Jump to content

Strona Główna  |  Ogłoszenia  |  Lista Fanfików  |  Fanpage  |  Feedback
Gandzia

Si Deus nobiscum [Z][EPIC][Crossover][Human][Violence]

Recommended Posts

Najwyżej jak dojdę do odpowiedniego momentu, to dopiszę opis uzupełniający tę kwestię. Tak czy inaczej - dziękuję za wykrycie tego karygodnego błędu.

Share this post


Link to post
Share on other sites

No, fic przeczytany. Poza wypomnianymi przeze mnie błędami, nie dostrzegłem niczego innego co by mnie denerwowało. Piękna wizja... Gdyby cóż takiego stało się naprawdę, teraz już bylibyśmy cały czas potęgą. 

 

Anyway, dzięki wielkie za tego fica - zdecydowanie było warto go przeczytać. I jak najbardziej go polecam innym. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ołkej, dodałem tę nieszczęsną scenę z wyjaśnieniami. Rozdział V, gdzieś tak w połowie odcinka. Abyście jej nie szukali cały dzień, wrzucam ją też tutaj.

 

- Pani, a gdybyś tak spróbowała nawiązać kontakt z księżniczką Celestią? - spytał Bottlewine. Luna i Dark Sword popatrzyli na siebie.


- Lordzie Bottlewine - zaczęła klacz. - wiem, że powszechnie uważa się nas za boginie, ale nasza moc nie jest nieograniczona. Nie potrafimy na przykład używać telepatii, jak sądzą niektórzy, możemy też zginąć od ran lub chorób. Wiem, że może to pana rozczarować, ale taka jest prawda. Z kolei wysłanie listu również nie wchodzi w grę. Spiskowcy kontrolują wywiad i kontrwywiad, więc jedynie Twilight Sparkle może się skontaktować z Celestią bez ryzyka przechwycenia wiadomości przez naszych wrogów. Poza tym...

 

- Poza tym nie mamy całego dnia - przerwał jej Rzędowiecki. - Ruszaj waszmość!

 

Edited by Gandzia
  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

No i teraz jest bardzo dobre. Dzięki za dodanie tego xd I widzę dobrze zrobiony dialog. Brawo!

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dobra, trzeba się wypowiedzieć, skoro się przeczytało.

 

Fabuła:

Ciekawa i wciągająca. Spiski, knowania, wojna i cała otoczka bardzo mi się spodobała. Zazwyczaj nie czytam opowiadań gdzie ludzie lądują w Equestrii, jednak tutaj zrobiłem wyjątek i nie zawiodłem się. Historia porywa na tyle, że ciężko się od niej oderwać. Miejscami niektóre wątki zostały, jak dla mnie, ukazane zbyt krótko, czasem akcja działa się za szybko, ale w ogólnym rozrachunku jest jak najbardziej na plus. Wprawdzie można było bardziej zamieszać, pokomplikować fabułę, żeby była jeszcze dłuższa i bardziej złożona, jednak obecny jej stan jest jak najbardziej wystarczający i zadowalający.

 

Postacie:

Czymże byłaby opowiedziana historia bez ciekawy postaci?

Tutaj kreacje bohaterów są po prostu mistrzowskie. Czy to OC ze świata kucyków, które pojawiają się to i ówdzie, czy główne postacie, czyli ludzie. Genialne były kreacje trójki braci, Rzędowieckiego, księdza i pozostałych. Przypadły mi do gustu i zdobyły moją sympatię. Ponadto ich zachowania i zwyczaje, idealnie dopełniały całości.

Ładnie został wpleciony mały szok kulturalny, między rasami, który to dawał o sobie znać w kilku miejscach. Według mnie, postacie są najmocniejszą stroną tego opowiadania. Lubi się je, czeka jak potoczą się ich losy. Naprawdę, kawał porządnej kreacji.

 

Styl:

Przyjemny w odbiorze. Dynamiczny gdzie potrzeba, spokojny w innych miejscach. W opisach bitew nie wkrada się chaos, jak to czasem bywa. Wszystko ma swoje miejsce i swoje pięć minut. Przyczepić się mogę najwyżej do tego do czego miałem zarzuty przy fabule. Momentami za szybko i zbyt ogólnikowo opisane. Coś w stylu: "Wydarzyło się i już". Ale to akurat mniejszość, nie ujmująca opowiadaniu i przyjemności jego odbioru.

 

Ocena ogólna:

Opowiadanie jak najbardziej godne polecenia. Ciekawe, przyjemnie w odbiorze z genialnymi postaciami i wciągającą historia. Od siebie polecam każdemu.

Share this post


Link to post
Share on other sites

10/10 - chyba nic więcej nie muszę mówić. No dobra, coś tam powiem. Napiszę. To, co najbardziej urzeka w tym opowiadaniu, to ten wspaniały, polski humor, ukazanie naszych przodków w ten jakże charakterystyczny, swojski i przekomiczny sposób. Czułem się, jak podczas czytania Wędrowycza (do którego pojawiło się kilka nawiązań), czy - trzymając się fanficowych okolic - Orła Białego. Tutaj nie można mieć bana na mordzie podczas czytania. Co dalej... pod względem językowo - technicznym bez zarzutów, archaizacja języka na mistrzowskim poziomie. No i jeszcze postacie - tutaj po prostu powiem, że znów ideał, bo gdybym miał coś więcej napisać, to całą stronę by zajęło. 

Wiem, fic na pewno ma swoje błędy, ale jego osobliwy urok i moja słabość do tego typu opowiadań powoduje, że dla mnie jest to pierwsza liga, a w przyszłości - klasyka.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Powróciłem tutaj na moment i jestem zmuszony by napisać i mam nadziej rozpocząć wysyp komentarzy.

Chciałbym oddać głos na owy fic ws tagu Epic.

Opowiadanie nie tylko czyta się z zapartym tchem, wciąga nas niesamowicie oraz cieszy czytelnika swoją historią. Motywy oraz bitwy jakie przedstawił nam Gandzia, nie tylko są najlepsze jakie do tej pory widziałem w pracach owego typu, ale także dzięki wątkowi komediowemu nie nudzą, rozbudzają naszą wyobraźnie oraz pozwalają nam nauczyć się czegoś nowego. Fice, z których czytelnik może wynieść wiedzę są najbardziej pożądane i pożyteczne, lecz bardzo rzadkie. Mam nadzieje że kolejni użytkownicy przyłączą się do mojego zdania i wkrótce ten fic trafi do tej wąskiej listy powieści z tym tagiem.

Pozdrawiam

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Popieram kolegę wyżej, jestem również za tagiem Epic.

 

Ciekawa fabuła która ciągle trzyma w napięciu, nie nudzi się oraz nie stoi w miejscu. Świetnie na swój sposób oddane klimaty tamtych czasów i zachowań bohaterów co jest ogromnym plusem. Opisy bitw również zasługują na wzmiankę, są bardzo dobrze oddane. Ciekawe motywy fabularne, świetny polski humor i duża wiedza autora odnośnie tamtych czasów. Bohaterowie, ich charaktery to po prostu cudo! Szczególnie moja ulubiona trójca :D. Pod względem technicznym jest równie świetnie. Fic to nie ściana liter, tylko bardzo zgrabnie napisany przejrzysty tekst, co łącznie z ciekawą fabułą, świetnymi dialogami potrafi przyciągnąć na dłużej. 

 

Jak najbardziej za tagiem Epic, polecam bezwzględnie każdemu kto zbiera się do czytania. 

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Od razu dodam również głos od siebie na tag Epic. Dlaczego? Fenomenalna fabuła, niesamowicie ciekawi bohaterowie i zaiste cudowny konglomerat dwóch, tak różnych światów. Na dodatek niesamowita ilość odniesień historycznych no i ogórki. I woda po ogórkach.

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

To zalicz jeden głos na Epic od razu ode mnie, Dolarze. To właśnie Si Deus nobiscum przekonało mnie, bym dołączył do tego fandomu. Sam pomysł już jest ciekawy, a jeszcze opisany tym świetnym, gawędziarskim stylem Gandzi. Wciągająca fabuła, zabawne sytuacje, mnóstwo nawiązań oraz... Red Star. I Kozacy. Oby więcej takich opowiadań.

Edited by Obrzydliwie Bogaty Tomek
  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Również głosuję za nadaniem tagu Epic, a niech ktoś zgłosi veto to na księżyc wyślę!  :lunawrath:

 

Brawa dla autora. Nieźle wykreowane postacie, trzymające odpowiedni klimat i posiadające oryginalne charakterki ( z bananem na twarzy czytałem wnioskowania księdza na temat istoty kuców :derp6:) . Również ciekawa fabuła zakończona epickim "combo king" . Również dobrze wyglądały wszelkie nawiązania i ogólnie wszystko razem trzymało się kupy sprawiając, że ff przyjemnie się czytało. Humor, którym był przyprawiony ff również mnie urzekł. Jednym słowem ff miał "TO COŚ" - przynajmniej większą część tego czegoś, tak więc u mnie zajmuje wysokie notowania- 9/10 (+0,5 za rodaków i resztę kamratów).  Jedyny rażący błąd, jaki mi niewątpliwie przeszkadza to fakt, iż się kończy (zresztą jak wszystkie dobre ff, kto to wymyślił? :discord:)  

Share this post


Link to post
Share on other sites

UWAGA SPOILERY

 

Si Deus nobiscum jest kolejnym fikiem, do czytania którego zostałam zmuszona przez Fanfikowe Oskary. I bardzo dobrze się stało, bo podczas lektury banan praktycznie nie schodził mi z twarzy, a na usta cisnęły się słowa "Gandzia, kocham Cię! To jest zajedwabiste!".

 

Główny plus za sam pomysł - intrygi! Kozacy! Listy! Kuce! Szczególnie te intrygi i wojenka przypadły mi do gustu. Jako fanka politicial fantasy idealnie wstrzeliłam się w target.

 

Intrygi są fajne, ciekawe i dobrze napisane. Wszystko rozplanowane od początku do końca. Waćpan Gandzia zaprawdy spisał się wyśmienicie. Niemalże ogłosiłabym go spadkobiercą George'a R.R. Martina. A w naszym fandomie mało opowiadań z taką dozą intryg uświadczysz. Szczególnie, że cały czas trzymały one w napięciu i do samego końca nie wiedziałam jak się to wszystko potoczy. To duży plus, zazwyczaj fika rozgryzam w parę minut. Jedynym zgrzytem był Blueblood, który własną piersią Celestię osłonił. Jako zdrajca nie postąpiłabym tak - za dużo rzeczy mogło pójść nie tak. Mógł zginąć, nie zdążyć, etc. Nie, tego nie kupuję, całą resztę już tak.

 

Sytuacja polityczna również jest ciekawa - Kucza Armia Czerwona, Lunarni, zmanipulowani Solarni, Kucze Syny... Tak, to jest coś doskonałego. Fajnie opisane bitwy i wykorzystane strategie sprawiały, że opisy walki nie nudziły się i nie wyglądały "X rąbnął z miecza, a Y oddał z różdżki". Minusy? A i owszem! Niektóre rzeczy wzięły się z przysłowiowego plota - skąd się te cholerne psy i gryfy tam wzięły, poza tym, że opłacone. Bardziej rozwinęłabym te wątki, podobnie jak obronę Crystal Empire, które zostało wręcz porzucone przez autora..

 

Si Deus nobusum generalnie ma wybornie wykreowane postaci. Szczególnie polska armia rządzi - Zientarski, księżulek, pan Niemiec, Michał i listy kozaków :D. Dobra Luna. I CUDOWNY Blueblood, W końcu ktoś nie zrobił z niego ostatniego kretyna. Tak, to cudowny intrygant. Niezła Chrysalis.

Elementy awansowały na Elementy Tła - wszystkie.

I najgorsza postać - Celestia. Zrobiłeś z niej niesamodzielną, bezmózgą niedojdę. To władczyni Equestrii, a tańczy jak jej zagrają. Nein.

 

Doskonale poprowadzona genialna, nieliniowa fabuła.

 

Braki w opisach... Za mało ich, zdecydowanie za mało. A wiecie, że lubię takie kwieciste rodem z "W Pustyni i w Puszczy".

 

Mimo wszystko - czy się stoi, czy się leży, Epic Gandzi się należy. Bowiem pomimo licznych niedoróbek, które znikają na tle całości, Si Deus mógłby robić za genezę słowa "zajedwabistość".

  • Upvote 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

Biorąc pod uwagę cudowne postacie (Kozacy FTW, to ploteczki o ich wyczynach mnie zachęciły do przeczytania), sporą wiedzę historyczną autora, którą czuć po tekście, wartką i żwawą akcję, naprawdę miło pozakręcaną fabułę oraz ogólną miodność, która kazała mi to przeczytać za jednym podejściem, też chciałbym oddać głos na epic. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Mam rozumieć, iż post powyżej jest głosem na Epic? Bo nigdze wyraźnie nie powiedziałeś, że oddajesz taki głos. Proszę o sprecyzowanie.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Chyba jest to jedyny, po za kontynuacją taki crossover w fandomie. Połączenie zaiste intrygujące. No bo nie wiem czy nawet po dziesięciu kuflach miodu u żyda w karczmie wpadłbym na taki szalony pomysł. Zanurzmy się zatem w ten szalony świat kuców, szabli i kiszonych ogórków jaki stworzył nam Gandzia.

Opowieść która przedstawia nam tekst zachwyca z jaką zręcznością potrafi połączyć dość skrajne światy i stworzyć z tego niebanalną historię, która nie stroni od dobrego dowcipu. Tekst zgrabnie maluje przed nami wspaniałe pejzaże krain (jaki i pomieszczeń), przez które mamy sposobność wędrować. Na większości z nich następnie mamy przyjemność oglądać dość niezwykłe bitwy. Tutaj należą się autorowi wielki ukłon, za kunszt z jakimi je opisuje, tak że nawet taki laik i ignorant w dziedzinie militariów sprzed XX wieku, nie mam problemów z pojęciem, co się dzieje na polu bitwy. Ale czymże było by to wszystko bez bohaterów. A ci są naprawdę liczni i żywi, po przez dbałość z jaką zostały skonstruowane ich charaktery. 

Całość mogę bez cienia wątpliwości polecić każdemu. Fanfik wciąga jak przysłowiowe bagno, tak że przyjemnie się do niego wraca nawet po jakimś czasie (tak, ta ocena powstaje po tym jak miałem 3 raz przez nią się przebić). Jest to lekka lektura idealna, aby zabić sobie czas w podróży, na plaży, czy to w zwykłe kolejce. Zaś objętość może nam zagwarantować, że przyjemne obcowanie w świecie kucy i sarmatów szybko się nie skończy. Bez apelacyjne 10/10 i głos na Epic.

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Fanfika czytałem, kiedy wychodził, a drugi raz jakieś... pół roku temu.

 

Zacznijmy od tego, że swego czasu bardzo lubię sarmackie klimaty. Jak zobaczyłem taki corssover nie posiadałem się ze szczęścia, a po przeczytaniu kilku rozdziałów byłem w niebie. Co jest dość dziwne, bo nienawidzę opowiadań spod znaku HiE. Ale tutaj obecność ludzi wcale mi nie przeszkadzała, o nie. Dało się ich lubić, nie denerwowali i nie smęcili. W końcu to albo sarmaci, albo Kozacy. Sama koncepcja połączenia postaci akurat z tego okresu historycznego i kucyków jest genialna w swej prostocie.

 

Fabuła jest świetna, a równocześnie na tyle prosta, że trudno się pogubić. Przynajmniej ja zawsze pamiętałem kto jest kto i co robi. Wojna domowa, przepowiednie, intrygi, Armia Czerwona... A wszystko okraszone takim... lekkim, przyjemnym humorem. Owszem, jest wojna, kuce giną ludź po ludziu... ale nie czuć tak tego. Można by debatować, czy to dobrze czy źle, ale mi to nie przeszkadzało. Opowiadanie traktowałem, tak jak ono mnie - lekko. Pomagały w tym postacie zarówno kanoniczne, jak i oc (tak, mówię tu też o Kozakach). Również antagoniści wypadają bardzo dobrze, bo spełniają swoją rolę. Gandzia nie próbuje wcisnąć nam, że nie są do końca źli, że mają swoje dobre strony itd. Wypełniają swój obowiązek czarnych charakterów bardzo sumiennie. Lubię to!

 

Nigdy jakoś specjalnie nie przywiązywałem uwagi do opisów, ale tutaj muszę pochwalić przedstawienie scen batalistycznych. Naprawdę fajnie się je czyta, nie gubi się w nich (jak wyżej). Mają sens, są dobrze realizowane. Jako laik naprawdę nie mogę powiedzieć wiele, prócz tego, że czytałem je z prawdziwą przyjemnością.

 

Może kiedyś (gdy będę wiedział jak) napiszę bardziej rozbudowany komentarz, ale na razie pozostawiam ten oraz głosuję na rag [epic]. Mam nadzieję, że tyle wystarczy,]

 

P.S. To w końcu fanfik Gandzi, nie ma mowy o błędach... Prawda?

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dlaczego jeszcze tego nie skomentowałem?

 

Dawno ja czytałem tego fika i wracam do niego raz jeszcze.

Szczerze powiedziawszy, jest to jeden z niewielu fanfików, który wciągnął mnie do tego stopnia, by przeczytać go w całości i wyczekiwać jeszcze.

Dzieło to poznałem, gdy akurat zacząłem interesować się kulturą sarmacką i Potopem jak nigdy. 

Bardzo dziwnym jest, że motywy tak oklepane i nudzące czytelnika, jak wątki miłosne i opisy bitew zostały tak przedstawione, że chce się je czytać. Jednocześnie widać zróżnicowanie postaci i dymorfizm psychologiczny bohaterów. 

Doznania wywołane lekturą są ciężkie do podrobienia, jeśli ktoś lepiej rozumie poszczególne elementy świata - dla samego przykładu: niektórzy moi znajomi po prostu są święcie przekonani, że husarze nosili kopie cały czas przy sobie... - co czyni fanfik ów wyjątkowy. Epicki! Legendarny!

Autorowi bardzo dziękuję za jego stworzenie. 

 

Fik godny polecenia, ze względu na parę rzeczy - wartość historyczną (Nie, nie polecam czerpać jedynej wiedzy z fanfików...), wartość sentymentalną (jakkolwiek byście zrozumieli sens tego wyrażenia) i fabularną.

No i ta pokropiona obficie komedią historia!

 

To teraz od początku czytać "Ad maiorem..."

 

P.S. Czy to będzie zaskoczeniem, że również głosuję za tagiem "epic"? Czemu go jeszcze nie widzę?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Waszmość spisał się wyśmienicie, strasznie mi się spodobało choć na początku troche sceptycznie na to dzieło patrzyłem to już w drugim rozdziale o tym zapomniałem i czytałem długo i szczęśliwie :P 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Pierwsze opowiadanie w tym uniwersum jakie przeczytałem. I które bardzo szybko mnie zachwyciło. Pod naprawdę wieloma względami wybitne. Czytałem je sobie na wakacjach pod namiotem, razem z bratem(10-letnim) do poduszki(co było trochę błędem - to opowiadanie jest zbyt śmieszna jak na coś do poduszki;))... co prawda nieco się przeraziłem gdy

Spoiler

Blue Moon próbował zgwałciś Lunę...

ale na szczęście opis tego był dostatecznie mało sugestywny.

No i dziś(no dobra, wczoraj, bo już po północy), tak trochę z okazji Święta Niepodległośći zaczęliśmy sobie z bratem odświeżać końcówkę. I bawiliśmy się równie dobrze jak za pierwszym razem. 

 

A by ciut szerzej przedstawić swoją opinię pozwolę sobie więc podzielić to na kategorie, jak niektórzy wcześniej:

 

Fabuła i akcja:

Pomysł umieszczenia Husarii w Equestrii od samego początku wydał mi się szalony, ale też szalenie intrugujący. Sposób na to jak to zrobić też był naprawdę pomysłowy, akcja zarówno w Equestrii jak i na Ziemi interesująca, pomysł z intrygą fenomenalny, fantastycznie poprowadzony, trzymający w napięciu(choć nie raz Blueblood doprowadzał mnie do szału tym jak wodzil Celestię za nosa i tymi swoimi machinacjami...), z zaskakującym i satysfakcjonującym finałem otwierającym świetne perspektywy na dalszą część. No i te wszystkie nawiązania. Parafraza listu sułtana, "Blitzkrieg"(no i wiemy skąd ), kucza rewolucja komunistyczna, Stalliongrad, bitwa pod Little Green Horn... masa tego była, prawdziwa gratka dla kogoś, kto się przynajmniej trochę orientuje w historii. I naprawdę widać było świetną znajomość realiów i wydarzeń historycznych, które wspaniale wkomponował, tworząc naprawdę przekonującą i intrygującą historię. A jednocześnie wspaniale ukazującego wielkość naszego narodu i Rzeczyposplitej Obojga Narodów(niezdobyta twierdza kuców - Polacy zdobywają w kilka dni:D), coś wspaniałego dla takiego patrioty jak ja.

I ta jeszcze zwiększająca charakter epickiej sagi przepowiednia "Ratuj orła i jeźdźca, ratuj dwie w kole, pozostań aż to zwycięstwa"... miodzio.

Spotkanie dwóch tak różnych światów przekonujące i obfitujące w przezabawne sytuacje.

 

Postacie:

Historia na pewno nie byłaby taka sama gdyby nie postacie. Zarówno kucy - jak choćby Swordzik(nie ma to jak kuc, który zsarmaciał:D), mój ulubiony sposród dodanych przez autora kucyków, ale też naprawdę udana kreacja Luny no i wielu innych postaci - jak i oczywiście ludzi. Ta sarmacka ferajna niejednokrotnie dodawała opowiadaniu kolorytu, postacie były barwne i ciekawe. Bardzo polubiłem Michała, ale też oczywiście rozbrajających braci Giedajłow("Waćpanna przyszła nowy list napisać?":D). No i księdza Broniewskiego(czy tylko mi się wydaje, czy jego nazwisko pochodzi po części od słowa Brony, a po części od czasownika "bronić"?), on był po prostu genialny. To jego "tak oczywiście"(kto czytał już rozdział z ucieczką przed asasynami ten wie o co chodzi;)), nie wspominając o jego genialnej interpretacji kucykowej magii... szkota, że był tylko jeden taki teologiczny wykład. 

I w kwestii wszelkich shippów/paringów/par, czy jakkolwiek ktoś tego nie nazwie - jedyny dopuszczalny z Luną to "Miluna"(czyli Michał Rzędowiecki i Luna oczywiście;)). Zresztą moim zdaniem ich wątek romantyczny już był tu zarysowany i to w wystarczającym stopniu.

 

Styl:

Tu znowu mocny punkt, świetne, naturalne i płynne przejścia między scenami kompletnie rozbrajającymi i epickimi opisami bitew, w dodatku archaizacja języka nadająca całej opowieści niepowtarzalny klimat, widać prawdziwy kunszt literacki. 

No i teraz określenie "psubraty" już nigdy nie będzie brzmieć tak samo.

 

Ale... choć tak wiele dobrego powiedziałem to - cytując jednego z przedmówców. W tej beczce miodu jest i łyżka dziegciu. I to spora(ale i beczka jest spora). 

Najlepiej myślę będzie jak po kolei(choć może niekoniecznie chronologicznie) wszystko wypiszę, najpierw takie ogólne, a potem już takie spoilerujące nieco:

-pijaństwo sarmatów i spicie luny... z jednej strony to element urealistyczniający, ale jednak to ich pijaństwo mnie drażniło

-momentami ciut zbyt wulgarny język. Na szczęście tylko momentami i to na tyle mało, że nie psuło to przyjemności z czytania, ale jednak przeszkadzało. No i te ciągłe, często niepotrzebne teksty z "plotem"

-niektóre nazwy nieprzetłumaczone/przetłumaczone w dziwny sposób czyli:

  -changelingi zamiast podmieńce(chyba najbardziej irytujące ze wszystkich)

  -Akry Słodkich Jabłek zamiast Farmy Sweet Apple(Farma Słodkich Jabłek byłaby w porządku, ale te "Akry" brzmią strasznie sztucznie)

  -alicorn zamiast alikorn(z jakiej racji pozostawać przy pisowni przez "c"? To głupie...)

  -diamentowe psy zamiast psów na diamenty(no to akurat jest w miarę znośne)

-niekiedy nieodmieniana nazwa Canterlot(czasem przeszkadza do mniej, czasem bardziej, np "Królewski Głos Canterlot" zamiast "Królewski Głos Canterlotu" brzmi fatalnie i sztucznie)

-Cydr. Dość jasno i jednoznacznie widać, że to co produkują Applowie nie jest napojem alkoholowym. No chyba, że istnieje coś takiego jak świeżo wyciskany alkohol i to zaczynający się psuć zaraz po włożeniu do beczek... generalnie idea istnienia alkoholu w Equestrii mnie nie przekonuje

-Celestia jest przedstawiona jako kompletna idiotka i cały czas daje się wodzić spiskowcom za nos

-wybuch rewolucji komunistycznej w Equestrii - choć ciekawy - jest skrajnie nierealistyczny,

Spoiler

nawet jeśli było wyjaśnienie w postaci tego amuletu kontrolującego RedStara... ale to był tylko jeden kucyk, a co z całą resztą?

serial wyraźnie pokazuje, że wszyscy kochają księżniczki, że cieszą się niemal boskim autorytetem.

-...z którym to moim zdaniem trochę przesadziłeś, moim zdaniem kucyki nie uważały ich za boginie, może i jak za istoty wyjątkowe, ale nie boginie. I to, że Luna jest tak stara, że już nie pamięta ile ma lat. Trochę w tym dla mnie przesady. Ja bym im dał około 3-4 tysięcy lat, a tu sugerowałeś jakby mogły mieć dziesiątki, jeśli nie setki

-generalnie obrazowanie Equestrii... ciężko mi to ująć w słowa, ale... no ta jednak na dobrą sprawę niska pozycja księżniczek(w sumie to to bardziej ujawniło się w kontynuacji w wypadku Kryształowego Królwestwa), to że znalazły się kucyki które mogły łyknąć propagandę o "tyrankach słońca i księżyca", że Blueblood znalazł tyle kucyków, które zdradziły swoją ojczyznę i go poparły, że spiskowcy byli wstanie pod nosem Celestii objąć najważniejsze stanowiska... skrótem to jak bardzo obdarłeś Equestrię z tej jej baśniowości. Nie mam nic przeciwko wychodzeniu poza kanon, ale ważne dla mnie jest by zachować ducha uniwersum... a u Ciebie Equestria to już nie była ta sama Equestria, byłą jedynie jej cieniem. Wiem, że po części było to konieczne dla fabuły, ale i tak pozostawia niesmak... szczególnie, że mam wrażenie zagalopowałeś się z tym.

-wyrażenie "chrzanić fizykę" absolutnie nie pasuje do Pinkie, o wiele lepiej byłoby "a co mnie fizyka"

-niewyjaśniona kradzież klejnotów. Było na nie rzucone potężne zaklęcie, więc nie mogły zostać tak po prostu wykradzione, to nie powinno być możliwe nawet dla Discorda... dlatego bez wyjaśnienia jest to moim zdaniem ewidentna dziura fabularna. Miałem nadzieję na wyjaśnienie w "Ad maiorem Dei gloriam"... ale się urwało

-nie wyjaśniono kwestii rytuału(tu po raz kolejny mam wrażenie, że być może kontynuacja by nieco rozjaśniła)

-po podaniu refrenu moment wskazujący na Dislestię(co prawda nie wiem czy po adopcji Fluttershy Fluttercord miałby szansę się rozwinąć, ani czy jej nowy "tatuś" by się zgodził na taki związek... ale i tak to mi było nie w smak)

-raz miałeś zdanie ewidentnie oznajmiające zakończone znakiem zapytania("Wszakże nie czeka ją za to żadna nagroda?")

-no i brakowało mi na końcu... chrztu Luny i Celestii. Wydaje mi się, że to coś co powinno się odbyć razem z koronacją, brak czegoś takiego spowodował pewien niedosyt... do tego stopnia że nawet zacząłem myśleć o samodzielnym napisaniu krótkiego uzupełniającego opowiadania własnie o tym(i przy okazji zawierającymi pacta conventa Luny i Celestii... których też mi brakowało, generalnie myślę, że zawierałyby one takie rzeczy jak:
 

Spoiler

-podzielić się Equestriańską technologią, przekazać ją i nauczyć jej poddanych Rzeczpospolitej
-wspólne manewry i nauczenie kuców sarmackiej sztuki wojennej
-ogólna wymiana naukowo-kulturowa
-zbudować twierdzę po dwóch stronach Doliny Mgieł, by strzec połączenia między Rzeczpospolitą a Equestrią
-wybudować w Rzeczpospolitej sieć kolejową
-wysłanie misjonarzy(katolickich) do Equestrii, stworzenie w Equestrii biskupstw i arcybiskupstwa(arcybiskupstwo oczywiście w Canterlocie, a biskupstwa... hm, Manehattan, Las Pegasus, Fillydelfia/Balitmare, Konin...)
-przekazać tajemnicę wyrobu frytek:D
+pewnie jakieś kwestie zdobyczy terytorialnych i może kolonie(i chyba można przewidzieć jaki kierunek obrałaby Król Celestia;))

)

 

Wiem część to drobiazgi, część jest też kwestią gustu i tego jaki kto sobie obraz Equestrii stworzył. Ale choć napisałem tego tyle to są to generalnie jedyne wady tego opowiadania, pomimo których i tak jest genialne. Ale jednak z ich powodu daję mu 9+/10, a nie 10/10(no bez nich to nawet wyszłoby poza skalę pewnie, ale niestety usunięcie wszystkich nie jest do końca możliwych). Niemniej jednak z pewnością jest godny polecenia. Powiedziałbym, że niekoniecznie tylko fanom kucyków. 

 

Mam też trzy pytania:

Jakie było nazwisko tego husarza co osłaniał odwrót? Tego co to miał nazwisko "adekwatne do formacji, w której zginie."

I o co chodzi z tym  

"Epic:10/10

Legendary: 10/50"

Na początku tematu? 

Jeśli o głosy użytkowników na to, że to opowiadanie jest jednym z najbardziej niesamowitych(na tag to oznaczający) to ja chciałbym oddać swój głos(zakładając, że mój krótki staż na forum na to pozwala, nie znam do końca panujących tu reguł). 

I w tej wiadomości od Twilight dla Celestii faktycznie została umieszczona jakaś zakodowana treść? Bo jakoś nie mogę załapać tego co i jak tam zostało zaszyfrowane... o ile było oczywiście.

  • Upvote 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wow, ale komentarz. Aż odpowiem, bo obecnie takie długie komenty są rzadkością.

 

Przyznam szczerze, że obecnie nie jestem zbytnio zadowolony z tego fanfika. SDN był moim pierwszym opowiadaniem, pisałem go, mając jeszcze niewyrobione pióro. Teraz wiele rzeczy napisałbym inaczej, wiele wątków zmienił lub poprawił... Między innymi dlatego prace nad AMDG stoją - aby je kontynuować, musiałbym przeczytać całość jeszcze raz, a wtedy albo fanfik pójdzie do kosza, albo będzie rewrite. Dodatkowo część niezamkniętych wątków miała być poruszana w sequelu, co też nie było najlepszym pomysłem (już pomijając fakt, że sequel stoi nieruszany od paru... lat?). To tak odnosząc się do wszystkich błędów fabularnych.

 

8 godzin temu Lyokoheros napisał:

No i księdza Broniewskiego(czy tylko mi się wydaje, czy jego nazwisko pochodzi po części od słowa Brony, a po części od czasownika "bronić"?)

Pudło. Gdy wymyślałem imiona postaci ludzkich, kierowałem się tylko tym, czy imię/nazwisko pasuje do klimatu opowieści (z jednym, może dwoma wyjątkami). Wszelkie podobieństwa do prawdziwie istniejących postaci są przypadkowe. Jedynie Zemborzycki (czy jak się on tam nazywał) dostał imię od dawnej miejscowości pod Lublinem, obecnie dzielnicy tego miasta, zaś husarz i jego nazwisko mieli być nawiązaniem do "Biur Adaptacyjnych", gdzie występuje osobnik o nazwisku Husarski.

 

8 godzin temu Lyokoheros napisał:

-momentami ciut zbyt wulgarny język. Na szczęście tylko momentami i to na tyle mało, że nie psuło to przyjemności z czytania, ale jednak przeszkadzało. No i te ciągłe, często niepotrzebne teksty z "plotem"

Co jest o tyle zabawne, że sam starałem się maksymalnie ułagodzić język użyty w opowiadaniu, zwłaszcza w liście.

 

8 godzin temu Lyokoheros napisał:

-changelingi zamiast podmieńce(chyba najbardziej irytujące ze wszystkich)

Chyba obie formy są przyjęte w polskim fandomie.

 

8 godzin temu Lyokoheros napisał:

  -Akry Słodkich Jabłek zamiast Farmy Sweet Apple(Farma Słodkich Jabłek byłaby w porządku, ale te "Akry" brzmią strasznie sztucznie)

Yyyy... ja tego nie poprawiałem na Sweet Apple Acres? O psiajucha. Dzięki za zwrócenie uwagi.

 

8 godzin temu Lyokoheros napisał:

  -alicorn zamiast alikorn(z jakiej racji pozostawać przy pisowni przez "c"? To głupie...)

Zabij mnie, nie pamiętam, co sprawiło, że napisałem to jako alicorn, pamiętam jednak, że był jakiś powód. Jak będę miał czas (aha), to wezmę to poprawię.

 

8 godzin temu Lyokoheros napisał:

  -diamentowe psy zamiast psów na diamenty(no to akurat jest w miarę znośne)

Akurat mi forma psy na diamenty absolutnie nie pasuje na określenie tej wspaniałej, niestety mało popularnej w fanfikach rasy.

 

8 godzin temu Lyokoheros napisał:

-niekiedy nieodmieniana nazwa Canterlot(czasem przeszkadza do mniej, czasem bardziej, np "Królewski Głos Canterlot" zamiast "Królewski Głos Canterlotu" brzmi fatalnie i sztucznie)

Dolar triggered.

Dyskusja o tym, czy odmieniać Canterlot, czy nie, toczy się już od dłuższego czasu. Osobiście wydaje mi się, że poprawna jest forma nieodmienna, tak samo jak Camelot (ale za próbę nieodmieniania Manehattanu czy inne pegaz zrobiła walę zardzewiałymi grabiami).

 

8 godzin temu Lyokoheros napisał:

I w tej wiadomości od Twilight dla Celestii faktycznie została umieszczona jakaś zakodowana treść? Bo jakoś nie mogę załapać tego co i jak tam zostało zaszyfrowane... o ile było oczywiście.

No patrz, a ludzie pisali mi, że szyfr z "Szatana z siódmej klasy" jest banalny... Z drugiej strony, na telefonach ukryty tekst jest niemożliwy do odczytania, bo zmianie ulega długość jednej linijki i tekst jest zaburzony. Ewentualnie Pan Google przy którejś aktualizacji strzelił focha i coś wykrzaczył. Podpowiem, że chodziło o pierwsze litery z każdej linijki.

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
Cytuj

Między innymi dlatego prace nad AMDG stoją - aby je kontynuować, musiałbym przeczytać całość jeszcze raz, a wtedy albo fanfik pójdzie do kosza, albo będzie rewrite. Dodatkowo część niezamkniętych wątków miała być poruszana w sequelu, co też nie było najlepszym pomysłem (już pomijając fakt, że sequel stoi nieruszany od paru... lat?). To tak odnosząc się do wszystkich błędów fabularnych.

To w Ad maiorem Dei glorian były jakieś błędy fabularne?

 

Cóż, jeśli tak najprawdopodobniej ich nie zauważyłem... chociaż jak sobie próbują przypomnieć opowiadanie to niewiele z tego pamiętam w kwestii fabuły jednak co wtedy zauważyłem to było kilka błędów natury historycznej. Na przykład wojna Polska - Szwecka  z 1639 roku była dla Królestwo Szwecji niemożliwa. Jak, cóż tu zacytuje jedną książkę którą mam u siebie:

"Rozejm w Sztumskiej Wsi - 1635

 Z wojny trzydziestoletniej Szwecja wyszła mocno osłabiona, nie była więc zainteresowana kontynuowaniem konfliktu zbrojnego z Polską. Obie strony zawarły więc rozejm w Sztumskiej Wsi, który miał obowiązywać przez 26 lat." 

Jak widać Szwecja poza tym że miała "claimów" na Polskę to by wojna skończyła by się tym czym tak się obawiał Oxenstierna, czyli izolacją polityczną Szwecji za złamanie traktatu którym pośrednikiem była między innymi Francja. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

To jest opowiadanie z niewyrobionym piórem!?

Człowieku, jedną z wielu myśli jakie miałem czytając to było "kurcze chyba nigdy nie uda mi się dobić do takiego poziomu"... to było trochę dołujące, choć właśnie fantastycznie się to czytało. 

A za napisanie jeszcze raz chyba nikt by się nie obraził. Sam swoje pierwsze opowiadanie "Kod Lyoko Powrót Xany - Księga I: Reaktywacja" napisałem w całości, a potem... zacząłem pisać zupełnie od nowa, na czym znacznie zyskało(choć i tak niestety stylem i językiem dalego mu do Si Deusa...), obecnie powstaje drugi tom(czyli "Księga II: Zemsta")(szkoda, że teraz też w nim trochę utkwiłem... nie to, że to porzuciłem tylko... jakoś mało kiedy umiem znaleźć czas i wenę ostatnimi czasy).

Tak czy inaczej napisanie jeszcze raz to może być świetny pomysł, szczególnie jeśli twierdzisz, że jesteś jeszcze lepszy niż wtedy(co wydaje mi się ciut mało możliwe...). No i możnaby może wtedy faktycznie wydłużyć wydarzenia w Rzeczypospolitej... no i może ten chrzest Luny i Celestii. W sumie to może nawet by taki uroczysty chrzest był nie tylko dla nich ale przy okazji też dla części dworu i powierniczek... oczywiście chodzi mi, że na zasadach, że by chciały, a nie że by miały przymus. W końcu myślę, że Broniewskiemu i Michałowi by uwierzyły, że to co jest w Biblii to wszystko prawda... szczególnie Luna Michałowi;) 

I to byłby świetny motyw gdyby - wykorzystując interpretacje księdza Broniewskiego - dzięki alikorniej magii Celestia i Luna potrafiły wyczuć realną obecność Boga podczas chrztu i Eucharysti(już przy ich pierwszej komunii... no bo niby czemu kuce miałyby nie móc jej przyjmować?)... 

No i dać ich Pacta Conventa(przynajmniej częściowo wspomnieć)... i jakiś polski kucharz mógłby wymyślić wariację na temat frytek ze słomy i zrobić je z ziemniaków:D

 

No a skoro z Broniewskim było pudło... to muszę przyznać że naprawdę niezła rzeczy Ci przypadkiem wyszła;)

 

W kwestii języka widzisz to jest kwestia na którą jestem mocno przeczulony. I mimo to było tego na tyle mało, że aż tak nie przeszkadzało i doceniam to, że to jednak ograniczyłeś. Choć już np we fragmencie gdy kozacy komentowali sytuację na polu bitwy ("[...], ale stabilna") to było to zbędne moim zdaniem - i w tym momencie jednak kłuło w oczy. A z tym "plotem"... cóż ilekroć było "o w plota" to myślałem, że alta zapomniałeś i miało być "w płota"(co brzmiało dziwnie, ale przynajmniej było to jakieś słowo - bo wcześniej nie znałem tego, o które tak naprawdę chodziło). Choć akurat w liście to aż tak tego ułagodzenia nie było widać... no choć tam forma, która wyszła była "usprawiedliwiona" historycznym nawiązaniem. 

 

Zaś zostawianie formy angielskiej - zarówno w "changelingach" jak i "Sweet Apple Acres" jest no po porostu sztuczne. Szczególnie, że drugi przypadek to nazwa o charakterze opisowym(podobnie jak np "Crystal Empire"). Może i nazwa nieprzetłumaczona przyjęła się w fandomie, ale brzmi po prostu gorzej. No i forma podmieńce zasadniczo lepiej pasuje do tego co robią te istoty, podmieniają kogoś na siebie, przybierając jego kształt. 

 

No diamentowe psy aż tak nie przeszkadzały, ale ja tu jednak mimo wszystko wolę zachowanie formy z dubbingu.

Tylko co właściwie jest w nich tak wspaniałego? No i w sumie na 5 opowiadania w świecie kucyków jakie czytałem("Past Sins" i opoiwadania poboczne licząc jako jedną całość oraz "Si Deus nobiscum" i "Ad maiorem Dei gloriam" również jako jedno) to pojawiły się w 2 czy 3(nie pamiętam już czy były w "Pingwinach z Equestrii"). Jak na rasę, która wystąpiła praktycznie w jednym odcinku to to nie jest tak mało. 

 

A Canterlot... cóż słyszałem o opinii Dolara w tej kwestii... i jej kompletnie nie pojmuję. Pierwsze też słysze by Camelot(choć wydaje mi się, że w sumie można by też stosować spolszczoną formę przez "K" na początku) był nazwą nieodmienną. W złożeniu "Zamek Calemot" to może i tak, ale nie samodzielnie. 

Jakkolwiek absoultnie się zgadzan, że formy typu "pegaz powiedziała" to masakra. Albo "pegazica/klacz pegaza powiedziała" albo "pegaz powiedział".

 

Z tą wiadomością... hm... skąd wiedziałeś że czytałem na komórce? No i chyba na pewno pan Google faktycznie strzelił focha, bo jak czytałem tą wersję to jest pod linkiem z tego tematu to pierwsze litery każdej linijki dały: DBpRuejjcpPnjkzkdmpPT

W zasadzie taki szyfr był moim pierwszym pomysłem na to jak jest ukryta wiadomość. No może zaraz po pierwszych literach zdań.

 

I Dżemonator, Gandzia się chyba odnosił do błędów fabularnych z Si Deusie, które miały być potem(w "Ad maiorem Dei gloriam") wyjaśnione(czyli okazać się błędami pozornymi).

A z tą izolacją... cóż może to nie byłoby ostatecznie takie złe - dla Rzeczypospolitej - gdyby tak się to wszystko zakończyło.

 

W sumie to nawet snułem sobie czasem wizję dalszych losów świata w Rzeczywistości z "Si Deus nobiscum"... Polska nigdy nie upadła, rządzona przez Lunę i Celestię po dziś dzień(to byłoby naprawdę zabawne gdyby rządziły nami obecnie król Luna i król Celestia... i pewnie byłoby dużo lepiej). No i jakoś w międzyczasie swą niepodległość odzyskałby nasz bratni naród - Węgrzy - i poszukując króla zdecydowali się na obranie córki Shininga i Cadance(w końcu przykłąd Polski pokazał, że alikorn na Króla to wybó, który się opłaca), a jednoczęśnie zawarto by też unie między Węgrami, Kryształowym Królestwem i Rzeczypospolitą Czworga Narodów... i tak powstałaby wspaniała i niezwyciężona Rzeczypospolita Sześciorga narodów. 

No co, pomarzyć chyba zawsze można, nie?

Edited by Lyokoheros

Share this post


Link to post
Share on other sites
20 godziny temu Lyokoheros napisał:

"Epic:10/10

Legendary: 10/50"

Na początku tematu? 

Jeśli o głosy użytkowników na to, że to opowiadanie jest jednym z najbardziej niesamowitych(na tag to oznaczający) to ja chciałbym oddać swój głos(zakładając, że mój krótki staż na forum na to pozwala, nie znam do końca panujących tu reguł). 

 

Staż nie ma nic do rzeczy, potrzebne jest jedynie uzasadnienie głosu. A że przez uzasadnienie rozumiemy najczęściej odpowiednio rozbudowany komentarz, to naturalnie zaliczam głos.

Share this post


Link to post
Share on other sites

A to mój poprzedni komentarz nie był dostatecznie rozbudowany?

Czy po prostu źle łapię jakie są kryteria do tego tagu?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

×
×
  • Create New...