i oczekując śmierci rozmyśla nad swoim życiem. I to wystarczyło, żebym cały dzisiejszy dzień w szkole zastanawiał się nad tym. Co by było gdybym tam był... Po co ona tam jest... Może dlatego też aż tak mnie nie poruszyło, bo rozmyślając o tym oczekiwałem czegoś jeszcze smutniejszego. Polecam przeczytać fanfica, wpływa na wyobraźnię i zmusza do rozmyślań nad życiem, śmiercią, przemijaniem... Ładnie przetłumaczony i niezbyt długi. Inna rzecz, wątpię aby Celestia miałaby żyć AŻ tak długo, ale to dyskusja na inny temat. Link do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
ferbi Napisano Styczeń 31, 2013 Share Napisano Styczeń 31, 2013 Czy mógłby mnie ktoś nakierować na orginalny tytuł tego dzieła? Link do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
Niklas Napisano Luty 6, 2013 Autor Share Napisano Luty 6, 2013 Na pierwszej stronie fica dałem link do oryginału: http://www.fimfiction.net/story/53705/The-Mare-at-the-End-of-Forever Link do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
ferbi Napisano Luty 12, 2013 Share Napisano Luty 12, 2013 Thx sooo much !! Link do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
Różowa Napisano Luty 13, 2013 Share Napisano Luty 13, 2013 Przeczytałam to opowiadanie i prawie się popłakałam. Znaczenie owego drzewa, starego drzewa, które nie zapaliło się tylko dzięki magii Celestii jest naprawdę niesamowite. Celestia towarzyszyła mu przez cały okres baaaaaardzo, baaaaaaaaaaardzo długiej śmierci, zarówno jej, jak i drzewa, umarli razem, za to plus. Celestia woląca nie wspominać Luny, właściwie nie znosząca obecności jej cienia-kolejny plus. Ogólnie opowiadanie jest smutne, wręcz depresyjne, i właśnie dzięki temu zalicza następnego plusa. Za przedstawienie apokalipsy kolejny plus. Za przemyślenia siostry Celestii kolejny plus. Ostatnią rzeczą, jaką wspomnę, jest piękne przedstawienie długich odcinków czasu. "Wiek później" już jest chyba wystarczającym przykładem: Celestia zachowuje się, jakby wieki, a może i tysiąclecia były godzinami. Jedyną rzeczą, która mi się nie podoba, to wątek zabicia Luny przez Discorda. Dodatkowo, cytując Nyja Xores: ja również czuję, że ktoś mnie złapał, i to jeszcze kopytkami... Link do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
Hoffman Napisano Luty 15, 2013 Share Napisano Luty 15, 2013 (edytowany) Bardzo dobrze napisane opowiadanie, smutne, przygnębiające, zmuszające do refleksji. Tu już nie ma kolorów, śmiechu, zabawy, przez cały czas miałem uczucie "szarości", ciężkiego klimatu, że to się po prostu nie może skończyć dobrze, że już nic nie można zrobić, można tylko czekać. Ta bezsilność była najbardziej przytłaczająca. Albo jeszcze to poczucie, że już nic nie zostało, bardzo uderzające - stara, słaba, pozbawiona sił i chęci do życia Celestia samotnie oczekująca na swój koniec... Nieco niespodziewane, ale mocne zakończenie (z tym czerwonym, umierającym słońcem i motyw w którym Celestia po raz ostatni podnosi głowę do góry a potem zamyka oczy i następuje koniec) zrobiło na mnie niemałe wrażenie. Opowiadanie pokazuje, że (względna) nieśmiertelność wcale nie jest boską mocą, ale wręcz klątwą. Gdy żyje się tak długo praktycznie nic się nie liczy, wszystko z czasem traci na znaczeniu (praktycznie w ogóle nie wspomniano o sześciu głównych bohaterkach - i dobrze, bo to dobitnie pokazuje, że nawet one z najzdolniejszą uczennicą na czele niewiele znaczą w obliczu takiego ogromu przeżytych stuleci). Celestia nawet nie chciała pamiętać o własnej siostrze. Zazdrościła jej szybszej śmierci. Cóż, na krańcu wieczności im więcej wspomnień tym większy ból. Dla mnie rewelacja, lubię takie klimaty. Miejscami brakuje słów aby idealnie oddać to co się czuje (nawet teraz nie udało mi się opisać wszystkiego), po prostu trzeba to samemu przeczytać i się zastanowić. Krótkie opowiadanie, ale uważam, że nie można przejść obok niego obojętnie. Polecam. Edytowano Kwiecień 19, 2013 przez Hoffman Link do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
Arjen Napisano Luty 18, 2013 Share Napisano Luty 18, 2013 Naprawdę świetnie napisany i przetłumaczony fic. Ciężka atmosfera smutku towarzyszy czytającemu od początku do końca. Trudno mi coś o nim teraz napisać - przypomina mi trochę The Knight's Gambit, gdzie Luna grała z Celestią w szachy i nie rozumiała dlaczego ta gra na czas. Za dużo zdradzać nie będę, polecam oba fici. Link do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
WładcaCiemnościIWszelkiegoZła Napisano Marzec 23, 2013 Share Napisano Marzec 23, 2013 To jest po prostu piękne. Wywołujące u czytelnika niewymierny smutek i płacz. Zmuszające do zastanowienia się nad celem swojego życia - śmiercią. Dla niektórych śmierć jest niepotrzebnym złem, ale dla niektórych końcem cierpień, a początkiem nieskończonego, pięknego snu. Płakałem rzewnie czytając tego sadfica... Nieźle autor przedstawił tą pozorną nieśmiertelność księżniczek - Celestia jest uzależniona od losu Słońca, a Luna Księżyca i oba przypadki działają również na odwrót - Księżyc jest uzależniony od Luny, a Słońce od Celestii. Piękny FF, 10/10. Link do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
Youkai20 Napisano Marzec 27, 2020 Share Napisano Marzec 27, 2020 Odkopuję temat. Skorom się dowiedział (kolega @Hoffmano nim wspomniał w komentarzu dla mnie) o istnieniu tego opowiadania, to zapowiedziałem sobie, że się z nim zapoznał. No i się zapoznałem. Co mogę powiedzieć? Hmmmm: Spoiler Przede wszystkim mniej więcej wiedziałem czego się spodziewać, miałem dobry humor (czytaj - byłem przygotowany psychicznie na dawkę smutku i zadumy), a i "Klacz..." nie należy wg mnie do przesadnie długich, więc powiem tak - "ruszyła" mnie co najwyżej... średnio. Nie popłakałem się, jak zapewne niektórzy przede mną, nawet nie uroniłem łezki. Czy więc jestem nieczuły? Gdzieżby tam! Po prostu dla mnie było to opowiadanie wysoce... refleksyjne, zmuszające do przemyśleń, do chwilki zadumy, nie zaś stricte "smutne". Mamy tu Celestię-starowinkę, więc rozumiem już, dlaczego kolega Hoffman zauważył pewne podobieństwa z moim fanfikiem pt. "Kiedy Cadance kicha, Celestia łapie katar". Tam mamy podobną, powiedzmy, ale tu starość Pani Dnia jest (z braku lepszego słowa) hardkorowa. Klacz jest zaiste u kresu wieczności, w końcu jest stara jak samo Słońce. I wie jedno - umrze wraz ze "swoją" gwiazdą. Nie chcę za bardzo spoilerować fabuły (w sumie już ją poniekąd opisałem); powiem za to, że jej rozmowy z Luną (czy może jej widmowym wspomnieniem) mnie doprawdy urzekły. Ostatnie chwile Celestii, jej rozmowy, przemyślenia - może zabrzmi to nico upiornie, ale jeśli ktośb y mnie zapytał "jak sobie wyobrażasz śmierć Celestii", to właśnie tak bym sobie ją wyobraził. Celestia wyda się być już tak... zgorzkniała swoim długim żywotem, że niemal wszystko przyjmuje ze stoickim spokojem... choć jest to spokój pozorny. Zaprzecza poniekąd swoim osiągnięciom. niespecjalnie widzi sens w dalszym ich wspominaniu; można ją zrozumieć, w końcu od milionów lat nikogo na świecie nie ma, wszystko "co było" dawno temu stało się pyłem. Ale czy się z nią zgodzić? Czy zaakceptować to, że Celestia stara się zapomnieć o Lunie, odgonić jej wspomnienie u kresu swych dni? Hmmmm... i w tym tkwi piękno i siła tego tego opowiadania, to właśnie mnie "kupiło". Nie smutek towarzyszący odejściu, lecz gorzka refleksja nad przeszłością, sobą i samym życiem. Kto ma rację - Celestia, która uparcie sądzi, że nic już nie ma sensu, że nie ma po co wspominać czegoś, co od tak dawna już nie istnieje, czy też Luna, która temu z równym uporem zaprzecza? Na to pytanie każdy z nas musi sobie odpowiedzieć sam... Polecam serdecznie! 2 Link do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
Obsede Napisano 2 godziny temu Share Napisano 2 godziny temu Pewnie powinienem się tym fanfikiem zachwycić, czytam, że ludzie płakali, czytając ten utwór. Faktycznie został on napisany tak, że można się popłakać… but I’m not impressed. Motyw Celest ii starej, jak świat przewija się co jakiś czas w fandomie. Niezbyt często, gdyż jest to raczej trudny do opisania temat, przynajmniej, jeśli chce się to zrobić dobrze. Teoretycznie autor zrobił to dobrze. Są wszystkie symbole końca: samotność, plaża, Słońce, które się wypala. A śmierć, a śmierć nie nadchodzi. Może właśnie trochę w tym jest problem. Celestia umiera… w sumie to dobre pytanie, czy ona umiera, bo to jest dość złożony proces, czy lepiej napisać, że czeka na śmierć. I Celestia czeka na śmierć, ale ta nie nadchodzi. Prowadzi rozmowy z duchem Luny, względnie swoim wyobrażeniem tejże. Rozmowy są nieco na „odwal się” co ma tutaj akurat sens, bo Celestii się nic nie chce. Przypomina takie stereotypowe wyobrażenie staruszka siedzącego sobie spokojnie na progu domu spokojnej starości. To jest takie… Zachodnie wyobrażenie. I mam wrażenie, że to wyobrażenie jest bardzo rozpowszechnione. Mam też wrażenie, że autor próbował w tym fanfiku użyć jakiegoś matematycznego wzoru na wyciskanie łez. Nie mogę mu odmówić częściowego sukcesu. Chociaż nawet w tym zakresie „Zasłona” robiła, tutaj lepszą „robotę”. Celestia, która popadła w „stagnację”, ale ostatnim odruchem odtwarza swój świat sprzed katastrofy. Nie ma kucyków, bo zginęły w katastrofie? No to sobie stworzę nowe! Nie wyszło, ale pasuje mi to bardziej do charakteru Celest ii niż patrzenie jak Słońce staje się czerwonym olbrzymem. Celestia, nawet jak miała „wywalone” na wszystko była hiperaktywna. Mam wrażenie, że umieranie najlepiej opisuje się na własnych, osobistych doświadczeniach. Śmierć wszechświata nie jest czymś co można doświadczyć. Może sobie to być może wyobrazić, ale to nie jest coś, czego doświadczenie można przenieść na papier. Z oczywistych względów jest to doświadczenie trudne do opisania, może być ponad siły piszącego. Ale zastanawiam się, czy gdyby właśnie Celestia nie odchodziła w towarzystwie Twilight i pod jej opieką, czy to by nie było coś, co można opisać na bazie własnych doświadczeń. Jest to coś bliższego, życiowego i co można zrozumieć i wywołać wzruszenie albo w ogóle jakieś emocje. Kiedyś wysłuchałem takiego fanfika „Cream and Sugar”, gdzie motyw umierania jest także obecny, ale poza „kadrem”. Czułem jednak i co mnie wzruszyło, że było to coś, czego autor mógł sam doświadczyć i przelał te trudne doświadczenia na cyfrowy papier. „Klacz u kresu wieczności” jest, zdaje się dobrym fanfikiem, ale mnie nie poruszył. Bez kontekstu wydaje się on dziwnie „pusty”, pozbawiony treści za to z tanim symbolizmem rodem z „Ludzi bezdomnych”, Żeromskiego (Tak, mam na myśli drzewo, które się przewija na stronach fanfika). Miast płakać zadawałem sobie pytanie: kiedy to się skończy. Link do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
Recommended Posts
Chcesz dodać odpowiedź ? Zaloguj się lub zarejestruj nowe konto.
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony
Utwórz konto
Zarejestruj nowe konto, to bardzo łatwy proces!
Zarejestruj nowe kontoZaloguj się
Posiadasz własne konto? Użyj go!
Zaloguj się