Skocz do zawartości

Recommended Posts

Napisano

Podchodzę do ciebie i pytam: "- Przepraszam, czy według ciebie ta chusteczka ma zapach chloroformu?". Wąchasz, po czym padasz nieprzytomny. "-Taak, zapewne chloroform" szepczę, spychając cię ze szczytu.

Moja góra~~!

Napisano

Wyszedłem z mózgu Pinki "Groza! ale chce jeszcze raz!" Lecz obowiązki... Magią zmieniłem cię w siebie i wysłałem do Sombry... umarłeś w moim ile na Sombra wie ile sposobów.

A na dnie kartonu w którym zostałeś wysłany można znaleźć karteczkę głoszącą fakt że od teraz to...

MOJA GÓRA!

Napisano

Dostałem od Discord'a chmurkę z waty cukrowej i pokierowałem ją w stronę Góry. Ty zafascynowany czekoladowymi opadami pobiegłeś za nią (ponieważ poleciała dalej niż powinna) Ale mimo, że byłeś już 40 km od Góry mogłeś usłyszeć mój okrzyk zwycięstwa "GÓRA JEST MOJA!"

Napisano

Powinienem być martwy. I nawet martwiłem się, że tak jest w rzeczywistości. Jednakowoż, lepiej dla mnie, iż się tak nie stało. Za to straciłem Towarzysza Sobowtóra, moje oficjalne drugie wcielenie. Odbijanie góry nie bedzie już takie łatwe. Ale nic to! Bo oto na szczycie znajduje się tylko jeden cholerny dzieciak. Nie deliberując zatem sam ze sobą długo nad następnym krokiem wspiąłem się na górę. Postanowiłem, iż najlepiej będzie zaprosić cię do konsoli na jakąś gierkę. Gdy podszedłeś, przylutowałem ci w japę swoją dębową laską z granitową gałką. Ty padłeś na glebę, a ja wezwałem karetkę, by zjawiła się u podnóża. Zostawiłem cię tam, a samemu ponownie zawitałem na wierzchołku. Oczywiście mojego leżaka już tam nie było, cholerne złodziejstwo.

Zatem na stojąco ogłaszam z cicha, ze góra jest moja.

Napisano

Umiem lataaaaaa *plask*. Cóż, na kuszników nie miałem jak trafić, choć słyszałem świst bełtów, bo runąłem jak worek kartofli z urwiska. Nie życzę ci czegoś takiego, to wcale a wcale nie jest przyjemnością. Nie mówię oczywiście o locie, bardziej chodzi mi o późniejsze zetknięcie z ziemią. Podniosłem się ciężko, błogosławiąc zbitą pokrywę kosodrzewiny jakieś dwadzieścia, może trochę więcej metrów poniżej wierzchołka tej skały. Przez chwilę zastanawiałem się nad sposobem wyrugowania cię z niej, i przy okazji nad tym, po jaką cholerę się o nią bijemy. W końcu olśniło mnie. Wszedłem, podpierając się laską na szczyt. Powitałem cię uprzejmym skinieniem głowy. Zaprosiłem na wódkę. Twoich kuszników też. By udowodnić swą neutralność pozwoliłem im wziąć broń. Pod wieczór, gdy wszyscy poza mną byli zbyt pijani, by choć by wstać, ruszyłem w drogę powrotną. Aha, zaiwaniłem wam sakiewki.

 

Moja góra.

Napisano

Nudziło mi się i poszedłem na spacer postanowiłem że po drodze wejdę na górę bo to takie ładne miejsce. Wszedłem na szczyt i Cię nie zauważyłem. Przeszedłem więc po tobie a Ty odruchowo się odsunąłeś jak na złość skończył ci się grunt pod nogami i spadłeś a ja zrobiłem sobie przerwę w wędrówce na szczycie MOJEJ GÓRY! 

Napisano

Po wielu latach niewolniczej pracy w kopani torfu uciekam. Mój statek przez przypadek ląduje w czarnej dziurze. Nicość. Statek ewoluuje do formy robota bojowego i tworzy szarą dziurę na górze. Ciebie ona łapie w nicość, a ja dzięki niej pojawiam się na niej.

Moja góra!

Napisano

Wszedłem z powrotem na Górę. Fluttershy w moim imieniu poprosiła cię o oddanie mi Góry. Nie możesz oprzeć jej słodkości (jak przetłumaczyć cuetness?) i Góra jest teraz moja.

Napisano

Zszedłem potulnie z góry, ale to nie był koniec. SI mojego robota stworzyła barierę anty-cuteness i ponownie wszedłem na nią. Ty zamieniłeś się w mały punkcik na niebie, a FS przeszła przez dziurę międzywymiarową jak przypomniałem jej, że powinna nakarmić zwierzątka.

Moja góra.

Napisano

Wielki młot bojowy z Warhammera celuje prosto w Twoją twarz, jednak zmienia natychmiastowo kurs i uderza w piłeczkę, która toczy się prosto na układankę domino. Elementy jeden po drugim upadają na siebie, ostatni z nich wędruje na łapce na myszy, która podskakuje uruchomiona i wpada miksera. Mikser mieli łapkę następnie wpada do pieca, który przetwarza go na płynny metal. Metal wylewa się do formy w kształcie małego młoteczka, służącego do zbicia szyby w razie awarii. Podnoszę młotek i rzucam nim w pobliski samochód, szyba pęka. Kierowca wysiada i podbiega do naszej dwójki, ja szybko wystawiam palec i wskazuje na Ciebie. Wściekły kierowca okazał się policjantem w cywilu, zakuwa Cię w kajdanki i odprowadza na komisariat. 
Moja góra. ^^

Napisano

Ach, piękna maszyna Goldberga :).


Na szybko wyciągam moją zabawkową odznakę policyjną. Głupi policjant wierzy mi w to, że jestem tajnym tajniakiem i wypuszcza. Idę do sklepu po kij basebalowy i piłeczkę, po drodze zastanawiając się, gdzie jest mój robot. Macham na to ręką i kupuję to, co chciałem.

Ustawiam się odpowiednio i uderzam w piłeczkę, która trafia cię w głowę. Zlatujesz z góry.

Moja góra!

Napisano

podchodzę od tyłu z działkiem ppanc 57mm zakamuflowanym jako jedyny krzak w okolicy. Strzelam I...

Moja góra! (ponownie wywieszam flagę ZSRR)

Napisano

Pocisk rozrywa mnie na strzępy. W pewnym momencie widzę resztki swojego ciała z lekkiej wysokości. O nie! Nie pozwolę na to!

Czuję, jak w mojej duszy aktywują się pokłady magii. Cofam czas dla obszaru, który ciebie nie obejmuje, jednak obejmuje działko. Moja cielesna forma wraca do swojej pierwotnej postaci, a pocisk do działka. Pstrykam palcami, a cały zapas amunicji osiąga temperaturę samozapłonu. BUM i zmieniasz się w mały punkcik na niebie, a flaga jest w strzępach.

Moja góra!

Napisano

Składam wielki moździerz, ładuję go lodami czekoladowo-truskawkowymi zmieszanymi z miodem, cytryną, klejem, pajęczyną, wodą, molami oraz małą dawką prochu. Strzelam celnie, a Ciebie na szczycie już nie ma. Wtaczam moją machinę i przeładowuję. MOJA GÓRA!

Gość Nie sądzę
Napisano

Góra ci się znudziła, schodzisz. Moja góra!

Chcesz dodać odpowiedź ? Zaloguj się lub zarejestruj nowe konto.

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto, to bardzo łatwy proces!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz własne konto? Użyj go!

Zaloguj się
×
×
  • Utwórz nowe...