Jump to content

Stowarzyszenie Żyjących Piszących - dyskusje ogólne o pisaniu/tłumaczeniu.


Dolar84
 Share

Recommended Posts

Ja bym powiedział, że należałoby te zapychacze spleść z główną fabułą... chociaż odrobinę. Może naprzykład opis śniadania jest znaczący, bo po tym śniadaniu postać ma jakieś ważne spotkanie? Może w opowiadaniu występuje przelotnie postać, która jest członkiem jakiejś ciekawej frakcji? Niby opis posiłku, czy jakiegoś tam stowarzyszenia możnaby wywalić bez skrupułów, jednakże, jak wspomniał wyżej Dolar, buduje to świat przedstawiony i pomaga wczuć się w bohatera opowiadania.

 

Oczywiście czytelnik to niewdzięczna istota i i tak może stwierdzić że dany fragment nic nie wnosi do opowiadania. Bywa.

Z mojej strony to zawsze mnie ciekawiło kiedy ci wszyscy herosi, złoczyńcy oraz inne takie załatwiają swe potrzeby fizjologiczne. Co jeśli takowego przyciśnie akurat potrzeba podczas ostatecznej potyczki? Może to i głupie, ale ktoś tam dał link do artykułu, w którym głoszono opinię, iż nie należy wstydzić się opisywania sytuacji najbardziej trywialnych i codziennych. Czyż nigdy nikomu nie zachciało się na stronę w najmniej odpowiednim momencie?

 

Bah, ależem odjechał od tematu...

 

@Edit

W sumie to chciabym też odnieść bezpośrednio do posta Ylthin co to braku pomysłu "spyknięcia" postaci.

Sam mam tam samo, ciągły, lęk, iż zgorszony do granic możliwości czytelnik wypnie oskarżycielsko palec ku swemu monitorowi, krzycząc przy tym wniebogłosy: "Ale to jest bez sensu! Co to ma być? To przecież jakieś... deusy ex machiny, rzal !!!!11!1". Z doświadczenia (skromengo oczywiście) jednak wiem, iż czytelnik skłonny jest przymknąć oko na pomniejsze dziury, jeśli całosć będzie wystarczająco spójna, a i to czasami nie jest wymagane. W myśl techniki lampshade (ah tvtropes, czemu nikt cię nie przetłumaczył na polski), często jeśli tylko odpowiednio się owe dziury wyeksponuje, zamiast próbować je nieudolnie zamaskować, problem może sam zniknąć.

Edited by Nicz
Link to comment
Share on other sites


Planuję napisać crossover z pewnym uniwersum, jednak wydaje mi się, że to nie do końca crossover, bo wykorzystuję z tego uniwersum tylko niektóre elementy. Na przykład jakbym dała tam zaklęcia z Harry'ego Potter'a, ale świat byłby zupełnie inny, mój. Czy wciąż mogę to nazywać crossoverem, czy wyjdzie mi z tego tylko jakaś tania podróbka/kradzież świata/inne zło? Może głupie pytanie, ale wolę się upewnić.

 

To się zapożyczenie nazywa :D Wystarczy wskazać w tekście, lub poście, że taka rzecz ma miejsce i problem masz z głowy.

 


Dolcze, jeśli jakiś opis miałby pogłębić świat, zaintrygować czytelnika i takie tam, to w moim mniemaniu nie byłby już zapychaczem i jego umieszczenie byłoby wskazane. Jeśli jednak ma to być opis dachówek, wspomnienie wszelkich szczegółów śniadania czy półstronnicowy wywód o kałuży, to uważam, że nie ma sensu go pisać, żeby tylko tekst "wydawał się" dłuższy.

 

Czasami właśnie takie opisy o jakich mówisz w drugiej części wypowiedzi potrafią cudowanie wpływać na światotworzenie. Niby mało znaczący opis, który w dłuższej perspektywie może stać się znaczący dla jakiego szczegółu świata przedstawionego. Jednocześnie zgadzam się, że jeżeli są tylko laniem wody, to należy je... minimalizować. Z trzeciej strony, jeżeli są zrobione pierwszorzędnie, to niech będą, bo ich lektura będzie przyjemnością... i tak można w kółko :D

Link to comment
Share on other sites

Z mojej strony to zawsze mnie ciekawiło kiedy ci wszyscy herosi, złoczyńcy oraz inne takie załatwiają swe potrzeby fizjologiczne. Co jeśli takowego przyciśnie akurat potrzeba podczas ostatecznej potyczki? Może to i głupie, ale ktoś tam dał link do artykułu, w którym głoszono opinię, iż nie należy wstydzić się opisywania sytuacji najbardziej trywialnych i codziennych. Czyż nigdy nikomu nie zachciało się na stronę w najmniej odpowiednim momencie?

Właśnie odkryłeś kawał niewykorzystanego jeszcze potencjału i jeśli będziesz pisał wolno, nie zdziw się, jeśli ktoś ci ten pomysł zakosi ;)

Sam mam tam samo, ciągły, lęk, iż zgorszony do granic możliwości czytelnik wypnie oskarżycielsko palec ku swemu monitorowi, krzycząc przy tym wniebogłosy: "Ale to jest bez sensu! Co to ma być? To przecież jakieś... deusy ex machiny, rzal !!!!11!1". Z doświadczenia (skromengo oczywiście) jednak wiem, iż czytelnik skłonny jest przymknąć oko na pomniejsze dziury, jeśli całosć będzie wystarczająco spójna, a i to czasami nie jest wymagane. W myśl techniki lampshade (ah tvtropes, czemu nikt cię nie przetłumaczył na polski), często jeśli tylko odpowiednio się owe dziury wyeksponuje, zamiast próbować je nieudolnie zamaskować, problem może sam zniknąć.

Na Wrocławskim stwierdziłem ostatnio, że wszystko, ale to wszystko przejdzie, jeśli zrobione dobrze. Taka "Opowieść o Szklanej Kuli" wręcz opiera się na dziurach fabularnych, a jest moim (i nie tylko) zdaniem jednym z najlepszych fanfików polskiego fandomu.

A żeby dopiąć wszystko ładnie bez niezamierzonych nielogiczności, wystarczy (przynajmniej mnie) przeczytać wszystkie dotychczasowe rozdziały przed publikacją następnego.

  • Upvote 1
Link to comment
Share on other sites

Abyście w przyszłym roku:

- nie przedkładali formy nad treścią,

- prowadzili nienaganną narrację w każdym rozdziale,

- nie popełniali byków, literówek czy błędów interpunkcyjnych,

- byli przez kogokolwiek czytani,

- nie zapominali o justowaniach i wcięciach,

- mieli same najlepsze pomysły,

- zdołali bawić sytuacją, a nie losowo wepchniętą treścią,

- byli na tyle popularni, żebym nie musiał recenzować waszych opowiadań.

 

Pozdrawiam i życzę płodnego 2015 roku.

  • Upvote 8
Link to comment
Share on other sites

Z jakiego własnego dzieła pisanego jesteś najbardziej dumny/dumna?

Dobre pytanie, nad którym się często zastanawiałem. Czy być dumnym z tego, co uważamy za najlepsze? Czy z żadnego? Czy z pierwszego, bo było pierwsze i od niego się wszystko zaczęło? A może z tego, które sprawiło nam najwięcej trudności? Z tego, które zyskało największą sławę?

Sam nie jestem w stanie udzielić odpowiedzi. Czy w ogóle mogę być naprawdę dumny z któregokolwiek fanfika?

Link to comment
Share on other sites

Jestem dumna z większości swoich fików. Za różne rzeczy.

Cień Nocy - bo długie i dalej nie rzuciłam tego w cholerę.

Popioły - klimat.

Everyday a Little Death i Kwiat Paproci - za pogańskie kuce, klimat i za to że osiągnęłam zamierzony efekt.

Rosiczki Atakują - bo napisałam fika o miłości swego życia. I mi się podoba.

Czarny Polak - ciężko o większą szmirę xD

Jestem za optymistyczna, wiem.

Link to comment
Share on other sites

Ha. Ja na pewno jestem dumny z "Pomyłki" oraz "Foalconmisji" z cyklu "Czterogodzinki", pierwsze za solidnego trolla, którym się szczycę i do którego lubię wracać, a drugie za delikatny crossover z znaną i lubianą w Polsce komedią.

Link to comment
Share on other sites

Zawsze jestem najbardziej dumny z ostatniego długiego, wielorozdziałowego fanfika - w tym przypadku z EqueTripa. Z Equestrianki śpiewającej Caramelldansen, z języka niemieckiego, ze sposobu, w jaki Pinkie Pie chciała zapewnić sobie i przyjaciółkom zwycięstwo oraz z kreacji świata: rozbudowującego się Manehattanu, na wpół niezależnego Kryształowego Królestwa i pełnego niespodzianek (i tramwajów) Cloudsdale. A przede wszystkim z tego, że udało mi się to zrobić w miarę naturalnie...

A niedługo może powstać coś, z czego będę jeszcze bardziej dumny ;)

  • Upvote 2
Link to comment
Share on other sites

Dumny? Z żadnego - wszystkie mogłyby być lepsze, w niektórych wypadkach dużo, dużo lepsze.

 

Ewentualnie w miarę zadowolony - z kilku tłumaczeń (Life and TImes, Background, Sweetie Brick, Minuette's Lessno). A ze swoich autorskich... no nie do końca. Jak pisałem - może (i zdecydowanie powinno) być lepiej.

Link to comment
Share on other sites

Ojacie, takie stare dupy, a o jakichś kucykach hehehe gadają...

Dobra, żartowałem. Tak tu widzę, że adminy jakieś siedzą. Z Thatcherami na avach, głupio mi więc dlatego prosić, bo to przereklamowana jędza była, ale chyba skoro to dział z opowiadaniami, czy coś, a skoro jeszcze nigdy nic od siebie z dłuższych tekstów nie pisałem, czy czy ktoś coś może mi wskazać jakieś rady na dobry począteczek. Z góry spasiwa.

JKM

Link to comment
Share on other sites

Ponieważ z natury jestem leniwa i nie lubię 100 razy pisać tego samego to odsyłam do magazynu Equestria Times - w każdym numerze pojawiają się poradniki dla początkujących z serii Cahan Uczy i Bawi.

 

Oraz artykuł ze styczniowego [a może to był luty?] numeru Brohoofa z roku 2014 "Najgorsze rzeczy w fanfikach".

Link to comment
Share on other sites

Proszę bardzo. Znajdź paru frajerów* i róbcie za Jury. Chętnie się pośmieję na myśl o tym jak to czytacie :rdblink:.

A tak poważniej - nie ma sensu rozdrapywać starych ran i przypominać o czyiś dawnych porażkach. No i po co robić taki lincz? Wiele osób, których fiki by się zakwalifikowały do Złotych Malin bardzo się poprawiła od tamtego czasu. A tak... Tylko metka do nich przylgnie.

 

*czytanie nawału przeciętniaków jest ciężkie, a co dopiero czytanie tekstów fatalnych

  • Upvote 1
Link to comment
Share on other sites

Nie wiem, w czym widzicie problem. Przecież nikt nikomu nie może zabronić stworzenia zestawienia najgorszych fanfików z pewnego przedziału czasu. Można podważać jego celowość, ale nie powinno się tłumić czyjejś inicjatywy.

 

Pozdrawiam

Link to comment
Share on other sites

W oczekiwaniu na wyniki od Dolara chciałbym poruszyć pewien temat.

Otóż czy kreatywne pisanie może ci się przydać w życiu? Czy jest cię w stanie rozwijać, nawet jeśli piszesz o kolorowych kucykach? Osobiście zawsze chciałem coś tam pisać, ale do większego zgłębienia się w ten rodzaj sztuki zmobilizowało mnie dopiero MLP. Nie wiązałem z tym tematem jakiś większych oczekiwań. Ot coś w rodzaju specyficznego hobby.

Pracuje obecnie jako programista i mam do czynienia z pisaniem, ale głównie kodu źródłowego, a to zupełnie inna zabawa. Zaangażowany jestem w robocie w małym zespole nad czymś w rodzaju gry przeglądarkowej. Czasem należy jednak napisać konkretny komunikat dla użytkownika jakieś ostrzeżenie czy wiadomość o sukcesie. Ot banał. Takie rzeczy najczęściej się robi na szybko, więc pierwsze co wpadnie do głowy przekładasz na klawiaturę. Tak też robiłem.

Co zaskakujące te teksty naprawdę przypadły do gustu pozostałym członkom zespołu, jednak jak później się przypatrzyłem faktycznie dobre.

 

piszesz bardzo zabawnie, ciekawie i naturalnie jak się mówi, masz chyba talent, ciekawe jak pisałbyś oferty sprzedażowe

Jedna z opinii, a przecież pracuje z naprawdę kompetentnymi osobami.

Zaczynałem się bawić w opinie tych większych tekstów. Wprowadzałem jakieś drobne zmiany. Nie zajmowało mi to przecież wiele czasu. Pierwsza myśl i od razu wpadały intrygujące pomysły, które się przyjęły z wielkim zadowoleniem.

I tak zostałem copywriterem jednego projektu startupowego.

To faktycznie dzięki pisaniu fanfikcji? Przecież napisałem tylko jedną większą! Dobra dwie, ale ta druga to obecny konkurs. Naprawdę trudno mi to ocenić, ale wydaje mi się że tak. Na pewno to wszystko nie zaszkodziło, a przecież nie jestem nawet tutaj na forum w porównaniu do bardziej doświadczonych użytkowników jakimś wielkim pisarzem, ale widzę swoje postępy.

Podsumowując. Warto pisać, bo to naprawdę rozwija i paradoksalnie przyda ci się w życiu, nawet nie jesteś tego świadomym.

Co o tym sądzicie? Przydały się wam kiedyś doświadczenia z kreatywnego pisania? Zapraszam do dyskusji :)

Edited by OneTwo
Link to comment
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
 Share

×
×
  • Create New...