Jump to content

W poszukiwaniu harmonii - [zabawa] sesja RPG (Drużyna Wolnej Equestrii)


kapi
 Share

Recommended Posts

Cokolwiek by nie powiedzieć, Grim był mocno wstrząśnięty nagłą eksplozją uczuć chyba najbardziej znienawidzonego w tej sali jednorożca. A przez chwilę zdawało się, że zaczyna być w pewnym stopniu normalny. Nic z tego. Pierwsza większa awantura, a on już ledwo nad sobą panuje, mało brakowało, aby zaczął miotać pioruny. Reakcja ciemnordzawego ogiera była oczywista, łatwa do przewidzenia, tak przynajmniej mogło się zdawać. Zasłonił sobą Animal, z sykiem wyjmując miecz z pochwy. Tym razem nie wyglądało to zabawnie, niezręcznie jak zazwyczaj. Motywacja sprawiła, że sam ruch przez krótką chwilę przywodził na myśl profesjonalnego wojownika. Stanął mocno na nogach, dbając o zachowanie równowagi.

 

Wbrew wszelkim oczekiwaniom jednak nie rzucił się natychmiastowo na furiata, miotającego oszczerstwami na prawo i lewo. Zamiast tego wciąż pozostawał przy Animal, by w razie czego móc w jakiś sposób jej pomóc. Czekał, zimnym wzrokiem niemal namacalnie wbijając się w zamaskowanego jednoroga, który śmiał w jego obecności truć powietrze magią. I mówił. Mówił prawie bez przerwy, przyszpilając wzrokiem każdego z obecnych. Z wyjątkiem Grima, który słuchał.

 

Słuchał i dziwił się. Ten jeden raz, jeden od początku zdał sobie sprawę, że jego właściwie wróg nie obraził go. Mało tego, wypominał Atlantisowi jakieś dziwaczne zarzuty, których ten przecież nie poczynił. Odesłać? Gdzie i po co? Dodatkowo zdawał się potępiać zachowania dezintegracyjne, to znaczy godzące w jedność rebelii, z czym ogier musiał, po prostu musiał się zgodzić. W czasie manifestacji wykonanej przez Maskeda Grim patrzył na niego z coraz mniejszą wrogością, zastępowaną chłodną analizą wypowiedzianych przez niego słów. Nie schował miecza do pochwy, zamiast tego zwracając się bezpośrednio do Shadow.

- Proszę o ukaranie wichrzycieli i przejście do rzeczy - rzekł swoim zdartym, brzmiącym jak maszyna głosem. - Maskedzie. Jesteś skazą na żywej ziemi, plugawym wymysłem pod adresem bóstw ale... masz rację. Nie mamy czasu na pierdoły.

 

Ostatnie słowa wyrzekł z trudem, jakby nie chciały mu w żaden sposób przejść przez gardło. Przeniósł spojrzenie pełne nieufności i zamaskowanej złości na Atlantisa i Magictecha, nienawistne na tego alikorna, a pełne podejrzliwości na pozostałych spoza swojej drużyny. W końcu po chwili napięcia schował miecz i opadł na swoje miejsce z wyrazem zmęczenia. Nie mówił już nic, patrzył się tylko w pustkę, trawiąc słowa innych i swoje własne. Nie oddał pieniędzy Atlantisowi, zaproszenie zobowiązywało.

 

Z opóźnieniem spowodowanym wyczerpaniem umysłowym zdał sobie sprawę, że zabawa jeszcze się nie skończyła. Biały jak kość jednorożec dalej próbował uczynić coś Wiktorowi. Tym razem jednak zachowanie tego ostatniego sprawiło, że Grim nie zerwał się, aby go bronić. Wpatrywał się tylko uważnie, gotów do reakcji przy najmniejszej oznace zbliżającej się zagłady. Musi. Chronić. Animal. Heart.

Edited by Po prostu Tomek
  • Upvote 1
Link to comment
Share on other sites

Nick został w tyle z rozmową, nie wiedział za bardzo o co chodzi wszystko tak jak zwykle, tylko z Wiktorem trochę gorzej, nawet chciał coś z tym zrobić ale za bardzo nie wiedział co, postanowił więc poczekać i lepiej zapoznać się z pomieszczeniem w którym teraz się znajdował.

Link to comment
Share on other sites

Moonlight bez zainteresowania słuchła większości, tego co mówil inni, i w ciszy czekała na naradę.

~skup się na priorytetach~pomyślała~nie wcinaj się do kłutni, to nie twoja sprawa. ~wmawiała sobie ~Myśl o Equestrii~ powtarzała ~ ważna jest narada, i na tym powinnaś się skoncentrować!

Link to comment
Share on other sites

Różowa klacz uśmiechnęła się do mrocznego ogiera, który próbował odgrywać silnego-  Wiem przynajmniej, że choć troszkę myśli Pan biały ogier- Popatrzyła na bardzo niecierpliwego ogiera.- Nie za czasów księżniczek było pięknie, teraz właśnie jak myślisz ? Lepiej nie jest, biedne kucyki tracą cząstkę siebie, nie na tym polega przyjaźń i dobro. Przykro mi bardzo, ale nie powinno się wypominać przeszłość, każdy z nas może zmienić świat na leprze o to chodziło księżniczkom.-  Klacz niecierpliwie czekała na naradę, nie lubiła mówić raczej działać. Po raz pierwszy spotkała kuca, który jest męczący, dla niej było to bardzo smutne.

Link to comment
Share on other sites

Słuchał. I nie mógł się nadziwić. Choć powinni być dobrze do siebie nastawieni, to wyglądało na to, że wolą walczyć z sobą niż najeźdźcami. I ta myśl nie dawała mu spokoju. Przez jakiś czas próbował ich nie słuchać licząc, że sami się uspokoją, ale to niczego nie dawało. Jazgot ich kłótni nie dawał o niej zapomnieć, nawet za barierą, którą były jego kopyta przyłożone do uszu. Wciąż darli się na siebie. Przez ten chaos przebiło się kilka argumentów na temat walki z najeźdźcą. Thermal liczył, że po nich wszystko się uspokoi. Ale zyskały one tylko słowne poparcie - kuce wciąż były gotowe skoczyć sobie do gardeł. Trochę mniej niż wcześniej, ale to wszystko wyrosło z niewielkiego ziarnka.

-Ekhem - odchrząknął znacząco, na co nikt nie zwrócił uwagi. Powtórzył to jeszcze głośniej, ale wciąż nie było odzewu.

Nie wytrzymał. Utworzył przed sobą niewielką błonkę, która miała za zadanie wzmacniać fale kinetyczne.

-Cisza! - ryknął, a jego głos został wzmocniony przez magię. - Zapomnieliście, kto jest naszym wrogiem?

Link to comment
Share on other sites

- Rebon to przykre jak się patrzy, na kucyki, które zaraz mają wyjść i walczyć o wolność. Choć sami potrzebują tej wolności.- Kiedy krzyknął Thermal swoim głosem Ruby przeszły ciarki i omal nie ogłuchła.- Thermal błagam zlituj się proszę.- Delikatnie pokazała kucowi, że bardzo dobrze go usłyszała.

Link to comment
Share on other sites

Nick nie słuchał za bardzo tego o czym gadają, usłyszał coś że rzeźnia, ze coś nie dobrego, ale w kłótni nic nie słychać, więc po co się starać cokolwiek zrozumieć, jak i tak jest to najmniej ważne, postanowił więc jeszcze raz sobie wszystko przemyśleć, co zrobić teraz, co później, jak się to skończy, powoli opuszczał rzeczywistość oddając się marzeniom, ale krzyk jakiegoś ogiera przywołał go na ziemię.

Nick niemal padł pod stół, ale krzesło go przed tym ocaliło po pewnym czasie gdy zaczął powoli dochodzić do siebie usiadł porządnie, a gdy zorientował się kto jest za to odpowiedzialny spiorunował go wzrokiem i powiedział.-Czy ja ci coś kiedyś zrobiłem?-gdy to zrobił czekał bardziej na to co się wydarzy, niż na reakcje krzykacza.

Link to comment
Share on other sites

Słowa Maskeda wielce uraziły MT...szczegulnie "mechaniczna podrópka" była bolesna

 

Dwie sprawy Masked...jeśli to oczywiście twoje imie

 

Pierwsza- nie moja wina że Grimm przedstawia sobą obraz wręcz zaniżający ogólny poziom kuców ziemskich, nie mam do nich nic ale Grimm...ogulnie zaniża cały poziom...

 

Druga-Ja się powinienem bać? A dlaczego nosisz maskę!? To tylko pokazuje jak bardzo się boisz ujawnić prawdziwe oblicze, może skrywasz jakąś tajemnice? Szantaże? Kradzieże? Może i morderstwo!

 

Temperatura wokół MT zaczełą narastać, pare iskier wyleciało z jego rogu.

Edited by SolarIsEpic
Link to comment
Share on other sites

Kuc skończył odprawiać swe rytuały po czym zwrócił się do MT.

 

-Co do pierwszej sprawy, mylisz się. Grimm jest doskonałym mówcą i ma ogromną wiedze jedynie jego czysta nienawiść go zaślepia. Nie zaniża on poziomu, a utrzymuje w mocnej pozycji pokazując że zwykłe kuce też mogą walczyć o swoje racje. I choć uparty, to jest on pomocny i stara się.

 

Po tych słowach poprawił swoją popękaną maskę.

 

-A co do tego co noszę na twarzy, nie jest twoją sprawą. Tak, szantażowałem. Wiele razy zdarzało mi się kraść. Wszystko to by żyć normalnie pod tyranią księżniczek. Jednak nigdy nie zabiłem jeśli nie broniłem samego siebie. A jeśli tak bardzo chcesz wiedzieć to chętnie pokaże ci moje prawdziwe oblicze, pyskaty dzieciaku.

 

Następnie zwrócił się do Ruby.

 

-Za księżniczek żyłem pod uciskiem i w strachu o życie, mimo iż nie uczyniłem nic złego. Teraz twoja kolej żebyś odczuła to co ja. Popieram nowego księcia i mam nadzieję że nie popełni błędów starej kasty jednak obalonym tyranką należy się śmierć, taka jaką obdarowywały moich ziomków.

 

Trzecim adresatem jego słów stał się Thermal.

 

-Mój drogi. Skoro moje słowa nic nie dały, to i ty wiele nie poczynisz. Możemy  mieć nadzieję jednie na gospodarzy, iż oni uspokoją tę wrzawę.

Edited by Thomas Cale
Link to comment
Share on other sites

Dzieciaku! Kogo nazywasz dzieciakiem!

 

W oczach MT jarzył się czysty ogień, dosłownie! Jego gałki oczne zaświeciły się na zółto i zaczeły się palić, to samo stał się z jego rogiem, nie nawidział kiedy go obrażano, wiedział w głębi duszy że Masked ma nieco racji jednak MT nigdy nie potrafił przyjąć krytyki...nie miał od kogo

Link to comment
Share on other sites

Thermal zaklął w myślach szkaradnie. Na szczęście był blisko niego, dzięki czemu nie musiał biec. Stanął o krok od MT, a jego róg zajarzył się na błękitno. Było czuć i widać, że płomienie tracą na sile. 

-MT, proszę, nie zachowuj się jak dziecko - powiedział do niego spokojnie. - Pokaż mu, że jesteś ponad to! - powiedział z taką pozytywną siłą.

To zadziwiające, jak jedna myśl może całkowicie zmienić nastrój. A teraz coś takiego się stało. Zdołał pokonać zły nastrój spowodowany myślami o Alice i znów się uśmiechał. Rozejrzał się dookoła. To chaos sprawił, że oni się kłócili. I właśnie ziarno chaosu zostało zasiane w jego sercu w tej strasznej chwili.

Zrozumiał, że walka z okupantem będzie toczyła się także w jego sercu, gdzie wartości powodujące Equestrię będą musiały pokonać zgorzknienie i złość zasianą przez najeźdźcę.

Link to comment
Share on other sites

Na słowa tego nieowłosionego gryfa się odwrócił, przerywając zaklęcie. Ponownie obudziła się jego ciekawość.

-Mówiłeś, że znasz sztukę nazywającą się.... -  Przeszukał pamięć. Po chwili przypomniał sobie to słowo. - alchemią. Na czym ona polega? Nigdy o takim czymś nie słyszałem.

Widział, że grupa nie ma... nie ma... nie ma tego czegoś, co ją łączy. Brakowało jej spoiwa. I jeśli by się dało, to on chciał stać się tym spoiwem. A do tego musiał ich poznać i stać się dla nich przyjacielem.

Link to comment
Share on other sites

Masked zrezygnował. Nie udało mu się przywołać grupy do porządku i wątpił coraz bardziej w wolną Equestrię. Podszedł więc do Dakelina.

 

-O co chodzi?

 

Słowa jego były prawie że szeptane, miał nadzieję na nowe pokłady wiedzy lub księgi magiczne, jednak wątpił iż ktokolwiek z dobrej woli podaruje mu coś takiego. Patrzyli tylko na siebie, a grupa nie obchodziła chyba żadnego z nich.

Link to comment
Share on other sites

- Alchemia polega na tworzeniu jakiegoś przedmiotu z innego, nie zmieniając przy tym tworzywa z którego został wykonamy. Na przykład z żelaznego prętu mogę stworzyć miecz.

Odpowiedział do Thermala na zadane pytanie. Jednak po chwili znów rzekł:

- To się nazywa transmutacja.

Po czym wrócił do czytania notatek.

Edited by Rebon
Link to comment
Share on other sites

Klacz była zmęczona całym tym zajściem, pierwszy raz widzi taką nie zgodę. Czekała już teraz spokojnie na swoim miejscu na naradę, ma dość ogierów którzy szukają zaczepki, dla niej każdy z nich postradał rozum, a dla chanelingów to dobre wyjście tacy są najsłabsi, przecież reprezentują właśnie postawę chaosu niż harmonii.

Edited by Anathiela
Link to comment
Share on other sites

Myślałam jak zrobiłeś to że mroczna magia nie działa na twój charakter. Mam do ciebie tak wiele pytań. Chętnie bym ci coś dała nowego na temat magii. Nawet sama kiedyś myślałam o mrocznej magii ale wolałam wtedy nie robić jakichkolwiek eksperymentów. Możesz przekazać komuś wiedzę mrocznej magii i to tak żeby nie zmienił charakteru? Nawet mam tam chyba parę stron mrocznej magii w swojej księdze. Jeśli chcesz mogę ci je dać. Powiedziała klacz ciesząc się z rozmowy z kimś kto zna mroczną magię.

Edited by Dakelin
Link to comment
Share on other sites

-Poznanie tej magii ciągnie za sobą utratę czegoś. Ja straciłem już wiele dla niej więc większa jej ilość już mi nie zaszkodzi.

 

Jego słowa pierwszy raz od dawna były zwykłe i choć wciąż pozbawione uczuć to już nie tak zimne i twarde. Wypowiedziane z troską i wiedzą.

Link to comment
Share on other sites

Grim słuchał. Od swojego ostatniego wniosku, dość śmiałego w kontekście zachowania właściwie wszystkich, nie odezwał się ni słowem. Mimo tego, że wcześniej powstrzymał się od celnych, choć zgryźliwych komentarzy pod adresem robiących największe zamieszanie, miał wrażenie, że to właśnie na nim skrupia się cała kłótnia. Przypuszczał, że to dlatego, ze parę razy wśród po prawdzie nieskoordynowanych dla niego słów reszty wystrzeliło jego imię. Raz wypowiedziane charakterystycznym, zimnym niby sopel głosem Maskeda, a innym razem znów Magictecha. W głosie tego drugiego pobrzmiewała pogarda, co nie napawało kucyka Ziemi specjalnie ciepłymi uczuciami. Nie przerwał jednak nikomu, zamiast tego skupiając się na wykonywaniu podstawowej dla siebie w tym momencie czynności. Starał się osłonić sobą Animal Heart na wypadek jakiejś bliżej nieokreślonej magicznej reakcji.

 

Krzyki dochodziły od wielu kucyków w pomieszczeniu. Właściwie w całkowitej ciszy pogrążona była tylko Animal, Sandstorm i ten plugawy pomiot skondensowanego mroku alikorn. Nawet Ruby, na początku nieśmiała, teraz zdawała się być niesamowicie przejęta, choć zmęczona. Ogier zrezygnował ponownie z włączenia się w dyskurs, obawiał się, że jeden więcej opryskliwy tekst któregoś ze zgromadzonych może wyzwolić w nim gniew. I tak wyhamował go w sobie po słowach MT, tym dziwniejszych, że to on prowokował Grima odkąd wlazł, a ponadto sam nie pomagał rozwiać opinii o jednorożcach jako gnojkach i pyszałkach. Wręcz przeciwnie.

 

Na eksplozję "entuzjazmu" ze strony noszącego dziwny sprzęt na plecach bachora nie trzeba było długo czekać. Ciemnordzawemu kucowi zaszumiało w głowie, gdy dostrzegł, a udało mu się to natychmiast, płonący róg i oczy. Zdawać by się mogło, że on sam zaraz się rozjarzy. Zaprzągł wszystkie dostępne siły, napiął nerwy jak postronki, by utrzymać się w stanie chłodu emocjonalnego. Wykonał ruch, jakby chciał rzucić się z kopytami na oponenta, ale widok załagadzającego sprawę Thermala pomógł mu zachować zmysły. 

- Ja nie mam ci nic do powiedzenia. Nie miałem od początku, jednorogu. - zadeklarował z nieczułością zbliżoną do trupiej. Jego maszynowy głos znów nie wyraził niczego, mimo że wbijał się w uszy obecnych jak sztylet.

 

Przestał spoglądać na kompanów, jakby ich twarze stanowiły synonim czegoś ohydnego. Zamiast tego wbił lodowaty, niechętny wzrok w Shadow. Jego żądanie pozostawało w mocy i miał nadzieję, że zostanie spełnione. Dalsza część rozmowy przechodziła już koło niego, nie zajmując go w najmniejszym stopniu. Oczywiście o ile nikt nie zbliżał się do tego spokojnego jak dotąd zakątka, w którym tkwił.

Edited by Po prostu Tomek
Link to comment
Share on other sites

Thermal delikatnie odchrząknął, chcąc ponownie zwrócić na sobie uwagę tej przedziwnej istoty.

-Chyba rozumiem dokładnie naturę tej magii - Uśmiechnął się szeroko. - Ale jako syn kowala nie odpuszczę ci tak złego przykładu. Tworzenie broni to sztuka nie ograniczająca się jedynie do nadania kawałku metalu odpowiedniego kształtu - Ciągnął dalej. - Kowalstwo to sztuka, która także zmusza do procesów, które wpływają na metal czyniąc go twardszym i pozornie lżejszym [ wyważanie ]. Nie wystarczy nadać surowcowi kształtu. Należy też tchnąć w niego duszę - Zrobił krótką przerwę, po czym się zaśmiał. - Chyba znasz już mój zawód, nie?

Link to comment
Share on other sites

 Share

×
×
  • Create New...