Jump to content

Strona Główna  |  Ogłoszenia  |  Lista Fanfików  |  Fanpage  |  Feedback
kapi

Szczegółowe zapisy do mnie

Recommended Posts

Witam Was wszystkich. Tak jak pisałem w dziale zapisów, chcę aby tu odbywała się druga, bardziej szczegółowa ich część. Zatem, jeśli ktoś zajrzał tu, zanim przeczytał, co jest napisane w dziale do tego przeznaczonym, to niech wejdzie najpierw w ten link:

 

http://mlppolska.pl/watek/6442-zapisy-do-kapiego/

 

Tu będę Was informować o szczegółach KP, czyli co tam macie napisać itp. To tutaj również będziecie je zamieszczać. To chyba tyle z informacji wstępnych, więcej podam, jak ktoś się zgłosi :pinkie:

Share this post


Link to post
Share on other sites

Cieszy mnie bardzo, ze już znaleźli się chętni na sesję. Już mówię jaką KP fajnie, jeśli byście zrobili. Sprawa w tym przypadku jest prosta, bo nie mam szczególnych wymagań dotyczących tych konkretnych propozycji sesji, więc podajcie informacje podstawowe, które będą praktycznie w każdej sesji, a są nimi: 

 

1. Imię

2.Gatunek

3.Wygląd (forma dowolna, albo opisowa, bądź obrazkowa, lub cokolwiek co Ci wpadnie do głowy)

4. Historia postaci

5. CM i zdolności z nim powiązane

​6. Umiejętności (w czym postać jest dobra)

7.Wszelkie inne informacje, o których warto, żebym wiedział (punkt opcjonalny). 

8.Ekwipunek (liczba przedmiotów ograniczona tym, co możemy unieść, staramy się nie zabierać od razu całego arsenału epickich i wyjątkowych artefaktów, lepiej nie robić się OP na start).

 

Jak tylko zobaczę Waszą odpowiedź, zrobię KP dla Was takie ze statystykami, którymi nie będziecie musieli się w ogóle zajmować, ale mi będą przydatne i zaczniemy grę. Dziękuję raz jeszcze i życzę miłej zabawy.

Edited by kapi

Share this post


Link to post
Share on other sites

1. Imię. Dark Blood

2.Gatunek:: Kucyk (Jednorożec) 

3.Wygląd    

 

Zła   post-1154-0-41379500-1372880079_thumb.pn

Normalna post-1154-0-64205200-1372880908_thumb.pn

 

4. Historia postaci. 

Dark Blood była kiedyś inna, nie tylko z charakteru. ale także z wyglądu. Nazywała się Warm Smile. Miała niebieskie puszyste włosy i ogon, błękitną sierść i żółte oczy pełne radości i troski. Tak naprawdę była to najstarsza siostra Pinkie. To ona nauczyła ją wszystkiego co najlepsze. Gdy Pinkie miała 10 Warm zniknęła. Było to spowodowane tym że ona spotkała pewnego dziwnego kucyka, który podarował jej księgę i uciekł . Gdy ją otworzyła coś dziwnego zaczęło z niej wylatywać  wręcz ją atakować. To coś wkradło się do niej i już zamieszkało w jej duszy i umyśle. Właśnie wtedy zmieniła się. Jej serce stało się czarne. Jej wygląd się zmienił,nadała sobie nowe imię. Przez reszte lat studiowała czarną magie w swojej ukrytej bazie w lesie Everfrre. Zebrała nawet podwładnych. Wszystkich zaczarowała. Można było to poznać po czerwonych oczach. W końcu uzbierała armie. Wszyscy władali tą samą magią co ona, lecz w mniejszym stopniu , byli przygotowani od bitwy którą sama ona planowała d bardzo długiego czasu.  W końcu gdy nastał ten dzień, bladym świtem stanęła u bram Canterlotu by zaatakować. 
 

 

 

5. CM i zdolności z nim powiązane - 

Dobrej - Uśmiechnięta minka 

Złej - Czarna księga 

6. Umiejętności - Władanie czarną magią (Zakazaną). Umie dzięki magi zmieniać swoją postać. 

 

 

7.Wszelkie inne informacje, o których warto, żebym wiedział - Postać ta pamięta tylko to kto jest jej rodziną. Pamięta wszystko, ale przeszłość dla niej się nie liczy. Liczy się dla niej tylko władza . Jej klątwę można przerwać tylko niszczeniem księgi która ją opętała. Za jej pomocą może też opętać innych. 

 

 

 

8.Ekwipunek . Księga(ta sama przez którą została opętana) i sztylet.  

Edited by Imka2000
  • Upvote 2

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest

Imię - Lavithan. (jakby co, ma trzydzieści lat)

 

Gatunek - Jednorożec.

 

Wygląd -

 

0NJTWrs.jpg

 

Nic dodać, nic ująć.

 

Historia - Lavithan pochodzi z niezbyt bogatej rodziny, mimo wszystko miała ona porządną opinię a jego rodzicom udało się wychować go na dobrego kucyka, na przekór często pojawiającym się problemom dnia codziennego. Mimo, że często brakowało mu i jego rodzinie pieniędzy, nie narzeka na całokształt dzieciństwa oraz jego atmosferę. Na początku będąc źrebakiem był ciekawym świata i chłonnym wiedzy młodzieńcem; jego pierwszym poważnym zainteresowaniem była magia. W jego rodzinie praktycznie każdy członek kształcił się w tym kierunku, w czasem zaczęło nabierać to charakteru jakiejś rodzinnej tradycji, fascynacja magią i jej właściwościami przechodziła z pokolenia na pokolenie. Oprócz tego, drugą równie ciekawą dla niego dziedziną nauki była geografia. Jak na swój młody wiek, próbował uczyć się i zdobywać jak najwięcej informacji na temat wcześniej wymienionych przedmiotów, co przychodziło mu z niemałym trudem. Oczywiście, pewnych rzeczy zrozumieć nie był w stanie, lecz zdołał dowiedzieć się kilku prostych rzeczy. Zaczynając od magii, pierwsze co chciał uczynić po powrocie ze szkoły do domu to długa lektura obszernych magicznych ksiąg w celu pozyskania kolejnej dawki wiedzy. Dawki wiedzy te były, jak wcześniej wspomniano, dość małe z powodu młodego wieku kucyka czytającego takowe księgi, co za tym idzie - mniejszej skłonności do łatwego zrozumienia wszystkich treści i informacji zawartych w grubych tomach magicznych ksiąg. Jednakowoż, kiedy zaczął dorastać, z coraz to większą łatwością przychodziła mu nauka. Rodzice byli dumni, że ich syn jest tak chętny do nauki i tak intensywnie pracuje nad tym, aby spełnić swoje marzenia i nie zostać byle kimś. Szczególnie ojciec, który pokładał nadzieję w to, że Lavithan także zdecyduje się na naukę magii i dojdzie w tym kierunku do czegoś większego, niż on. W tajemnicy przed rodzicami, pod ich nieobecność postanowił wypróbować swój pierwszy w życiu czar - zaklęcie pozwalające na podniesienie przedmiotu za pomocą magii. Było ono jednym z podstawowych zaklęć, a zakres wiedzy Lavithan'a przekraczał już poziom zaklęcia, jednak wolał sprawdzić, czy umie wykorzystać swoje umiejętności w praktyce. Wyszedł przed dom i położył na trawie jedną z magicznych ksiąg. Skupił się, jego róg zaczął świecić białego koloru poświatą. Po chwili, tą samą poświatą zaczęła świecić leżąca na trawie książka; już po chwili delikatnie uniosła się w powietrze. Młodzieniec był dumny z tego, że pierwszy czar udał się bez żadnych komplikacji, ani nie sprawiło mu to większego trudu. Nabrał motywacji i wiary w siebie, z związku z tym postanowił, że dalsza nauka ma sens i jeżeli będzie ćwiczył, talent może przemienić się w coś niezwykłego, a on dojdzie do sukcesu. Niestety, nie wiedział, że czekają na niego liczne przeszkody, których pokonanie będzie go wiele kosztować. Jednak, kontynuował swe poczynania. Źrebak ostatnimi czasy częściej zostawał sam w domu, ponieważ jego rodzice w celu otrzymania większego wynagrodzenia za wykonywanie pracy częściej i dłużej bywali poza domem. Lavithan zostawał sam, gdyż rodzice nauczyli go, jak ma postępować i jak radzić sobie w domu pod ich nieobecność. W końcu, pojawiła się pierwsza przeszkoda. Kiedy Lavithan przerósł już poziom początkującego młodego adepta magii, na własne nieszczęście zaczęły interesować go zaklęcia bojowe. Były one dużo trudniejsze i niebezpieczniejsze do użycia w praktyce niż poprzednie, lecz nie ruszyło to młodego adepta magii, który postanowił uczyć się używania właśnie tych zaklęć na najbliższej przestrzeni czasu. Nie spodziewał się, iż będzie to tak ciężkie do nauki, lecz nie zamierzał się poddawać. Chciał nauczyć się zaklęć, według niego, jak najbardziej przydatnych i praktycznych, aby nie tracił czasu na zbędne, nieważne zaklęcia. Krótko po wyjściu rodziców znów chciał wypróbować zaklęcie, które - tym razem - do opanowania i poprawnego użycia było bardzo ciężkie, oraz istniało prawdopodobieństwo, że niepoprawne użycie zaklęcia mogłoby realnie zagrażać życiu jednorożca, a także innych kucyków. Wyszedł z domu i zaczął przygotowywać się do rzucenia zaklęcia; był to czar bojowy, którego użycie skutkowało wystrzeleniem z rogu magicznego pocisku w określony cel. Po zetknięciu się z celem, pocisk eksploduje, czego łatwo się domyślić. Cel, w jaki miał trafić pocisk Lavithan z góry zaplanował - dla ćwiczeń postanowił wystrzelić w kierunku starej, nie używanej od dawna szopy, w której walały się same stare graty, zepsute urządzenia, narzędzia... Wszystko, co nie nadawało się od dawna do użytku. Źrebak skupił się, cały czas spoglądając na swój cel, marszcząc czoło. Jego róg coraz intensywniej zaczął świecić charakterystyczną, śnieżnobiałą poświatą, Lavithan zbierał coraz więcej energii. Kiedy czuł, że energii wystarczy do wystrzału magicznego pocisku, ogarnął go lęk - zdał sobie sprawę, że miejsce i cel, jakie wybrał do próby zaklęcia może być nieodpowiednie, przez jego nieuwagę komuś może się coś stać, a skoro to zaklęcie bojowe, często używane przez gwardzistów straży królewskiej, mogłoby nawet zabić. Już wyobrażał sobie obraz ciężko rannego kucyka leżącego nieprzytomnie na ziemi, oraz tłumy mieszkańców miasta, którzy za dokonanie przez niego takiego czynu sami chcieliby wymierzyć mu sprawiedliwość, lub wygnać w miasta. Najgorsza możliwość, jaka przyszła mu na myśl, to to, że jego rodzice mogliby dowiedzieć się o całym zdarzeniu... To dla niego byłaby kompletna porażka. Nagle, pod dumającym w negatywnych wizjach przyszłości Lavithan'em zaczęły uginać się nogi. Zorientował się, że przesadził z czasem trzymania pocisku i energii. Nie zdążył już nic powiedzieć - magiczna kula wybuchła prosto na jego rogu, a eksplozja z powodu nadmiaru energii była nienaturalnie duża. Po chwili, jakiś kucyk zaniepokojony donośnym dźwiękiem wybuchu oraz dymem wydobywającym się z ogrodu niedaleko postawionego domu, zaczął biec na pomoc w obawie, że komuś mogło się coś stać. Nie mylił się; ogrodzenie było zniszczone i stworzyło ono coś w rodzaju drzwi. Po chwili kuc dostrzegł leżącego na ziemi, rannego, młodego jednorożca - natychmiast starał się udzielić mu pomocy, jednak dobrze wiedział, że nie obejdzie się bez profesjonalnej pomocy i opinii wsparcia medycznego. Oczywiście, zdarzenie nie odbyło się bez gapiów zainteresowanych wypadkiem.
 

Lata, lata później:

Incydent z nieudanym zaklęciem zapadł głęboko w pamięć Lavithan'a. Teraz jest już dorosły, dawno wyprowadził się z domu i zamieszkał we własnym lokum. Od pewnego czasu, przestał zbytnio interesować się właściwościami magii, incydent z dzieciństwa mocno go do tego zraził. Przed wyprowadzką wprawdzie nauczył się wielu rzeczy i potrafi sobie poradzić w kwestii magii, jednak żałuje, że nie zaczął myśleć tak od razu. Przemyślał wszystkie tamtejsze zdarzenia i doszedł do wniosku, iż był za bardzo pewny siebie i zbyt desperacko i bezmyślnie chciał nauczyć się czegoś trudnego, bez żadnego planu działania oraz realistycznych konsekwencji swoich czynów. Wstydzi się swojego byłego postępowania i przez cały czas zamierza się poprawić oraz nigdy w życiu nie dopuścić, aby wydarzyła się podobna sytuacja, szczególnie, kiedy jest już dorosły. Bardziej zaczął poświęcać się swojej drugiej wybranej dziedziny nauki - geografii. Od czasu wydarzeń z przeszłości postanowił także zająć się w wolnej chwili czymś, co ukoi jego nerwy, co pomoże mu się wyciszyć, uspokoić, jeżeli będzie taka potrzeba. Jako takie zajęcie wybrał sobie pisanie krótkich wierszy, co pomogło mu nie raz w nerwowej sytuacji. Tak więc, jego życie toczy się spokojnie. Obecnie jest sekretarzem, w pozostałym rozkładzie czasu zajmuje się poznawaniem i nauką różnorodnych języków obcych, a dla odstresowania - pisze wiersze.
Po wyprowadzce Lavithan ze swoimi rodzicami utrzymuje sporadyczny kontakt, ale ich relacje pozostają niezakłócone.

 

Cztery lata później:

 

Tym razem, po wielu latach spędzonych w duchowym i fizycznym spokoju, jednorożec zdecydował się poznać trochę świata. Niestety na początku swej podróży popełnił poważny błąd - w zasadzie badał ''ciemną'' stronę Equestrii, przez co wielokrotnie narażał się na poważne niebezpieczeństwa. Choć jego wiedza o różnorodnych zaklęciach, eliksirach i przetrwaniu w koczowniczych warunkach była ogromna, zagrożenia od strony nieznanych stworzeń i różnorakich pobocznych ''domów'' bądź organizacji, nadal istniały.

 

Los sprawił, że pracuje jako najemnik.

 

*** (najbardziej aktualne wydarzenia)

 

Podczas jednej z misji, został zaatakowany przez grupę przynależnych do sił nieprzyjaciela jednorożców, w starciu z którymi otrzymał obrażenia uniemożliwiające mu kontynuowanie walki. Nie mając perspektyw na ofensywę, postanowił obrać las za schronienie, mając tym samym zamiar wyeliminowania swych oponentów jednego po drugim, kiedy tylko przyjdzie im na myśl rozdzielić się w lesie w poszukiwaniu uciekiniera.

 

Siedział i wsłuchiwał się w odgłosy natury. Jednak grobową ciszę zaczął przerywać niepokojący szelest i precyzyjne kroki...

 

CM - Jego znaczkiem jest osiem ułożonych w kółko strzałek o czarnej barwie, w środku których znajduje się niewielki, łączący je wszystkie okrąg - znak ten symbolizuje chaos, nieporządek. Zwykle młode kucyki nie mogły się doczekać momentu, w którym zdobędą swój znaczek, wyjątkowo Lavithan nie wykazywał entuzjazmu i fascynacji tą sytuacją; uważał, że moment ten prędzej czy później nadejdzie i nie żywił obaw lub różnych spekulacji co do wyglądu znaczka. Miał się pojawić, pojawił się - dla niego była to naturalna kolej rzeczy.

 

Umiejętności - Specjalizuje się w dziedzinie magii, alchemii, sztuki przetrwania, choreografii, kaligrafii, w ostatnich latach nabył również spore doświadczenie w walce.

 

Ekwipunek - Sztylet, magiczne księgi. (niekiedy składniki eliksirów)

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Imię: Tural Gabis

Mag

Sześć stopy z kawałkiem wzrostu, siwe krótkie włosy, na twarzy ma kilka pomniejszych blizn po broni i oparzeniach oraz widoczną szramę wzdłuż prawej kości  żuchwy, ciągnącą się od kąta żuchwy do brody. Lekko spłaszczony nos, twarde rysy twarzy. Lekko ogorzała cera. Błękitne oczy.

Jak na swój wiek jest wysportowany i nadal może stanowić poważne zagrożenie nawet dla młodzieńca podobnej postury. Jak na innych magów, to jest bardzo silny.

Na ciele także ma wiele blizn, choć zazwyczaj je zakrywa. Żadna nie powoduje najmniejszego dyskomfortu. Zwykł nosić ciemny płaszcz podróżny z wysokim kołnierzem, a pod nim cienką kolczugę wzmacnianą zaklęciami. Wysokie buty także są wzmocnione, by nic na co może stanąć ich nie przebiło, a stopa mniej się w nich pociła( :)). Na dłoniach zazwyczaj ma rękawiczki z kolczugi, wprost idealne do obicia komuś mordy. Przy pasie zwykł nosić krótki miecz. Tarczy nie nosi, ponieważ umie ją zastąpić swoją magią.

Historia: Tural od dzieciństwa był uważany za farciarza - rodzice bogaci, on dobrze się uczył, był dwumagiczny. Żyć nie umierać.

I tak żył przez długie lata, aż gdy przez wewnętrzny impuls w wieku osiemnastu lat dołączył do Mieczów, jednostki Rady zajmującą się polowaniem na odstępców od Kodeksu, który opisuje granice korzystania z magii. Przez wiele lat drugi, dalece wyprzedzony przez bożyszcze tłumów, Danadisa Duraralasa, dzielnie znosił to i dalej walczył z magami. Choć często złościł się, że nie ma tak przydatnej do tego zawodu magii jak numer 1, także był obiektem zazdrości - jego magia cofania czasu była idealna do walki z innymi magami.

Aż nagle Danadis zniknął, a wraz z nim większość odstępców. Wtedy też Miecze stały się regularną jednostką do walki z zagrożeniami, a ich członkowie przestali być elitą. Ale na szczęście on zaczął być tym najlepszym i ciągle dostawał misje, które były prawdziwymi wyzwaniami. Lecz lata mijały, a on nie młodniał. I na nieszczęście przez wszystkie lata nie znalazł sobie kobiety, z którą chciałby żyć. W końcu usłyszał, że misja, którą właśnie dostaje, będzie jego ostatnią. A informator poradził mu, że nadal jest zdrowy i z pewnością znajdzie sobie młódkę i będzie mógł założyć dom. Był nawet przygotowany na ten los. Pokonał potwora i zaczął wracać do siedziby Rady, by oficjalnie usłyszeć, że przechodzi na emeryturę.

Umiejętności : umie walczyć wieloma rodzajami broni, nadal jest w bardzo dobrej kondycji. Wie, jak należy walczyć z większością potworów. Umie przeżyć nawet w niekorzystnych warunkach.

Magia : telekineza - dzięki niej może manipulować materią. Manipulacja czasem - może przemieniać upływ czasu dla każdej materii, choć z jakiegoś powodu (jest za dobry, by to zrobić) nie może dokonywać tego dla materii żywej. Może także zmieniać czas dla określonej przestrzeni.

Obie te magie ma dość silne.

Wyposażenie : wyposażenie bojowe, ubrania ( to wszystko zazwyczaj ma na sobie), torba z podstawowymi odtrutkami, zapasy na kilka dni oraz przedmioty do podstawowej konserwacji. 

Od Danadisa otrzymał jego zbroję( ta bardzo złożona z tą magią) oraz jego miecz( półtoraręczny, 1 metr i 10 centymetrów. Do tego torba z resztą zawartości (kilka flaszek z miksturami, na razie nie przeczytał jakimi).

Edited by PiekielneCiastko
  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

1. Imię

Treasure Chest

 

2.Gatunek

Ziemny Kuc

 

3.Wygląd

Pone_zps53c29110.png

 

4. Historia postaci

Treasure Chest jest synem kupca i pochodzi z Canterlotu. Od najmłodszych lat pomagał w sklepie jego ojca. Kochał te momenty, gdy do sklepu przychodził podróżnik, by odnowić zapasy i sprzedać ewentualne łupy. Z zapartym tchem słuchał opowieści jak to ktoś zdobył Smoczy Rubin z Wasteland czy ktoś pokonał Trójgłowego Trolla w Everfree Forest. Ojciec będąc w gildii kupieckiej miał obowiązek umieć bronić swojej karawany. Był on świetnym szermierzem i przekazał trochę swojej wiedzy jego latorośli.

Wiele razy próbował zdobyć sam jakiś skarb, jednak najczęściej się kończyło tym, że znalazł jakiś badyl, wpadł w bagno lub uciekał przed pumami. Gdy wracał cały obsmarowany do domu ojciec robił mu niezłą pogadankę na temat "Jak to powinien on przestać zajmować się bzdurami i zacząć pilnować interesu".

W wieku 16 lat stało się coś niespodziewanego. Ślęcząc po nocy z zapaloną świecą i przeglądając kilka map "ze skarbem" przez okno wleciało jakieś dziwne świecące coś. Latało i kręciło się po całym pokoju. Treasure usłyszał spokojny głos mówiący "Chodź za mną". Będąc ufną duszą nałożył swoją skórzaną kamizelkę i poleciał za świetlikiem.

Tempo nie było takie jakie obiecywał głos, gdyż Treasure musiał galopować by dogonić światełko. Zatrzymało się ono przy wejściu do ciemnego lasu gdzie znowu przemówił do kuca spokojny głos

"Dalej jest niebezpiecznie. Wiele stworów skalało tą ziemię i nie wiadomo co może nas tu spotkać. Możesz zawsze zawrócić"

Treasure powiedział temu świetlikowi, że chce iść dalej. Sam zbytnio nie wiedział dlaczego. Każdy kuc zawróciłby w tym momencie. Treasure jednak czuł, że musi kontynuować.

"Jak chcesz iść dalej to weź ten miecz"

Światło padło na ostrze wbite w pień rosłego dęba. Błysk żelaza sprawił, że Treasure od razu podbiegł do drzewa, ugryzł rękojęść (kopytojęść, gryzojęść...nieważne) i wydobył miecz z pnia. Treasure przyjrzał się ostrzu. Był to żelażny półtorak w dobrym stanie jednak średniej jakości. Można takie kupić na każdym bazarze za 50 bitów, jednakże biorąc pod uwagę słowa świecącego skurczybyka każda broń może się przydać. Dlatego schował miecz za pas kamizelki, którą nosił na sobie.

 

Obydwoje udali się w głąb lasu. Było strasznie ciemno. Na szczęście świetlik świecił lepiej od niejednej pochodni. Kuc był prowadzony przez dobre 15 przez kolumny drzew i otoczony przez mur krzaków. Gdy nagle z gąszczów lampiły się na niego błyszczące ślepia. Treasure'owi serce zaczęło szybciej bić. Wziął w zęby swój nowo zdobyty miecz i był gotowy do obrony. Krzak zaczął się poruszać tak, że aż liście zaczęły zeń spadać. Oczy wpatrywał się w kuca, a kuc wpatrywał się w ten pusty wzrok. Stwór wyskoczył z krzaka i ujawnił się jako...Slime. Wyglądał on słodko i był zrobiony z mniej zidentyfikowanej galaretowatej brei. Treasure przypominając sobie słowa świetlika postanowił zaatakować. Zaczął galopować w stronę stwora i zaatakował go raz i pewnie. Stwór zmienił się w kałuże mniej galaretowatej, lecz dalej niezidentyfikowanej cieczy.

"Chodźmy dalej"-powiedział bez pardonu skurczybyk.

Treasure chciał trochę poświętować zabicie mizernego przeciwnika, jednakże musiał przełożyć to na później i dalej podążał za jego świecącym przyjacielem. Po kolejnych kilku minutach wyszli na polanę oświetlaną mocno przez blask księżyca w pełni. Było tak jasno jak w dzień. Na polanie nie było żadnej rośliny oprócz jednego, wystającego z jej środka, słonecznika.

 

Świetlik zawisnął nad owym kwiatem i przemówił do Treasure Chesta: "Tutaj nasza podróż się kończy" "Czemu mnie tu wogóle przyprowadziłeś i kim lub czym ty w ogóle jesteś?" - zapytał się skonfundowany kuc, skurczybyk zaś mu odpowiedział "Ja jestem duchem mającym straż nad rodziną Chestów. Pomagam wszystkim jego członkom znaleźć swoje powołanie. Pomogłem twemu ojcu, twemu praojcu, twemu prapraojcu itd. itp. w odkryciu ich prawdziwego ja. Możesz mi mówić Joe" - świetlik czekał na reakcję ze strony Treasure'a jednak ten był przez to jeszcze bardziej skonfundowany. "Wracając. Pod słonecznikiem jest zakopany futerał. Tam znajdziesz mapę do skarbu, jakim jest twoje przeznaczenie." Po czym świetlik zniknął.

Jak mu kazano tak i zrobił. Treasure wziął się za kopanie, aż dotarł do drobnej drewnianej skrzyneczki. Jak powiedział Joe znajdowała się tam mapa. Treasure już miał mało zaufania co do map, jednak słowa świetlika były tak przekonujące i motywujące, że postanowił dać tej mapie szanse. Czytał ją i podążał za jej wskazówkami. Od słoneczika udał się na północ, aż doszedł do Wierzby Budzącej Grozę. Z dziury w jej pniu wyciągnął klucz. Dalej udał się na zachód, wyszedł z lasu i znalazł krzak co daje niebieskie owoce. Zjadł przy okazji kilka jagódek (były całkiem pyszne) . Po czym udał się na południe by dojść do lipy co rosnie przy drodze. Zrobił 5 wesołych podskoków na wschód i zaczął kopać. Dostał się jakieś 5 metrów pod ziemię i zauważył szkatułkę. Wyciągnął ją i próbował ją otworzyć, jednak nadaremnie, bo miała zamek. Spróbował użyć na niej klucza co znalazł w wierzbie i udało mu sięją otworzyć. W szkatułce znajdowała się szklana kula w której środku odlany był symbol słońca. Rozentuzjazmowany Treasure pobiegł ze szkatułką do domu, by pokazać rodzicom swoje znalezisko. Ojciec był zszokowany, bo pierwszy raz widział takie dzieło na oczy. Nie mógł nawet wycenić tego dzieła sztuki.

Następnego dnia do sklepu ojca przybył dziwnie ubrany jegomość. Miał na sobie beżowe szaty sygnowane symbolem słońca podobnym jak na szkatułce. "Skąd masz tą kulę starcze" - zapytał chłodno klient.

Ojciec nie wiedział co odpowiedzieć, jednak Treasure szybko zerwał się do odpowiedzi

"Znalazłem ją zakopaną 5 metrów pod ziemią. Była przy przydrożnej lipie"

Klient nic nie odpowiedział tylko sięgnął w głąb swojej szaty. Bojąc się, że jegomość sięga po broń Treasure chciał już pędzić po swój miecz, jednak gdy zobaczył co wyciągnął klient to zaniemówił. Była to sakwa pełna złota.

"Sprzedałby mi pan tą szkatułkę?" -zapytał już z pogodną miną - "Kula się w niej znajdująca jest ważnym reliktem do odprawienia rytuału słońca. Parę miesięcy temu jeden z naszych kapłanów zgubił ją jadąc do Maeopolis. Wyczuliśmy energię tego reliktu dobiegającą tego. Byłbym wdzięczny gdyby pan się zgodził."

Ojciec stał jak wyryty. W sakwie było z 500 bitów. "Oczywiście!" odkrzyknął i uścisnął kopyto mnicha.

Widząc entuzjazm mnicha i radość ojca Treasure także był podekscytowany, że udało mu się znaleźć coś tak cennego. Nagle poczuł jakieś mrowienie na swoim zadzie. Spojrzał się i zaczął on błyszczeć. Pojawił mu się jego Cutie Mark, czyli skrzynia ze skarbem. Ten dzień trwał na świętowaniu zdobycia przez Treasure'a swojego CM.

Od tego momentu udało mu się znaleźć wiele ciekawych artefaktów jak Runy kuców z północy czy Różdżkę wielkiego chichotu. Teraz Treasure Chest podróżuje w poszukiwaniu coraz to innych skarbów. Wraca jednak często do sklepu ojca by uzupełnić zapasy, jak i znalezione rzeczy sprzedać u niego, by rodzina mogła na dobre się wzbogacać

5. CM i zdolności z nim powiązane

cm_zpsf8d13100.png

Ma duże szczęście do znajdywania skarbów.

​6. Umiejętności (w czym postać jest dobra)

Walka mieczem, targowanie się i robienie hamaka z liny.

7.Wszelkie inne informacje, o których warto, żebym wiedział (punkt opcjonalny).

Nie będąc ciężko uzbrojonym jest szybki w walce, jak i poza nią (AKA Spierdzielać gdzie można!).

Jest ufny i naiwny. Wyruszy wszędzie gdzie jest cień szansy, że da się stamtąd wynieść jakiś skarb.

Lubi błyskotki (jak szop >.<)

Panicznie boi się smoków (jakiś mam taki dryg. Każdej postaci daję ten perk =3)

Jest leniwy jeżeli w grę nie wchodzi żadna nagroda lub okazja to wyhaczenia czegoś.

8.Ekwipunek

-Miecz półtoraręczny

-Skórzany napierśnik

-Juki, a w nich nóż i lina z hakiem

Edited by Kitsun
  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

1. Imię - Olo Bonecrusher ps. ''Łamignat''

 

2. Kuc ziemny. 

 

3.Wygląd - Niski, wręcz nieco kurduplowaty kuc ziemny o ciemnobrązowej maści. Niższy od przeciętnego kuca ziemnego, ale za to jest wręcz niesamowicie nabity mięśniami twardymi jak skała. Jest niższy niż przeciętna klacz, ale dużo silniejszy niż nie jeden ogier.

Nosi długa brodę rudą zaplecioną w kilkanaście warkoczyków (każdy symbolizuje pokonanego w walce na śmierć i życie wroga). Wszytskie jego zęby są złote i sztuczne - poprostu stracił je w wyniku awanturniczego żywota, ale za to jeden kwadratowy u dolnej szczęki, wystaje mu zawsze. Olo jest z niego bardzo dumny i nosi go niczym medal ( niepytaj czemu ), to jego jedyny naturalny i pozostały mu ząb..  Jego grzywa jest zawsze postawiona na irokeza, a ogon też nosi zapleciony w warkocz. Jego kopyta są podkute mocnymi, żelaznymi podkowami służącymi mu jako kastety. Dodatkowo na każdej , na ich spodzie są wygrawerowane imię : OLO BONECRUSHER – dzięki temu jak przywali w kogoś to odciśnie się na ciele w postaci siniaków. Poza tym zawsze towarzyszy mu ostry korzenny zapach. 

 

 

 

4. Historia postaci - Olo pochodzi z wioski Rockbone w zachodnich górach. Tamtejsze kuce żyły normalnie, w wiosce przypominającej Ponyville. Osadą przewodził klan Bonecrusherów – silnych ziemskich kucyków, ceniących siłę i rodzinną jedność.  Olo był jednym z wielu synów  wodza klanu, takim bardziej narwanym. Z początku jak każdy kucyk z osady, pracował w kopalni. Potem mając już dość wdychania pyłu i kurzu, zrezygnował z tej roboty. Jakiś czas siedział bezczynnie, aż do miasta nie przyjechała karawana kupców z eskortą. Wiadomo – podróżni chcieli sprzedać towary, i odpocząć. Ich eskorta zaczeła hulać w gospodzie, przymilać się do lokalnych klacz, zwłaszcza do przyjaciółki Ola. Młodemu aż  krew zawrzała, i zanim ktokolwiek zdołał go powstrzymać, wywiązała się bójka.

W efekcie cała eskorta kupców, skończyła z powybijanymi zębami i połamanymi kośćmi. Tak też otrzymał swój CM. Ojciec Ola, chcąc załagodzić spór, kazał synowi za karę udać się z kupcami i robić za całą eskortę. Z czasem to zajęcie zaczęło mu się podobać – zawsze mógł komuś obić pysk, poznać nowe miejsca i kuce, dobrze zjeść i wypić.  Wędrował tu i tam, zatrudniając się jako ochroniarz, czy silnoręki do wynajęcia. Był w tym bardzo skuteczny. Pewnego dnia usłyszał o nim organizator turnieju ŻELAZNEJ PODKOWY, w którym ja silniejsze ogiery w Equestrii wlaczyły ze sobą o tytuł najsilenjeszego ogiera w królestwie. Olo od razu zgodził się walczyć dla niego za opłatą i dla sławy. Było bardzo ciężko, stracił kilka zębów, złamał sobie kilka kości ale został mistrzem. Pas mistrzowski zawiózł do domu, a sam wyruszył w wyprawę wakacyjną, która trwa już kilka lat. W trakcie jej trwania usłyszał opowieści o magicznym bukłaku zwanym BEONAR z którego wylewa się każdy trunek jaki możesz sobie tylko wymarzyć, i to w nieograniczonych ilościach.  Olo zatem postanowił go odnaleźć. Nie mógł przepuścić picia piwa korzennego co dziennie do końca życia, w ogromnych ilościach.

 

5. CM i zdolności z nim powiązane

Jego CM przedstawia podkowę na tle dwóch złamanych kości. Symbolizuję to niesamowitą siłę i wytrwałość Ola w walce, oraz niezłomnej woli i dumie jaką posiada.

 

​6. Umiejętności (w czym postać jest dobra)

Główną cechą Ola jest jego niesamowita siła fizyczna. Potrafi unieść rzeczy niemal 5 krotnie cięższe niż on sam. Jest silniejszy nawet od Big Macintosha. Z rozbudowaną muskulaturą wiąże sie też duża wytrzymałość i kondycja.  Olo jest też zaprawionym w bojach wojownikiem, potrafi walczyć zarówno wręcz jak i za pomocą swojego opusiecznego topora. Nie męczy się łatwo. 

 

 

7. Wszelkie inne informacje, o których warto, żebym wiedział (punkt opcjonalny).

Olo jest rubaszny i niemal zawsze pogodny. Ale jak się zdenerwuje to nie ma zmiłuj czy przyjaciel czy wróg - albo dostaniesz od niego w pysk, albo po łbie. Jest też niepoprawym optymistą, wielkim żarłokiem, ochlajpusem i nie grzeszy kulturą osobistą. Nie pozwala się obrażać, ani wyzywać sowich przyjaciół. Jednak nie jest wybitnym uczonym, i czasem nie rozumie jak się mówi do niego bardzo uczenie. Wtedy się denereuja, a w gniewie to on bywa nieobliczalny. Nie zna też strachu. Dosłownie - nawet smokowi potrafi napluć w pysk i sięśmiać, a przez takie zachownie często ściąga na siebie i innych kłopoty. Uwielbia głośne pijatyki, balangi, imprezy, wesela, kocha piosenki biesiadne i sam często śpiewa. Tylko żeby jeszcze śpiewać potrafił....

Olo jest też  łasnym na złoto i klejnoty kucem. Ale nie kradnie cudzych pieniędzy przenigdy - wolni na nie zapracować. 

 

8.Ekwipunek 

- Odusieczny topór o nazwie ''Wybebeszacz'' Bardzo ostry i mocny.

- Skórzana zbroja, wzmacniana stalowymi płytkami. Wytrzymała na uszkodzenia

- Torba podróżna

- 50 monet, bukłak z winem, chleb, ser, kompas, i 

- kopytowe kastety

Edited by Ares Prime
  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

1. Imię:

Mellion Silverleaf (ale w Equestrii używa tylko nazwiska w ciekawości ma 250 wiosen)

2. Gatunek:

W poprzednim świecie leśny elf, w Equestrii pegaz

3. Wygląd:

Wysoki pegaz o białej sierści z srebrną grzywą i kasztanowymi oczami. Mimo swego wieku nadal wygląda na młodego ogiera, dzięki elfickiej krwi, która krąży jego ciele.

4. Historia postaci:

Mellion urodził się elfickiej osadzie mieszczącej się w lesie Athel Loren. Interesował się zielarstwem i wytwarzaniem trucizn. Kiedy miał 230 lat dostał się do oddziałów leśnych duchów "Dzieci Ishy". Podczas służby ciągnęło go bardziej wyprawy w głąb lasu niż pilnowanie granic przed obcymi i hordami zwierzoludzi. Podczas jednej z wypraw w głąb puszczy spotkał przepiękną driadę, która przedstawiła się mu jako Indis. Po kilku spotkaniach zakochali się w sobie. Pewnego dnia jak wracał z spotkania z swą ukochaną, zobaczył jak horda zwierzoludzi, więc pobiegł pomóc swoim braciom i siostrom, walka była wyrównana, ponieważ liczebność i siła bestii walczyła przeciwko umiejętnością, znajomością terenu i pomocą leśnych stworzeń. Po chwili pojawił się szaman zwierzoludzi rzucił czar, który spowodował przyzwanie portalu, chcąc zabić szybko bestię rzucił się mieczem, lecz stwór uniknął ataku i z tego powodu Mellion wpadł do portalu, gdzie stracił przytomność, za nim szybko skoczyła Indis, żeby mu pomóc. Po kilku minutach obudził się lesie i zauważył, że nie ma palców, tylko kopyta, następnie z trudem podszedł do kałuży i przestraszył się tego co zobaczył, ponieważ stał się pegazem, a obok jego leżał feniks po jego głosie uwierzył, że to jej ukochana, która zamieniła się feniksa. Ujrzał kilka leśnych duszyczek i zapytał, gdzie się znajdują, one odpowiedziały, że znajdują się w lesie Everfree. Przestraszyli się, gdy to usłyszeli, ponieważ trafili do innego świata. Po kilku dniach spędzonych w lesie wyszli, żeby rozejrzeć się po okolicy, z oddali zobaczyli małą wioskę od duszków dowiedzieli, że nazywa się Hofftown, gdy doszli do niej zobaczyli, że wiosce mieszkają małe konie, jednorożce i pegazy. Nie chcąc się rzucić się w oczy, wynajęli małą kawalerkę, gdzie do dnia dzisiejszego mieszkają. Całe to zdarzenie odbyło się 10 lat temu ( w świecie Equestrii). Cały czas szukają sposobu, żeby wrócić do własnego świata i do domu. Mellion zdobył swój CM, jak podczas wyprawy do lasu Everfree po zioła, zobaczył srebrny kwiat, gdyż on przypominał herb swego rodu mieszkającego w osadzie, więc go ściął ostrożnie i schował go do torby i wtedy pojawił się jego CM. W Hofftown Mellion zdążył się zaprzyjaźnić się z Violet Bloom, gdyż ich łączyła miłość do natury, z Astral Cast, ponieważ spędzał dużo czasu w bibliotece w poszukiwaniu potrzebnych książek i ten czas spędził z rozmową z klaczką oraz z Lance Drink, którym lubił się ścigać. Na początku nie wiedział jak się lata, bo w końcu istota humanoidalna posiadała skrzydła, ale za pomocą Astral Cast (charakter Rainbow Dash), którego poznał nauczył się latać, a dzięki wyścigom pomiędzy nimi, dzięki temu lata szybciej.

5. CM i zdolności z nim powiązane:

Jego CM prezentuje srebrny kwiat trzymany przez dwa brązowo-zielone duszyczki. CM symbolizuje talent do zielarstwa i jego jedność z naturą.

​6. Umiejętności:

Główną cechą Melliona jest zwinność. Dzięki zainteresowaniom nauczył się zielarstwa i wytwarzania trucizn, Podczas służby w leśnych duchach nauczył się skrytości, bardziej celnego oka oraz mistrzowskiego posługiwania się łukiem, mimo kopyt spowodowanymi przemianą.

7.Wszelkie inne informacje, o których warto, żebym wiedział (punkt opcjonalny).

Mellion jest istotą dobrą i żyjącą zgodzie z naturą, ale gdy ktoś jej lub Indis zagrozi,wtedy staje się bezlitosny. Umie rozbawić innych, ale na co dzień, jest cichą i spokojną osobą. Potrafi trochę przesadzić z piciem głównie cydru i wina. Dzięki swemu dziedzictwu umie rozmawiać z duchami natury.

8.Ekwipunek:

- elfi miecz jednoręczny " Dur Ereg"

- elfi łuk " Galen Sul" i 20 strzał

- sztylet " Alak Thon"

- kilka buteleczek z trucizną

- amulet

- kaptur

- porcja żywności na tydzień, koc i 30 monet

- plecak

- skórzany pancerz

(Chyba jest dobrze, ponieważ nie umiem za bardzo stworzyć historii do moich postaci do RPG-ów. Słowa elfikie skorzystałem z tej strony (http://www.almanach.org.uk/index.php/jrr-tolkien/21-sownik-polsko-elficki-d)

 

Indis

2. Gatunek:

W tamtym świecie driada, a Equestrii feniks

3. Wygląd:

Indis jest feniksem swego rodzaju, ponieważ jej pióra są czerwono-brązowo-zielone. (Jeżeli chodzi o wielkość to jest nie więcej rozmiarów Filominy).

4. Krótka historia (ponieważ część znajduje się w głównej części)

Indis urodziła się w centralnej części Athel Loren, dzięki pradawnej magii, wyniku czego została jej formą jest wierzba. Podczas swoich zabaw po puszczy biegała w postaci pięknej pół elfa i pół driady spotkała elfa o srebrnych włosach i kasztanowych oczach, jakaś magia sprawiła, że zakochała się od pierwszego obejrzenia. Po kilku spotkaniach wytworzyła się u nich specjalna więź, która ich połączyła. Pewnego dnia poczuła, że coś się stało z Mellionem, więc biegła to sprawdzić i zobaczyła hordy zwierzoludzi atakujących jego wioskę, więc zawołała swoich pobratymców i siostry, które przybyły na pomoc leśnym elfom, gdy zobaczyła, że jej ukochany wpadł do portalu wbiegła za nim i oboje wylądowali po drugiej stronie portalu. (reszta historii znajduje się w głównej części). Oni rozmawiają ze sobą, ale gdy przebywają inni obok nich Indis nic nie mówi, żeby nie zdradzić swej postaci.

6. Umiejętności:

Ze swojego poprzedniego wcielenia posiada "Furię lasu" ( gdy widzi, że ktoś krzywdzi naturę, głównie las, pojawia się magiczna tarcza otaczająca Indis), jako feniks uzyskała zdolność latania, panowania ognia oraz odrodzenia się z popiołów. Jako istota pradawna zna starsze języki świata.

(Już poprawiłem)

Edited by MasterDash
  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

https://docs.google.com/document/d/1q1zh5jpW7seLk4jn8nfn07KKvdHhDDeuOZbIUpRPTAI/edit?usp=sharing

 

Karta Postaci

 

 

Cechy fizyczne:                                                                           Gracz:

Imię:  Solid Builder                                      Nick: Fisk Adored

Gatunek:   kucyk ziemny                           zdobyte doświadczenie:0

Płeć: ogier                                                        aktualne doświadczenie:0

Maść: Szara                                                         

Kolor grzywy:   kasztanowy                                              

 

Umiejętności podstawowe:

Odporność fizyczna odporność psychiczna wiedza ogólna walka w ręcz walka bronią podstawową

           (6)6                           (4                   (4)4             (3)3                        (1)1

Ogłada                handel           przekonywanie percepcja    zręczność      wytrzymałość     siła

 (5)5                     (5)5                      (5)5              (6)6          (4)4              (25) 25           (4)4

Wyszkolenie bojowe  umiejętności strzeleckie walka bronią jednoręczną   walka bronią dwuręczną

            (0)0[0]                    (1)1                                   (0)0                                  (0)0

Walka bronią parującą szczęście  magia ofensywna  magia defensywna  magia wsparcia  szybkość

              (0) 0                (6)6          (0)0                            (0)0                  (0)0              (4)4

 

Umiejętności zaawansowane:

Budowa …………………………………………………..….(12)12

Znajdowanie słabych punktów budynków….....................(7)7

Gotowanie…………………………………………………….(7)7

Gra w Jengę…………………………………………………(5)5

Wiedza architektura……………………………………(4)4

Ekwipunek specjalny:        

Broń:

Opancerzenie:

żółta kamizelka z milionem kieszeni (pancerz improwizowany 1 punkt pancerza na korpusie)

Szary kowbojski kapelusz(pancerz improwizowany 1 punkt pancerza na głowie)

 

Ekwipunek:

Ołówek

Narzędzia

Metrówki

Inne rzeczy związane z fachem

breloczek-maskotka

 

Majątek:

5 złotych koron

Stan aktualny:

Głód : 11/9 (spada 3 dziennie)

Pragnienie: 5/5 (spada 2 dziennie)

Senność: 2/2 (spada 1 dziennie)

Aktualne obrażenia: 0

Uszkodzone lokacje:

Głowa:0

Tułów : 0

Prawa ręka: 0

Lewa ręka: 0

Prawa noga: 0

Lewa noga: 0

Złamane lokacje, bądź trwale uszkodzone:

Faktyczny stan uszkodzeń ciała:

Choroby fizyczne:

Choroby psychiczne:

Uwagi:



-Panie Solid, ale w sumie dlaczego zwolnił pan tego cieślę, może i był dupkiem ale to fachowiec jakich mało.


Szary kuc ziemny o sierści koloru zaschniętej zaprawy spojrzał na barmana znad półdopitego kufla cydru, po którego krawędzi spływała leniwie kropla piany. Jego znaczek przedstawiał ceglaną ścianę, spomiędzy której wypływała zaprawa murarska, oraz szpachlę. Jego kasztanowa grzywa została lekko odrzucona, odsłaniając zielone oczy, które aktualnie pogrążyły się w zadumie studiując dno kufla trzymanego przez spracowane kopyta.


-Widzisz, bo życie jest jak murowany budynek, łapiesz pan? Jesteśmy jak te cegły z których ten budynek jest zbudowany, a jedyne czego nam trzeba.... to odpowiednia zaprawa panie kolego. I dlatego własnie takie ważne jest dla mnie, żeby mój zespół był ze sobą zgrany. W końcu murowane budynki to chluba większych miast, takich jak Canterlot. A solidne i dobre cegły są ich podstawą panie kolego, nie pustaki. No, ale cydr się kończy, a i fajrant dobiega końcowi. A wiele mozna zarzucić Solid Builderowi, ale nie to, że uchyla się przed pracą tylko dlatego, bo dochapał się pozycji architekta. - To powiedziawszy odszedł ob baru, po czym skłonił się w wejściu jakiejś klaczy uchylając rondo szarego kapelusza - Panienko Carrot - Po czym wyszedł z lokalu.


Imię: Solid Builder


1.Wygląd

Dobrze zbudowany kuc ziemny, o kasztanowej, zmierzwionej grzywie i zielonych oczach. Ma spracowane (pozdzierane od pracy) kopyta. Zawsze obecny szary kowbojski kapelusz. Sprawia wrażenie kogoś, kto twardo stąpa po ziemi.


2.Ekwipunek

Szary kowbojski kapelusz, noszony za uchem ołówek, kamizelka (żółta) z “milionem kieszeni” w której nosi narzędzia, metrówki i innego rodzaju drobiazgi związane z fachem (murarza/architekta). Kilka złotych marek brzęczących w kieszonce.


3.Aspiracje: Chce w życiu być dla innych jak ściana. Ściana o którą każdy może się oprzeći nie bać się, że się wywróci. Poza tym, stawianie solidnych domów dla Equestriańskiej populacji, takich które nie ulękną się naturalnych katastrof, czy ataku paraspriteów.


4.Talenty:Budowanie solidnych budynków i konstrukcji.

Znajdowanie miejsc, które osłabiają całość konstrukcji (praktycznie, jak i metaforycznie). Gotowanie, tak. Mieszkający samotnie ogier musi jeść, a on bardzo lubi jeść.

Wieloletnie układanie na sobie różnego rodzaju kamieni i cegieł sprawiło, że bardzo dobrze gra w Jengę.


5. Historia zdobycia CM:

Solid Builder od dłuższego czasu podziwiał domek na drzewie, zbudowany jego koledze ze szkoły przez jego ojca. Źrebak układał sobie właśnie kostki domina.... Jedna na drugiej.... jedna na drugiej.... Nagle jego pysk rozciągnął się w szerokim uśmiechu. Do głowy przyszła mu gigantyczna sterta kamieni stojąca niedaleko rzeki przepływającej obok domu. Mieszkańcy w corocznym święcie oczyszczali ją z co większych otoczaków organizując przy okazji festyn. To pogłębiało nurt rzeki, która z kolei nawadniała ich pola. Te kamienie nie były nikomu potrzebne...

-Taaaaaaaato, mógłbym wziąć trochę wapna z twojej stodoły? Chce coś zbudować.

Ojciec Solid Buildera pomyślał * Ah, jak miło. Młody che sobie zbudować domek dla żołnierzyków. Hyhy, jakie to słodkie.*

-Jasne synek, tylko pamiętaj, jak zrobisz sobie krzywde to jestem w swoim pokoju.

-Tak, tak. Nie jestem już dzieckiem.

-Haha, przepraszam Pana. - Odciął się ojciec z uśmiechem.

Solid pobiegł do stodoły swojego taty po potrzebne mu rzeczy. Wiadro, piasek i wode znajdzie nad rzeką... wapno jest w stodole... to może się udać.

*Co to mi mówił Brick Stacker, jak przyglądałem się jego pracy? Nie można dać za dużo wody, bo będzie za rzadkie, ani za dużo piachu bo zaprawa się wykruszy... hm.... eeeee no chyba dobrze jest.*


**************************

Ranek:

Ojciec Solid Buildera wyjrzał przez okno w stronę rzeki. Zawsze lubił zaczynać ranek od kawy i popatrzeć przez okno.

-Co do stu tysięcy snopków siana! Kto się buduje na mojej posesji?!

Po czym wybiegł z domu w stronę nowej konstrukcji. Musiał w myślach przyznać, że ktokolwiek to zrobił, to strasznie się uwinął przez jedną noc. Ale co to ma być tak bez pytania?! Po przybyciu na miejsce przywitała go ucieszona twarz syna, całego umorusanego w zaprawie.

-Dziękuję za wapno tato, jak ci się podoba mój domek? - Powiedział malec, który nawet nie zauważył swojego znaczka, przedstawiającego murowaną ścianę, z wyciekającą spomiędzy cegieł zaprawą i szpachlę.

Ojciec był... Zaskoczony to lekko powiedziane...

-O piórwa - wydobyło się z jego ust

“Domek” Dorównywał wielkością ich normalnemu domowi, prawie konkurując ze stodołą.


6.Pełna historia postaci: Wolę opowiadać o sobie podczas sesji napotkanym osobom, nie sądze że jest to istotne w tej chwili. Jeśli się mylę to mogę strzelić tu opowiadanie na wiele stron a4, jednak to ma być karta postaci.

Uzdolniony młodzieniec, o którego budowli pisały gazety łatwo znajdywał pierwsze kontrakty. Później poszło już z górki, a jego praca mówiła sama za siebię. Powiedzmy, że wystarczy?

7.Napisane z nudów fragmenty pomagające zrozumieć postać:

Zielony Kuc pokryty zmarszczkami zsunął z nosa swoje okulary i ponownie przetrząsał plik papierów unoszący się w mgiełce jego telekinetycznego uścisku.

-Panie Builder, ta spontaniczna inwestycja w remont tamtej szkoły pozostawi bardzo imponującą dziurę w pańskim budżecie, jeśli mógłbym zasugerować

Karcący i stanowczy głos Solid Buildera przerwał dywagacje sędziwego kuca.

-SCRIBLER!

-T-t-tak Panie Builder?

-I nie zapomnij o placu zabaw, Scribler...

-Uhm..... tak Panie Builder.


                **************************************************************************************


                                                        Scribler Quill

Ciepły wtorkowy wieczór, pora kiedy słońce chyli się ku zachodowi. Przy barze w lokalu “Chwila odpoczynku” siedział podstarzały kuc o zielonkawej maści. Jego sierść była matowa, w latach świetności zapewne miała nieco żywszy kolor, jednak siwienie to normala rzecz w jego wieku. Znaczek kuca przedstawiał pióro i kałamarz piszące po kawałku pergaminu. Po dokładnym przyjrzeniu się można było zauważyć, że atrament w kałamarzu był na wykńczeniu, a pergamin zapełniony mikroskopijnym druczkiem, niemożliwym do odczytania. Jego mina była grobowa, siedział naprzeciw pustego kufla wpatrując się w ścianę. Akurat tak się złożyło, że Solid Builder postanowił tego wieczoru zrelaksowaćsiępo pracy i spędzićwieczór w swoim ulubionym lokalu. Prostym barze, ze swoją hermetyczną grupą stałych bywalców w którym zawsze rozbrzmiewała znajoma muzyka puszczana z antykowego gramofonu (który to raz pomagał naprawić, w końcu był to jego ULUBIONY lokal, a ten gramofon... on był częścią nastroju jaki tu panował). Solid usiadł na stołku obok sędziwego kuca który go zaciekawił.

-Wyglądasz jakby zło całego świata legło na twoim grzbiecie. Chcesz o tym porozmawiać? - Zagaił swoim spokojnym, głębokim głosem. Głosem kogoś, kto ze stoickim spokojem zniesie to co usłyszy. Starszy kucyk spojrzał na swojego rozmówcę z lekką niechęcią, omiótł go spojrzeniem po czym jego twarz lekko się rozpromieniła.

-Ciężko tak mówić o suchym pysku. Postaw mi kufel tutejszego cydru. Weź i sobie, nie pożałujesz. Co jak co, ale tutejszy ma etykietę Sweet Apple Acres. Na tym płynnym złocie nigdy się nie przejedziesz. Solid przytaknął jedynie. Dobrze zdawał sobie sprawę z tego jak smakuje tutejszy cydr, ale nie chciał wchodzić w słowo starszemu Kucowi, nie byłoby to taktowne. Zamówił więc dla nich dwa kufle celowo nie używając zwrotu “to co zawsze Keg” (tak bowiem miał na imię tutejszy barman. Keg Juggler), by dać starszemu kucowi pozycję “mentora” w tej rozmowie. Wiedział, że doda mu to odwagi gdy będzie się oddzywał.

-Aaaach, tak zdecydowanie najlepszy cydr jaki piłem. A co do mojego nastroju... To jakbyś się pan czuł po skończeniu najlepszych uniwersytetów, gdy wiesz pan, że jesteś naprawde dobry w tym co robisz i nigdy się nie pomyliłeś w obliczeniach NIGDY do diaska, rozumiesz pan? Ah, ten tego jestem księgowym, dużo.... liczę. A tu nie dosyć, że zawsze proponują mi pensję poniżej średniej krajowej to jeszcze zaczynają mi odmawiać z powodu wieku! Wyobrażasz sobie pan? A tu jeszcze dzisiaj zwolniłem się z pracy bo mój poprzedni pracodawca chciał żebym mu pomagał ciąć na podatkach. Twu! Szanuję swój zawód i nie pozwolę żeby ktoś moimi kopytami które przesiąknięte są na wskroś atramentem, a nawet prawe mi się częściowo starło od ciągłego, wieloletniego pisania.... gdzie to ja byłem? Ach tak, NO to jak już mówiłem nie dam ze swojego zawodu zrobić pośmiewiska, bo za duży szacunek mam do tego wszystkiego. I powiem panu więcej, kto nie szanuje swojej pracy nie szanuje siebie. O! Więc zrezygnowałem z pracy u niego i nawet mi nie zapłacił! A teraz o, właśnie piję za cudze marki... co za los...- Oczy starca ożywiły się podczas tej przemowy, było w nich widać pasję. Po chwili jednak znowu zaszły mgłą gdy pochylił się nad swoim kuflem.

Solid Builder natomiast uśmiechał się coraz szerzej gdy słuchał tego wszystkiego

-A co jeśli ja bym pana zatrudnił?

-Bah! Paaaaaanie co pan. Przecież pan to bez obrazy ale wyglądasz na... no na pracownika fizycznego... i ten teges, ciągle masz pan zaschniętą zaprawę na kopytach. Jak niby ktoś taki miałby utrzymać jeszcze kogoś innego bez nadwyrężania swoich funduszy? Nieeee panie. Miło z twojej strony, ale nie musisz tego dla mnie robić. Jestem jedynie starym nikomu niepotrzebnym meblem.

-Ile ic płacił poprzedni pracodawca? Tak z ciekawości?- zapytał niewinnie Solid, a kiedy usłyszał odpowiedź dodał.

-Proponuję trzykrotnie tyle, oraz obietnicę, że tak długo jak nikogo nie będziesz próbował oszukiwać w rozliczeniach będziesz cieszyć się stałym zarobkiem. Jestem kimś kto nie ma głowy do takich spraw i mogę sobie jedynie wyobrazić ile funduszy magicznie ulatnia się z mojej sakwy. Co ty na to? - Powiedział w stronę patrzącego na niego z politowaniem kuca.

-Trzykrotnie, naprawdę? Co pan mi tu za bajeczki opowiadasz, jak ktoś kto pracuje jako... chciałoby się powiedzieć, ale nie , nie wolno mi. Ktoś taki jak pan... Kim pan do diaska jesteś?

-Mam na imię Solid Builder, zajmuję się... budownictwem.

Twarz Scribbler Quilla wyrażała bezmiar zdumienia

-TEN Solid Builder? Ten rozchwytywany ostatnio jak świerze bułeczki architekt, który pojawia się czasami na stronach Equestria Inquirer? Toż to... ale przecież.... jak... Pan wybaczy, ale pan nie wyglądasz... łał...

-Widzisz pan, bo dobry dom nie musi wyglądać pięknie. Dobry dom musi mieć solidne fundamenty, i pozwolić zamieszkującej go rodzinie nie bać sięo usterkę. Z zewnątrz taki dom będzie wyglądał jak setki innych, ale solidne fundamenty i nieprzemakający nigdy dach sprawią sporą różnicę komuś kto się dokładniej przyjrzy. Dobry dom składa się z solidnych ścian, a solidne ściany zmurowane są z solidnych cegieł. Pan jesteś taką solidną cegłą którą wielu wyrzuciłoby na śmietnik, dla mnie jednak jesteś pan czymśco chętnie wmuruję w fundament swojej firmy. Co pan na to panie Scribler?

Dwójka kucy podała sobie kopyto przy barze. Po chwili dało się słyszeć “To co zwykle Keg, dwa razy”.


*************************************************************************************************


O ojcu słów kilka, oraz o miejscu gdzie łatwiej poukładać swoje myśli


Słoneczny dzień w sklepie zabawkowym. Roześmiane dzieci biegające między półkami i ciągnące matki by pokazać im swoje upatrzone znaleziska. Dzień jak co dzień dla sprzedawcy w takim miejscu, jednak tym razem pewien szczegół nie pasował do reszty. Przy jednej z półek z maskotkami stał wysoki i postawny kuc o szarej maści, kasztanowej grzywie. Nosił on szary kowbojski kapelusz i wyglądał jakby dopiero co wyszedł z placu budowy. (Co wnioskować można było po pozostałościach tylku na jego sierści). Sprzedawca uznał, że klient nie może się zdecydować, więc postanowił moze coś doradzić. Po podejściu bliżej dostrzegł, że na twarzy jego klienta widnieje wyraz bezbrzeżnej nostalgii, a w jego kopycie znajdowała się maleńka maskotka, którą trzymał wręcz z matczyną czułością w swoim wielkim niczym cegła kopycie. Powodowało to dosyć ciekawy kontrast.

-Dzień dobry Panu, czy mogę jakoś pomóc? - Zagadnął sprzedawca.

-A i owszem. Proszę mi powiedzieć, czy sprzedaż tych zabawek od Toy Buildera, jak widać na metce idzie sprawnie? Kucyki je kupują?

-Tak, owszem. Jest to jedna z naszych bardziej rozchwytywanych marek, dzieciaki je uwielbiają.

Na twarzy Solid Buildera wykwitł szeroki uśmiech

-Hmmm... wiesz pan co? Wezmę ten breloczek. Ile za niego?

Chwilę później przy jednym z zaczepów przy żółtej kamizelce Solida dyndał breloczek przedstawiający maleńką maskotkę, na której metce napisane było Toy Builder.

Tak, sklepy zabawkowe zawsze pozwalały mu się uspokoić i pozbierać myśli. Przypominały mu czasy kiedy jego ojciec, Toy Builder pracował nad tworzeniem swoich małych dzieł sztuki w salonie, który był zawsze kolorowy i przyjazny dla oka. Sam zapach nowiutkich zabawek działał na niego kojąco, pozwalał poukładać sobie wszystko na spokojnie. Teraz Solid skutecznie uspokojony wiedział już jaką odpowiedź dać temu bizneskucowi, którego sklep miał stawiać. I raczej mu się ona nie spodoba...


                 ******************************************************************************


O akcie przemocy


Słów kilka, riposta, temperement wzburzony

I zamach wzięty kopytem wzniesionym

by cios zadało druzgocący i szybki

gdyby trafiło w ścianę posypałyby się płytki


Celem jednak tors maści szarej

szeroki co prawda, lecz mówmy co dalej

piana na pysku, napastnik rozsierdzony

ciosy spadające z każdej możliwej strony


Lecz coraz to słabsze, na twarzy zdziwienie

taksuje go właśnie karcące spojrzenie

pełne politowania, lecz twarde niczym stal

nie skierowane we wroga lecz gdyby gdzieś w dal


“Tylko na tyle Cię stać wielki wojowniku?

Czyżbyś lepiej nie potrafił dobrać przeciwników?

Czy już takie problemy wojownik przysparza,

że atakujesz bez powodu zwykłego murarza?”


Przed wojownikiem niczym solidna ściana

stała sylwetka z rodu builderów wydana

mimo żeber trzeszczących, złamanych kości

grymas bólu na pysku nie zagościł


Głos wciąż spokojny, lecz z ust krew płynie

efekt ciągłego uderzania po łepetynie

mgłą wzrok zaszedł i czas już na finał

wojownik ten już zawsze będzie go przeklinał


słowa przebrzmiały, runęła szara ściana

niczym prócz woli wcześniej nie trzymana

ryk z gardła wojownika się wydobywa

ryk przegranej, cóż i tak też bywa...



Ze zbiorów przygodnie napisanych wierszy dzieła Rhyme Weaver’a po zajściach w pewnym lokalu zwanym “Chwila Odpoczynku”.



 

Edited by kapi
  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Imię: Clover Scamp

 

Gatunek: Jednorożec

 

Wygląd: Zielona klacz, nieco wyższa od innych kucyków, pół długie włosy koloru brązowego, złote oczy.

clover_by_anathiela-d68rbr5.jpg

 

Historia: Clover jestem starszym dzieckiem z rodu Scamp, jest starszym dzieckiem swoich rodziców,ma jeszcze trójkę rodzeństwa bliźniąt dwie dziewczynki i jeden chłopiec. Zawsze lubiła się nimi zajmować. Klacz do końca nie była grzeczną klaczą, którą można sobie drygować jak się jej zagra, tak naprawdę ma bardzo kapryśny i arogancki charakterek wie czego chce... O tym przekonał się jej ojciec Runo Scamp, kiedy to swoją pierworodną uczył sztuki magicznej z różnymi ziołami i kwiatami. Młoda 6 letnia klacz nie zgadzała się z zaklęciem ojca, które dla niej było liche ( w nocy w tajemnicy czytała książki o magii z biblioteczki ojca), w taki sposób za jej przyczyną podwoiła moc zaklęcia.

Kiedy miała wolny czas spędzała go na spacerach, po lesie Everfree nie była lękliwą młodą klaczą, która bała się nie wiadomo czego. Tam poznała zebrę Orchid, która nauczyła ją wielu różnych ziół i jak je przyrządzać. Zaprzyjaźniła się ze zwierzętami z lasu, choć niektóre chciały ją zjeść lub zamienić w kamień, młoda klacz potrafiła je ujarzmiać i z troską do nich przemawiać. Wiele lat uczyła się magii, zazwyczaj ćwiczyła wtedy pomagając młodszemu rodzeństwu w zabawach lub przy nauce, a także rodzicom w pracy i co dziennych czynnościach domowych. Dlatego wszyscy uważali ją za wszechstronną młodą klacz.

W wieku 25 lat poznała niezwykłego jak dla niej ogiera, jednak nie wyznała mu swoich uczuć. Kidy uczyła się zaklęcia odkrywania kogoś myśli, zrozumiała, że i tak by u kogoś takiego jak on nie miała szans od tamtej pory nie używała tego zaklęcia.

Jedno co omijała zaklęcia, które by miały krzywdzić jakiegoś kucyka czy zwierzę, wolała komuś przemówić do rozsądku i pomóc swoją magią niż krzywdzić. 

 

CM zdolności z nim powiązane: Clover CM pojawił się w wieku 10lat, to dlatego, że nie była do końca zdecydowana co do swojego talentu i patrzyła w inną stronę. Dopiero kiedy zorientowała, się na czym polega przyjaźń i pomoc każdemu. Lubiła to co robiła ziołolecznictwo i magia, powstał znaczek spirala a w jej środku serce, które oznaczało miłość do każdego kucyka i innych stworzeń (Clover wierzyła, że wszystko co żyje ma duszę, odrębną od kucyków, kiedy zrywała kwiaty, zioła, lub gałązki cichutko prosiła je o ich cząstkę siebie jak i przepraszała). Zielona spirala oznaczała jej charakter: wrażliwość ale i upartość czasem faktycznie potrafiła być zakręcona, ale wiedziała co robi w tym wszystkim tylko inni nie rozumieli tego na początku.Spirala również oznacza życie, które Clover szanuje.

 

Umiejętności: Magia wszelkiego rodzaju, czytanie w myślach, teleportacja, tworzenie magicznych skrzydeł  i różnych potrzebnych rzeczy do urzytko co dziennego(wszystkie inne zaklęcia, które powinny znać magowie), wciąż się uczy nowych rzeczy. Ziołolecznictwo i inne temu podobne, pierwsza pomoc, hipnoza. Zrobić opatrunek z najprostszych składników.

 

Inne informacje: Klacz ma swój szósty zmysł, szybko zmienia zdanie umie przewidzieć czasem sytuację. Potrafi wyjść z trudnych i zawiłych opresji, poskramia różne zwierzęta i tzw. potwory. Lubi zabawę. Szybko się uczy, nie lubi używać jakiejkolwiek broni. Potrafi być bardzo przekonująca, jest sprytna, urocza milutka, szybko może zmienić swój nastrój w bardzo niesympatyczną i niegrzeczną klacz. Nauczyła się również szyć, choć tego na co dzień nie robi.

 

Ekwipunek: Ma swoją torbę, w którą zabiera, swoje dwie ważne książki ze spisanymi ziołami i czarami. Manierkę z wodą i z kilka muffinek w tym parę owoców i koniczynę do pochrupania. Również akcesoria do zbierania ziół i potrzebne akcesoria na opatrunki. Notesik do pisania i pióro. I oczywiście swój własnoręcznie uszyty płaszcz. I z sakiewkę ze 100 monetami.

Edited by Anathiela
  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

1. Imię: Onyksis

2.Gatunek: jednorożec

3.Wygląd: post-3808-0-67790300-1373477608_thumb.pn

zazwyczaj widziany w kaptórze i płaszczu.

4. Historia postaci:

Onyksis jest szlachetnie urodzonym jednorożcem który samotnie podróżuje po Equestri w poszukiwaniu różnorakich artefaktów. Zazwyczaj jest widziany w okolicach różnych grobowców lub tego typu lokacjach. Nie obchodzą go pieniądze, dlatego wszelkie znaleziska zatrzymuje dla siebie. Jego historia zaczęła się kiedy miał 17 lat. jego rodzice starali się go wychować na godnego następce ich szanowanego rodu, jednak Onyksis wcale nie widział się w roli dobrze ułożonego dżentelkuca chodzącego na gale i zakładającego perukę. Dlatego postanowił uciec od rodziców i podążyć własną ścieżką. Przez większość czasu nie wiedział co ze sobą zrobić, po prostu podróżował w różnorakie lokacje i uczył się w okolicznych bibliotekach. Pewnego dnia spotkał Starswirlda Brodatego który widząc jego zaangażowanie do nauki postanowił przyjąć go na kilka lekcji. Onyksisowi bardzo spodobała się perspektywa uczenia się od najzdolniejszego jednorożca w Equestrii, więc zgodził się od razu. Czas jaki spędził na szkoleniu sprawił że stał się bardzo zdolnym jednorożcem. Wszystko szło świetnie aż do pewnego incydentu. Starswirl Brodaty opowiedział młodemu Onyksisowi o tajemniczych zaklęciach czasu które są ukryte w podziemiach zamku. Nie mogąc się powstrzymać Onyksis pod osłoną nocy zakradł się do zamkniętej komnaty i zaczą w niej buszować. Onieśmieliło go to co zobaczył. Komnata była wypełniona niezliczoną ilością pergaminów i map. Szczególnie zainteresowały go zwoje z opisem różnorakich artefaktów które w różny sposób wpływały na moce kucyków. Potęga jaką zaczą sobie wyobrażać całkiem ogarnęła jego umysł, wtedy zobaczył zwój z napisem "amulet pradawnych". według opisu mógł on sprawić że każdy kto go nosi staje się nieśmiertelny. Onyksis postanowił że znajdzie ten amulet i będzie żył wiecznie, przy okazji szukając innych rzeczy które zwiększą jego moc. W przypływie pragnień Onyksis użył jednego ze zwojów czasu które były w komnacie. Niestety nie zdołał go okiełznać i padł nieprzytomny na ziemię. Obudził się dopiero jutro z bólem głowi w komnacie Starswirla. jednorożec wyjaśnił mu że zaklęcie którego użył w pewien nieoczekiwany sposób wpłynęło na jego umysł. Od tej pory Onyksis posiadł zdolność przepowiadania tego co stanie się za chwilę (jego spojrzenie może sięgnąć około 5 minut do pszodu). Za złamanie zasad swojego mentora Onyksis został wyrzucony z nauk. Od tamte chwili Onyksis podróżuje po Equestrii w poszukiwaniu różnorakich reliktów i szukania różnych informacji które ich dotyczą. Dużą część wolnego czasu pszesiaduje w bibliotece po prostu ucząc się. Aktualnie ma 23 lata.

 

5. CM i zdolności z nim powiązane: Okrąg wokół którego krąży 6 znaków nieznanego języka. w środku znajduje się czarna gwiazda.

potrafi świetnie tłumaczyć stare manuskrypty.

 

​6. Umiejętności: Onyksis potrafi świetnie orientować się w przestrzeni, ma niesamowite poczucie kierunku. Jego umiejętności magiczne są na bardzo wysokim poziomie. Potrafi również przepowiedzieć przyszłość w skali do 5 minut. Posiada rozległą wiedzę o starych i cennych rzeczach i potrafi na oko powiedzieć czy to autentyk czy podróbka.

 

7.Wszelkie inne informacje, o których warto, żebym wiedział: Onyksis nie cierpi kiedy ktoś podważa jego inteligencje lub kwestionuje jego cel. kiedy się zdenerwuje nie panuje nad sobą więc stara się kontrolować swoje emocje.

 

8.Ekwipunek:

-plecak a w nim kilka książek, parę piór, pamiętnik, parę map, podręczny sztylet, kilka klejnotów i złotych monet.

- często nosi kaptur i płaszcz.

 

 

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

1. Imię - Dan Sylveste

2.Gatunek  Człowiek Kolonista

3.Wygląd (http://imageshack.us/photo/my-images/10/93x3.png/)

4. Historia postaci :Urodził się na Caprice w małej małym mieście na południe od stolicy.W dzieciństwie był bardzo chorowity,rodzice wozili go od lekarza do lekarza.Odwiedzili prawie wszystkich lekarzy w dwunastu koloniach.Dopiero wizyta w specjalistycznym szpitalu wojskowym na Piconie,pomogła mu.W wieku 7 lat ojej często go zbierał na pokazy wojskowe ze względu iż rodzina ma długie wojskowe korzenie.jemu najbardziej podobały się pokazy Viperów.Pięknych super szybkich kolonialnych myśliwców.Kiedy ukończył szkołę szkole oficerską,zapisał się na trening  lotniczy,uczestniczył w szkoleniach razem z porucznikiem Adamą.Ukończył podstawy pilotażu z wynikiem bardzo dobrym.Trening zaawansowany zakończył z wynikiem dobrym.Pierwszym przydziałem był Pegaz.Po kilku miesiącach trafił na Battlestar o nazwie Galactica.Obecnie stacjonuje na Galactice.

5. Pocisk. Zdobył go ucząc się strzelając z ojcem z wiatrówki do celów.

​6. Umiejętności :-Posługiwanie się bronią palną.

-Podstawy pilotażu.

-Zaawansowany pilotaż.

8.Ekwipunek

Zapalniczka,nóż wojskowy,pistolet.

podstawowy sprzęt wojskowy

Edited by Atlantis
  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

1. Imię: Aik Ciemny-Myśliciel

2.Gatunek: Breton

3.Wygląd: Przystojny Bretończyk, brązowe krótkie włosy, który ma 24 lata

4. Historia postaci: Urodzony w Skyrim w Windston Manor, w Hjaalmarch w Królestwie Skyrim. Od najmłodszych lat swego życia był szkolony przez swoją matkę na dobrego zabójce Mrocznego Bractwa. Okazał się dobry w walce magią zniszczenia i przywołania, dobrze posługiwał się także Kuszą i dwoma sztyletami. W mrocznym bractwie słyną z idealnych umiejętności wtapiania się w otoczenie, stworzył czar zmiany w daną istotę. Kiedy miał 24 lata, Nocna Matka mianowała go słuchaczem, a jego matka z powodu odkrycia portalu do nowego miejsca, i za zgodą Nocnej Matki, Aik ma założyć nowe Sanktuarium w nowym świecie, i tam rozesłać książki z czarnym sakramentem, i wypełniać zabójstwa, Ku Chwale Sithisa.

5. CM i zdolności z nim powiązane: BRAK

​6. Umiejętności: Posługiwanie się kuszą na poziomie zaawansowany, posługiwanie się sztyletami na poziomie Mistrz, Magia przyzwania i zniszczenia na poziomie zawansowanym (Potrafi przyzwać Szkielety, Draugi. Z zniszczenia to błyskawice i kule ogniste. Także Implozja ognia), smocze krzyki na poziomie dobrym (Zna Przyzwanie smoka, Nieugięta siła, czyste niebiosa)

7.Wszelkie inne informacje, o których warto, żebym wiedział: Jego partnerem a zarazem pojazdem jest Smok Odaviing. Jako siedziby wybrał opuszczony fort w górach Pomiędzy Equestrią a Kryształowym Królestwem.

8.Ekwipunek: Szata Mroku, Kaptur mroku, rękawiczki mroku, Buty mroku, Dwemerska Ulepszona Kusza, Ostrze Cierpienia, Deadryczny Sztylet, 30 bełtów, 7 mikstur leczniczych, 13 mikstur many, 13 jedzienia.

Edited by peros81

Share this post


Link to post
Share on other sites

1. Imię Arceus

2.Gatunek pegaz

3.Wygląd jasno umaszczczony, szara grzywa, ogon lekko przypalony na końcu. 

4. Historia postaci: Arceus wiódł podwujne życie, za dnia drobny medyk, zawsze pomocny i miły. Nocą płatny zabujca, tak było przynajmniej do momentu kiedy swijego młodszego brata spodkał wtedy uświadomił sobie że przez te kilka lat kiedy kasę trzepał łamał serca wielu kucykom. Przez cały czas miał pewnego wiernego kompana, Aiona. Pewnego dnia Aion zaginął, jak udało się ustalić za jego zniknięciem stały podmieńce. Po wyprawie i zranieniu pewnego podmieńca udało się ocalić Aiona, ale groźba zemsty od strony Changei pozostała.

5. CM i zdolności z nim powiązane: wydłużone źdźbło trawy. Jako początkujący alchemik musiał czasami zebrać jakieś zioła, jego CM sprawia że lepiej widzi wszelkie rośliny o magicznych właściwościach w nie dużym promieniu.  

​6. Umiejętności: Alchemia od napojów energetycznych po śmiertelne trucizny, oraz strzelectwo. 

7.Wszelkie inne informacje Nieźle strzela, nie lubi okazywać emocji i nie może oprzeć się widokowi małego kucyka z błagalną minką.

8.Ekwipunek: łuk kilka strzał, przestrzelona mapa z zaznaczoną Changeą (do zwrotu Twi) czarny płaszcz, fiolka ze środkiem nasennym, oraz nóz, (jedzenie w domu).

Share this post


Link to post
Share on other sites

Imię: Grass Whisperer
Gatunek: jednorożec
Coś o wyglądzie: http://fc08.devianta...ous-d5tgbah.jpg

Historia postaci: Urodził się w Stalliongradzie, dużym mieście przemysłowym. Marzył o studiach na Uniwersytecie Medycznym w Canterlot, ale jego rodzina nie należała do tych bardzo zamożnych. Razem ze swoim przyjacielem, Nut Shell'em wykupili mały warsztat od starego pana Nail'a*. Tam pracowali nad machiną, która przyniosłaby Grass'owi odpowiednie fundusze na opłacenie sześciu lat studiów. Ich praca trwała dwa lata, w tym czasie Nut poznał swoją narzeconą, Sweet Cherry**, kwiaciarkę, która lubiła przesiadywać razem z nimi w warsztacie. Po wielu dniach i nocach żmudnej pracy ich dzieło było gotowe. Wieść o przedsięwzięciu, jakiego się podjęli, rozniosła się już nie tylko po Stalliongradzie, ale również w Fillydelphii i kilku mniejszych miastach. Wielu ostrzyło sobie zęby na maszynę, gdyż pozwalała ona na znaczne usprawnienie pracy w zakładach przemysłowych przy minimalnym zużyciu energii. Zanim jednak wystawiliby swój wynalazek na aukcję musieli sprawdzić, czy działa prawidłowo. A jak wszyscy wiemy, nawet najlepsza maszyna czasem może nie działać, tak, jak trzeba. Pozwól, że tutaj zamiast zimnego i nudnawego opisu sytuacji zamieszczę krótkie opowiadanko:

- Ciśnienie 80% i rośnie.
- Obroty 8000.
- 95%
- Wszystko w normie.
- Uwaga, przekraczamy 100%. Ciśnienie 105%
- Otwieram zawór B.
- 120%
- Słyszysz to?
- Co?
- Ten dźwięk.
- Nie.
- Utrzymaj parametry na tym poziomie, sprawdzę dokładniej.
- Jasna... Co to było!?
- Wyłączaj!
- Odcinam! Zawory bezpieczeństwa nie działają, trzeba ręcznie!
- Otwie(...)

Młody kucyk powoli otworzył oczy, przy łóżku na którym leżał stała klacz w białym czepku na głowie.
Właściwie to wszystko było tu białe, sufit był biały i ściany były białe, możliwe, że i podłoga, była
biała, ale tego akurat sprawdzić nie mógł, ponieważ ku wielkiemu zaskoczeniu nie był w stanie się ruszyć. Gdzie jestem, co się stało - chciał zapytać, ale żaden dźwięk nie wydostał się z jego ust.
- Śpij - powiedziała pielęgniarka kładąc mu kopytko na czole - Musisz odpoczywać. Zamknął oczy i zasnął.

- Posłuchaj mnie, czy pamiętasz co się stało?
- Nie, nic nie pamiętam. Dlaczego tu jestem?
- W twoim warsztacie był wypadek, dlatego jesteś teraz pod naszą opieką. Poskładaliśmy cię do kupy, kości się ładnie zrastają i wkrótce będziemy mogli wyciągnąć cię z tych usztywnień. Jesteś młody i silny, szybko się wyliżesz.
Pacjent nie odpowiedział. Co tam się stało, dlaczego nic nie pamięta? Co z Nut'em, czy też tam był? 
Czy nic mu się nie stało?
- Mój kolega - powiedział cicho - Nut Shell, czy był tam ze mną?
- Dość rewelacji jak na jeden dzień chłopcze, porozmawiamy jeszcze, na razie odpoczywaj.

Nut nie żyje. Nie żyje i to moja wina! Gdybym nie zbudował tej przeklętej machiny dzisiaj by żył.
Zabiłem go. Zabiłem... Od miesiąca się tym zadręczał, szpitalna psycholog robiła co mogła i prawie jej się udało, prawie. Prawie czyni wielką różnicę. Słowa Sweet Cherry z którą Nut był zaręczony wciąż dudniły mu w głowie - "to twoja wina" rzuciła mu na schodach szpitala, gdy wychodził. Tak, to była jego wina.

~~~

Gdy wyzdrowiał, wyjechał do Canterlot na studia. Skąd miał pieniądze? Dobre pytanie. Sam nie był pewien, kto okazał się być tak hojny, w każdym razie w domu znalazł czek z sumą wystarczającą. Ukończył je z wynikiem celującym, był wzorowym studentem, szanowanym przez profesorów i kolegów. Mimo to unikał towarzystwa i wszelkich imprez, lubił być sam.
Przez lata męczył się ze wspomnieniami. Nawiedzały go w najmniej oczekiwanych momentach. Były bolesne, tak bardzo, że Grass'owi w końcu udało się całkowicie zapomnieć o całym wypadku.
Przeprowadził się do Ponyville i tak podjął pracę w miejscowym szpitalu.

* - Pan Nail jest starszym, już podupadającym na zdrowiu kucykiem. Przez całe życie pracował jako mechanik i konstruktor, ale gdy starość zaczęła dawać mu się we znaki poszedł cieszyć się tym, co mu jeszcze z życia pozostało. Warsztat sprzedał dwóm młodym znajomym ogierom. Wiedząc, że nie dysponują wielką ilością funduszy sprzedał warsztat za niewielką sumę, mając nadzieję, że zostanie dobrze wykorzystany i przyniesie młodym wynalazcom wiele pomysłów.

** - Sweet Cherry jest kwiaciarką pracującą w Stalliongradzie. Jej Cutie Mark przedstawia dwa kwiaty wiśni. Nut'a i Grass'a poznała przez przypadek, w tym pierwszym się zakochała. Wiele czasu spędzała w warsztacie, przypatrując się pracy nad maszyną. Sama nie znała się na konstrukcji, więc nie mogła pomóc. Z czasem Nut oświadczył się jej. Przyjęła je, stając się tym samym narzeczoną Nut Shell'a. Ślub i wesele chcieli urządzić zaraz po zakończeniu budowy wynalazku.
Niestety poszło nie tak, jak wszyscy chcieli. Nut zginął w wypadku, Cherry w tym czasie nie było w warsztacie. Popadła w rozpacz, i gdy uzyskała możliwość spotkania się z Grass'em rzuciła mu w twarz, że to była jego wina. Tak naprawdę wiedziała, że winnego nie ma, mimo to chciała sobie ulżyć, zrzucając ją na kogoś. Tak naprawdę Grass nigdy nie przestał być jej przyjacielem, Sweet Cherry nie przewidziała, że jej słowa wyryją się tak głęboko w jego umyśle. Jako przeprosiny podarowała mu czek z pieniędzmi, jakich potrzebował, chociaż wiedziała dobrze, że najprawdopodobniej Grass nigdy nie dowie się, od kogo go otrzymał.
Obecnie Sweet Cherry mieszka w Hoofingam, gdzie prowadzi swoją własną kwiaciarnię.

Cutie Mark: Dwa skrzyżowane ze sobą skalpele, symbolizujące jego talent do chirurgii i umiejętność skupienia się na wykonywanej czynności.

\

Share this post


Link to post
Share on other sites

Imię: Aiderose

 

Gatunek: Jednorożec

 

Wygląd: 

u1ly9.jpg

Historia: Aiderose urodziła się w Canterlocie. Jej rodzice pochodzili z innego kraju, dlatego początkowo miała mieć na imię tylko Aide, lecz gdy się urodziła, pierwsze, co zobaczyła, to były róże, które trzymał jej tata, aby wręczyć swej żonie. Dlatego więc do początkowego imienia dodali też rose. Jej ojciec Forcer Flambée był kowalem. Jej matka Pétillement Fil krawcową. Oboje chcieli, żeby ich córka poszła w tym samym kierunku, co jej rodzicielka. Jednak ona nie podzielała ich chęci. Albowiem pragnęła zostać medykiem. Nie powiedziała o tym rodzicom i z pokorą poszła do specjalnej szkoły, która od razu uczyła szycia itp. Lecz klacz ku niewiedzy rodziny nie chodziła do szkoły i wymykała się do Lasu Everfree, mimo, że był daleko, lubiła spacery. Kiedy mogła, to wypożyczała z Canterlockiej Bliblioteki książki, w których był spis wielu ziół, ale też takie, gdzie były opisywane sposoby na zrobienie dobrego opatrunku. Przebywając w lesie studiowała te księgi i po jakimś czasie opanowała do perfekcji znajdowanie roślin i ziół ze znaczeniem medycznym, ale też takie do spożywania bez obaw przed zatruciem. 

Pewnego dnia odważyła się, aby powiedzieć rodzicom, co ją tak naprawdę interesowało. Mieli oni przez jakiś czas opory, ale w końcu zaakceptowali to i wysłali córkę do szkoły medycznej. Mimo, że jednorożec miał już 16 lat, to w dalszym ciągu nie miał swojego znaczka, przez co padał ofiarą licznych pośmiewisk. Na ogół Aiderose ignorowała to, ale dochodziło też do paru sprzeczek, a sam kucyk robił się coraz bardziej awanturniczy. Zdenerwowana tym, co musi przeżywać w szkole wzięła ze sobą torbę i wyruszyła do swojego ulubionego lasu. W jego głębi znalazła ciężko zranionego kucyka. Czym prędzej podbiegła do niego. Wyjęła z torby bandaż oraz liście pewnej rośliny. Rozdrobniła je na malutkie kawałeczki i przycisnęła do rany, po czym zabandażowała. Kuc przez cały czas był świadomy tego, co się działo. Rana była tak poważna, że nie mógł się ruszyć, ale widząc zbliżającą się do niego klacz od razu obudziła się w nim nadzieja. Gdy otrzymał jeszcze pomoc medyczną, to poczuł ogromną ulgę, znacznie mniej bolało. Aiderose pomogła mu dojść do jego domu i oddała w kopyta rodziny. Jednak wtedy w jej głowie pojawiła się pewna myśl. Rana, którą miał ogier, zadana była przez zwierzę, dlatego więc własnokopytnie zrobiła łuk i strzały, aby w razie czego mieć się czym bronić. Mimo, że tak bardzo skupiała się na leczeniu z pomocą ziół i bandaży, to także nauczyła się do perfekcji paru zaklęć. Między innymi telekinezy, teleportacji, telepatii, leczenia i takiego, które może ją wspomagać w szukaniu ziół i roślin z właściwościami leczniczymi. 

Lata mijały, a klacz była coraz starsza. W końcu ukończyła szkołę, otrzymała stypendium oraz prawne pozwolenie na bycie medykiem. Jednak zamiast założyć swój własny gabinet zaczęła wędrować po wielu lasach w poszukiwaniu ziół. Wracając do swojego rodzinnego domu w Canterlocie przygotowywała maści i syropy, które w razie czego mogły pomóc rodzicom. W chwili obecnej ma lat 26 i w dalszym ciągu podróżuje po lasach.

 

CM i zdolności z nim powiązane: Jej znaczek przedstawia zielony liść, który symbolizuje to, że potrafi znajdować rośliny i zioła, potrafiąc przy tym w odpowiedni sposób je zastosować. Za liściem zielona aura, którą przybiera kształt plusa, który w medycynie jest rozpoznawalny, oznacza jej talent do leczenia.

 

Umiejętności: Leczenie i wszystko, co z nim związane, strzelanie z łuku, walczenie sztyletem, rozpoznawanie ziół i roślin, które można spożywać, ale także wykorzystać do medycyny, orientacja w terenie, korzystanie z zaklęć telekinezy, teleportacji, telepatii, leczenia i tego, który pomaa przy szukaniu potrzebnej roślinności.

 

Wszelkie inne informacje: Aiderose jest ponurym kucykiem, który prawie zawsze jest poważny. Raz bywa złośliwa i chamska, a raz miła i przyjaźnie nastawiona. Niezbyt ufna. Na ogół cicha i spokojna, ale zdarza się, że w ironiczny, bądź złośliwy sposób skomentuje coś, bywa szczera do bólu. Dosyć łatwo wyprowadzić ją z równowagi, ale stara się panować nad emocjami. Na ogół jest odważnym kucykiem, ale zdarza się, że się czegoś przestraszy. Widok krwi jej nie przeraża, ze wzgledu na jej zawód. W związku z tym, że jej rodzice pochodzą z Francji (no co? lubię Francję), to także nauczyli ją swojego ojczystego języka, mimo, że Aiderose urodziła się w Equestrii. Ma przez to charakterystyczny sposób wymowy litery "r", mówi tę literę przez gardło. "aide" to francuskie słowo, a wraz z "rose" jej imię wymawia się Idrołs i oczywiście r jest akcentowane i mówione przez gardło. 

 

Ekwipunek: 

- łuk, wraz z kołczanem, w którym jest 25 strzał

- torba, a w niej: sztylet, gaza, bandaże, plastry, zioła, maść na rany i poparzenia, sakiewka z pieniędzmi (120 monet), materiały, które potrzebne są na zrobienie strzał do łuku (nie ma tylko patyków, ale je będzie zbierać w lesie), sznurek, jedzenie i picie

Share this post


Link to post
Share on other sites

Uniwersum Warhammera 40k

Imię: Larthfil
Nazwisko: Tannin
Rasa: Człowiek

Przynależność: Kosmiczni Marine Chaosu, Straż Śmierci
Ranga: Marines Zarazy
Wygląd:

tn7x.jpg


Historia:
Larthfil będąc jeszcze wiernym żołnierzem Imperatora, zabijał wszystko co może zagrozić Imperium ludzi. Jednak później on i reszta legionu podniosło bunt przeciwko Imperatorowi, podczas z jednego z lotów przez Osnowę. Okręty jego legionu utknęły podczas sztormu podprzestrzeni, na domiar złego na okrętach pojawiła się tajemnicza plaga. On oraz reszta jego braci była bardziej odporna na choroby i toksyny, ale ta plaga deformowała i plugawiła ich ciała. Ich dowódca ofiarował swą duszę i swoich żołnierzy Osnowie aby ich oszczędzono z męk. Nurge pan rozkładu i zgnilizny zgodził się na propozycję. Kilka tysięcy lat po upadku rewolucji, Straż Śmierci bo tak nazywał się Legion w którym służył Larthfil. Ukryła się w Oku Grozy. Sam Larthfil jak jego bracia mają dar od Nurlge'a konkretniej długie życie dzięki czemu żyją już 10 000 lat, po latach kilku ataków na bazy Imperialne dostał zadanie udać się gdzieś. Sam nie wie gdzie...
Umiejętności: Strzelania i walka wręcz oraz operowanie granatami
Ekwipunek: Miotacz żółci, piłomiecz oraz granaty

Edited by komputer

Share this post


Link to post
Share on other sites

Uniwersum Warhammera 40k.

Imię: Innocencja
Nazwisko: Roch
Rasa: Człowiek
Ranga: Lord Chaosu (oczywiście aspektu Nurgla)

Przynależność: Kosmiczni Marine Chaosu, Córki Plagi

Wygląd:

Historia:

Innocencja była jedną z gorliwych sług Adepta Sororitas oraz specjalistką od walki z demonami, nawet dostała awans do Ordo Malleus, lecz zrezygnowała ponieważ chciała walczyć u boku swych sióstr. Podczas jednej z kampanii przeciw demonom statek, na którym przebywała został wessany do Osnowy. W Domenie Chaosu Ona i reszta sióstr nie zamierzała się tak łatwo zginąć, bowiem walczyły, aż do końca, lecz to co je spotkało było gorsze niż śmierć. Przez wpływ Mrocznych Bogów uległy ich mocy, powodując, że dzielne siostry stały się służkami Nurgla. Dzięki darom Ojczulka, którymi została obdarzona długowiecznością, przez to ma 15,000 lat. Swej wysokiej pozycji uzyskała dzięki podbojom na światy, które oddawała Władcy Much i poprzez szerzenie chorób wśród innych ras. Dowodzi Córkami Plagi, bowiem po przejściu na stronę Chaosu zmieniły nazwę zakonu, którym służyły.

Umiejętności: Władanie mocami Nurgla, walka wręcz i strzelanie.

Ekwipunek: Pistolet plazmowy, runiczna kosa oraz pochodnia, która płonie zielonym ogniem.

(A co zagram kobietą będzie zabawnie, a wygląd dodam później, bo nie mam pomysłu)

Edited by MasterDash

Share this post


Link to post
Share on other sites

Imię: Dalia
Rasa: Aera
Płeć: żeńska

Wygląd:
Jest to, o wiele większa od zwyczajnej, kotka. Ma posturę 1/2 kucyka. Jej sierść jest czarna. Ma szafirowobłękitne oczy i bardzo długi, większy od niej samej o 2 razy, ogon, zakończony białym futrem. Na szyi ma niewielki,zawiązany na rzemyku, skórzany woreczek którego zawartość jest tajemnicą.

Historia postaci:

W Domu Starszyzny zebrało się całe osiedle. Wszyscy, od matek z dziećmi, przez młodzików i dorosłych, na starcach kończąc. Wszyscy, w ciszy i skupieniu, wpatrywali się w ogień na środku sali. Nagle w sali zabrzmiał czyjś basowy i dudniący głos. Zaczął przemawiać Najstarszy:

 

"Od początku istnienia naszego ludu, przez eony, byliśmy nierozerwalnie związani z plemieniem Białych Tygrysów. Razem rodziliśmy się, razem żyliśmy, razem umieraliśmy. Nasze społeczeństwo doskonale się uzupełniało. Do czasu. Wszyscy pamiętamy Wielki Rozłam. Były to straszne czasy. Tygrysy, bez uprzedzenia, bestialsko wymordowały naszych braci. Nasze wioski, nasze domu, nasze rodziny. Wszystko płonęło a po ziemi lała się szkarłatna posoka. Wsiąkając w ziemię, naznaczyła ziemie naszych przodków oraz zdrajców krwią Aera. Krwią, która nigdy nie wybaczy zdrady. Niedobitkom, którym udało się przeżyć, zaczęło pomału reorganizować nasze społeczeństwo. Nasi przodkowie odkryli wtedy tajemne kryształy zwane Manalitami które były przesiąknięte energią. Manality dały naszym przodkom moc i potęgę której potrzebowali. Wtedy też utworzono Pierwszą Komondorię. Komondoria była stowarzyszeniem tych z Aera którzy mieli dość naszej bezsilności. Szkoliła wspaniałych wojowników, znających tajemne sztuki naszej rasy. Wspomagani Manalitami, nasi żołnierze byli nie do pokonania. Ale odezwała się nasza Krew. Ziemia stała się jałowa i nie chciała wydawać plonów. Matki nie miały za co wykarmić krzyczących dzieci. Postanowiono więc wyruszyć na poszukiwanie nowego lądu. Nowej ziemi, nie skalanej Krwią Aera. Wszyscy, bez wyjątku, starcy, kobiety, mężczyźni, dzieci, zebrali się i wyruszyli ku morzu gdzie mieli ruszyć ku nowemu, niekoniecznie lepszemu, życiu. Mieli przed sobą długą drogie. Ale podjęli to ryzyko. I dzięki nim, możemy tutaj razem być i spożywać wieczerzę"

 

Staruszek wziął łyk wina i oblizał wargi. Zacmokał z uznaniem i kontynuował swoją opowieść.:

 

"Pierwsza Komodoria zapewniała ochronę pielgrzymom. Biali bracia opatrywali rannych i leczyli chorych. Bracia zieloni pilnowali aby skarbiec Narodu nigdy się nie uszczuplał. Bracia czerwoni toczyli batalię. A Bracia Niebiescy, najpoważniejsi z nich wszystkich, dbali o to, aby Bogowie byli nam przychylni. I tak, na trzech Statkach Świata, nasi przodkowie dotarli do tych ziem. Zastali tu ziemię żyzną, nadającą się do uprawy, stawy były pełne ryb a lasy bogate od zwierzyny.Występowały tu także rudy cynku i brązu. Odnaleźli też najważniejsze: Manality. Pełne jaskinie Manalitów. Postanowiono, że to tutaj będzie się mieścił nasz nowy dom. Jak postanowiono, tak zrobiono. Z resztek statków postawiono pierwsze Wielkie Domy. Zamieszkali w nich kolejno przedstawiciele trzech Rodów: Elyonu, Targanu i Harlequiini. Na siedzibę Pierwszej Komodorii wybrano Jaskinię Ostatniego Ratunku, jak nazwano miejsce w którym dzisiaj się znajdujemy. Ponownie nasi przodkowie mogli toczyć swoje życie w spokoju."

 

Najstarszy znowu zamilkł. Wszyscy zamilkli. Co niektórzy zaczęli płakać. Ale wszyscy zamilkli, kiedy Najstarszy ponownie rozpoczął opowiastkę:

 

"I tak trwano przez 3 tysiace lat. Minęło wiele pokoleń a nasi przodkowie zyskali długowieczność. My jesteśmy 42 pokoleniem Pielgrzymów którzy przybyli nasze ziemie. Nasz lud liczy mało, bo tysiąc Aera. Jesteśmy na wyginięciu. Prawda jest smutna, moi drodzy. Ale prawda jest ważna. Prawda to jedna z cnót które ja, ostatni Mistrz Pierwszej Komodorii, chcę wam przekazać. Łącznie cnót jest cztery. Po pierwsze prawda, albowiem to ona jest naszą najwierniejszą towarzyszką. Po drugie, wola życia, gdyż bez niej nic nie miało0by sensu. Po trzecie, odwaga. Gdyby nie ona, nie przetrwalibyśmy. I ostatnia, czyli wiedza. Wiedza jest tym, co Aera nigdy nie może stracić. Także, towarzysze, tutaj kończy się moja historia. Mam nadzieję, że ta historia da nam wszystkim do myślenia. Moi kochani Bracia i Siostry, dzisiaj zaprzysięgam was wszystkich do Drugiej Komodori, do Ostatniej Komodorii. Chyba, że Bogowie spojrzą na Aera po raz ostatni swym przychylnym wzrokiem."

 

Trwali w milczeniu po ostatnich słowach Najstarszego. W końcu poszczególni zaczęli odłączać się od Zgromadzenia. Z czasem wszyscy rozeszli się do domów"

 

Obudziłam się. Przyłożyłam łapę do czoła. Całe mokre. Oddech ciężki i miarowy. Zły sen. Kolejny. Postanowiłam, że starczy mi już odpoczynku i ruszyłam w drogę. Dalej, szybciej, pewniej. Gotowa na najwyższe poświęcenie, byleby tylko ocalić swój lud i odnaleźć to, co stanowi twoje przeznaczenie.

 

Umiejętności:

 

Dalia jest niesamowicie szybka i zwinna, aczkolwiek bardzo słaba fizycznie. Dzięki swojemu pochodzeniu, potrafi doskonale korzystać z magii, zwanej Manalityczną. Ogon, dzięki swojej długości, często służy jako długi bicz. Potrafi doskonale widzieć w ciemności.

 

Ekwipunek:

Błękitny Manalit

Edited by Mew Two

Share this post


Link to post
Share on other sites

1. Imię: Harmony

2.Gatunek: Pegaz

3.Wygląd:Biało-niebieska grzywa i żółta sierść.

4. Historia postaci:Harmony od początku była dobra w strzelaniu łukiem. Miała go od dzieciństwa i dzięki niemu zdobyła swój CM. Dostala go na festynie, kiedy była jeszcze źrebakiem. Od razu chciała uczyć się strzelać, lecz była za młoda. Po kilku latach rodzice kupili jej tępe strzały, żeby nauczyła się strzelać. Wychodziło jej to doskonale i po jakimś czasie zdobyła swój CM na zawodach w strzelaniu z łuku. Trafiła prosto w środek tarczy i została mistrzynią w Los Pegasus (to jedno z mojego starego OC'ka pozostało).

5. CM i zdolności z nim powiązaneCM to łuk ze strzałą, a zdolność to strzelanie z łuku.

​6. Umiejętności: Umie doskonale strzelać z łuku. Zawsze trafia.

7.Wszelkie inne informacje, o których warto, żebym wiedział: Wiele razy wygrała konkursy związane ze strzelaniem z łuku, nigdy nie rozstaje się ze swoim łukiem. Nigdy.

8.Ekwipunek:Łuk, 10 srebrnych i 10 złotych strzał,

Mój oc'ek był niegdyś tym kucem, ale kompletnie innym.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Przypuszczam, że moja sesja to Equestriakorps, w każdym razie ta z Guardianem. Postać powstała jako prześmiewczy zamysł, ponieważ ciekawie będzie taką ekipą, jaka w domyśle ma powstać, zawitać do krainy kolorowych koników.

 

Imię: 

Wasyl Andriejewicz.

Nazwisko:

Fokin.

Wiek:

25 lat.

Narodowość:

Ukrainiec.

Ranga:

Porucznik 385 Pułku Strzeleckiego WW NKWD.

Broń:

Karabin Mosin wz. 1891/30 z pięcioma nabojami w magazynku, rewolwer Nagant wz. 1895 oficerski, siedem nabojów w bębenku.

Ubiór: 

Standardowy mundur enkawudzisty, wysokie buty, pałatka.

Dodatkowe przedmioty: 

Torba raportówka, hełm, pas, kabura, bagnet, nóż, amunicja karabinowa (30x, bez magazynka), amunicja do rewolweru (35x, bez magazynka) trzy racje wojskowe, manierka pełna wody, zapałki sztormowe, fajka i kapciuch z tytoniem, mapnik z mapą rejonu Lubelszczyzny, dwa granaty RGD-5.

Wygląd:

Mężczyzna średniego wzrostu (tak z metr sześćdziesiąt osiem), szczupły, młody, bije od niego energia. Słabo zarysowane, ale wytrzymałe mięśnie. Bystro patrzy na świat szarymi, wypłowiałymi oczyma, które dość często mruży w wyrazie dezaprobaty. Twarz pociągła, blada, gładka, lekko kanciasta, z mocno zarysowaną dolną szczęką. Uboga mimika. Wysokie czoło. Odrobinę kartoflany, niekształtny nos. Wąskie, jasne wargi. Czarna broda, wąsy i takież krótkie włosy. Dobrze prezentuje się w mundurze, jakby stanowił z tym strojem idealną całość. Nosi prostokątne okulary w cienkich, drucianych oprawkach. Lekko żółtawe od tytoniu zęby.

Historia:

Urodzony i wychowany w Charkowie w rodzinie inteligenckiej o anty-carskich zapędach w burzliwym roku 1919. Można rzec, ogniste miał urodziny. Los nie dał mu się niestety zapoznać z leninowską koncepcją Związku Sowieckiego, bowiem całe jego młodzieńcze i dorosłe życie upływało w cieniu Ojca Narodów, towarzysza Stalina. Jego młody umysł dość szybko poddał się indoktrynacji, nieznacznie tylko zaburzonej, kiedy to w 1938 aresztowano jego matkę, rzekomo za antysowiecka agitację. Przeszedł przez pionierów i przez Komsomoł, gdzie urobiono go na stereotypowego wręcz, całkowicie posłusznego i lojalnego wobec władzy obywatela. Później trafił do Armii Czerwonej, gdzie miał prawdopodobnie spędzić większą część życia i robić karierę, los jednak chciał inaczej.

 

Wasyl został wyłowiony spośród co bardziej aktywnych rekrutów po pewnym wydarzeniu. Otóż udało mu się kiedyś, w myśl powiedzenia "każdy pilnuje każdego" podsłuchać, jak jeden z członków jego oddziału wyraża się niepochlebnie o przywódcy ojczyzny światowego proletariatu. Doniósł, gdzie trzeba, niesforny żołnierz trafił gdzie trzeba i zrobiono z nim to, co trzeba. W zamian za to oficer zarekomendował Wasyla. Rekomendacja wpadła w ręce osób odpowiedzialnych, została uznana, wkrótce więc młodzieńca o nieposzlakowanej opinii przeniesiono i rozpoczęto jego szkolenie od nowa, tym razem już jako członka NKWD. Był to rok 1940.

 

Dzięki podszeptom odpowiednich ludzi, własnej inicjatywie oraz kilku odpowiednim zbiegom okoliczności dość bystro robił karierę. Wspinał się po szczeblach stopni z taką prędkością, że jego współpracownicy poczęli być o to zazdrośni. Niestety, nie można było znaleźć przeciwko niemu żadnych zarzutów. Sumiennie wypełniał polecenia władzy, nieważne jakie by one nie były. Nawet w haniebnych działaniach skierowanych przeciwko Polakom.

 

Gdy wybuchła Wielka Wojna Ojczyźniana nie oszczędzał siebie ani swojego oddziału. Wyrwał się z okrążenia, tylko dzięki jeńcom oraz swojej reputacji unikając posądzenia o zdradę ZSRR. Mimo tego pozostał wierny Stalinowi i jego poglądom. Brał udział w krótkich walkach na Lubelszczyźnie, na rodzinnej Ukrainie, bronił Kijowa. Tam dostał postrzał w nogę, kula nie przebiła kości, ale na jakiś czas wycofano go z frontu. Wrócił do walki dopiero, kiedy Niemcy dochodzili do Rostowa nad Donem. Nie było mu dane zakosztować zwycięstwa, ponieważ Armia Czerwona, a z nią i NKWD, znajdowały się w ciągłym odwrocie. I tak aż do 1942 roku, do Stalingradu.

 

Od tamtej pory aby streścić żywot Wasyla Andriejewicza wystarczyłoby wkleić dowolny rysopis krasnoarmiejca w latach 42-44. jednak nie wszystko potoczyło się ładnie i klarownie. W pewnym momencie frontowej przygody, oderwany od jednostki macierzystej podczas walk pod Krakowem otrzymał dziwną propozycję...

Edited by Po prostu Tomek

Share this post


Link to post
Share on other sites

Imie: Hans

nazwisko: Zimberman

kryptonim: Archaniol

ranga: Kapitan 4 dywizji granadierow pancernych

ubior : Typowy mundur jednostek waffen ss. Ciemna panterka, czapka oficera, buty czarne oficera.

wiek : 27

wyglad: postawa typowego bawarczyka, czarne lekko spalone wlost, twarz zaslania maska pgazowa. Lekkie umiesnienie. Wzrost ok 189 cm,

historia : Hans urodzil sie niedaleko monachium, jego ojciec zginal na froncie I wojny. Po szkole dolaczyl do armii. Az do 1940 roku nie bylo zadnych zapiskow jego kariery. Zaslyna podczas walk we francji, gdzie wzial do niewoli 40 francuzow co bylo normalne :ming: przed atakiem na zsrr zostal mianowany na sierzanta ku zadowoleniu jego przyjaciol z odzialu. Podczas atakau na zwiazek radziecki odkryto jego zdolnosc bystrego oka jako snajper, od 1941 do 1942 awansowal tak szybko jak szedl front. W lipcu 1942 byl swiadkiem rzezi cywilow i spytawszy sie "po co?" dostal odp. " pan hitler tak chcial". Podczas ofensywy dostal z miotacza ognia w twarz i zostal wycofany za linie frontu gdzie dostal maske. Przez kilka dni praciwal jako straznik w obozie jenieckim gdzie byl swiadkiem mordow. W 1943 roku zglosil sie do tajnego programu "endlord" by obalic hitlera przed wybuchem wojny. Podczas walk w stalingradzie spotkal mlodego nkwdziste i zaproponowal mu wspoludzial w projekcie....

wyposazenie: karabin szturmowy stg44 + magazynki , karabi, snajperski kar98 + magazynki. Prowiant na 2 dni , woda w manierce, granaty oraz 3 paczki papierosow.

 

Black_Blood_Gas_Mask_part_1_by_warm.jpg

 

 

65xGV.png

Edited by Sierżant Guardian

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

×
×
  • Create New...