Bester

Nasze porzucone pomysły na opowiadania - dyskusja

Recommended Posts

Właśnie teraz Ylthin Maruda napisał:

Czy liczą się opowiadania nadpoczęte, wstępnie opublikowane i porzucone, nawet jeśli pomysł wyjściowy nie uległ w międzyczasie znaczącym zmianom?

 

Oczywiście, sam opiszę jedno z napoczętych opowiadań, które doczekało się 3 rozdziałów, ale zostało porzucone.

 

 

  • +1 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
25 minuty temu Draques napisał:

Z pewnością każdy kto pisał, bądź pisze opowiadania ma jakieś niewykorzystane pomysły, których nie jest pewien czy wypalą, bądź jakieś inne porzucone idee na fiki. W tym wątku wymienialibyśmy się tymi pomysłami

Jasne, w tej chwili mam na swojej liście osiemdziesiąt trzy takie pozycje. Wypisywać wszystkie?:twistare:

 

Oczywiście to żart, nie mam tyle wolnego czasu (ani chęci :P) , żeby te wszystkie 83 wypisać, ale może jak będzie zainteresowanie wątkiem, to kilka z nich rzucę. Natomiast sam pomysł stworzenia takiego tematu uznaję za naprawdę niezły, poza tym każda aktywność w tym umierającym dziale jest mile widziana.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
53 minuty temu Foley napisał:

umierającym

 

Cytując klasyka polskiego fantasy: A kopnął Cię ktoś kiedyś w rzyć koziołku? :crazytwi:

 

Sam może coś dorzucę, ale raczej nie na zasadzie porzuconego pomysłu ale czekającego na realizację. Ot tak dla wstępnej oceny.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Ja mam dużo pomysłów na fiki:

 

mam pomysł, ale nie wiem czy taki fik by się nadał

Pomysł nr 1: 

"Inkwizytorzy, księżniczki i opiekunowie działów"

założenia:

To miało być na konkurs Dolara z Gradobiciem z tagiem [Heretycy, dziwki i kuglarze], nawiązujący do skeczu o taki samym tytule. Miała to być komedia z tagami random i Fandom. Zakładałem pewną kucyfikacje tego skeczu, ale zabrakło mi czasu. To co napisałem do tej pory jest bardzo malutko, więc dam jedyne fragmenty:

 

Cytuj

 

Salę tronową rozświetlał blask kolorowych witraży rzucające na podłogę świetliste obrazy przedstawiające najważniejsze momenty w historii Equestrii niczym rzutnik projektora w kinie. Na jedwabnych dywanach można było podziwiać scenę pokonania Nightmare Moon, zaklęcia Discorda w kamień, czy ocalenia Kryształowego Królestwa przed królem Sombrą. W komnacie mieściły się dwa wielkie, pozłacane trony wysadzane drogimi kamieniami, na których siedziały arystokratki sprawujące władzę w całej Equestrii - księżniczka Celestia oraz księżniczka Luna.

Do sali tronowej wszedł

 

 

no i końcówka, nawiązująca bezpośrednio do kabaretu

Cytuj

 

- Kogo wysyłacie na Księżyc?

- Inkwizytorów, księżniczki i opiekunów działów! Jak ci się nie podoba zawsze mogłeś zostać awatarem!

 

 

najistotniejsze kwestie świata i postaci:

Cała akcja rozgrywa się w sali tronowej, gdzie księżniczki przyjmują na audiencję kolejnych delikwentów i ich po kolei wypraszają. Niestety nie mam tak dobrze rozwiniętego nazwijmy to "warsztatu komicznego", nie dałem rady dość śmiesznego wymyślić. 

 

Rys fabularny:

Na serio nie bardzo wiedziałem jak to dalej rozwinąć, pomyślałem np: o Derpy Hooves ze swoimi głupimi uwagami, potem Cheerilee ze swoimi uwagami. chciałem też dać jakieś OCki, niestety wyszło jak wyszło.

 

mam pomysł, ale nie wiem czy taki fik by się nadał

Pomysł nr 2: 

"Die Glocke"

założenia:

Innym moim starym pomysłem był sławetny "Die Glocke", w którym opisuje perypetie nazistowskiego żołnierza podróżującego po wymiarach wehikułem tzw. "Die Glock". Zamiast zamierzenie trafić do przeszłości, w celu zmiany biegu historii, aby wygrać wojnę z Aliantami, trafia przypadkiem do Equestrii, gdzie spotyka kucyki i, jak to nazywa, ich przywódczynie. Był to ponoć tak fantastyczny pomysł na fanfik, że sam Dolar zrywał włosy z głowy krzycząc "to będzie lepsze od Kryształowego Oblężenia, PISZ PISZ!!!". Niestety miałem kiepskiego korektora i cała kariera pisarska poszła w diabły. Pomysł pochodzi jeszcze z sprzed działu Cheerilee.

najistotniejsze kwestie świata i postaci:

Sierżant Erich - główny bohater opowiadania, któremu powierzono zadanie od samego Ministra uzbrojenia III Rzeszy.

Rys fabularny:

Akcja zaczyna się 7 czerwca 1944 roku, Góry Sowie nieopodal Ludwikowic Kłodzkich, dzień po lądowaniu Aliantów w Normandii. W podziemnych laboratoriach grupa nazistowskich naukowców stworzyła maszynę do podróży w czasie, "Die Glock", dzięki którym mieli wygrać wojnę. Niestety w trakcie eksperymentu nasz Erich trafia do... Equestrii, a dokładniej na farmę Sweet Apple, gdzie spotyka Apple Bloom, która go zabiera do domu, gdzie spotyka resztę rodziny. Applejack wpada w panikę na widok niespodziewanego gościa. Wpada Twilight, która go zabiera do swojej biblioteki (za 2 sezonu), gdzie przeprowadzane jest przesłuchanie. Erich opowiada im o swoim świecie, przekonują kucyki do siebie. Potem zabierają zepsuty die Glocke pociągiem do Canterlotu, gdzie potem ma być inwazja podmieńców i Królowej Chrysalis. Erich zabija królową trucizną z strzykawki, którą zabrał w podróż w czasie. Wraca do swoich czasów die Glockiem, gdzie przypadkowo trafia do czasów współczesnych, gdzie ludzie uważają jego statek za UFO. Zostaje pojmany przez wojsko amerykańskie, (w tej faule wplątałem historie jakiej relacji obserwacji UFO z lat 80, który oglądałem kiedyś na jakimś kanale, kiedy to mi się nudziło, w niej był statek podobny do die Glock, a pasażerem był jakiś humanoid podobny do jaszczura przykryty prześcieradłem, tylko ręka mu wystawała). Potem Erich uciekając z bazy wojskowej przenosi się do czasów współczesnych, a dokładniej na 3 częstochowskiego ponymeeta, gdzie porywa część uczestników jako zakładników i przenosi się z powrotem do Equestrii, tyle pamiętam z fabuły, którą dużą część zapomniałem, miałem też w głowie gotowe sceny, ale tym też nie mogę sobie przypomnieć.

 

Tych pomysłów mam trochę więcej, ale nie mam nigdy kiedy ich zrealizować. Postaram się je wypisywać i je odpowiendnio ponumerować.

 

A tak swoją drogą fajna inicjatywa

Edytowano przez Dayan

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Łoj, troszkę długi post wyszedł. Po kolei...

 

"Gala"

Spoiler

Krótka obyczajówka w lekkiej otoczce ze sci-fi, luźno inspirowana mitem o królu-rzeźbiarzu Pigmalionie. Starzejący się inżynier buduje "żeńskiego" robota kontrolowanego przez wysoce zaawansowane AI - tytułową Galę - jako towarzyszkę zmierzającego ku końcowi życia, próbę wypełnienia pustki po zmarłej żonie. Gdzieś po drodze pada pytanie o naturę uczuć, może garść rozważań o sztucznej inteligencji.
Poszło do kosza, zanim się konkretnie rozwinęło.

 

"Zakład Chaosu Społecznego"

Spoiler

Absurdalna komedia z biurokracją w tle. Nawrócony na ścieżkę dobra Discord nie porzuca brzydkiego nawyku płatania figli. Gdy w przypływie żartobliwej weny niszczy galerię książęcego pałacu, rozwścieczona Celestia szybko układa plan zemsty: niesforny Pan Chaosu wysłany zostaje do Urzędu Nadzoru Nad Istotami Magicznymi celem wpisania samego siebie do Rejestru Istot Szczególnie Niebezpiecznych.
Koniec końców biurokracyjny absurd okazuje się zbyt szalony nawet dla Discorda. Budynek Urzędu zostaje zmieniony w budyń, a Celestia wzywa Elementy Harmonii.
Kosz gdzieś w połowie całości.

 

"Beczka Cydru"

Spoiler

Pamiętacie "Cydry"? Ktoś na pewno to-to spamiętał. Miał być sequel, w którym wiecznie zapijaczony zespół Forbidden Hay trafia do Ponyville celem nagrania pierwszej płyty, po drodze jednak wszystko trafia szlag. Zepsuty wóz, znokautowany przez królika wokalista-gitarzysta i jego tyleż nagła, co bezsensowna miłość do Fluttershy, uprzedzona do obcych mała społeczność, nasłane przez konkurencję zbiry, tarcia wewnątrz grupy, nagły atak Wielkich Potworów...
Kosz. 30 stron o niczym, brak konkretnych pomysłów, sypiąca się, rozwleczona fabuła.

 

"Bez Przyszłości"

Spoiler

Trochę obyczajowo, trochę romansowo, raczej posępnie, może gdzieś wkradłaby się odrobina intrygi. Ogółem - dziwna to była rzecz.
Wyszły trzy rozdziały. Skasowane. Reset.
Po resecie nie ruszyłam bez mała niczego, więc może ktoś się zainteresuje - nie, żeby całość była specjalnie ciekawa czy oryginalna, ot, popłuczyny po "Wiedźminach" i urban fantasy z emująco-smęcącym głównym bohaterem i jakimśtam wątkiem romansowym. Potencjalnie najciekawszy mógłby być setting - mocno inspirowany (by nie powiedzieć "zerżnięty z rzeczywistości") małym, nieco podupadłym i niezbyt istotnym miastem powiatowym (Grudziądz, woj. kujawsko-pomorskie), przefiltrowany przez nastoletni angst i narastającą depresję. Wąskie uliczki starówki, zaniedbane kamienice, dawno już przepadłe tradycje wojskowe, bezrobocie i ogólna małomiejska senność... dorzucić do tego dziwaczne, potworne istoty nie z tego świata, ich bardziej inteligentnych pobratynców kryjących się tu i ówdzie pod maską iluzji (na przykład cynicznego antykwariusza o wątpliwej poczytalności) oraz grupkę odrzutków-straceńców usiłujących choć trochę zmniejszyć zagrożenie przez nocne "łowy", które równie dobrze mogą kosztować ich życie.
Nie mówię, że do "BP" nie wrócę. Pomimo całej tej smętno-mrocznej otoczki, problemów z wykrzesaniem konkretnej historii czy wykreowaniem jako-takich postaci... nie ukrywam, ma to jakiś urok. Może to resztki szczeniackiej fascynacji, może to sentyment do "Wiedźmina", a może jakiś tam potencjał na opowieść z gęstą, melancholijną atmosferą - coś mnie czasem ciągnie do tego małego światka. Czasem. Nie wiem.
I pamiętajcie: Stalliongrad nie jest miastem smutku. Stalliongrad jest "tylko" miastem, w którym nigdy nie gości radość.

 

"Wolf Clawa Dziwaczna Przygoda"

Spoiler

Mocno inspirowana (że użyję eufemizmu) serią "JoJo's Bizarre Adventure" wielorozdziałowa przygodówka oparta o koncept muz - napędzanych przez artystyczne uzdolnienia i equestriańską magię duchowych istot o różnorodnych mocach. Struktura fabularna typu "potwór dnia" - większość rozdziałów opisywałaby konfrontacje z barwnymi przeciwnikami i ich muzami, częściej wymagających sprytu i kreatywności, niż tępej siły.
Naiwny gitarzysta o złotym sercu, neurotyczno-pedantyczna zebra-rysowniczka, zgryźliwy kucoperz zarabiający na życie polowaniem na bestie, tchórzliwy gryfi sztukmistrz i postrzelona klacz z niezdrową fascynacją nippońską popkulturą wyruszają razem na dziką podróż w poszukiwaniu tajemniczej "szczęśliwej krainy".
Kosz po pierwszym rozdziale, bo - no zgadnijcie - Milfinowi się pośpieszyło, Milfin kompletnie uwalił zalążki fabuły i Milfin, jako kłębek nerwów z przesadnymi ambicjami, zdecydował się niby przerobić ten nieszczęsny początek... a w praktyce jakoś to tak poszło w cholerę.
Po przemaratonowaniu innej pochodnej "JJBA" (mianowicie "Persona 4 The Animation") trochę mnie korci i kusi do powrotu, zwłaszcza że interakcje między postaciami (w tym i muzami, obdarzonymi przecież własną wolą i osobowością) są zawsze źródłem frajdy, ba - mogą wynagrodzić cokolwiek wtórną fabułę. A psoras pewnie by się ucieszył na wieść, że chciałam tam wstawić demoniczny tramwaj ścigający bohaterów po Stalliongradzie (znowu).

 

Dwa luźne, nigdy niedopracowane pomysły na krótkie, niekucykowe opowiadania fantastyczne

Spoiler

- robotyczny wieszcz i jego ludzki "tłumacz" - refleksja nad prawdopodobieństwem, psychiką, etc.?
- bardzo, bardzo mglista wizja uwspółcześnionych duchów i demonów - ot, takie nimfy czy inne driady powodujące wypadki w fabrykach...?
Tak jak napisałam powyżej - baaaardzo luźne pomysły. Nie wiem, co można by nawet z tego wykrzesać i czy nawet warto się przejmować. Moja wyobraźnia zawsze była wybitnie wtórna i nastawiona raczej na przetwarzanie, do tego jestem straszny pies na "fajnie to wygląda, zróbmy to". Jak wiele zresztą osób.

 

Dwa kolejne, powiązane ze sobą pomysły, które wywołują u mnie potworne napady wstydu, Chryste Nazaretański na łyżworolkach, mam 20 lat z okładem i dawno już chyba wyrosłam z czasów, gdy mogłam z czystym sercem jarać się takimi rzeczami, mamy rok 2016, standardy, cuda-niewidy, powinnam sobie po prostu dać przysłowiowego siana i zadbać może o drugi z kolei kierunek studiów, żeby i z tego nie wylecieć jak skończona...

(o mój Borze Tucholski to jest skrajnie żenujące właśnie dostałam napadu tremy)

Spoiler

 

Fanfik obyczajowy na bazie automatowej bijatyki. Taki trochę poważniejszy (na tyle, na ile można powagę i logikę przyłożyć do materiału źródłowego bez rozwalenia wszystkiego w drobny mak). Z, o zgrozo, MOTYWAMI. Motywami rodziny, tożsamości, dojrzewania, trudnej przeszłości, ojcostwa, dzieciństwa, relacji międzyludzkich, moralności, zemsty, przyjaźni, miłości, odkupienia, nadziei...
A o czym to? A o tym, że pewien młody, sympatyczny włóczęga ze znanych tylko sobie powodów otacza opieką osieroconego w dość... mało przyjemnych okolicznościach siedmiolatka. Góra dziesięć-dwanaście rozdziałów, bardzo luźna (zagęszczająca się może w trzecim akcie) fabuła, a więc i duży nacisk na (nieliczne) postacie. Raczej lekki, pogodny klimat. Sporo emocji i ogólnej ckliwości, ponieważ jestem głupią fangirl. Może zawierać sceny erotyczne (lub implikujące erotykę), ponieważ jestem głupią fangirl. M-muh husbando, ponieważ jestem...

 Okazjonalne napady DRAMY i POWAŻNYCH RZECZY, zwłaszcza pod koniec. Duże, bardzo duże wręcz szanse na to, że coś skaszanię. Całość i tak pogrąży dobór tagów (bo kto czyta SoL-e?) oraz dziury i niedoróbki materiału źródłowego (w którym i tak grzebię, naginam, zmieniam i rozwalam, co tylko mogę, byleby tylko wyszła mi namiastka jakiejś sensownej historyjki).

 

Drugi fanfik nastawiony raczej na akcję i przygodę w lekko baśniowej otoczce - bardzo, bardzo luźna reinterpretacja fabuły trzech gier z tej samej serii, którą bebeszę na potrzeby fika opisanego wyżej. Z jakiegoś powodu zgłosiło mi się paru pre-readerów (w tym Alb, o mój boziu, nie pokażę tego syfu Albowi przecież...). Progres wstrzymany przez słomiany zapał, brak wiary w siebie i wybrakowane pomysły na drugą połowę fika. Oraz nagłą świadomość, że moje wypociny ocierają się chwilami o przepoetyzowaną na siłę grafomanię.
Zarys fabuły? Trójka adeptów sztuk walki wyrusza w podróż, by odzyskać skradziony zwój o niezwykłej mocy. W jakiś sposób doprowadzi ich to na wielki turniej bicia ludzi, ponieważ to fanfik na bazie gier o biciu ludzi. Chciałam tu wrzucić jeszcze jakąś chwytliwą puentę czy zgryźliwy żarcik, ale jakoś nie mam siły pastwić się nad tym radośnie kiczowatym światem.

 

 

Być może coś mi się przypomni lub wpadnie nowego, najwyżej dopiszę. Jeśli kogoś ciekawią szczegóły - niech da znać, napiszę coś więcej w spoilerach, ba, może nawet odkopię jakieś skrawki tekstu.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Cóż... Pomysł na genezę pojawienia się Equestrii na ziemi? czyli to co się działo przed TCB, ludzie i kuce razem? Czemu nie? Taki oto pomysł powstał podczas prywatnej sesji RPG na której to Gagarin - w przeciwieństwie do prawdziwych wydarzeń - wylądował na księżycu, gdy Rosjanie badali tam "tajemnicze ruiny", i spotkał samą NMM... A oto w skrócie o co chodziło.

 

OSTRZEGAM JEDNAK, TEN CROSSOVER - Antropologii [ a konkretnie motywu który się tam pojawił ], Jetsonów i MLP - BYŁ WYMYŚLONY NA SZYBKO. I mimo, że plan dosyć ciekawy, wymaga doszlifowania.

Założenia.

Spoiler

plan na fika TCB... W którym rodzice Celestii mieli być zmuszeni rozbić planetę Tere - Planeta zamieszkana przez kilka gatunków, ale dominującymi mieli być Ludzie i Kuce, które to rasy tworzyły Unię Terrańską - na ziemie i equestrie, bo diskord skłucił rasy... A ludzka biblia i wygnanie z raju, to wygnanie ludzi z tery, o której nie pamiętają dokładnie - planowałem skucykowanie cześci historii biblijnej i ja dostosować, wiem~!! Mogę urazić część osób tym. Miało to być po cześć adaptacją ludzkiego "mitu" o wygnaniu z Raju[ czyli tutaj Terry]. A dlaczego miało się tak stać?

 

Po pierwsze, to wytłumaczyło by powstanie bariery i obaliło teorie, że to broń kucy by zniszczyć ludzi... Zobaczcie, Ludzie i Kuce żyją w pokoju na terze, diskord pan chaosu skłóca rasy... Rodzice Celestii i Luny, [np. Cosmos i Etheria], nie chcąc dopuścić do wyniszczenia ras, postanawiają je od siebie oddzielić, tworząc barierę między wymiarami - planeta miałaby zostać rozbita na dwie. lecz ze wspólnym księżycem. Po co wspólny księżyc? O tym dalej, ale z jednej planety nie widać drugiej. Z każdej planety widać jedynie "jasną" strone planety. Tłumaczyłoby to też, czemu gdy jesteśmy po ciemnej stronie "naszego" księżyca, nie możemy się komunikować z ziemia przez pewien czas - nie widzimy Terry, ale jesteśmy w jej przestrzeni/wymiarze, oto powód, jesteśmy po drugiej stronie ustawionej bariery - Ok, Cosmos i Ethernia, razem z kilkunastoma kucykami i ludźmi, którzy nie poddali się zepsuciu diskorda... Używając magii i technologi, która obie rasy wytworzyły, rozdzielają planetę na dwie...Sami giną, a spora część magii zostaje wyssana z ich świata - to dlatytego magia equestriańska, jest słaba, a w zasadzie dlatego nie ma tak wiele potęznych jednorożców -  ale bariera odpycha wymiar ludzi od kuczego. Z terry powstaje ziemia i Equestria... Tysiące lat później okazuje się, ze diskord przed swoja klęską, spaczył bariere, i wymiary ida na kurs kolizyjny - efektem zderzenia wymiarów, które miały trzymać się w separacji, jest pojawienie się equestrii na ziemi - Jednocześnie zło na ziemi, jest wywołane przez odpowiednika discorda z równoległego wymiaru... Tak w skrócie... Odpowiednikiem ducha chaosu, miałby być nasz szatan.

 

Ale cóż. Szatan jest idealnym odpowiednikiem Discorda, jest kusicielem i mącicielem...
Śmierć rodziców księżniczek jest logiczna... Rozdzielenie pochłonęło by tak dużą ilość energi, że mogłoby zabić nawet alikorny, a ludzie w mlp zyli, w g1 - stąd pomysł na takie coś, poniekąd.

 

Co do tego Gagarina, tak dokładniej...

 

Powiem wam, że zastanawialiśmy się nad tym - z przyjacielem. Księżyc jest wspólny. Znak NMM jest widoczny po jego "ciemnej" stronie. A dowodów znaleziono wiele w świątyniach starożytnych, gdzie część ludzi przekazujących sobie wiarę mogli czcić jakąś boginię która była alicornem.
Gagarin nie powrócił. Jego misja była ostatnią. Skoro nie wrócił podano do wiadomości, że zginął w wypadku lotniczym.
Znak NMM jest widoczny po ciemniej stronie tylko w wymiarze ludzi
Powiedzmy, że J.Gagarin nie zdążył nadać czy jego misja się powiodła. Uznano na ziemi, że skończyła się fiaskiem i upozorowano jego zniknięcie poprzez wypadek. Z góry wiadomo, że miał nie wrócić i zgodził się na tą misję. Co zrobiła z nim NMM to już pozostawiam wyobraźni.

Jak przewidziano przyszłość? - tak, ludzie na podstawie badań, mieli odkryć to, co się stało w przeszłości, a także to, co miało nam grozić, czyli owe zderzenie - Powiedzmy, że ludzie zaczynali badać kult pewnego alicorna w krajach słowiańskich a naukowcy poddali badaniu znalezione przedmioty w ukrytych świątyniach - w tym na księżycu. Skąd tlen i atmosfera? Od próżni obiekty miały oddzielać pola siłowe, zasilane magią. Technomagia stworzona przez obie rasy -
Badania metodą radiowęglową ewidentnie wskazały, że nie pochodzą z naszego świata - nie naszego, gdyż nie pochodziły z czasów Ziemi. Lecz z okresu PRZED jej powstaniem.Ale to już po prostu spekulacja jak "być" by mogło.

Ruscy zaczęli badać całą sytuację po tajemnie. Doszli do wniosku, że zbyt wiele rzeczy wskazuje na to, że coś się kiedyś stało. Zdjęcia w podczerwieni zostały zrobione po ciemnej stronie księżyca. Wskazały, że są tam jakieś budowle. Nie mając wątpliwości postanowili sprawdzić fakty znalezione przez archelologów ze zgodnością i wysłali tam jego - Gagarina.
Lądownik wylądował 500m od ciemnej strony. Poszedł tam i spotkał ją.

 

A takimi słowami mój znajomy podsumował nasza rozmowę.
Ale wiesz ciężko jest rozwikłać to nasze spontaniczne RP
Mimo wszystko wyszło ciekawie.
Fajnie też wytłumaczyło się powstanie bariery nie? Było nią zaklęcie rzucone wiele lat temu aby odseparować oba gatunki nie robiąc nikomu krzywdy.
Ludzie pozostali bez magii w świecie niemagicznym (może kiedyś się nią posługiwali?) A equestriańczycy po drugiej stronie.

 

Tak więc mamy i nieco Jetsonów, technomagia... Skąd rydwany w Equestrii? - Rydwan produkcji Ludzkiej, wczesny środek transportu, gdy ludzie wpadli na pomysł urządzeń anty grawitacyjnych napędzanych magią. Sławne pany, dzięki którym np. Elroy Jetson sobie lata z astro :) Może  podniebne miasto Cloudsdale... Może i Ludzie mieli podniebne miasta, a by się tam dostać, stworzyli latające machiny. A po wojnie i rozdzieleniu, pozostała po nich część technologii.

 

Klamki w drzwiach? Świątynie? Komputery? Kto wie?

Byłoby też nieco naciągane wyjaśnienie, czemu Tia tak boi się ludzi. Equestriańczycy w końcu opanowali chaos u siebie, być może Windigo powstały z nienawiści, jaka wybuchła między dwoma rasami? I były w Equestrii, aż nie zostały pokonane, a młode księżniczki nie objęły jakiś czas potem władzy? W zasadzie nie ustalone zostały, jak dzieci Cosmosa i Galaksji przetrwały ten chaos i co się z nimi działo, tu mamy lukę w tym planie.

Możliwe, że Tia i Luna nie próbują rozwiązać sprawy inaczej, nie chcąc ryzykować ponownej próby rozdzielenia. Może myślą, że lepiej poświecić jedną z ras, niż ryzykować obiema, gdyby coś się nie udało?

 

Pomysł był spontaniczny. I miał poniekąd na celu pokazać prolog TCB, jak i zapytać, czy za zderzenie i atak naprawde były odpowiedzialne kuce, czy jednak ktoś inny zamieszał w planie, który miał nas trzymać z dala od siebie?

Pomysł dość długi, dlatego w spoilerze...

 

Edytowano przez Accurate Accu Memory

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
3 godziny temu Dayan napisał:

Innym moim starym pomysłem był sławetny "Die Glocke", w którym opisuje perypetie nazistowskiego żołnierza podróżującego po wymiarach wehikułem tzw. "Die Glock". Zamiast zamierzenie trafić do przeszłości, w celu zmiany biegu historii, aby wygrać wojnę z Aliantami, trafia przypadkiem do Equestrii, gdzie spotyka kucyki i, jak to nazywa, ich przywódczynie. Był to ponoć tak fantastyczny pomysł na fanfik, że sam Dolar zrywał włosy z głowy krzycząc "to będzie lepsze od Kryształowego Oblężenia, PISZ PISZ!!!". Niestety miałem kiepskiego korektora i cała kariera pisarska poszła w diabły. Pomysł pochodzi jeszcze z sprzed działu Cheerilee.

 

Słowa o "słabym korektorze" nie oddają tego co tam się działo - na dwóch stronach (podkreślam - dwóch) znalazłem o ile dobrze pamiętam około 60 błędów różnej maści. Jednak po ostatnim konkursie autora patrzę w przyszłość optymistyczniej gdyż zaszła wielka poprawa w pisaniu. A no i na pewno nie krzyczałem, że to będzie lepsze od KO, bo wtedy jeszcze nie miałem go przeczytanego. A teraz kiedy już mam powiem, że o akurat naprawdę niewielka sztuka by coś było lepsze :crazytwi: . W każdym razie liczę, że pomysł powróci na warsztat i z miejsca zgłaszam się na prereading.

 

3 godziny temu Ylthin Maruda napisał:

"Beczka Cydru"

 

Sequel był świetny - czytało się lekko i przyjemnie jak każdą część Cydru (miałem przyjemność zapoznać się z tekstem). Bohaterowie byli sympatyczni, dialogi między nimi żywe i interesujące, a fabuła odpowiednia dla tego typ tekstu - w końcu to nie "Ulisses". Z do dziś niezrozumiałych dla mnie powodów autorka pisanie porzuciła - facepalmowanie ze strony mojej i Kredke było na tę wieść zaprawdę epickie.

 

3 godziny temu Ylthin Maruda napisał:

"Bez Przyszłości"

 

W sumie jak wyżej - przyjemny fanfik z pomysłem, niestety póki co porzucony. Z powodu uberambicji.

  • +1 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
5 godzin temu Dolar84 napisał:

Z do dziś niezrozumiałych dla mnie powodów autorka

 

Z powodów bo Ylthin :v Bo jak sami siebie przekonamy, że to nasze coś jest bez sensu, to nie ma bata, by taki Dolar przekonał nas inaczej :P 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Hmm, zastanawiałem się, czy taki temat powstanie, bo mozna by tu spokojnie oddać swoje pomysły komuś, kto pomysłu nie ma. Nie wrzucę pomysłów, które zabłysnęły i spłonęły, niczym ta garstka kądzieli, lecz takie, nad którym jakiś czas sie zastanawiałem i ten, jeden, który wala się gdzieś na forum:

 

- Uniwersum Equestria

Spoiler

Crosover z Metro 2033. Problem z tym fanfikiem jest taki, że kiedy zaczynałem, nie byłem świadom ile wyjdzie objętościowo. Nie maiłem też wszystkich wątków wymyślonych. Jednak w trakcie prac i rozwijania, uświadomiłem sobie, że to pisania na parę lat. Przeraziło mnie to.

Uwaga, spoiler z wydażeń

Spoiler

- Po przybyciu do metra pod Manehattanem, ekipę czekały 2 zadania an powierzchni, bo okazuje się, że transmisja to był ślepy traf i nie wiadomo, skąd przyszła.

- Później, trzeba wymyślić, ajk przejechać przez pół napromieniowanej, zmutowanej Equestrii i nie zginąć od kuli, czy szponów (wbrew pozorom, sporo roboty)

- Dostać się do bunkra pod miastem, które oberwało największą salwą, gdzie promieniowanie nadal jest poza skalą.

- Odkrycie, że to wszystko było na próżno. 

 

To tylko kilka naprawdę głównych wątków, które miały się tam znaleźć. Całosć bym szacował na koło 1000 stron

 

 

- Tytułu brak

Spoiler

Fanfik mający bawić się w politykę. 

Chrysalis okazuje się 3 siostrą (sztampa, wiem), która dawno temu opuściła zamek i została władczynią roju (w międzyczasie się zmieniła)

Celestia z Luną postanawiają jej wybaczyć i przekonać żeby wróciła (sztampa, wiem).

Chrysalis się oczywiście zgadza, ale na nieco innych warunkach. Mianowicie jej miasto staje się samodzielnym królestwem, które nawiązało stosunki dyplomatyczne i współpracę (sztampa, wiem)

Sama Chrysalis korzysta na tym i delikatnie zaczyna siać ferment wśród kucyków (takie ziele, zamorskie). A to przypomni komuś wydarzenia z przeszłości, a to wzbudzi w kimś wątpliwości, wobec kogoś innego, a to ukradkiem wywoła jakiś incydent, a potem będzie krzyczeć, ze próbują ją obwinić bo jest inna...

Całość miała powoli prowadzić do sytuacji, w której Equestria byłaby politycznie osłabiona i podzielona, co Chrysalis wykorzystałaby do zwiększenia swojej władzy i wpływów. 

 

Kontynuacja Nocy

Spoiler

Luna/Nightmare Moon siada na tronie. Celestia ląduje w lochu, póki się nie ogarnie i nie pogodzi z nowym porządkiem.

Nie ma wiecznej nocy. Owszem, noc jest dłuższa, ale tylko tyle. 

Luna, z pomocą Nightmare Moon zajmuje się wszystkim, wzywając swoją, mroczną siostrę, gdy potrzeba twardego kopyta, zamiast zręcznego języka. Miały byc wojny, sojusze itepe.

Jednocześnie trwają prace nad ciałem dla NMM. Udają się, choć nie bez problemów.

Ceśka nie jest zachwycona sukcesem i wyrzuca Lunie, co ta zrobiła. 

 

Coś się dalej wymyśli

 

Problem z tym jest taki, ze ostatnio nie mam na nic czasu, a już mam parę projektów na głowie. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Zapewne ktoś już wpadł na podobny pomysł. Lecz ja go nie znalazłem. Jest to pomysł który porzuciłem z braku pomysłu na dokładniejszą fabułę. Znaczy w planie fabuły dochodzę do pewnego momentu i stop, nie wiem co dalej. Byłbym szczęśliwy gdyby ktoś to wykorzystał.

 

Czy jestem Bogiem?

 

Spoiler

Chłopak zostaje zabity w wypadku samochodowym, w drodze na konkurs animowania, gdzie ma otrzymać główną nagrodę. Po śmierci trafia do Equestri. (Oklepana? Nie całkiem) Nie może tam dojść w interakcje z żadnym mieszkańcem ani przedmiotem, jedynie psy czasami na niego warczą. Załamanie psychiczne samotność itp. Jednak przechodzą mu. Gdyż tępiony całe życie przez ojca, ma niezwykle mocną psychikę. Nawiasem dodam że nie musi jeść spać itp. Z nudów któregoś dnia zaczyna coś stukać na tablecie który miał ze sobą. KLUCZ FABUŁY: Okazuje się że używając go potrafi przewijać czas w tył i przód, zatrzymywać go. Ale to nie wszystko, może zmieniać świat. To znaczy, tu coś dorysuje, tu kogoś przesunie. Ograniczenie, nie może bezpośrednio wpływać na istoty żywe, to znaczy, nie dorysuje Twi drugiego rogu, ani nie zmusi jej by coś powiedziała, ale może ją nagle zamknąć w klatce. Więc gdy zdaje sobie z tego sprawę co może zaczyna testować gdzie są jego ograniczenia. Tu wpada mały chaos o który obwinia się Discorda, ale ten pokazuje swoją niewinność i powstaje zagłówka w takim razie kto to robi. Gł.Bohater widząc spustoszenie które zrobił zaczyna myśleć czy dobrym jest to co może robić, takie myśli filozoficzne. Dochodzi do wniosku że musi pozostać w ukryciu i pomagać, budzi się w nim skryte marzenie zostania cichym bohaterem. Wszystko fajnie, ocalił życie nie raz nie jednemu, oczywiście nikt o niczym nie wie i ogólnie ma zabawę z tego i zajęcie. Wszystko się zmienia gdy przypadkiem podczas ratowania (i tu mam problem. Twi pasuje mi tu idealnie ale czy to nie jest zbyt oklepane?) jego tablet zostaje zniszczony. (sposobu jeszcze nie wymyśliłem) Wtedy (chyba Twi) Na skutek zniszczenia tabletu zaczyna go słyszeć, lecz nic poza tym. Ten jej opowiada o wszystkim co wie, ale nie zdradza jej kim jest ani jak wygląda. Wszyscy zaczynają mieć (chyba Twi) za nie poczytalną. Ale to się zmienia gdy wiedza Gł.Bohatera ratuje wszystkim życie. Wszyscy już wieżą w istnienie owego przybysza. Wtedy on ujawnia kim naprawdę jest i że tak naprawdę to chciałby już do domu. I zaczyna się mój problem. NIE WIEM CO DALEJ... 

ALE Z PEWNOŚCIĄ NIE CHCE ZMIENIĆ KOLESIA W KUCA. To by było zbyt proste i by zepsuło wszystko. 

Może odzyskuje moc, albo tym uczynkiem zasługuje na wieczny spoczynek, ale totalnie nie wiem.

 

Jeśli by ktoś był zaciekawiony prosiłbym by napisał do mnie, opiszę wszystko wtedy jeszcze dokładniej.

Edytowano przez Yoda

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
3 godziny temu Niklas napisał:

 

Z powodów bo Ylthin :v Bo jak sami siebie przekonamy, że to nasze coś jest bez sensu, to nie ma bata, by taki Dolar przekonał nas inaczej :P 

No, Niklas. To kiedy zobaczę tu Pociąg? ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

@Zodiak

 

Tak odpowiadając na pytanie, poruszę kolejny przypadek, który powoduje wstrzymanie pisania, tudzież jego porzucenie (jak Porzuconych, hehe, śmieszny żart ( ͡° ͜ʖ ͡°)).

 

Jak patrzę na opowiadanie to mam ochotę je zmienić, a przede wszystkim ułożyć jakiś sensowny ciąg wydarzeń prowadzący do finału. Jednak czy to z lenistwa, czy z braku pomysłów, nie wiem, jak się za to zabrać. Mam garść luźnych pomysłów na poprawę wszystkiego (jak to zrobiłem z Porzuconymi Redux), lecz przelanie ich na papier to już niemożliwość wręcz. Co rusz znajduję jakąś dystrakcję i odkładam to pisanie na wieczne-nigdy. 

Edytowano przez Niklas
  • +1 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
8 godzin temu Niklas napisał:

Z powodów bo Ylthin

Bo wypaczona psychika. Ale OK, już niedługo wywalę masę pieniędzy na prywatne wizyty i leki, bo kozetka u psychologa nie pomogła, w NFZ będę czekać do świętego nigdy, a w międzyczasie do listy problemów doszły zaburzenia snu.

 

Może coś nawet napiszę.

Może.

 

Przypomniał mi się jeszcze jeden pomysł, tak swoją drogą.

Meta-fanfik, który tak trochę kontynuował wydarzenia z "Beczki", ale koniec końców miał być osobną historią

Spoiler

Nie wyszedł, bo "Beczka" poszła do kosza. Zresztą pomysł pt. "autor(ka) trafia do uniwersum własnych wypocin" jest oklepany, nie wiedziałam, co konkretnie z tego wyciągnać pod kątem fabuły i nie chciałam męczyć ludzi swoim egocentryzmem czy innym poczuciem krzywdy.

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

celestia ma zaginione dziecko -Glimer Shine.gdy kucyk miał kilka lat porwał go tirek  i pod klątwą zamknął w ciemnej opuszczonej jaskini (mała była alikornem)po latach w rocznicę gdy klątwa mija celestia prosi twilight by z przyjaciółkami ,cadence,luną i nią pomogła odszukać jej córkę której nikt nie pamięta.znajdują jaskinię ale aby wejść muszą wyznaczyć 2 kucyki które wykonają trzy zadania.wyznaczone-twilight i cadence wykonują je chodź biedna cadence łamie skrzydło i nie może się wydostać.twilight bierze ją na plecy i przenosi nad przepaścią.celestia i reszta wchodzą do jaskini i szukają glimer shine.słyszą cudowny śpiew i podążają w jego stronę.kto tu jest? tirek?...-pyta glimer

to ja celestia.. witają się czule.i idą pokonać tireka

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

A idź! Mam iście skiepszczony czas, więc zamieszczę tutaj swój pomysł, chociaż było ich więcej, ale ujawnię ten. Zastrzegam, że kiedyś może do niego wrócę, ale na chwilę obecną jest niemożliwy w realizacji.

'Deszcz kwasu'
Jest rok 2160. Wojna na Marsie trwa w najlepsze. Bazy ED i LC są równane z ziemią, a raczej są zakopywane przez wielkie burze piaskowe, chociaż potężne wiązki plazmy i rakiety balistyczne robią swoje.
W jednej z tysięcy potyczek na Marsie pewien kapral udowadnia swoją wartość w boju i ratuje konwój z zaopatrzeniem dla jednej z baz. Po tym wydarzeniu dostaje reprymendę i degradację na starszego szeregowego, a w ramach kary zostaje wysłany na Tytana, do bazy wydobywczej, jako uzupełnienie do personelu bojowego. Z początku jest zainteresowany nowym miejscem, ale dziwne milczenie dotyczące jego poprzednika sprawia w nim frustrację. Pewnego dnia wychodzi przed czasem z bazy i w oddali widzi różowawą łunę. Sytuacje się powtarzają, a odkrywając jego eskapady dowódca odbywa z nim rozmowę. Dalej... to już spojlery.

Uff... Chyba nawet za dużo powiedziałem, ale kto wie, może kogoś zainteresuję? Nie wiem.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Hmmm, co prawda po przeczytaniu pierwszego posta nie jestem pewny, czy to co mi łazi po głowie nadaje się do napisania akurat w tym temacie, ale cóż, jeśli nie tu to nie wiem gdzie, zatem zamieszczam. Mam pewien pomysł, choć nie proszę nikogo o pomoc przy pisaniu. Otóż stworzyłem pewien fanfik, Soluc Conta Omnes, który był mym moim pierwszym w życiu. Pisząc go miałem mnóstwo pomysłów, które z różnych powodów nie znalazły się w tekście. Chciałem aby wyszedł jak najlepiej, ale czasem uważałem, że to co już napisałem jest za słabe więc coś "wyciąłem", czasem, że za dziwne, a czasem po prostu obiecałem premierę jakiegoś rozdziału w dniu "X" i bardzo chciałem jej dotrzymać, przez co z danego rozdziału "wyparowała" treść, aby tak się stało, po prostu nie zamieściłem w rozdziale wszystkiego co planowałem, aby się w nim znalazło (tak było w dwóch przypadkach). Otóż mam dwa pomysły, Zwracam się z opinią do osób, które przeczytały Solus Conta Omnes:

Czy chcecie, abym napisał taki "zaginiony rozdział" i zamieścił go w swoim fiku jako oneshot? Mógłbym w nim napisać co się działo z księżniczką Luną po pojedynku z Discordem, bo z różnych powodów nie napisałem o tym ani słowa (następny rozdział opisuje dalsze perypetie Discorda). Poza tym mogę majtnąć jeszcze jeden "zaginiony rozdział", którego "akcja" działaby się po zakończeniu ostatniego rodzidzału, a przed epilogiem Solus Contra Omnes. Główną postacią byłaby księżniczka Celestia, a w treści znalazłyby się wydarzenia po pojedynku Discorda z Celestią, a przed przeniesieniem akcji do Kryształowego Imperium (w epilogu). Sądzę, że rzuciłoby to sporo światła na sam epilog i przyniosłoby odpowiedzi na kilka pytań, które się w nim nasuwają. Te dwa oneshoty byłyby uzupełnieniem, treścią, której wyraźnie moim zdaniem brakuje. Jeśli jesteście czymś takim zainteresowani, drodzy forumowicze, to dajcie znać, czy mam się za takie coś wziąć. Jeśli nie to cóż, też dajcie znać. Może Solus Conta Omnes jest męczące, znudziło się już, nie warto się za ten fanfik brać itp.? Będę niezwykle wdzięczny za odpowiedź, bo naprawdę mam ochotę jeszcze tę treść dodać.

Pozdrawiam. Youkai20.
   

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Ja w sumie mam 3 porzucane pomysły na fiki oraz 3 nadgryzione czyli takie które doczekały się publikacji na łamach naszej kuczej Agory, ale ich kontynuacja lub zakończenie jest niepewnie, a powody tego 2 zapierdziel na studiach oraz brak ogólnie komenta na moje wypociny, ale po kolei: 

Pomysły porzucone

1 Kroniki Manehatańskiej Ligii Znaczkowej - Najstarszy z moich  "porzuconych" - Inspiracją do niego były słowa Babs wypowiedziane pod koniec jej premierowego odcinka. W zarysie fabularnym miał być to random, który jednak później ewoluował w młodzieżową powieść detektywistyczną, bowiem w pierwszym rozdziale Liga miała się zająć tajemnicą znikającej pomarańczowej marmolady z fabrryki taty Babs Mandarina z domu Orange. Przyjaciele Babs byli nakreśleni był nawet pomysł na Dialogi, ale wszystko się jakoś rozlało 

2 Legacy of Kain: Pony Reaver - fik nigdy nie doczekał się publikacji i ma tylko 1 niedokończony rozdział

https://docs.google.com/document/d/1CW6-PORN7--bEo_QeELANRdcnn66RGAanLo1Yt_NTQE/edit#

3. Pozwól mi wsadzić moją  miłość w ciebie - fik zainspirowany kawałkiem AC/DC pod tym samym tytułem :). W założeniu był to komediowy oneshot wyśmiewający sztampowe zagrania w marnych Clopficach . Fabuła prosta ot Rainbow Dash lubi Fluterkę ale nie przyznaje się do tego że chętnie by się parzyła z nią. Pewnego razu ma tajemniczy sen, w którym przechadza się po dziwnym miejscu pełnym płyt kompaktowych. Spotyka tam tajemniczą skrytą w cieniu postać (tak naprawdę to moja ponysona wykorzystana przez Spidego ale csii.. ) która po małym Crashu naszej Kraksy daje jej płytkę i sen się kończy, a płytka realnie pojawia się w kopytkach pegazicy, a co w tym niezwykłego miało być otóż  na płytce w założeniu znajdował się podprogowy przekaz, który zmuszał każdego nieszczęśnika który jej posłuchał, do przelecenia Dashie. Wszystko miało się skończyć w domu Fluterki z Dashie oklepaną sceną seksu w wersji kuczej (aha i moim banem od Luny na podróże do Equestrii). Czemu tego nie opublkowałem - powiem wprost, że laptop nie udźwignął ciężaru tego dzieła i postawił liberum veto

I to  na razie tyle 

 

 

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Porzucony i zapomniany fanfik z uniwersum TCB. 

"Orgin"

 

Sam prolog rozgrywa się  w Los Angeles w latach osiemdziesiątych. Dziadek potrąca dziwną istotę. Nie wiedząc z czym ma do czynienia, zabiera wciąż żywe zwierzę do domu.

 

Rozdział pierwszy przenosi nas do Polski w roku 2019. Fandom Mlp powoli gaśnie, serial przestał być emitowany a kucykowej rzeczy znikają  z czeluści Internetu. Bronych została tylko garstka. Zazwyczaj ukrywają się  że swoimi preferencjami. Tu pojawia się  główna bohaterka Katarzyna, która nie może  pogodzić się z upadkiem fandomu. Za wszelką cenę organizuje pony meety i utrzymuje stronę internetową by zjednoczyć pozostałych. Dyrektorka szkoły do której  uczęszcza bohaterką wzywa ją na dywanik. Tam nieoczekiwanie zamienia się w Księżniczkę Celestia.  Oznajmia że kilku jej podwładnych jest przetrzymywana w tym świecie i prosi o pomoc. Ta zgodziła się, dostała fiolkę z magicznym eliksir em, shumanizowanego gwardzistę i lokacje przypuszczalnego pobytu kucyków. Kasia y rusza więc  do stanów Zjednoczonych i odnajduje wskazane miejsce i według wskazówek zażywa eliksir. Budzi się w podziemnym kompleksie jako pegazica i spotyka sympatyczne kucyki w tym Hope. Hope opowiada o tym  jak lata temu przeniosła się do tego świata by ostrzec ludzi o zagrożeniu fuzji Ziemi i Equestri co skutkować może wyginięciem rasy ludzkiej. Jej opowieści zainspirowały twórców serialu My Little Pony i późniejszych generacji. Celestia dostała potwierdzenie o miejscu pobytu Hope, wraz z oddziałem equestriańskich wojsk równa ośrodek z ziemią i zabija niedobitków . Potem wydaje oficjalny rozkaz fuzji dwóch światów. Kasia przeżyła i przybrała imię Claw Razor. Na początku sabotażuje nowo powstałe biura adaptacyjne by później dołączyć do Frontu Obrony Ludzkosci

Edytowano przez Darth Evill (Fire Sky)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Mam pomysł na fanfik TCB i pytam czy dobry

Inspirowany grą StarCraft i główny bohater pochodzi z tego uniwersum.

Więc, Azronus mroczny templariusz został w wypadku podczas eksperymentu przeniesiony na ziemie w roku 1800 czy coś koło tego. Posiadając jako nieliczny umiejętność zmiany kształtu szybko wtapia się w społeczeństwo. Lecz wciąż szuka drogi powrotnej do domu. pojawiają się kuce a z nimi jego problemy. Nękają go by się przemienił, a ten nie morze i nie chce. odkrywają jego technologie i tu kończę spojlery.

I jak oryginalne? 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
7 godzin temu Yoda napisał:

Mam pomysł na fanfik TCB i pytam czy dobry

Inspirowany grą StarCraft i główny bohater pochodzi z tego uniwersum.

Więc, Azronus mroczny templariusz został w wypadku podczas eksperymentu przeniesiony na ziemie w roku 1800 czy coś koło tego. Posiadając jako nieliczny umiejętność zmiany kształtu szybko wtapia się w społeczeństwo. Lecz wciąż szuka drogi powrotnej do domu. pojawiają się kuce a z nimi jego problemy. Nękają go by się przemienił, a ten nie morze i nie chce. odkrywają jego technologie i tu kończę spojlery.

I jak oryginalne? 

OMGOMGOMGPISZPISZPISZPISZPISZPROSZĘCIĘPISZOMG!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

@Yoda - Gwoli ścisłości, nie znam uniwersum StarCrafta (w sumie jedyne, co o tej serii wiem to fakt, że mój były w nią pogrywał, a znajomy bloger narzeka, że w SC2 popsuto fabułę), więc raczej fanfik by mnie nie zainteresował, ale... OK. Na co podróże w czasie? Po co tam kucyki? Wygląda mi to bardziej jak zbitka kilku pomysłów na zasadzie "przecież smoko-niedźwiedź strzelający gamma-laserami zagłady z cybernetycznych łap to najlepsza rzecz w historii", niż zalążek sensownej historii.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Chcesz dodać odpowiedź ? Zaloguj się lub zarejestruj nowe konto.

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto, to bardzo łatwy proces!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz własne konto? Użyj go!

Zaloguj się