Jump to content

Strona Główna  |  Ogłoszenia  |  Lista Fanfików  |  Fanpage  |  Feedback
Mellie

Wyżal się.

Recommended Posts

26 minuty temu SPHRAX napisał:

Witam. :brohoof:

 

Mam pewien problem, o którym cały czas myślę...

 

Jestem osobą mocno introwertyczną i nieśmiałą. Zawieranie nowych znajomości, a nawet po prostu przebywanie przez dłuższy czas z osobami, których nie znam, jest bardzo trudne.

 

Z drugiej strony - bardzo zależy mi na uczestnictwie we Wiosennym Łódzkim Ponymeet'cie, poznać fandom i się zabawić.

 

Boję się jednak, że skończy się to w taki sposób, że będę podpierał ściany... :fluttercry2:

 

O co proszę? Chciałbym, żeby ktoś mi powiedział, jak wyglądają takie meety oraz żeby mnie jakoś zmotywował, bo zaczynam pomału panikować. :sadsmile:


Słowa otuchy od współorganizatora :)

Uwierz mi, że takich osób na ponymeetach jest większość (trzyletni staż, choć nieregularny, ale z doświadczenia o tym wiem). Sam, jak byłem na pierwszym meecie, czułem się ciut zagubiony (też introwertyk here). Co będzie tu pomocne?

- Bardzo mi pomogły znajomości internetowe. Jestem na meecie, gdzie wszyscy mają identyfikatory i często była miła niespodzianka, kiedy zerkam na identa i widzę znany mi pseudonim. Myślę, że niektórzy ludzie z tego forum będą ludzie obecni na WŁP (no ja na pewno :rainderp: ), więc warto to wziąć pod uwagę ^^ ,
- Polecam zobaczyć plan imprezy (powinien być już niedługo gotowy). Warto zobaczyć prelekcje, które będą Cię interesowały. Wtedy będzie duża szansa, że znajdziesz tam osobę o wspólnych zainteresowaniach ;) ,
- Najważniejsze - miej pozytywne nastawienie, bo na ponymeetach nie ma osób lepszych i gorszych. Wszyscy są tacy sami i jest to perfekcyjne miejsce do zawierania nowych przyjaźni (bo pewnie też będą osoby, które będą tu same i będą szukały nowych znajomości). W końcu "Przyjaźń to Magia" :D

Jak wyglądają meety? Organizowane są prelekcje na temat serialu lub pokrewny (taki wykład o ciekawostkach o MLP etc. ), wystawiają się sklepiki z gadżetami, jest artroom, gdzie można sobie porysować, jest pokój przeznaczony do gier (planszowych, MLP: CCG itp. ), bronies i pegasis z okolicy (lub ciut dalej ;) ) poznają nowe osoby, często są goście specjalni, ogólnie zazwyczaj jest mnóstwo frajdy i zabawy ^^.

Choć już w serialu tak mocno nie siedzę, jak dawniej, to ponymeety to fajna forma spędzenia wolnego czasu oraz nawiązywania nowych znajomości i myślę, że nie masz powodów do paniki i nie będziesz żałował obecności na takiej imprezie :rdblink:

  • Upvote 3

Share this post


Link to post
Share on other sites
27 minuty temu Imeshovy napisał:


Słowa otuchy od współorganizatora :)

Uwierz mi, że takich osób na ponymeetach jest większość (trzyletni staż, choć nieregularny, ale z doświadczenia o tym wiem). Sam, jak byłem na pierwszym meecie, czułem się ciut zagubiony (też introwertyk here). 

 

[...]


Choć już w serialu tak mocno nie siedzę, jak dawniej, to ponymeety to fajna forma spędzenia wolnego czasu oraz nawiązywania nowych znajomości i myślę, że nie masz powodów do paniki i nie będziesz żałował obecności na takiej imprezie :rdblink:

 

Dzięki za słowa otuchy. :sadsmile: Z całą pewnością będę! :squee:

Share this post


Link to post
Share on other sites

@SPHRAX

Imeshovy dobrze pisze, słuchaj go ;) Ja generalnie wolę minimeety, a od jakiegoś czasu spotkam się już tylko prytwatnie ze znajomymi z fandomu, których poznałem właśnie na konwentach, ale bywa, że znajdę się też na jakimś większym spędzie. Jak się czuję nieswojo w jakiejś dużej grupie (czyli praktycznie zawsze), mam taką strategię która mnie jeszcze nigdy nie zawiodła. Musisz sobie wypatrzyć jedną osobę. Może być druga taka cicha jak ty, która wydaje się trzymać trochę z boku, albo też chwilowo nie ma nic do roboty, a może być ktokolwiek. I wtedy po prostu przyczep się do niej :v Skup się na tej jednej osobie. Potem się okaże, że ona ma znajomych, którzy przedstawią cię innym znajomym i tak dalej. Strategia wypróbowana, działa ;)

  • Upvote 3

Share this post


Link to post
Share on other sites
3 godziny temu michalski9 napisał:

Miło, że ktoś już sobie z tym niejako poradził, to podbudowuje. Nie wiedziałem, że to się nazywa hikikomori, fajnie dowiedzieć się nowych rzeczy, dzięki :). Miałem kiedyś plan, żeby zagadać na kucykowym teamspeak'u, ale speniałem, jeszcze spróbuję. 6pony.pl muszę sprawdzić bo nie znałem. Byłem na meecie i nawet nieźle mi szło, ale to chyba za mało. Muszę postarać się bardziej.

Hikikomori to osoba która nie wychodzi z domu dłużej niż tydzień, jedzenie dostaję pod drzwi pokoju i boi się ludzi na żywo. (ma to pewne zalety)

Jeśli chcesz mogę z tobą pogadać kiedyś (tak bardzo wolny czas). Może to, że prawdopodobnie obaj nie mamy doświadczenia w rozmowach, pomoże nam w konwersacji :rd8: .

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
Właśnie teraz Silicius napisał:

Hikikomori to osoba która nie wychodzi z domu dłużej niż tydzień, jedzenie dostaję pod drzwi pokoju i boi się ludzi na żywo. (ma to pewne zalety)

Jeśli chcesz mogę z tobą pogadać kiedyś (tak bardzo wolny czas). Może to, że prawdopodobnie obaj nie mamy doświadczenia w rozmowach, pomoże nam w konwersacji :rd8: .

Yay! Dzięki, pewnie, że chce, jakoś w weekend...odezwę się. Yay :)

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Meh, a ja się pożalę.
Dlaczego jak rok temu słyszałem od lekarki, że moje diagnozowanie potrwa koło roku, półtorej, to było takie "kurcze, tylko tyle, ale fajnie!", a jak teraz czekam ostatni miesiąc na wizytę aż dostanę upragnione rzeczy, to moje odczucie to jedynie "czemu to aż miesiąc, nie da się szybciej?". 
Ludzie to jednak dziwnie odbierają czas. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Na to, że czas mi się strasznie dłuży ostatnio, jak wcale go tak dużo do celu nie zostało. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Do wszystkich nieśmiałych koleżków wyżej. Trzymam za was kciuki/kopyta żebyście przezwyciężyli swój strach, o ile nie jest dla was za późno (bo dla mnie niestety tak). Uśmiechajcie się dużo i sprawicie wrażenie dużo lepszej osoby. Bądźcie mili dla ludzi, a nigdy was nie odtrąca.

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
7 minut temu StarostaXD napisał:

Do wszystkich nieśmiałych koleżków wyżej. Trzymam za was kciuki/kopyta żebyście przezwyciężyli swój strach, o ile nie jest dla was za późno (bo dla mnie niestety tak). Uśmiechajcie się dużo i sprawicie wrażenie dużo lepszej osoby. Bądźcie mili dla ludzi, a nigdy was nie odtrąca.

 

Co prawda nie znam Twojej sytuacji, ale mam radę :) Jeśli naprawdę trzymasz za nich kciuki, to sam bądź przykładem zamiast publicznie się użalać. W innym wypadku to po prostu nie ma sensu, jak ktoś jest nieśmiały to wydaje mi się (a byłem kiedyś baaardzo nieśmiały, bardzo kiedyś), że prędzej pójdzie za Twoim przykładem i naiwnie będzie życzyć wszystkim dobrze, TYLKO NIE SOBIE. To pułapka. Odrobina egoizmu w życiu jest niezbędna, bo kto o Tobie pomyśli jak nie Ty...? Życie wyłącznie dla innych to koło bez sensu. Musisz zadbać o siebie, żeby potem móc zadbać o innych, inaczej to nie działa.

 

Ja trzymam kciuki za Ciebie, i w międzyczasie idę się zatroszczyć o siebie, czyli też innych.

  • Upvote 2

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 godziny temu Airlick napisał:

przeszkadzacie mi w czytaniu wynurzeń niepogodzonych jeszcze z losem przegrywów.

Otworzyłeś zakładkę "Moja zawartość"? :kappa:

 

To już oficjalne: zmieniam kierunek. Chcę tylko dociągnąć do końca semestru, zdać jak najwięcej przedmiotów i przenieść się na coś innego. Z jednej strony mogę sobie tłumaczyć, że w moim stanie i tak dziw, że podjęłam decyzję dopiero teraz, że weterynaria (i inne studia "kliniczne") jednak nie są dla mnie... z drugiej jednak boli mnie to jak cholera. Bolą ambicje, boli duma, boli lęk przed wyobcowaniem i łatką "odrzutu z wety".

Czuję się, jakbym wróciła do gimnazjum.

  • Upvote 3

Share this post


Link to post
Share on other sites
5 minut temu Ylthin Maruda napisał:

przenieść się na coś innego.

 

Ja Ci życzę, żebyś tak długo kminiła na co konkretnie, byś już więcej takich decyzji nie podejmowała. Wydaje mi się, że z tymi studiami to jest tak, że albo jest sens robić coś co szczerze lubisz, albo coś na czym idzie dobrze zarobić. Niestety moje studiowanie skończyło się na chęciach i wizytach na paru imprezach w akademiku, także moje rady w tej kwestii można traktować z dystansem :rainderp:

Share this post


Link to post
Share on other sites
Cytuj

Bolą ambicje, boli duma, boli lęk przed wyobcowaniem i łatką "odrzutu z wety".

Strach to potężna klatka. Jeśli chcesz wolności musisz się pogodzić z tym, że tam bezpieczeństwo jest na drugim planie.

Ja, na ten przykład do Polski wracam, żeby pójść na studia. Dlaczego? Bo taką mam zachciankę, wolny jestem. A może mi się zmieni i w Szkocji zacznę studiować? Zapamiętaj, jeśli masz tylko siebie na utrzymaniu, nie zamykaj się w klatce i zrób coś co będziesz chciała.

Share this post


Link to post
Share on other sites

To jest ten problem, @Arjen, że w chwili obecnej myślę o tym raczej w kontekście zainteresowań, niż konkretnej pracy po studiach - a po np. biologii ciężko będzie znaleźć zajęcie poza uczelnią... ba, nawet posada uczelniana za psie pieniądze może mi się nie trafić.

Nic to, przejrzę jeszcze katalogi uczelniane i zdecyduję, na co pójdę.

Share this post


Link to post
Share on other sites

No to się wyżalę na to, że 2 godziny robiłem napisy do tego:

Spoiler

 

 

 

 

A potem okazało się, że nie umiem ich wypalić na filmie. Próbowałem różnymi programami pięć godzin i nic. :fluttercry2:

 

A miało to wyglądać tak

Spoiler

4e5GGOm.png

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

we wrześniu dopadło mnie przygnębienie, myślałem że to minie a jednak dalej trwa i końca nie widać, zastanawiałem się czy to depresja czy nie, ostatecznie dalej tego nie wiem, mam czasem lepsze dni ale przeważnie mam ochotę położyć się na łóżku i przespać cały dzień 

Utwierdzam się w przekonaniu że popełniłem błąd w wyborze szkoły i przegrałem całe swoje życie, pisałem też opowiadania ,ale mam wrażenie że są do niczego i ostatnio wyrzuciłem jedno z większych (70 stron). W szkole jestem coraz cichszy siedzę większość przerw ze słuchawkami na uszach lub z książką w dłoni, rozmawiam tylko z jednym kolegą.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest Maniek

Każdy ma w życiu lepsze i gorsze dni, jak to mówią, życie jest jak sinusoida, raz w górę, raz w dół. Nie znam powodów, które sprawiły, że znalazłeś się w takim a nie innym stanie więc ciężko mi coś doradzić. Masz znajomych z którymi mógłbyś się spotkać? To bardzo dobry pomysł na depresyjne stany, wyrwać się do ludzi, o ile oczywiście masz taką możliwość. Twój problem z technikum nie może świadczyć o zmarnowanym życiu, jeśli tylko się uczysz i masz chęć do osiągnięcia czegoś to i w najgorszym technikum możesz się przebić na tyle, żeby się dostać na dobre studia, a i tak samo w najlepszym liceum bez chęci skończyć bez studiów i pracy. Może powinieneś pomyśleć o wizycie u psychologa? Nie traktuj tego jako zło konieczne, to normalny lekarz jak każdy inny a zawsze mógłbyś się zwierzyć ze swoich problemów, bo najgorsze co może być to tłumić wszystkie emocje w sobie.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Mam jutro maturę z biologi, która pewnie zadecyduję, czy dostane się na kierunek studiów, jaki chce. Umiem na nią NIC, chociaż miałem bardzo dużo czasu do nauki. Kupiłem nawet specjalne vademecum, którego zazdrościli mi wszyscy w klasie. Nic nie zrobiłem i teraz czuję się z tym źle.

Ktoś, coś?

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest Maniek

Cóż, teraz to za późno na to, no ale to nie koniec świata, zawsze jak nie dostaniesz się na takie studia jak byś chciał to masz możliwość powtórzenia matury za rok, a przez ten czas, żeby nie siedzieć na garnuszku rodziny znaleźć sobie pracę, a zarobione pieniądze po części zainwestować w korepetycje. Ewentualnie jakiś inny, pokrewny kierunek tymczasowy, na którym byś swoją biologiczną wiedzę poszerzył i by to pomogło w maturze. A jaki kierunek masz na myśli? Może ewentualnie jakaś mniej prestiżowa uczelnia, gdzie łatwiej się dostać, bo często jest tak, że na takich nauczysz się tyle co na tych przehajpowanych.

Edited by Maniek

Share this post


Link to post
Share on other sites

Depresji można dostać od waszych postów. :rainderp:

Oczywiście piszecie prawdę, ale wygląda to trochę strasznie, jak rozmowa u psychologa, którym nie ufam i chyba nigdy nie zaufam.  

@Smutny

Teraz część praktycznych rad od wujka Wilk-a.

Po pierwsze, to co pisali poprzednicy. Uświadom sobie że jeszcze masz możliwość wpływu na swój los. Przyłóż się tylko do matury za te (chyba) dwa lata.

Jutro wieczorem bierzesz telefon/mp3, słuchawki robisz Playliste tylko i wyłącznie piosenek ''wesłoych'' dających energii. Broń boże przed smutnymi lamentami.

Wychodzisz z domu i biegniesz do przodu w świat aż się nie zmęczysz, aż nie padniesz na kolana. No i wtedy jeszcze musisz wrócić. :rdblink:

Później bierzesz prysznic i poczujesz się jak nowo narodzony. 

Jeżeli masz większy problem to zapisz się na sztukę walki. To już nawet sami psychologowie potwierdzają, że takie wyżycie się daje więcej od sesji z nimi. Mniej kosztuje i jeszcze się czegoś uczyć. 

 

I najważniejsza rada. 

Nie myśl. 

 

Pozdrawiam i życzę lepszego humoru kolego!  Pamiętaj że co cię nie zabije to cię wzmocni. :aj5:

 

Edited by WilkU
  • Upvote 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie mogę sobie zrobić roku wolnego, bo przestane dostawać alimenty. Jednak chodzi mi o to, że miałem dużo czasu, predyspozycje do nauczenia się tego wszystkiego miałem, a jednak uja zrobiłem. Papiery miałem składać na uniwersytet przyrodniczy w Poznaniu, kierunek w sumie nie wiem jeszcze jaki, no ale bez dobrze napisanej matury z bioli się nie dostanę. Jednak muszę coś w Poznaniu studiować, bo tam będę mieć mieszkanie, a moich rodziców nie stać na to, abym i ja i mój brat chodzili do prywatnej. To jest mój najgorszy problem.

Share this post


Link to post
Share on other sites
12 minuty temu Talar napisał:

Mam jutro maturę z biologi, która pewnie zadecyduję, czy dostane się na kierunek studiów, jaki chce. Umiem na nią NIC, chociaż miałem bardzo dużo czasu do nauki. Kupiłem nawet specjalne vademecum, którego zazdrościli mi wszyscy w klasie. Nic nie zrobiłem i teraz czuję się z tym źle.

Ktoś, coś?

 

Chcesz iść na studia związane z biologią, a nie chciało Ci się poświęcić  pół godziny dziennie na naukę do matury? Jak dostaniesz się na studia, to będziesz miał o wiele więcej materiału, więc radzę dobrze się zastanowić, czy to na pewno dobry pomysł.

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

×
×
  • Create New...