Jump to content

W poszukiwaniu harmonii - [zabawa] sesja RPG (Drużyna Wolnej Equestrii)


kapi
 Share

Recommended Posts

- Zaufaj mi. - powiedziała cicho klacz.

Animal złożyła skrzydło, którym okrywała Atlantisa. Po chwili ściągnęła ze swoich pleców Trevisa. Na ziemi położyła swoje juki.

- No to zaczynajmy.

Wzięła z ziemi dosyć duży kamień. Z całej siły rzuciła nim w Mantykorę. Ta natychmiast się odwróciła.

Animal zaczęła biec w stronę groźnego stworzenia. To co się po chwili stało zszokowało Atlantisa.

Klacz momentalnie urosła i została pokryta białym futrem. Teraz zamiast kucyka na Mantykorę biegł wielki wilk o pięknej białej sierści.

Link to comment
Share on other sites

Magic odezwał się do towarzyszy : Nie pozostaje nam nic innego, jak przeczekać ten pociąg. Razem z nim powinni się ulotnić strażnicy Chrysalis. Pomiędzy czasem odbicia, a dotarciem posiłków do Ponyville powinien pojawić się jeszcze jednen pociąg, którym pojedziemy. Po skończeniu wykładu spokojnie siedział ledwie może minutę, gdy nagle przypomniał sobie o pewnej istotnej sprawie... Em... Posłuchajcie... Chyba do moich obliczeń wkradł się mały błąd... Nie mam pieniędzy na bilet, a wy?

Link to comment
Share on other sites

Szok trwał kilka chwil kiedy on minął spróbował na szybko przeanalizować sytuacje

Mimo iż wiedział że istnieją kucyki o takich zdolnościach nie

Atlantis nigdy nie uczestniczył w walce,nie wiedział co zrobić.Jedyne co mógł zrobić to zwiększyć siłę przemienionej animal.

Jednak tego nie zrobił.

Dasz z siebie wszytko wycedził przez żeby Atlantis.

Link to comment
Share on other sites

Mogę nas teleportować ale ilu z was jest pewne że pójdzie ze mną? Mogę zemdleć na miejscu więc będziecie musieli albo mnie nosić albo użyć moich środków pobudzających.

Skoro ma dojść do takiej sytuacji, to lepiej lecieć balonem. Ja zajmę się chmurami, gdyby w powietrzu mieli pojawić się strażnicy.Zatrzepotała szybko skrzydłami Ruby, szczerząc zęby.

Link to comment
Share on other sites

Jednorożka odwróciła się gwałtownie i podbiegła do tych, którzy chcieli jechać do biblioteki.

- Prze-przepraszam, ale czy też mogę jechać balonem z wami? Jestem Shantee. Znam jedno miejsce, w którym można pożyczać balony.

(Ludzie, może piszcie, gdzie się znajdujecie? Bo tu tylko Discord panuje, nikt, kto wejdzie do tematu, nie wie, że jesteśmy w różnych miejscach.)

Link to comment
Share on other sites

Zanim Mantykora zdołała zaatakować biegnącego na nią wilka, Animal przeskoczyła stworzenie.

Kiedy znalazła się z tyłu drapnęła ostrymi pazurami plecy zwierzęcia. Wykonała szybki unik przed śmiercionośnym żądłem.

Odbiegła trochę od Mantykory i zaczęła warczeć.

Link to comment
Share on other sites

Jednorożka odwróciła się gwałtownie i podbiegła do tych, którzy chcieli jechać do biblioteki.

- Prze-przepraszam, ale czy też mogę jechać balonem z wami? Jestem Shantee. Znam jedno miejsce, w którym można pożyczać balony.

(Ludzie, może piszcie, gdzie się znajdujecie? Bo tu tylko Discord panuje, nikt, kto wejdzie do tematu, nie wie, że jesteśmy w różnych miejscach.)

Witaj Shantee i zapraszamy. Im nas więcej tym weselej. Oby balon był na tyle duży by dość wysoko się wzbił z nami. Podskoczyła klacz.

Jesteśmy w drodze do Ponyvill.

Link to comment
Share on other sites

Wilk ciągle warczał na zwierzę na przeciwko niego. Animal szybko zaczęła okrążać Mantykorę. Jednocześnie robiła uniki przed atakami.

__________________________________________

Shantee my z Atlantisem jesteśmy w lesie w celu znalezienia jedzenia.

__________________________________________

Wybacz kapi, ciągle zapominam, że moje czynności muszą być niedokonane.

Link to comment
Share on other sites

Ważne ogłoszenie!!!!!

Uwaga, rzeczywiście sesja nie jest przyjazna dla tych, którzy nie czytają jej na bieżąco. Proszę zatem o pisanie przed każdym postem do której drużyny się należy i gdzie się jest. To bardzo ułatwi takim osobom zorientowanie się.

Następna ważna rzecz: WilczaNati, nie obraź się na mnie, ale takie czynności, które Ty opisałaś są niedozwolone. Nie możesz napisać, że Twój cios trafił mantykorę i że ona chybiła o tym decydują kości i to ja mówię co się stało. W takich wypadkach proszę o zaczekanie na mój post zwrotny. Generalnie staramy się robić tak jak Atlantis, który zadeklarował rzucanie zaklęcia, jednak nie powiedział, że ono się udało, albo jak wpłynęło na stworzenie. Kontynuujmy teraz fabułę, ale naprawdę proszę, żeby takie sytuacje się nie powtarzały, nie mówiąc już o tym, że to ja decyduje co zrobi mantykora, więc to że Cię zaatakowała też jest niedozwolone. Być może chciałem, aby mantykora zaatakowała Atlantisa i wtedy miałbym związane ręce, dlatego nie opisujemy zachowań innych, chyba, że są naprawdę oczywiste, ale takich prawie nie ma. Kolejnym nagięciem zasad było to, że Twój kamień trafił w bestię i , że ona go poczuła, mógł się od niej równie dobrze odbić. Nie gniewam się na Ciebie, ale na przyszłość naprawdę proszę o zaprzestanie czegoś takiego, bo utrudnia mi to prowadzenie gry.

Proszę tych, którzy wybierają się do biblioteki o zrobienie listy ich drużyny, kto tam finalnie jest, bo trochę się już pogubiłem, dziękuję, a i innym ułatwi to rozeznanie.

Link to comment
Share on other sites

Mantykora chciała z całą zajadłością i wściekłością rzucić się na Animal, jednak Atlantis w ostatniej chwili przed skokiem bestii wyczarował zaklęcie ogłuszenia, które uderzyło w potwora. Czarna mantykora zachwiała się lekko i przetarła oczy, spojrzała na świat nieobecnym wzrokiem.

ps.

Teraz jest taki moment, że każdemu biorącemu udział w tej walce (Atlantis i WilczaNati) przysługuje 1 post, potem moja reakcja i tak do zakończenie walki.

Link to comment
Share on other sites

Animal skoczyła z furią na mantykorę. Atlantis rzucił na Nią zaklęcie wzmocnienia, które zadziałało wręcz wyśmienicie, wilczyca poczuła olbrzymi przypływ siły i drapnęła mantykorę. Zwierzę prawie uniknęło ciosu, ale jednak pazury zagłębiły się w skórze bestii raniąc ją. Mantykora zawyła przeciągle, po czym przystąpiła do kontrataku. Jednak nie oswobodziła się do końca z czaru oszołomienie i chybiła Animal o włos, a jej wielka łapa rozpruła powietrze nad głową wilczycy.

Uwaga kolejne ogłoszenie: Zaraz powstaną oddzielne wątki dla każdej z drużyn, aby ułatwić komunikację. Zatem poczekajcie z pisaniem postów, a ten wątek będzie używany tylko w sytuacjach, gdy wszyscy będą razem. Wątki pojawią się za chwilę.

Link to comment
Share on other sites

Smoczuś podchodzi do reszty zdecydowanych pożyczyć balon.

Idę z wami! Może weźmy jakiś ciemniejszy balon, iż robi się noc. W balonie będzie ciekawiej, więc jak najbardziej popieram, po drodze omówmy plan działania.

Link to comment
Share on other sites

Kapi, jako MG, muszę coś powiedzieć w tej sprawie...

To prawda, prowadzący decyduje, czy coś się uda, ale kapi, ty też uważaj. Atlantis myślał o tarczy, a Animal o drapaniu od tyłu. Nie możesz decydować o ich ruchach, ani je zmieniać, to oni piszą co zamierzają zrobić.

Dziękuję za uwagę.

Link to comment
Share on other sites

  • 8 months later...

Ponownie połączenie sesji :yay::pinkie3:

 

 

Grupka kucy stała przed gabinetem Shadow. Relacje były napięte, młody i zdolny mag Atlantis toczył nieustający spór z Maskedem, mrocznym i nieznanym ogierem o twarzy zakrytej przed światem. Wszystkiemu przysłuchiwał się Grim, który miał serdecznie dość magii, a także dręczyły Go złe przeczucia w sprawie kłótni. Obok jak zwykle cicha i nieśmiała Animal stała bezradnie przyglądając się zajściu. Tak samo na uboczu trzymała się Sandstorm tocząc wewnętrzne dysputy. Dodatkowo w drużynie były jeszcze dwa pegazy Wiktor i Nick ten pierwszy skrywał straszny sekret, a także szczycił się wojskową przeszłością, natomiast drugi sprawiał wrażenie sympatycznego. Spośród całej grupy wyróżniała się jednak postać dwunożna. Ten człowiek nazywał się Rebon, był kiedyś kucem... do czasu pewnego zdarzenia na farmie. Zamiast dwóch kończyn miał stalowe protezy, które swym wyglądem potrafiły zmrozić krew w żyłach. Wołano Go Stalowym Alchemikiem, ale najwyraźniej kuce przywykły do jego wyglądu, bo nikt już specjalnie nie panikował na widok towarzysza. Wśród zebranych była jeszcze jedna klacz - narzeczona Atlantisa Blue, która przytulała Go właśnie skrzydłem i starała bronić przed okrutną mową Maskeda.

Toczyło się to wszystko w głównej jaskini rebelii, gdzie strumyk majestatycznie spływał do jeziorka, a na ścianach migotały pochodnie.

 

W końcu drzwi do kwatery Shadow otworzyły się, a w nich pojawiła się czarna klacz, jak zwykle w płaszczu, który zakrywał wszystko poza jej twarzą. Tej jednak nie sposób było zobaczyć całej, gdyż i jej część pozostawała schowana za kaskadą śnieżnobiałych włosów, oziębłej, przerażającej, tajemniczej, choć urodziwej klaczy.

- Pora rozpocząć naradę, Wasi kompani powinni się niebawem zjawić, a tymczasem zapraszam za mną.

Shadow zamknęła drzwi i bezszelestnie kroczyła w kierunku jeziora. Gdy doszła do tafli jeziora, jej róg rozbłysł białą energią. Woda stałą się niczym lustro, płaska, gładka i odbijała idealnie wszystko. Następnie z rogu klaczy wydobyły się dwa strumienie magii, które przeplatały się ze sobą, tworząc helisę. Każda wiązka złożona byłą z małych, czarnych znaków runicznych, z świecącą poświatą. Pismo zaczęło zapełniać powierzchnię jeziora i układać się w wielki wizerunki słońca i księżyca. Te zaczęły się przybliżać do siebie, aż w końcu połączyły się tworząc jeden okrąg. W tym miejscu tafla wody zmąciła się. Przebił ją bowiem ostry czubek olbrzymiego kryształu, który wynurzał się z wody. Miał na sobie wyrzeźbione słońce i księżyc, a także elementy harmonii. Znak magii był przepołowiony podłużnym przecięciem. Po chwili wynurzyły się kolejne, mniejsze kryształy. Utworzyły one błyszczące schody prowadzące właśnie do znaku. Woda z sufitu przestała spadać, a Shadow ruszyła po kryształach, przyłożyła kopyto do nacięcia. Gwiazda poczęła się otwierać, tak jakby to były wielkie skrzydła drzwi. Przywódczyni weszła do środka, a za nią cała drużyna.

 

Oczom zebranych ukazała się świecąca, pięknie wystrojona sala. Na środku stał kryształowy stół z mapą, w okół którego znajdowały się krzesła z aksamitnymi obszyciami. Na górze świecił własnym światłem ogromny żyrandol, zrobiony najprawdopodobniej z jednego ogromnego kamienia szlachetnego. Ściany zdobiły kolejne mapy i obrazy, a także pułki ze starymi zwojami i księgami. Shadow usiadła na przeciwko wejścia.

- Proszę bardzo rozsiądźcie się wygodnie.

Wszyscy w oniemieniu usiedli. Zegar, wiszący za Shadow wskazywał godzinę 22:00.

- Nie martwcie się, za chwilę wszyscy się zjawią.

Po niespełna minucie w drzwiach ukazał się ciemnozielony i masywny kuc ziemny. Nosił na sobie czarną zbroję ćwierćpłytową z ornamentyką w kolorze sierści. Napierśnik przypominał głowę kruka. na ziemie spływał mu solidny, zielony płaszcz. Twarz miał twardą i lekko pokrytą starymi bliznami. Miał ok 40 lat. Na grzbiecie niósł potężny miech dwuręczny. Całość ważyła bardzo dużo, mimo to ogier kroczył spokojnie i dostojnie. Był to Green Spark dowódca wojsk Canterlockich za czasów księżniczek, a teraz bliski współpracownik Shadow. Ogier ukłonił się, przedstawił i podszedł do swojego miejsca i usiadł. Chwilę za nim weszła kolejna grupa kucy.

 

Pierwszy był smutny, zdruzgotany wewnętrznie, a w jego oczach pałała żądza zemsty. Był to Termal, który wrócił z powierzchni po nieudanej akcji ratunkowej. Tuż obok kroczył Magictech, wynalazca który niespecjalnie przepadał za Grimem, a boki zdobiły mu metalowe skrzynie, które rozkładały się w skrzydła. Potem weszła nieśmiała Ruby, cicha Moonlight i lekko zdezorientowana Dakelin. Kuce rozglądały się niepewnie, po czym po instrukcji wypowiedzianej przez Shadow usiadły.

 

Następny przyszedł czerwony ogier. Nosił złotą zbroję półpłytową gwardii, do której najprawdopodobniej kiedyś należał. Przy boku miał miecz schowany do bogatozdobionej pochwy, a na plecach srebrną tarczę ze złotym słońcem. Okrywała go czerwona peleryna z tym samym emblematem, co potwierdzało przynależność do królewskich sił. Twarz choć młoda i przyjazna skrywała doświadczenie, a uśmiech rozpromieniał ją i budził sympatię. Był to Red Rising Porucznik Canterlockiego oddziału rebeliantów. Po krótkim przedstawieniu i dość nieformalnym przywitaniu usiadł beztrosko na swoim miejscu. Za nim wkroczył zamyślony i zmęczony biały ogier - Grass. Wszyscy zwrócili uwagę na obandażowane w tylnej części plecy i bok. Obok szła brązowa i pewna siebie klacz, która ledwo co trzymała się ze zmęczenia na nogach i ustawicznie ziewała. Za nią wszedł zielony ogier - Magic, również czarodziej, który przed chwilą wrócił z powierzchni, na którą udał się by odnaleźć klaczkę idącą za nim. Była to Pokemona, która budziła litość i sympatię swoim trochę głupawym, zezowatym wzrokiem. Na jej twarzy widać było zmęczenie i lekkie niedowierzanie, ale także wielkie szczęście.

 

Następnie do zgromadzenia dołączył Yellow Blast - główny mag rebelii. Ci którzy go znali zdziwiło, iż był teraz ubrany w złoty strój formalny i żółty płaszcz z emblematem złotego słońca i promienia światła. Wyglądał dostojnie i poważnie, choć uśmiechną się do tych lepiej poznanych przez niego kucy. Spostrzegłszy Maskeda wzdrygnął się, a uśmiech znikł mu z twarzy. Następnie też się przywitał i usiadł. Następnie wszedł pewien szary ogier, noszący srebrną zbroję płytową. Przedstawił się jako Burning Iron, główny płatnerz, po czym poinformował, że zapoznał się z całymi zapasami, jakie Solid Box - kwatermistrz ma dostępne, po czym także usiadł.

 

Drzwi do sali zamknęły się, a kuce poczuły, jak kryształ zjeżdża w dół, przez przezroczyste ściany (które od zewnątrz były po prostu fioletowe) zauważyli, jak woda otoczyła miejsce narady, a schody zniknęły. Gwiazda Twilight zamknęła się, dzięki czemu pokój nie został zalany. Shadow rozejrzała się po zgromadzonych.

- Książę mówił mi, że wyruszyło Was więcej, wyczuwam również, że niektórzy z Was nie znają wszystkich pozostałych. Zastanawia mnie gdzie podziała się reszta, ale to nie jest sprawa do rozważania tu i teraz, bo domyślam się co mogło Im się przytrafić. Proponuję jednak, żeby każdy wstał i przedstawił siebie, aby było jasne kto za co tutaj odpowiada.- jak zwykle Shadow wypowiedziała swoja mowę głosem chłodnym i aemocjonalnym, ale dobitnie i w formie rozkazującej. Sama po chwili krótko się przestawiła nie szastając tytułami, następnie zrobili to po kolei inni zebrani. Pierwszy podniósł się Green Spark i również krótko podał funkcję, później Yellow swym dostojnym i mądrym głosem opowiedział swą historię w iście Canterlockim stylu. Red przywitał się ze wszystkimi bardziej jak z kolegami, niż partnerami służbowymi, ostatni podniósł się Burning Iron i swym grubym głosem, powtórzył kim jest. Przyszła kolej na resztę zgromadzonych.

 

PS. Proszę aby wszyscy, którzy chcą brać udział w grze powiedzieli jak się nazywaj ich postacie, co ułatwi kontakty pomiędzy grupami. Bo na pewno każdy z Was genialnie isę orientuje w bohaterach ze swojej kompani, ale z innymi może być gorzej ,zwłaszcza, że powitaliśmy paru nowych graczy. 

 

Dodatkowa informacja jest taka, że połączone siły będą prowadzone w tempie sesji drużyny idącej po jedzenie. Tak więc niech wszyscy ci, którzy nie byli w niej zastanówcie się, czy chcecie takie tempo utrzymywać. Widzę wśród Was wielu, którzy bez problemu nadążą i dorównają jakością postów, ale też kilka osób, którzy raczej nie dadzą rady. (nie chcę mówić kto, bo sami to ocenicie). W każdym razie dla tych, którzy woleliby mieć wolniejszą sesję, poprowadzę alternatywną rozgrywkę, więc niech się nie martwią. Szczegóły będą omówione po naradzie, która też Wam pokarze w jakim tempie graja gracze z obecnie największej drużyny (a z racji na to to do Nich będziemy dostosowywali rozgrywkę)

 

Oczywiście w razie jakiś niejasności proszę pisać na PW, albo w ogłoszeniach graczy w moim skromnym dziale RPG.

 

PPS. Dla tych, którzy interesują się PD to teraz rozdaję za czas gry od poprzedniego rozdania. (tak samo będę aktualizował inne punkty takie jak obrażenia i głód)

 

Życzę wszystkim miłej gry :pinkie:                  

Edited by kapi
Link to comment
Share on other sites

Różowa klacz wyrwała się ze swojego miejsca, rozejrzała dokoła nie śmiała. Nie znała wszystkich, po za tym bardzo ją onieśmielają obcy, po raz pierwszy czuła swoją bezradność, nie przywykła do narad, zazwyczaj pogrywała na nie wielkich zabawach u siebie w domu i znajomych. Przełknęła ślinę przez chwilę zamknęła oczy na głos wymieniła swoje imię- Je....jestem Ruby Laughter, miło mi, specjalizuje się w zabawach, praktycznie je organizuje, w tej wyprawie moją tajną bronią jest mój flet, nie raz naszej drużynie uratowałam skórę po przez granie właśnie na moim instrumencie. Mam nadzieję, że przydam się w dalej w wyprawie w drużynie. Dziękuję.  -  po czym szybko usiadła na swoje miejsce, z wielką ulgą na pyszczku.

Edited by Anathiela
Link to comment
Share on other sites

Ogier w czarnym płaszczu nie wstał, nie śpieszył się nawet z przedstawieniem. Jedynie wbijał swój zimny wzrok w Yellow Blasta. Wyglądał dumnie ale otoczenie najwyraźniej nie sprawiało mu przyjemności, choć zmylić wszystkich mogła piosenka śpiewana cicho przez niego. Brzmiała ona dość radośnie co bardzo nie pasowało do białego kuca. Oczy jego pobłyskiwały czerwienią i można było wyczuć wokół niego dość nieprzyjemną aurę. Co poniektórzy mogli zauważyć iż runy wypalone na jego kopycie świeciły leciutko, co wyglądało boleśnie. Sam kuc zaś wciąż czekał aby poznać pozostałych.

Link to comment
Share on other sites

 Share

×
×
  • Create New...