Jump to content

Stowarzyszenie Żyjących Piszących - dyskusje ogólne o pisaniu/tłumaczeniu.


Dolar84

Recommended Posts

A mnie zastanawia jeszcze takowa kwastia - bohaterowie.

By nieco ograniczyć ten jakże obszerny temat, spieszę z wyjaśnieniem moich wątpliwości. Otóż ciekawi mnie maniakalna wręcz chęć większości pisarzy, nawet całego niemal fandomu, do tworzenia mniej lub bardziej udanych postaci powszechnie zwanych OCkami. Naturalnie, dostrzegam sens takiego postępowania - tworzysz własnego bohatera, możesz z nim zrobić co chcesz. Nie ogranicza cię kanon a jeśli masz duszę gracza RPG to jest niemała szansa na zrzycie się ze swoją postacią, a takie uczucie, moge zapewnić, należy do nadzwyczaj przyjemnych.

Jednak czy nigdy nie denerwował was drugi koniec tego kija tj. nagiminne pojawianie się postaci spłyconych, pozbawionych charakteru i właściwie takich które wkraczają na scenę jedynie po to by natychmiast z niej zejść? Ja wiem, nie zawsze tak jest. Zdarza się, że nawet postacie "piątoplanowe" bywają wykreowane ciekawie i w sposób zapadający w pamięć, jednak musicie chyba przyznać że takie zabiegi bywają dla pisarzy, zwłaszcza początkujących, skomplikowane niemal i niekoniecznie udane.

Równie trudno jest wstrzelić się w charaktery Mane6. Często spotykam się z pochwałami, że bohaterki zostały odwzorowane wzorowo albo potępieniami, że zupełnie nie przypominają siebie. Kiedyś pytałem was o to jak należałoby traktować kanon i spotkałem się z radami raczej obniżającymi jego istnienie, zatem skąd taka tendencja? Czyżby wszyscy liczyli że ich ulubiona serialowa bohaterka w cudzym opowiadaniu będzie tą samą ulubioną serialową bohaterką? Czy dałoby się zaakceptować osadzenie Mane6 w cąłkowicie odmiennych rolach?

Niewątpliwie wymagałoby to pewnej zręczności w kreowaniu charakterów, lecz, w pewnym sensie, byłoby to jednak tworzenie nowych postaci - z nową osobowością, zaletami, wadami, środowskiem życia, może nawet talentami i wyglądem. Może to jest źródło niechęci do alternatywnych uniwersów?

Podsumowując moją małą rozprawę o postaciach dodam również, że jestem zaskoczony tak niewielką popularnością do rozwijania kanonicznych postaci pobocznych. Nawet nie chodzi mi o takie gwiazdy jak Derpy, ale dlaczego nie wziąć na przykład takiego kucyka jak Noi (czy ktoś ją kojarzy?), siostra Carrot Top (czy ją też ktoś kojarzy) i nie wzbogacić jej o jakąś ciekawą opowieść? Ominie się w ten sposób wiele problemów, z których wymienię kreację wyglądu i pewnych cech charakteru (np. z tego co widać w serialu widać że Noi jest fanką Rainbow Dash), które jednak często są tak drobne, że nie przeszkadzają w dodawaniu własnych elementów. Nie możnaa zapomnieć o rozwiązaniu kłopotu z przeludnionym Ponyville - w końcu, w przypadku Noi nikt nie może powiedzieć, że została tam wciśnięta na siłę. Kanon...

PS: Noi wzbudziła moje zainteresowanie i najpewniej wykorzystam ją w jakimś małym opowiadaniu. Wara od niej! :P

Link to comment
Share on other sites

Myślę że spora doza do niechęci rozwijania kanonicznych postaci pobocznych wiąże się z tym, iż wiele z nich ma już stworzony przez fandom taki lub inny charakter i wszelkie odstępstwa spotykają się z automatyczną podejrzliwością, lub nawet niechęcią czytelników. Nie twierdzę, że nie można ich zmieniać - ależ proszę, trzy razy i na wynos, jednak jest to dosyć... ryzykowne dla autora.

  • Upvote 1
Link to comment
Share on other sites


wiele z nich ma już stworzony przez fandom taki lub inny charakter

Kluczowe jest tutaj "wiele z nich" które jest bardzo dalekie od "wszystkie". A nawet jeśli posiada jako taki charakter to przecież...

 


automatyczną podejrzliwością, lub nawet niechęcią czytelników.

...chyba, że tak. Ale skąd ta niechęć? Dlaczego tak łatwo jest zaakceptować kolejnego OCka zamiast gościa, o którym można powiedzieć, że jest kanoniczny, że "już gdzieś się go widziało"? Ja osobiście uwielbiam ten zabieg i nie waham się go stosować.

Link to comment
Share on other sites

Myślę, że jest po prostu zbyt wiele ról, w których postaci kanoniczne (głównie M6, księżniczki i drugoplanowe "gwiazdy" typu Derpy czy Vinyl - bo kto się bawi w inne? :D) się nie sprawdzą, co wymusza stworzenie bohatera specjalnie do jego roli. Poprzez "nie sprawdzą się" mam na myśli to, że zaraz czytelnik wyjedzie z czymś typu "Twilight taka nie jest", "Rainbow by nigdy tego nie zrobiła", "To nie pasuje do zachowania Applejack", "Fluttershy nie zajmuje się takimi sprawami", "Pinkie nie jest na tyle poważna" i tak dalej, i tak dalej... I w zasadzie ciężko zabronić czegoś takiego czytelnikowi - w końcu każdy z nas ma własne "wyobrażenie" danej postaci i w głowie nam się nie mieści, co ten autor z nią wyprawia :ming:

Stąd OCki - są bezpieczniejsze i łatwiejsze w użyciu* :dunno:

*w większości przypadków. Poza tym zapoznaj się z ulotką, gdyż każdy bohater niewłaściwie stosowany zagraża Twojemu życiu lub zdrowiu i blabla... :P

  • Upvote 1
Link to comment
Share on other sites

@Foley

Popieram, że OCki są łatwiejsze i tego właśnie argumentu się czepiam. Podkreśliłem też że bawienie się charakterami głównych postaci bywa opłakane w skutkach, ale nie zgodzę się z tym, że postaci kanonicznych nie można dopasować do roli. Przecież większość z nich to czyste karty. Trzeba tylko trochę się przy tym wysilić i uważam, że takie zabiegi mogą zrodzić całkiem interesujące owoce, jak choćby wplecenie w opowiadaniu tego serialowego momentu w którym dana postać się pojawia i może wywołanie u czytelnika czegoś w stylu "Kurja! To jest on!"

Link to comment
Share on other sites

Popieram w tej kwestii Foleya. Każdy ma własne wyobrażenie o danej postaci, a gdy nie zostaje ono spełnione to nawet podświadomie dezaprobujemy. Czyli zaburzony headcanon, i tyle. Aczkolwiek granice ludzkiej tolerancji wobec niego też bywają zachwiany. Np. Molestia jest bardzo popularną postacią, ale jakoś nie wyobrażam sobie kogoś, kto w zwyczajnym fanfiku przedstawiłby ten sposób. Podobna sprawa ma się z kazirodczym związkiem księżniczek, który też gdzieś się tam przewija, ale w fanfikach go nie ma. Dlaczego? Bo tak, bo ludziom nie podoba się taka kreacja tych postaci, nie zgadza się z ich wyobrażeniami. Ja sam nie jestem fanem tych dwóch przykładów, ale bawi mnie to, że ludzie bardziej brzydzą się tym, niż torturami, znęcaniem się etc. Ba, wystarczy, że ktoś powie, że "w moim fanfiku postacie są szare" i główny bohater może bez problemu wykonywać wymienione czynności i być gloryfikowanym.

  • Upvote 1
Link to comment
Share on other sites

Jeśli chodzi o postacie drugoplanowe, to strasznie wkurza mnie nieustanne powtarzanie raz przyjętego przez fandom obrazu danej postaci w fanfikach. Na przykład: wyrafinowana, lubiąca dobre trunki Octavia, Derpy listonoszka/towarzyszka Doktora, Lyra z manią na punkcie ludzi i/lub rąk. I tak w kółko, do porzygania. Brakuje mi w tej kwestii kreatywności pośród fandomowych pisarzy. Niech wszyscy sczezną.

  • Upvote 7
Link to comment
Share on other sites

Cóż... Sama po prostu lubię OCki. Lubię tworzyć od zera wręcz całe światy. Zresztą - Cień Nocy dzieje się tysiąclecia przed fabułą serialu, więc ciężko wykorzystać mi było kuce tła. Zaś seria o pogańskich kucach jest mocno symboliczna. No, bohaterowie kanoniczni nie pasują mi z różnych powodów.

Link to comment
Share on other sites

@Poulsen - to już jest zwyczajne lenistwo, albo brak kreatywności twórców. W kreowaniu postaci tła jak dotąd najlepsze fiki, jakie widziałem to z pewnością Background Pony, Five Hundred Little Murders oraz The Life and Times of Winning Pony. Co ciekawe: wszystkie zagraniczne... Lyra na przykład; fajnie jest wykorzystać w fiku jej specyficzną pozę siedzącą, ale jej fascynacja ludźmi etc. jest z dupy wzięta i w czymś nie będącym parodią nie powinno jej być. Już nawet fascynacja innymi rasami byłaby jak dla mnie ok.

Link to comment
Share on other sites


Na przykład: wyrafinowana, lubiąca dobre trunki Octavia, Derpy listonoszka/towarzyszka Doktora, Lyra z manią na punkcie ludzi i/lub rąk.

A jeśli ktoś próbuje stworzyć coś innego, to zwykle przesadza w drugą stronę, np. Octavia ukazana jest jako kuc, który imprezuje więcej niż Pinkie, a pije więcej niż Berry Punch. I oczywiście słucha metalu.

 

Mi osobiście nie przeszkadza zbytnio takie podejście. Może i prezentowanie postaci dokładnie tak, jakie są (lub jakie ogół uważa, że są) w serialu jest stereotypowe, ale... Dzięki temu mamy przekrój postaci, z których każdą można dopasować do jakiegoś opowiadania i pisarz ma nieco ułatwione zadanie, jeśli chodzi o poukładanie wszystkiego. Ktoś pisze coś w klimatach westernu? AJ jako główna postać i można działać. Zwariowana komedia w stylu Looney Toons? Różowa Cesarzowa Czwartej Ściany już czeka. Historia ma łapać za serca i nerki? Derpy i Dinky chętnie w niej wezmą udział.

 

No dobra, ten ostatni przykład to nawet mi się już przejadł, ale generalnie wiecie, o co chodzi.

Link to comment
Share on other sites

@Poulsen

Właśnie o tym mówię!

 

Skąd wzięła się moda na "przyklejania etykiet" i dlaczego tak negatywnie patrzy się na zrywanie z tą tendencją? Czy to nie jest powiew oryginalności ze strony autora, a ewentualne niewielkie związki z tym co uznaje fanon nie mogą być traktowane jako mrugnięcia oczkiem do czujnych?

 

Backgroundów jest serio mnóstwo, a wiele z nich łatwo skojarzyć. Co z tego, że odrobinę się w nich zmieni by bardziej pasowały do koncepcji pisarza? Czytelnik będzie miał wstępne wyobrażenie przynajmniej odnośnie wyglądu, a jeśli koleś okaże się inny niż sobie wyobrażał to, cóż, albo czytelnik będzie burakiem i odłoży fanfik bo mu nie pasuje albo  będzie czytał dalej licząc na kolejne zaskakujące elementy.

 

@aTom

Przejedzenie to dobre słowo. Skoro masz pomysł na western to po kiego brać AJ, skoro jest to już dawno wymęczone. Nie lepiej spróbować czegoś nowego - takiego Breaburna albo innego mieszkańca Appleloosy czy nawet nieco zmodyfikowanego Cheese Sandwitcha (Djano...)

 

Jestem ciut zaskoczony taką postawą wobec problemu - mojego Time Turnera jakoś nikt jeszcze się nie czepiał

  • Upvote 1
Link to comment
Share on other sites

Jestem ciut zaskoczony taką postawą wobec problemu - mojego Time Turnera jakoś nikt jeszcze się nie czepiał

Sam go chwaliłem i mówiłem, że jest to jakiś powiew świeżości dla tej postaci.

Link to comment
Share on other sites

Na moje to (patrząc tylko na polski fandom) możliwe jest, że czytelnicy mogą woleć taką stałość. Przywykli już do oklepanych schematów typu właśnie Derpy i Dinky czy Derpy, towarzyszka Doktora. Tutaj wiedzą mniej więcej czego się spodziewać, podczas gdy pryz wychodzeniu poza schemat mogą nie wiedzieć za bardzo co myśleć o danym dziele. Wolą utarte schematy, ale opisane w sposób oryginalny, nawet głupi fanfik o Pinkie robiącej ciasto może przyciągnąć uwagę, jeśli odpowiednio się go napisze.
Sam lubię czytać nowe fanfiki z wizją i nietypowym scenariuszem, ale nie można zaprzeczyć, że nasi czytelnicy mogą woleć sprawdzony schemat, coś co lubią i co znają, ale opisane ciekawiej niż poprzedni.

Link to comment
Share on other sites

Popularność fików Human/TCB/Adventure dowodzi, że czytelnicy są jak słuchacze popularnego radia - lubią te kawałki, które już znają. To samo tyczy się postaci, trzymamy się kurczowo jednego schematu i nie chcemy od niego odejść. Taka ludzka natura.

Link to comment
Share on other sites

Zakres interpretacji Głównej Szóstki jest bardzo szeroki, ale ma granice. Jak się za nie wylezie, postać przestaje przypominać siebie. Oczywiście u każdego te granice przebiegają gdzie indziej, dlatego to w cholerę trudna rzecz - nie przegiąć, a jednocześnie nie zredukować ich osobowości do sześciu stereotypów, co, zważywszy na filary, na których opierają się ich osobowości, jest bardzo łatwe...

I tak, mnie też wnerwia powtórzona po raz p :yay: dylionowy Lyra-ludziomaniaczka albo Derpy wpadająca na wszystko niczym George Prosto Z Drzewa. Ludzie to lubią? A co mnie to obchodzi? Nie powstrzyma mnie to przecież przed zamknięciem karty w przeglądarce czy też przed bardzo starannym nieużywaniem tych motywów u siebie. Pisanie fanfików pod publiczkę nie ma sensu. Jeśli będę chciał napisać fanfika o tym, że Vinyl didżejowaniem tyko sobie dorabia, a zasadniczo jest motorniczą w tramwaju, to napiszę i nikt nie będzie w stanie mnie powstrzymać, o.

A co do wątku podniesionego przez Johnny'ego: jak dla mnie nie ma większej różnicy, czy wykreujemy od nowa jakąś postać, czy "pożyczymy" sobie z backgroundów np. Roseluck, Blossomforth, Raindrops, Minuette, Pipsqueaka czy Featherweighta. O tych postaciach wiemy jedną, góra dwie rzeczy, a cały charakter tak czy siak musimy wymyślić od zera. Owszem, nie możemy wtedy zrobić z nich alikornów w mrocznych kolorach, ale i tak alikorn taki zabija całe opowiadanie (chyba że to Cień Nocy, który działa na innych zasadach). Dla mnie to prawie to samo, zwłaszcza, że większości backgroundów nie kojarzę i jakby np. Johnny użył postaci Noi w którymś ze swoich fanfików, byłbym przekonany, że to OCek, a w dodatku ma niepotrzebnie udziwnione imię.

U siebie przyjąłem zasadę: w Ponyville backgroundy, poza Ponyville OCeki (w większości ponazywane od amerykańskich pociągów). To jest jakiś sposób, aczkolwiek można np. przyjąć, że niektóre backgroundy mieszkają w, dajmy na to, Canterlot czy Manehattanie, albo zrobić z OCeka np. nowego kuca w Ponyville, choć ten akurat motyw jest tak straszliwie oklepany, że aby go użyć, musiałbym mieć jakiś naprawdę dobry pomysł na jego realizację.

EDIT:

Świetnie... Nie ma to jak zacząć pisać oneshota z całkowicie zmienionymi charakterami postaci kanonicznych i dowiedzieć się, że to się nie przyjmie...

Nie ma takiej rzeczy, która nie przejdzie, jeśli zrobiona dobrze. Nie musisz tu nam rzucać spojlerami, ale jeśli wymyśliłeś jakiś naprawdę dobry powód, dla którego mają mieć inne charaktery, to kto wie, może i fanfik będzie dobry.

Edited by psoras
  • Upvote 3
Link to comment
Share on other sites

  • 4 weeks later...

Czy w serialu wspomina się o equestriańskim kaledarzu (czyt. czy tydzień dzieli się na siedem dni o ziemskich nazwać, itp.)? Osobiście sobie nie przypominam, ale każdy wie, jak uważnie go oglądałem.

Nie jestem pewien ale chyba w odcinku gdzie Twilight cofa się w czasie jest powiedziane, że to o czym ostrzegała Twi z przyszłości wydarzy się za tydzień i były chyba wymieniane niektóre dni, w tekście "następny wtorek" bodajże, ale pewności nie mam czy z czymś innym nie pomyliłem.

Edited by BronySWAG
Link to comment
Share on other sites

Czy w serialu wspomina się o equestriańskim kaledarzu (czyt. czy tydzień dzieli się na siedem dni o ziemskich nazwać, itp.)? Osobiście sobie nie przypominam, ale każdy wie, jak uważnie go oglądałem.

 

 

Rozmieniałem to nie tak dawno, na razie badania trwają... Lesson zero - kalendarz Twi z początku... To jedna z wskazówek. Szukam większej ilości danych. Niestety przeczy teorii naszego tygodnia...

 

http://img1.wikia.nocookie.net/__cb20120508103955/mlp/images/4/45/Twilight_Sparkle_with_calendar_S2E03.png

Edited by Hoffner
Link to comment
Share on other sites

Ziemski kalendarz nie powinnien nawet być potrzebny poniewaz kuce same sobie ,,ustalają (śmieszne słowo)''  kiedy ma być dzień a kiedy nastąpi noc.

Bardziej pomocny byłby zegarek ale już taki jest więc sam kalendarz lub kartki do określania dni.

Jednak im bardziej o tym myślałem to musiał być przelicznik na zbiory i podzbiory (czytaj miesiące, dni)

Może numerują to wydarzeniami które odbiły się na historii lub numerologia kosmos i te sprawy.

Wplecenie religi w bajkę miałoby ogromne szkody to napewno odpada.

Link to comment
Share on other sites

Moim zdaniem można na spokojnie przyjąć, że w serialu obowiązuje kalendarz gregoriański i "nasze" nazwy dni czy miesięcy - choć można również zaszaleć i np. posługiwać się kalendarzem księżycowym lub jakąś całkowicie egzotyczną rachubą. Ewentualnie wymyślić własny.

Wiecie, twórcy aż tak nie szaleją. Serial jest mimo wszystko dość... umowny w pewnych kwestiach, co łatwo zauważyć przy pierwszej lepszej głębszej rozkminie dotyczącej praw rządzących światem MLP - ot, choćby tego, jakim cudem kucyki mogą trzymać w kopytach np. kubki, pogrzebacze czy smyczki. Albo jak działa serialowa ekonomia.

Wplecenie religi w bajkę miałoby ogromne szkody to napewno odpada

Jakoś żaden z pre-readerów nie czepiał się mnie za pomysł stworzenia kucykowych religii oraz wprowadzenia wątków prześladowań innowierców. W sumie najzabawniejszy jest powód, dla którego cały ten majdan wykreowałam - ponieważ chciałam umieścić w opowiadaniu żart o stereotypie metala-satanisty.

Skończyło się na mordowaniu kucoperzy. Oh well.

Edited by Whining Ylthin
  • Upvote 1
Link to comment
Share on other sites

Ludzie... Ten cały serial to cholerna BAJKA DLA DZIECI.

Jest tam całe mnóstwo zapożyczeń z naszego świata. Padają nazwy dni tygodnia, przywoływane są miesiące jako miara czasu, a co do kwestii religijnych, przez kilka sekund widać kuca w koloratce, więc nawet gdyby ktoś chciał napisać fanfika, w którym kuce są chrześcijanami, może się bronić, że to jest kanoniczne. W ogóle świat jako całość jest dziwaczną mieszanką pseudośredniowiecznego niby-europejskiego fantasy, odrobiny steampunku i licznych amerykanizmów, przez co w wielu aspektach albo jest potężnie niedowyjaśniony, albo zwyczajnie nie bardzo trzyma się kupy, jeśli się w niego trochę bardziej zagłębić.

I W TYM WŁAŚNIE TKWI GIGANTYCZNY POTENCJAŁ.

Sporo elementów kanonicznego uniwersum, zwłaszcza tych odnoszących się do pomniejszych szczegółów, można spokojnie zignorować. Do innych można dorobić takie interpretacje, że gdyby scenarzyści serialu się o nich dowiedzieli, to ich szczęki przebiłyby podłogę, zwłaszcza że w amerykańskich drewnianych budynkach nie jest to zbyt trudne.

Wreszcie liczne aspekty tego świata możemy sobie zwyczajnie dowymyślić - zwłaszcza te, które są zupełnie nieeksplorowane w serialu i nie zanosi się na to, żeby były. Zapewne nigdy, na przykład, nie poznamy dokładnej organizacji państwa equestriańskiego, szczegółowego sposobu działania manehattańskiego metra albo chociażby sposobu, w jaki z Cloudsdale odprowadzane są ścieki. A to sprawia, że czegokolwiek na ten temat byśmy nie wymyślili, z dużą dozą prawdopodobieństwa nigdy nie stanie się niekanoniczne.

Co do kalendarza: rób jak chcesz. Możesz założyć, że kuce używają naszego. Możesz wymyślić kalendarz na bazie tego, który funkcjonował w rewolucyjnej Francji, gdzie mieli trzydziestodniowe miesiące, każdy podzielony na trzy dziesięciodniowe dekady (zamiast tygodni). Możesz nawet założyć, że kuce liczą w systemie czwórkowym (bo mają cztery kopyta - system dziesiętny ludzie wprowadzili dlatego, bo... mają dziesięć palców u rąk) i oprzeć kalendarz na tym. Możesz też zaszaleć i wymyślić jeszcze coś innego - na przykład, że Maud Pie rzuciła kiedyś kamieniem tak mocno, aż cofnęła się w czasie, po czym dorwała się do kalendarza na etapie projektu i pozmieniała poszczególne nazwy dni tygodnia na nazwy skał, przez co kuce od zawsze przeklinały nadejście Piaskowca i z utęsknieniem wyczekiwały Porfiru.

I pamiętaj: w fanfiku wszystko przejdzie, jeśli zrobione dobrze.

Edited by psoras
  • Upvote 6
Link to comment
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
×
×
  • Create New...