Jump to content

Strona Główna  |  Ogłoszenia  |  Lista Fanfików  |  Fanpage  |  Feedback

Recommended Posts

b6.jpg

 

 

Moi drodzy, nadszedł czas na oficjalne otwarcie zapisów do zbliżającego się wielkimi krokami II Turnieju Magicznych Pojedynków! Jak wiadomo, nie ma magicznego pojedynku bez dzielnych i potężnych śmiałków, a w turnieju będziemy ich potrzebować aż trzydziestu dwóch! Jak możecie zobaczyć poniżej, znów czekają Was cztery rundy i wielki finał, drogą którego poznamy nowego mistrza magii!

 

 

 

Spoiler

cbyG75c.png?1

 

 

 

Jak być może obiło się Wam o uszy, zaszły pewne zmiany w regulaminie, z którymi możecie zapoznać się tutaj

 

Jak się zapisać? Wystarczy napisać w tym temacie. Tak jak ma to miejsce w sekcji Casual, możecie wystąpić turnieju jako Wy, bądź też wystawić do walki własną, oryginalną postać, jak w sekcji Epic! Wszystko zależy od Was. Jak wspomniano wyżej, w Turnieju bierze udział trzydziestu dwóch magów, toteż zapisy kończą się wraz z pojawieniem się ostatniego uczestnika. Po tym czasie, wątek zostaje zamknięty.

 

Uwaga! Kolejność uczestników w drzewku odpowiada kolejności zapisów! Informacja ta raczej nie okaże się użyteczna dla kogoś, kto zapragnie iść na żywioł, lecz może skorzysta z niej ktoś, kto będzie chciał sobie co nieco zaplanować...

 

Lubisz pisać i masz świeże pomysły? Nie straszne Ci błyszczące od czarów niebo i wiecznotrwałe strumienie energii, oplatające areny magicznych zmagań? Czekasz na okazję do udowodnienia przed innymi swej mocy? Zatem taka okazja właśnie nadeszła...

 

 

Lista zapisów:

1. Sajback Gray

2. Seluna

3. Zegarmistrz

4. Rex *Monster* Crusader

5. Advilion

6. Alberich

7. Avaleme (ryma2001)

8. Alder

9. Bosman

10. Camed

11. Komputer

12. Magnus (Razorhead)

13. Poranny Kapitan Scyfer

14. Zmara

15. Serox Vonxatian

16. FanCiastek

17. KubaGR8

18. Monti

19. Dayan

20. Szydło

21. Gray Picture

22. Spacetime Dancer (Cień)

23. Harkon (Rexumbra)

24. Snuja Sardo Limbion (Zandi Ibn Aslan)

25. WinterPonyLiker

26. Hoffner

27. Magus

28. lyra57n Sosna

29. NimfadoraEnigma

30. Vinylplaygames

31. Crazy Night

32. Vincent Loke (Shirogetsu Vermilion)

Edited by Hoffman
  • Upvote 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dodajmy do wyścigu jakiegoś Czarnego konia :D

W poprzednim turnieju popełniłem poniekąd błąd, bowiem wystawiłem postać która z góry miała ograniczone(choć mimo to wielkie) możliwości.

Tym razem zaś pójdę na żywioł - jak to radzi Hoffman.

Poza tym, statuetka mistrza nie może się u Fiska kurzyć wiecznie ;>

 

Ja Shen Zegarmistrz Long zapisuję się do turnieju - moim reprezentantem na deskach(i nie tylko) areny będę ja sam, we własnej osobie ^ ^

Share this post


Link to post
Share on other sites

Pójście na żywioł? Dla mnie, jako jednego z najwybitniejszych elementalistów z Europy, ten pomysł się niesamowicie podoba. Innymi słowy, dołączam do zawodów.

Share this post


Link to post
Share on other sites

"Minęło wiele czasu, odkąd byłem tu ostatni raz" pomyślał Alberich stojąc pod drzwiami z wywieszonymi na nim niczym nagrobek tablicą "Sekretariat Instytutu Magii Pojedynkowej". Co jak co, ale Alberich nienawidził sekretariatów z całego serca. Tym razem jednak nagroda była tego warta... Wielki puchar mistrza magii, nagroda pozwalająca na lepsze pożywienie niż makaron bez niczego, zupki chińskie karma mikrofalowa dla studentów, kto wie, może będzie go nawet stać na jakieś dobre piwo do trzech złotych od czasu do czasu... Nie, żeby teraz nie było, wszyscy wiedzą, że studentom prędzej będzie szkoda pieniędzy na czynsz, niż na alkohol. Nie to jednak było najważniejsze, przede wszystkim zwycięstwo w turnieju pozwalało na kolejne zaliczenie warunkowe, którego mag bardziej niż kiedykolwiek potrzebował.

 

"Dobra, nie ma co tego odwlekać, czas się zapisać" powiedział do siebie otwierając drzwi.

Tak oto paniom Halinkom ukazał się młodzieniec z typową aparycją maga-studenta. Miał gęstą, długo nieobcinaną formację brody zwaną przez niektórych "krzakiem jałowca", długie, jasne włosy, żydowski nos, o którym krążyły legendy, że wyczuwa najlepsze promocje. Ubrany był w długi, zielony płaszcz przeplatany gdzieniegdzie żółtymi akcentami, bowiem musicie wiedzieć, że Alberich uważał, że to dwa najlepsze istniejące kolory, jeden Pan Bóg raczy wiedzieć dlaczego. Zdjął z głowy swój zielony kapelusz z piórkiem (nowy, jeszcze mało upaćkany), odłożył na bok swój kostur, w międzyczasie jeszcze schował butelkę Łomży Export głębiej do kieszeni, by nie wzbudzać niechęci pań Halinek. Niestety, chyba mu się tu nie udało.

 

– Po co przyszedł? – zapytała zgorzkniała pani Halinka I.

– Dzień dobry, ja z podaniem w sprawie zapisów na magiczny turniej...

– Tu zostawi i nie zawraca głowy – powiedziała stosunkowo ciepłym głosem pani zza biurka, nawet nie racząc przybyłego spojrzeniem.

– Ach... dziękuję serdecznie... i do widzenia! – powiedział przezornie opuszczając jamę bestii.

 

Stało się. Był kandydatem do turnieju. Teraz pozostało tylko czekać na swojego przeciwnika, by potem pobić go w widowiskowy sposób i zapewnić sobie przetrwanie na uczelni.

 

Możecie pamiętać lub nie, ale ostatnim razem Alberich brał udział w turnieju, wtedy był jednak kompletnie nieprzygotowanym do niego leszczem, z wypożyczonym na szybko podręcznikiem do magii. A teraz, ha! No... w sumie teraz też jest leszczem, ale z nieco większym doświadczeniem. A co jak co, pomysłowości i drygu do ratowania swojej rozpaczliwej sytuacji nigdy mu nie brakowało.

 

Udał się do swojej peryferyjnej siedziby, by przejrzeć zapasy. Nowy turniej wymagał nadzwyczajnych przygotowań.

 

– Zielony eliksir – powiedział kładąc na stół kolejną butelkę Łomży, kij z tym, że w środku była piwnej barwy, liczyła się butelka. – Czerwony eliksir – na stole znalazła się beczka porzeczkowa, przednie tanie wino, które jak wiadomo jest dobre i tanie. – Piracki eliksir – podarunkowy rum...

 

Alberich z żalem stwierdził w duchu, że brakuje mu niebieskich eliksirów, ale nie mógł zniżyć się do tego, by pić denaturat, a na bogolskie alkohole nie było go stać. Trudno, musiał przetrwać bez tego. Pozbierał do torby kilka książek i plików notatek na temat czarów bojowych... pozostało tylko wziąć najważniejszą rzecz – przedmiot mocy. Dawniej używał do tego skrzypiec, jednak było to głupie rozwiązanie, zważywszy, że nie umiał na nich grać. Teraz jednak zmajstrował sobie niesamowitą różdżkę, całą oplecioną wiecznie zielonymi liśćmi i żółtymi piórkami, przedmiot kopiący magią jak spirytus rektyfikowany umysły. Uśmiechnął się do siebie.

 

– Co może pójść nie tak...? Poza tym, że wszystko? – zapytał optymistycznie gotując się do turnieju.

  • Upvote 4

Share this post


Link to post
Share on other sites

OK, więc zgłaszam się do turnieju, albo, nie dokładnie ja się zgłaszam, tylko mój zawodnik.

-Imię: Avaleme

-Opis wyglądu:

mlp_avatar__earth_banding_by_ryma2001-d8

. Jej wygląd zmienia się wraz z rodzajem magi której używa:

  • Ogień- Jej sierść staje się czerwona. Zabarwienie kopyt, uszu i policzków, boku i powiek(patrz obrazek), jest żółte. Oczy ma koloru pomarańczowego. Jest wtedy pegazem (patrz dalej). Włosy jak na rysunku, tylko, że pomarańczowe
  • Powietrze- Jej sierść staje się biała. Zabarwienie kopyt, uszu i policzków,boku i powiek jest szare. Oczy ma białe, prawie niewidoczne. Jest wtedy pegazem. Włosy jak na rysunku, tylko, że czarne.
  • Woda- Jej sierść staje się błękitna. Zabarwienie kopyt, uszu i policzków, boku i powiek jest ciemnoniebieskie. Oczy ma ciemnoniebieskie. Jest wtedy jednorożcem. Włosy jak na rysunku, tylko, że fioletowe.
  • Ziemia- Jej sierść staje się brązowa. Zabarwienie kopyt, uszu i policzków, boku i powiek jest bordowe. Oczy ma ciemnozielone. Jest wtedy jednorożcem. Włosy jak na rysunku.

Znaczek- składa się z czerech znaków żywiołów. W środku jest kropka, która w zależności od używanej magi jest:

Niebieska- Woda

Czerwona- Ogień

Brązowa- Ziemia

Powietrze- Szary

 

- Magiczne umiejętności/Doświadczenie: Może używać czterech rodzajów magii: magii wody, ziemi, ognia i powierza. Podczas jednego pojedynku może używać tylko dwóch rodzajów magii: takich, podczas których jest jednym rodzajem kucyka. Na początku pojedynku wybiera, których magi chce używać, w zależności od wyglądu sali. Rodzaje czarów jednej magi

  • Ogień- szybkie ataki, akie jak zianie ogniem, używanie skrzydeł jako wyrzutni ognia. Gdy używa tej magii jaj główną zaletą jest szybkość i intensywność ciosów
  • Powietrze- Ta magia opiera się głównie na unikach, ale też mocnych atakach powietrza, zamknięcie w bańce tlenowej
  • Ziemia- Magia stabilna. Bardzo dobra w defensywie. Klacz może stworzyć ze skał tarcze, zaprzeć się w ziemi, czy nawet pod nią zapaść
  • Woda- Słabo opłacalna na arenach bez wody, jednak czarodziejka zawsze nosi przy sobie bukłak wody na wszelki wypadek. Potrafi zamrażać wodę.

Gdy jest jednorożcem może używać podstawowych zaklęć, takich jak teleportacja, lewitacja itp, jednak posiada tez parę asów w rękawie. Gdy jest pegazem może latać, ale taż ma parę asów w rękawie.

-Historii nie opisze, ponieważ jest w trakcie tworzenia.

Wiem, że nie jest to najłatwiejsza postać do walki, ale ostatnio tak się napaliłam na Avatara, że nie mogłam się powstrzymać.

Edited by ryma2001

Share this post


Link to post
Share on other sites

Hmmm...  krew, pot i łzy pokonanych plus odrobina magii i igrzysk. Jak dla mnie bomba, a co mi tam zapisuje się jako ja. Czas zerknąć na prastare zwoje magiczne i zasięgnąć rady wielkich przedwiecznych.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dobra warto spróbować. Skoro na pojedynkach nie mogę się pokazać to spróbujemy powalczyć na turnieju.

Jestem gotów.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wybaczcie ale ja jednak nie wezmę udziału. Zwalniam miejsce.

Edited by EmielRegis
  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jestem zwarty i gotowy do walki - idę na żywioł, jak się uda coś wygrać, będę zachwycony. Jak nie to nie, zawsze to przyjemność :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

   W alei rozległy się odgłosy kroków, którym towarzyszyło to głuche charakterystyczne stukanie, jakie wydają delikatnie uderzające o siebie metalowe płytki. Po chwili zrobiło się cicho, albowiem wędrujący, zakuty w masywną zbroję wielki mężczyzna, będący źródłem tych drobnych hałasów właśnie się zatrzymał.

   Zerknął na drzwi, stojące tuż przed nim, potem na numer budynku, wreszcie na tablicę wiszącą nad wejściem. Na wszelki wypadek porównał jeszcze te dwa ostatnie obiekty z notatką na niewielkiej karteczce, którą wydobył z karwasza. Stwierdził zapewne, że wszystko się zgadza, wsunął bowiem zaraz nieco pomięty już kawałek papieru na miejsce, które zajmował poprzednio, po czym otworzył drzwi i przeszedł przez nie.

   Nie były one wielkie, toteż mężczyzna mierzący jakieś dwa metry i dwadzieścia centymetrów wzrostu musiał się dość mocno pochylić. Natomiast pomieszczenie znajdujące się tuż za drzwiami miało już bardziej komfortowe jak dla takiej osoby gabaryty. Chwilę później światło lampy wiszącej nad piedestałem, na którym leżała księga na zapisy, oświetliło przybysza zupełnie, ujawniając jego sylwetkę dla ciekawskich oczu. Był to człowiek o tęgiej i muskularnej budowie, odziany w ciemnoszkarłatną, matową zbroję skonstruowaną ze sporych, zachodzących na siebie metalowych płyt. Tak opancerzony był nieomal każdy fragment ciała, może poza wewnętrznymi stronami stawów łokciowych i bokami. Te skrywała gruba i ciemna skóra, w tym drugim wypadku naszywana jeszcze niewielkimi metalowymi łuskami. Płyty napierśnika zachodziły na siebie w taki sposób, że wyglądały jak spore, metalowe żebra. Rękawice miały pazurzaste zakończenia palców, przy czym ta na lewej ręce była znacznie masywniejsza, z palcami podobnymi grubym metalowym szponom. Zbroję tą wieńczył hełm, upodobniony nieco za pomocą niewielkich rzeźbień do czaszki o spiczastych zębach, z której skroni wyrastała para zakrzywionych, czarnych rogów. Na płaskim grzebieniu tego nakrycia głowy jawiły się z kolei trzy niewielkie szpikulce, jeden za drugim. Całość wyglądała odrobinę, jakby była nie tyle na użytkownika założona, co do niego przyśrubowana.

   W swojej prawicy mężczyzna dzierżył imponujących rozmiarów ozdobny flamberg, opierając sobie jego głownię o ramię. Miecz miał jednolicie ciemnoszarą barwę. Jego jelec był ukształtowany w taki sposób, by przypominał smoczy łeb o zagiętych rogach, z którego paszczy wydobywał się ognisty jęzor, tworzący klingę. Jej koniec miał kształt klina z dwoma wcięciami u podstawy, natomiast część dolnej powierzchni pokrywały kanciaste runy.

   Mężczyzna, gdy zbliżył się do piedestału, z ostrożnością oparł o niego swój miecz i zdjął hełm, odsłaniając młodzieńczą twarz o wyrazistych, surowych rysach i masywnych łukach brwiowych. Szczękę miał porośniętą krótką, acz gęstą ciemnozłotą brodą. Przejrzał część ostatnich zapisów w księdze, po czym na samym dole dopisał swoje imię: Magnus.

   I oto stało się. Właśnie zapisał się do drugiej edycji osławionego już Turnieju Magicznych Pojedynków. Ledwie przybył co prawda do miejscowości, w której można było się zapisać, ale postanowił nie tracić czasu i zadeklarować swój udział czym prędzej, nim zabraknie wolnych miejsc. Z tego co słyszał, turniej był bowiem jednym z najciekawszych wydarzeń, jakie mogły się zdarzyć w promieniu wielu kilometrów, zresztą od jakiegoś już czasu intrygowały go pojedynki z użyciem czarów.

   Magnus pochodził ze stosunkowo niewielkiej miejscowości, leżącej na północy. Był tam przez niejedną osobę podziwiany, zarówno ze względu na siłę i wzrost, jak i na wytrzymałość. W wieku lat kilkunastu odkrył u siebie natomiast dość ciekawy talent: gdy w jego domu pewnej nocy wybuchł pożar, dość duża belka stropowa spadając przygwoździła go do podłoża, unieruchamiając wśród rozszalałego morza płomieni. Gdy ostatnie ognie zgasły, w osłupienie wszystkich wprawił fakt, że Magnus nie tylko przeżył, ale też jego rany zdawały się regenerować w niesamowitym tempie. Od tamtego czasu młodzieniec odkrył również u siebie pewne zdolności magiczne. Zdziwaczał odrobinę. Zaczął też interesować się płatnerstwem, kowalstwem i, co może wydać się dziwne, nieomal wszystkim, co było związane z ogniem i wysoką temperaturą. Po jakimś czasie, gdy doszły go wieści, że ma się odbyć jakiś turniej magiczny, postanowił wziąć w nim udział w celu sprawdzenia się i poznania nieco lepiej reguł rządzących magią. A kto wie, może dopisze mu szczęście nowicjusza...

  

   Magnus posiada, poza pirokinezą, względnie uniwersalne zdolności magiczne, osobiście jednak preferuje czary związane w jakiś sposób z termiką. Jego zdolność specjalna, którą nazwał Płomiennym Sercem, polega natomiast na częściowej transmutacji organizmu, a w szczególności serca, zmieniając je w coś podobnego do maleńkiej, lecz potwornie jasnej kuli plazmy. Gdy umiejętność ta zostanie użyta, zapewnia mu ona znaczne zdolności regeneracyjne (choć on sam nie wie, do końca jak), co w pewnym stopniu równoważy spore gabaryty i raczej stosunkowo niską mobilność użytkownika. Z powodu na niewielki poziom wiedzy na temat aspektu samej przemiany, młodzieniec chciałby w przyszłości udoskonalić szczególnie tą właściwość. Poza tym, dzięki Płomiennemu Sercu Magnus i jego ekwipunek mogą być też częściowo odporne na szkodliwe wpływy ekstremalnych temperatur.

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ja bym mógł się zapisać?  :twiblush:

 

Jestem chyba twoim jednym z lepszych uczniów w tym dziale.

 

Ale jeszcze regulaminu nie ogarnąłem. :oops:

Share this post


Link to post
Share on other sites


Uwaga! Kolejność uczestników w drzewku odpowiada kolejności zapisów! Informacja ta raczej nie okaże się użyteczna dla kogoś, kto zapragnie iść na żywioł, lecz może skorzysta z niej ktoś, kto będzie chciał sobie co nieco zaplanować...

 

Wedle tego zapisu - owszem :D

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest
This topic is now closed to further replies.

×
×
  • Create New...