Jump to content

Wyżal się.


Mellie

Recommended Posts

W takim razie, przepraszam za wyrażenie, mam głęboko gdzieś twojego Boga.

 

Kocham takich ludzi jak ty.

Obraziłem się na ciebie Boże, więc nie wierze. Możesz sobie stworzyć jakiego chcesz boga, tylko nie miej pretensji potem, że nie działa.

Edited by White Hood
  • Upvote 1
Link to comment
Share on other sites

Kocham takich ludzi jak ty.

Obraziłem się na ciebie Boże, więc nie wierze.

Kocham takich ludzi jak ty. Bez wiedzy o tym co przeżył ktoś w życiu próbujesz go umoralniać i podtrzymać jego wiarę, a gdy ci się to nie udaje zaczynasz się z niego podśmiewać.

Link to comment
Share on other sites

 

gorabmp.jpg

 

 

      Ja też myślałem, że bez ludzi, towarzystwa da się żyć, Bo się da. Ale później jest to złudne uczucie. Nawet teraz niby mam co robić, a tak naprawdę ciągle czegoś mi brakuje. No właśnie, brakuje mi kogoś z kim mógłbym pogadać, podyskutować. Forum w niewielkim stopniu spełnia to zadanie, ale w bardzo niewielkim. To samo się tyczy gier wraz z kolegami przez neta - niby z nimi gadam, ale wciąż to nie jest to. Wystarczy, że raz wyjdę na miasto i od razu mój humor się poprawia. Jeszcze lepiej gdy kogoś spotkam i szybko pogadamy. Zresztą jak człowiek siedzi w domu całe dnie, to za bardzo w jego życiu nic się nie dzieje - kolejny dzień jest taki sam jak poprzedni. I co z takich dni mamy? Praktycznie niewiele.

 

 

V0ADRIm.jpg

 

Kota w domu też mam, ale on raczej nie zastąpi mi człowieka. Koty chodzą własnymi drogami. Mój tylko przychodzi coś zjeść, połasi się trochę i idzie dalej. No w zimie to się na kolanach położy, ale i tak powtarza w kółko te same czynności. Rozumiem, że ludzie potrzebują często takiej dopełniającej się "połówki", ale ukojenia bym w czymś takim nie znalazł. Moje osobiste zdanie.     

  • Upvote 1
Link to comment
Share on other sites

Zgadzam się w 110%

Tyle, że ja kota nie mam :sab:

 

Może jakoś się ogarnąć na wolontariat w naszym schronisku? Koty też tam są.

 

 

Kota w domu też mam, ale on raczej nie zastąpi mi człowieka. Koty chodzą własnymi drogami. Mój tylko przychodzi coś zjeść, połasi się trochę i idzie dalej. No w zimie to się na kolanach położy, ale i tak powtarza w kółko te same czynności. Rozumiem, że ludzie potrzebują często takiej dopełniającej się "połówki", ale ukojenia bym w czymś takim nie znalazł. Moje osobiste zdanie.     

 

Ano widzisz. A mi kot zdecydowanie bardziej odpowiada niż człowiek. Nawet jeśli czasem nie rozumiem o co mu chodzi, gdy coś robi. To mimo wszystko, jego obecność mnie nie męczy. A ludzka tak. Zresztą, mój Leoś to taka leniwa kluska, która potrafi łazić za mną cały dzień. I noc. I budzi mnie o 4 codziennie ostatnio. A mi to nie przeszkadza specjalnie, wciągam go pod kołdrę i idę spać dalej. 

Po prostu chodzi mi o to, że niektórzy naprawdę lepiej funkcjonują bez osób wokół, ograniczając te kontakty głównie na odległość. 

 

Wystarczy, że raz wyjdę na miasto i od razu mój humor się poprawia. Jeszcze lepiej gdy kogoś spotkam i szybko pogadamy. 

 

A to widzisz, ja dla odmiany dostaję ataku paniki i chcę wracać do domu jak najszybciej się da. A jak nie paniki to irytacji. Bo za dużo ludzi wokół, brakuje mi przestrzeni osobistej. 

Link to comment
Share on other sites

Kocham takich ludzi jak ty. Bez wiedzy o tym co przeżył ktoś w życiu próbujesz go umoralniać i podtrzymać jego wiarę, a gdy ci się to nie udaje zaczynasz się z niego podśmiewać.

 

Umoralniać? Nie nigdy nie próbowałem umoralniać. Masz racje nie wiem co przeżyłeś w życiu, więc opowiedz skąd ta gorycz.  Moja wiara nie pochodzi z mojego wychowania czy od rodziców. Moja wiara pochodzi z bólu, nienawiści, pogardy, śmierci. Nie jestem człowiekiem który Boga zna z obrazka, ale jestem kimś kto widział jego realne działanie. Nie musisz się bać, że pogardzę tobą. Ja po prostu chce pomóc. Dlatego żyje.

Kurcze o ile fajnie z ludźmi na żywo o takich tematach rozmawiać.

 

 

Powiem ci wszystko co wiem, ale daj mi znać kiedy będziesz miał dosyć, a przestane.

Edited by White Hood
Link to comment
Share on other sites

O, mam powód do narzekania na relacje międzyludzkie i fałsz totalny wszędzie.

Wiecie co wkurza najbardziej? Jak ktoś jest tolerancyjny, ale w rzeczywistości wcale tak nie jest.

Albo jak się kuźwa nie umie określić. Udaje, że jest tak i tak, a w gruncie rzeczy - jest inaczej.

Wiecie co? 

W dupie to wszystko mam.

Taka rada dla przyszłych rodziców.

Jak wasze dziecko kiedyś wam o czymś powie, dunno, że jest aseksem, lesbijką, gejem, transem, płcią zero, czy że czuje się chociażby kartoflem, to się kuźwa w stosunku do tego jakoś określcie. Bo takie "akceptujemy to" z niedopowiedzianym na głos "ale jesteśmy święcie przekonani, że ci się odwidzi, dlatego to akceptujemy, a jak się nie odwidzi to wypie*dalaj, nie chcemy cię znać" jest znacznie bardziej krzywdzące niż szczere "nie chcemy cię znać" od razu. Nie robi się zasranych nadziei na to, że można normalnie funkcjonować w relacjach z rodziną. Taka prawda. 

 

I właśnie dziś uznałem, że lepiej by mi się jednak funkcjonowało totalnie samemu. I chcę jeszcze szczura. I cały inny zwierzyniec. Bez ludzi, ludzie są źli. 

  • Upvote 1
Link to comment
Share on other sites

I właśnie dziś uznałem, że lepiej by mi się jednak funkcjonowało totalnie samemu. I chcę jeszcze szczura. I cały inny zwierzyniec. Bez ludzi, ludzie są źli.

 

Gdybym cię spotkał pocieszyłbym cię tak samo jak zawsze pocieszam mojego najlepszego przyjaciela. Domyślasz się jak?

Link to comment
Share on other sites

Ja tam nawet Cię Ukeź rozumiem. Sama kocham samotność. Mam przyjaciół i znajomych, których lubię i którzy chyba lubią i mnie. Czasami się spotykamy, ale robię to raczej dla nich niż dla siebie. Bo osobiście najlepiej żyje mi się całkiem samej. Ba, na dłuższą metę obecność innych ludzi mnie irytuje.

Link to comment
Share on other sites

Ja tam nawet Cię Ukeź rozumiem. Sama kocham samotność. Mam przyjaciół i znajomych, których lubię i którzy chyba lubią i mnie. Czasami się spotykamy, ale robię to raczej dla nich niż dla siebie. Bo osobiście najlepiej żyje mi się całkiem samej. Ba, na dłuższą metę obecność innych ludzi mnie irytuje.

 

To bardziej cechy introwertyzmu niż samotności :v

Link to comment
Share on other sites

A mnie wku*wia to, że sama jestem słaba. Że muszę się do kogoś kleić. Jak długo nie widzę kogoś bliskiego to mój humor jest paskudny. Wkurza mnie to, bo jestem słaba.

 

Też tak mam. Taki charakter, co poradzić ;_;

 

:hug4:

Link to comment
Share on other sites

Też tak mam. Taki charakter, co poradzić ;_;

 

:hug4:

Tyle, że na wszystkich testach wychodzi mi, że jestem introwertykiem. Zresztą ja w ogóle jestem sprzecznością samą w sobie. Posiadam chyba z 5 par cech, które się sprzeczają :v ale to może dlatego, że jestem po prostu kobietą.

Link to comment
Share on other sites

Tyle, że na wszystkich testach wychodzi mi, że jestem introwertykiem. Zresztą ja w ogóle jestem sprzecznością samą w sobie. Posiadam chyba z 5 par cech, które się sprzeczają :v ale to może dlatego, że jestem po prostu kobietą.

 

Ja też jestem podobno introwertykiem, jednak zdarza się (najczęściej w znanym gronie), że daleko mi do tego :spike: Oprócz tego mam też podobno cechę osobowości wg Enneagramu 2w1 co niezbyt mi się podoba czasami. 

Link to comment
Share on other sites

Czasem mam po prostu wrażenie, że rodzice naprawdę ją kochają bardziej ode mnie i o ile wiem że jest to raczej mylne to po takich kłótniach, zaczynam coraz mniej wierzyć w to że to prawda.

 

Piąteczka. Ja zawsze będę dla odmiany tym gorszym i nieudanym dzieckiem w stosunku do starszego brata, który jest po prostu "udany", a ja mam problemy z głową według matki.

 

 

Gdybym cię spotkał pocieszyłbym cię tak samo jak zawsze pocieszam mojego najlepszego przyjaciela. Domyślasz się jak?

 

Nie, nie domyślam się jak. Oświecisz mnie?

Link to comment
Share on other sites

Matka Cię mniej nie kocha od siostry. Ona tylko mniej Cię szanuje. Bowiem szacunek, to jest coś na co trzeba zasłużyć - w przeciwieństwie do miłości, która jest dość naturalna - i można go tracić lub zdobywać. To drugie powinno być dla Ciebie dobrze rokującą informacją.

Nie znam twojej relacji z bliskimi, więc niestety nie wiem w jaki sposób mógłbyś poprawić je. Prawdopodobnie przez spontaniczne spędzanie z nimi czasu, nawet jak nie jest do dla Ciebie specjalnie przyjemne (z czasem powinno się takie stać).

 


a ja mam problemy z głową według matki.

Może masz? Moi rodzice też uważają że ja mam jakiś problem z głową. I chyba mają rację. Przynajmniej wiem dlaczego tak sądzą.

Ogółem tego typu problemy zazwyczaj wynikają ze wzajemnego niezrozumienia.

 

 

Co do ciekawego tematu samotności, to jestem osobą która potrafi przez tydzień nie mieć żadnej komunikacji z ludźmi, i co więcej bardzo dobrze się z tym czuć.

Piramida Maslowa działa tylko dla jednostek zdrowych psychicznie, poza tym są jakieś odstępstwa od niej - np. tajne ugrupowania artystyczne podczas 2 wojny światowej i tak dalej.

Link to comment
Share on other sites

Może masz? 

 

Ależ ja nie twierdzę, że nie mam problemów ze sobą, bo mam. Poważne. Po to jeżdżę na zasrane wizyty do lekarza kilkaset kilometrów dalej, żeby coś z tym zrobić, nie? 

Ale tu wracamy do tego, co pisałem przedtem. "Akceptowanie" problemów, póki założą że ich rozwiązanie będzie takie, jak rodzice twierdzą. A zanosi się na tą opcję, której oni nie trawią, więc jest tylko darcie mordy. A potem przyłażenie i przepraszanie, które znów jawnie pokazuje, że to kolejny znak pt. "i tak ci przejdzie, dadzą ci jakieś leki i będzie spokój i nie wydziwiaj". 

Link to comment
Share on other sites

Nie, nie domyślam się jak. Oświecisz mnie?

 

Na mojego przyjaciela zawsze działa, 100% skuteczności. Najpierw go tłukę (dość mocno) czasami jak jest gorzej to w twarz trzeba go rąbnąć. No a potem gadamy. Zawsze działa. Takie soczyste rąbnięcie oczyszcza umysł. Może i niekonwencjonalne, ale skuteczne.

 

MewTwo skokowirówka upadła wszyscy zginiemy. O nie straciliśmy ręce i wzrok.

Ja tego po prostu nie rozumiem i nigdy nie zrozumiem. Nic się nie stało to po co się na kogoś drzeć. Nawet jakby się rozwaliło to jest tylko rzecz. Jak można stawiać rzecz ponad człowieka?

 

 

I chyba mają rację.

Bo mają. Ty lubisz matematykę. Nikt normalny jej nie lubi.

Link to comment
Share on other sites

Na mojego przyjaciela zawsze działa, 100% skuteczności. Najpierw go tłukę (dość mocno) czasami jak jest gorzej to w twarz trzeba go rąbnąć. No a potem gadamy. Zawsze działa. Takie soczyste rąbnięcie oczyszcza umysł. Może i niekonwencjonalne, ale skuteczne.

 

To idź na ulicę i wal ludzi po mordzie, jak to takie skuteczne, serio ci mówię. Tylko jak ci ktoś potem odda to już jest gorzej, wiesz?

  • Upvote 1
Link to comment
Share on other sites

×
×
  • Create New...