Jump to content

Strona Główna  |  Ogłoszenia  |  Lista Fanfików  |  Fanpage  |  Feedback
Ylthin

A gdybym był Złym Lordem... - Special Edition [One-shot] [Comedy] [Dark] [Violence] [Konkurs Literacki]

Recommended Posts

Nadal twierdzę, że miejsce zasłużone, ponieważ opowiadanie jest po prostu świetne. Zabawne, lekkie, napisane z pomysłem, ciekawą fabułą, pierwszorzędnym antagonistą i wartką, wciągjącą akcją. Nic tylko czytać i świetnie się bawić!

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ok przeczytałem, tak jak obiecałem... teraz dam obiecany komentarz. Tak więc moim zdaniem opowiadanie w pełni zasłużyło na miejsce w konkursie literackim, w którym uczestniczyło.Podobały mi się wszelakie nawiązania do gier, filmów i książek, choć właściwie całe opowiadanie można by podpiąć pod jedno wielkie nawiązanie do serii tekstów, które to swego czasu ukazywały się w CDA pod nazwą taką samą jak tytuł tegoż opowiadania zauważyłem wiele nawiązań do tychże tekstów, więc ucieszyłem się, gdy mogłem przeczytać jak wyglądałoby to w praktyce :D. Tak więc opowiadanie przypadło mi do gustu. Aprobuję je. Błędów w sumie nie dostrzegłem, choć zastanawiam się co znacz słowo "zaochwaconych" występujące gdzieś na początku tekstu.... mógłby ktoś w swej łaskawości wyjaśnić? Ponieważ jakoś dotychczas nie spotkałem się z tym słowem, bądź je pominąłem i nie zapamiętałem. Dziękuję i pozdrawiam.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ochwat to choroba koni spowodowana m.in. niewłaściwym odżywianiem. Trudna i upierdliwa w leczeniu, może wyrządzić zwierzęciu dużą krzywdę. Swego czasu byłam mocno skrzywiona na punkcie koniowatych, więc trochę tej wiedzy wala się jeszcze pod czaszką (nie mówiąc o książkach na półkach).

I nie ukrywam - redagowany przez EGM-a i czytelników cykl tekstów "Gdybym był Złym Lordem" utkwił mi w pamięci bardzo mocno i stanowił jedno ze źródeł mojej inspiracji przy pisaniu fika. To samo tyczy się choćby serii Overlord (nomen omen, sympatycznych action RPGów z elementami prostego RTSa), powieści ze Świata Dysku oraz wielu, wielu innych tytułów. Wystarczy choćby przejrzeć listę przypisów.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dobra, przeczytałam to dopiero teraz. Powiem tak: zacny fanfik z zacnym humorem. Jest to komedia lekka, przyjemna i pięknie parodiująca pewne rzeczy związane z gatunkiem fantasy. Fajnie pokazuje sztampę gatunku oraz jego różne głupotki. 

Przede wszystkim na pochwałę zasługuje przyjemny styl. To się czyta płynnie, słowa układają się w naturalny, niewymuszony sposób. Dialogi nie brzmią sztucznie. Tak, pod tym względem znajdujesz się niewątpliwie w czołówce fandomu, Ylthin.

 

Jest tylko jedna rzecz: 

Spoiler

Nie do końca ogarniam co się stało w końcówce.

 

Swoją drogą - pragnę zagłosować na EPIC.

  • Upvote 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

@Cahan

Spoiler

Okazuje się, że przydupas Swifta oraz cały jego gryfi ród tak naprawdę służy Celestii - na zlecenie księżniczki kontroluje po cichu Złych Lordów, by czynili zło w mało kompetentny sposób, utrzymując równowagę między Dobrem a Złem - a gdy Swift okazuje się być zbyt dobry w swoim fachu i coraz bardziej podejrzliwy wobec swojego podwładnego, dostaje we śnie sztyletem między żebra, żeby nie narobił większych problemów. Jego pozycja trafia do kolejnego "użytecznego idioty", którego Celka może wykorzystać w swoim planie.

 

Mogłam tą końcówkę lepiej rozpisać, żeby przeskok nie był tak gwałtowny i podarować sobie wątek Nadopowieści. Ot, żale sprzed dwóch-trzech lat.

 

Dziękuję za komentarz.

Share this post


Link to post
Share on other sites

[Tryb zrzędzenia aktywny]

Nic dziwnego, że opowiadanie powinno się wstawiać w docsie. Miałem to przeczytać wczoraj. Nie udało się. Przez ten czteroletni szajs który zwę telefonem komórkowym. Skubany nie chciał mi załadować (to znaczy coś się ładowało, ale później była tylko biel). Zabolało. Tym bardziej jak się siedziało w szkole od 11 do 19 z jednym okienkiem. Kim bym jednak był, gdybym się poddał. O nie, elektronika mnie tak łatwo nie pokona.

[Tryb zrzędzenia nieaktywny]

 

Fajna, lekka komedyjka. (Za mało? Oczywiście, że za mało powiedziałem.)

Kolejny świetnie napisany tekst, który przedstawia typowe fantasy, ale z całkowicie odmiennej perspektywy - czarnego charakteru. Aż przypominał mi się Overlord (może dlatego, że autorka o tym wspomniała? Nie, skądże). Chyba znowu zagram. No i jest jeszcze motyw, który od dawna bardzo lubię: ,,Żeby istniało dobro, musi istnieć zło" (czy jakoś tak). Widać wprawę i doświadczenie autorki (ojć, argumenty mi się skończyły). Szczerze, to @Cahan napisała już wszystko (a nawet więcej) co mogłem rzec.

(Nie umiem pisać komentarzy.)

 

O, a to co? E P I C.

Oj tak, głosuję na EPIC.

  • Upvote 3

Share this post


Link to post
Share on other sites

Już jakiś czas temu chciałam to przeczytać, więc bardzo się cieszę, że zostało odzyskane.

Co by tu powiedzieć? Opowiadanie czyta się przyjemnie i bardzo szybko. Napisany jest lekkim i naturalnym stylem, nie tak często spotykanym w fanfikach - czułam się, jakbym czytała raczej całkiem dobrą książkę. Humor również jest świetny, akurat w moim typie. Ilość nawiązań, w dodatku umiejętnie wplecionych, też robi wrażenie, i miło, że wszystkie są wyjaśnione.

Dołączam się i również oddają w pełni zasłużony głos na EPIC.

Swoją drogą, skoro to opowiadanie dostało trzecie miejsce, to chyba udam się na wykopaliska w poszukiwaniu pierwszego i drugiego.

  • Upvote 3

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wiele dobrego słyszałem o tym fanfiku. I, jak się okazuje, nie bezpodstawnie.

 

Co tu dużo mówić... Jest świetny!

 

Co prawda, wypadłem już z wprawy w pisaniu komentarzy, postaram się jednak coś naskrobać. 

 

Przede wszystkim - pomysł i wykonanie. Niełatwo jest stworzyć dobrą parodię, a tu wychodzi to znakomicie. Tekst ma swoją dozę absurdy i groteski, nie jest jednak pozbawiony logiki i racjonalnego myślenia. To, jak Mroczny Lord działa, jak funkcjonuje w świecie, jakie ma plany i ambicje... Brzmi wiarygodnie w swym karykaturalnym stylu. Starcie Swifta z Abbadonem to czysty pastiż, a jednak w dalszej części Mroczny Lord MYŚLI. Wyciąga wnioski, planuje, poprawia błędy poprzedników... Sam świat przedstawiony ma dobrą konstrukcję i mimo, że jest tylko tłem, to jest tłem bardzo dobrze zrobionym.

 

Na pochwałę zasługują też smaczki - takie jak wszelakie odniesienia. I fakt, że koboldy mówią po rosyjsku. A polski dubbing w H5 jest w porządku, odczep się  ; )

 

No i forma. Opowiadanie opiera się w dużej mierze na dialogach, ale opisów równiez mu nie brakuje. A te są równie dobre. Naprawdę, kiedy dajesz się ponieść poetyckiej fantazji, są cudowne. Te "zwyczajne" również dają radę. Spełniają swoją rolę na medal. 

 

Chciałbym się czegoś przypieprzyć, żeby nie było za kolorowo... Ale nie mam za abrdzo czego. No, zakończenie jest dość mgliste, ale nie aż tak, by nie można było wywnioskować, o co w nim chodzi.

 

Tak więc... Zostawiam ten komentarz z oceną 10/10 (jakby skala miała jakiekolwiek znaczenie) oraz... GŁOSEM NA EPIC!

 

Pozdrawiam

Słowo i Poezja

Edited by Zodiak
  • Upvote 5

Share this post


Link to post
Share on other sites

Przeczytane.

 

Powiem tak: to jest po prostu GENIALNE!

 

Plusy:

+ wciągająca fabuła wzbogacona paroma fajnymi rozwiązaniami

+ bardzo dobrze wykreowani bohaterowie

+ humor w dużych ilościach i który naprawdę wywołuje salwy śmiechu

+ styl, dzięki któremu opowiadanie przyjemnie się czyta

 

Minusy:

- brak minusów

 

Podsumowując: czytajcie, czytajcie!

 

Ocena: 11/9 :derp6:

 

Poza tym wszem i wobec z tego miejsca ogłaszam, że fanfik ten otrzymuje ode mnie głos na EPIC :enjoy:

 

Pozdrawiam i czekam na kolejne dzieła.

 

P. S. I nie waż się marudzić! 

  • Upvote 3

Share this post


Link to post
Share on other sites

Przeczytane - i głosuję na Epic. Dlaczego? Bo pomysł jest genialny w swojej prostocie, fabuła interesująca, parodia celna i w punkt, styl nienaganny (choć raz czy dwa są literówki/błędy). Szkoda mi tylko, że Swiftowi przypadł w końcu taki, a nie inny los. Przypisy tłumaczące nawiązania to również ciekawy, rzadko spotykany element.

 

Słowem - dla mnie bomba, solidne 9/10. Aż chce się poczytać więcej o skutecznych Mrocznych Lordach i głupich Bohaterach. EPICa tej pani dać, EPICa!

 

pozdro

  • Upvote 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

W sumie skomentować, skomentowałem wcześniej i opinię podtrzymuję, ale jeszcze chciałem wtrącić, że głosuję na Epic, bo gdy wcześniej komentowałem nie było takiej opcji, tudzież nie wiedziałem o niej.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Opowiadanko nad wyraz przyjemne. Bardzo miło się czytało o tak oryginalnym złym władcy oraz jego perypetiach. Złoczyńca, który nie popełnia typowych błędów, nie gra zgodnie z zasadami, i ogólnie uparcie korzysta ze swoich dotychczasowych doświadczeń w kwestii zła? Zadziwiające... koncepcja wydaje mi się iście Pratchettowska. Głosuję na epic, za dostarczenie tej dawki radochy w moje życie. 

  • Upvote 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

W końcu udało mi się przysiąść do tego opowiadania... Które przysiągłbym, że było dłuższe? No, nieważne. Moja pamięć ostatnio szwankuje, bardzo możliwe, że zapamiętałem jakąś inną wersję/ inne opowiadanie autorki zanim nadeszły pewne zmiany ;)

 

„A gdybym był Złym Lordem...” okazuje się całkiem zgrabną i lekką w odbiorze komedyjką, skutecznie wyśmiewającą różnorakie stereotypy, czy utarte schematy odnoszące się do wizerunku bohatera i złoczyńcy, do tego czym się kieruje bohater a jak swą potęgę buduje złoczyńca, czym się to charakteryzuje. Od razu wychodzi na wierzch merytoryczne przygotowanie autorki – od kodeksu bohatera, poprzez najwyższe piętra mrocznych zamków, na kolczastych czarno-czerwonych zbrojach kończąc. Ylthin po prostu widziała to wszystko i wie doskonale jak obnażyć każdą z tych klisz, w formie właśnie niniejszego opowiadania.

 

Opowiadanie okazuje się też bogate w przeróżne nawiązania i odniesienia, z których największe znaczenie mają dla mnie te, odnoszące się do sagi „Might and Magic”. I znów – od tych klasycznych tytułów, aż po te nowsze, chociaż uparcie będę twierdzić, że wspomnienie o najeżonych od kolców zbrojach to subtelne nawiązanie do designu co niektórych jednostek z „Might and Magic: Heroes VI”, gdzie mieliśmy pełno haczyków w elementach zbroi jednostek nieumarłych, czy też zbędnych, przesadzonych dodatków w postaci orzełków na hełmach jednostek Przystani, czy badziewnego żelastwa u aniołów i tym podobnych. To, poprzez swych developerów, którym nie zawsze płaci, robi „Soft: Ubi”, a co również zostało rozmontowane przez Ylthin (gdyż w "A gdybym był Złym Lordem..." ekonomia jednak się liczy).

 

W momencie, w którym bohater siada na tronie i staje się tytułowym Złym Lordem, dla całego dworu oraz jego włości nadchodzą wielkie zmiany. Zmiany również ekonomiczne, kalkulacje. Ponieważ Swift Okrutny swego czasu kierował się kodeksem i działał jak archetyp bohatera, wie doskonale jak funkcjonują różni inni bohaterowie, obecnie jego wrogowie. To znaczy, wszyscy działają tak samo i rozpracowanie ich jest kwestią przeniesienia komnaty sypialnej na niższe poziomy zamku oraz wystawieniu na widok czegoś co przypomina tylne wejście do zamku Złego Lorda. Jednocześnie, jako że sam zwalczał złych, zna każdy ich słaby punkt, ponieważ oni również funkcjonują tak samo. Pomysł był dobry, pomimo konkursowych ograniczeń został zrealizowany solidnie, w taki sposób, że nie czujemy niedosytu. To znaczy, w materii dialogów, przekazu. Chętnie widziałbym więcej opisów, ale wiecie... Mój typ tak ma ;)

 

W każdym razie, jak na komedyjkę z domieszką [Dark], głównego bohatera daje się poznać całkiem dobrze, również postacie które przewijają się w tle (mam na myśli również gryfiego adiutanta) zapadają w pamięć, głównie dlatego, że większość z nich ma jakieś charakterystyczne cechy, które odróżniają je i czynią widocznymi. Czy jest to opaska na oku bardzo starzejącego się gryfa, czy Koboldy śmigające po rosyjsku, czy bohater latający w sukieneczkach, udający praczkę, byle jakoś przeniknąć do zamku nowego true final bossa. Działa to przednio, każda taka konfrontacja jest okazją do zgłębienia toku myślenia Swifta Okrutnego, czyli wyśmianiu pewnych znanych schematów, wygodnych nieścisłości czy innych klisz, znanych z różnych opowieści bohater vs złoczyńca.

 

Wczytując się dokładniej w jego wypowiedzi, kiedy opowiadanie na serio (Ale czy na pewno?) podejmuje kwestie istoty dobra i zła, różnic między nimi oraz sensu podziału na bohaterów i złoczyńców, kto w tym zestawieniu, na dłuższą metę, wypada lepiej. No i trzeba przyznać, że gość ma trochę racji, ale tutaj nie będę tego rozwijał, po prostu zaproszę Was do lektury opowiadania, samodzielnego odnalezienia tegoż fragmentu, a potem podzielenia się własnymi przemyśleniami :) Ogólnie, jak to się mówi, w tym szaleństwie jest metoda. Z jednym bym tylko się fundamentalnie nie zgodził, jest różnica między zachowaniem złota dla siebie, a rozdaniem do innym. Za rozdanie złota chłopom można dostać troszkę doświadczenia :D

 

Pośród różnych motywów, nie tylko tych skupionych na rozmontowywaniu schematów, mamy na przykład myk z tzw „shamingiem”, który podnosi wartość tej komediowej otoczki opowiadania. Opisów, czy to w tradycyjnej, akapitowej formie, czy wplecionych w poszczególne wypowiedzi, jest wystarczająco dużo by to sobie wyobrazić, no a kiedy jeszcze widziało się odpowiednie rzeczy (Game Over screen w „Heroes of Might and Magic II”, ale nie tylko), poszczególne scenerie stają się jeszcze wyraźniejsze w wyobraźni.

 

W gruncie rzeczy, świat przedstawiony jest dosyć luźno powiązany z tym kucykowym i gdyby nie kilka wspomnień o Equestrii możliwe, że jedynym spoiwem byłby znajome gatunki, czy to kucyki, czy gryfy. Ale chyba istnieje w pełni ludzka wersja tejże historii... Jest jeszcze przeskok i końcówka, która potwierdza, że owszem, Celestia maczała w tym pióra/ kopyta i że w rzeczywistości chodziło o coś więcej. Niemniej nie umniejsza to temu aspektowi, że Swift Okrutny okazał się dobrym Złym Lordem ;)

 

Jeśli chodzi o sam styl, to muszę przyznać, że bardzo mi on pasuje. Nie posiada wprawdzie jakichś szczególnych cech nie pojawiających się nigdzie indziej, ale jego brzmienie jest kompetentne i konkretne, nie ma miejsca ani na przeintelektualizowane fragmenty których prawdziwe znaczenie łatwo się rozmywa, nie ma miejsca na akapity pozostawiające jakiś szczególny niedosyt, chociaż oczywiście, na moje wyczucie, opisów troszkę brakuje, bardzo chciałbym dowiedzieć się więcej o tym świecie, poczytać więcej o tym jak co wygląda i co się dzieje. Zgaduję, że to limit słów wymusił na Ylthin pewne cięcia/ drogę na skróty, ale nie miałbym nic przeciwko gdyby z okazji czterolecia opowiadania ukazała się kolejna specjalna edycja, wzbogacona o wszystko co przez ten czas uległo poprawie, ulepszeniu, nad czym autorka pracowała, aby jej teksty były jeszcze lepsze. Plus dodatkowe scenki i wszystko w tym stylu :D

Wiem, często o tym wspominam, ale co ja poradzę? Lubię remastery/ rewitalizacje, lubię kiedy opowiadań jest dużo i kiedy różne koncepty są rozwijane. A ten zdecydowanie zasługuje na wszystko co najlepsze ;)

Trzymając się stylu, lektura zlatuje szybko, przyjemnie, od czasu do czasu zdarzają się pewne uchybienia. Jak na przykład to, na stronie jedenastej:

 

„— Zdejmijcie ten wór – rozkazał. – Doceniam troskę o bezpieczeństwo zamku, ale trup i

tak nic nie powie, a nekromanci całkiem wypadli z branży magicznej po tamtej aferze z

flankfurckim cmentarzem i kradzieżą nerek. Ożywiać trupy dla jednego organu... ­ Potrząsną

głową. ­ Ta profesja nie mogła przecież upaść tak nisko, mówiłem wtedy, a jednak upadła i to z

głośnym hukiem.(...)”

 

Ponadto, w obecnej wersji tekstu mieszają się wszystkie trzy znaki: pauzy, półpauzy i dywizy. Moim zdaniem byłoby dobrze, gdyby kiedyś, pewnego dnia, ukazała się wersja Google Docs, w której zostałoby to usystematyzowane, przy okazji zaradzając innym błędom. Jest ich znikoma ilość, ale wciąż, byłoby świetnie, gdyby w ogóle nie trzeba było się nimi przejmować.

 

Ostatecznie można ten tekst polecić chyba każdemu. Podoba mi się, widzę pewne obszary na których można go jeszcze bardziej dopieścić, ale jest tu wszystko czego trzeba aby historia nas pochłonęła i zostawiła z jak najbardziej pozytywnymi wspomnieniami. Jest proste wprowadzenie, sceny prowadzące główny wątek dalej, a także zwrot akcji i całkiem niespodziewane zakończenie, oczywiście otwarte na dalszą historię. Plus wszelkie przyprawy w postaci nawiązań, odniesień i inspiracji. Bardzo dobry, przyjemny tekst, gratuluję! :D

 

Dodam jeszcze, że szczerze liczę, że to zaledwie przedsmak tego, co nas czeka w przyszłości, kiedy w końcu zobaczymy zupełnie nowe opowiadania autorki ;)

 

Pozdrawiam!

  • Upvote 3

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dziękuję za komentarz.

Krótkość opisów wynikała chyba nie tyle z konkursowego limitu ("Come, my minions..." miało dość wysoki i "Lord" był daleki od górnej granicy), co z braku pomysłów na bardziej malownicze czy wyrafinowane akapity (pamiętam, że dość mocno się z tym męczyłam), pisania na ostatnią chwilę (fik oddałam w dniu zakończenia) i ogólnego siedzenia z laptopem wieczorami... chociaż z drugiej strony przy pisaniu nowego BP zdarzało mi się siedzieć do pierwszej w nocy i klepać nawet znośne opisy, więc reguły nie ma, zmęczenie nie zawsze zabija we mnie kreatywność :P

Wersja "pokonkursowa" została rozbudowana minimalnie, ot, kilka słów tu i ówdzie, trochę drobnych poprawek i chyba przypisy do nawiązań. Przyznam się bez bicia, "Special" w tytule jest mocno naciągane.

Czy będzie jakaś współczesna edycja rozbudowana? Raczej nie. W wolnej chwili być może przerzucę w końcu tekst do regulaminowego formatu (zwłaszcza biorąc pod uwagę groźby Dolczego o siadaniu na biciu i banowaniu za fiki w PDFach) oraz poprawię te nieszczęsne literówki i miszmasz w znakach interpunkcyjnych (po części wynika on pewnie z mojego roztargnienia, ale namieszać mogła również konwersja z Worda 2003 do ówczesnych Docsów lub z Docsów do PDF - kto wie, kto wie...), ale pisać od nowa/poprawiać nie będę. Niech sobie siedzi ten Lord z 2014 jako relikt czasów dawno minionych, dla uciechy kolejnych pokoleń pisarzy czy coś.

Z opowiadań w podobnym stylu... w Świecie Bez Kucyków wisi Smocze Zadanie. Fik jeszcze krótszy i bardzo prosty, takie małe opowiadanie na pisarski rozruch. Można przeczytać, oczu chyba nie wypala.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

×
×
  • Create New...