Jump to content

Wyżal się.


Mellie
 Share

Recommended Posts

Coś tam się wypowiem, bo forumę, bo mogę!

 

18 godzin temu Selenium napisał:

Jak gościu coś tam szkrobie po ścianie a to widzisz - zdjęcie. Jeśli Ci nie wierzą w słowach, to tego już nikt nie przedyskutuje.

 

To już trochę przesada, co to w ogóle ma znaczyć? Jak go kumpel przyczai, że mu fotki robi to będzie miał problem, kim on jest żeby zbierać dowody na kumpli? Jak już go tyrają takie akcje to niech się po prostu oddali a nie robi za psa... Jak się rozniesie że takie akcje odwala to będzie miał dopiero lipę zamiast "pogawędki" z dyrektorką. Zresztą, come on, ludzie, od utarczek z nauczycielami jeszcze nikt nie zginął. Lepsze to niż dać z siebie robić durnia...

 

Co do tego Chudasa to rób co uważasz za słuszne. Ciśnięcie komuś rzeczywiście nie jest zbyt mądre, chyba najlepiej z nim pogadać. Nie wiem, czemu Cię zaczepia, po co w ogóle się atakować, jeśli poza tym nic do niego nie masz to powiedz. Jak skuma to będzie spokój, jak nie to olej typa, nie ma co tracić czasu na balast. Jak dalej agresor to nie wiem... za moich czasów wyjaśniało się to na solo :P

 

Co do paska, ocen i tak dalej się nie wypowiem, bo mam podejście zgoła inne od założonych przez Ciebie celów, więc po prostu życzę wytrwałości w następnym roku. Sukces to masa drobnych czynności, wykonywanych konsekwentnie!

 

  • Upvote 2
Link to comment
Share on other sites

2 godziny temu Arjen napisał:

Coś tam się wypowiem, bo forumę, bo mogę!

 

 

To już trochę przesada, co to w ogóle ma znaczyć? Jak go kumpel przyczai, że mu fotki robi to będzie miał problem, kim on jest żeby zbierać dowody na kumpli? Jak już go tyrają takie akcje to niech się po prostu oddali a nie robi za psa... Jak się rozniesie że takie akcje odwala to będzie miał dopiero lipę zamiast "pogawędki" z dyrektorką. Zresztą, come on, ludzie, od utarczek z nauczycielami jeszcze nikt nie zginął. Lepsze to niż dać z siebie robić durnia...

 

Co do tego Chudasa to rób co uważasz za słuszne. Ciśnięcie komuś rzeczywiście nie jest zbyt mądre, chyba najlepiej z nim pogadać. Nie wiem, czemu Cię zaczepia, po co w ogóle się atakować, jeśli poza tym nic do niego nie masz to powiedz. Jak skuma to będzie spokój, jak nie to olej typa, nie ma co tracić czasu na balast. Jak dalej agresor to nie wiem... za moich czasów wyjaśniało się to na solo :P

 

Co do paska, ocen i tak dalej się nie wypowiem, bo mam podejście zgoła inne od założonych przez Ciebie celów, więc po prostu życzę wytrwałości w następnym roku. Sukces to masa drobnych czynności, wykonywanych konsekwentnie!

 

W sumie masz rację, ale nie powiedziałam żeby robił zdjęcia w każdej możliwej sytuacji. Nie wiem jak wygląda to dokładnie u kolegi, ale mi kiedyś cyknięcie jednej fotki pomogło w naprawdę złej sytuacji, ( którą mogę przytoczyć na priv) i sprawiło , że wreszcie uwierzyła mi wychowawczyni. Ale fakt, potem można narazić się na wyzywanie od konfidentów i esbeków. Lepiej skorzystaj z opcji ,, w kupie siła".

Link to comment
Share on other sites

Guest Ziemowit
2 godziny temu Selenium napisał:

W sumie masz rację, ale nie powiedziałam żeby robił zdjęcia w każdej możliwej sytuacji. Nie wiem jak wygląda to dokładnie u kolegi, ale mi kiedyś cyknięcie jednej fotki pomogło w naprawdę złej sytuacji, ( którą mogę przytoczyć na priv) i sprawiło , że wreszcie uwierzyła mi wychowawczyni. Ale fakt, potem można narazić się na wyzywanie od konfidentów i esbeków. Lepiej skorzystaj z opcji ,, w kupie siła".

Bo część ludzi to niedorozwinięte debile. Jest ich jak mrówków. Zawsze będą chcieli dobić osobę, którą można dobić i na siłę znajdą jej wady i ją upokorzą. Uważają siebie za największych i za postrach, a tak naprawdę są tylko śmieciami.  

Link to comment
Share on other sites

2 godziny temu Siemowit Dash napisał:

Bo część ludzi to niedorozwinięte debile. Jest ich jak mrówków. Zawsze będą chcieli dobić osobę, którą można dobić i na siłę znajdą jej wady i ją upokorzą. Uważają siebie za największych i za postrach, a tak naprawdę są tylko śmieciami.  

Taka drobna uwaga. Ci co uważają się za najlepszych i pozornie mają wszystko w swoich łapskach, tak naprawdę są najbardziej zakompleksionymi i zagubionymi ludźmi. I tu nie wiem czy mam takim współczuć, czy ich gnoić ( niestety w każdym usilnie szukam szeroko pojętego ,,dobra")...

Link to comment
Share on other sites

Ja nie wiem. Ludzie myślą, że jak ktoś jest lepszy to od razu nie wiadomo co i nie można powiedzieć, że się jest lepszym. Są takie barany które faktycznie są lepsze i się cały czas tym chwalą (mają prawo), tylko po co. Jednak zadaniem ludzi lepszych jest służyć (to nie znaczy być niewolnikiem)

Dajmy za przykład @Cahan (Czemu daję ją jako przykład? A jakoś tak się przyzwyczaiłem). Jest lepsza ode mnie w pisaniu opowiadań i ja o tym dobrze wiem i jestem przekonany, że gdybym ją poprosił o pomoc w tej dziedzinie, to by mi pomogła. Tak samo ja jestem lepszy od niej w innych aspektach. Czy coś w tym złego?

 

Jeśli ja uważałbym mój pogląd za gorszy, powinienem go natychmiast zmienić, bo po co mam trwać w gorszym poglądzie na rzeczywistość?

 

Cytuj


Jest lepsza ode mnie w pisaniu opowiadań

 

Teraz możecie zaprzeczać.

Edited by White Hood
  • Upvote 4
Link to comment
Share on other sites

Cytuj

Po prostu kocham podejście mówiące że większość ludzi na świecie to debile.

Bo tak jest. Poniekąd. Większość ludzi na świecie to nie debile, ale ignoranci, nie odczuwający żadnej potrzeby by się rozwijać. I nie ma co się temu dziwić, wszak trudno wymagać od jakiegoś sprzedawcy w spożywczaku albo budowlańca, rozkminek na temat słuszności różnych systemów politycznych oraz decydowania o tym co jest bardziej zgodne z naturą, a co mniej. Oczywiście, nie oznacza to, że ktoś pracujący w wyżej wymienionych zawodach, nie może posiadać ów wiedzy. Bo może. 

 

Kluczem jest to, że większość ludzkości jest średnia jeżeli chodzi o inteligencje, ale są wielkimi ignorantami, Mogą coś zrozumieć, ale nie chcą tego bo w ten sposób stracili by część z swojej osobowości. Albo tak przynajmniej myślą. I nigdy nie wiadomo, czy to nie TY należysz właśnie do tej grupy średnich przeciętniaków :v 

Edited by Sttark
  • Upvote 3
Link to comment
Share on other sites

  • 5 weeks later...
53 minuty temu Mates napisał:

To ja się wam wyżalę w formie piosenki :pp Mojej, of course xdd

 

  Ukryj zawartość

 

 

A wszystko, co bym napisał w poście wyżalowym, jest w opisie do filmu :D

Pzdr :D

 

Dziwnie trochę, bo śpiewasz o czymś co minęło i jak jest teraz. W sumie repka za odwagę, że postanowiłeś taką piosenkę napisać. Powiem tak, nie bój się tego kim jesteś, albo kim masz się stać, nawet jeśli czujesz, że jesteś w głębi dzieciakiem. Czuj się z tego względu wyjątkowo. Wiesz ilu starych ludzi zapomina o śmiechu, zabawie? Ja siebie teraz nie wyobrażam, gdybym nie zobaczył MLP. Pewnie bym siedział przed laptopem i pewnie 90% roku spędzałbym w domu nad książkami i laptopem. A teraz ... jeżdżę, zwiedzam, poznaję ludzi ... ogólnie się dobrze bawię i zaznaję zupełnie nowego życia. Kiedyś pewnie do tej pracy pójdę, ale nie zapomnę o wartościach, które mnie zmieniły i zaczęły napędzać moje życie. Tobie też tak radzę, aby nie zapomnieć - jakoś jak cię wywalono z posady ochroniarza, to nawet babka się uśmiała jak zobaczyła, rzeczy które przeglądałeś w necie. Rzeczy, które dają radość, integrują i pozwalają zmieniać życie i zwiedzać świat nie mogę uznać za złe, czy trywialne. Jak w nie wierzysz (no ale może nie aż tak, żeby to była jakaś religia) i wiesz, że te działania zmieniły twoje podejście, to nie rezygnuj. Czerp ile możesz, skoro na dodatek to ci pomogło wyjść z wielkiego dołka. Pozdrowienia Mates :aj5:.  

 

Żalę się że mój art użyty w tym filmie tak wygląda i nie umiałbym go jeszcze zrobić lepiej :octcry:.

 

Rysuj dalej. Trening czyni mistrza :aj5:.

 

 

 

Edited by The Silver
  • Upvote 1
Link to comment
Share on other sites

12 minuty temu Sosna napisał:

Panowie dyskusje o rysowaniu to nie tutaj

 

@Silicius się żalił, że jego art nie jest tak dobry, jakby chciał. Doradziliśmy mu co ma zrobić, aby wyszło mu to lepiej, więc pod offtop to trudno sklasyfikować, skoro w tym temacie zwykle próbujemy komuś pomóc i doradzić. Plus, daliśmy ogólną radę, a nie, tak jak w tematach rysunkowych, żeby poprawił to, a tamto, że musi korzystać z tego, a tego... Po prostu rysuj dalej. Zgodzę się, że tego typu sprawy należy w dziale artystycznym dawać, ale to można potraktować jako pewien wyjątek. Gdyby była dłuższa dyskusja o poprawianiu, ulepszaniu, to ok, to wtedy do działu artystycznego naszą dyskusję przenieść.     

 

Tyle w kwestii offtopu.

 

Zdaję sobie z tego sprawę dlatego też po prostu zwróciłem uwagę ~S

Edited by Sosna
  • Upvote 1
Link to comment
Share on other sites

12 godziny temu Mates napisał:

To ja się wam wyżalę w formie piosenki :pp Mojej, of course xdd

 

  Ukryj zawartość

 

 

A wszystko, co bym napisał w poście wyżalowym, jest w opisie do filmu :D

Pzdr :D

Szczerze... Wow. Gratuluję, że zebrałeś się na odwagę i nie boisz się o tym mówić. Nic więcej nie mogę powiedzieć, bo sama się z tym nie zmagam, a nie chcę palnąć jakiejś głupoty i poddać się linczowi. Trzymaj się kolego, rób swoje i żyj pełnią życia.

To tyle, no bo co innego mogę powiedzieć niż kilka małych słów.

Powodzenia!

  • Upvote 1
Link to comment
Share on other sites

Dzięki, dzięki xD

Będzie tego więcej, mam jeszcze jedną taką nutkę, też ją tutaj wrzucę, bo ma taki przekaz o zmianach i tak dalej :)

Znalazłem ją wczoraj, obrobiłem na nowo i od razu mi się humor poprawił... Moje smęcenie ostatnio było spowodowane alkoholem, który wypiłem na weselu i zmęczeniem, bo przez ten ponymeet we Wrocku i to wesele nie spałem ponad dobę. Dzień wcześniej miałem nockę w pracy i za długo po niej spałem :PP

 

Niestety, jestem prawie pewny, że prędzej czy później te myśli wrócą.... Gdy znajdę sobie dziewczynę, to minie ^^ Zawsze ta druga połówka jest dla mnie potężnym motywacyjnym kopem...

 

Lubię siebie i tak dalej, ale dla większości osób moje zachowanie za bardzo odstaje od normy :P

Link to comment
Share on other sites

Zacznę żalenie się:

Smutno mi z powodu coraz słabszej aktywności i ogólnym niskim poziomie na forum, dziś to nawet o głupich parówkach się nie dyskutuje. Pół roku temu każde wejście na forum było niezapomnianą przygodą.

Dziś nie ma już tego uczucia co było dawniej, nie widać już Skaja, Arka Fuksa, Frozenteara i wielu wielu innych zasłużonych. Długie Rozmowy poważne i te mniej są już przeszłością i tego mi brakuje...

FANDOM ÓMIERA !!!!11!1

prawda jest taka że za 4 dni wyniki egzaminu, a ja zaczynam odpier##lać.
Link to comment
Share on other sites

Póki my żyjemy nie ważne słowa te, Polski fandom nie skończy się xddd nic nie umiera, tylko ludzie mają ból dupy o twalota, brak listów i resztę ;PPP jest git ;) (brak spojlera, bo tel, przepraszam xdd)

Wysłane z mojego HTC Desire 620 przy użyciu Tapatalka

Link to comment
Share on other sites

Jakieś kilka godzin temu dowiedziałem się, że mama zamierza oddać psa. Kilkanaście minut temu - spakowała jego rzeczy i wyszła. 

Od tego czasu płaczę jak głupi i nie potrafię uwierzyć, że to naprawdę się stało. Mieliśmy go od pół roku, ale przez ten czas bardzo się z nim zżyłem. Nie wiem, może jestem zbyt empatyczny a może przewrażliwiony ale jest mi go po prostu strasznie szkoda. Ktoś również nam go wcześniej oddał i wtedy już było mi go bardzo szkoda. Większość z was ma pewnie psy i wie jak to jest. Jak się cieszą kiedy widzą właścicieli, jaką radochę sprawia im wspólna zabawa i jak bardzo są zżyci z ludźmi. Owszem, ''Bibi'' zdarzało się podczas nieobecności domowników coś zniszczyć. Przyzwyczailiśmy się i zaczęliśmy chować rzeczy, ale pech chciał, że mama zostawiła drogie buty. Poszły do kosza. Boli mnie, że już nigdy go nie zobaczę, że nie ucieszy się na mój widok, że nie położy się ze mną spać. Nie wyobrażam sobie jak trafia do nowej rodziny. Jest mi okropnie z tym, że nigdy nie zrozumie dlaczego nas już nie zobaczy. Psy też mają uczucia i na pewno przeżyje szok. Pamiętam jak do nas trafiła na pierwszy dzień - cały czas stała przy drzwiach i piszczała. Dlaczego musi przeżywać to kolejny raz? Uważam, ze zachowanie mamy było naprawdę niekonsekwentne, bo jeszcze pół roku temu na przekór wszystkim wzięła tego psa. A tak też i stało, że zżyłem się z psem jak z członkiem rodziny. A teraz nie zobaczę jej już nigdy. Czuję się okropnie. :cadance3:

  • Downvote 1
Link to comment
Share on other sites

1 minutę temu Rarityn napisał:

Jakieś kilka godzin temu dowiedziałem się, że mama zamierza oddać psa. Kilkanaście minut temu - spakowała jego rzeczy i wyszła. 

Od tego czasu płaczę jak głupi i nie potrafię uwierzyć, że to naprawdę się stało. Mieliśmy go od pół roku, ale przez ten czas bardzo się z nim zżyłem. Nie wiem, może jestem zbyt empatyczny a może przewrażliwiony ale jest mi go po prostu strasznie szkoda. Ktoś również nam go wcześniej oddał i wtedy już było mi go bardzo szkoda. Większość z was ma pewnie psy i wie jak to jest. Jak się cieszą kiedy widzą właścicieli, jaką radochę sprawia im wspólna zabawa i jak bardzo są zżyci z ludźmi. Owszem, ''Bibi'' zdarzało się podczas nieobecności domowników coś zniszczyć. Przyzwyczailiśmy się i zaczęliśmy chować rzeczy, ale pech chciał, że mama zostawiła drogie buty. Poszły do kosza. Boli mnie, że już nigdy go nie zobaczę, że nie ucieszy się na mój widok, że nie położy się ze mną spać. Nie wyobrażam sobie jak trafia do nowej rodziny. Jest mi okropnie z tym, że nigdy nie zrozumie dlaczego nas już nie zobaczy. Psy też mają uczucia i na pewno przeżyje szok. Pamiętam jak do nas trafiła na pierwszy dzień - cały czas stała przy drzwiach i piszczała. Dlaczego musi przeżywać to kolejny raz? Uważam, ze zachowanie mamy było naprawdę niekonsekwentne, bo jeszcze pół roku temu na przekór wszystkim wzięła tego psa. A tak też i stało, że zżyłem się z psem jak z członkiem rodziny. A teraz nie zobaczę jej już nigdy. Czuję się okropnie. :cadance3:

 

A powiedziałeś to matce?

Link to comment
Share on other sites

Właśnie teraz Salto napisał:

 

A powiedziałeś to matce?

Tak, starałam się ją przekonać aby tego nie robiła. Tłumaczyłem, jak się pies poczuje, że to nie jest zabawka, aby ją tak przemieszczać z miejsca na miejsce. Niestety, nie uznała moich argumentów i powiedziała, że nikt mnie o zdanie nie pytał. Poza tym, jej partner był za nią, więc to dodatkowo było na moją niekorzyść. :fluttershy:

  • Downvote 1
Link to comment
Share on other sites

Twoja mama pozbyła się psa bo pogryzł jej buty?
Chyba wiedzieliście, że przygarniając psa ryzykujecie tym dobro mniej lub bardziej cennych przedmiotów leżących na ziemi?
Pies nie rozróżnia butów, dla niego nie ma znaczenia czy gryzie dziesięcioletnie stare trampki czy szpilki z Paryża
Wiesz chociaż gdzie zabrała tego psa? Jeżeli do schroniska to możesz zgłosić się na wolontariat i tam się nim zajmować

Link to comment
Share on other sites

Empatia level Forume.

Rozchmurz się dziewczyno, pogódź się z tym, im prędzej tym lepiej. Oczywiście nie zapomnij o nim ale teraz powiem to co na pogrzebach: czy on chciałby żebyś robił z siebie pizdę i użalał się nad sobą w nieskończoność?, czy może wolałby żeby jego śmierć nie poszła na marne i żebyś wziął dupę w troki i pokazał jaja w życiu?

(może trochę nie pasuje ale główna myśl jest dobra)

W skrócie: weź się w garść, żyj dalej, pogódź się, że takie rzeczy się zdarzają. (co nie znaczy, że nie masz mieć uczuć... Po śmierci daję hołd, wiem że będzie już inaczej , nie rozkminiam w stylu ,,co by było gdyby" takie zachowania nic nie dają, NIC JUŻ NIE ZMIENIĄ!

#poradyżyciowe2016

Link to comment
Share on other sites

Minąl dzien i powiem - jest lepiej. Lepiej, bo te stany zalamania przeszly, ale wracaja. Najgorsze jest w tym wszystkim to, ze nie mam pojecia co sie z nim dzieje. Na pewno cierpi i teskni. Nie rozumie co sie stalo, gdzie jest i dlaczego. Te mysli sprawiaja, ze znowu wszystko jest jak wczoraj. Matce nie potrafie spojrzec w oczy, nie rozumiem jak mogla cos takiego zrobic. Zle sie z tym wszystkim czuje, najgorsze jest jednak w tej chwili to co musi czuc pies. :nooooo:

  • Downvote 1
Link to comment
Share on other sites

Cześć. Czas na kolejne żale

Ostatnio mam wrażenie, że niektórzy w Fandomie traktują mnie jak powietrze, mimo, że nie zasłużyłem na to. Zdałem sobie sprawę z tego po VIII Wrocławskim, gdy takie osoby kompletnie nie zwracali na mnie uwagi, mimo, że kilka ponymeetòw temu rozmawialiśmy że sobą normalnie. Nie jestem atencyjną dziwką. Chcę jedynie prawdy o samym sobie. Ogromną wadą ludzi jest, że nie potrafią ci wytłumaczyć wprost co im leży na wątrobie, że nie potrafią ci powiedzieć nawet prostego "spier...", tylko udają że cię nie widzą, i trzymają się w swojej zamkniętym kręgu, mimo że jeszcze miesiąc temu byłeś częścią tego kręgu... Jeżeli uważacie, że tym postem szukam atencji, zrozumiem. Macie takie prawo, ale mimo to że mogłem przynajmniej zrzucić kamień, ktòry leżał mi na sercu od tygodnia. Nie zamierzam też dopytywać się zainteresowanych, bo wiem, że otrzymam wymijające odpowiedzi, lub ich brak. Nie wiem co jest co jest przyczyną takiego stanu rzeczy... Odpychający charakter? Poglądy? Być może, ale jeżeli rzeczywiście jest, to niech wiedzą, że się nie zmienie

Z dedykacją dla Spidiego i Mroza.

Link to comment
Share on other sites

15.06.2016 at 21:59 Simplistic napisał:

W skrócie: weź się w garść, żyj dalej, pogódź się, że takie rzeczy się zdarzają.

Dam dobrą radę. Slogan "weź się w garść" nie pomaga. Pozdrawiam.

Link to comment
Share on other sites

15.06.2016 at 21:59 Simplistic napisał: W skrócie: weź się w garść, żyj dalej, pogódź się, że takie rzeczy się zdarzają.

Dam dobrą radę. Slogan "weź się w garść" nie pomaga. Pozdrawiam.

Co przez to rozumiesz?

Zebranie się do kupy, trzeźwe myślenie i rozważenie tego co odwalasz, podjęcie kroków w stronę rozwiązania nie pomaga?

Link to comment
Share on other sites

W sumie... jeżeli wszyscy wyrzucają swoje żale tutaj... to może i ja coś od siebie wyrzucę... 
Mam ku*ewskiego doła... gdyż mój prawie 2 letni związek który brałem nadzwyczaj poważnie i wkładałem w niego nie tylko miłość ale również samego siebie legł w gruzach. Rozstaliśmy się... na koniec usłyszałem od niej te o to słowa - "no wiesz... duszę się w tym związku, sorry że tak wyszło, no... tak więc jak robimy z rzeczami ?"

Cały proces zrywania trwał jakoś 3 tygodnie mam tu na myśli zorientowanie się że pomimo ciągłego udzielania się jako partner rzekoma druga połówka ma Ciebie głęboko w dupie i jedyne towarzystwo jakie uważa za ważne to jej znajomi i komputer bądź telefon. Potem próba zwrócenia na siebie uwagi by potem usłyszeć żebym spierdalał bo nie jest moją własnością (przytuliłem ją i powiedziałem że ją nie puszczę) po czym jak ochłonęła i podczas naszej rozmowy wynikło że ja ciekawi jak by to było z innym i nie wie czy dalej mnie kocha ale chyba nie chce się rozchodzić bo się przywiązała do mnie. Kolejnym etapem były kłótnie o każdą pierdołę i wytykanie moich wad przy znajomych. By przy pożegnaniu gdy musiałem wracać do siebie usłyszeć chłodne cześć. Kolejny etap - przed dzień moich urodzin dostałem istny pokaz jaką łaskę robi w moją stronę po którym moja cierpliwość miała swoją granicę i wyrzuciłem jej wszystko co mi leżało na sercu ogólnie streszczając powiedziałem że nie w porządku się wobec mnie zachowuje i że nie życzę sobie czegoś takiego co ująłem w dość dosadny sposób gdyż emocje swoje zrobiły, parę dni później dostałem jako prezent urodzinowy wiadomość której treść mogę streścić jako: "Wszystkiego najlepszego, nie wiem czy jest sens byśmy byli dalej razem" po kilku dniach próbowałem z nią porozmawiać i dojść do jakiegoś porozumienia, jako że bardzo ją kochałem byłem nawet gotów niczym rycerz zdjąć zbroję którą stanowiło moje poczucie wartości i męskie ego i paść na kolana tylko po to by zakończyć ten konflikt by wszystko się zakończyło happy endem (tak tak wiem pizdowate zachowanie z mojej strony), i tak owszem zrobiłem to, a jej reakcja była taka: "No ja tego nie widzę", dzień później stało się (dokładnie na następny dzień miałem pisać egzamin zawodowy) powiedziała mi te o to słowa: "Duszę się w naszym w tym związku, i podjęłam decyzję której już nie zmienię" jaką decyzję ? "ty wiesz jaką, jak robimy z rzeczami?". Po tym wszystkim co dla niej robiłem i stawaniu na głowie by miała jak najlepiej by była szczęśliwa, znoszeniu jej ignoranctwa wobec obowiązków oraz wielu moich potrzeb czy tez wobec moich wielu próśb co prowadziło do wielu kłótni z których naprawdę mało co wyciągała, często zaniedbywałem swoje sprawy by móc sprostać jej potrzebom żeby na sam koniec być tak w ten sposób potraktowany... w momencie gdy doszło do rozstania miałem wrażenie że mój świat się nagle wali a te uczucie jakie żywiłem do niej zamiast dawać poczucie przyjemności tak jak kiedyś przybrało formę uczucia jakby to ktoś rozlał wewnątrz mnie kwas który wyżerał mnie od środka. Przez te ostatnie 2 tygodnie spałem prawie tyle co nic jadłem prawie tyle co nic że (aż schudłem 5 kilo) prawie dzień w dzień piję i wypaliłem chyba cała sztangę fajek. Tutaj mogę chyba podziękować przede wszystkim mojemu Ojcu i Matce chyba dzięki nim w ogóle czegoś sobie wtedy nie zrobiłem. Tak że ten ... jakoś się wylizuję... niby już przestałem ją kochać... lecz jednak wciąż zbyt dla mnie świeża rana by tak jak gdyby nigdy nic przejść do szarej codzienności.  

Link to comment
Share on other sites

Nauczka na przyszłość - w związku nie chodzi o to, żeby podporządkować swoje życie drugiej osobie, zwłaszcza jeśli widzi się oznaki, że druga osoba bynajmniej nie podporządkowuje swojego życia tobie. Kobiety raczej nie lubią facetów, którzy, ehem, "stają na głowie, żeby zaspokajać ich potrzeby". One takich wykorzystują, a kiedy już dalej wykorzystywać nie mogą, to rzucają, bo nie są w żaden sposób atrakcyjny. Facet powinien mieć swoje zdanie i robić to, co uznaje za słuszne (czy po prostu co chce robić), a nie skakać wokół księżniczki. 

 

I ty jesteś ewidentnie przykładem faceta, który dał się wykorzystać przez swoje własne zaślepienie. Nazwij to miłością, jeśli chcesz, ale w tym przypadku musiała być naprawdę ślepa. 

  • Upvote 3
Link to comment
Share on other sites

 Share

×
×
  • Create New...