Jump to content

Wolny/a czy zajęty/a?


Paladyn Sonaty Dusk
 Share

Jesteście czy nie jesteście?  

359 members have voted

  1. 1. Jesteście czy nie jesteście?



Recommended Posts

Nieprawda, bo nie wszyscy znajdują. Dlatego właśnie świat jest niesprawiedliwy. Przykro mi, Serox.

 

Może to dlatego, że żyją w różnych częściach świata. Albo, albo kończą przedwcześnie :fluttercry2:

 

Miło jest chociaż wierzyć, że gdzieś tam jest, ktoś mi pisany. I może on też w to wierzy. I może kiedyś spotkamy się choćby we śnie. Miło jest w to wierzyć.

Link to comment
Share on other sites

Nie bądź smutny, Serox. Masz rację. Pawlex, Ty nic nie rozumiesz. Nie wiesz, jak to jest mieć 14 lat i nie mieć chłopaka, kiedy wszystkie Twoje przyjaciółki już mają. Nawet gdyby jakiś mi się spodobał, to i tak nie Odwzajemniłby mych uczuć. Bo oni tacy są. Zawsze będę sama i dobrze.

A tu, drodzy widzowie, widzimy rzecz wprost niestworzoną - samicę samotnego przegrywa internetowego w naturalnym środowisku. Jest to pierwsze udokumentowane spotkanie samicy tego gatunku; do tej pory naukowcy sądzili, że samotny przegryw rozmnaża się przez pączkowanie. Z pewnością niezbędne są dalsze obserwacje i badania tego osobnika, być może jest tylko dobrze zakamuflowanym samcem, ale jedno jest pewne już teraz - odkrycie to jest wiekopomne.

Czytał Airlick Czubowny.

  • Upvote 6
Link to comment
Share on other sites

A tu, drodzy widzowie, widzimy rzecz wprost niestworzoną - samicę samotnego przegrywa internetowego w naturalnym środowisku. Jest to pierwsze udokumentowane spotkanie samicy tego gatunku; do tej pory naukowcy sądzili, że samotny przegryw rozmnaża się przez pączkowanie. Z pewnością niezbędne są dalsze obserwacje i badania tego osobnika, być może jest tylko dobrze zakamuflowanym samcem, ale jedno jest pewne już teraz - odkrycie to jest wiekopomne.

Czytał Airlick Czubowny.

Jak będą dotacje unijne, to mogę nawet poprzeć.

  • Upvote 1
Link to comment
Share on other sites

Wszyscy tu piszący... Jeśli mieszkacie w swojej okolicy to chyba nic nie stoi na przeszkodzie żeby się umówić na spotkanie... Będąc takim negatywnym do sprawy nigdy się nie uda. Dziś się przemoglem albo zebrałem tą swoją odwagę i ot tak zagadałen do dziewczyny co się uśmiechała do mnie... Dałem jej swój numer, a powinno być odwrotnie, ale za póŹno skumałem i wsiadła do autobusu... A jaka ulga po tym... O Jezu...

Edited by Halik
  • Upvote 2
Link to comment
Share on other sites

Nie sądziłem, że ten moment w moim życiu nastąpi.

Trzy lata tzw. "mamtowdupizmu uczuciowego", który nastąpił po zakończeniu pewnego pseudozwiązku (jedynego zresztą w moim życiu :v ). Do dzisiaj - po raz pierwszy od tego czasu szczerze się w kimś zakochałem. Nie w stylu "o, fajna dupa", "o, szarpałbym jak Reksio szynkę", "o, może znajdę jej fejsa i wrzucę jej fotki do fapfolderu". To jest ten moment, kiedy spotykasz bratnią duszę.

Zaczęło się niewinnie - ot tak kolegowałem się z pewną dziewczyną z roku. Miło się rozmawiało etc. Jednak zauważyłem, że jakoś strasznie często ze mną przesiaduje. Częste momenty w stylu "mam nadzieję, że nie masz nic przeciwko jeśli się przysiądę?". W dodatku... od pewnego czasu zaczęła zdrabniać moje imię. Coś we mnie drgnęło.

No i dzisiaj wyciągnąłem ją do kina. Przypadkiem, bo gdyby nie powiedziała mi raz od niechcenia, że obejrzałaby "Bogów" (przy okazji polecam film), to raczej gunwo bym zrobił. No ale w ramach dosyć znanej i lubianej promocji pewnego operatora komórkowego załatwiłem jej darmowy bilet. Już w dniu, kiedy zaproponowałem jej wyjście do kina zauważyłem u niej nieśmiały uśmiech i od razu bardzo cichutkie "dziękuję".

Po seansie widać było, że jest szczęśliwa. Odprowadziłem ją, no i się przytuliliśmy. Tak kuriozalnie, że mi prawie szczękę głową wybiła, ale to już nie jest ważne xD . W dodatku usłyszałem magiczne "musimy to powtórzyć". Pierwszy raz odkąd pamiętam trafiam na kogoś, kto jest niesamowicie do mnie podobny. Cicha, spokojna, uwielbia książki, filmy, teatr. Gdyby tylko kuce lubiła, to byłaby bajka, no ale ideałów nie ma :rainderp: . Pierwszy raz nie mam w rozmowie z kimś niezręcznej ciszy. Gdybyśmy mogli, to gadalibyśmy do woli. Wreszcie ktoś podbił moje serce i wreszcie pojawił się ktoś, z kim chciałbym się na poważnie związać.

Żeby tylko mi się udało ;_;

  • Upvote 7
Link to comment
Share on other sites


Trzy lata tzw. "mamtowdupizmu uczuciowego", który nastąpił po zakończeniu pewnego pseudozwiązku (jedynego zresztą w moim życiu :v )

 

Ja mam  tak samo heh (tylko że mój związek trwał ok tydzień-dwa).


Żeby tylko mi się udało ;_;

 

Powodzenia.

Link to comment
Share on other sites

Sprawa jest prosta, trzeba mieć Jaja (dosłownie i w przenośni) żeby cokolwiek zrobić w tym kierunku, bo taki co "tak się stresuję, że się zesram" nigdy do żadnej się nie odezwie. Według mnie rozmowa to podstawa. Najpierw wzrokowy kontakt, czyli ot takie uśmieszki i wtedy powinno (no ja tak miałem) się poczuć takie coś mówiące "idź do niej i pokaż żeś samiec alfa". Jakkolwiek to głupio brzmi ludzie zaliczają się do zwierząt i te sprawy są czysto instynktowne. Oczywiście wolna wola i świadomość może to opanować. Ale nie zapomnę tego tekstu co w przypływie "hormonów" powiedziałem... "Pachniesz jak boczek" i otrzymałem... cóż głośny śmiech, ale nie drwiący, tylko taki jak ktoś powie coś głupiego a to jest śmieszne (trudno to określić). Cóż jakkolwiek wam wyjdzie to gratuluję odwagi...

 

 

//~Mój drogi, wybacz dygresję, ale kup sobie darmowy słownik do przeglądarki, bo tego czytać się nie da.

Edited by Irwin von Crettinowitz
Link to comment
Share on other sites

  • 5 months later...

Może dlatego że w sumie natura człowieka jest raczej stworzona do dobierania sie w pary. ( To są tylko moje przypuszczenia, z pewnych obserwacji) 

 

No np. ja nigdy tak w sumie w związku nie byłem i wiesz co? No niby mówią że spokój i że oszczędzisz kase ale czuje sie pewne braki ;-; 

Jets to w głowie i pozostanie :P 

Link to comment
Share on other sites

Kiedyś poczujesz taką pustkę w sercu i spytasz swoją najleprzą przyjaciółkę o chodzenie i jestem na 100% że się zgodzi. Mi tak właśnie się przytrafiło i jestem najszczęśliwszym człowiekiem na świecie.

 

Chyba to nie u każdego tak działa. Jeśli tak u Ciebie wyszło, to w sumie nic tylko się cieszyć. Ale niestety nie znaczy, że jak ktoś inny poprosi bliską osobę o chodzenie, to ta nagle się zgodzi. Ludzie działają bardzo schematycznie, owszem, ale mimo wszystko, są sytuacje w których reagują różnie, a decyduje o tym wiele czynników. 

 

Zresztą związki są ciężkim tematem. Przereklamowane to wszystko na dobrą sprawę. Bo jeszcze do powyższej sytuacji, jakby przyjaciółka zgodziła się (albo sam zainteresowany zapytał tylko dlatego), bo czuje się samotnie, ale tak serio to w sumie nie uważa żeby to była ta osoba, z którą tak naprawdę chce być, tylko po prostu, nie chce być samemu, to w ogóle sytuacja do kitu i tylko destrukcyjna dla obu stron. Albo zgodzenie się na zasadzie "a może jednak coś do niej/niego poczuję" to już w ogóle. Z doświadczenia, to do niczego dobrego nie prowadzi.

A ja ostatnio egzystuję samotnie, jak zawsze, podejrzewam, że pod tym kątem nic się raczej u mnie nie ma zamiaru też zmieniać. 

Link to comment
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
 Share

×
×
  • Create New...