Dolar84

Stowarzyszenie Żyjących Piszących - dyskusje ogólne o pisaniu/tłumaczeniu.

Recommended Posts

W sumie królowa changelingów jest alicornem, jakby na to nie patrzeć. Więc nie ma co tu cudować xd

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ale "cudując" można zapełnić połowę limitu samymi imionami i opisami postaci :P Ale co do tłumaczenia to trzymam się angielskiego, czasami używam łaciny (zmieniając ją by brzmiała lepiej) lub po prostu piszę po polsku (ale to wyjątek - zakończenie opowiadania na X edycję)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Odkąd Dolcze drapał się widelcem po mózgu przy "Walizce Cydru", unikam formy "jednoróg". "Pegazorożec" nie przejdzie mi przez klawiaturę, "alicorn" piszę z angielska lub słówka unikam (bo i alicorny u mnie nie występują - z dwoma wyjątkami może: "Bez Przyszłości" i wciąż pisany "Zakład Chaosu Społecznego")... Ale "pegazicę", o zgrozo, stosuję - bo "szczurzyca", "kozica", "smoczyca"... "Jednorożek" ani "jednorogiń" nie kleję, więc schowaj tą siekierę, Dolcze ;_;

Imiona... zależy. Angielskie (November Rain, Jackdaw, Black Angel) dla większości kuców, rzadziej coś hiszpańskiego, w kilku przypadkach egzotyczno-fantastyczne twory. Unikam tłumaczeń, zwłaszcza przy postaciach serialowych. Urozmaicam tekst zdrobnieniami lub używam pojedynczych członów - w ten sposób np. Twilight Sparkle to Twilight, Twilie, Twi lub panienka Sparkle.

Unikam ponyfikacji, jednak brzydzi mnie "twarz" u kucyków. Pysk, pyszczek, mordka - ale nie twarz czy usta! Anatomia, ludziska! Owszem, można ją lekko naginać, ale... no ja was proszę...

Za to chętnie klecę nazwy i terminy po hiszpańsku - choćby takie Caballolid, silnie inspirowane Hiszpanią, Meksykiem czy innymi krajami America Latina, za które wiele osób bardzo mnie chwaliło. Skoro mamy Stalliongrad, Manehattan czy Fillydelfię, to czemu nie?*

I nie mam problemów z pisaniem "las Everfree", za to męczy mnie odmiana "Canterlot" - czy pisać "Canterlotu", "w Canterlocie" etc., czy może sztywno "w Canterlot"? Ech, ta gramatyka...

Niedawno za to o lekki ból zwojów przyprawiło mnie ponyfikowanie satanizmu - wszak kucyki nie mają jakiejś konkretnej religii. Owszem, traktują księżniczki z nabożną czcią i mówią "Oh my Celestia!/By Celestia!/Dear Celestia!" tak jak anglojęzyczni "Oh my God/By God/Dear God", wątpię jednak, by Celestyna miała swoje ołtarzyki czy świątynie. I weź tu wsadź nawiązania do metali-satanistów czy palenia norweskich kościołów...

Koniec końców stworzyłam kult Lunarnych, czczący Nightmare Moon ("upadłą" Lunę - analogia do Lucyfera/Szatana jako upadłego anioła) jako prawowitą władczynię przy równoczesnym odrzuceniu władzy Luny i Celestii jako uzurpatorek.

Dla jednego-dwóch gagów.

Co ja robię ze swoim życiem ;_;

*) Słówko wyjaśnienia - 'caballo' to koń, Valladolid to faktycznie istniejące miasto w Hiszpanii. Podwójne "L" czytamy jako "J", "C" jako "K".

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dzięki, Ylthin. Poważnie, bardzo dziękuję, bowiem teraz przejdę przez etap sprostowywania tych wszystkich "twarzy" w moich nowych pseudopowiastkach. Na całe szczęście natknąłem się na twój post przed wrzuceniem jakiejś finalnej wersji, dzięki czemu i wpadki nie będzie.

 

Właśnie, co do zaznaczania płci, nie mam pojęcia jak byłoby poprawnie i gubię się niesamowicie. Miotam się od "klaczy pegaza" która jakoś mi nie pasuje poprzez takie kwiatki i eksperymenty jak "klacz-pegaz" aż do "pegazicy". Tak samo analogie. No i mam jeszcze jedną kwestię. Lubie pisać "kucyk Ziemi" od czasu do czasu, dobrze to dla mnie brzmi. Nie chciałbym, żeby się okazało, iż tylko dla mnie, potemu proszę o opinie.

 

No i spieszę z wyjaśnieniem, że pospieszyłem się rzucając twierdzenie o zaprzestaniu pisania. podoba mi się to, nie lubię tylko wywlekać tego na światło dzienne. Dlatego tak bardzo staram się nie pluć jadem za krytykę, przepraszam jeżeli kogo obraziłem.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ja używam formy alikorn. Ten gatunek kucy występuje w moim ponywersum dość obficie, ponieważ jest pełnoprawną rasą, co prawda nieliczną.

 

Jeśli chodzi o kucykową anatomię to bardzo, ale to bardzo mnie irytuje jak czytam czyjąś pracę i widzę "parzystokopytne" [o kucach], "złamane obojczyki", etc. Takie braki z biologii... Jak się  nie ma o czymś pojęcia, to się o tym nie pisze. A kopyto, to nie jest cała noga, to jest koński odpowiednik paznokcia.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Z tym pyskiem to akurat moje preferencje, których, broń Borze Zielony, nie narzucam nikomu. Po prostu miałam w życiu okres fascynacji końmi, po którym została mi wiedza o anatomii i nawykach tychże kopytnych. Dla mnie kucyk - nawet kolorowy i gadający płynną angielszczyzną - ma pysk lub (rzadziej) mordkę, o twarzy mogę mówić u małp lub człekowatych :P

Tak samo mogę pisać o kłębie, pęcinach czy słabiznie, a wy się będziecie skrobać po głowach, co ja opisuję.

Kopyto to bodaj przekształcony palec (chyba zrośnięty trzeci i czwarty przy redukcji reszty) z wielkim paznokciem. U koni jest ono nieparzyste (nierozszczepione), to krowy i owce mają parzyste :P

"Kucyk Ziemi"...? Hm. Ja tam piszę, że jednorożec to jednorożec (lub wspominam o rogu u klaczy), pegaz to pegaz/pegazica... A kuc ziemny to kuc.

Unikam "kucyka", brzmi dla mnie ciut... infantylnie.

A, mały protip, jeśli ktoś kiedyś będzie pisał o dżinach - panią dżin można nazwać "dżinija"... przynajmniej według "Księgi Tysiąca i Jednej Nocy"-- ah crap, nie mogę znaleźć, nie podam tłumacza.

Edited by Ylthin

Share this post


Link to post
Share on other sites

Do tego dochodzą policzki- nie można tego nazwać ganasze?

Skręcone kopyto- skręcona pęcina

A zamiast pyszczek [w domyśle autora to coś gdzie kucyk ma otwór gębowy i otwory nosowe]- chrapy

Share this post


Link to post
Share on other sites

Na zachęcenie do pisania jest najlepszy system kar i nagród. Trzeba sobie ustalić, że dziennie powinno się napisać x akapitów, a jeśli się tego nie zrobi, wykonuje się (samemu lub z pomocą osób trzecich) wcześniej ustaloną karę. Za kilka dni roboczych można sobie wziąć dzień wolny chociażby. Jeśli tylko się będzie przestrzegać tego systemu, to w niedługim czasie będzie się pisać codziennie, z automatu, choćby po to, by uniknąć kary. Ale do tego trzeba chęci i samozaparcia...

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dla mnie kucyk - nawet kolorowy i gadający płynną angielszczyzną - ma pysk lub (rzadziej) mordkę, o twarzy mogę mówić u małp lub człekowatych

 

Racja, ale tutaj trzeba też wziąć pod uwagę kontekst. Przykładowe zdanie: "Rarity, klacz o sierści niczym śnieg białej i z twarzą anielską". Brzmi jak opis mówiony przez, dajmy na to, zakochanego w niej ogiera. Zastąp teraz słowo "twarz" wyrazem "pysk", albo nawet "pyszczek". Nie sposób się nie roześmiać.

 

Osobiście stosuję te określenia zamiennie, choć "twarz" pojawia się dużo częściej. Wiem, że jest to niepoprawne anatomicznie, aczkolwiek nie uważam takiego uproszczenia za błąd. Ale jak to zostało powiedziane, kwestia gustu :P

Edited by aTOM
  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Trzeba znaleźć złoty środek między rzeczywistością a łatwością w odbiorze. Kwestia twarz-pysk... różni ludzie piszą różnie, niektórym to przeszkadza, inni nawet nie zauważają. Są też tacy, którym zdarza się mieszać te określenia i stosować wymienie.
 
"pegazica" - za to strzelam. Bezwarunkowo i bezlitośnie. W żadnym z moich opowiadań czy tłumaczeń ta abominacja się nie pojawi, no chyba że akurat będę ją wyśmiewał. Osobiście polecam formę "biała pegaz/jednorożec", czy wprowadzone przez Marquise Fancypants di Coroni "klacz z pegazów/jednorożców".
 
Canterot/Canterlotu - jak to w jednym ze swoich artykułów SPIDI dowodził obie formy są poprawne. Osobiście preferuję nieodmienną gdyż według mnie brzmi po prostu lepiej, podaczas gdy ta odmieniona jest mi tak samo miła jak usłyszenie dźwięku pazurów przeciąganych po tablicy, czy tartego o siebie styropianu... aż się wzdrygnąłem.
 
Dokładność anatomiczna - tu nie należy przesadzać. Jasne, warto pamiętać że obojczyka nie znajdziemy u kucyków, ale wzruszenie ramionami może być akceptowalne. Patrząc z anatomicznego punktu widzenia kość ramienna i samo ramię występuje, tylko w nieco innym umiejscowieniu niż ludzie sądzą. Poza tym znajdźcie mi formę, która może to stwierdzenie zastąpić?
 
Inna problema - "foreleg" i "hindleg". Niby wszystko jasne - przednia i tylna noga. Ale jak przełożyć dobrze zdanie gdzie kucyk obejmuje drugiego? "Otoczył nogą jej ramiona/barki/plecy" ARGH... przecież to pali w oczy. Czasami trzeba się naprawdę mocno nakombinować, żeby to jakoś brzmiało.
 
"kucyk Ziemi" - auć... bez urazy Tomek, ale to brzmi kiepsko. Ale to też naturalnie kwestia gustu.

 

Władca - twój pomysł jest według mnie fatalny. Dlaczego? Pisanie czy tłumaczenie ma być przyjemnością a nie obowiązkiem, a do tego sprowadzałoby się wprowadzenie (nawet sobie samemu) takiego systemu. 

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites


"kucyk Ziemi" - auć... bez urazy Tomek, ale to brzmi kiepsko. Ale to też naturalnie kwestia gustu

 

Kuc ziemny - jak orzeszek ziemny ;] I jedziesz dalej!

 


"pegazica" - za to strzelam. Bezwarunkowo i bezlitośnie.

 

Jeszcze kiedyś była forma "pegazka" :rariderp: To jest dopiero miła dla ucha odmiana :drurrp:

Share this post


Link to post
Share on other sites

Co do "jednorożki" czy "pegazicy", to muszę powiedzieć, że te neologizmy mnie osobiście drażnią znacznie mniej, niż konstrukcje typu "pegaz powiedziała" czy "jednorożec otworzyła". No ale to nie ja trzymam łopatę na tym forum ;) W swojej TFU!rczości obecnie stawiam w tej kwestii na nieco przesadną hiperpoprawność - piszę "klacz pegaza" albo "klacz jednorożca", a żeby potem uniknąć powtórzeń, to staram się każdej postaci dać imię (w kulturze anglosaskiej, a na takiej wzorowana jest Equestria, ludzie mają w zwyczaju przedstawiać się na dość wczesnym etapie znajomości), kolor sierści i zawód, zajęcie albo funkcję w opowiadaniu (np. "gospodarz"). Jak pisałem Moja Mała Dashie:Reloaded, to jeśli podmiotem  zdaniu był "pegaz", to pozostawiałem całe zdanie w rodzaju męskim. W EqueTripie sobie to darowałem, w imię hiperpoprawności.

 

Zgadzam się z Ylthin odnośnie tego, że kuce nie mają twarzy. A jak już jesteśmy przy anatomii, to drażni mnie trzymanie różnych rzeczy w kopycie. Jeśli autor nie zaznaczy wyraźnie, że tak jest, bo magia, to nie bardzo jestem w stanie sobie coś takiego wyobrazić. Kopyto jest sztywne. Kuce mogą trzymać różne rzeczy w pęcinach (choć raczej nie będą się nimi posługiwać tak sprawnie, jak ludzie dłońmi), w pyskach, a jeśli są jednorożcami, to dochodzi jeszcze telekineza.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Osobiście stosuję te określenia zamiennie, choć "twarz" pojawia się dużo częściej. Wiem, że jest to niepoprawne anatomicznie, aczkolwiek nie uważam takiego uproszczenia za błąd.

 

No i ja również. Pyszczek przydaje się czasami jako zamiennik, ale ogółem wolę pisać o "twarzy", jakoś tak mi jest łatwiej.

to drażni mnie trzymanie różnych rzeczy w kopycie.

No ale wiesz, że trzymanie rzeczy w kopytach to kanon? xd

W jednym odcinku AJ trzymała kopytem 3 kijki z piankami nad ogniem :P

Share this post


Link to post
Share on other sites

No ale wiesz, że trzymanie rzeczy w kopytach to kanon? xd

Co z tego, że kanoniczne, skoro głupie :P

A serio, to przyjęcie założenia anatomicznej (hiper)poprawności także w tej kwestii wynika poniekąd z przyjętej przeze mnie interpretacji Equestrii, w której znana nam wszystkim kreskówka jest wytworem scenarzystów i animatorów, choć opartym na prawdziwych (w ramach świata przedstawionego) wydarzeniach ;) W zasadzie u innych nie powinienem się więc tego czepiać, no ale co ja poradzę, że mnie to drażni...

Edited by psoras

Share this post


Link to post
Share on other sites

No, potwierdzony naukowo fakt, jak miło :x

Serio, ciekawe wideo i ciekawy materiał do dyskusji na temat chwytności kopyt. 

 

No i tak, ogon - słynne już machanie lassem za pomocą ogona przez AJ przy Trixie xd

Share this post


Link to post
Share on other sites

Oh, tak pisarzem to ja jestem, tylko bez talentu.

Słabo mi się robi, jak myślę o tych moich wszystkich porzuconych ficach. No, ale teraz pisze dwa które na pewno skończę, bo sobie już plan przygotowałam.

Piszę, bo lubię, choć może nie robię tego idealnie.

Często dopada mnie taki zastój, że włączam GoogleDocs, patrzę jak głupia w monitor i zamykam kartę, bo nie wiem co napisać. Ale, trzeba się pozbierać i stukać w klawiaturę. 

Moje opowiadanie są często... oryginalne... [Rarity nianią?] ostatnio zaczęłam pisać o młodej Celestii i Lunie, jeszcze przed księżniczkowaniem, Luna znika a Tia wyrusza w podróż, by ją odszukać, przy okazji odkrywając tajemnice swego pochodzenia. Narazie prolog i rozdział 1 z planowanych 13. 

 

Wątki inne, czyli me zasady dotyczące anatomii i nie tylko:

- Źrebię! Dziecko tylko w ostateczności, kiedy nie mogę sobie pozwolić na powtórzenia.

- Grzywa i włosy używam na zmianę. A ogon... to ogon, albo włosy na ogonie.

- Kopytko jeśli chodzi o odpowiednik naszej dłoni, noga jeśli na przykład mówię o rękawach (Rękawy do połowy nogi, rękawy do połowy kopytka, co lepsze?)

- Elektronika typu telefon? Czemu nie, w końcu aparaty były!

- Pyszczek, noc, oczy, ucho. Czasem, rzadko twarz.

- Sierść, futerko, ubarwienie. Mówimy: nie, skórze! (jeśli kiedyś, gdzieś napisałam: skóra, to przepraszam i padam do stópek/kopytek)

- Klaczka, Ogier, Klacz, Ogierek. Nigdy nie: Kobieta, Mężczyzna.

- Nie używam przekleństw. Ewentualnie: Cholera, Na słońce Celestii (Moje pierwsze denne opowiadanie pomińmy, byłam młoda, niewykształcona O.o)

- Pegazorożec? Wot? Alicorn i tylko Alicorn.

- Imiona OC? Łacina, ewentualnie Ęgilski. Ale Łacina najlepsza. Kocham Łacinę (przykład: nazwa fica o Cel i Lun: Nox Quaerentes Puer) W fandomie HP napis na suficie zdarzyło mi się napisać w języku Zulu.( O.o) Więc jest różnie.

- Ciężkie byłoby dla mnie pisanie o siedzących, klęczących kucach (No, ale jak?)

- Unikam sytuacji pasowych (jednorożka/jednorożec otworzyła) Piszę po prostu

Klacz/Ogier/Ona/On/Twilight/Shining

- Tłumaczenia? NIE! Raz coś tłumaczyłam w innym fandomie i wyszła z tego taka kicha (tysiąc nazw własnych), że już mi się odechciało. Może kiedy indziej.

 

To, chyba tyle na teraz.

Edited by Elizabeth Eden

Share this post


Link to post
Share on other sites

Kucyki w rzeczywistości może i twarzy nie mają, ale tu mówimy o pastelowych, gadających osiołkach, których mimika nie tylko nie ustępuje, ale przewyższa naszą. Twierdzenie, że one mają pyski, a nie twarze, jest dla mnie co najmniej naiwne, a pisanie np. "uśmiech malował mu się na pysku" byłoby... dziwne.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Pysk - dla mnie brzmi obraźliwie.
Pyszczek - lepiej, chyba zacznę go używać (niestety opowiadanie na X edycję już wklejone)
Twarz - teraz będę jej używał w ostateczności jako zamiennik pyszczka
Usta - co innego pocałować w pyszczek, a usta. Osobiście stosuję usta.
Kopyta / noga - u mnie to: kopyto = stopa, noga = noga (u ludzi)

Pegazica - dobrze wiedzieć czego unikać w konkursach ;) Osobiście używam "klacz pegaza" czy "kucyk ziemny" (ziemski, a o zgrozo napisany z wielkiej litery wskazywałby na pochodzenie :P )
 

Oh, tak pisarzem to ja jestem, tylko bez talentu.
Słabo mi się robi, jak myślę o tych moich wszystkich porzuconych ficach. No, ale teraz pisze dwa które na pewno skończę, bo sobie już plan przygotowałam.
Piszę, bo lubię, choć może nie robię tego idealnie.
Często dopada mnie taki zastój, że włączam GoogleDocs, patrzę jak głupia w monitor i zamykam kartę, bo nie wiem co napisać. Ale, trzeba się pozbierać i stukać w klawiaturę. 
Moje opowiadanie są często... oryginalne... [Rarity nianią?] ostatnio zaczęłam pisać o młodej Celestii i Lunie, jeszcze przed księżniczkowaniem, Luna znika a Tia wyrusza w podróż, by ją odszukać, przy okazji odkrywając tajemnice swego pochodzenia. Narazie prolog i rozdział 1 z planowanych 13. 
 
Wątki inne, czyli me zasady dotyczące anatomii i nie tylko:
- Źrebię! Dziecko tylko w ostateczności, kiedy nie mogę sobie pozwolić na powtórzenia.


Zgadzam się. Dziecko - ostateczna ostateczność. Lepiej pokombinować ze zdaniami niż go używać (teraz już wiem).
 

- Elektronika typu telefon? Czemu nie, w końcu aparaty były!


Staram się unikać elektroniki. Jeśli już, to uznaję, że jest napędzana magią jednorożców. Nie wyobrażam sobie Equestrii ze słupami wysokiego napięcia :P
 

- Sierść, futerko, ubarwienie. Mówimy: nie, skórze! (jeśli kiedyś, gdzieś napisałam: skóra, to przepraszam i padam do stópek/kopytek)


Sierść to mają psy. Futerko koty. Kucyki mają skórę, ale w przypadku opisywania koloru najlepiej używać słowa "umaszczenie".
 

- Nie używam przekleństw. Ewentualnie: Cholera, Na słońce Celestii (Moje pierwsze denne opowiadanie pomińmy, byłam młoda, niewykształcona O.o)


Czasami trzeba ;)
 

- Ciężkie byłoby dla mnie pisanie o siedzących, klęczących kucach (No, ale jak?)


Umm... a co w tym złego?
 

Edited by Triste Cordis

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest

"pegazica" - za to strzelam. Bezwarunkowo i bezlitośnie.

 

Jaki jest inny argument (poza tym, że to nie występuje w języku polskim) który permanentnie zakazuje używania tej formy?

  • Upvote 3

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dolar, mój pomysł jest zapewne fatalny, lecz mi bardzo pomógł. Generalnie jestem straszliwym leniem i jeśli czegoś nie muszę robić, to tego nie robię, nawet jeśli tego bardzo chcę. No chyba, że do wykonania takiej czynności jest potrzebne IQ krzesła, ale to się rzecz jasna nie odnosi do fanfikcji. Gdy wprowadziłem taki system i kilka razy kopnąłem się w zad, pisanie weszło mi w nawyk, a nawet zacząłem czerpać z niego przyjemność... Choć to też zależy od tematu mojej pracy. Poza tym, pomimo mojego niewyobrażalnego lenistwa, jestem troszkę ambitny i po każdym niepowodzeniu (czyli dniu bez wymaganej minimalnej liczby słów/akapitów/gagów/czegokolwiek) chcę się zrehabilitować przed samym sobą. A im szybciej osiągnie się cel, tym szybciej będzie się z siebie zadowolonym (no chyba, że nie autorowi nie podoba się to, co napisał - wtedy do kosza i od nowa). Dzięki temu systemowi (który zresztą zdążyłem już odstawić) pracuję 20% wydajniej... Ale to tylko ja, a ja jestem takim dziwnym, malutkim człowieczkiem, że żadnej gwarancji nie ma czy zadziała na kimś innym, czy nie. No ale - kto wie...

Share this post


Link to post
Share on other sites


Staram się unikać elektroniki. Jeśli już, to uznaję, że jest napędzana magią jednorożców. Nie wyobrażam sobie Equestrii ze słupami wysokiego napięcia

 

A jednak w odcinku o Hearts & Hooves był Button i grał na automacie xd A skądś się musiała ta energia wziąć. Poza tym, najnowszy odcinek: Spike używa lampki nocnej xd

Share this post


Link to post
Share on other sites

Osobiście nie widzę nic złego w słowie "pegazica", bowiem forma żeńska od tego słowa nie występuje wyłącznie dlatego, że "Pegaz" był pierwotnie stosowany jako nazwa własna mitologicznego zwierzęcia, jedynego w swoim rodzaju, o płci męskiej. Forma żeńska z pewnością by kiedyś powstała, gdyby "pegazy" w materiale źródłowym były gatunkiem, a nie imieniem. Powiecie, że to niepoprawnie, w porządku, ale to samo mówili ludzie jakieś stulecie temu o słowach, które dziś są powszechne...

Share this post


Link to post
Share on other sites

Z tymi żeńskimi to jest nieźle porąbane...

Sam używam np. "...biała pegaz podeszła..." etc. O ile "pegazica" mi nie przeszkadza (choć sam tak nie piszę), to "jednorożka"... Aż sama ręka sięga po pistolet, na którym widnieje Rainbow Dash :lol:

Co do innych: używam tylko - pyszczek, grzywa, ogon, sierść(choć to niechętnie, zamiennie z "futerko").

"Twarz" czy "włosy" brzmi dla mnie okropnie!

Share this post


Link to post
Share on other sites

"Pegazica", "jednorożka" itp. - tylko w fikach komediowych, ewentualnie jeśli jedna postać kieruje te słowa do drugiej, chcąc ją wyśmiać/obrazić. Nie chodzi o to, że jest niepoprawne (skoro teoretycznie nie istnieje, to nie ma też zasad, które by to "regulowały"), ale jakoś po prostu dziwnie dla mnie brzmią. Choć przyznaję, że w pierwotnych wersjach moich pierwszych tłumaczeń pojawiły się takowe formy, ale jeszcze przed publikacją je pozmieniałem.

 

Sumując krótko: ile osób, tyle opinii  :yay:

 

Mnie na przykład nieco irytują właśnie zdania typu "biała pegaz podeszła". Jednak wolę się trzymać męskich form w takich przypadkach, choć trzeba wtedy podwójnie uważać, aby nie wprowadzić zbytniego zamieszania, jako że większość bohaterek to jednak klacze.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now