Jump to content

Strona Główna  |  Ogłoszenia  |  Lista Fanfików  |  Fanpage  |  Feedback
Eridor

Odcinek 3 - Too Many Pinkie Pies

Recommended Posts

Pinki jak zawsze w formie. Wyobraźcie sobie taką armię na froncie. Pinkacze dobierają się do broni i robią imprezkę. A tak bardziej na serio to Pinki była strasznie nierozważna. Gdyby nie Twilight miałaby całą Equestrię na sumieniu. A teraz pytanie do was, co zrobilibyście gdyby taka armia Pinki biegła przed waszym oknem? Ja bym za nimi pobiegł i obserwował.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Hmm... Oglądam go teraz i nie wiem, czy to było pisane (pewnie tak) ale pod domem Twi (ok. ~13.28) jest dwóch Dr. Hooves'ów :D

Share this post


Link to post
Share on other sites

Pinki jak zawsze w formie. Wyobraźcie sobie taką armię na froncie. Pinkacze dobierają się do broni i robią imprezkę. A tak bardziej na serio to Pinki była strasznie nierozważna. Gdyby nie Twilight miałaby całą Equestrię na sumieniu.

A teraz pytanie do was, co zrobilibyście gdyby taka armia Pinki biegła przed waszym oknem?

Ja bym za nią pobiegł i obserwował.

Ja bym wtopił się w tłum i demolowałbym razem z nimi ^^

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ja bym wtopił się w tłum i demolowałbym razem z nimi ^^

Dobre. Gdyby mi nie było szkoda mojego miasta też bym tak zrobił.

Share this post


Link to post
Share on other sites

gdyby armia Pinkie przebiegła pod moim oknem to po 1 odizolował bym od niej Dogusia :D bo on jest normalnie ludzką Pinkie Pie, więc bałbym się efektu roju. Po 2 umocniłbym drzwi i okna aby ta słodka zaraza nas nie zalała po 3 wyszedłbym i poszukał prawdziwej Pinkie aby najpierw jej nawrzucać poco zrobiła taką durnotę, ale potem bym ją jakoś pocieszył, bo w końcu mój brat Doguś :D jest taki sam, a nie umiem się na niego długo gniewać

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jakby Pinkie była w moim mieście to powiedział bym rodzinie że się wyprowadzam i nie wrócę, idę demolować świat

Share this post


Link to post
Share on other sites

A teraz pytanie do was, co zrobilibyście gdyby taka armia Pinki biegła przed waszym oknem?

Ja bym za nimi pobiegł i obserwował.

Dołączył do ich tłumu i wołał "FUN! FUN! FUN! FUN! FUN! FUN! FUN!"

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jak dla mnie odcinek był taki sobie. Nie chcę za mocno krytykować i się rozpisywać, ale drugi sezon też miał trochę odcinków, które niespecjalnie mi się podobały. Z odcinków z Pinkie Pie dobre były ten o ośle oraz ten o opiece nad dziećmi. Transmutacja ptaka i żaby w pomarańcze była trochę dziwna, trochę zabawna a trochę przerażająca - na koniec nie zostały przecież wyleczone i nikt się tym specjalnie nie przejął, nawet Fluttershy. Przy tej całej gadce o tym, jak to kucyki opiekują się przyrodą, dość często są nieodpowiedzialne. Pinkie zwalniająca przed uderzeniem w wodę była zabawna. Podobnie radząca sobie z chmurą szybciej, niż Dash. Popsucie stodoły rodzinie Apple było chamskie, ale przynajmniej na końcu Pinkie im pomogła. Tak swoją drogą, to rodzina Apple coś często burzy, buduje lub remontuje stodoły. Zgaduję, że mają ich kilka w rożnych częściach sadu, jako szopy na narzędzia i przechowalnie jabłek. Samo rozwiązanie problemu mi się nie podobało. Ani to, że Spike znalazł ukrytą książkę o legendach z zaklęciem, które Twilight opanowała od razu ani test na końcu. Mogli zrobić serię pytań jak w łowcy androidów, czy w "Ja, Robot". Mogli po prostu wytłuc wszystkie poza jedną, bo i tak nikt nie pozna różnicy (wiem że to by było chamskie). Mogli wybrać którąś losowo, lub zauważyć, że jedna zachowuje się inaczej... Zrobili test z gapienia się na ścianę. Szkoda, że jeszcze nie dali do tego muzyki "Eye of the Tiger", która stopniowo zwalnia i traci rytm. Ten odcinek przypomniał mi, jak w Fur TV Mervin się rozmnożył. Ed wyjął z szafy piłę mechaniczną i rozwiązał problem. Później znalazł się jeden jeszcze żywy i tego sobie zostawili. Popsułem sobie zabawę patrząc na spis odcinków na EQD. Widziałem też już gdzieś Pinkie robiącą twarz z G3. Heh, nawet ktoś na forum używa tego obrazka. Sam motyw że ktoś zrobił swoją kopię, lub kilka kopii, już wielokrotnie widziałem i mnie nie zachwycił. Lol, ktoś już sobie zrobił sygnaturkę z palczastą Pinkie Pie i Lyrą. W tym wątku widziałem dużo spoilerów, które mi nie działały. Coś u mnie nie tak z przeglądarką, czy to taki żart? Akurat w to, że Pinkie zna jakąś legendę, której nie zna Twilight jestem w stanie uwierzyć. Po pierwsze Pinkie Pie wie rzeczy o których normalnym kucykom się nie śniło - trochę jak Delirium z Sandmana. Po drugie co jakiś czas okazuje się, że Twilight czegoś tam nie wie, np. co to jest czarci bluszcz i z czym się to je (albo nie je). To samo było z Paraspritami. Plus za to, że pomagała Apple Fritter, jedna dodatkowa klacz z rodziny Apple, ale w pierwszym odcinku było ich ze 30 i było dane do zrozumienia że wszystkie mieszkają w okolicy. Wolałbym patrzeć jak stawiają ten budynek większą grupą, jak mrówki lub Amisze, ale może to po prostu nie było potrzebne. Byli tylko Applejack, Big Mac, Apple Fritter i jakiś brązowy NPC. Samo stawianie budynku było fajnie pokazane i za to spory plus. Najpierw zbija się szkielety ścian na ziemi, a później podnosi je do pionu za pomocą lin. Następnie się to łączy, wzmacnia i obija deskami. Skąd się wziął Fancy Pants w Ponyville? Miałem podobnego zonka grając w demo "Welcome to Ponyville" i spotykając kilka postaci, które "właśnie przeprowadziły się z Canterlotu". Mi też często trudno było zrozumieć co Pinkie mówi, ale w takich wypadkach przyjmuję że nic ważnego. Pomogło obejrzenie wersji z polskimi napisami, którą ktoś podlinkował w tym wątku. Misiek wrócił :) oraz inne zwierzątka. Wasze teksty o tym co by kto zrobił widząc stado Pinkie Pie przypomniały mi grę "Project Zomboid". To symulator apokalipsy zombie. W tej nowej sukiece Rarity wygląda jak szlachcianka z Canterlotu. "Jeśli to Ci pomoże, mogę nie robić nic zabawnego." "Dzięki, Flutterhy, świetna z ciebie przyjaciółka." Lolz. Pinkie jest tutaj okrutna. Zazwyczaj chce żeby inni mieli dobrą zabawę. "This is prefect. Everyone will bring their fun to me. This will solve everything." Lol, to brzmi trochę jak Twilight kiedy jej odbija. Przypadkiem zatrzymałem odcinek na 3:21 i Pinkie widać same białka oczu. Upiornie to wygląda. Pinkie z głową kręcącą się jak zegarek też była zabawna. Ogólnie w tym odcinku dali mało fabuły czy rozwoju osobowości a dużo żartów i wypełniacza. "Does this mean practice is over?" "Of course not, back to work" i mina Spika. :D "Pinkie, you have got to stop talking to yourself". Lol. Faktycznie, czasami kiedy mówię do siebie, ludzie dziwnie na mnie patrzą. Może myślą, że mówiłem coś do nich. Klon Pinkie straszący Fluttershy nie był fajny. FS jest pod ochroną. Pinkie obijająca się w lustrach RD pod niemożliwymi kątami - Wut? Pinkie zatrzymująca się w locie, żeby napompować koło ratunkowe była zabawna. Rozśmieszyło mnie, że jak jest jakiś dziwny problem, to kucyki masowo przychodzą z zażaleniami do Twilight. Może uważają, że to zapewne jej sprawka? Brakowało tylko wideł i pochodni na tym wiecu. :D Twilight trzymająca grupę książek na półce tak, że ich grzbiety są skierowane do widza - Wut? Niebieski kucyk z nutką i jakaś klacz machający do siebie, po czym zamykający okna przed stadem Pinkie byli zabawni. Twilight krzyknęła i Pinkie usiadły w spokoju - to też było zabawne i wzmocniło analogię z nauczycielką uspokajającą rozbrykaną klasę. Przegrzewający się róg Twilight mi się nie podobał. Podgrzanie części ciała do temperatury skwierczenia i dymienia byłoby bardzo niezdrowe. Zgaduję że ta druga która została na końcu, to pierwszy z klonów PP. Nie rozumiem o co chodziło z zakopywaniem do połowy w ziemi kamienia w Everfree. Tak właściwie to teraz po drugiej stronie tego jeziorka musi być niezła impreza. :pinkiehappy: :pinkiehappy: :pinkiehappy: :pinkiehappy: :pinkiehappy: EDIT: Znalazłem epizod Radia Free Equestria o tym odcinku.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Uświadomiłeś mi tym filmikiem, że te sceny pasowałyby do ASDF movie w scenie z ciastkami.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jak dla mnie odcinek był taki sobie. Nie chcę za mocno krytykować i się rozpisywać ...

... a ściana tekstu poniżej, ale przyjemnie podyskutować.

Akurat w to, że Pinkie zna jakąś legendę, której nie zna Twilight jestem w stanie uwierzyć. Po pierwsze Pinkie Pie wie rzeczy o których normalnym kucykom się nie śniło - trochę jak Delirium z Sandmana. Po drugie co jakiś czas okazuje się, że Twilight czegoś tam nie wie, np. co to jest czarci bluszcz i z czym się to je (albo nie je). To samo było z Paraspritami.

Twilight po prostu robi tu za standardowego nerda. Ten motyw jest powtarzany wszędzie.

Przegrzewający się róg Twilight mi się nie podobał. Podgrzanie części ciała do temperatury skwierczenia i dymienia byłoby bardzo niezdrowe.

Może wcale nie był ciepły? Nawet jeśli był to i tak to tylko róg, kótry jest tylko koloru futra.

Pewnie to taki chwilowy kaprys animatorów. W walce z changlingami mimo że Pikie strzelała z Twilight jak z automatu, tego nie pokazali.

Zgaduję że ta druga która została na końcu, to pierwszy z klonów PP.

Każdy kolejny klon był bardziej szalony i opętany zabawą. Wydawało mi się że jeziorko klonuje aktualny stan emocjonalny Pinkie.

Nie rozumiem o co chodziło z zakopywaniem do połowy w ziemi kamienia w Everfree.

Zablokowali wejście do podziemnego jeziorka. A kamień utknął akurat w połowie, co by nikt nie wiedział że akurat pod nim jest wejście ;-]

Share this post


Link to post
Share on other sites

Also, zauważyliście, że ten odcinek uczy etykietkowania innych? xd Przypomnijcie sobie, kiedy Twi i Spike widzieli prawdziwą, ale przygnębioną PP. Pamiętacie, co mówiła Sparkle? Że to NIE może być Pinkie, bo ona nigdy nie jest przygnębiona. So lawl. A Party of One? Krótka pamięć? Czy tak Ci było wygodniej, Twi?

Also klony wyglądały i zachowywały się jak PP... prawie. Zauważcie, że zostały zaprogramowane na zabawę i tylko na zabawę - nie miały w sobie smutku, ani przygnębienia. Twilight powinna na to zwrócić uwagę, że któraś z Pinkie aż TAK mocno odstaje od normy.

Nie rozumiem o co chodziło z zakopywaniem do połowy w ziemi kamienia w Everfree.

To nie było zakopywanie, tylko umieścili kamień u wejścia do Lustrzanego Jeziorka, by już nikt inny nie wpadł w takie kłopoty jak Pinkamena Diane Pie.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Materiał z którego jest wykonany róg Twilight ma T topnienia >2000K w warunkach normalnych....ponadto nie nie jest dobrym reduktorem :rainderp: Poza tym jak Twilight strzelała do Changelingów to używała słabszych zaklęć(lol przecież dostawały tylko stuna) :derp2:

Share this post


Link to post
Share on other sites

Also, zauważyliście, że ten odcinek uczy etykietkowania innych? xd Przypomnijcie sobie, kiedy Twi i Spike widzieli prawdziwą, ale przygnębioną PP. Pamiętacie, co mówiła Sparkle? Że to NIE może być Pinkie, bo ona nigdy nie jest przygnębiona. So lawl. A Party of One? Krótka pamięć? Czy tak Ci było wygodniej, Twi?

Warto zauważyć, że w "Party of One" Pinkie Pie nie okazywała smutku wśród przyjaciół. Rainbow Dash widziała ją świrniętą, wkurzoną, zaś pozostałe jedynie zobaczyły podejrzliwą Pinkie Pie z prostymi włosami. Więc nie dziwię się, że Twilight przypięła pod PP tabliczkę "Zawsze uśmiechnięta".

EDIT: Spike widział ją smutną! Więc stąd on miał podejrzenie, że smutna Pinkie Pie jest tą prawdziwą.

Also klony wyglądały i zachowywały się jak PP... prawie. Zauważcie, że zostały zaprogramowane na zabawę i tylko na zabawę - nie miały w sobie smutku, ani przygnębienia. Twilight powinna na to zwrócić uwagę, że któraś z Pinkie aż TAK mocno odstaje od normy.

Tu się mogę zgodzić, aczkolwiek równie dobrze mogła to być nieudana kopia.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Odcinek przyniósł niezły Fun, Fun, Fun! Najśmieszniejszy moment: Pinkie nagle zmieniająca swoja prędkość w powietrzu. Tak bardzo w stylu Pinkie. Po co w ogóle nam ta cała grawitacja xD Najbardziej epicki moment: Pinkie odprawiająca swego rodzaju rytuał nad sadzawką. Zastanawiając się nad precyzją z jaką wypowiadała słowa i ogólną atmosferą chciałbym wierzyć, że nie jest to magia, która działałaby na każdego i każdy kto znalazłby się w tym miejscu mógłby wytworzyć swoją armię klonów. Wczytując się w słowa "And into her own reflection she stared, uh, yearning for one whose reflection she shared, and solemnly sweared not to be scared, at the prospect of being doubly mared!" doszedłem do wniosku, że to bardzo przemyślana i dopracowana inkantacja. Pozostawiła mnie ze tezą, że tylko ktoś pozbawiony strachu przed konsekwencjami stworzenia sobowtóra mógłby tego dokonać, według mnie tylko Pinkie Pie pasuje. Albo raczej pasowała, zanim poznała kolejną cenną lekcje. To taka jedna interpretacja ode mnie.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Tyle Pinkie Pie było w tym odcinku, że nie wypadałoby, abym i ja się nie wypowiedział... :pinkie::pinkie::pinkie:

Ale do rzeczy, to był pierwszy normalny odcinek trzeciego sezonu, normalny, czyli nie taki jak ten poprzedni, który był na tyle epicki, że trzeba go było rozdzielić na dwie części. Hmm... nie będę pisał jego recenzji, bo po pierwsze takie się już w tym temacie pojawiły, a po drugie, i ważniejsze, nie chce się mi po prostu :P a zamiast tego skupie się na szczegółach, które w jakiś sposób zwróciły mają (lub nie tylko) uwagę...

Po pierwsze, nie uważacie, że odcinek ten przypomina pierwszy normalny odcinek II sezonu? Ten z Twi, tam też główna bohaterka ma pewien friendship problem, który najpierw próbuje rozwiązać na własną rękę, a dopiero później, gdy dojdzie do wielkiej rozróby, zasięga pomocy przyjaciół. Tu przynajmniej Celestia nie musiała ingerować... ;]

Inna sprawa, klony Pie, też widzę, że zauważyliście ich... niedoskonałość :P Znaczy, jako klony winny być identyczne i jeśli chodzi o wygląd to się nawet zgadzało, ale ich zachowanie było trochę takie... nie do końca w stylu Pinkie. To znaczy random był totalny, owszem, ale jak wiemy choćby z odcinka "Baby Cakes", nie sam random Pinkie określa, ona też potrafi na swój sposób zachowywać się odpowiedzialnie, a jej celem oprócz zabawy jest dawanie uśmiechu innym. W porównaniu z oryginałem klony jawią się tu na jakby wybrakowane... można by rzec, że klony to Pinkie przez pryzmat fandomowych stereotypów na jej temat, nie sądzicie tak?

A skoro mowa o fandomowych odnośnikach, to widzę, że wielu z Was pewne dostrzegło, np. palce wyrastające z kopyt albo Pinkie patrząca na schnącą farbę. Nie wiem, czy są to autentyczne odnośniki, ale kto wie? Z tym drugim motywem już wcześniej w innej kreskówce się spotkałem, a tam patrzenie na schnącą farbę było synonimem bardzo nudnej czynności i trzeba być naprawdę dziwnym, aby widzieć w tym rozrywkę. Może autor tego fika o schnącej farbie i autor scenariusza do tego odcinka wzorowali się na tym samym archetypie niezależnie od siebie?

Heh, no i nie napisałem recenzji, a i tak ściana tekstu powstała... ciekawe jak do tego mogło dojść? :crazy:

Share this post


Link to post
Share on other sites
Ani to' date=' że Spike znalazł ukrytą książkę o legendach z zaklęciem, które Twilight opanowała od razu ani test na końcu.[/quote']

W domyśle to popychadło samo ukryło tą książkę przed Twi. A przynajmniej ja to tak odebrałem. Bo może wiedział, że w tej książce jest coś, o czym Twi pod żadnym pozorem nie powinna się dowiedzieć? :trollface:

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ani to, że Spike znalazł ukrytą książkę o legendach z zaklęciem, które Twilight opanowała od razu ani test na końcu.

W domyśle to popychadło samo ukryło tą książkę przed Twi. A przynajmniej ja to tak odebrałem. Bo może wiedział, że w tej książce jest coś, o czym Twi pod żadnym pozorem nie powinna się dowiedzieć?

A może, ową książkę dała jemu Celestia , a co w niej jest .... może te testy, o których mowa w pierwszych odcinkach ?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Po pierwsze, nie uważacie, że odcinek ten przypomina pierwszy normalny odcinek II sezonu? Ten z Twi, tam też główna bohaterka ma pewien friendship problem, który najpierw próbuje rozwiązać na własną rękę, a dopiero później, gdy dojdzie do wielkiej rozróby, zasięga pomocy przyjaciół. Tu przynajmniej Celestia nie musiała ingerować... ;]

Tutaj nie ma porównania. Twilight dosłownie dostała świra w "Lesson Zero" i ten odcinek z resztą nie był normalny, co tutaj oznacza - taki sam jak poprzednie odcinki MLP. "Lesson Zero" było perfidnie robione pod Bronies, zaś z "Too many Pinkie Pies" czuć klimat rodem z 1. sezonu.

To ma sens. Twilight jakby dowiedziała się o tym jeziorku to sama by poszła do niego i wpadłaby w podobny problem, co Pinkie Pie. A tak, to zobaczyła na własne oczy przypadek Pinkie Pie i teraz wie, że nie zechce siebie sklonować.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Tak, odcinek dobry i śmiechotwórczy. Nie będę wypisywał co się podobało, bo już wszystko wymienione, ale zamęcz mnie jedno: Odsyłanie klonów było niebezpieczne, bo mogli trafić na prawdziwą Pinkie. Jednak Twilight jakoś niezbyt przejęła się tym faktem. Niby wierzyła w przyjaciółkę, lecz niszczenie klonów wyglądających identycznie i podczas testu zachowujących się podobnie niczym oryginał przychodziło jej bardzo łatwo. "Zabijała" nawet za spojrzenie na inny duplikat. A gdyby pokusa okazała się zbyt wielka i Pinkie by pękła? Jednorożec dowiedziałaby się dopiero po fakcie. Więc jak bardzo Twilight lubi Pinkie?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Pewnie wierzyła w zawziętość Pinkie i w jej zamiłowanie do gier, w końcu ta klacz może zniszczyć prawa fizyki to chyba może wszystko. Myślę że Twilight nie popisała się inteligencją, przecież wystarczyło by zrobic test wiedzy o przyjaciołach w końcu Pinkie nie powiedziała klonom wszystkiego w ciągu kilku minut

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

×
×
  • Create New...