Jump to content

Leaderboard

Popular Content

Showing content with the highest reputation on 04/26/14 in all areas

  1. Ok. A więc tak... Odcinek poświęcony Spikeowi. Chwila, ale kto to jest Spike? Dla tych, którzy zapomnieli - jest to mały smok, który przez cały sezon zachowywał się jak debil. Jak dotąd pojawiał się tylko w krótkich scenach, mających sprawić, żeby widzowie nie zapomnieli o jego istnieniu. Twórcy nareszcie zrobili odcinek o postaci, gdzie wystąpił w duecie z Rarity. Najpierw Spike. Wiązałem z tym odcinkiem sporę nadzieje, ponieważ myślałem, ze twórcy nareszcie docenią jego sympatyczną postać. Gdzie jest Spike i Rarity, musi być wątek zakochanego w klaczy smoka, chcącego usługiwać jej we wszystkim. Pod tym względem natura Spikea nie zmieniła się ani trochę - nadal jest zakochany w Rarity, co twórcy skwapliwie ukazywali nam przez cały odcinek. Oczywiście smok wciąż jest wobec niej służalczy i porównywanie go do czarnoskórego człowieka, jest rasistowskie, ale jak najbardziej trafne. Zresztą czego innego można by się po nim spodziewać? Otóż tego, że Spike nie mógł znieść widoku, cierpiącej z powodu utraty wiary we własne możliwości, Rarity i jak nie trudno zgadnąć postanowił pomóc ukochanej. Wzięcie ze starego zamku magicznej, mrocznej księgi dla przywrócenia klaczy natchnienia nie jest zbyt dobrym pomysłem. Prawda? Spkie jednak chciał pomóc jej bez względu na wszystko - z jednej strony świadczy to o jego oddaniu wobec przyjaciółki, a z drugiej dodaje kolejną plakietkę z napisem "kretyn" do jego kolekcji, która w tym sezonie stała się dość okazała. Spike widział potem, że Rarity zaczyna szaleć, zdawał sobie sprawę z chaosu jaki wyrządza. Nie zrobił z tym jednak nic, co było dość egoistyczne - wolał spędzać czas z Rarity i nie zranić jej, tym samym pozwalając jej na wywracanie Ponyville do góry nogami. Oczywiście potem zrozumiał,że to zaszło za daleko i po raz pierwszy w całym serialu postawił się jej. To było właśnie rozwinięcie jego charakteru, na które czekałem. Spike został przedstawiony jako ktoś, kto jest oddany swojej przyjaciółce i chce jej pomagać, jednak nie będzie obojętny na zło jakie wyrządza, nawet jeśli przez to ją zrani. To może teraz Rarity. Po raz kolejny jej charakter mnie zadziwił i dał powody do śmiechu. Hipopotam z rogiem skrytykował scenę, którą dla niego zrobiła, a ona rozpłakała się, oraz dla złagodzenia swojego bólu duszy zaczęła jeść lody i słodycze. Powiem wam, że przyjęła to bardzo dzielnie. Niewielu jest takich, którzy znieśli by tak okrutny cios. Pozbawiona wiary we własne zdolności twórcze, Rarity przeżywała kryzys, aż z pomocą przyszedł jej Spikie. Pod wpływem zaklęcia zaczęła zachowywać się... dziwnie. Można by powiedzieć, że klacz była zahipnotyzowana, więc jej zachowanie nie było powiązane z jej naturą. A jednak było. Zostało idealnie pokazane jak Rarity uwielbia rzeczy piękne i gdyby mogła poprawiała by każdy element otoczenia np. wróćcie pamięciom do "Look Before You Sleep" i sceny, w której Rarity strzyże gałęzie na drzewie, aby wyglądały bardziej gustownie. Osobiście nie uważam, aby była to jej wada, no chyba że za sprawą magicznej księgi, będzie chciała "poprawić" całą Equestrie. Rarity była wiec przedstawiona moim zdaniem przedstawiona dość pozytywnie - jej zamiłowanie do tworzenia piękna nie jest czymś złym, a zaklęcie i cała ta afera nie były jej winą. Znaczną rolę, w tym odcinku, odgrywał również Owlowiscious. Jest to dość niespotykane, niewiele jest odcinków, gdzie zwraca się uwagę na zwierzaki Mane Six. Co tu dużo gadać sowa została ukazana jako ptak rozsądny i mądry, a już na pewno inteligentniejszy od Spikea. Owliw zdawał sobie sprawę z niebezpieczeństwa, jakie może przynieść tajemnicza księga i bezskutecznie próbował nakłonić smoka, do powstrzymania Rarity. Odcinek dał nam trochę wytchnienia od pozostałych członkiń Mane Six, za wyjątkiem Twilight. Znowu zachowywała się jak prawdziwa księżniczka - próbowała ratować kucyki i walczyć z ogarniającym Ponyville chaosem, nie szczędząc wysiłku, jak można było zresztą zauważyć w końcówce odcinka. Spodobało mi się również wspomnienie, o pomocy księżniczki Luny i Cadence. Szkoda, że nie było to pokazane. Bardzo spodobał mi się również powrót do starego zamku księżniczek – jest to chyba moja ulubiona lokacja w całym serialu. Poza tym został on pokazany, jako miejsce mające wiele sekretów i tajemnic. Za sprawą sceny z odnalezieniem magicznej książki, pomyślałem, że ta kreskówka, coraz bardziej przypomina serial fantasy. Innymi słowy, odcinek moim zdaniem jak zwykle udany. Spike nareszcie doczekał się własnego odcinka i rozwoju swojej osobowości, Rarity popisała się swoją skłonnością do histerii i zamiłowaniem rzeczy pięknych, Owlowiscious był w epizodzie ważną postacią, oraz Twilight poznała uroki bycia księżniczką w najbardziej nudnym i sennym miejscu w całej Equestrii. THE END PS: Post ma 5 minut i już zarobił 3 punkty. Lol?
    5 points
  2. Odcinek bardzo dobry, przynajmniej dla mnie. Już praktycznie na początku odcinka Spike pokazuje co potrafi nie wiedząc co się dzieje wokół niego. Nawet Owlicious ma więcej rozsądku niż jakże wierny pomocnik Twilight co jest jak dla mnie trochę nie na miejscu bo to podobno on jest "inteligentny". Z drugiej strony przynajmniej pod koniec odcinka poprawił się i "uratował" sytuację. Sceny: Rarity jedząca ogromne ilości lodów i ta z domkiem dla ptaka były wprost świetne. Ponadto bardzo fajnie było zobaczyć psychodeliczną wersję Rarity, a niektóre momenty były naprawdę creepy. Plusy: -Dużo Rarci -Kilka naprawdę dobrych scen -Mimo, że jest sową, Owlicious jest rozważny i inteligentny -Octavia Melody! Scena z przyjęciem organizowanym przez Pinkie. -Świetna przemiana Rarity Minusy: -Zbyt szybkie rozwiązanie całej sytuacji, ale 20 minutowe odcinki nie dają pola do popisu. -Spike wyszedł jak zawsze słabo. Ogólna ocena: Odcinek jak dla mnie bardzo dobry. 8/10
    3 points
  3. "Malazańska..." poszła dziś w odstawkę, bo oto zobaczyłem nowy rozdział "Poszukiwaczy"! Za "piekarskie harakiri" powinieneś dostać medal xD Sporo śmiechu, jak na fik o Pinkie przystało. I chyba pierwszy raz widziałem, aby ktoś nazwał jej Element "Radością", a nie "Śmiechem". W sumie można by tę pierwszą nazwę nawet uznać za trafniejszą. W każdym razie, podobnie jak przedtem w przypadku Rarity, tak i tym razem doskonale oddałeś charakter bohaterki, czyli Pinkie Pie. Jak to mawiają hamerykańce: "you nailed it". Fabularnie też idziemy do przodu, troszkę więcej na temat tajemniczego kuca się dowiedzieliśmy, choć mam wrażenie, że dopiero Rainbow albo AJ zdołają wycisknąć z niego nieco więcej informacji Nawiasem mówiąc - sposób, w jaki mówi twoja AJ zasługuje na osobne brawa. Czekam na kolejny rozdział. Niech moc będzie z tobą.
    2 points
  4. O, kontynuacja „Atkinsa”! Jak miło! Ponieważ część pierwszą przeczytałam dość dawno, miałam okazję, żeby ją sobie przypomnieć. Cóż, moje emocje z nią związane absolutnie się nie zmieniły, ale za to mogę powiedzieć z całą stanowczością, że „Eternal Father” jest przepiękne. Hmm, chyba powinnam zacząć komentować od „Atkinsa”… A, walić to. Zacznę od końca. Po pierwsze: opis sytuacji międzynarodowej na początku. Taaak, jest to bardzo dobry „pomost” między oboma opowiadaniami. Przede wszystkim czuję się usatysfakcjonowana faktem, że wyjaśniłeś nieco zagmatwaną sytuację polityczną. Z tą wiedzą jakoś lepiej mi się czytało i chyba czegoś podobnego brakowało mi w części pierwszej. Nie mówiąc już o tym, że Twoje kronikarskie zdolności sięgają najwyższych szczytów Ziemi. Po drugiej: bohaterowie. Cudowni, pełnokrwiści, „pełni”. Razor Drill to postać fantastyczna. Nie znam żadnego zawodowego żołnierza, nie mam pojęcia, jak oni się zachowują, ale wiem jedno – chciałabym, aby byli tacy, jak Twój bohater. Uwielbiam go za honor, który jest w stanie bronić do ostatniej kropli krwi. Za odwagę, wiedzę i doświadczenie (chociaż wiadomo, że kiedyś i on był nieopierzonym młodzikiem – trudno w to uwierzyć). Za opanowanie (ale tego zapewne nauczyła go armia). Za charyzmę. I po prostu za dobre serce. Świetnie oddałeś stosunki między marynarzami i żołnierzami. Cała ta sytuacja z zastrzeleniem albatrosa i następnie rytuał przebłagania Ojca Mórz… Niesamowite i piękne. Mistyczne, głębokie. Wspólne śpiewanie pochwalnej pieśni – wow. A to wszystko na statku, z włosem rozwianym przez wiatr, wrzaskiem ptactwa nad głową i hukiem spienionych fal pod nogami… Czułam się niemal tak, jakbym tam była. I było mi bardzo przyjemnie, a morze jest jedną z rzeczy, których nie znoszę. Też chciałabym poznać skarby, z którymi żołnierze musieli się pożegnać na przebłaganie za grzechy ich i całego świata (nie mogłam się powstrzymać), ale skoro nie ma, nie szkodzi. I tak ta scena jest wystarczająco dobra. Najfajniejsze jest to, że ci bohaterowie są tacy… normalni. Mają jakieś rozterki, jakieś wierzenia, jakieś zabobony – i traktują je poważniej niż własne życie. Ludzkie to bardzo. I fajne. Bardzo porządny kawałek Slice of Life’u i – dla mnie osobiście – miłe zaskoczenie po „Atkinsie”, który wywołał we mnie mieszane uczucia. Sam „Atkins” to naprawdę dobre opowiadanie. „Porządne”, tak bym napisała, jeśli wiesz, co mam na myśli. Wiadomo, Twoje… Nie no, nie będę słodzić (co tam mówiłeś o tych niewolnicach, że ich nie chcesz, tak? Okej, odsyłam harem ). Przede wszystkim, opowiadanie ma dobrą fabułę i przedstawia poważny problem społeczny i nie tylko społeczny – oto mamy piękny obrazek, jak za pomocą propagandy można ogłupić tłumy. Z tym że w moim odczuciu owe tłumy zostały ogłupione za bardzo. Alberich napisał, że kreacja Mane 6, a przynajmniej jej części, nie jest w porządku. Ja tam nic do nich nie mam. Powiem więcej – według mnie wszystkie panny zostały przedstawione bardzo dobrze, jeśli mowa o „kimś zmanipulowanym przez propagandowe szmatławce”. Podobała mi się również reakcja poszczególnych klaczy – tak, Fluttershy również. Powiem więcej – ona podobała mi się najbardziej. Osobiście widzę ją właśnie jako taką „cichą wodę” i jestem sobie w stanie wyobrazić, że mogłaby wpaść w szał. Zresztą, lubię, kiedy autorzy odchodzą od robienia z niej ciepłej kluchy. Nie podoba mi się natomiast jednostronność tego opowiadania. Nie przekonuje mnie, że wszyscy jak jeden mąż uwierzyli w artykuły szkalujące equestriańską armię, a już tym bardziej w to, że wśród tych ogłupionych znalazła się Twilight. Nie wierzę, że Księżniczki nie zauważyły wcześniej beznadziejnej sytuacji na rynku, że się tak wyrażę, informacyjnym. Same doprowadziły do tej sytuacji, tak po prawdzie. Poza tym, chyba ich priorytetem powinno być zorganizowanie własnej, SKUTECZNEJ propagandy działającej dokładnie w drugą stronę? I jeszcze te wszystkie redakcje przekupione przez wrogie państwa… W Equestrii rządzą Księżniczki. Niemal bóstwa. Nie ma tam demokracji. Wolność słowa? Może być, może nie, zależy od gestii władczyń. Czemu więc te nieprzychylne artykuły się ukazywały? Przecież ten proces musiał trwać, choćby po to, by dotrzeć do tłumów. Nikt nie doniósł? Końcowa reakcja Księżniczek – boska. Taki święty gniew. Coś wspaniałego. Szanowna Celestio, umiłowana Pani Dnia – pełen szacunek za to zachowanie… tylko tak jakby po szkodzie?! W ten sposób Razor Drill stracił nieco mojej sympatii, bo nie przepadam za osobami „tak bardzo pokrzywdzonymi przez los” (w tym przypadku: opinię publiczną). Oczywiście, że taka sytuacja mogłaby mieć miejsce naprawdę, a wiersz, który Cię zainspirował, (niestety) trafnie oddaje ludzką (kucykową) fałszywość. Mimo wszystko uważam, że przesada nie przysłużyła się ani Drillowi, ani żadnej innej postaci w tym opowiadaniu. Przy okazji: możesz mi wyjaśnić, czemu tak dziwnie zapisujesz słowa wypowiedziane przez Księżniczki? Zauważyłam, że robisz to we wszystkich utworach, gdzieś w „The Life and Times…” również mi ten zapis mignął. Czasowniki odnoszące się do władczyń piszesz wielką literą – skąd wziąłeś ten zwyczaj? Z angielskiego? Pierwszy raz się z tym spotykam. Do tej pory moim wyznacznikiem w zapisywaniu słów związanych z kimś wielkim była Biblia – czyli wielką literą nazwy własne, tytuły – generalnie rzeczowniki – oraz zaimki osobowe. Podsumowując: cieszę się, że napisałeś kontynuację. A w następnej części to już chyba regularna wojna, hm? Pozdrawiam serdecznie, Madeleine
    2 points
  5. Coś randomowego, ale tym razem w 3D
    2 points
  6. Witajcie moi drodzy Długo czekaliśmy na regenta Applejack. Ilość podań była bardzo mała, w zasadzie konkretnych naliczyłem... dwa. Oba od byłych członków ekipy, toteż nie spodziewajcie się nowych twarzy. Cuddly Doggy jako swojego regenta obrała Airlocka. Jego duże doświadczenie w prowadzeniu działu kucykowego w połączeniu z obecną avatar AJ powinno wypalić. Chciałem napisać, byście powitali go ciepło ale wszyscy którzy są na naszym forum dłużej niż 48 godzin zapewne wiedzą o czym mówię... Śpijcie dobrze.
    2 points
  7. Witam wszystkich! Ze szczerą radością prezentuję Wam mojego nowego fanfika. Gwoli ścisłości - nie porzuciłem pracy nad innymi opowiadaniami, wciąż gdzieś tam tworzą się... powoli. Teraz dochodzi jeszcze ten. Oto przed Wami: Poszukiwacze Ścieżek Fik zaplanowany został na sześć opowiadań, połączonych chronologią i fabułą. Każda część skupia się na innej bohaterce, a ostatecznie wszystkie stworzą spójną całość. Teraz krótki opis całości: Czasem największe przygody bledną przy tym, co sami możemy sobie zgotować, nie porzucając nawet naszego codziennego życia. Podczas gdy Twilight Sparkle udała się na daleką wyspę Wotan, by tam badać strukturę prastarej, nieznanej magii, jej przyjaciółki zostały w spokojnym Ponyville. Z czasem jednak wszystko zaczyna się komplikować. Gdy kontakt z uczennicą Celestii ogranicza się tylko do sporadycznej wymiany korespondencji, muszą sobie radzić same. Czy wszystko jest zawsze tym, czym wydaje się być? Co ma większą moc, przeznaczenie, czy wybór? I kim jest ten tajemniczy kucyk o słomianych włosach? EDIT: Oto dołączam drugie opowiadanie z serii. Zapraszam do czytania! Preludium Szczęśliwy klejnot [Rarity][slice of Life][Mystery] Biała klacz miała wyjątkowe szczęście. Nigdy jeszcze nie miała takiej szansy, by udowodnić wszystkim, jak wiele może dać światu, dzięki wszystkim swoim talentom. Tylko, czy aby na pewno jest to właściwa ścieżka? Duch Ponyville [Pinkie Pie][slice of Life][Mystery] Miłośniczka przyjęć i zabaw wszelakich toczyła swoje wesołe życie, pełne różnorakiej aktywności. Czy jednak wydarzenia w Ponyville, nawet te najdrobniejsze, nie kryją w sobie drugiego dna? Różowa klacz musi odpowiedzieć sobie na pytanie, czym jest prawdziwa radość i co jest jej źródłem. (za jakiś czas)[Rainbow Dash] (za jakiś czas)[Fluttershy] (za jakiś czas)[Applejack] (za jakiś czas)[Twilight Sparkle] Podziękowania: Serdecznie dziękuję wszystkim, którzy przyczynili się do powstania tego fika. Dolarowi i Bafflingowi za preareading i ciepłe słowa. Decaded - korekta, jak zwykle w porządku.
    1 point
  8. Bazgroły is coming ... Tak więc rysuję od listopada. Dałam raz rysunek na konkurs Diamond Tiary. Postanowiłam założyć ten temat teraz gdy trochę podszkoliłam się w rysowaniu. A więc hejtujcie,oceniajcie i krytykujcie ! Na pierwszy ogień idzie dzisiejsza Lyra narysowana dzisiejszymi kredkami. I moja ponysona Starbow w wersji kryształowej: Najbardziej dumna jestem z Lyry. I jeszcze Twilight.Jeden z pierwszych rysunków. Z dedykacją dla Littlebat:
    1 point
  9. Imię: Snigurka Wiek: Taki jak Fluttershy Rasa: Jednorożec Wygląd: Opis postaci (to jeszcze zmieni, to co jest teraz tutaj było pisane na szybko, tylko po to żeby coś było xP):
    1 point
  10. Hej hej, Bronies i Pegasisters! Do pewnego momentu rysowałam wyłącznie kredkami, ale od jakiegoś czasu mierzę się z akwarelami. Kuce wielbię całym sercem, ale pomimo całej miłości do FiM uważam, że łby poprzednich generacji były ładniejsze, dlatego moje prace to pomieszanie różnych stylów. Do tej pory zrobiłam tylko 4 rysunki kuców. Od najstarszego: Rarity: Coffee - OC znajomej z grupy na fb: Rainbow Dash: Twinkle Doll - moja OC: Na koniec dorzucę starą, ale bardzo przeze mnie lubianą pracę ludzkiej Pinkie w sukni z Gali! Hope you like it.
    1 point
  11. Witam. Ostatnio wzięło mnie na słuchanie Creepypast, więc postanowiłem stworzyć własną. Troszku inną niż normalne, ale myślę, że to podchodzi pod tą tematykę. Panie, panowie oto I-DOSER
    1 point
  12. Nie mam pojęcia jaką ocenę wystawić temu odcinkowi. I'm confus, więc po prostu wymienię plusy i minusy: + Spike wprawdzie robi za murzyna, ale w tym odcinku nauczył się czegoś i uratował Rarity przed nią samą i jej... uzależnieniem (srsly, to mi się skojarzyło z osoba popadającą w nałóg) + zabawne, że to właśnie szczerość- element AJ- uratował Rarity i miasteczko + problem wielkiego ego artystów tak dobrze ukazany. Lekcja na dziś- wygląd projektu nie liczy się bardziej niż jego użyteczność. Deal with it. - dużo Rarity - dużo histerii Rarity i generalnie pindziowatości - sposób w jaki Spike znalazł książkę, raczej mnie tu dobija robienie z niego kretyna który nie zauważa, że walą się schody. DLACZEGO, HASBRO? Drugi morał historii: nie wszystko co ty uważasz za cudowne podoba się innym. I moja obserwacja: myślę, że trochę zajęło zanim książka porządnie zawładnęła umysłem Rarity. Wyglądało na to, że początkowe kreacje rzeczywiście uważała za genialne, ale końcowego kiczu sprowadzonego na całe miasto już nie. Mam jednak wrażenie, że gdyby mogła nadal trudno byłoby jej powstrzymać się przed zmienianiem wszystkiego wedle swojego gustu, ale pocieszne jest to, że prawdopodobnie nie robiłaby tego innym bez pytania o zgodę.
    1 point
  13. Triste Cordis Zamiana tego utworu na polski to zbrodnia przeciw kinematografii
    1 point
  14. Coś na wszystkie platformy? Komórka i reszta? Wyjście jest jedno - Google Hangouts. http://www.google.com/+/learnmore/hangouts/ Na pewno nowsze telefony to mają, jest darmowe i do tego macie połączenie ze swoimi kontami więc wszystko w jednym.
    1 point
  15. Sam problem odcinka wydawał się być w porządku i ukazał nam kilka rzeczy. SPOILERS BELOW. Przede wszystkim wiemy, że Rarity szło za łatwo i że nie słyszała wielu niepochlebnych rzeczy na temat swojej pracy. Zatem gdy przyszło co do czego i usłyszała opinię swojego klienta, po prostu się załamała. Cóż, spodziewałbym się czegoś więcej po niej, zwłaszcza, że nie jest to jej pierwsza porażka (Suited for success, anyone?). Zresztą, serio? Aż tak ją ubodło zdanie tego frajera z kukiełkami? Ok, ja wiem, że to problem artystów, że potrafią olać tonę pochlebnych opinii, bo wyczytali jedną negatywną/hejterską. Wiem, sam tak miałem, ale akurat Pianka zdawała się być do tej pory ponad taki plebs. Widać oddzielenie od elementów harmonii wciąż zbiera swoje żniwo. Spike tradycyjnie występuje tutaj jako murzyn i daje się wykorzystywać w strefie friendzone. No ale cóż, młody jest, gupi, jest smokiem, więc chyba ten typ tak ma. Oczywiście to on musi pocieszać Ryjka i sam jeden postanawia pomóc Damie Swojego Serca. Miło, że wykorzystali Zamek Księżniczek, jakoś przewidywałem, że będzie unikać Twilight i że zamiast poprosić ją o pomoc, skorzysta z biblioteki Królewskich Sióstr. Ok, nie miałem nic przeciwko temu, jednakże rozwiązanie tego wątku było fatalne. Ot, znajduje tajne przejście, gdzie ukryta jest jakaś księga i OCZYWIŚCIE(!) w niej znajdowało się to jedno jedyne zaklęcie, którego poszukiwał Serio? Naprawdę, dużo lepiej by było, gdyby Owlylicious zwalił mu na łeb kilka książek i wśród nich znalazł akurat potrzebny czar. Ale nie, mistycyzm, tajemnica, taka sytuacja! Że nie pomyślał o konsekwencjach to zrozumiałe - jest przecież młody, tak na poziomie gimbazy. Poza tym, chciał pomóc swojej przyjaciółce (ale i tak nie zaliczysz!), chciał raz sprawić, by się uśmeichnęła, więc... cel uświęca środki, prawda? Zatem mieliśmy przemianę, przez którą niektórzy oczekiwali, że będzie changelingiem. Nah, to tylko czarna magia. Bo oczywiście Akcja Inspiracja, jak każdy potężny czar, ma swoje minusy. W tym wypadku Rarity z każdym użyciem zaczęła się coraz bardziej spaczać, a jej moc wzrastała. W sumie, to chyba podobny przedmiot co Amulet Alicorna. Mamy więc początkowe sukcesy i próby ignorowania wydarzeń przez Spike'a, Rarity, która z każdym użyciem łaknęła więcej i więcej (15 kolejnych sezonów MLP confirmed!), Ponyville po raz kolejny pogrążyło się w chaosie. Ale ciekawe, jak sprytna musiała być Pianka, skoro nikt nie potrafił powiedzieć Twilight, kto powoduje te zniszczenia. Pojawia się również Owlylicious, który raz za razem facebeakuje widząc poczynania małego smoka. Final mnie lekko zaskoczył. Naprawdę, skąd wziął się ten Spike? Któż inny mógłby bezkarnie zjeść książkę czarnej magii bez większej szkody dla siebie? Anyway, doszedł więc do wniosku, co robił źle, ochrzanił Rarity, przywrócił ją do normalności, no i pojął, że czasem lepiej powiedzieć coś brutalnie szczerze niż milczeć i patrzeć jak przyjaciel krzywdzi siebie i/lub innych. Nie wiem, kurczę, jak to ocenić. Z jednej strony twórcy po raz kolejny uraczyli nas mnóstwem małych elementów w tle, przedstawili dość ważną kwestie, ale jakoś ta historia mi nie podeszła i to nawet nie ze względu na Rarity. Może jakoś ta kwestia ze znalezieniem książki mnie nastawiła negatywnie... Hmm, nie wiem, chyba będę musiał raz jeszcze obejrzeć, choćby dla elementów w tle.
    1 point
  16. Pierwsze 10 minut na gif. http://m.youtube.com/watch?v=F_QlyCsB59c
    1 point
  17. Przeczytane. Po pierwszę dzięki za podziękowanie (ale to brzmi). Nie zaprzeczam, iż do rzeczonej... "pogadnaki" doszło, ale jak widać delikatne pchnięcie kogoś halabardą zirytowania (potrojna na dodatek) potrafi dokonać cudów. Dlaczego tak twierdzę? Ponieważ Duch Ponyville to kawał doskonałego tekstu. Chociaż jak mówiłem, Twoje kreacja Pinkie Pie nie do końca przypada mi do gustu, ale nie znaczy to, iż nie została zrobiona wspaniale. Zdecydowanie została. Wszystko, od jej zachowania na początku, po późniejsze rozterki jest takie... naturalne. Na dodatek dostaliśmy więcej historii, że tak się wyrażę, ogólnej o otaczającym kolejne bohaterki świecie. No i Wyrd. Ten nieszczęsny Wyrd... Liczę, że nie każesz nam długo czekać na kolejne opowiadanie z tej serii, tym bardziej, że jak na razie mamy wyraźną tendencję zwyżkową. Oby tak dalej!
    1 point
  18. Witam wszystkich moich czytelników bardzo serdecznie! Po dłuuugim okresie czasu mogę z niemałą satysfakcją ogłosić, że drugie opowiadanie z serii Poszukiwacze Ścieżek, pt. "Duch Ponyville", traktujące (a jakżeby inaczej) o Pinkie Pie, zostało wreszcie ukończone. LINK! Dziękuję Wam wszystkim, a kilku osobom w szczególności: Dolarowi za (jeśli mogę pozwolić sobie na wulgaryzm) "zjebę edukacyjną" i ogólną pomoc. Jeśli ktoś tutaj przyczynił się do napisania tego opowiadania, to jest to przede wszystkim on, za co jeszcze raz bardzo mu dziękuję. Bafflingowi, który od początku bardzo kibicował powstaniu tego fika. Pomógł i zrozumieć kilka rzeczy i służył radą. Wiem, że tej wersji daleko do ideału, ale zrobiłem co w mojej mocy, między innymi właśnie dzięki niemu. Scyferowi, konstruktywnemu prereaderowi, który jednak daje też sobie radę z motywacją. Cieszę się, że jesteś fanem tej serii i zapewniam, że już niedługo następna część. Chciałem też powiedzieć, że... hm... Jestem zadowolony z tego opowiadania, choć miejscami nie jest idealne. Wiele rzeczy mogłem na pewno zrobić lepiej, efekt końcowy mógł być bardziej dopracowany... Ale stworzyłem to opowiadanie i wygląda na to, że da się je czytać, więc już jest dobrze. No i ostrzeżenie - nie widziało jeszcze korekty, więc błędów może być w cholerę i trochę. Postaram się na bieżąco je poprawić. Pozdrawiam i zapraszam do zapoznania się z fikiem!
    1 point
  19. N: Mimo że stary mi się bardziej podobał, to ten też jest fajny. A: Kotek ze smutną minką. S: Piesek ze smutną minką. U: Była najlepszą żoną jaką można mieć. Smutno mi będzie bez niej, jeśli moje prognozy się sprawdzą. Forever ♥ dla mojej Cass.
    1 point
  20. Bo dokładnie o to chodzi. Napiszemy coś kontrowersyjnego to zainteresują się tym media. Zainteresują się tym media, to wiele ludzi będzie się chciało dowiedzieć na własne oczy o co z tym chodzi. A żeby się dowiedzieć będą musieli to kupić. I tak biznes się kręci (a że przy okazji kolejni ,,oświeceni'' robią z siebie kretynów, to już przecież szczegół )
    1 point
  21. "Czy Wasze maluchy, na to czekały?" - NIe, MY na to czekaliśmy!
    1 point
  22. I tym sposobem dobrnąłem do rozdziału szesnastego, co oznacza, że w końcu jestem na bieżąco z fanfikiem. Nie wiem po co się tak pośpieszyłem - teraz zacznie się czekanie na pojedyncze rozdziały, jak ja to wytrzymam... Znów, ostrzegam przed możliwymi spoilerami. Cóż, myślę, że na tym etapie warto ponownie przywołać kwestię dosyć sporych ilości alikornów w tymże dziele. "Cień Nocy" liczy już sobie szesnaście rozdziałów i w mojej opinii, gdyby nie fragmenty w których wspomniane jest, że Night Shadow ukrywa, bądź korzysta ze swoich skrzydeł, to pewnie z czasem zapomniałbym, że jest to skrzydlaty jednorożec. Nie jest przesadzona pod względem swoich mocy, ma słabości i można ją zranić - zupełnie jak "zwykłego" kucyka. Poza tym, u pozostałych postaci, alikornowatość też jakoś nie bardzo rzuca się w oczy i nie zanosi się, jakoby nagle któryś ze szlachetnie urodzonych zaczął sypać z rękawa armageddonami, chełpiąc się swą nietykalnością, tak więc jest dobrze. Póki co, alikorny nie bolą. Pochwała należy się także za to, że wraz z rozwojem fabuły, mimo wspomnianego w poprzednich postach niedoboru opisów i pewnych niedociągnięć (ale tylko w poszczególnych rozdziałach!), opowiadana historia potrafi wciągnąć, co raz bardziej i bardziej. Podoba mi się i jestem ciekaw co będzie dalej. Tu, wyróżnić muszę rozdziały odznaczone numerem piętnaście i szesnaście. Opisów im nie brakuje, ciągną dalej kilka wątków jednocześnie i to w taki sposób, że te nie gryzą się ze sobą, są ogólnie interesujące i generalnie rzecz biorąc, grzeszą klimatem. Po prostu, co raz lepiej czuć, że historia się rozkręca. Rozdział czternasty także czyta się miło, choć nie dorównuje on swoim następcom. Nieco mieszane wrażenia mam co do rozdziału dwunastego i trzynastego. Sam nie wiem czemu, z jednej strony nie są znowuż tak ubogie w opisy, co zdarzało się wcześniej, zawierają kilka pamiętnych momentów, ale wciąż, odnoszę wrażenie, że miejscami brakowało konkretnych pomysłów, czy to na dialogi, czy to na sytuacje, w związku z czym pewne sprawy przyspieszono, a niektóre pociągnięto na siłę. Wrażenie takie odniosłem w scence przesłuchania Nnoitry, a także dialogu Night Shadow z Hualongiem, w rozdziale trzynastym. Smoczy kumpel czarnej alikorn był trochę denerwujący, zaś plan Nighty jak zdobyć tron był... Naiwny. I to bardzo. W ogóle, jakoś dziwnie się to czytało. Podobnie, dziwnie brnęło mi się przez scenę, w której Sunday odkryła jej sekret. Raz - weszła tak po prostu, bez pukania? Dwa - Night Shadow tak od razu, na słowo uwierzyła jej, że się nie wygada? Serio? Na jej miejscu byłbym zdecydowanie bardziej ostrożny, wszak jej szukają. No i dziwi mnie również zachowanie samej Sunday. Naprawdę aż tak zbrzydła jej ta karczma, że gotowa jest wyruszyć nie wiadomo gdzie z kimś, kogo widzi pierwszy raz w życiu (nie zna nawet imienia)? Ba! I jeszcze robi to! Kurczaki, szybka musi być ta klacz, skoro nadążyła za lecącą Night Shadow. I znów, zdenerwował mnie tu nieco Hualong. Nie dość, że wcześniej zrzucił z grzbietu Night Shadow, to teraz jeszcze tak wystraszył Sunday. Ten koleś naprawdę nie wie jak się traktuje damy ;P Zapomniałbym - pod koniec rozdziału czternastego była scena z doktorkiem o dziwnym imieniu. Tam również czarna klacz została "wykryta", a mimo to... Nic się nie stało. No, chyba, że autorka ma zamiar rozwinąć ten wątek (jak i ten wyżej wspomniany, z Sunday) w przyszłych rozdziałach, w takim razie przepraszam. Jednakże, dziwi mnie to, jak niewiele mają poszczególne postacie do powiedzenia w tych sytuacjach. Przez to znów ma się wrażenie, że co niektóre koncepty pojawiają się i za moment odchodzą w zapomnienie. Póki co mam wrażenie, że Night ma ogromnego farta, ale szczęście nie może dopisywać wiecznie... I jeszcze na deser kwestia Nnoitry - nie mogę uwierzyć, że ten koleś nadal żyje. Poważnie. Podobnie, nie mogę uwierzyć, jak szybko spoufala się kucykami, które wybiły jego oddział. Niby jest mu szkoda, ale znów, wątek ten tonie gdzieś pośród innych. Żeby było śmieszniej, pierwszą postacią, z którą tak nachalnie próbuje nawiązać bliższy kontakt jest... Orange Tail. Że też jej postawa jeszcze go nie zniechęciła... Jak dla mnie, na tym etapie to, że ta klacz przekona się do niego i w najlepszym wypadku zacznie się do niego normalnie odzywać jest tak samo niemożliwe, jak to, że Night Shadow nagle się zakocha i zechce zaraz po zdobyciu władzy się rozmnożyć. No, ale cóż, może sobie próbować, nikt mu nie broni. Ale życie chyba mu niemiłe, wszak Orange potrafi przykopać, a on w szczytowej formie nie jest. Orange Tail jest świetna, tak swoją drogą. Bardzo ją polubiłem. Poza tym, bardzo się cieszę, że częściej zaglądamy do zamku, gdzie śledzimy losy Dark Mane'a oraz Darkness Sworda i jego małżonki. Ich wątki zapowiadają się ciekawie i liczę, że będą rozwijane tak jak teraz. To właśnie one nakręcają na dalszą akcję, a poza tym, dają nadzieję, że konfrontacja Night Shadow z jej ojcem nastąpi znacznie szybciej, niż można by się tego spodziewać. Poza tym, Darkness Sword zdaje się stąpać po kruchym lodzie, coś przeczuwam, że Dark Mane szybko obejmie po nim tron. Kto wie? Przekonamy się w kolejnych rozdziałach. Wciąż jednak brakuje akapitów, gdzieniegdzie pojawiają się literówki i inne drobne błędy. Szczególnie ubolewam nad brakującymi akapitami i odstępami, przez co dialogi nie tylko nie są właściwie wydzielone, ale też często zlewają się z całą resztą, co choć nie przeszkadza w lekturze aż tak, to jednak ładnie nie wygląda. Jest jeszcze jedna rzecz, która mnie intryguje - dlaczego rozdziały kończą zupełnie puste strony? Czy to występuje tylko u mnie, czy też taki efekt jest widoczny u wszystkich? Czy tam miało coś jeszcze być, ale autorka z tego zrezygnowała? Odnośnie poprawek pierwszych rozdziałów - namawiałbym, aby poprawione rozdziały nie zastępowały od razu swych poprzednich wersji. Pomyślałem, że zainteresowane osoby być może chciałyby sobie porównać zmiany i ocenić w jakim stopniu poszczególne odcinki zyskały na jakości. Być może pomogłoby to też przy pisaniu przyszłych rozdziałów, w sensie, że zwróciłoby uwagę które poprawki były najbardziej potrzebne i czego unikać na przyszłość. Ogółem, jest lepiej. Wrażenia po tej porcji rozdziałów o wiele lepsze, fabuła podąża w dobrym kierunku. Lektura wciąga, a poszczególne sceny zapadają w pamięć, im dalej, tym bardziej fik zyskuje na klimacie, a poszczególne miejsca, czy też kreacje postaci co raz łatwiej jest sobie wyobrazić. Akcja także jest prowadzona w większości właściwym tempem, bez dłużyzn i zbytnich przyspieszeń. Wszystko zmierza w dobrą stronę. Pozdrawiam i czekam na więcej!
    1 point
  23. 1 point
  24. Oprócz tego, że stoi ona troszkę zbyt prosto, to nie ma się do czego przyczepić Na prawdę świetna robota ^^ Również jestem ciekaw jak by wyglądała Celestia i Twilight, a szczególnie Rarity :O Rarity chyba bym kupił, o ile fundusze pozwolą
    1 point
  25. Rainbow i Fluttershy to moje ulubione kuce, miałam już nie lepić , ale to bardzo wciągające, więc z czeluści szuflady wynalazłam jeszcze jakieś modelinowe resztki i zrobiłam Applejack jestem ciekawa co o niej sądzicie, bo miałam problem z pozą i chyba użyłam zbyt ciemnego pomarańczu .... Oto moja Jabłkowa
    1 point
  26. My Little szPony, My Little szPony... Osobiście po prostu godzę się w gronie raczej mało elitarnych płockich bronies że "poniacze" weszły im do słownika. Jedyny sukces pod tym względem to moi rodzice. No i potem sam zacząłem tego używać. Może dlatego, że zwyke uwielbiam giąć jezyk polski jak plastelinę, tworzyć neologizmy itd? Niekonicznie ma to dobre końsekwencje, ale mnie zwyczajnie bawi. Puryzm językowy nigdy nie zajmował u mnie wysokiej pozycji, o ile ktoś wyraża się zrozumiale i nie irytuje rozmówcy. Nie rozumiem za to zmieniania nazw miast (chociaż moje tego i tak nie potrzebuje, wystarczy mówić na niego po niemiecku - Plotzk). To tak jakby ludzie w fandomie mieli instant larpa w ukucowanym świecie, gdzie jeśli coś nie nawiązuje do Mane six/ innych postaci/ Equestrii/ części ciała kucyków, to jest nieciekawe i nikt nie będzie chciał o tym słuchać. Nie wiem, po prostu nie za bardzo to łapię. O wiele bardziej toleruję zjawisko, z jakim można się spotakć na PBF'ach czy w fikach. A mianowicie ukuczania nazw popularnych produktów/ marek, jeśli mają być umieszczone w świecie gry. Bądź co bądź robiato sami twórcy (Hayburger). Jednakże niektóre pomysły są po prostu... Złe. A niewiele jest porządnie zabawnych i dobrych, przynajmniej w tym co czytałem... Ale dalej jest to dla mnie o wiele bardziej zrozumiałą i akcptowalną tendencją niż to, że ktoś mówi o swoim mieście "Fluttershawa", a już sczególnie woła do mnie "Ej, pony, co słychać?" (akurat było to na miejscowym konwencie, cytat randoma-fantasty. Wspominałem już, że mieszkam na zadupiu kulturowym?). Dla ciekawych, trochę takich (lepszych, gorszych i facepalmowych) propozycji ponyfikacji z PBF'a, co byście się pośmiali:
    1 point
  27. Kucyk Loki i Thor z Avengersów :>
    1 point
  28. No nie mogłem przejść koło tego tematu obojętnie. Ci, co mnie znają, potwierdzą me słowa. Ale do rzeczy. Kiedyś słynąłem z olbrzymiej nienawiści do wszystkiego, co łączy MLP z rule 34, nawet w najmniejszym stopniu. Byłem bezgranicznym hejterem, który otwarcie nienawidził zarówno samych clopów, jak i ludzi z tym powiązanych. Jednak jakiś czas temu moja nienawiść względem clopów zmalała. Dlaczego? Nie wiem. Wciąż ich nie lubię, lecz nie wyznaję już zasady "Hejcę clopy, więc jestem". Same te obrazki czy tam ficki raczej do dobrych nie należą. Owszem, seks to rzecz ludzka, lecz przerabianie kucyków na pornografie to już trochę inna sprawa. Jednak takie "w miarę" normalne clopy są o wiele lepsze, niż takie obrzydliwe abominacje, od których nawet Trynkiewicz spadłby z krzesła. Takie brzydkie są bebe, takie "normalniejsze" też są bebe, lecz w mniejszym stopniu. Muszę nawet powiedzieć, że bardziej irytują mnie saucy, niż clopy. Dlaczego? Clopy są na tyle pochrzanione, że nie przypominają mi w ogóle bajki, na której są wzorowane (być może przez piersi, penisy, macice itd.). Natomiast gdy przypadkiem natknę się na jakieś saucy na deviancie, to mocno przypomina mi to tego kucyka, którego widzę w serialu. W dodatku, takiego clopa trzeba sobie wyszukać, a na saucy można natknąć się z łatwością na normalnych stronach. Co sądzę o ludziach, którzy to oglądają i robią inne rzeczy przy tym. Kiedyś kazałem takich ludzi przywiązać drutem kolczastym do drutu kolczastego, oblać ich gorącą smołą i wrzucić do beczki wypełnionej pinezkami i kaczym gównem, po czym stoczyć ich ze wzgórza wysokiego jak sam chu... Teraz powiem po prostu, że każdy ogląda, co chce. Jak lubi, to niech se lubi. Co im do tego? Zresztą, zdaje sobie sprawę z tego, że wielu ludzi lubi takie... nie wiem, czy to słowo dobrze do tego pasuje, ale "dziwne" porno, typu: kobiety z penisami, jakieś macki, dużo nasienia itd. W sumie, to sam fakt, że są to konie czy ich zhumanizowanie wersje może się wydać dla kogoś dziwnie podniecający. Każdy może "mieć" coś takiego i być może tacy ludzie wolą oglądać takie kucykowe porno, niż ludzkie, lecz nie znaczy to, że woleliby zerznąć konia, niż człowieka. Niech ludzie fapują do tego, ile wlezie. Mnie to gówno obchodzi. Jednak ewidentnie wkurzający są ludzie, którzy jak to Alberich napisał, albo bezgranicznie to bronią, albo wciskają to, gdzie się da. Wpychanie na siłę swoich "innych" zainteresowań oraz uparte bronienie tego powoduje białą gorączkę i o ile z takim komunizmem czy mniejszym fetyszem da się przeżyć, to "Ja oglądam porno kucyk z człowiekiem i nie wstydzę się tego, a ci, co mnie hejtują, to po*eby jakich mało, ponieważ..." zamienia mózg w przysmażoną frytę. Każdy lubi, co chce i w niektórych przypadkach nie musi się tłumaczyć, dlaczego. A skoro jestem już przy absurdach związanych z clopami, to clopficki to po prostu żenada jakich mało. Mają te same wady, co filmy porno puszczane z telewizji. Fabuła to tragedia w pięciu aktach, a sam styl często pozostawia wiele do życzenia. Autorzy to najczęściej dzieci, którzy chcą zapewne zasłynąć i tyle. Jak jestem już przy autorach, to trochę smuci mnie fakt, iż wielu ludzi "niby" tworzy normalne arty, lecz zajmuje się też clopami itd. Akurat z kucykami występuje u mnie zasada "albo rybka, albo pipka". Koleś niby wstawia normalne, nawet fajne arty, lecz do wielu z nich widnieje smutny odnośnik. Podsumowując, clopy do świętych nie należą, lecz słowo "złe" również nie pasuję. Clopy same w sobie są tak absurdalne, że w sumie to, czy jest na nim kucyk czy nie, niema większego znaczenia. Jak ktoś lubi, to niech se ogląda. Jak ktoś fapuje, to niech se fapuje, co mnie obchodzi, co kto do czego robi. Powiem szczerze, że bardziej mnie irytują saucy, niż clopy, a jeszcze bardziej niż te pornosy, irytuje mnie "wielbienie" Luny, ale to już inna para kaloszy. W sumie, to mogę tutaj dodać wszystko to, co Alberich napisał, gdyż zgadzam się z nim w 100 procentach.
    1 point
  29. Siemano moi drodzy, czas na parę informacji na które czekaliście! Spośród wszystkich nadesłanych podań na Inkwizytora udało wygrzebać nam się osobę, która ostatnimi czasy swoim zaangażowaniem i pomysłowością udowodniła, że zasługuję na szansę. Miło mi powitać w szeregach Inkwizycji osobę znaną wielu jako Spromultis aka Asdaf Wszechmogący! Gratuluję i życzę dużej dawki obiektywizmu na przyszłość. Przyjmijcie go ciepło. Druga sprawa to upełnienie składu osobowego działu Applejack. Podań było dużo mniej niż w przypadku rekrutacji do zielonych, jeszcze mniej konkretnych toteż miałem problem kogo wybrać. Zdecydowałem, że wybiorę tylko avatara, a ten sam dobierze sobie regenta. Taki mały ukłon w stronę nowych możliwości, no i pewien kandydat na regenta strzelił sobie w... mmm, powiedzmy kopytko gdy byłem już prawie pewny. No nic, do rzeczy. Nowy Avatar Applejack może być małą niespodzianką, ale osoba ta udowodniła już nieraz, że gdy się za coś bierze to prowadzi to do końca. Już mówię - nowym opiekunem działu AJ został(a)... Cuddly Doggy! I to jej przekaże podania na regenta, które otrzymałem. Jeśli ktoś miał chrapkę na ta posadę, ale fucha regenta także mu odpowiada niech mnie lub nią o tym poinformuje. Powodzenia Cuddly! Pozdrawiam, Księżniczki z wami!
    1 point
  30. Dziękuję Ok. Ale najpierw narysuję Maud z Boulderem xD Gotowe ^^:
    1 point
  31. Dziękuję bardzo ;3 Po prostu tak mi się wydaje... Nie chciałam powiedzieć czegoś... złego? Chodzi mi o to, że tak samo jak farbami rysuje się płynnie i dokładnie... Z kredkami i zwyczajnymi flamastrami jest inaczej. Fluttershy:
    1 point
  32. Skoro sie wam podoba ten 3D cutie mark, to macie tutaj wersje w swf i gif http://izeer.deviantart.com/art/Magic-3D-animation-447753668 http://puu.sh/89Xut.gif ​^^
    1 point
  33. Bardzo ładne na tapetę, chyba aż sobie wstawię
    1 point
  34. 1 point
  35. Proponuje usunięcie tematów konkursowych. I tak już są zamknięte i nieaktualne. Tak samo jak /watek/3492-szale%C5%84stwo-pinkameny-dyskusja/">ten temat, jest on związany [chyba] związany z jakąś starą sesją, a przynajmniej tak mi wygląda. Wypadałoby też posprzątać klinikę, większość tematów po prostu umarła, ma posty sprzed roku. Można by, było reaktywować gabinet i temat z drzewem, ewentualnie go skasować. /watek/2771-asystent-poszukiwany/">Ten temat też jest już dawno nieaktualny. Proponuje też dyskusję na temat psychiki Pinkameny. Jak pamiętam, to jeszcze zabawa "Rozpracuj Pinkamene" miała dość dużą kiedyś popularność, można by było pomyśleć nad reaktywacją i ewentualnie jej poprawą.
    1 point
  36. Tym razem przyczłapałam z Derpy! Kosteczek z White Nights.
    1 point
  37. Odcinek...dziwny, trochę nużący ale ciekawy w swój sposób. Maud jest postacią na którą w pewny sposób czekałam ale twórcy... za bardzo się wczuli w ten typ charakteru. Rozumiem, że ona w domu nie ma nic do roboty, więc interesuje się kamieniami ale... bez przesady. Wolałabym, gdyby się przynajmniej cieszyła widząc kamienie, przez tą obsesje, odcinek był nudny. A odcinek w ogóle mnie nie śmieszył. Plusy; -Maud Pie i jej skrywanie emocji. Tak jak Noruś! -Jej wiersz, jedyna ciekawa rzecz w odcinku. -Słodki pajączek z tajni flałer. -ROCK CANDY! -Wet mane. -Scenki z Rarity. -Maud i jabłka -Aż taka duża miłość Maud do MŁODSZEJ siostry, aż się uśmiechnęła. Tak bardzo NorIce Minusy; -Mane6 -Zachowanie Mane6 -Brak wspomnienia o pozostałych dwóch siostrach. -Naszyjniki od Mane5 -Ten dziwny tor Pinkie. -Nudność odcinka. Dałabym 4/10 ale Maud podwyższa do 7/10.
    1 point
This leaderboard is set to Warsaw/GMT+02:00
×
×
  • Create New...