Jump to content

Wyżal się.


Mellie
 Share

Recommended Posts

3 godziny temu Cahan napisał:

Ujebałam drugi rok studiów. Nie dlatego, bo byłam gorsza od kolegów i koleżanek. Miałam wyjątkowego pecha, a uczelnia chce hajsów. 

 

Ktoś tu mówił o moim egzaminie na prawo jazdy? Nie? Bo zabrzmiało znajomo. :ming:  

Edited by WilkU
Link to comment
Share on other sites

Zostałem wyrzucony z największego community pewnej gierki-bijatyki za robienie przerw podczas walki na spamowanie strzałki w dół, dzięki któremu moja postać wyglądała, jakby dostawała ataku padaczki. Modzi serio źle znoszą przegraną z kimś kto nawet nie bierze walki na poważnie Little_Gish_Icon.png?version=c744f3a2ca2

 

Ale teraz znowu nie mam z kim grać...

Link to comment
Share on other sites

4.03.2016 at 00:05 Dane napisał:

a lepiej jest tylko na chwile... a gdy przejdzie jest tylko gorzej niż było... 

 

Ja bym to porównał do pożyczek-chwilówek. Na chwilę poprawiają sytuacje, ale potem trzeba je spłacić i jesteśmy w jeszcze większym gównie.

Link to comment
Share on other sites

5.03.2016 at 12:48 SebastianRichCountryOwner napisał:

Ja polecam herbatkę Sagi. Zawsze w nawet najmniejszym stopniu poprawi mi samopoczucie :)

Herbata herbatą, ale lepsze są owoce. Niech zje kiwi, pomarańczę (albo ananasa) i poczuje przypływ siły :D .

Link to comment
Share on other sites

5.03.2016 at 11:36 White Hood napisał:

Ja po prostu doceniam, ludzkie działania które przynoszą profity.

Istnieje szansa, że cię zupełnie źle zrozumiałem, ale nie wiem w którym miejscu "gaszenie ludzi" takimi pytaniami = docenianie czyjejś pracy.

Edited by Po prostu Tomek
Link to comment
Share on other sites

Chwalenie się, jak sam zaznaczyłeś =/= wywyższanie. Jeszcze nie spotkałem się z tym, by to drugie nie miało w sobie choć odrobiny pogardy wobec bardziej pechowych. Dlatego też tego nie cierpię, a wywyższanie się ze względu na właśnie majątek jest dla mnie po prostu niesmaczne.

 

Cóż, różni ludzie, różne opinie. I tak zaofftopowaliśmy tutaj trochę ten temat, więc się zwijam. Życzę miłego wieczoru.

  • Upvote 6
Link to comment
Share on other sites

Mama zapomniała mnie umówić do psychiatry a leki zostały mi tylko na pięć dni. Powiedziano mi, że na wizytę mam przyjść "na lekach", a najbliższe terminy są na kwiecień. Ponadto, dzień zawsze upływa mi na tej samej zasadzie: z rana obojętnie, potem euforia, euforię kij trafia i zjazd na nicość. W kółko to samo, a jak leki się skończą to będzie w większości nicość, plus ból głowy. 

I nawet koty się już do mnie nie tulą.

Link to comment
Share on other sites

No cóż, pora na mnie.

Od dzieciństwa czułam się tą dziwną. Niby miałam swoją paczkę ale 3 osoby się wyprowadziły a wspaniałe drugie trio połączyło się w sojusz ( który i tak się rozleciał). Jeszcze była jedna dwójka - fitnessterorrystka (gadanie o mojej rzekomej otyłości i kradzież słodyczy z domu i zjadanie ich na moich oczach było normalką) oraz fałszywka, która przeskakiwała z kwiatka na kwiatek. Potem jeszcze doszła niezwykła nerwuska, która wymuszała na mnie negatywne emocje, i wręcz zmuszała do martwienia się mnie o jej sytuację życiową, choć żyła niczym księżniczka. Owa księżniczka jeszcze nie akceptowała tego ,że dobrze się uczę, mam długie włosy, że mam dobre kontakty z rodzicami i wiele więcej. Na dodatek nie tolerowała mojej żałoby, i próbowała wmówić ,że śmierć to nic takiego a jej katastrofą życiową było nie dostanie Iphone'a na urodziny. Teraz nie mam nikogo. Tracę wiarę w prawdziwą przyjaźń, miłość. W szkole jestem popychadłem i obiektem kpin. Sądzę ,że na to zasłużyłam wydurniając się z początku. Ludzie śmieją się z mojej choroby, z moich zainteresowań, stylu. Nikogo to nie obchodzi. Nauczyciele są ślepi gdy moje niekorzystne zdjęcia trafiają na Snapchat. Nikt nie reaguje gdy grupki podchodzą i zadają mi głupie pytania, na które czasem nie ma odpowiedzi. W domu mama też niezbyt przychylnie do mnie podchodzi. Mówi mi cały czas o moich wadach. Z resztą rodziny widuję się coraz rzadziej. Czuję się całkowicie sama. Okropnie jest udawać uśmiech, gdy życie mnie naprawdę przytłacza. Potem na forum wychodzi ten mój debilny humor, ponieważ cieszy mnie byle co. Z domu wychodzę jedynie do szkoły i wyrzucić śmieci. Czasem nawet do sklepu pójdę. Nieznoszę tych spojrzeń na mieście, ludzie za bardzo lubią plotkować. Sąsiedzi na mnie klną - wiele razy słyszałam wzięte z dupy skargi na mnie, o to np. że dokarmiam ,,śmieciowe" koty. Próbuję wyjść na prostą. Tylko odliczam do września 2016, aż będe w liceum i być może znajdę kogoś kto będzie moim przyjacielem, ale wiem ,że szansę są małe...

A, jeszcze jedno. Podczas trwania nauki w gimnazjum kochana pani psycholog stwierdziła u mnie autyzm. Zaczęło się latanie po psychiatrach, przepisywanie antydepresantów ( tak, bo to niby ma wiele wspólnego z autyzmem), a na dodatek wspomniana pani oznajmiła to przy całej klasie. Nie muszę mówić chyba nic więcej. Chętnie porozmawiałabym z kimś kto mnie rozumie na priv.

Edited by Selenium
Link to comment
Share on other sites

Guest Maniek

Nie ma się co aż tak przejmować opinią innych ludzi, żyj sama dla siebie, znajdź sobie pasje, dzięki nim można znaleźć znajomych przez internet. W sumie to normalne, że człowiek w otoczeniu innych stara się przyjąć maskę kogoś kim nie jest aby zyskać akceptację, też się z tym problemem borykałem przez co traciłem do siebie szacunek bo zachowywałem się nie tak jakbym naprawdę chciał. Z perspektywy czasu widzę, że to nie ma sensu bo osoby, które dzięki temu poznałem, z naprawdę pojedynczymi wyjątkami ( a właściwie to jednym kolegą ) to ludzie niemalże ograniczeni umysłowo. Od kiedy zacząłem się zachowywać naturalnie, to może z początku miałem problemy z nawiązywaniem kontaktów w nowej grupie na studiach, przez miesiąc nie zawarłem ani jednej znajomości, ale ludzie powoli zaczęli doceniać to, że jestem jaki jestem a nie gram kogo innego przez co teraz mam całkiem sporą grupę koleżanek na roku. Nie ma też co popadać w skrajności i na siłę udawać śmiertelnie poważnego, trzeba zawsze znać umiar, bo ani śmieszkowanie nie wyjdzie na dobre, ani przesadna powaga. Jeśli miałbym coś doradzić, to nie staraj się w liceum na siłę dostosować do nowego towarzystwa, lepiej sobie znaleźć znajomych z ubocza niż się popisywać, żeby zyskać akceptacje tych popularnych ludzi, bo to w większości przypadków puste osoby. A ten rok musisz jakoś wytrzymać bo z tego co mówisz to ta klasa to banda kretynów dowartościowująca się gnębieniem innych, a tacy ludzie to dla mnie skończone śmiecie.

Link to comment
Share on other sites

1 minutę temu Maniek napisał:

 znajdź sobie pasje,

Pasji mam dużo, one pozwalają mi zapomnieć o problemach.

Ludźmi staram się nie przejmować, i tego nie robię tylko gdy nadchodzi poniedziałek rano się zaczyna. I tak do końca lekcji. Potem znowu norma, aż do wtorku rano. I tak codziennie.

Dziękuję za miłe słowa, naprawdę mi tego brakowało. Od razu cieplej w serduchu się robi :)

Link to comment
Share on other sites

Popieram kolegę powyżej. Znajdź zajęcie, które cię spełni i rozwijaj się najlepiej jak możesz, w swoim kierunku. Przede wszystkim, staraj się być sobą, ale też trzeba z tym uważać. Czasem warto być takim "odmieńcem", ale nie w negatywnym tego słowa znaczeniu, ale taką osobą, która również doradzi, powie miłe słowo, da się z nią pogadać w normalny sposób, chociaż odstają od grupy. Ja taki jestem i ja wolę takie osoby poznawać niż ludzi, którzy się wychwalają lub cały czas sypią ironicznymi zdaniami, jacy są zajebiści. Też uważam, że takich raczej należy unikać. Oczywiście warto być towarzyskim i wdawać się w rozmowę, bo wtedy człowiek nie czuję się samotnie, ale nie należy się zachowywać jak ci przez ciebie @Selenium opisane osoby, aby uzyskać jakiś respekt. Dla mnie najbardziej wartościowe osoby to są te które się potrafią wyróżnić oraz mają swój własny, unikalny styl. Każdy człowiek go ma, ale czasem ludzie wolą przybierać 'maskę' tych, którzy są zawsze spoko, a to nie jest dobra droga, bo kiedyś wyjdzie ich prawdziwe 'ja'.

 

Nie załamuj się - znam podobne, a nawet gorsze przypadki. Nowa szkoła = nowi ludzie = nowe znajomości. Znajdź takie liceum, które ma jako taką opinię, aby nie trafić na dwulicowych uczniów, a nauczyciele będą rozumieć ucznia i pomogą mu w efektywnej nauce do matury. Dobrym sposobem znajdywania nowych kolegów/koleżanek jest po prostu obserwacja otoczenia i jak @Maniek wspomniał, znaleźć takie osoby, które również wyglądają jakby były w podobnej sytuacji co ty. Zrób wszystko, aby ten rok wytrzymać, zdać egzaminy i pożegnać się z tym środowiskiem, bo wątpię, aby takie osoby w ogóle były wrażliwe w jakimś stopniu na drugiego człowieka. Głowa do góry. My cię tutaj rozumiemy. Przechodziliśmy lub nie (ja tak) przez podobne sytuacje, więc nie jesteś tutaj osamotniona, ale my jakoś to przezwyciężyliśmy, więc ty także to możesz zrobić. Odwagi :twilight2:

 

Btw. byłaś na jakimś meecie w Katowicach, bo kiedyś chyba deklarowałaś, że będziesz?              

  • Upvote 2
Link to comment
Share on other sites

8 godzin temu Major Degtyarev napisał:

A co tam było? :cadance4:

W skrócie to jakieś dwie dziewczyny chodziły nawalone jak Messerschimitt . Mama uznała ,że jakieś zloty to złe towarzystwo.

Jak była mnie oderbrać. Nalegałam by wrócić sama, ale 21 jesień + inne, nieznane mi miasto i rozkład autobusów to wiadomo jak jest.

Edited by Selenium
Link to comment
Share on other sites

46 minuty temu Selenium napisał:

W skrócie to jakieś dwie dziewczyny chodziły nawalone jak Messerschimitt . Mama uznała ,że jakieś zloty to złe towarzystwo.

Jak była mnie oderbrać. Nalegałam by wrócić sama, ale 21 jesień + inne, nieznane mi miasto i rozkład autobusów to wiadomo jak jest.

A to nie powinno się nawalać po meecie? 

Link to comment
Share on other sites

@Major Degtyarev my możemy, ale @Selenium jeszcze w gimnazjum jest.

 

Cytuj

Popieram kolegę powyżej. Znajdź zajęcie, które cię spełni i rozwijaj się najlepiej jak możesz, w swoim kierunku. 

Żeby poczuć się lepiej, zdobyć atencje itd ciągle musisz zdobyć jakiegoś króliczka? To tak nie działa. To daje tylko złudzenie spełnienia i dobrego samopoczucia. Ale kiedy to się kończy ta mgła pozornej samorealizacji rozwiewa się pozostawiając dobrze znaną pustkę.

 

@Selenium ja w twoim wieku miałem już za sobą parę nieudanych prób samobójczych. Mój psycholog z gimnazjum to na bazarze dyplom kupił, bo takich pierdół to największe umysły by nie powymyślały. Niewątpliwie, w technikum wszystko powinno się poprawić, ludzie trochę dojrzalsi są i nauczyciele jakby myślący. Wiem przez co przechodzisz, znaczy moja sytuacja była podobna, ale inna. Może wyda ci się to dziwne, ale ta depresyjna dziura jest bardzo dobrym miejscem jeśli tylko chcesz z niej wyjść. Bo w tej dziurze padają fundamentalne pytania, a wszystko ciała ku dobremu dla tych którzy szukają prawdy.

 

Brzmi jak pusta pseudofilozoficzna fraza, a nie mówią tego puste myśli, ale doświadczenie, nie tylko moje.

Trzymaj się, masz jeszcze rodziców i ciepły dom i pełny brzuch, a w pewnych sytuacjach to naprawdę podbudowuje morale.

Chcesz, to pisz na priv.

  • Upvote 1
Link to comment
Share on other sites

Guest Ziemowit

No cóż... U mnie w szkole jestem nielubianą osobą raczej. W mojej klasie jeszcze mam kolegów i jestem fajną osobą, ale poza moją klasą jestem po prostu nielubiany. Chociaż i w mojej klasie jestem obiektem wyśmiewania się ze mnie i denerwowania się na mnie. W naszej klasie, szczególnie chłopacy, jesteśmy podzieleni na dwie grupy, które się między sobą kłócą i nie lubią się. Ja jestem po środku. Próbowałem uspokoić tą kłótnie, ale nie da się pogodzić tej mojej klasy. Zaakceptowałem to, że ich pogodzić się nie da. Ale tu nie o to chodzi. Jest też klasa w, której jest grupa dresów. Jak wiadomo w Toruniu jest taką jakby wojna między klubami sportowymi. Chodzi o Elanę Toruń (piłka nożna) i KS Toruń (żużel). Ja osobiście naśmiewam się z tego konfliktu i wiem, że nie ma sensu, ale kibicuje KS Toruń. I te dresy mnie ogólnie mówiąc wkurwiają od nazywania mnie pedałami, popychania mnie itp. Ja jako, że mam słabe nerwy to im oddaje, ale nie wychodzi mi to na dobre. Mimo to nie mogę się powstrzymać od zemsty. Mimo to, gdy ktoś mnie obrazi czuję się mega urażony. Mam wtedy dół.

 

Drugi mój problem to to, że w zasadzie tyle tych kolegów w mojej klasie ile kot napłakał. Zwykle jestem ignorowany. Jestem takim słupem, który wszyscy omijają. Nie rozumiem dlaczego. Przez to czuje się jak śmieć, bo w zasadzie jestem śmieciem. Wyglądam chujowo, nikt mnie nie lubi i niektórzy trzymają się z dala ode mnie. Mają pretensje, że zamiast tego, żeby się z nimi spotkać w piątek idę na drogę krzyżową -_-. Kilkukrotnie próbowałem czegoś w stylu bicia się. Okładałem siebie ciężkimi przedmiotami, waliłem głową o ścianę. Czasem mam ochotę po prostu siebie zabić. Jedynym ratunkiem jest moja rodzina, która zawsze jest dla mnie dobra. Często z nimi żartuje. Mam rodzeństwo, które jak przyjeżdza czuje się po prostu świetnie. Ale moje rodzeństwo przyjeżdża raz na miesiąc, a ja cały czas czuje się jak śmieć.        

 

EDIT: Mam nadzieje, że się nie pogubiliście, bo napisałem tak nie poklei.  

Edited by Ziemowitełeł
Link to comment
Share on other sites

2 godziny temu Ziemowitełeł napisał:

(...) Ja jako, że mam słabe nerwy to im oddaje, ale nie wychodzi mi to na dobre. Mimo to nie mogę się powstrzymać od zemsty. (...)

Może się nie potrzebnie wtrącam, ale chcę coś w takiej sytuacji uświadomić. Ja wiem, że ciężko jest o samokontrole w takich sytuacjach, ale musisz spróbować ich ignorować. Gdy to robią, nie wiem, patrz na ścianę, zanuć w głowię ulubioną piosenkę lub cokolwiek. Takim osobom chodzi, abyś właśnie się im stawiał (nie rozumiem takich ludzi, naśmiewając się z kogoś dowartościowują się czy co :rainderp:? ) Ale jeśli zauważą, że denerwowanie cię nie przynosi zamierzonych skutków to prędzej czy później się odczepiał i znajdą kogoś innego.

 

 

 

 

  • Upvote 1
Link to comment
Share on other sites

 Share

×
×
  • Create New...