Jump to content

Wyżal się.


Mellie
 Share

Recommended Posts

A ja źrebakiem odepchniętym od stada. 

Ale nie można narzekać na swój wiek, no może w wieku 99 lat, kiedy śpiewają ci ,,sto lat" to tak..  

Gdyby ktoś to zaśpiewał w dniu 100 urodzin... Ale głowa do góry.  Odnajdziesz się w "stadzie". Zawsze masz mnie  - starego konia,  :vinylderp: - DJkę, która sama nie wie co chce grać oraz :octavia:- która ma bzika na punkcie poprawnej wymowy. Dobra, może "kilka" razy byłem wredny, ale taki los moderatora. Czasami musi trzymać się hasła "nie chcem, ale muszem" 

 

Odnajdziesz się na forum. Nie jutro, to za tydzień. Pamiętaj, że pisze to gość, który zakładał konto mając 27 lat.  A co do osób w Twoim wieku. U mnie to samo (chociaż nie wiem czy piszesz ogólnie czy tylko o forum)  

 

Dobranoc i do jutr... do dzisiaj everypony  :derptongue:

Edited by Triste Cordis
  • Upvote 1
Link to comment
Share on other sites

Ja się tylko pożalę że tyję na świąteczno-sylwestrowym jedzonku, ale za to jakie dobre.... :giggle:

I że w kwestii wieku też mam dupnie, bo jak byłam mała to byłam strasznie poważna jak na swój wiek, a teraz nadrabiam dzieciństwo i nikt nie bierze mnie na serio. :ppshrug:

 

Podpinam się pod powyższe w 100%... czas na poświąteczną głodówkę...

Ja nadrabiam dzieciństwo całe życie :ming:

Link to comment
Share on other sites

Jak byłam dzieckiem, też byłam "małą dorosłą", a teraz nadrabiam. Czego nie było wolno, jak się było smarkaczem, to się zaczęło odzywać (zabawa na śniegu, Pokemony, niezdrowe żarcie). Ale poważna też być potrafię. Grunt to samokontrola.

Link to comment
Share on other sites

Też się pożalę, trochę nieszczęśliwie się ostatnio czuję...

Szkoła znowu się zaczyna…Moi rodzice wściekają się o moje beznadziejne oceny. Prawdopodobne coś mi zabiorą, coś na czym mi bardzo zależy. Ech…Do tego jestem zmuszony siedzieć w szkole 7 godzin, które są prawdziwą udręką. Nudno, a wszystkie lekcje opierają się na „lektorowaniu” podręcznika, żadnej inicjatywy ze strony nauczycieli. Przez całe pół roku nic nie zapamiętałem z tych lekcji.. Na dodatek mój kolega z klasy, z którym głównie spędzam czas, trafił do szpitala, więc będę skazany tylko na siebie.  Nie mam żadnych przyjaciół, czy kogoś bliskiego, jedyni e kilku znajomych ze szkoły, z którymi mogę w spokoju pogadać.  Denerwuję się, kiedy przebywam z ludźmi, nawet nie potrafię nic powiedzieć, jąkam się i mam ogromną pustką w głowie.  Jest początek nowego roku, a ja chyba łapię doła…

Link to comment
Share on other sites

Moje życie w gimnazjum i liceum wyglądało tak samo. Trzeba to po prostu przetrwać.

 

Pamiętam, jak chciałem w końcu skończyć szkołę, mieć naukę za sobą i stać się dorosłą osobą. Pewnego dnia na jakimś występie/apelu w liceum zobaczyłem na scenie napis, który brzmiał mniej więcej tak: "Dorosłość zaczyna się wtedy, kiedy przestajemy chcieć być dorośli"... I wtedy przestałem chcieć ;)

 

Żyjesz tak naprawdę w okresie w miarę beztroskim, nie musisz martwić się o utrzymanie i takie tam (częściowo, to nawet ja jeszcze dość beztrosko żyje, heh). Pamiętaj, żeby umieć cieszyć się z małych rzeczy, żeby liczebnie zakrywały wszystkie przykrości i niepowodzenia. I idź odwiedź kolegę w szpitalu :)

  • Upvote 6
Link to comment
Share on other sites

Chopy, dziołch... i go... (nie dokończę swej myśli)

Mam fest srogi problem. Uważam, że miłość, dobroć i temu podobne pierdoły są głupie i drażni mnie widok jakieś zakochanej pary na ławce w parku (zarówno w normalnym życiu, jak i w filmach), a sam szukam tego typu podobnych fanficów, czy fan artów (shippingów i innych romansów) i z przyjemnością je czytam, czy też oglądam.

I tu pojawia się pytanie, czy już całkiem zwariowałem i czy już mogę pisać podanie o przyjęcie do Toszka lub innych zakładów psychiatrycznych?

Link to comment
Share on other sites

Chopy, dziołch... i go... (nie dokończę swej myśli)

Mam fest srogi problem. Uważam, że miłość, dobroć i temu podobne pierdoły są głupie i drażni mnie widok jakieś zakochanej pary na ławce w parku (zarówno w normalnym życiu, jak i w filmach), a sam szukam tego typu podobnych fanficów, czy fan artów (shippingów i innych romansów) i z przyjemnością je czytam, czy też oglądam.

I tu pojawia się pytanie, czy już całkiem zwariowałem i czy już mogę pisać podanie o przyjęcie do Toszka lub innych zakładów psychiatrycznych?

Nic z tych rzeczy. Jak dla mnie to jest całkowicie normalne i da sie to normalnie i logicznie wyjaśnić.

Mówisz że miłość i dobroć są głupie, i rozumiem to bo każdy ma prawo do własnego postrzegania wartości moralnych, ale wydaje mi się że myslisz tak ponieważ tago nie doświadczyłeś lub nie przyniosło Ci to nic dobrego.

Z tego też bierze się druga rzecz, czyli kiedy widzisz że ktoś okazuje sobie uczucie to Cię wnerwia. Zazdrość. Może to i chamsko brzmi z mojej strony, ale wtdaje mi sie że jesteś po prostu zazdrosny bo ktos ma coś czego Ty nie masz, lub coś co Tobie przyniosło straty uszczęśliwia innych. Wydaje mi sie że po prostu nie chcesz żeby ktoś miał coś czego Tobie odmówiono. Kolejna sprawa, że Sam akich rzeczy szukasz, też jest do logicznego wytłumaczenia. Musisz jakoś wypełnić pustkę która jest nie wypełniona przez właśnie te uczucia które wymieniłeś.

Nie chcę Ciebie przez to w żaden sposób urazić i mogę się mylić bo opieram się tylko na domysłach. Przepraszam jeżeli coś jest nie tak.

  • Upvote 4
Link to comment
Share on other sites

Dostałem banie w prezencie urodzinowym od matematyczki :sadsmile: , zabrakło mi 0,5P i nie chciała naciągnąć na dop. :rapidash2:

 

0,5 pkt. boli najbardziej, znam ten ból, bo mi samemu te 0,5 przeważało o ocenie (i też matmy) :hug:. Ale na jednej jak ty to ładnie powiedziałeś "bani" świat się nie kończy. Z tego co przeczytałem na twoim profilu, to cieszysz się życiem. Więc "śmiej się jak Żyła", zjedz ciastko i zapij herbatą, włącz se jakiś film i teraz najważniejsze: zapomnij

U mnie ten sposób działa :D

Edited by Kacpi01_PL
  • Upvote 1
Link to comment
Share on other sites

Czy ja jestem jedyny, który ma tak bardzo serce z kamienia, że nie uronił ani jednej łzy przy My Little Dashie? 

Odnoszę wrażenie, że niektórzy po prostu przeceniają pewne dzieła, a te teksty o uronieniu łez są pisane na siłę.

 

Ja się tylko pożalę że tyję na świąteczno-sylwestrowym jedzonku, ale za to jakie dobre.... :giggle:

 

To akurat nie jest złe, o ile tyje się do odpowiedniego poziomu. Bycie wychudzonym słupkiem lub dosłownie płaską z obu stron deską też nie jest zdrowe wbrew pozorom.

 

I że w kwestii wieku też mam dupnie, bo jak byłam mała to byłam strasznie poważna jak na swój wiek, a teraz nadrabiam dzieciństwo i nikt nie bierze mnie na serio.  :ppshrug:

 

Mam identycznie. Już się bałem, że jestem jedyny z takim problemem. 

Ale w sumie dla mnie tego typu człowiek jest lepszy, niż jak są osoby wiecznie się nad sobą użalające lub non stop będące poważne. W drugą stronę też jest źle - jakoś szczególnie nie znoszę, jak jest dziewczyna będąca już w wieku, kiedy trzeba zacząć myśleć, a zachowuje się jak gimnazjalistka NON STOP. Niestety, dzieciństwo przeminęło i można je oczywiście nadrabiać, kiedy jest czas i można, ale są takie momenty, kiedy trzeba być i poważnym. I siebie za to nie znoszę, bo w takich momentach czasem nie potrafię być poważny, albo mam po prostu wywalone. 

Link to comment
Share on other sites

 

Czy ja jestem jedyny, który ma tak bardzo serce z kamienia, że nie uronił ani jednej łzy przy My Little Dashie? 

Odnoszę wrażenie, że niektórzy po prostu przeceniają pewne dzieła, a te teksty o uronieniu łez są pisane na siłę.

 

Meh, nie jesteś jedyny. MLD jakoś do mnie nie przemawia, przeczytać przeczytałem, złe nie jest ale zachwycić się nie zachwyciłem. Nie rozumiem fenomenu MLD.

 

Mam identycznie. Już się bałem, że jestem jedyny z takim problemem.

Ale w sumie dla mnie tego typu człowiek jest lepszy, niż jak są osoby wiecznie się nad sobą użalające lub non stop będące poważne. W drugą stronę też jest źle - jakoś szczególnie nie znoszę, jak jest dziewczyna będąca już w wieku, kiedy trzeba zacząć myśleć, a zachowuje się jak gimnazjalistka NON STOP. Niestety, dzieciństwo przeminęło i można je oczywiście nadrabiać, kiedy jest czas i można, ale są takie momenty, kiedy trzeba być i poważnym. I siebie za to nie znoszę, bo w takich momentach czasem nie potrafię być poważny, albo mam po prostu wywalone.

 

Co do ostatniego zdania, będąc dorosłym bierzemy na siebie odpowiedzialność za nasze czyny, jednak czasem trzeba mieć po prostu wywalone na pewne sprawy inaczej człowiek się zajedzie. Kwestia tylko wyczucia gdzie kiedy i na ile można sobie pozwolić aby coś olać. Co do nadrabiania dzieciństwa, w moim przypadku jest to po prostu odreagowanie stresu poprzez coś co nie "wypada" robić w moim wieku, w życiu trzeba też umieć wypocząć aby stawić czoła szarej codzienności.

Między innymi dlatego jestem tutaj.

Link to comment
Share on other sites

@Linds

 

Właśnie mam straszny problem, bo zwykle lubię gadać na jakieś strasznie poważne lub ciężkie tematy i marzę o ludziach z którymi dałoby się podyskutować nawet tak zaciekle, ale większość ludzi to przerasta i czują się atakowani (szczególnie kiedy zaginam wszystkie ich argumenty XD ). Przez to nie mam z kim gadać na wydziale, a jak próbuję to nikt nie słucha. Nie potrafię znaleźć równowagi między skrajną powagą a wygłupami więc skoro ludzie wolą "chill" i luz, to tylko sobie pajacuję i dowcipkuję i robię za atrakcję generalnie. Ale przez to nikt nie bierze mnie na poważnie W OGÓLE.

I weź tu ogarnij jakąś NORMALNĄ reputację. Zwykle nie martwi mnie co tam inni gadają, bo mam tu głównie baby i każda każdej obrobi tyłek nawet jeśli będzie idealna. ...SZCZEGÓLNIE jeśli będzie idealna, bo zawiść swoje robi. Po prostu chciałabym żeby ludzie szanowali mnie i za poważne dyskusje i za żarty w zrównoważony sposób, a nie tylko lekceważyli, bo pierwsze to dla nich za wiele. -.-"

Szczerze mówiąc sa tylko 3 osoby, które widzą mnie w ten zdrowy sposób. Może 4. Z całą moją powagą i niepowagą równocześnie.

Edited by Burning Question
  • Upvote 1
Link to comment
Share on other sites

Burning wbrew pozorom mamy się bardzo podobnie, a i facet jeśli trzeba to ładnie obrobi komuś dupę ;) Ja szukając okazji do dyskusji nad życiem, człowiekiem, ludźmi, a z drugiej strony próbując być zabawnym wpadłem w ten sam wir bycia niedocenianym. W efekcie tego teraz ludzie z grupy zainteresują się mną w dwóch przypadkach. Albo kiedy potrzebują z kimś obgadać jak to zachowanie grupy jest żałosne (bo wiedzą, że i tak nie powiem, że "Osoba A powiedziała tak!"), albo kiedy dowiedzą się, że ja w jakiś sposób mam się lepiej od nich - wtedy pojawia się ta zwykła, typowa zawiść. 

 

Wbrew pozorom w fandomie jest podobnie. Przez te ponad 2 lata w polskim fandomie zdążyłem przywyknąć do tego, że prawie wszyscy są tacy sami jak nie-Bronies i, że ludzkość ma na mnie wywalone do czasu, aż nagle nie stanę się potrzebny. Co z tego, że też mam swoje potrzeby? Walić to!

 

Umiesz liczyć, licz na siebie jak to mówią. W efekcie tego nie potrafię, wręcz nienawidzę pracy w grupach, bo przeważnie i tak muszę działać sam, albo muszę patrzeć jak większość nic nie robi, a ja odwalam robotę, albo patrzę z zazdrością jak każdy ma z łatwością kogoś do współpracy, kiedy ja wszystko muszę robić sam. 

Już momentami wolałbym się urodzić kobietą, przynajmniej posty tego typu na moim profilu miałyby rację bytu, a tak to psuję teraz stereotyp o byciu mężczyzną! :v

Link to comment
Share on other sites

 Share

×
×
  • Create New...