Jump to content

Strona Główna  |  Ogłoszenia  |  Lista Fanfików  |  Fanpage  |  Feedback
Fiesta

Antropologia [PL][Z][Komedia][Przygoda][Human]

Recommended Posts

Czołem Towarzysze :salut:

Fanfic bardzo przyjemny, chociaż 330 str to troszki mało :rainderp:

Osobiście uważam, że powinien stać się klasykiem niczym "My little Dashie" czy "Fallout: Equestria"

Składam tą oto muffinę :muffin: na ręce (raciczki) korodzika w podzięce za przetłumaczenie tego jakże zacnego dzieła.

Suma Sumarum:

Polecam, Minor Sax :crazy:

Share this post


Link to post
Share on other sites

Hmm, nie wiem, co o tym sądzić, bo jakoś po połowie się zniechęciłem do dalszego czytania. Spodziewałem się bardziej czegoś w stylu, że Wielka i Wspaniała Antropolożka Lyra przeczesuje Equestrię w poszukiwaniu ludzi i ich - ewentualnie - znajduje. Nie powiem, nie spodziewałem się takiego rozwoju wydarzeń, co jest niejako na plus, ale... to też mnie zniechęciło, by czytać dalej.

Nie wiem, po prostu jak zobaczyłem fragmenty dziejące się w świecie ludzi, no to już jakoś chęci do czytania mnie opuściły...

Tak czy siak, połowę fanfica jak najbardziej polecam. Drugą... nie wiem, bo mnie jakoś nie zachęca... Co więcej, dobre tłumaczenie. Miałbym jedynie trochę uwag do dialogów, ale nie przeszkadzały tak bardzo. Jednakże rozwaliło mnie (i nie tylko mnie) określenie Lyry "jednorożycą" :rainderp:

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ja... nie wiem za bardzo co powiedzieć.

Kiedy piszę to zdanie, jest 3:50. Czytać zacząłem wczesnym popołudniem i...

Powiem tak: WOW.

Druga reakcja:

Fragment do 10 rozdziału chciałem sobie pominąć i przejść spokojnie do rozdziału 11... Nie będę spojlerował co się wtedy dzieje, zrobił to już elegancko mój przedmówca, pod takim ładnym guziczkiem. Tyle że w przeciwieństwie do niego ja uważałem TO za o wiele bardziej interesujące.

A jednak... Może coś jest w tej JEDNEJ TRZECIEJ fanfika? Ok, wróciłem do 1 rozdziału. Przeczytam jeden i najwyżej sobie "przewinę". Ale... Jak się okazuje, ta część jest co najmniej tak interesująca jak następna. Polecam przeczytanie tego, bo jest tam mnóstwo smaczków, bardzo trafnych spostrzeżeń i przezabawnych gagów! :pinkie2:

Potem następuje część druga, która IMO Jest MAJSTERSZTYKIEM! A jestem Paladynem i wiem co mówię! :shiarmor: Nie wiem po prostu co tutaj powiedzieć poza tym że wyciągnięto z tematu to, co najlepsze w najbardziej realny sposób jaki było można.

Przy okazji udowodniono też, że

pewien element, który występuje w KAŻDYM INNYM fiku Human&Pony jest zbędny, i da się bez niego skonstruować coś przezabawnego i interesującego. Domyślacie się co to? Nie? TO CZYTAĆ JAK JA! :fluttershy5:

A potem, kiedy już wszystko jest spokojnie... Trzecia Część, od 24 rozdziału. Kiedy do niej doszedłem, była 1:20, ale pomysłałem sobie "SCREW IT! Sen dla słabych! Patrzymy co dalej!". I nie żałuję. Wprawdzie rano (w południe) mogę mieć inne zdanie, ale nie żałuję. :lyra2: Tak, Lyra, też się cieszę że dotrwałem

Ale TO, ta trzecia część... Powiem wam, że to na nowo pokazuje mi po co jestem w Fanodmie. Po co czytam fantasy. Po co paraduję po świecie z brodą i długimi włosami... Przeczytanie tego fanfika sprawiło, że mam ochotę wyjść z domu, przejść się na miasto, spotkać przyjaciela, porozmawiać z kimś, napisać, zrobić coś miłego... Nawet mam ochotę przejrzeć możliwe kierunki studiów, czego nigdy nie robiłem... COKOLWIEK, byle by nie siedzieć przed kompem i (no offence) marnować czas czytając twórczość kogoś innego, zamiast tworzyć samemu. Własne historie. Własne Życie.

Jak się pewnie domyślacie, nie jest to moja zwykła reakcja. Bo też nie jest to zwykły fik. O nie...

Czy zabrzmi to nazbyt patetycznie, jeśli powiem, że przywróciło mi to wiarę w rodzaj ludzki? Prawdopodobnie tak. Czy będzie to nieprawdą?... Nie. <- I żeby napisać to jedno słowo, "nie", potrzebowałem dobrych 5 minut. Ale jestem już pewien, że mogę żyć dalej, nawet jeśli nigdy nie otworzy się przede mną portal do żadnego magicznego świata. Bo mam was, Ludzi, ziemskich rodaków. I nie ważne jak to brzmi. Ważne że robię krok naprzód, odpuszczając... Odpuszczając. I mogę w końcu odetchnąć z ulgą, stwierdzając, że bez magii nie jest tak źle, jak sądziłem do tej pory. Nawet zwolni mi się sporo miejsca na półce...

Podsumowując moją reakcję emocjonalną: To porusza. I to nie tylko końcówka, ale cały fanfik. W całości jest po prostu GENIALNYM (IMO) przedstawieniem problematyki "zwyczajnie życie czy magiczne przyogdy?", oraz zagadnienia tego, z czego jako ludzkość możemy być dumni. To... trudno opisać. Będę musiał niektóre rozmowy przeczytać jeszcze raz, niektóre nawet kilka razy. Ale na pewno każdy człowiek, który para się fantazjowaniem jakimkolwiek powinien się z tym zapoznać. Jak z lekturą uzupełniającą do bycia człowiekiem. A najśmieszniejsze jest to, że ja nie do końca żartuję. :shiarmor: Paladyni nie kłamią, pamiętajcie o tym!

Trzecia reakcja (ala recenzja):

Całość jest napisana językiem przystępnym, czyta się łatwo, lekko, jednym tchem. Akcja wciąga jak jasna cholera - od niepewności, przez gagi i intrygi - wszystko jest świetnie rozplanowane. Akcja chwilami może wydać się niektórym zbyt powolna, ale to naturalna część procesu prowadzącego do kolejnych zaskakujących, zabawnych, a NAWET wzruszających scen (<<-- a mówi to chłodny klakulant. Jeśli mnie w tych momentach ruszyło to was tym bardziej). Nie mówiąc już nic o epickim finale.

Postaci są świetne - zapadające w pamięć, ludzie mają duszę, a kucyki są dopracowane jeszcze bardziej... Choć osobiście uważam że Mane 6 została nieco spłaszczona. Ale o nich jest dosyć innych fików. Ale najważniejszy element - Lyra - jest dopieszczony do granic. Każdy aspekt został choćby napomknięty, a porządnie rozbudowanych zostało naprawdę sporo tematów.

Pomysłowość autora... Szczerze? Nie czytałem aż tyle fików co wielu z was (ledwie 2 miesiące i 1 tydzień od obejrzenia 1 odcinka). Nie wiem więc czy niektóre pomysły, które dla mnie innowacyjne nie zostały zaczerpnięte z czegoś wcześniejszego... Ale nawet jeśli część rzeczywiście była, to część (w tym wg. mnie finał) NA PEWNO NIE, a autor musiał mieć łeb jak sklep.

W dodatku to, co ma być niespodziewane, pozostaje takim do właściwego momentu, a moje przewidywania często mijały się z prawdą. Naprawdę często... Nie wiem czy to ja jestem taki słaby w te klocki, czy może autor dawał fragment, pytał czytacza "co myślisz że się stanie?" Po czym pisał coś odwrotnego do tego co usłyszał... Na prawdę nie wiem.

Oczywiście dalej jest sporo niewyjaśnionych rzeczy jak choćby (jak przeczytałeś to wchodź śmiało, jak nie to wara):

- To, jak Discord przedostał się do naszego świata

- jak starożytni ludzie z Equestrii znali takie nazwy jak "Francja"? Czy umieli podróżować między wymiarami, czy po prostu jesteśmy nudni i w każdym świecie wymyślamy identyczne nazwy dla naszych krajów? - Skoro kręgle to dość nowy wynalazek nawet u nas, to jak to się stało że są obecne w Equestrii odciętej od nas 1000 lat temu? Starożytni ludzcy Equestriańscy rycerze wymyślali to w chwilach wolnych od nawalania się po hełmach czy...?

- mimo dobrej tezy jakoby geneza kultury kucyków leżałą w naszej, ludzkiej twórczości, dalej nie wiadomo skąd np. w Equestrii nazwy miast jak Manehattan czy Fillyadelphia (or whatever to się pisze).

- "w Equestrii nie ma samochodów" - BŁĄD. Pamiętacie jak przez Derpy na Twi spadło kowadło, pianino itd? Wyraźnie w tamtej scenie był obecny samochód transportowy. W dodatku LATAJĄCY. Eh, jak zwykle nikt nie pyta listonosza, kiedy mógłby okazać się pomocny...

- skoro w Equesrii nie jest znana elektryczność (jak to wnioskuję po zdziwieniu Lyry tym jak działa lampka na stole), to na co chodzi w takim razie sprzęt Vinyl Scratch oraz nagłośnienie i reszta badziewi Iron Willa?... Chociaż wspomina że podobne sprzęty (jak lampka) w Equestrii były, to mówi też że nie są aż tak rozpowszechnione...

- Celestia ssie jeśli chodzi o tuszowanie informacji, nie? Zostawiła cały stos książek o ludziach we własnym archiwum w Canterlot...

- I tak dalej, na pewno da się jeszcze sporo powymieniać...

Ale dalej nie zapominajmy o najważniejszym aspekcie zamiany Lyry w szesnastoletnią dziewczynę - Jaka miseczka??? :lyra3: Tak wiem, spłonę. :fluttershy5:

Ale, tak po prawdzie, te drobne (no, czasami nawet nieco większe, jak ta pierwsza) nieścisłości nie psują przyjemności z czytania. Twórca i tak wykazał się niezłą kreatywnością jeśli chodzi o wyjaśnienie wszystkiego co się dało, po prostu nie starczyło mu czasu na wszystko, albo nie chciał zarzucać czytelnika ścianami tekstu w stylu nudnego wykładu Twilight.

Jeśli więc pragniecie pogłębić swoją wiedzę o historii Equestrii, ta konkretna wersja wydarzeń powinna was niezwykle zainteresować.

Nie wiem co mógłbym jeszcze o tym napisać. Moją emocjonalną reakcję na fik już znacie. Coś w stylu Recenzji też wam już skrobnąłem...

Cóż, gwoli dokładności: jest teraz dokładnie 5:41 nad ranem, tata chrapie za ścianą, a ja dalej jestem podniecony tym co przeczytałem. Rekcje podczas czytania... Chwilami po prostu wstawałem, zaczynałem biegać po pokoju, wyobrażać sobie co może zaraz nastąpić, wymachiwać rękami i otwierać wyimaginowane portale itd. itp. <<-- Co jest u mnie bardzo pozytywną reakcją podczas czytania, wskazuje na pobudzenie do działania i przyspieszenie pracy wyobraźni.

Innym razem (a było to konkretnie podczas pewnej rewelacji w rozdziale 17 ) Zacząłem się tak histerycznie śmiać i walić z tego powodu pięścią w biurko, że powywracały mi się głośniki a z klawiatury wypadły baterie. Tak więc zapewniam, że komediowe motywy są przednie.

Oprócz tego ci, którzy czytali moje posty pod koniec dyskusji w temacie "Portal do Equestrii" wiedzą, że podróże między wymiarowe to mój konik, tak samo jak wyłapywanie różnic między światami. I, jako entuzjasta tematu, muszę przyznać że wypadło to bardzo realistycznie - od przytłoczenia wielkością tego świata, przez uczenie się najprostszych czynności, po najważniejsze, czyli stosunek kucyka (przynajmniej z wychowania) do mrocznych aspektów naszego człowieczeństwa.

Wprawdzie Lyra miała cholernego farta podczas swojej przygody w naszym świecie i najgorszym co jej się przydarzyło to zjedzenie Big Maca, ale było to konieczne dla zakończenia. A ono warte było wprowadzenia kilku momentów, gdzie bohaterka miała trochę za dużo szczęścia... Zaznaczyć też trzeba, że zawsze miała go tylko tyle ile potrzeba, nie więcej. No... może poza tym że miała AŻ TAK dzianych rodziców, ale mój atak śmiechu gdy się dowiedziałem o profesji tatusia (tak, to ten incydent z rozdziałem 17 opisany powyżej) wynagrodził mi to całkowicie. :fluttershy4:

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ja... nie wiem za bardzo co powiedzieć.

Kiedy piszę to zdanie, jest 3:50. Czytać zacząłem wczesnym popołudniem i...

Powiem tak: WOW.

Druga reakcja:

Fragment do 10 rozdziału chciałem sobie pominąć i przejść spokojnie do rozdziału 11... Nie będę spojlerował co się wtedy dzieje, zrobił to już elegancko mój przedmówca, pod takim ładnym guziczkiem. Tyle że w przeciwieństwie do niego ja uważałem TO za o wiele bardziej interesujące.

A jednak... Może coś jest w tej JEDNEJ TRZECIEJ fanfika? Ok, wróciłem do 1 rozdziału. Przeczytam jeden i najwyżej sobie "przewinę". Ale... Jak się okazuje, ta część jest co najmniej tak interesująca jak następna. Polecam przeczytanie tego, bo jest tam mnóstwo smaczków, bardzo trafnych spostrzeżeń i przezabawnych gagów! :pinkie2:

Potem następuje część druga, która IMO Jest MAJSTERSZTYKIEM! A jestem Paladynem i wiem co mówię! :shiarmor: Nie wiem po prostu co tutaj powiedzieć poza tym że wyciągnięto z tematu to, co najlepsze w najbardziej realny sposób jaki było można.

Przy okazji udowodniono też, że

pewien element, który występuje w KAŻDYM INNYM fiku Human&Pony jest zbędny, i da się bez niego skonstruować coś przezabawnego i interesującego. Domyślacie się co to? Nie? TO CZYTAĆ JAK JA! :fluttershy5:

A potem, kiedy już wszystko jest spokojnie... Trzecia Część, od 24 rozdziału. Kiedy do niej doszedłem, była 1:20, ale pomysłałem sobie "SCREW IT! Sen dla słabych! Patrzymy co dalej!". I nie żałuję. Wprawdzie rano (w południe) mogę mieć inne zdanie, ale nie żałuję. :lyra2: Tak, Lyra, też się cieszę że dotrwałem

Ale TO, ta trzecia część... Powiem wam, że to na nowo pokazuje mi po co jestem w Fanodmie. Po co czytam fantasy. Po co paraduję po świecie z brodą i długimi włosami... Przeczytanie tego fanfika sprawiło, że mam ochotę wyjść z domu, przejść się na miasto, spotkać przyjaciela, porozmawiać z kimś, napisać, zrobić coś miłego... Nawet mam ochotę przejrzeć możliwe kierunki studiów, czego nigdy nie robiłem... COKOLWIEK, byle by nie siedzieć przed kompem i (no offence) marnować czas czytając twórczość kogoś innego, zamiast tworzyć samemu. Własne historie. Własne Życie.

Jak się pewnie domyślacie, nie jest to moja zwykła reakcja. Bo też nie jest to zwykły fik. O nie...

Czy zabrzmi to nazbyt patetycznie, jeśli powiem, że przywróciło mi to wiarę w rodzaj ludzki? Prawdopodobnie tak. Czy będzie to nieprawdą?... Nie. <- I żeby napisać to jedno słowo, "nie", potrzebowałem dobrych 5 minut. Ale jestem już pewien, że mogę żyć dalej, nawet jeśli nigdy nie otworzy się przede mną portal do żadnego magicznego świata. Bo mam was, Ludzi, ziemskich rodaków. I nie ważne jak to brzmi. Ważne że robię krok naprzód, odpuszczając... Odpuszczając. I mogę w końcu odetchnąć z ulgą, stwierdzając, że bez magii nie jest tak źle, jak sądziłem do tej pory. Nawet zwolni mi się sporo miejsca na półce...

Podsumowując moją reakcję emocjonalną: To porusza. I to nie tylko końcówka, ale cały fanfik. W całości jest po prostu GENIALNYM (IMO) przedstawieniem problematyki "zwyczajnie życie czy magiczne przyogdy?", oraz zagadnienia tego, z czego jako ludzkość możemy być dumni. To... trudno opisać. Będę musiał niektóre rozmowy przeczytać jeszcze raz, niektóre nawet kilka razy. Ale na pewno każdy człowiek, który para się fantazjowaniem jakimkolwiek powinien się z tym zapoznać. Jak z lekturą uzupełniającą do bycia człowiekiem. A najśmieszniejsze jest to, że ja nie do końca żartuję. :shiarmor: Paladyni nie kłamią, pamiętajcie o tym!

Trzecia reakcja (ala recenzja):

Całość jest napisana językiem przystępnym, czyta się łatwo, lekko, jednym tchem. Akcja wciąga jak jasna cholera - od niepewności, przez gagi i intrygi - wszystko jest świetnie rozplanowane. Akcja chwilami może wydać się niektórym zbyt powolna, ale to naturalna część procesu prowadzącego do kolejnych zaskakujących, zabawnych, a NAWET wzruszających scen (<<-- a mówi to chłodny klakulant. Jeśli mnie w tych momentach ruszyło to was tym bardziej). Nie mówiąc już nic o epickim finale.

Postaci są świetne - zapadające w pamięć, ludzie mają duszę, a kucyki są dopracowane jeszcze bardziej... Choć osobiście uważam że Mane 6 została nieco spłaszczona. Ale o nich jest dosyć innych fików. Ale najważniejszy element - Lyra - jest dopieszczony do granic. Każdy aspekt został choćby napomknięty, a porządnie rozbudowanych zostało naprawdę sporo tematów.

Pomysłowość autora... Szczerze? Nie czytałem aż tyle fików co wielu z was (ledwie 2 miesiące i 1 tydzień od obejrzenia 1 odcinka). Nie wiem więc czy niektóre pomysły, które dla mnie innowacyjne nie zostały zaczerpnięte z czegoś wcześniejszego... Ale nawet jeśli część rzeczywiście była, to część (w tym wg. mnie finał) NA PEWNO NIE, a autor musiał mieć łeb jak sklep.

W dodatku to, co ma być niespodziewane, pozostaje takim do właściwego momentu, a moje przewidywania często mijały się z prawdą. Naprawdę często... Nie wiem czy to ja jestem taki słaby w te klocki, czy może autor dawał fragment, pytał czytacza "co myślisz że się stanie?" Po czym pisał coś odwrotnego do tego co usłyszał... Na prawdę nie wiem.

Oczywiście dalej jest sporo niewyjaśnionych rzeczy jak choćby (jak przeczytałeś to wchodź śmiało, jak nie to wara):

- To, jak Discord przedostał się do naszego świata

- jak starożytni ludzie z Equestrii znali takie nazwy jak "Francja"? Czy umieli podróżować między wymiarami, czy po prostu jesteśmy nudni i w każdym świecie wymyślamy identyczne nazwy dla naszych krajów? - Skoro kręgle to dość nowy wynalazek nawet u nas, to jak to się stało że są obecne w Equestrii odciętej od nas 1000 lat temu? Starożytni ludzcy Equestriańscy rycerze wymyślali to w chwilach wolnych od nawalania się po hełmach czy...?

- mimo dobrej tezy jakoby geneza kultury kucyków leżałą w naszej, ludzkiej twórczości, dalej nie wiadomo skąd np. w Equestrii nazwy miast jak Manehattan czy Fillyadelphia (or whatever to się pisze).

- "w Equestrii nie ma samochodów" - BŁĄD. Pamiętacie jak przez Derpy na Twi spadło kowadło, pianino itd? Wyraźnie w tamtej scenie był obecny samochód transportowy. W dodatku LATAJĄCY. Eh, jak zwykle nikt nie pyta listonosza, kiedy mógłby okazać się pomocny...

- skoro w Equesrii nie jest znana elektryczność (jak to wnioskuję po zdziwieniu Lyry tym jak działa lampka na stole), to na co chodzi w takim razie sprzęt Vinyl Scratch oraz nagłośnienie i reszta badziewi Iron Willa?... Chociaż wspomina że podobne sprzęty (jak lampka) w Equestrii były, to mówi też że nie są aż tak rozpowszechnione...

- Celestia ssie jeśli chodzi o tuszowanie informacji, nie? Zostawiła cały stos książek o ludziach we własnym archiwum w Canterlot...

- I tak dalej, na pewno da się jeszcze sporo powymieniać...

Ale dalej nie zapominajmy o najważniejszym aspekcie zamiany Lyry w szesnastoletnią dziewczynę - Jaka miseczka??? :lyra3: Tak wiem, spłonę. :fluttershy5:

Ale, tak po prawdzie, te drobne (no, czasami nawet nieco większe, jak ta pierwsza) nieścisłości nie psują przyjemności z czytania. Twórca i tak wykazał się niezłą kreatywnością jeśli chodzi o wyjaśnienie wszystkiego co się dało, po prostu nie starczyło mu czasu na wszystko, albo nie chciał zarzucać czytelnika ścianami tekstu w stylu nudnego wykładu Twilight.

Jeśli więc pragniecie pogłębić swoją wiedzę o historii Equestrii, ta konkretna wersja wydarzeń powinna was niezwykle zainteresować.

Nie wiem co mógłbym jeszcze o tym napisać. Moją emocjonalną reakcję na fik już znacie. Coś w stylu Recenzji też wam już skrobnąłem...

Cóż, gwoli dokładności: jest teraz dokładnie 5:41 nad ranem, tata chrapie za ścianą, a ja dalej jestem podniecony tym co przeczytałem. Rekcje podczas czytania... Chwilami po prostu wstawałem, zaczynałem biegać po pokoju, wyobrażać sobie co może zaraz nastąpić, wymachiwać rękami i otwierać wyimaginowane portale itd. itp. <<-- Co jest u mnie bardzo pozytywną reakcją podczas czytania, wskazuje na pobudzenie do działania i przyspieszenie pracy wyobraźni.

Innym razem (a było to konkretnie podczas pewnej rewelacji w rozdziale 17 ) Zacząłem się tak histerycznie śmiać i walić z tego powodu pięścią w biurko, że powywracały mi się głośniki a z klawiatury wypadły baterie. Tak więc zapewniam, że komediowe motywy są przednie.

Oprócz tego ci, którzy czytali moje posty pod koniec dyskusji w temacie "Portal do Equestrii" wiedzą, że podróże między wymiarowe to mój konik, tak samo jak wyłapywanie różnic między światami. I, jako entuzjasta tematu, muszę przyznać że wypadło to bardzo realistycznie - od przytłoczenia wielkością tego świata, przez uczenie się najprostszych czynności, po najważniejsze, czyli stosunek kucyka (przynajmniej z wychowania) do mrocznych aspektów naszego człowieczeństwa.

Wprawdzie Lyra miała cholernego farta podczas swojej przygody w naszym świecie i najgorszym co jej się przydarzyło to zjedzenie Big Maca, ale było to konieczne dla zakończenia. A ono warte było wprowadzenia kilku momentów, gdzie bohaterka miała trochę za dużo szczęścia... Zaznaczyć też trzeba, że zawsze miała go tylko tyle ile potrzeba, nie więcej. No... może poza tym że miała AŻ TAK dzianych rodziców, ale mój atak śmiechu gdy się dowiedziałem o profesji tatusia (tak, to ten incydent z rozdziałem 17 opisany powyżej) wynagrodził mi to całkowicie. :fluttershy4:

Niniejszym wybiła godzina 6:06, więc jeszcze krótkie zakończenie z mojej strony i idę spać:

Nie jest istotne gdzie żyjemy, ale co w tym miejscu dostrzegamy.

A jeśli patrzymy właściwie, to możliwe, że zaczniemy w końcu zadawać naprawdę istotne pytania...

"Będziesz to jeszcze jadła?" :bonbon2:

Share this post


Link to post
Share on other sites

^ Hehe, widzę że nie tylko ja potrafię od czasu do czasu wykazać się... emocjonalnym podejściem do czytanych lektur:d Hiiiiigh Five! Brohoof!

Dobrze widzieć btw, że ten ff jednak zbiera trochę uwagi. Bo jeszcze niedawno jakoś marnie mi to wyglądało, hype był wyraźnie mniejszy niż się spodziewałem. Szczęściem, publikacja na FGE chyba zrobiła swoje - i oby robiła dalej.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Fanfika podgryzałem po kawałku przez kilka dni i dotarłem do jednej trzeciej. Gdzieś tak koło pierwszej w nocy zassałem się tak mocno że skończyłem dopiero o piątej rano. Świetne spojrzenie Equestrianki na nasz świat, barwne postacie, humor, realizm i to coś co każe ci czytać dalej... porównywalne z Past Sins, może nie aż tak dobre ale niewiele słabsze. Jak ktoś nie czytał to robi błąd!

Share this post


Link to post
Share on other sites

zajrzałem... kończę już za chwilę... Ciekawy do 9 rozdziału... potem się tak jakby kończy... trochę za szybko taka scena, ale... czytam dalej... gdzieś połowa (17 rozdział) i kolejne skoki, tym razem w kierunku który mi się bardziej podobał, no... teraz chwila dziwactwa się trafiła pod koniec, ale liczę na fajne zakończenie Oki... Przeczytałem... Fic na prawdę fajny, ale liczyłem na ciut bardziej cukierkowe zakończenie, bo nie psuło by aż tak kanonu... (Pamiętajmy, że to nie Fallout czy TCB, ot "normalne" życie mieszkańców Ponyville na początku)

Share this post


Link to post
Share on other sites

WoW! Jedne z najlepszych fanficków jakie czytałem. Zdecydowanie ląduje w mojej czołówce razem z Past Sins i Crisis Equestria. Może jetem przewrażliwiony, ale za każdym razem gdy czytam coś dobrego, odczuwam tak autentyczne emocje, że czasem muszę przerwać lekturę i iść poćwiczyć aby je rozładować. W tym przypadku zdecydowanie tak było ... i to wiele, wiele razy. Szacunek dla tłumacza za kawał dobrej roboty. Brohoof!

Share this post


Link to post
Share on other sites

Fanfick jest świetny. Nie czytałam jeszcze Past Sins, a Crisis: Equestria dopiero zaczęłam, ale z tych 22 przeczytanych przeze mnie fanficków, ten jest najlepszy.

Nie mogłam się oderwać. Jednego dnia przeczytałam 21 rozdziałów, drugiego skończyłam. A teraz... Jest mi smutno, bo się skończyło!

Tłumaczenie BARDZO dobre. Dziękuje za nie, ponieważ po angielsku pewnie nigdy bym nie przeczytała... Naprawdę, dobra robota.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Znów staję przed obowiązkiem skomentowania, choć nie mam niczego odkrywczego do powiedzenia, a autor i tak nie przeczyta... ale nie mogę Tego przemilczeć, po prostu muszę napisać jakieś brednie. Można uznać, że jestem ignorantem albo po prostu mało czytam, ale Antropologia (wielkie dzięki za tłumaczenie!) to najlepsza rzecz, jaką w życiu przeczytałem. Nie ma w świecie kucyków i w żadnym ludzkim języku słów, by wyrazić, jak wspaniały ten fic jest dla mnie. Poleciłbym nawet hejterom kucyków.

Długo się za tego fica zabierałem, aż w końcu połknąłem go w jedną dobę i nie żałuję ani chwili. Chwilę później to samo zrobiłem z Past Sins, który to jednak jest "jedynie" prześwietną historią, zaś nie zniszczył mnie tak jak Antropologia.

Jeśli jest coś, co sprawiło, że tak silnie na mnie zadziałała TA opowieść, to i tak tylko ja mógłbym to zrozumieć, więc tego nie będę pisać... po prostu cudownie jest spojrzeć na ludzkość oczami Lyry. Paladyn już napisał sporo z tego, co mi się kłębi w głowie, ale powtórzę coś... ta opowieść faktycznie może przywrócić wiarę w ludzkość, jeśli się jej na to pozwoli.

A tak z konkretów, co mi się spodobało najbardziej:

Z początku pomyślałem, że Lyra jest człowiekiem, w kilku następnych linijkach autor wyprowadził mnie z błędu, by dziesięć rozdziałów dalej jednak przyznać mi rację... nieważne, czy to było specjalnie. Mógłbym wstać i zaklaskać autorowi. Świetna rzecz.

Z jakiegoś powodu mocno zapadły w pamięć dwie sceny - "koncert" w parku w pierwszych godzinach po przybyciu i występ z zespołem. Nie mam pojęcia, czemu, ale wywołały cholernie silne i bardzo przyjemne emocje.

Nieogarnięcie Lyry było przedstawione dość naturalnie i naprawdę pociesznie, choć ilekroć czytałem o tej Francji to "Lyra, dlaczego?"... super było to, że z najprostszej nawet sytuacji czy czynności dało się zrobić małą przygodę. Czemu ja się tak nie potrafię cieszyć z każdej głupoty?

Dobre, a nie rzucające się od razu w oczy przyporządkowanie Elementów, chociaż Randalla przez dłuższą chwilę nie mogłem zrozumieć.

"Będziesz to jeszcze jadła?" Stary, dobry numer, a za każdym razem miażdży mnie tak samo... choć tutaj wyjątkowo mocno.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Fic mi się podobał, choć kilka rzeczy w nim było dla mnie naprawdę denerwujące :f Np to jak Lyra prawie całkowicie miała wywalone na swoją przeszłość i przyjaciółkę z którą spędziła ładnych parę lat. Ja rozumiem że trzeba iść do przodu i nie oglądać się za siebie, ale bez przesady ;> Tłumaczenie bardzo dobre i dzięki Ci za nie :) Choć bardzo mi utkwiło w pamięci coś co wydaje mi się błędem (adoptowani rodzice - Wydaje mi się, że powinno być rodzice zastępczy, czy cuś bo adoptowane to jest dziecko).

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie kłamiąc powiem, iż to mój drugi ulubiony Fic jaki powstał. Nie tylko ze względu na wspaniałą fabułę, lecz również przez główną bohaterkę, o której nie jest za dużo Fanficków. Autor miał głowę na karku pisząc tego Fica i jestem z niego nadzwyczaj zadowolony. Również chciałbym podziękować osobie tłumaczącej, dzięki której mogłem przeczytać tego Fica.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Zgodzę się z Bezikiem. Też mnie dziwiło, że mało myślała o przyszłości i nie odczułem by tęskniła zbytnio za Bon-Bon. Z błędów to ci nieszczęśni rodzice adoptowani dość często się pojawiali. Poprawnie chyba jest rodzice adopcyjni. Mimo to uważam, że to świetne tłumaczenie świetnego fanfica. Liczba odsłon na fimfiction o czymś świadczy. Może nie jest to moje ulubione opowiadanie, ale jedne z najlepszych jakie czytałem. Dziękuję wszystkim, którzy przyczynili się do powstania tego tłumaczenia.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dzisiaj jest 1 Kwietnia, czyli Prima Aprilis.

Pewnie niewielu z was wie, ale w zeszłym roku autor Antropologii przygotował pewien żart dla czytelników.

Dokładnie rok temu, kiedy Antropologia była jeszcze w trakcie pisania, pojawił się nowy rozdział - 18-sty, w którym Lyra spotyka... Jezusa Chrystusa.

Oczywiście na następny dzień autor wstawił prawdziwy 18-sty rozdział, a tamten umieścił w osobnym opowiadaniu. Można go przeczytać tutaj:

http://fimfiction.net/story/18724

Share this post


Link to post
Share on other sites

Przeczytałem pierwsze słowo 28 rozdziału i nie mogę powstrzymać się od jednego pytania:

Czy Lyra pokona Discorda mocą gitary elektrycznej?

Share this post


Link to post
Share on other sites

31 rozdział jest ostatnim ? Jeżeli tak to szkoda ale na moje oko mogło by być kontynuowane tym bardziej iż 31 rozdział kończy się

"Wyczerpana Bon-Bon westchnęła, po czym pokręciła głową, nie wiedząc, co powiedzieć. Lyra z pewnym smutkiem spojrzała na swój pusty talerz, po czym dostrzegła kawałek ciasta nadal leżący nietknięty przed Bon-Bon.

– Będziesz to jeszcze jadła?"

Share this post


Link to post
Share on other sites

Świetne opowiadanie!

Nie wiem za bardzo co napisać, więc wyjawię, że fic trawił do mojego TOP 5 opowiadań fanfiction z MLP :giggle:

Share this post


Link to post
Share on other sites

W końcu! Po wielkich molestacjach i odkładaniu Antropologii udało mi się ją przeczytać.

 

Opowiadanie jest... fajne. Rozumiem, czemu może się tak ludziom podobać. Autor miał ciekawy pomysł, dorzucił do niego intrygującą fabułę i bardzo dobre wykonanie. Bohaterom nie mam nic do zarzucenia, dziur fabularnych nie stwierdzono a sam tekst nie nuży. Zarówno część pierwsza jak i druga są interesujące i mogą wciągnąć. Przyjemna, lekka lektura do której chętnie jeszcze kiedyś wrócę.

 

Co do tłumaczenia to właśnie zacząłem je czytać (obowiązek oskarowy) i po dwóch rozdziałach jestem zadowolony z tego co widzę... w większości. Korodzik nie ustrzegł się pewnych błędów, ale do dokładniejszego opisu wrócę po zakończeniu lektury tłumaczenia.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Przeczytane! Juupi!

 

Nie było źle, me wrażenia są jak najbardziej pozytywne. Fanfik przyjemny, oryginalny, pomysłowy. Wciąga jak jasna cholera, a nie należę do fanek tagu Human. Nie ma za bardzo dziur fabularnych, a może ma, a ja nie wiem jak USA działa, no, nieważne.

 

Tłumaczenie? Nie jest złe, ale miało parę wad:

- bitsy to PIENIĄŻKI, durniejszej nazwy nie było?

- Bon-Bon, to imię pisze się inaczej

- niekonsekwencja w stosowaniu dywiz, które są we fragmentach niebędących dialogami, ale już nie w samych dialogach. Wielka zagadka.

 

Do tego dochodzi brak wcięć akapitów.

 

Czyli drobnostki.

 

Aprobuję ten FF, choć zakończenie i walka z bossem były pisane już na siłę. Cała akcja z Sami Wiecie Kim nie należała do najlepiej wykonanych. Jednak... Odczucia po całości mam bardzo pozytywne. Spodobała mi się kreacja Lyry i jej wątek odkrywania tajemnicy.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie podobało mi się.

 

Po prostu. Dla mnie w opowiadaniu tym nie było nic ciekawego. Usypiałem czytając na komórce w łóżku. 

Akcja jakoś się tym swoim tempem ciągnie, ale mi to nie odpowiadało, tak za wolno.

Przypomina te ciągutki, czyli niektóre lektury szkolne. 

 

Na stronę techniczną uwagi nie zwróciłem.

 

Oceny nie będę wystawiać, za mało napisałem żeby podkreślać to oceną

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dawno temu czytałem po angielsku. Poddałem się po 2-3 rozdziale, fanfik w ogóle mnie nie zainteresował. Inna sprawa, że nie cierpię tego quasi-memu o fascynacji Lyry ludźmi. Jest to jedna z najsłabszych rzeczy, jakie wymyślił ten fandom.

 

Co do tłumaczenia się nie wypowiem, bo nie czytałem. Tak czy tak, gratuluję przetłumaczenia owego dosyć pokaźnego tekstu /)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

×
×
  • Create New...