Jump to content

Wyżal się.


Mellie
 Share

Recommended Posts

Dzisiaj rano miałem pisać egzamin z zoologi. Przegapiłem go:twilight5:. Bo byłem przekonany, że jest w piątek. Najlepsze/Najgorsze, że byłem wtedy od kilku godzin na uczelni 3 piętra wyżej i uczyłem się na poprawkę do kolokwium z z anatomii. Więc przegapiłem egzamin, aby zaliczyć działówkę. Trochę przypał...W sumie i tak byłbym nieprzygotowany na egzamin , choć jak patrzę na przecieki z pytań to nie był taki trudny.

 

  • Upvote 1
Link to comment
Share on other sites

  • 4 weeks later...

To czas na moje żale, ale takie, że sam już nie wiem co mógłbym lepszego zrobić.

 

Otóż ja oraz moja dziewczyna napotkaliśmy coś z czym nie potrafimy dojść do ładu - tatuaże. Ona - zrobiła pierwszy jako pamiątkę po 18 (miałem mieszane uczucia, ale zrozumiałe, miało to sens i nie zatrzymywałem, ba nawet nieco zgłębiłem temat aby pomóc),. Tylko, że tydzień po zrobieniu tatuażu poczuła, że chce kolejny, a to ... tknęło mnie bardzo, inaczej niż jak pierwszy raz mi o tatuażu mówiła. I niedawno temat wrócił, a ja jako, że zacząłem myśleć nad sobą, tym co czuję wobec tego oraz że znowu poczułem mega dyskomfort jak ten temat wrócił to ... zrozumiałem, że nie widzę się z partnerem który by tatuaże robił i myślał o nich. Nie jest to w moim mniemaniu dobra droga do podjęcia. 

 

I wiem jak to brzmi, ja wiem że to ograniczające dla drugiej strony, ale ... nie umiem tego obejść. Mi się tatuaż kojarzy negatywnie z naznaczeniem, konsekwencjami. I nie mam problemu jak ktoś na ulicy czy znajomy ma (ot jego życie, sztuka to też jest). Członek rodziny? Cóż, bym coś powiedział, ale nie mam prawa mu tego zakazać, i to samo się tyczyć powinno partnera życiowego, ale ... nie widzę się w czymś takim, w tym że najbliższa do końca życia mi osoba miałaby się tatuować, nie ważne czy w dużych czy małych tatuażach. 

 

I jest dylemat, bo temat rozwinęliśmy, drążyliśmy i na 99% mieliśmy zerwać, ale jednak ... spotkaliśmy się, myślimy i coś nas pcha nadal, ale temat nie jest zamknięty i dręczy. Macie jakieś przemyślenia, alternatywy (nie, tatuaże z henną nie wchodzą w grę)? Pierwszy raz nie umiem dojść do czegoś rozsądnego, bo dając decyzję "ja albo tatuaż" nie jest dla mnie ok, zaś ta wynika z tego co wierzę i co czuję i sam bym nie chciał się męczyć z takim partnerem, ale też nie jest mega fair, że moja dziewczyna musi żyć z tym co zdecydowała :twibroken:

Edited by The Silver Cheese
Link to comment
Share on other sites

Cholercia, trudna sprawa. Widzę, że zależy Ci na związku z tą kobietą, że naprawdę nie chcesz tego kończyć. Mam podobną sytuację do Ciebie tylko że z używkami. Pałam szczerą nienawiścią do palaczy. Jak zobaczę, że jakaś osoba z mojego otoczenia popala sobie papieroska to szlag mnie jasny trafia i ze startu ma -30 od szacunku. Zdarza mi się być opryskliwą. Tak samo przy wszelkich substancjach odurzających. Wiele osób również ma do mnie problem, że otwarcie propaguję zakazanie sprzedaży i uważniejsze kontrole na granicach w sprawie przemytu. To taka moja ideologia. 
Twoją ideologią, nazywając to roboczo, najwyraźniej jest zgorszenie tatuażami. To twoja specyfika i prawdopodobnie nie jesteś w stanie nagle tego polubić.
Więc zostaje albo zaakceptować to, że tego nie lubisz, jednocześnie akceptując nowy nabytek partnerki. Ja sama przymykam oko na to, kiedy mój pali mentole podczas sesji, a nie jest nałogowcem. Przynajmniej staram się odwracać wzrok i wmawiać sobie, że to tylko słone paluszki :fluttershy4:
Albo przyjdzie Wam się rozstać, mam nadzieję, że w obupólnym zrozumieniu. Nie widzę żadnych alternatyw tatuażu.

  • Upvote 2
Link to comment
Share on other sites

Kurde, strasznie to smutne.

Z jednej strony rzeczywiście ciężko żyć z kimś, kto robi coś, czego Ty nie uważasz za słuszne, ale czy naprawdę te tatuaże aż tak złe są? Nie wpływają na otoczenie ani na samą ją jak używki i papierosy, jak wspomniano wyżej. To wpływa na jej wygląd. Ludzie często mają tak, że muszą się sobie podobać, wszelkie zmiany fryzur, nawet kolor włosów, ubiór - robią to przede wszystkim dla siebie. Chcą się dobrze czuć w swoim ciele, chcą być dla siebie estetyczni. I wychodzi na to, że Twoja kobieta też tak ma. Ciężko jej zrezygnować z tatuaży, będzie się źle czuła, że nie może wyglądać tak jak sobie zamarzyła, bo wtedy Ty powiesz nie. 

Ciężka i niefajna sprawa. Ale spróbowałabym dojść do tego co naprawdę nie podoba Ci się w tatuażach. Czy jest to sam wygląd? Według Ciebie z tatuażami jest mniej atrakcyjna? Albo może w ogóle? Jeśli tak to może pomyśl w ten sposób, że to jak zmiana koloru włosów. Tobie nie podoba się rudy, ale ona postanowiła sobie tak zafarbować i to właśnie jej idealny kolor, w nim się dobrze czuje.

Ale napisałeś, że Tobie tatuaż negatywnie się kojarzy, więc przypuszczam, że może w tym postrzeganiu tatuaży jest problem? To jest zakorzenione w naszym społeczeństwie. To jest tak zwany "mem", który wyewoluował już w zupełnie inną drogę niż był pierwotnie. Dziś tatuaże nie oznaczają żadnego naznaczenia, przestępstwa czy marynarza. Dziś tatuaż jest podobną ozdobą ciała jak koraliki, bransoletki, apaszki. Tylko bardziej upierdliwe do "zdjęcia". 

Szkoda kończyć taki związek, ale też nie dobrze jest, kiedy jedna osoba w nim źle się czuje.

  • Upvote 2
Link to comment
Share on other sites

11 godzin temu, PervKapitan napisał:

Ale napisałeś, że Tobie tatuaż negatywnie się kojarzy, więc przypuszczam, że może w tym postrzeganiu tatuaży jest problem? To jest zakorzenione w naszym społeczeństwie. To jest tak zwany "mem", który wyewoluował już w zupełnie inną drogę niż był pierwotnie. Dziś tatuaże nie oznaczają żadnego naznaczenia, przestępstwa czy marynarza. Dziś tatuaż jest podobną ozdobą ciała jak koraliki, bransoletki, apaszki. Tylko bardziej upierdliwe do "zdjęcia". 

Szkoda kończyć taki związek, ale też nie dobrze jest, kiedy jedna osoba w nim źle się czuje.

 

Wiem, że czasy są już zupełnie inne i tatuaż to nie jest od razu wyznacznik bycia kryminalistą czy bycia w towarzystwie, które tatuażu wymaga. Mimo to, moje uczucia nie potrafią obejść tego, nie umiem się przekonać, bo cały czas mam to przeświadczenie, że to nie jest droga, w której bym ja wspierał partnera. Pół biedy jakby to było coś innego (inny gust muzyczny dla przykładu), gdzie to można schować, wiedzieć i akceptować to bo każdy jest inny. Tylko, że tatuaż jest stały, nie wymaże się go od tak, obcowałbym z tym na każdym dniu i ciężko mi tu mówić, że to jej wybór i jej ciało kiedy ... ja mam być najbliżej i mnie gorszy coś takiego :sadsmile:

  • Upvote 1
Link to comment
Share on other sites

W takim wypadku pozostają ci w sumie trzy opcje.... wypracowanie jakiegoś kompromisu, zmiana podejścia do tatuaży i powolne przyzwyczajanie i oswajanie się z myślą, że twoja ukochana jednak będzie chciała się tatuować, lub bolesne i ciężkie dla obu stron rozstanie. I w tym wypadku musisz zdecydować, czy bardziej zależy ci na osobie jaką jest twoja dziewczyna, czy bardziej obrzydzają cię tatuaże. 

  • Upvote 3
Link to comment
Share on other sites

Ja w sumie nie jestem expertem od spraw damsko męskich (w sumie w praktyce ze mnie jest :derp3:),a dla mnie liczy się to co dziewczyna ma w środku, i raczej stawiałbym na opcję kompromisu, choć co ja tam mogę wiedzieć skoro mam wiek Chrystusowy i jestem nadal kawalerem będę raczej do końca swego żalosbe lifeu

  • Upvote 1
Link to comment
Share on other sites

Mam dość banalny problem, a jest nim strach przed dentystą. Zawsze się go bałem nawet teraz jak, straciłem większość mleczaków do rwania, strach pozostał. A jutro ma się spełnić coś co może być dla mnie tylko żywym koszmarem na jawie. Mianowicie chirurgiczne usunięcie dwóch zbędnych i wadliwych zębów. Z góry mówię, że to nie ósemki, ale trójki jak się okazuje przez całe życie miałem je niewykształcone i wskutek czego wrosły mi się i położyły płasko na podniebieniu, po obydwu stronach. Zabieg mam jutro i trzęsę się przez to jak osika. Chociaż wiem, że będę miał znieczulenie oraz doskonale znam powiedzenie ,,Strach ma wielkie oczy,, zwyczajnie nie mogę się go wyzbyć.

Link to comment
Share on other sites

29 minut temu, Danio Doża Venucci napisał:

Mam dość banalny problem, a jest nim strach przed dentystą. Zawsze się go bałem nawet teraz jak, straciłem większość mleczaków do rwania, strach pozostał. A jutro ma się spełnić coś co może być dla mnie tylko żywym koszmarem na jawie. Mianowicie chirurgiczne usunięcie dwóch zbędnych i wadliwych zębów. Z góry mówię, że to nie ósemki, ale trójki jak się okazuje przez całe życie miałem je niewykształcone i wskutek czego wrosły mi się i położyły płasko na podniebieniu, po obydwu stronach. Zabieg mam jutro i trzęsę się przez to jak osika. Chociaż wiem, że będę miał znieczulenie oraz doskonale znam powiedzenie ,,Strach ma wielkie oczy,, zwyczajnie nie mogę się go wyzbyć.

 

Ja lubię wizyty u dentysty, wiec pewnie nie do końca Cię rozumiem, jednak uczucie strachu jest podobne dla wszystkich. Każdy się czegoś boi i jest to zupełnie normalne, więc trzeba działać mimo strachu i stopniowo go przezwyciężać. W skrajnym przypadku można odbyć zabieg w narkozie, ale nie każdy może, jest to potencjalnie niebezpieczne, no i drogie.

  • Upvote 1
Link to comment
Share on other sites

Cóż, żali ciąg dalszy, ale teraz to ... sam nie wiem jak ma do tego podejść, bo tego nawet internety nie objawiły mi. Znowu, po tatuażu nadeszło coś czego sam nie spodziewałem się. Zacząłem mój związek 8 miesięcy temu, było to po Pyrkonie, odezwała się do mnie wtedy dziewczyna i cóż ... dałem wtedy szansę, nie wiedząc nawet, że jeszcze do końca nie rozumiem uczucia jakim jest miłość. I były dobre jak i złe dni, ale jednak odbijają mi się sytuację jak metaforycznie wskakiwała do dołu, ja ją wyciągałem, i tak znowu i znowu. Początkowo nie miałem jakoś z tym problemu, ale im bardziej się to powtarzało to tym bardziej czułem, że nie mogę być partnerem, który ma wyłącznie ratować i wyciągać z jednego z jej problemów (a parę udało się rozwiązać). Także i to, że wie w co chcę iść, jaką ścieżkę objąć, a ona niestety jeszcze nie wiem, szuka tego :wrWgR:.

 

To co jednak tu chciałem przekazać, to to, że dzięki niej mniej lub bardziej zrozumiałem czym miłość właściwie jest i że nieświadomie, nie planowo dokonałem zdrady :despair:. Przed związkiem jakoś zawsze lubiłem patrzeć na jedną artystkę, jak była na meetach to lubiłem chodzić też na jej wykłady. I nie czułem, że to coś znaczy, nawet miło z nią rozmawiam, proszę od czasu do czasu o pomoc. Tylko, że ... nie wiedziałem że to może coś znaczy, że już wtedy, te 8 miesięcy temu się jakby starałem, ale nie że jednak się zbliżyć, poznać bardziej, bo coś mnie do niej ciągnie. I to nie tak, że ... no wiecie, do łóżka, nie pociąg w tym sensie. 

 

I teraz mam decyzję, która boli - że aby poznać to uczucie miłości muszę zadecydować, a żadna strona nie zyska niczego. Jeśli bym został przy starym związku to będę się bił, że przez ten cały czas starałem się o inną, nie wiedząc nawet, że to coś jest i nie wiedziałem, że coś takiego myślę. Jeśli zerwę, a nie mogę powiedzieć, że było aż tak źle, było wiele miłych chwil - tylko zostawiam dziewczynę w dość złej sytuacji, za parę miesięcy ma maturę, a mimo to wiem, że jej chcę okazać pomoc, troskę, ale nie jako partner, bo czuję że jej się to należy (jak i wierze od strony religijnej, że też chcę i powinienem, ale przede wszystkim chcę). Tylko jest jasne, że ... nie będzie chciała zostać przyjaciółką. Co o tym myślicie, czy ja już jestem ostatnim debilem? 

Edited by The Silver Cheese
Link to comment
Share on other sites

3 godziny temu, MarianWisniewski napisał:

Dlaczego za wcześnie odchodzicie, zostawiając za sobą w ciemności tysiące bezmyślnych ludzi?!

Dla mnie życie bez kucyków jest już nudne.

Ja przepraszam, ale... "O so ci chozi"? :wtf: O ile rozumiem drugie zdanie, to pierwszego za cholerę. 

 

@The Silver Cheese - moim zdaniem nic na siłę. Może wystarczy pogadać? Przecież nie musisz być jej chłopakiem żeby jej pomagać. Jeśli związek ciebie męczy, to po co się zmuszać?

Link to comment
Share on other sites

1 godzinę temu, Triste Cordis napisał:

 @The Silver Cheese - moim zdaniem nic na siłę. Może wystarczy pogadać? Przecież nie musisz być jej chłopakiem żeby jej pomagać. Jeśli związek ciebie męczy, to po co się zmuszać?

 

Tylko jak mówiłem, za bardzo bierze do siebie to co teraz się dzieje, jednak ... nie umiałbym, mimo to że wiem, że tą pomoc chcę nieść

Link to comment
Share on other sites

1 godzinę temu, Triste Cordis napisał:

Ja przepraszam, ale... "O so ci chozi"? :wtf: O ile rozumiem drugie zdanie, to pierwszego za cholerę. 

 

Ciężko nadążyć za autorem, ale wydaje mi się, że rozumiem o so mu chozi. Zbyt wcześnie przestali tworzyć serial, przez co tysiące ludzi nie pozna MLP i pozostaną bezmyślni. Inna opcja, to że w ciemności zostaną tysiące członków fandomu. Możliwe, że chodziło o coś zupełnie innego, ale to już pan @MarianWisniewskipowinien się odnieść :) 

Link to comment
Share on other sites

11 godzin temu, MarianWisniewski napisał:

Moje "wpadanie w ciemność" oznacza powrót do masowych uzależnień od wygłupów z Internetu.

To może zacznij oglądać coś, co ma jakikolwiek sens? Od siebie mogę polecić:

 

- Daily Dose of Internet - nazwa mówi wszystko :) 

- The Dodo - coś o zwierzętach

TheBackyardScientist - ciekawe eksperymenty 

- Planeta Faktów

- Niekryty Krytyk

- TVGry.pl

- Girlfriend Reviews - recenzje gier z perspektywy dziewczyny gracza

- Zagrajnik

- Arhn.eu

- Gumbino (genialne parodie gier np.Mario, Pokemon)

- PanKuBaka - jedyny youtuber, którego wspieram. Atmosfera panująca na jego streamach jest po prostu świetna :) 

- Brody z Kosmosu - świetne recenzje filmów

- Armin van Buuren - na koniec mój ulubiony artysta :cadancespin:

Link to comment
Share on other sites

  • 4 weeks later...
6 minut temu, MarianWisniewski napisał:

Ja mam problem, który błędnie zapisałem w innym miejscu: Czuję smutek z powodu braku kucyków.

Już ci to kiedyś pisałem, ale pooglądaj inne seriale. :rd: Na kucykach świat się nie kończy. Wiem... Niesamowite, ale prawdziwe. Zdaję sobie sprawę, że większość bronies przechodziła przez okres istnego zauroczenia kucami, ale to mija. Także poszukaj czegoś nowego. Kto wie? Może znajdziesz coś jeszcze lepszego? 

  • Thanks 1
Link to comment
Share on other sites

Ja szukałem i nie znalazłem czegoś lepszego, ale dobre rzeczy owszem więc tak... nie kończy się na kucykach, ale najlepsze rzeczy się na nich skończyły. :NjdaT:Jednak nie zamknąłem się na nowe serie czy inne ciekawe opcje i choć kucyków nie zastąpią, to czas umilają.

A tak przy okazji to da się wyjść z tego okresu? 

Link to comment
Share on other sites

6 godzin temu, Starlight Sparkle napisał:

A tak przy okazji to da się wyjść z tego okresu? 

Tak. Jestem tego żywym przykładem.

 

- Ja, okolice 2013r, premiera trzeciego sezonu - "Jest już nowy odcinek? Hurrrrrrraaaa! Uwielbiam MLP, to najlepszy serial świata, który nigdy mi się nie znudzi. Fluttershy jest taka jak ja. :starcute:

 

- Ja, okolice 2017r, premiera "któregoś tam sezonu" - "nowy odcinek? Umm... Ok.  MLP jest spoko. Fluttershy też jest spoko."

 

- Ja, rok 2019 - "To będzie ostatni sezon? I bardzo dobrze, bo seria od dawna zjadała swój własny ogon, a Hasbro skończyły się pomysły". :sweetbook:

  • Haha 1
Link to comment
Share on other sites

12 godzin temu, MarianWisniewski napisał:

Czuję smutek z powodu braku kucyków.

 

Możesz otworzyć się na twórczość fandomu MLP. Często jest dużo ciekawsza niż sam serial, tylko trzeba po nią sięgnąć. Możesz też oglądać w kółko 9 sezonów i narzekać, że nie wydają kolejnych w nieskończoność. Z pewnością użytkownicy forum mogą polecić ciekawe fanarty, fanfiki czy filmiki związane z kucykami. 

Link to comment
Share on other sites

  • 4 weeks later...
Dnia 20.03.2020 o 05:34, Triste Cordis napisał:

Tak. Jestem tego żywym przykładem.

- Ja, okolice 2013r, premiera trzeciego sezonu - "Jest już nowy odcinek? Hurrrrrrraaaa!

 

O Luno! (:lunaeye:) jak to wtedy we mnie umarło po zobaczeniu jakiejś chorej przeróbki rzuconej luzem na sb xd

Edited by Arjen
Link to comment
Share on other sites

  • 2 weeks later...

Jestem idiotą XD. Grałem z bratem w szachy i poczułem się zbyt pewnie. Zacząłem pajacować hetmanem.  Nie było pionkożerstwa, ale pomyliłem królówkę z taranem bojowym, wryłem się do jego obozu i łypałem na wieżę, w nadziei, że uda się zabić. Zablokował się, a ja ostatecznie podstawiłem właśnie pod tą wieżę.  No ale za to wczoraj udało mi się wjebać mu szewczyka, więc jesteśmy upokorzeni po równo. Jak nie gra się od 11 lat to takie są efekty...

Link to comment
Share on other sites

  • 4 weeks later...
10 godzin temu, MarianWisniewski napisał:

Ja nie mam już jak i o czym na tym forum rozmawiać, bo skończono z serialem na zawsze. Nie mam jak już z nim żyć.

Nie oszukujmy się... Po zakończeniu MLP skończyły się tematy do rozmów, a nowi użytkownicy są niestety leniwi (bez obrazy, ale takie są fakty :rarity3:). Trochę was ostatnio przybyło, ale jakoś nie rozpoczynacie nowych dyskusji, ani nie udzielacie się w starych. Pomijam już zerową aktywność w konkursach. Ktoś za chwilę powie: "takiś mądry, to zaświeć pan przykładem". Nie chce mi się z kilku powodów:

 

1. Moja faza na kuce dawno temu minęła, a całe to uniwersum już mnie tak nie kręci. 

2. Obecne tematy (dyskusje) zostały wyczerpane. Nie będę przecież po raz n-ty analizował charakterów M6, oceniał odcinków, czy też odpowiadał na pytanie: "czy wstydzisz się kupować kucyków?". Ile można?

3. Fandom mocno przycichł, a co za tym idzie nie daje tematów do rozmów (akceptacja bronies w społeczeństwie, patologiczne zachowania bronies, twórczość fandomu).

4. MLP to płytki serial i nie daje zbyt wielu tematów do rozmów po zakończeniu emisji. Nie ma tu żadnych tajemnic, ukrytych przekazów, niedopowiedzeń etc...  

 

Innymi słowy, jakby to powiedziała Gert z Nienawidzę Baśniowa (gorąco polecam!): "przestań pan ciastolić, weź się do fuja ogarnij i zacznij działać, bo biadolisz gorzej niż Śmiecholbrzym, któremu ktoś zajumał kapcie:rd:

Edited by Triste Cordis
Link to comment
Share on other sites

 Share

×
×
  • Create New...