Byaku

Odcinek 8 : Rarity Takes Manehattan

   76 głosów

  1. 1. Było:

    • 1
      0
    • 2
      0
    • 3
      0
    • 4
      0
    • 5
      2
    • 6
      4
    • 7
      6
    • 8
      23
    • 9
      19
    • 10 - Cudownie!!
      22

Zaloguj się lub utwórz konto by zagłosować w tej ankiecie.

70 postów w tym temacie

Za pierwszym razem odcinek rozczarował, ale jak obejrzałem go bez reklam i na spokojnie, to nagle zmieniłem front. Był bardzo fajny. Pełen ciekawych podtekstów psychologicznych, nowych postaci, lokacji i wszelkich informacji. Nareszcie wiemy coś więcej o miastach Equestrii (szkoda, że nie ma samochodów). Rarity zachowała się jak świnia, ale równocześnie znowu pokazała klasę. Lubię to!

 

Piosenka fajna, na poziomie Becoming Popular, czyli miło się słucha.

 

Swoją drogą, jest też kilka nielogiczności. Twilight jest księżniczką i NIKT tego nie widzi. Rarity się śpieszy... a super szybka i super silna Rainbow nie może wziąć jej na grzbiet? Rainbow, która umie prząść nić? Twilight szyjąca okej, ale RD? Fiu fiu... 

 

Swoją droga dobrze, że Aj dostała do roboty tylko składanie ubrań ^^ Miło, że pamiętali o piosence What my Cutie...

Udostępnij ten post


Link do postu
Udostępnij na innych stronach

O tak! Odcinek o Rarity. Nie ukryję faktu, iż wyczekiwałem go z niecierpliwością. W końcu jestem olbrzymim fanem naszego przepięknego jednorożca, a każdy odcinek poświęcony owej postaci przyjmuje z otartymi ramionami. Zważywszy, że ostatnio odcinek poświęcony Rarity to... motylka noga! "Sweet and Elite", który ujrzał światło dzienne dnia 3 grudnia 2011 roku, czyli ponad 2 lata temu. Tyle czasu czekać na odcinek poświęcony jednej z głównych postaci... Jednak nie jestem ani trochę zawiedziony, gdyż ten epizod to wręcz arcydzieło.

 

Wpierw zacznę oczywiście od samej Rarity. No każdy fan tej postaci, po obejrzeniu tego odcinka czuł się jak po dobrym obiedzie. 100% satysfakcja gwarantowana. Rarity wypadła najlepiej, jak mogła i nie chodzi mi tylko o jej krzyki, rozpaczanie i inne, lecz ta postać sama w sobie jest świetna. Jej normalne zachowanie, jej styl mowy oraz głos to po prostu dary zesłane z nieba. Nawet, gdy ta postać stoi nieruchomo i nic nie robi, to i tak prezentuje się niesamowicie. A dodajmy do tego jej ataki rozpaczy, zmieniony ton głosu, jej ruchy oraz wiele innych rzeczy, a otrzymamy niemal bombę wypełnioną po brzegi spektakularnością. Po prosty żyć, nie umierać! Już sama postać dodaje odcinkowi olbrzymiego plusa, a to przecież dopiero czubek tej niesamowicie-epickiej góry lodowej.

Zresztą, od razu napiszę, jakie momenty z Rarity (oprócz tych, gdzie w ogóle pojawia się ta postać) były świetne. Zignorowanie wygłupów Pinkie na samym początku, gdzie Rarcia prezentowała reszcie koleżanek bilety było komiczne. Co prawda, w porównaniu do następnych momentów, ta scena to taka drobnostka, lecz i tak nasz biały jednorożec wyszedł z niej świetnie. Podczas piosenki to już w ogóle było mistrzostwo. Te ruchy... te wyrazy twarzy... ten głos... te pościgi... te wybuchy... Po prostu:

brilliant.jpg

Wołanie taksówki w stylu panicznego wydarcia się na cały głos także idzie na plus. Uświadomienie sobie, że zapomniało się o tak ważnym elemencie, jak stroje oraz panika z tym związana to także element, którego pominąć niemożna. Ubaw po pachy. Gdy Rarity weszła całą zapłakana i wstrząśnięta do pokoju, w którym reszta mene 6 kulała się ze śmiechu oraz to, co Rarcia tam wyprawiała było szczytem... szczytem zajedwabistości! Moment tak świetnie zrobiony, że aż trudno to opisać słowami, więc opisze go obrazkiem:

http://pl.memgenerator.pl/mem-image/swietnie-pl-ffffff-3

Moment, w którym znerwicowaną Rarity trafia szlag, kiedy reszta jej przyjaciółek "nie chce" jej pomagać także był niczego sobie, lecz było trochę zbyt... przesadzone? Zapewne powodem tego są nerwy oraz kolejne niby "zdrady" przyjaciół. Wpierw ta cała Suri, a teraz mane 6.

 

Warta uwagi jest także nowa miejscówka, w której rozgrywa się odcinek: Manehattan! Uł jea, bejbe! W końcu jakieś większe zapoznanie się z resztą Equestrii. Już fakt jest miły, a co dopiero jego wykonanie. Natomiast samo miasto prezentuje się wręcz fenomenalnie. Kucykowa statua wolności, jakieś tam wieżowce, szyldy, bilbordy, legendarny most, statki, taksówki, miejska szlachta, budowle i inne cuda na kiju. Twórcy wykreowali owe miasto z największą pieczołowitością. Zadbali nawet o najmniejsze szczegóły. Bez dwóch zdań, Manehattan to świetnie wykonane miejsce, które wprost pasuje do takiej postaci, jak właśnie jest Rarity.

 

Teraz czas na coś, bez czego nie mógł obejść się odcinek o Rarity, czyli piosenka. Powiem jednak, że jakoś ten utwór mnie nie poderwał. Być może to dlatego, że opinia o większości muzyk z tego serialu formuje się u mnie gdzieś po tygodniu... Nie wiem, dlaczego. Z Bats! miałem podobnie, bo dopiero po 5 dniach zaczęła mi się ta piosenka bardziej podobać, a niżeli na początku. Co do "Generosity", to jak na razie jest ona po prosty średnia. Ani zła, ani jakoś super-fajna. Tekst jest dziwny, gdyż nagle Rarity zaczęła sypać diamentami (które swoją drogą zastąpiły monety; czyżby zamiana walut?) ale w końcu, to był jej element harmonii. Tak czy siak, jak na razie piosenka jest raczej średnia, ale z czasem się to pewnie zmieni. W końcu, tylko krowa nie zmienia zdania :P

 

Może teraz trochę o postaciach opowiem. Na pierwszy ogień idzie Suri Polomare. Kobita była dość wkurzająca, lecz nie aż tak, żebym jakoś mocno ją nie lubił. Zresztą, dobrze odgrywała swą role. Gdy na nią popatrzę, to w ogóle nie wygląda na kogoś, kto byłby "zły", więc wyglądaj jest trochę mylący. A, i ma fajną grzywę. Następna w kolejce jest Prim Hemline, czyli ta cała sławna stylistka czy kto to tam jest. Powiem tylko, że jestem do niej nastawiony całkowicie obojętnie. Nic więcej. Postać, która bardzo dobrze przyjęła się w fandomie jest Coco Pommel. Co prawda, była miła, lecz jakoś na mnie nie wywarła wrażenia. Dobrze odgrywała swoją rolę, to na pewno. Smuci mnie trochę fakt, że zapewne już pojawiły się jakieś clop-arty związane z nią oraz z Suri, bo przecież ona jest jest asystentką, czy kimś tam innym. Trochę to smutne, że tak delikatnej postaci będą powstawały obrazki o takiej tematyce, ale co zrobić.

Tak czy siak, to są oficjalne postacie, które miały czelność pojawić się w tym epizodzie, lecz nie one wywarły na mnie największe wrażenie. O nie! Jeśli chodzi o takie "inne" postaci, to ten przemiły kierowca taksówki, hotelowy "boy" oraz ta recepcjonistka; to są prawdziwe postacie! Tych dwóch ogierów polubiłem głównie za to, że byli bardzo pomocni i mili, natomiast ta sekretarka... No świetna postać. Nie dość, że miała wręcz idealny głos, a jego tonacja także nie pozostawała w tyle, to jej zachowanie zasługuje na pochwałę. Całkowite olewanie paniki Rarity wychodziło jej epicko. Jej bardzo miłe zachwycanie się sukniami naszej bohaterki także mi się spodobało, a jej gumowe ucho podczas przeprosin także wywołało uśmiech na mych ustach. Nawet z wyglądy bardzo mi się spodobała. Ogółem strasznie rozbawiła mnie ta postać. Szkoda, że nawet nie wiemy, jak się nazywa :(

 

Następnym plusem jest scena, w której Rarity przechadza się smutna po mieście podczas chlupoczącego deszczu. Bardzo mi się ten fragment spodobał. W sumie, to taki motyw zawsze był mi obojętny, lecz tutaj wyszedł on bardzo fajnie. Pasował zarówno do postaci, jak i sytuacji. W dodatku, te jej mokre włosy... Raczej nigdy nie byłem jakiś takim dużym fanem wersji wet, lecz tutaj wyszła ona wręcz rewelacyjnie. O ile taki aspekt nie oznacza czegoś w stylu "Jestem mokra, więc gorąca", bądź "Nie tylko włosy mam mokre" czy inne tego typu świństwa, to jest ok. Jak mokre włosy oznaczaj smutek bądź cokolwiek innego - jest ok; jak oznaczają one np. pożądanie - jest źle... bardzo źle.

 

Czas na pomniejsze zalety tego odcinka. Podczas wyrabiania sukni, RD używa fajnej maszynki do tego. Krosno, o ile się nie mylę. Spodobało mi się wstawienie takiego reliktu sprzed epoki. Sukienki Rarity, zarówno te pierwsze, jak i drugie, wyglądały bardzo ciekawie. Te pierwsze, ukradzione przed Suri były zrobione bardzo ładną grafiką; twórcy się postarali. Natomiast te "hotelowe" były bardzo oryginalne i w sumie nie dziwie się, że publiczności się one tak spodobały. Sam uważam, że użyto do ich produkcji nie lada wyobraźni oraz sprawnych rąk kopyt. Na pytanie Rarity "Jak wam się w ogóle udało to przeboleć? " (mowa o przymusowym wyrabianiu sukni w łagrach) Applejack odpowiada "Taa, byłaś dość podła" i to z tak perfidnym uśmiechem, że głowa mała, Nawet Rainbow Dash zwraca jej uwagę. A skoro przy RD jesteśmy, to na plus idzie to, że w ogóle mnie nie denerwowała w tym odcinku, a nawet dość przyjemnie się ja oglądało, co graniczy z cudem. Koleś z Grumpy Catem jako CM to także bardzo fajna sprawa. Jak najbardziej przyjmuje takie "oczko" dla broniaków. Na koniec jeszcze dodam, że ponownie widzimy nasz wspólny pamiętnik. Może to i dobrze. W końcu, listów już raczej nie będzie, a taka książeczka skutecznie ją zastępuje.

 

Na prawie sam koniec morał. "Nic nie zdaje się gorsze od wykorzystywania hojnej natury swoich przyjaciół". Jak najbardziej się zgodzę. W ogóle, wykorzystywanie kogoś to jest coś wstrętnego, a w taki sposób, to już w ogóle szczyt. Niestety, ale mam w klasie paru takich typów, dla których prawie wszystkie morały są obce. Założę się, że bez wahania wykorzystali by kogoś milszego. Morał jak najbardziej na plus. Szkoda, że nie przemówi on do reszty świata...

 

Swoje wywody zakończę tym tajemniczym podarkiem od Coco. Trochę będę nawiązywać do przyszłości 4 sezonu, więc wszystko loduje w:

Po pierwsze, szpulka ma kolor tęczowy, a niby zapowiadają coś takiego: http://1.bp.blogspot.com/-5HTaNPJz61E/UsBI2fjx56I/AAAAAAAAAN0/ZrwZzBIUqTw/s1600/1517697_777274545623318_424571899_n.png Zresztą, zauważcie, że owa nić została usadowiona koło 6 innych nitek. Ich kolory to: fioletowy, żółty, pomarańczowy, biały, niebieski oraz różowy. Dokładnie takie, jakie naszych głównych bohaterek. W dodatku, jeden z następnych odcinków nazywa się "Rainbow Fals" (Tęczowe Wodospady). Kolor szpulki się zgadza, oraz ta dziwna transformacja kuców. A co najważniejsze: nie wiem, czy jest to prawda, ale ten odcinek ma być takim przełomowym epizodem, który ma dużo wnieść do głównej fabuły sezonu. Ta szpulka jest zapewne bardzo ważnym elementem fabularnym. Pytanie tylko, skąd ma ją Coco? Być może jest ona kimś o wiele ważniejszym, niż się wydaje? Może została wynajęta przez kogoś innego? Może tak naprawdę nie jest ona osobą, lecz jakimś ucieleśnieniem? Zresztą: skrzynka, duch w zamku, prawdziwa Daring Do i inne postacie, Igrzyska, tajemniczy komiks z tajemniczego sklepu, ząb FS oraz ta szpulka... Oj, coś tu jest grubymi nićmi szyte :D. Mamy wiele kawałków puzzli, lecz nie wiemy, jak je dopasować oraz jaki obrazek przedstawiają. Sezon robi się coraz bardziej tajemniczy... A jednocześnie, coraz lepszy. Wyczekuję odpowiedzi na te pytania w następnych odcinkach.

 

A teraz krótkie podsumowanie:

Plusy:

-Pierwszy od naprawdę dawna odcinek o Rarity.

-Rarity oraz to, jak epicko w nim wyszła.

-Olbrzymia ilość tak zajedwabistych momentów z Rarcią, że zasługuje to na osobny plus.

-Manehattan i wszystkie "atrakcje" tej metropolii.

-Recepcjonistka wraz z kilkoma innych postaci.

-Spacer w deszczu.

-Wiele pomniejszych scen, które urywają tyłek.

-Bardzo mądry morał.

-Tajemnicza szpulka.

 

Nie znalazłem w tym odcinku minusów.

 

Ocena: 9/10

Odcinek prześwietny. Strasznie mi się spodobał. Na początku bałem się, że Dave Polski go zrąbie, lecz epizod to istne dzieło sztuki. Rarity to największy plus tego odcinka. Jej zachowanie to po prostu magia, którą trudno opisać słowami. Byłem na "rarciowym" głodzie, a ten epizod całkowicie mi go zaspokoił. Te jej szlochania, ta panika, te gesty... Ah.... Idzie zwariować ze szczęści. Piosenka raczej była średnia, a szkoda, bo gdyby bardziej mi się spodobała, to było by 9.5/10, czyli ocena niezmiernie wysoka. Samo miasto Manehattan to istna kraina szczęścia, w której spełniają się marzenia, a przynajmniej marzenie zobaczenia świetnego odcinka ze świetną postacią. Motyw ze spacerowaniem ze spuszczoną głową w deszczowy dzień pasował idealnie. Morał mądry i warty zapamiętania. W dodatku, ta całą tajemnicza nitka to kolejna zagadka dla nas. Nic, tylko się cieszyć i czekać na więcej.

Odcinek naprawdę niesamowity. W dodatku, utrzymuje on klimat 2 sezonu. Oby tak dalej. Jeśli S4 będzie utrzymywać taki klimat, to dokona się chyba 8 cud świata. Pokłony dla twórców za ten świetny odcinek i oby tak dalej.

A na koniec, dla fanów Rarity:

53EY7cz.gif

Edytowano przez Talar

Udostępnij ten post


Link do postu
Udostępnij na innych stronach

Co do Hinny of the Hills, to muszę wam przyznać, że miałam niezłą zagwozdkę przy tłumaczeniu tego. Zazwyczaj twórcy MLP odnoszą się do jakichś już istniejących produkcji odpowiednio zmieniając tylko tytuł na nieco bardziej kucykowy, ale nie mogłam znaleźć nic, co by się wpasowywało w rolę tego musicalu. Głównym problemem było to, że miałam tak mało informacji na jego temat: wiedziałam, że to musical, jaki twórcy wymyślili tytuł i widziałam jego urywek pokazany w serialu, ale to w zasadzie tyle. Ograniczyło to rolę tłumaczenia raczej do zgadywania, bo nie wiedziałam czy Hinny odnosi się do imienia bohaterki musicalu, czy może oznacza to osmomuła (wtedy tytuł powinien brzmieć Osmomuł ze Wzgórz), choć tę drugą opcję raczej dyskwalifikuje fakt, że bohaterka zaśpiewała, iż jest tańczącym kucykiem.

 

W zasadzie do tej pory mnie to dręczy, więc pytanie - czy ktoś może wie czym David Polsky kierował się tworząc ideę tego musicalu?

Udostępnij ten post


Link do postu
Udostępnij na innych stronach

W porównaniu do poprzednich odcinków ten bardzo mi się spodobał na plus:

+ W końcu mamy typowe "slice of life", czyli powrót do korzeni serialu

+ Odcinek o Rarity

+ Przemyślana spójna fabuła, nie przeładowana albo przekombinowana jak w części poprzednich odcinków tego sezonu

+ Oczywiście świetnie przedstawiona osobowość Rarity, zwłaszcza ukazanie jej jako "drama queen"- scena powrotu do hotelu: bezcenna

+ Bardzo fajna piosenka

+ Przedstawienie żyjącego miasta

Na minus:

- Rola Spike'a ograniczająca się do noszenia bagaży

- Czy naprawdę nikt nie zwraca uwagi na to, że Twilight jest księżniczką?

Ogólnie rzecz biorąc: 9,5/10

 

 

Udostępnij ten post


Link do postu
Udostępnij na innych stronach

Co do Hinny of the Hills, to muszę wam przyznać, że miałam niezłą zagwozdkę przy tłumaczeniu tego. Zazwyczaj twórcy MLP odnoszą się do jakichś już istniejących produkcji odpowiednio zmieniając tylko tytuł na nieco bardziej kucykowy, ale nie mogłam znaleźć nic, co by się wpasowywało w rolę tego musicalu. Głównym problemem było to, że miałam tak mało informacji na jego temat: wiedziałam, że to musical, jaki twórcy wymyślili tytuł i widziałam jego urywek pokazany w serialu, ale to w zasadzie tyle. Ograniczyło to rolę tłumaczenia raczej do zgadywania, bo nie wiedziałam czy Hinny odnosi się do imienia bohaterki musicalu, czy może oznacza to osmomuła (wtedy tytuł powinien brzmieć Osmomuł ze Wzgórz), choć tę drugą opcję raczej dyskwalifikuje fakt, że bohaterka zaśpiewała, iż jest tańczącym kucykiem.

 

W zasadzie do tej pory mnie to dręczy, więc pytanie - czy ktoś może wie czym David Polsky kierował się tworząc ideę tego musicalu?

http://online.wsj.com/news/articles/SB10001424127887324085304579006812665517396 tytuł podobny i nic więcej. Scenografia w odcinku faktycznie jakby taka alpejska, więc może jednak Heidi?

Udostępnij ten post


Link do postu
Udostępnij na innych stronach

Przyznam szczerze, że spodziewałem się, że nie będę się zgadzał z większością rzeczy spisanych przez Talara, a tu niespodzianka. 

Y U DO DAT ;-;

 


Postać, która bardzo dobrze przyjęła się w fandomie jest Coco Pommel. Co prawda, była miła, lecz jakoś na mnie nie wywarła wrażenia. Dobrze odgrywała swoją rolę, to na pewno. Smuci mnie trochę fakt, że zapewne już pojawiły się jakieś clop-arty związane z nią oraz z Suri, bo przecież ona jest jest asystentką, czy kimś tam innym.

 

Aż przypomniał mi się jeden obrazek z tekstem o niej na derpibooru xd "Minęło pięć godzin i wciąż nie ma ani jednego clopa z nią (Coco)?" :rainderp:

Udostępnij ten post


Link do postu
Udostępnij na innych stronach


Co do Hinny of the Hills, to muszę wam przyznać, że miałam niezłą zagwozdkę przy tłumaczeniu tego. Zazwyczaj twórcy MLP odnoszą się do jakichś już istniejących produkcji odpowiednio zmieniając tylko tytuł na nieco bardziej kucykowy, ale nie mogłam znaleźć nic, co by się wpasowywało w rolę tego musicalu. Głównym problemem było to, że miałam tak mało informacji na jego temat: wiedziałam, że to musical, jaki twórcy wymyślili tytuł i widziałam jego urywek pokazany w serialu, ale to w zasadzie tyle. Ograniczyło to rolę tłumaczenia raczej do zgadywania, bo nie wiedziałam czy Hinny odnosi się do imienia bohaterki musicalu, czy może oznacza to osmomuła (wtedy tytuł powinien brzmieć Osmomuł ze Wzgórz), choć tę drugą opcję raczej dyskwalifikuje fakt, że bohaterka zaśpiewała, iż jest tańczącym kucykiem.
 
W zasadzie do tej pory mnie to dręczy, więc pytanie - czy ktoś może wie czym David Polsky kierował się tworząc ideę tego musicalu?

 

A czy rozważyłaś, że mógł pan Polsky posunąć się do bycia wrednym i użyć slangu? Wszak "hinny" to w północno-wschodniej Angli i Szkocji odpowiednik "honey". Tak gadają Geordies. Wydaje mi się, że nieco  lepiej pasuje do kontekstu niż muł :D

 


Musical to podobnież aluzja do "The Maid of the Mountains".
 
http://mlp.wikia.com...akes_Manehattan
 
http://en.wikipedia....f_the_Mountains

 

A ja cały czas miałem nadzieję, że zaczerpnęli pomysł scenografi z "The Sound of Music" :D No i musical bardziej mi pasuje niż operetka, no ale skoro takie odniesienie dali, to czas się zainteresować i tym dziełem :D

 

Co do odcinka - coś pięknego. Mamy Rarcię w pełnym przekroju, mamy humor, mamy występ godny artystki ze spalonego teatru, pozostałe Mane 6 mimo że trochę w tle, to wkomponowane idealnie. No i oczywiście jak zwykle aluzje i nawiązania jak choćby wydawca gazety (widoczny w oknie) jak żywo przypominający tego dziada ze Spider Mana, czy może  odpowiedniczka Coco Chanell. No i sam odcinek będący typowym SLice of Life. Bezwzględnie 10/10.

Udostępnij ten post


Link do postu
Udostępnij na innych stronach

Rozwinięcie akcji przewidywalne, ale przynajmniej czasowo ładnie się wyrobili. Miły akcent z nową pomocnicą, mam nadzieję, że po pomocy przy pokazie nagle nie zniknie.  :giggle: I ciekawe, czy ten akcent na tęczową nić na końcu ma jakieś znaczenie, czy to kolejny troll... Same piosenki przyjemne, aczkolwiek po raz kolejny jedne z gorszych. Ale rozbroiła mnie RD, nawiązująca do randomowego śpiewania piosenki...  :rwink: 
I, z tego co widzę, nie tylko mnie wkurzało momentami zachowanie Rarity, nie tylko wobec Spike'a... Ale ładnie wygląda z mokrą grzywą. Odcinek oceniłam na 6/10.

EDIT: Jak mogłam zapomnieć o największym minusie tego odcinka! A mianowicie - Twilight niewykorzystująca swojego statusu księżniczki. I w ogóle nie rzucająca się w oczy. Było wspominane o tym już a'propo wcześniejszych odcinków, ale dopiero w tym naprawdę rzuciło mi się to w oczy.

Edytowano przez Kyoko

Udostępnij ten post


Link do postu
Udostępnij na innych stronach


A czy rozważyłaś, że mógł pan Polsky posunąć się do bycia wrednym i użyć slangu? Wszak "hinny" to w północno-wschodniej Angli i Szkocji odpowiednik "honey". Tak gadają Geordies. Wydaje mi się, że nieco  lepiej pasuje do kontekstu niż muł

Przyznam szczerze, że tego nie wiedziałam, ale także nie wydaje mi się to prawdopodobne. W naszym języku osmomuł wszakże też nie pasuje ładnie, ale to tylko odzwierciedla moją filozofię tłumaczenia (jak się nie da zrobić tak, żeby było równocześnie ładnie i zgodnie z oryginałem, to niech będzie tylko zgodnie z oryginałem/zamysłem autorów). Wydaje mi się, że twórcy po prostu, tak jak zwykle, nadają kucykowy (bądź koński) wydźwięk wszystkiemu co się da, więc "Osmomuł" miał tu pełnić bardziej rolę imienia niż faktycznego osmomuła (osobiście uwielbiam takie klimatyczne wtrącenia i aż mnie krew zalała, jak w polskim dubbingu w odcinku Zjazd rodziny Apple w miejscu kucykowej wyliczanki dali "w Szczebrzeszynie chrząszcz brzmi w trzcinie").

Udostępnij ten post


Link do postu
Udostępnij na innych stronach

Ekhem.

+Charakter Rarity

+Konflikt między przyjaciółkami
+Morał
+Dialogi
+Wreszcie widzimy Manehattan

+Czy muszę mówić jak bardzo podobał mi się ten konflikt?

+Rozwój charakteru Rarity

-Piosenka która szczerze nie przypadła mi do gustu

-CZY WSZYSCY ZAPOMINAJĄ O TYM ŻE TWILIGHT JEST KSIĘŻNICZKĄ?!

-Pacing w niektórych momentach

Ogólna ocena: 10/10, te 3 minusy to takie małe pierdołki.

Udostępnij ten post


Link do postu
Udostępnij na innych stronach

Przyznam szczerze, że tego nie wiedziałam, ale także nie wydaje mi się to prawdopodobne. W naszym języku osmomuł wszakże też nie pasuje ładnie, ale to tylko odzwierciedla moją filozofię tłumaczenia (jak się nie da zrobić tak, żeby było równocześnie ładnie i zgodnie z oryginałem, to niech będzie tylko zgodnie z oryginałem/zamysłem autorów). Wydaje mi się, że twórcy po prostu, tak jak zwykle, nadają kucykowy (bądź koński) wydźwięk wszystkiemu co się da, więc "Osmomuł" miał tu pełnić bardziej rolę imienia niż faktycznego osmomuła (osobiście uwielbiam takie klimatyczne wtrącenia i aż mnie krew zalała, jak w polskim dubbingu w odcinku Zjazd rodziny Apple w miejscu kucykowej wyliczanki dali "w Szczebrzeszynie chrząszcz brzmi w trzcinie").

 

To całkiem możliwe oczywiście - dopóki nie uda nam się go dopaść i zapytać to nie będziemy wiedzieli. Ale spójrz na to z tej strony - może akurat znał to określenie, a że ono jednocześnie jest nazwą pasującego zwierzaka, to idealnie udało się je dołożyć na zasadzie dwuznaczności, tym bardziej, że oba znaczenia w oryginale pasują (przynajmniej z tego co udało mi się już dowiedzieć o Maid of the Mountains). Dlaczego więc nie miał wykorzystać leżącego jak na dłoni żarciku?

 

Co do klimatycznych tłumaczeń to pełna zgoda, a oficjalnych tłumaczy serialu należy... [tu proszę wstawić dowolne wysoce brutalne czynności] za takie numery. W wielu wypadkach przy oglądaniu dubbingu odnosiłem wrażenie, że myślenie ich po prostu boli (i nie, nie mówię o VA).

Udostępnij ten post


Link do postu
Udostępnij na innych stronach

Kolejny świetny odcinek, 4 sezon trzyma poziom. Wielkim plusem na pewno jest wyczekiwany odcinek z Rarity. Rarity wypadła bardzo dobrze, piosenka też nie była zła, był humor, Rarity dostała swojego własnego wroga, pokazała hojność, zgubiła hojność, odzyskała hojność, dostała zagadkową nić... mnóstwo plusów. Plusem dla mnie jest też Coco, która zdaje się być ciekawa. Ciekawiło mnie przedstawienie Manehattanu, które wyszło tak trochę mało kucykowo. Charakter Rarci chcieli aż nam trochę ''wpychać na siłę'', ale nie wyszło źle. Było to jej dramatyzowanie, co bardzo w niej lubię. Te rozdawanie klejnotów na ulicy było trochę dziwne, jednak co poradzić. Plus także za to, że w tym odcinku wrogowie Rainbow po prostu nie mogą na nią narzekać, a mogą ją nawet pochwalić. Nie zauważyłłam w tym odcinku praktycznie niczego, co w niej denerwuje innych. Pokazała swoją miłą dla wszystkich stronę :). Niestety także minusy: Spike jak zawsze popychadło, a wszystkie kuce biją pokłony dla wielkiej Princessy. Podsumowując:

+ odcinek z Rarity
+ piosenka
+ charakter Rarci
+ nowe i stare postacie
+ Manehattan
+ wróg dla Rarci
+ nić, która mogłaby być kluczem...
+ dramatyzowanie Rarity
+ zabawne momenty razem ze wzruszającymi
 
- nikt nie zwraca uwagi na wielką księżniczkę
- Spike jak zawsze popychadło
 
+/- niecodzienny wygląd Manehattanu 
 
Odcinek oceniam 9/10

 

 

Rainbow, która umie prząść nić? Twilight szyjąca okej, ale RD? Fiu fiu... 

 


W sumie to chyba nie było jeszcze wątku jak RD radzi sobie z szyciem. Może po prostu umie to robić?

Edytowano przez Rainbow Dash ;)

Udostępnij ten post


Link do postu
Udostępnij na innych stronach

Ja uważam, że to pierwszy odcinek gdzie jedna z mane 6 zdobywa klucz i do 13 odcinka zdobędą wszystkie a dopiero potem wpadną na to, że już je mają.

Udostępnij ten post


Link do postu
Udostępnij na innych stronach

Odcinek pierwsza klasa, jak dla mnie.

 

Pozytywnym aspektem odcinka na pewno był sam pomysł Rarity rzuconej na głęboką wodę świata mody. Spotkanie znajomej, która okazała się swego rodzaju wrogiem. Manhattan jako wielkie miasto nie oszczędza od początku naszej bohaterki, rzuca jej kłody pod nogi i konfrontuje z surowością charakteru większości mieszkańców. Projektantka wraz z jej przyjaciółkami stawia czoła przeciwnościom losu, temu jak dzięki swojej hojności sprowadza na siebie problemy.

 

Jak zwykle podobała mi się piosenka, chociaż ze słowami "jak zwykle" uważałbym. : ) Sam rozwój sytuacji, tego jak wszystko diametralnie się zmienia pod wpływem, zdawałoby się, nic nie znaczących gestów zaliczam jako duży plus. I w końcu Rarity została pokazana jako uosobienie swojego elementu. Dzięki temu odcinek oglądało się naprawdę przyjemnie. Sama Rarity jak zwykle miała swoje teatralne popisy jeżeli chodzi o panikę w sytuacjach stresowych co zawsze witam z uśmiechem.

 

Jako minus na pewno odnotuję traktowanie Spike'a jako prostego tragarza i nie uwzględnienie jego osoby podczas kupna biletów na musical. (o tym już większość tutaj pisała) Dodatkowo nie za bardzo przypadła mi do gustu postawa Rarity, jako postaci artystki brnącej na ślepo do celu, nie zważającej na potrzeby swoich przyjaciół i ich uczucia. Można powiedzieć, że właśnie wtedy mimowolnie upodobniła się na chwilę do Suri Polomare.

 

Nie lubię wypisywać negatywnych cech odcinków, dlatego powrócę jeszcze na koniec do pozytywów. Bardzo podobała mi się ostatnia scena gdy Rarity spogląda na szpulki w kolorach reprezentujących swoje przyjaciółki i jedną wyjątkową w kolorach tęczy. Wiadomo, że ta scena może być albo ładnym akcentem kończącym odcinek, albo czym więcej niż tylko przeglądem nici. Chciałbym pozostać przy tej drugiej opinii... :)

 

Ocena ogólna: 10/10 (te minusy nie były czymś karygodnym, więc nie wpłynęły znacząco na ocenę)

 

Plusy:

+ Rarity

+ Piosenka

+ Manehattan

+ Zachowanie Rarity (panika itd.)

+ Rozwój charakteru głównej bohaterki

+ Początkowa scena z biletami i dialog między Rarity i Twilight :)

+ Applejack i jej „element zbytniej szczerości” co do zachowania Rarity. J

etc...

 

Udostępnij ten post


Link do postu
Udostępnij na innych stronach

Genialny odcinek i to o Rarity - jednym z najlepszych postaci ^^

Piosenka tez genialna, na dodatek ma reprise, co lubię.

Jak dla mnie odcinek ma same plusy, nowa "antagonistka", słodka asysentka, Rarity Drama Queen itd.

Polubiłam ją jeszcze bardziej, jeśli chodzi o test kucykowy, to najwięcej mi wyszło z Rarity ^^

Właśnie ta piosenka mnie uwiodła *w*

Napisałabym więcej ._.

10/10

Udostępnij ten post


Link do postu
Udostępnij na innych stronach

Odcinek powalający!!! Jak dotąd jeden z najlepszych odcinków w całym serialu. Piosenki świetne, fabuła odcinka też powala, ja zasadniczo nie zauważyłem żadnych wad i do niczego przyczepić się nie mogę. Dałbym mu 10/10, ale 10 to i tak za mało by było! Obecnie, to jest mój ulubiony odcinek z całego serialu :rwink:

Udostępnij ten post


Link do postu
Udostępnij na innych stronach

Jak myślicie oni ten tytuł odcinka sami wymyślili ? Już wam pokazuje z czego on jest i wydało sie kim tak naprawdę jest Rarity i czemu sie tak jara tym "magicznym miejscem"d72d9660a90a5f8f5d3541f3f902ed53.jpg jak to powinno wyglądać po ponyfikacji? TAK 5038cab5a811b2bf4de195a5dc8bc9c9.jpg dla mnie teraz Rarity wygląda tak jak powinna oglądał bym pannę Rarity Voorhees

Wysłane z mojego Tab2A7-10F przy użyciu Tapatalka

Udostępnij ten post


Link do postu
Udostępnij na innych stronach

Utwórz konto lub zaloguj się, by skomentować

Aby móc pisać komentarze, musisz być zalogowanym użytkownikiem.

Utwórz konto

Utwórz konto w naszej społeczności! To łatwe!


Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Masz już konto? Zaloguj się tutaj.


Zaloguj się teraz